czwartek, 18 sierpnia 2022

Fantazje, czyli naprawdę tego potrzebujesz?

Szczerze? Dziwaczne trochę. Ani to bardzo zabawne, ani też zupełnie na serio. Niby fantazje seksualne to temat wokół którego można opowiedzieć coś i tak, i tak, ale mam wrażenie, że niekoniecznie wykorzystano do końca tą szansę. No bo jak tu się śmiać, skoro za jakimś zachowaniem, nawet dziwacznym, stoi coś tkwiącego głęboko w ich psychice? Nie mogą przeżyć prawdziwego podniecenia, orgazmu, dopóki nie pojawi się jakiś impuls, który w ich głowie sprawia, że ta chwila stanie się wyjątkowa. Jedni mają fetysze, inni przebieranki, ale bywa też tak dziwacznie, że kogoś podnieca kontakt ze śmiercią albo łzy partnera. Gdy uświadomisz sobie, że to może być dla kogoś prawdziwy problem, robi się mniej zabawnie, prawda?

środa, 17 sierpnia 2022

Potosí. Góra, która zjada ludzi - Ander Izagirre, czyli jaki mamy inny wybór?

Zdobywca nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego Ander Izagorre poświęcił parę lat życia, żeby zgromadzić materiały do tego reportażu. Towarzyszyć swoim bohaterom przez dłuższy czas, pokazać czy istnieje szansa na zmianę ich losu, to na pewno rzecz godna pochwały. Czy to jednak książka dająca nadzieję? Niestety w niewielkim stopniu. Mimo upływu lat i różnych prób, by np. zakazać pracy dzieciom, niewiele się zmienia - rodziny często nie widzą innej perspektywy na to, by przeżyć, a zejście do kopalni, choć wiąże się z ryzykiem, stanowi jakiś sposób na zarobek.
Mamy tu zarówno historię związaną z kopalnią srebra Cerro Rico de Potosí (obecnie raczej zyski są z wydobycia innych minerałów, choćby cyny), jak i teraźniejszość. I trudno nie zaciskać zębów ze złości, że tak niewiele zmieniło się jeżeli chodzi o prawa tych, którzy tam pracują - wciąż traktowani są jako wyrobnicy, którym można płacić grosze, bo zyski trafiają tylko do tych zasiadających najwyżej. Kiedyś to byli Hiszpanie, potem Boliwia próbowała stworzyć system, który byłby bardziej sprawiedliwy, ale okazał się on nie tylko korupcjogenny, nie przetrwał też walki na rynku, gdzie państwa dużo bogatsze potrafią rozgrywać cenami surowców, tak by wywierać presję na tych słabiej rozwiniętych. Pożyczki i wsparcie okazują się pomocne, ale rozwój też ma swoją cenę - odtąd to firmy zagraniczne będą czerpać większość zysków z rozwijającego się rynku. Rządy nie zawsze potrafią rozsądnie inwestować środki, zwyczajny człowiek wciąż może niewiele na tych przemianach zyskać. I o tym jest ten reportaż. O nowym obliczu kolonializmu, o mechanizmach wobec których prości ludzie są bezradni, o tym że pozostają bez wsparcia socjalnego, większych szans na edukację, zmianę pracy... Tak jak tu, skazani są na życie w tym miejscu, choć wiedzą, że to ich zabija, że to im szkodzi.

Lokatorka, czyli wszystkich nas nie zabijecie

Kino społeczne, świeży temat, którym żył cały kraj - to dobry materiał na film. O ile nie próbuje się przy okazji rozgrywać jakichś własnych interesów politycznych, czyli próbować wyciągnąć na wierzch te wątki, którymi można by obciążyć przeciwników. Mafia reprywatyzacyjna rzeczywiście kojarzona jest przede wszystkim z czasami rządów PO, ale czy można tak uprościć sprawę, mówiąc że pozostali politycy mają czyste ręce i przeciwdziałali, by nadużycia ukrócić? Że to niby tamte elity, a nie obecne? Słabe to trochę.
Problem dotyczył nie tylko Warszawy, choć tu doszło do najbardziej medialnych spraw, w tym tej, która stała się symbolem wszystkich ofiar szykanowanych, wyrzucanych na bruk, na różne sposoby zastraszanych. To właśnie postać działaczki miejskiej Jolanty Brzeskiej stała się inspiracją do scenariusza - kobieta przeciwstawiająca się czyścicielom kamienic, obojętności urzędników, została zamordowana w tajemniczych okolicznościach.

wtorek, 16 sierpnia 2022

Mężczyzna, który zjadł orzeszki - Marta Guzowska, Leszek Talko, czyli przewidzieć, zapobiec, naprawić...

 Chyba niewiele u nas dotąd było tego typu projektów - książka z góry zaplanowana jako serial, w odcinkach zapowiadanych co miesiąc. Marta Guzowska dotąd znana raczej poważniejszych kryminałów i Leszek talko, kojarzony raczej z żartobliwymi (ale sensownymi) opowieściami o rodzicielstwie? Efekt?

Po pierwszym odcinku na pewno można powiedzieć - mimo niskiej ceny, trochę za szybko to się czyta, czuć maliznę. Ja wiem, przy serialach to norma, musimy poznać bohaterów, wciągnąć się i dopiero potem rośnie frajda. Jednak być może cena wtedy powinna być jeszcze niższa, bo tak za cenę połowy nowej książki, mamy mniej więcej 1/5 tego co zwykle dostajemy jeżeli chodzi o zawartość. Przynajmniej tak to w mojej ocenie wypadło. 

Zabawa rzeczywiście niezła, mamy bowiem do czynienia z dość luźną komedią kryminalną, w której nie ma specjalnie skomplikowanej rozkminy, a dowcip tkwi w charakterystyce postaci oraz relacjach między nimi.

sobota, 13 sierpnia 2022

Przeżyć, czyli gdy to opowiesz, będzie Ci łatwiej

Filmy animowane zawsze oglądam z przyjemnością, zachwycając się tym, jak poważne opowieści mogą nabrać zupełnie innego wyrazu, jak można tworzyć nastrój zmianą kreski i kolorów. Przeżyć jest tego świetnym przykładem. Gdy mężczyzna opowiada swojemu przyjacielowi swoje dzieciństwo, gdy przełamuje się, by po raz pierwszy opowiedzieć o pewnych zdarzeniach, mamy do czynienia z kolorami, animacją dość klasyczną i realistyczną. Gdy jednak w jego wspomnieniach pojawiają się elementy grozy, napięcia, a przecież tych w historii Afganistanu nie brakowało, kreska staje się symboliczna, widzimy jedynie czarno-białe cienie, zarysy postaci. A to przeplatane jest też autentycznymi zdjęciami archiwalnymi, które przypominają nam, że historia nie jest żadną fantazją, że to realne wspomnienia i realny ból.

piątek, 12 sierpnia 2022

Bullet Train. Zabójczy pociąg - Kotaro Isaka, czyli kto dał to zlecenie. I film jako bonus

Bullet Train. Film już na ekranach kin, ale o nim na koniec, bo najpierw jednak namówię Was do lektury książki, która stała się dla tej produkcji inspiracją. Jak to zwykle bywa, Amerykanie mocno namieszali, więc porównywać nie ma co, bo nawet zakończenie zmienili, postacie zmieniają płeć, znikają lub pojawiają się w innym kontekście. Trzymajmy się więc zasady - jak masz możliwość najpierw czytaj. Książka zwykle jest lepsza od filmu. W tym przypadku na pewno inna, ale myślę, że również lepsza.

czwartek, 11 sierpnia 2022

Kocham kłopoty - Cała Góra Barwinków, czyli weź się wyluzuj

I jeszcze jeden krążek z tych odkrytych na nowo podczas podróży na PolandRock. Tym razem bardzo pozytywna, wibrująca mieszanka reggae i ska. Chwilami może przypominać to rzeczy, które znam jeszcze z lat 80, czyli szalone Madness, czy Talking Heads. To że jest melodyjnie to nie minus, a jak najbardziej plus płyty. Ważne jednak żeby poza melodią było też ciekawie w tle, żeby te aranżacje były rozbudowane. A tu właśnie tak jest. I nóżka się kiwa, całe ciało przeszywa prąd, kołyszemy się i nucimy. O to właśnie chodzi.

Wcielenie, czyli proszę opuścić mój dom i moją głowę

Dawno nie oglądałem żadnego dreszczowca? No to trafiłem na takowy. I choć początek oceniam dużo lepiej, bardziej klimatycznie niż końcówkę, nie ma jakiegoś efektu niesmaku, co na horrorach mi się zdarza. Oczywiście uproszczeń fabularnych nie brakuje, niektóre sceny zamiast straszyć raczej przypominają kino klasy B, z domieszką kiepskiego SF o superbohaterach, ale mówi się trudno - byłem ciekawy jak twórcy wybrną z pewnych początkowych założeń, z góry domyślając się, że logicznie tego połączyć się raczej nie da.
Zaczniemy bowiem od eksperymentów "złych" naukowców, które wymykają się spod kontroli - coś wydostaje się na wolność i tylko pytanie kiedy znowu się pojawi.
Potem jest przeskok prawie o 3 dekady i obrazek z życia małżeńskiego, niestety raczej mało sielankowego. Madison choć spodziewa się dziecka, raczej nie dostaje wsparcia i czułości od swojego partnera. Ten prędzej jej przyłoży, twierdząc że i tak to ona jest winna, bo go prowokuje. Ale nie martwcie się. Zostanie za to ukarany. I tak w życiu Madison pojawia się zło. Usuwa z jej życia faceta, ale i osacza ją koszmarami i nieustannym napięciem.

środa, 10 sierpnia 2022

Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosję i dalej - Piotr Milewski, czyli historia ciekawsza niż współczesność

Jednocześnie czytałem swoje starsze wydanie i słuchałem gdy mogłem audiobooka z wydaniem nowszym, rozszerzonym żeby było szybciej :) I szczerze? Spodziewałem się więcej. Niby jest poprawnie - trochę subiektywnych obserwacji, spotkań ze zwyczajnymi ludźmi, jakieś migawki z podróży, sporo historii na temat trasy kolejowej, która należy do chyba najbardziej fascynujących i wymagających. W końcu to blisko 10000 km i podróż przez tereny dość surowe. Do dziś gdy czyta się o budowie i myśli o warunkach w jakich ona była realizowana, o kosztach, trochę się człowiek dziwi. Szkoda, że marzenie które pewnie wielu z nas nosi, by wyruszyć kiedyś na tą trasę, na razie odsuwa się w czasie - nie ma co wspierać mocarstwa dodatkowymi środkami, które przeznaczy na swoją agresję. Rosja się zmieniała, ale jak widać cały czas nosi w sobie jakiś pierwiastek wojny i w jednym z fragmentów tej powieści mocno to widać - chyba niewiele innych państw zaangażowanych jest przez ostatnie kilkaset lat w tyle wojen i konfliktów zbrojnych, zwykle jako agresor.

Piotr Milewski opisuje nie tylko historię samej drogi żelaznej, ale i tą wielką historię kraju i mniejszą miast i miasteczek, przemiany, które nimi wstrząsały. Samej podróży niestety jakby mało, więcej jest obrazków ze stacji, z noclegów w miastach. A podróż? Może prowadnice z ich dyrektywnością wobec pasażerów i rozmowy ze współpasażerami, podlane alkoholem... A chciałoby się więcej.

wtorek, 9 sierpnia 2022

Różniaste, czyli Wolność i Kosmos

Za chwilę znowu znikam na kilka dni, więc trzeba nadrabiać notki na bloga, wrzucam więc kilka tytułów filmowych, które wpadły w oko ostatnimi czasy.
Wolność - film belgijski, choć w klimacie raczej iberoamerykański, pełen lata, dusznej atmosfery i zupełnie innych problemów niż nasze europejskie, wydumane sprawy. A może i nie? W końcu rodzinne problemy zdarzają się wszędzie, a bunt młodych ludzi przeciw rodzicom, poszukiwanie wolności i akceptacji też jest naturalny i podobny na całym świecie. Tu w wakacyjnej atmosferze niby niewiele się dzieje, ale właśnie te relacje, konflikty i napięcia domowe i tak tworzą ciekawą plątaninę.
To ostatnie wakacje, które rodzina Vidalów spędzi z babcią Angelą, chorą na Alzheimera. I po raz pierwszy Nora czuje się nie na miejscu: wyrosła z dziecięcych zabaw, ale nie rozumie jeszcze rozmów dorosłych. Wszystko się jednak zmienia wraz z przybyciem do wilii Libertad, córki kolumbijskiej służącej i opiekunki babci. Choć dziewczyna pochodzi zupełnie z innego środowiska, klasy społecznej, matka Nory przymyka początkowo oko na ich wspólne wyjścia - wreszcie nastolatka ma towarzystwo.

Fakty muszą zatańczyć - Mariusz Szczygieł, czyli pomiędzy dziennikarstwem, a kreowaniem fabuły

Zaskoczył mnie Pan Mariusz. Lubię go słuchać i wtedy różne cytaty i opowiastki mi nie przeszkadzają, ale stworzyć książkę tylko i wyłącznie z tego? To byłby świetny bryk-podręcznik dla ludzi, którzy chcą uczyć się pisania reportaży, ale czy to dobra lektura dla tych, którzy po prostu kochają dobre historie, literaturę faktu? Rozkładanie tekstu na czynniki pierwsze albo próby analizy zdań, to chyba nie jest to czego by się oczekiwało od mistrza pióra. Nawet jeżeli nadal robi to z dużą swobodą, lekkością, sporo opowiadając przy okazji o własnej szkole jaką przeszedł. Dziś uczy innych, ale pokazywanie czytelnikowi swoich własnych tekstów jako idealnych przykładów na świetne ujęcie tematu, na pomysł, nosi w sobie spory ładunek narcyzmu. Oczywiście nie tylko jego teksty są tu przykładami, jako nauczycieli wskazuje pan Mariusz wielu innych i to chyba jedna z korzyści z lektury - okazja do wynotowania sobie starszych tytułów i nazwisk autorów, którzy dziś są trochę zapomniani (Kąkolewski).
Kolejne rozdziały bardziej przypominają felietony, ale rzeczywiście tworzą pewną całość, z której można sobie złożyć pewien obraz, czy też wyobrażenie o tym czym reportaż jest i jaki powinien być.

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Vivid - Living Colour, czyli stare ale jare

Jazda na PolandRock i z powrotem to ładnych parę godzin jazdy, więc i płytek trochę zabrałem ze sobą do słuchania, a wiele z nich po raz pierwszy od dawna trafiło do odtwarzacza. I tak między innymi powróciłem do Living Colour i ich debiutu. Jakoś w głowie miałem, że to muza dość ostra, ale motywy w których powiedziałbym że bliższe są metalowi, są tu dość nieliczne. Cóż - jednak lata 80 to czasy gdy nawet łojenie brzmiało trochę inaczej. A może to rzeczywiście specyfika tej właśnie formacji? Nie dość że Nowy Jork, czyli spory tygiel muzyczny, duże wpływy jazzu, to jeszcze afroamerykanie w swoich duszach mają coś bujającego, więc funk nie jest tu niczym zaskakującym. A może właśnie jest? Bo słucha się tego fenomenalnie. To była fajna odmiana po ostrzejszej muzie, barwna, kolorowa, żywa, melodyjna. I wcale nie tak ostra jak o niej myślałem.

Śmierć Zygielbojma, czyli nic innego nie pozostało

Kino historyczne to nasza mocna i zarazem słaba strona - nie potrafimy zainteresować ani poruszyć emocji widzów poza Polską, a i nasi rodzimi widzowie też często (szczególnie młodzi) marudzą, że jest to zwykle przeładowane detalami, zwyczajnie nudne, a postacie pełne życia na ekranie wypadają jakoś blado. Próby stworzenia historii o charakterze międzynarodowym, ściąganie zagranicznych autorów również nie przynosi oczekiwanego efektu. Niestety Śmierć Zygielbojma raczej nie zmieni tych ocen i odczuć. Mimo ważnego tematu, choć mało znanego bohatera, mimo świetnej roli Wojciecha Mecwaldowskiego (wreszcie coś poważniejszego), dobrych zdjęć, to wciąż nie jest film, który by porwał widza, który mógłby zostać zapamiętany na dłużej. 

 

niedziela, 7 sierpnia 2022

PolandRock 2022, czyli co się z nami stało

Skoro po raz kolejny znalazłem się na festiwalu, to wypada jakąś notkę poczynić z tej okazji, choć w tym roku wyjątkowo mało - z góry to przyznaję - korzystałem z jego uroków. Jakoś samotnie nie ma chęci ani energii by kręcić się po polu, łazić na koncerty, a do tego w dzień mocno doskwierało słońce, a wieczorem zmęczenie. Co zrobić... Kiedyś pewnie biegałbym więcej, zachwycał się albo dziwił, dziś jedynie uśmiecham się delikatnie na różne obrazki, ale już nie fascynują mnie tak bardzo jak przy dawniejszych wyjazdach.
I oczywiście wcale nie jest od rzeczy zadać sobie pytanie czy to ja się zmieniłem tak bardzo, czy jednak moje obserwacje i refleksje, że to sami uczestnicy festiwalu i sam PolandRock się zmienił.

środa, 3 sierpnia 2022

Yellowjackets, czyli co tam chcecie ukryć

No dobra, nie idzie mi jakoś super szybko, ale to i tak jedna z niewielu rzeczy, która ostatnio serialowo wpadła mi w oko. Wiem, mało siedzę na Netlfixie i nie szukam, raczej zdaję się na to co tam akurat się zaczyna na jakimś kanale (w tym przypadku Canal+). Dzięki temu jednak powstrzymuję się przed siedzeniem po nocach :)

Zakończenia jeszcze nie znam, powiedziałbym nawet, że dopiero rozkręca się wszystko, a tajemnic tu do rozwiązania sporo, ale to co obejrzałem do tej pory na pewno zaciekawia. Niby Lost, czyli katastrofa lotnicza, mieszanie przeszłości ze współczesnością, więc wszystko już było, jednak ten serial zaskakuje nie tylko wątkiem młodzieżowym. No tak, przecież dziewczęca drużyna futbolowa, przyjaźnie, animozje, odmienne charaktery i oglądanie się za chłopakami znamy raczej zupełnie z innych produkcji. Tu się to łączy z atmosferą thrillera i chwilami to zgrzyta, ale też zaciekawia. To co dla mnie jednak jest dużo ciekawsze niż oglądanie małolatek, to spojrzenie na nie po 25 latach - kto przeżył, jak to doświadczenie ją zmieniło, jakie traumy w sobie noszą i co ukrywają...

wtorek, 2 sierpnia 2022

Powodzenia Leo Grande, czyli czemu to tłamsić i skrywać

Kilka dni temu usłyszałem opinię, że to niemożliwe, żebym zrozumiał ten film tak głęboko jak kobiety w pewnym wieku i prawdę mówiąc mocno mnie to zabolało. Oczywiście, można upierać się przy poglądzie, że młody nie jest w stanie zrozumieć starszego i odwrotnie, a mężczyzna myśli inaczej niż kobieta, istnieje jednak coś takiego jak wrażliwość, która jednak pomaga w tym, żeby nie zatrzymać się jedynie na poziomie tego co bliskie naszym własnym doświadczeniom. Czy film o wojnie będą zrozumiałe jedynie dla osób, które same to przeżyły? A przecież Powodzenia Leo Grande nie jest jakąś szczególnie skomplikowaną historią, żeby stwierdzić iż trudno wczuć się w emocje bohaterki. To co stanowi o jego sile to świetna rola Emmy Thompson i niegłupi scenariusz, które powodują, że ten skromny film odbiera się tak dobrze. Nie dość, że to film mądry, mówiący o ważnych sprawach, to jeszcze i ładny, w sensie bardzo pozytywny, ciepły i budzący dobre emocje. Jakże brakuje nam takich obrazów ostatnio. A że o seksie i to w sposób dość bezpruderyjny? Cóż, może właśnie tym bardziej wszyscy ci których to oburza, powinni go obejrzeć i zrozumieć jego przesłanie? 

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Sejf. Obraz kontrolny - Tomasz Siekielski, czyli proszę nie przeszkadzać nam w interesach

Kurcze, aż 7 lat minęło od czasu gdy czytałem Sejf Siekielskiego, więc trochę mi wywietrzał z głowy i musiałem sobie powtórzyć. I powiem, że mimo upływu lat to nadal całkiem fajne połączenie sensacji i thrillera politycznego z naszą rzeczywistością w tle. Bez nazwisk, ale pewne detale są tak wyraźne, że uśmiech sam wjeżdża na twarz (o Wielki Likwidatorze!). Obraz kontrolny jest połączony wyraźnie, to praktycznie kontynuacja tamtej fabuły. Wydawało się, że służby poradziły sobie z zatuszowaniem całej afery, pozbyli się wszystkich niewygodnych świadków i śladów, mogą więc spać spokojnie. I robić biznesy. To od nich Obraz kontrolny się zaczyna i to ciekawy motyw przewodni. Na czym można zarabiać gdy ma się kasę i możliwości? Ano na wszystkim. Byle nie być zbyt łapczywym, bo może się to nie spodobać większym graczom. Nie od dziś wiadomo, że wielu biznesmenów dość ściśle współpracuje ze służbami i jest przez nich chroniona, a w niektórych państwach można powiedzieć, że to oczywistość. I tu właśnie okazuje się, że nasi chłopcy nadepnęli na odcisk Rosjanom, będą musieli więc nieźle kombinować, by nie dobrali im się do skóry.

Przemieszczenie - Margaryta Jakowenko, czyli to co czujesz nazywa się nostalgią

I po raz kolejny w ostatnich miesiącach wracam do Ukrainy. Tym razem dzięki Art Rage, które wydało w bardzo oryginalnej formie niewielki w objętości, ale ciekawy debiut literacki młodej hiszpańskiej pisarki ukraińskiego pochodzenia. Zerknijcie sami ( https://wydawnictwo.artrage.pl/products/przemieszczenie) niewielki format i kształt, projekt okładki, sprawiają, że książka wygląda jak paszport. I to o tyle istotne, że właśnie emigracji historia dotyczy. Podobnie jak Polska, Ukraina też przeżywa odpływ ludzi młodych i w pełni sił, ludzi którzy być może zapuszczą korzenie za granicą, bo nie bardzo widzą dla siebie perspektywy w ojczyźnie. Decyzje takie nigdy nie są proste - zwykle początki wcale nie są łatwe, a praca na jaką mogą liczyć jest raczej poniżej ich kwalifikacji. Lekarze, nauczyciele, urzędnicy pracują więc na budowach, sprzątają domy, rozkładają towar w sklepach. I to wszystko w tej książce jest.

niedziela, 31 lipca 2022

Zombicide, czyli czym by ich tu...

Wczoraj trochę grania, a ja się za tym tak stęskniłem...
Postanowiłem więc ostatnią notkę w lipcu poświęcić grze, oczywiście z zastrzeżeniem, że u mnie nie znajdziecie profesjonalnego omówienia, a raczej emocje (ale polecam blog Tomka https://www.boardgamesaddiction.com).

Kooperacje to rzecz coraz bardziej popularna, a mimo pewnych podobieństw jeżeli chodzi o samą mechanikę, wciąż można znaleźć w tym dużo przyjemności. Wybór postaci, scenariusza rozgrywki, inny skład grających, losowość - to wszystko wpływa na to, że każde posiedzenie może być trochę inne. I nie chodzi nawet o sam wynik gry (bo przy założeniu że każdy musi przeżyć trzeba się trochę nakombinować), ale też o atmosferę. A wczoraj było świetnie! 

Zombicide można sprowadzić oczywiście do rozwałki - im więcej, im efektowniej tym lepiej, ale to wcale nie jest takie proste. Postaci zaczynają raczej z niewielkim zasobem doświadczenia, z kiepską bronią, a i potem nie zawsze równo rozkładają się te czynniki. Sporo zależy od szczęścia, ale i przyjętej strategii. 

piątek, 29 lipca 2022

Muzyka ciekawsza niż obraz, czyli Założyciel i Ray

Szybka notka, dwie rzeczy upolowane w telewizji. Muzyczne produkcje zawsze oglądam z dużym zainteresowaniem, choć mam wrażenie, że wcale nie tak łatwo stworzyć ciekawą fabułę, opowiedzieć biografię w ciekawy sposób, a jednocześnie nie zgubić muzyki, która przecież jest równie ważna. Dziś więc o dwóch filmach, dwóch ciekawych biografiach, sporej dawce muzy i przy każdym z nich moje małe "ale".

Założyciel. Niby nazwy Oasis, Primal Scream i My Bloody Valentine nie były mi obce, ale już samej wytwórni Creation Stories i Ala McGee jakoś nie kojarzyłem. Może po prostu już mnie intensywniej przeżywałem zainteresowanie muzyką jak choćby dekadę wcześniej? Co prawda pozostał mi sentyment do 4AD, ale jakoś inne stajnie, powiedzmy że mniej mnie pasjonują. Czy to znaczy, że biografia człowieka, który wymyślił Brit pop jest dla mnie nudna? No nie, to przecież kawałek ciekawej historii muzyki - gość zaczynał od punka, na pewno miał pasję, był freakiem, miał trochę szczęścia, a potem jak wielu przed nim i po nim, popłynął trochę w świat narkotyków i kasy.

czwartek, 28 lipca 2022

Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak? Paulina Łopatniuk, czyli co tam się tworzy nowego i dziwnego

Tak sobie myślę, że gdyby biologii i wiedzy o organizmie uczył mnie kiedyś ktoś w taki sposób jak autorka, może nie miałbym takiej alergii na nazewnictwo medyczne i chemiczne, nie uciekałbym przed takimi lekturami.
Ale wiecie co? Mimo pewnych fragmentów, które dla mnie były trochę zbyt przeładowane fachową terminologią, tak że nawet próby wyjaśniania w tekście nie pomagały, bo się wyłączałem, spotkanie z Patologami uważam za udane. To już nawet nie kwestia jakiejś fachowej wiedzy, która mogłaby zostać w głowie, ale parę kwestii chyba mi się trochę rozjaśniło, a inne uznaję za na tyle ciekawe, że warto było o nich przeczytać.

środa, 27 lipca 2022

Słabsze ogniwo, czyli wyrośniecie na przywódców

Ależ to dziwny film. Pełen niedopowiedzeń, ale też na tyle czytelnych sugestii, że odbiera się go bardzo silnie. Jak w tym dowcipie czekamy aż wisząca na ścianie strzelba wypala, a ona sobie wisi, choć dookoła słychać inne strzały. Pewnie człowiek oczekiwałby więcej dosłowności, konkretów, a tu wszystko jedynie sugerowane, zaciskamy pięści i już, już spodziewamy się wybuchu, a twórcy idą w zupełnie inny wątek. Ale jak to? Tak bez rozwinięcia, bez komentarza, bez konkretów? Mamy więc do czynienie z czytelnym oskarżeniem, tyle że podanym trochę w dystopijnym, jakby metaforycznym sosie. Oto elitarny obóz dla chłopców, prowadzony przez księży i współpracujących z nimi wychowawców - letni wyjazd to kontynuacja całorocznej pracy, dla dzieciaków atrakcja, a jak się okazuje dla kadry okazja by zafundować dzieciakom próby, których cel znają tylko oni sami.

Cienie, Wojciech Chmielarz, czyli oficjalnie tego nie załatwisz

Dawno nie sięgałem po komisarza Jakuba Mortkę i ten powrót okazał się bardzo udany. Wyczuwam już pewne ciągoty do sensacji, które potem tak mocno wyszły w pandemii, ale to wcale nie przekreśla frajdy z intrygi. Ta jest piętrowa, może i nie pozwala się skupić mocniej na jednym wątku (np. na podwójnym morderstwie o które oskarżono przyjaciela komisarza, również gliniarza), ale za to świetnie udaje się to wszystko przeplatać, stworzyć wrażenie labiryntu, w który Mortka musi chcąc nie chcąc wejść. Gdy się bowiem powie A, trudno nie powiedzieć B. Skoro już pomyślałeś że nie wierzysz w winę kumpla i mu pomagasz, to potem już z tego się nie wycofasz. Zwłaszcza gdy zebrane tropy rzeczywiście nie wskazują wcale na jego udział.

wtorek, 26 lipca 2022

Z rodziną to najlepiej..., czyli A oni znowu grzeszą, dobry Boże i Teściowie

Do seansu z A oni dalej grzeszą, dokładam jeszcze naszych rodzimych Teściów i sami oceńcie na czym się będziecie lepiej bawić. 

A oni dalej grzeszą... to już trzecie spotkanie z rodzinką Verneuil i ich problemami. Niby nauczyli się już o tolerancji wiele, jak widać jeszcze jednak sporo przed nimi lekcji, tym razem o cierpliwości. Gdy ktoś przyzwyczaił się do spokoju, nawet obecność dzieci i wnuków chętnie by sobie dawkował w niewielkich ilościach. No ale co zrobić, skoro sam Claude wymyślił, że najlepiej mieć córki i zięciów blisko, żeby przypadkiem nie wyjechali za granicę? To teraz wszyscy w jednym miasteczku niestety okazuje się są zbyt blisko :) Marie to pewnie by nie przeszkadzało, ale jej mąż naprawdę zrobił się trochę zrzędliwy na stare lata. W dodatku jakoś niespecjalnie zwraca uwagę na swoją żonę, która zaczyna odczuwać, że coś wraz z upływającymi latami traci bezpowrotnie. I w tym momencie wkraczają córki, które by uczcić 40 rocznicę ich ślubu chcą wyprawić im przyjęcie na które ściągną całą rodzinę. Całą bez wyjątków, czyli wszystkich rodziców. I tak oto Chiny, Izrael, Wybrzeże Kości Słoniowej i Algieria spotykają się w jednym domu i przy jednym stole. 

poniedziałek, 25 lipca 2022

Tymek, czarny kot i zagadka pałacu Marianny - Sylwia Winnik, czyli bajka, przygoda i magia

Od czasu do czasu z ciekawością sięgam po jakieś tytuł dla dzieci i młodzieży, trochę żałując, że moje już na tyle wyrosły, że nie mogę poeksperymentować na nich. Do tego tytułu przyciągnęło mnie przede wszystkim miejsce akcji, które całą rodziną poznaliśmy, czyli Kamieniec Ząbkowicki. Kotlinę Kłodzką i tereny gdzie ślady Marianny Orańskiej można znaleźć w wielu miejscach, a postać to była naprawdę wyjątkowa, pokochaliśmy całym sercem i pewnie jeszcze niejeden raz będziemy tam wracać.
Czyż więc nie warto docenić faktu, iż ktoś kocha to miejsce równie mocno i właśnie tam osadza akcję swojej powieści dla dzieci, by poznały trochę magii i legend związanych z pałacem? Brawa dla władz miasta, że już zauważyły możliwość promocji! A może ten tom to dopiero początek historii i będzie ciąg dalszy?
Poniżej znajdziecie kilka zdań o samej książce.

niedziela, 24 lipca 2022

Uśmiech proszę, czyli Piątka z porodówki, Tajemnice Saint-Tropez

Może w tym tygodniu uda się wyskoczyć do kina, a że jednym z filmów które planuję zobaczyć jest "A oni dalej grzeszą..." to dziś notka o dwóch komedyjkach francuskich jakie udało się nie tak dawno obejrzeć. Niestety obie dość słabe, więc powoli tracę nadzieję, że będę się w kinie bawił tak dobrze jak na części pierwszej. Im dalej w las, widać brak pomysłów i coraz więcej żenady w tym wszystkim.

Tajemnice Saint-Tropez pewnie mógłby być zabawny kilka dekad temu, ale nawet jako podróbka Różowej Pantery sprawdza się średnio. Niestety Christian Clavier to nie Peter Sellers, a scenarzyści aż nazbyt nachalnie budowali postać głównego bohatera na podobieństwach do inspektora Clouseau.
Oto w nadmorskiej willi miliardera, do której jego żona w każde lato ściąga masę przyjaciół i znajomych, zdarza się tajemniczy wypadek samochodowy. Podejrzewając zamach na swoje życie rekin biznesu prosi komendanta policji o dyskretne poprowadzenie śledztwa. Niestety w sezonie wakacyjnym dostępny pod ręką jest jedynie nieudacznik inspektor Boullin (Clavier). 

sobota, 23 lipca 2022

Wolne serca - Kwiat Jabłoni i Goście, czyli w górze błękit nieba

Wczoraj premiera płyty i jednocześnie również koncert z tym materiałem, którym jak co roku Muzeum Powstania rozpoczyna obchody rocznicowe. Co roku inni artyści zostają zaproszeni do przygotowania materiału, a Kwiat Jabłoni podszedł do tego tak, że wybrał piosenki dotyczące wolności lub Warszawy i nagrał ich covery. Czy to wystarcza by jakoś nazwać ten krążek nawiązującym do Powstania Warszawskiego? Sami oceńcie. Fakt faktem, że poprzez muzykę, Muzeum rzeczywiście dociera z pamięcią o tych wydarzeniach do pokolenia, które już trochę inaczej patrzy na martyrologię. 
Kasia i Jacek Sienkiewiczowie na potrzeby projektu zebrali nowy zespół (są dęciaki!), ale zaprosili też ciekawe grono wokalistów, żeby wspólnie z nimi zaśpiewali te nowe wersje.

piątek, 22 lipca 2022

Internat - Serhij Żadan, czyli nikt kurwa nic nie wie i czeka nie wiadomo na co

Ukraina też powraca mi jako temat na różne sposoby. Po Córeczce słynna powieść Żadana. I o ile tam nutka awanturnicza popychała narrację do przodu, to tu trzeba przebijać się przez każdą stronę i jesteśmy coraz bardziej brudni, coraz bardziej pogrążeni w depresji. To trochę jak z Drogą Cormaca McCarthy’ego. Nie trzeba konkretnych zagrożeń, by odczuwać strach, zmęczenie, napięcie. Sama sytuacja w jakiej znalazł się bohater i tysiące jemu podobnych jest po prostu trudna do wyobrażenia. Oto wokół trwają walki, ale nikt dokładnie nie wie gdzie jest linia frontu albo jakie wojska stacjonują akurat przed tobą. Nasi? Czy tamci? Jak odpowiedzieć na ich pytania o to kogo popierasz, skoro czasem nawet nie można być pewnym kto pyta? Język? Naszywki? Rodzaju munduru? Ale przecież równie groźni jak wojskowi mogą być cywile, którzy "robią porządki" z tymi co im nie pasują? Wczoraj mieszkanie pełne, a dziś już puste. Wygnano ich, zabito, czy sami uciekli? Tu niczego nie można być pewnym.

czwartek, 21 lipca 2022

Oczy Tammy Faye, czyli Bóg Cię kocha i wszystko wybacza, zapłać za to że to możesz usłyszeć

Zanim kolejne francuskie produkcje, jeszcze jakieś zaległości z puli oscarowej. Oczy Tammy Faye to historia jakiej Amerykanie przegapić nie mogli, bo rzeczywiście aż prosiła się o opowiedzenie jej szerszej publiczności. Z jednej strony to kawałek pewnego fenomenu typowo amerykańskiego, z drugiej dość uniwersalna historia o tym, jak sława i pieniądze potrafią zaślepić. Gdy poznajemy bowiem Jima i Tammy Faye Bakkerów nie mają prawie nic poza zapałem do tego, by głosić słowo boże. Najpierw jako wędrowni ewangeliści, potem jako ludzie prowadzący własny program telewizyjny, aż wreszcie cały kanał poprzez satelitę, robią wciąż to samo - starają się przekonywać ludzi do tego, że Bóg ich kocha i do tego, by nie skąpili grosza na głoszenie tego innym. Czy to działa? I to jak! U nas radio z Torunia przyjęło się, że utrzymują głównie emeryci, ale tam całe wielkie konsorcja powstały z dobrowolnych ofiar od ludzi w różnym wieku. Jeżeli masz - to się podziel, jeżeli masz mniej, módl się i daj ofiarę, a my będziemy modlić się, być miał więcej. Prawda jakie to proste?

środa, 20 lipca 2022

Pink Room - Wet, czyli nastrojowo, ale jednak wcale nie smutno

Odkryte dziś przy pracy (sprawozdania lepiej się czyta przy muzyce) i choć to jedynie EPka, a ja zwykle staram się nie pisać o okrojonych materiałach, tym razem nie mogę się powstrzymać od kilku zdań, bo to dla mnie zjawisko bardzo sympatyczne i pewnie do niego będę wracał. Piosenkarka i autorka tekstów Kelly Zutrau wraz z zespołem pod nazwą Wet nagrywa już ładnych parę lat, jakoś jednak wcześniej na nich nie trafiłem. Niby proste granie, nastrojowe, dość kameralne, ale jednak jest coś urzekającego w tych nagraniach. Może to ten głos. Trochę jakby drgający, tak cudownie jednak oddający nastrój. To taka muza od serca, która wciąż staje się coraz modniejsza, bo za song-writerami stoi serce, szczerość, uczucie, a nie sztab producentów, którzy analizują każdą sekundę utworu. A to jest trochę właśnie w takich poetycko-popowych-jazzowych klimatach. 

Księgarnia w Paryżu, czyli świat za oknem

Jakiś wysyp filmów francuskich i włoskich mi się zrobił, ale prawdę mówiąc, choć ogląda się to całkiem sympatycznie i czasem widzę aktorów, dla których ręce same się składają do braw, jakoś same fabuły nie powalają. Czy to ja się zrobiłem wybredny?
Choćby taka Księgarnia w Paryżu. Nakręcona na podstawie oryginalnego scenariusza nieżyjącego mistrza kina Ettore Scoli, odgrzebanego przez Sergio Castellitto (gra główną rolę i reżyseruje), może i urzeka atmosferą, ale ten scenariusz... Ni to dramat, ni groteska, jakaś poetycka wizja, w której postaci postępują pod wpływem impulsu, czasem kompletnie irracjonalnie. Początkowo wydaje się, że Vincenzo, czyli główny bohater, jest ponad to, będzie ostoją spokoju i rozsądku w świecie, który zwariował...

wtorek, 19 lipca 2022

Psi park - Sofi Oksanen, czyli potem powiedzą ci: sama tego chciałaś

Powieść na pewno ciekawa, choć nie zdziwcie się, że jeżeli będziecie przeglądać opinie natkniecie się na określenia: zagmatwana, męcząca itp. Większość z tych opinii kończy się i tak określeniem które uwielbiam: "niemniej polecam", którym zdaje się blogerki posługują się wtedy gdy głupio im się przyznać, że mają odmienne zdanie od krytyków :) Żartuję oczywiście.
Nie ukrywam jednak, że im szło z tą lekturą nie za szybko. Dawkowałem ją sobie powoli, układając sobie w głowie poszczególne elementy. I może tak właśnie trzeba? Nie tylko dlatego, że przebijanie się przez warstwę kłamstw, przemilczeń, różnych perspektyw czasowych może wywołać efekt zagubienia. Mam wrażenie, że brak pośpiechu ma też tą zaletę, że bardziej zwracamy uwagę na detale, na opisy poszczególnych scen, a one mają tu ciekawy klimat i mają swoje znaczenie. Nie szukajcie samej akcji, rozwikłania zagadki, bo choć to oczywiście ważne,
naprawdę nie jest najbardziej istotne.

poniedziałek, 18 lipca 2022

Elvis, czyli widowiskowo, jednak bez efektu wow!

Moda na biografie filmowe muzycznych gwiazd trwa w najlepsze, tym razem jednak nie udało się mam wrażenie osiągnąć tej magii jaką wyczuwało się choćby w Bohemian Rapsody. Baz Luhrmann zrobił film widowiskowy, muzycznie ciekawy, na pewno postawił na dobrego konia (Austin Butler świetny), ale brakuje tu jakiejś iskry. Może za wiele czasu poświęcono w scenariuszu postaci agenta Elvisa, czyli Pułkownikowi Tomowi Parkerowi (Tom Hanks dość słaby jako czarny charakter) i dość toksycznej relacji jaką tamtemu udało się zbudować. Wątek na pewno ciekawy, może szerokiemu gronu mało znany, ale w pewnym momencie już wszystko wiemy, brakuje napięcia, a co gorsza bohater tej opowieści nagle wydaje się trochę schodzić na drugi plan. Wszystko co interesujące, w scenariuszu zbudowane jest wokół Parkera. Elvis ma jedynie być marionetką w jego rękach. I choć po pewnym czasie się buntuje, to i tak okazuje się być słabszym niż dużo bardziej doświadczony w manipulacjach agent.

niedziela, 17 lipca 2022

Kiedyś Cię odnajdę - Małgorzata Rogala, czyli zajmę się tym sama

Jutro może kilka słów o Elwisie (rany jak ja dawno nie byłem w kinie), a dziś jeszcze jedna rzecz z kobiecego krymi i polskiego poletka. Panią potrafią, choć na pewno robią to trochę inaczej. Czasem nawet się dziwię, że to one chyba czynią śmielsze i bardziej wulgarne opisy różnych scen seksualnych (podobnie do Rogali również choćby Świst). A potem i tak kręcą się wokół emocji, wspomnień, analiz kocha nie kocha i co ja mam zrobić... Czytając takie teksty czasem śmiech aż bierze, tak bardzo jest to stereotypowe. A podobno kobiety tego nie lubią. Nawet męskie postacie w "Kiedyś Cię odnajdę" mam wrażenie, że są naszkicowane jakoś pobieżnie. Jak nie cham i seksocholik, to koniecznie romantyczny i czuły dla przeciwwagi, na normalność tu nie ma miejsca. I niby się ciut wyzłośliwiam, ale lektura poszła dość szybko i nie mam poczucia straconego czasu. Może emocje na finał mogłoby być większe, ale ciekawość towarzyszyła mi prawie przez całą książkę.

Czy nazbyt nachalnie, czyli Wszystkie nasze strachy i Lato '85

Jakoś niespecjalnie mnie ekscytuje wrzucanie czegoś na siłę na miesiąc dumy i tolerancji, ale nie znaczy że nie zerkam specjalnie czegoś nie wyszukując. Choćby po to, żeby niektórym moim znajomym odpowiedzieć na często stawiane pytanie: czy nie za dużo homoseksualizmu w filmach, czy to nie jest nachalna promocja. Postaram się choćby na przykładzie tych dwóch produkcji na nie odpowiedzieć.
Najpierw Wszystkie nasze strachy, oparte na prawdziwym życiorysie Daniela Rycharskiego, który żyje we wsi Kurówka i tam właśnie zainstalował jedną ze swoich słynnych artystycznych wypowiedzi. Chodzi o kolorowe krzyże, które obleczone zostały w ubrania osób ze społeczności LGBT, które popełniły samobójstwo. Czemu tak? Jak na to patrzą miejscowi? Ten film próbuje na to odpowiedzieć, przybliżyć nam postać Rycharskiego i pytania jakie nam stawia. Czy można być jednocześnie katolikiem i gejem? Czy można zakazać wiary komuś, kto uważamy, że do nas nie pasuje?

piątek, 15 lipca 2022

Warszawianka - Ida Żmiejewska, czyli zabić dla idei lub umrzeć z miłości

Nabrałem ochoty na jakieś retro i przypomniałem sobie o nagradzanej powieści Idy Żmiejewskiej "Warszawianka". Co prawda to dopiero początek pewnej historii i teraz przede mną poszukiwania czy gdzieś na półkach nie ukrywa się gdzieś z tyłu ciąg dalszy, ale najwyżej będę kontynuował w e-wersji. Odczucia przyjemne i mam ochotę na ten ciąg dalszy. Co prawda to kryminał retro z mocnym wątkiem romansowym, co nie zawsze mi pasuje, mimo wszystko jednak wchodzimy też w jakąś intrygę, a tło jest interesujące. Oto Warszawa roku 1885, domyślacie się zatem jakie nastroje panują wśród mieszkańców Nadwiślańskiego Kraju, który na co dzień musi znosić obecność Rosjan i ich porządków. Rządzą twardą ręką i każdy kto może być podejrzany o sprzyjanie socjalistom i zwolennikom odzyskania niepodległości, nie ma co liczyć na pobłażliwość. Polacy nie lubią Rosjan i starają się ich unikać, choć niektórzy robią z nimi interesy. I tak to działa - niby to kawałek wielkiego imperium, ale podskórnie wiele rzeczy działa na innych zasadach, choćby teatry grają po polsku, bo inaczej nikt by do nich nie chodził. Wszystko to budzi zdziwienie głównego bohatera, policjanta, który właśnie pojawił się w Warszawie. Aleksander Woronin ma za sobą kilka przygód, które sławy mu raczej nie przynoszą i za karę przełożeni wysłali go na tereny Polski, żeby pozbyć się go z oczu.

Land, czyli zapomnieć, zniknąć, odrodzić się na nowo

Jakoś ciągnie mnie do takich filmów. Ucieczka w naturę, w samotność, w trudne warunki to coś co może wydawać się dziwne, ale jednak mocno pociąga i rozumiem to dobrze. Niektórzy nazywają ten film żeńską wersją "Wszystko za życie", tam jednak trudno mówić o traumie, o walce z przeszłością. To raczej była pewnego rodzaju fanaberia, podążanie za jakimś marzeniem, chęć sprawdzenia się.
Postępowanie bohaterki Land można by oceniać podobnie i pewnie tak to robi jej otoczenie - nie dość, że kupuje chatę na odludziu w górach, to jeszcze nie życzy sobie żadnych odwiedzin, kontaktów z ludźmi i każe zabrać samochód, którym przywiozła swoje rzeczy. Odcina się radykalnie. Ale to nie fanaberia.

czwartek, 14 lipca 2022

Pieśni współczesne live at Cavatina Hall - Miuosh, Zespół Śląsk, czyli takie projekty zapamiętuje się na długo

Gdy w ubiegłym roku ukazała się płyta z projektem Miuosha i Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk, słuchałem pojedynczych numerów, ale całość jakoś nie powaliła mnie na kolana. Gdy teraz jednak sięgnąłem po album z trasy koncertowej, realizowanej już po wybuchu wojny na Ukrainie, to ciary chodziły mi po plecach przy słuchaniu. Ważne że kasa ze sprzedaży krążka szła na Polską Akcję Humanitarną, co dodatkowo sprawia, że jest on wyjątkowy.
Choć nie ma głosy Kory, która wtedy tak mocno wybrzmiała, to goście pojawiający się na żywo są równie ciekawi, to m.in. Smolik, Organek, Natalia Grosiak, Kwiat Jabłoni, Król, Julia Pietrcuha, Igor Herbut, Ralph Kamiński... Siłą jednak tego projektu jest sam pomysł - połączenie tradycji i nowoczesności, siły wyrazu rodem z muzyki rockowej i potęgi chóru i orkiestry kameralnej. Wokaliście są jedynie nośnikiem tego pomysły, jego wykonawcą. Fakt, że świetnym, ale bez chóru i orkiestry tej siły by nie było. To był zresztą początek tego projektu, soliści pojawili się dopiero na kolejnym etapie. Sprawili może że popularność niektórych numerów była większa, warto jednak wsłuchać się w całość.

Dopóki żyję, czyli kto tu jest bohaterem

Uśmiech, ale i łzy wzruszenia towarzyszyły mi podczas seansu. Skąd uśmiech przy tak trudnym i bolesnym temacie jak odchodzenie, choroba terminalna? Ano powinniście zobaczyć ekipę tego szpitala (dodajmy państwowego), jak postępuje z pacjentami, jak stara się im umilić różne trudne chwile i co ważne jak dbają o własną równowagę psychiczną. Obserwowanie ich jak tańczą i śpiewają, jak żartują, ale też jak potrafią być empatyczni, nie spiesząc się, towarzyszą pacjentom i ich rodzinom, jak z nimi rozmawiają, to duża lekcja życia. Bajka? Może niekoniecznie. Może rzeczywiście gdzieś są tacy profesorowie, dla których każdy pacjent jest ważny, każdy pracownik cenny i nie mają oporów by to okazywać, jednocześnie nie obiecując gruszek na wierzbie. Wzruszenie jest naturalne, ale w tym filmie nawet to co trudne i bolesne, jest pokazane w taki sposób, że jest w tym nadzieja.

środa, 13 lipca 2022

Dziennik włoski. Sycylia - Grzegorz Musiał, czyli tęsknota za przeszłością, jej duchem i wartościami

Gdy siedzisz latem w domu i wciąż jedynie marzysz o dalekich podróżach, sięganie po reportaże daje ich namiastkę. Szczególnie tak plastycznie i barwnie pisane jak Dziennik Włoski. Choć chwilami męczył styl autora, a szczególnie jego przemyślenia na temat zmieniającego się świata, są tu fragmenty tak smakowite, że żal mi było ją odłożyć nie skończywszy. A nawet chyba niedługo zabiorę się za kolejny tom Dziennika, czyli za podróż po innym fragmencie Włoch. Tu znaczynamy w Rzymie, ale potem dość szybko, przez Neapol udajemy się na Sycylię.

sobota, 9 lipca 2022

Trochę blefu, czyli List miłosny i Intryganci

Jednym okiem na mecz siatkówki, drugim na komputer, żeby opracować jakąś ciekawą trasę na jutro, ale postanowiłem jeszcze wykorzystać wolną chwilę, by wrzucić notkę. A że filmów jeszcze sporo mam w zapasie, to tym razem coś z ostatniego wieczoru z grami planszowymi i karciankami. Jeden tytuł wcześniej mi nie znany, drugi już kilka razy ogrywany, choć nigdy jakoś nie trafił do ulubionych (wolę Cytadelę, która też trochę ma coś z nimi wspólnego). A co widzę między nimi wspólnego? Ano poza losowością to na pewno element pewnego blefu, który tu jest potrzebny. Szczęście też, bo jak karta nie podejdzie to bywa trudno, ale tu naprawdę poprzez odpowiednie kombinowanie dużo można zyskać. Dziś więc króciutko o każdy z tytułów. Może komuś się spodobają.

Nie oddychaj 2, czyli przeszłość i tak cię dopadnie

Zanim kolejny jakiś bardziej poważny tytuł, coś bardziej rozrywkowego, w końcu latem szukamy również takich odmóżdżaczy czasem. Niestety nie znam części pierwszej, którą wszyscy chwalą dużo bardziej, narzekając, że sequel jej nie dorównuje, no ale póki co kilka zdań o dwójce.
Wyobraźcie sobie twardziela, byłego specjalsa, któremu włażą w paradę jakieś pewne siebie gnojki, którym wydaje się, że staruszek nie ma z nimi szans. Ich wszyscy się boją, są bezkarni, a on... jest niewidomy. Przecież to śmiech na sali, prawda? O jak bardzo mogą się oszukać...

piątek, 8 lipca 2022

Buntowniczki z Afganistanu - Ludwika Włodek, czyli zobacz jakie masz szczęście

Niby nie jest to napisane w jakiś porywający sposób, mimo wszystko to jednak ciekawa i ważna książka. Niby Afganistan przewija się wciąż w mediach i przestrzeni publicznej, jednak mam wrażenie, że nie wnikamy w pewne informacje zbyt głęboko, pozostając na poziomie: Talibowie przynieśli zamordyzm. Ludwika Włodek opowiada nam o sytuacji kobiet w tym kraju nie tylko na podstawie historii które sama usłyszała, lepiej poznała, ale co ważne, pokazuje też pewien kontekst historyczny, kulturowy, geograficzny, co pozwala na głębsze spojrzenie na to jak przebiegały tam reformy i czemu często niestety napotykały na opór. Wydawałoby się, że jeżeli rodzice przekonali się już do tego, iż warto kształcić swoje dzieci, również córki, nie będzie odwrotu od zmian, jednak tam już kilkukrotnie kończyło się to tym, że ci lepiej wykształceni, pragnący reform, musieli z Afganistanu uciekać. Nie tylko dlatego, że nie widzieli nadziei na pracę, na reformy, ale ze względu na swoje życie. Szczególnie mocno doświadczają tego kobiety, bardzo często bowiem jakakolwiek aktywność, traktowana jest jako niebezpieczna, gorsząca, uderzająca w wartości Islamu. 

Osiemnastka, czyli starzy i młodzi

MaGa: Bardzo lubię produkcje Teatru Młyn. Te krótkie spektakle, które niosą ze sobą dużą dozę rzeczywistego, autentycznego życia Polaków. Proste zdania a pełne emocji. Często zastanawialiśmy się jak w tak krótkiej formie udało zawrzeć aż tyle treści, uczuć i wrażeń. Tak było z „Córką”, „Artystą” czy z „Niedzielnym popołudniem”. Nie wiem jak Ty, ale mnie w „Osiemnastce” tego zabrakło.

Robert: Rzeczywiście, trochę inny klimat i inną formułę miało to przedstawienie i nie wiem czy wynikało to z kooperacji z Teatrem Rampa, ale zniknęła gdzieś oryginalność tego co oglądało się zwykle na Starym Mieście. Lekkość i nutka komediowości raczej ledwie widoczna, pozostała może ta przenikliwość, by dotykać spraw życiowych, niby prostych, a jednak poruszających. A może właśnie dlatego poruszających?

czwartek, 7 lipca 2022

Droga zwycięzcy, czyli team spirit

Książki pozaczynane i żadna nie skończona, na razie więc jeszcze garść notek filmowych. I prawdę mówiąc posucha, bo nie ma nic takiego co by zachwyciło. Ot, średniaki, o których spokojnie po obejrzeniu można szybko zapomnieć. Skoro jednak przyjąłem na blogu tradycję, że piszę (albo staram się) pisać o wszystkim, to trzeba się tego trzymać. Nie wiem kiedy uzupełnię spisy wszystkich obejrzanych, ale może kiedyś się to dokona :)

Droga zwycięzcy to propozycja dla tych, którzy lubią dramaty ze sportem w tle. Czy sukces to kwestia szczęścia czy determinacji? I co można zrobić, by potencjał jaki jest w zawodnikach skumulował się w dniu zawodów i to we wszystkich jednocześnie z równą siłą? Trener może wiele, ale czy przewidzi wszystko?

wtorek, 5 lipca 2022

Kto chce być Żydem? czyli nie wiadomo co będzie wieczorem

Kto w tym kraju chce być Żydem? Wydawać by się mogło, że nikt. A jednak Eliza (Iza Kuna), pani profesor, zauroczona pewnym rabinem i jego teologicznymi wywodami postanawia zmienić religię. Poinformować rodzinę zamierza na uroczystej kolacji z okazji uzyskania stopnia naukowego, łącząc to wydarzenie z powrotem ze Stanów Zjednoczonych córki Karoliny (Ewa Porębska). Zapowiada się ciekawy wieczór bowiem Karolina zamierza przedstawić rodzinie swojego narzeczonego, amerykańskiego Żyda, dużo od niej starszego Daniela (Krzysztof Dracz). Zastawiając stół wraz z mężem Karolem (Andrzej Zieliński) Eliza poniekąd szykuje grunt pod niespodziewaną dla pozostałych nowinę o przejściu na judaizm. Niby zwykła rozmowa, ale Eliza manifestuje w niej zafascynowanie judaizmem, Karol natomiast niby nie zwraca na to uwagi, jest wyluzowany i podśmiewa się z antysemityzmu (tym bardziej, że narzeczony córki jest Żydem), niby twierdzi, że jest ateistą i żadna religia nie jest dla niego istotna, a jednak… coś w tej sielance zgrzyta. Kiedy córka z narzeczonym ze względu na korki spóźniają się, do stołu zasiada również przyrodni brat Elizy, Marek (Cezary Łukaszewicz) wraz z narzeczoną Iloną (Barbara Wypych). Wygląda , że to będzie miły rodzinny obiad…

The end, czyli czy istnieje życia aktora po pandemii

Wiedząc, że za kamerą stanął facet od 365 dni, już powinienem z ostrożnością podchodzić do tego materiału. Niestety nie wykazałem się takim rozsądkiem i obejrzałem. I to do końca. Bo im dalej, tym jest gorzej.
Pomysł był może i niezły, szczególnie biorąc pod uwagę możliwość kręcenia mimo zakazów pandemicznych - większość scen to aktorzy gadający do ekranu swoich komputerów. Czy da się zbudować z tego film? Może i by się dało, tyle że Tomasz Mendes ubzdurał sobie, że wrzuci swoich bohaterów w grę, której scenariusza chyba nie przemyślał. A może go nie ma? Może był jedynie potrzebny po to, by ściągnąć ich przed ekrany i sprowokować do zwierzeń lub wybuchu?

poniedziałek, 4 lipca 2022

Oto jestem, wróciłem! czyli czapki z głów

Gdy zobaczyłem początek tego filmu, czyli przygotowania do wyprawy na kolejny ośmiotysięcznik, myślałem że mnie nic nie zaskoczy. Co prawda nie znałem Boyana Petrova, ale myślałem sobie - czym może się wyróżniać spośród tyle innych himalaistów. Potem widzimy na ekranie to napięcie jakie się pojawiło, gdy nie zszedł do bazy, przerażenie bliskich i mobilizację przyjaciół, by pomimo przeszkód, rozpocząć jego poszukiwania. I znowu myśl: aha, będzie trochę nerwów, a potem radość, że się udała akcja ratunkowa. Jednak film skręca zupełnie w inną stronę, raz na jakiś czas jedynie powracając do scen, którymi rozpoczyna się ta historia, jakby od końca.