Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 września 2026

Król Maciuś Pierwszy, czyli czy każda zmiana jest rewolucją

Podobno premiera w Teatrze Telewizji Króla Maciusia Pierwszego w ostatni poniedziałek przyciągnęła przed telewizory jakieś rekordowe tłumy, a ja z przyjemnością znalazłem się wśród nich. Nawet nie ze względu na jakiś wielki sentyment do tekstu Janusza Korczaka, ale ze względu na fantastyczną obsadę. No i ciekawość czy znowu będziemy mieli do czynienia z jakąś przewrotną próbą reinterpretacji i wyciągania z tekstu czegoś co zdziwiłoby pewnie autora (oj zdarzało się). Oczywiście to baśń, z której morał może być niezłą lekcją i dla młodych (nie wszystkie pomysły są realne i sensowne) i dla dorosłych (jak wiele z dobrych pomysłów niszczymy bo mówimy: chcemy by było tak jak dotąd). I choć poruszamy się w realiach baśniowych - królestwo, dwór, służba - to przecież przesłanie wcale tak wiele nie traci na aktualności. Zdziwienie: jak można bić dzieci, wciąż u jednych budzi zgrozę, a inni wzruszają ramionami i odpowiadają: a czemu by nie... 

Dość klasyczna to adaptacja, ale bardzo zgrabna. Może i sztucznie wpleciono piosenki, czy fragment z przygodami wojennymi, nie zgrzyta to jakoś bardzo mocno. Największy nacisk położono na relację młodego króla z doradcami i jego próby zwrócenia uwagi na to, że dorośli powinni częściej słuchać dzieci, by dowiedzieć się czego one tak naprawdę pragną i potrzebują. Czy dorośli wiedzą to lepiej? Cóż... Świat się zmienia, a oni mogą jedynie powiedzieć: za moich czasów... :)

Skąd się bierze woda sodowa - Tadeusz Baranowski, czyli pewne rzeczy docenia się po latach

Z ostatnich Targów Książki pod Pałacem Kultury, tych malutkich, jesiennych, przywiozłem praktycznie jedynie dwie rzeczy, co jak na mnie jest bardzo skromne. Ale obie za to radują serducho bardziej niż 10 innych. Patrick Leigh Fermor i Przerwana droga, czyli wreszcie wyczekany trzeci tom o jego wyprawie przez Europę, będzie pewnie czytany w malutkich dawkach i smakowany. Za to Baranowski to trochę powrót do tego co znam z dzieciństwa, ale prawdę mówiąc wtedy nie ceniłem aż tak bardzo i pewnie dlatego dotąd znalazły się w mojej kolekcji wspomnieniowej i Tytusy i Kajko i Kokosz, a z albumów Baranowskiego nie miałem nic. Nadrabiam więc! I ileż frajdy dostarczyło mi to wydanie! 

piątek, 3 lipca 2026

Czarnonóżka - Marcin Szczygielski, ja chcę ciąg dalszy!!!

To już piąty tom cyklu Dom Rodomiłów Marcina Szczygielskiego, a ja po raz kolejny mam ogromny problem. Chciałbym po prostu znać już całość historii, a nie czekać kolejny rok na jej kontynuację, nie wiedząc nawet ile jeszcze będzie części. Polubiłem tą szaloną rodzinę, czarnowidzów, potomków wielkiego Roda, która za swój cel przyjęła walkę z różnego rodzaju potworami, demonami i całym tym tałatajstwem, które nawet w nowoczesnym świecie, jak najbardziej się pleni. A może nawet przez to że ludzie w nie wątpią, nic nie wiedzą, są przez to jeszcze groźniejsze? Rodomiłowie walczą z tym od lat, korzystając z księgozbioru swoich przodków i wskazówek przez nich przygotowanych. Każdy kolejny potomek powoli jest przygotowywany do realizacji misji, ale oczywiście najpierw edukacja, a potem dopiero dopuszczenie do działania...

Tyle że jak już wiemy z poprzednich tomów, różne złe moce za nic mają zasady i żeby uderzyć w rodzinę która im zagraża, właśnie przez najmłodszych próbują zaatakować. Najpierw to brat Hani był więziony i mamiony przez sobowtóra matki, a teraz to dziewczynka wraz z mamą przeszły jakby do innego wymiaru, wchodząc na ich miejsce. Borborak tym samym stał się jeszcze większym zagrożeniem, ale jego przywdziana maska Mamy nie jest wcale tak doskonała, nie wszystko pójdzie mu więc tak gładko. Ten konflikt będzie jeszcze pewnie miał ciąg dalszy, a póki co autor bawi się podrzucając nam kolejne ciekawostki i potworach i różne dziwne pomysły rodzinki. 

piątek, 12 czerwca 2026

Złodziej czasu. Łowcy tajemnic - Michał Kuźmiński, czyli to miały być najgorsze wakacje w ich życiu

Książek dla dzieci i młodszych nastolatków pojawia się ostatnimi czasy coraz więcej i to ogromnie cieszy. Spora część z nich oferuje jakąś dawkę przygód, czasem magii, a przy okazji może trochę pozytywnych wzmocnień i pochwałę otwartości i przyjaźni. Czasem trafiają się jakieś ciekawe lokacje, zwykle jednak są jedynie tłem. Dużo rzadziej udaje się pokazać w ciekawy sposób historię, zainteresować jakimiś wydarzeniami, postaciami. A przecież wszyscy wiemy, że najlepszym sposobem na to by połknąć takiego bakcyla jest możliwość zetknięcia się z nim na żywo. Dotknąć, zaangażować się, poczuć coś... 

Zwykle jednak to jest ta "wielka" historia, znane wydarzenia, które ktoś próbuje przybliżyć młodemu czytelnikowi. Trudniej przecież nie opowiadać jedynie o bohaterstwie, zwycięstwach czy klęskach, ale pokazać losy zwykłych ludzi, opowiedzieć o konsekwencjach tych wydarzeń.  

To właśnie może spodobać się w Złodzieju czasu, który zdaje się jest pierwszym tomem większego cyklu. To historia dwójki dzieciaków: jedenastoletniej Doroty i siedmioletniego Daniela, których rodzice postanowili po raz pierwszy wysłać na wakacje do dalszych krewnych. Bez nich? Bez atrakcji? Na wieś? Nie zagranicę? No jak to? 

piątek, 20 marca 2026

Dom numer pięć - Justyna Bednarek, czyli liczy się nie tylko ciało ale i charakter!

W piątku staram się podrzucać coś familijnego, to łapcie wznowienie powieści Justyny Bednarek, autorki dość popularnej serii o skarpetkach. 


Choć w dużej mierze akcja dzieje się w świecie wyobraźni, czy też snu, jakimś świecie równoległym, ważne jest to jaki jest początek tej historii oraz jak zmieniają się bohaterowie. Można trochę upraszczając sprawę powiedzieć, że to lekcja dotycząca hejtu, oceniania, i nietolerancji, może nawet prześladowania kogoś słabszego, odróżniającego się od reszty dzieciaków. Równie dobrze można jednak stwierdzić, że to lekcja nabierania pewności siebie, odwagi, poczucia wartości, przełamywania lęków. Bo zmiana następuje zarówno w tym kto był prześladowcą, jak i w tym kto tego doświadczał. 

Piotrek, który w wyniki postępującej choroby powoli traci wzrok i musi nosić coraz silniejsze okulary, trochę pogodzić się z tym, że nie może być tak aktywny jak jego rówieśnicy i osiągać podobnych wyników. A może mu się tylko tak wydaje? Gdy nauczyciel wychowania fizycznego daje mu szansę, pokazuje że bynajmniej nie odstaje od nich i to dzięki niemy jego drużyna wygrywa. Niestety nie bardzo podoba się do klasowego osiłkowi, który znalazł się wśród przegranych i poczuł się upokorzony. 

piątek, 16 stycznia 2026

Nie chcę się nudzić, czyli Czarownica piętro niżej i Klątwa dziewiątych urodzin Marcina Szczygielskiego

Mam słabość do dobrych książek dla dzieci i młodzieży. Czasem z zazdrością myślę o tym ile teraz mają możliwości, ale i z sentymentem gdy wspominam sobie ile nasze lektury znaczyły, jak rozbudzały wyobraźnię. Z filmami było skromnie, o komórkach i komputerach to pisano w ramach powieści Sci-Fi, ale książki... W nich zawsze się tyle działo. 

Trochę to właśnie znajduję u Szczygielskiego - nie skrępowaną niczym zabawę, wyobraźnię, rzucenie się w przygodę, ale jednocześnie jest coś mądrego - dojrzewanie, podejmowanie wyborów, więzi, poświęcenie, myślenie o innych. Może stąd mam tyle frajdy z jego książek? Cykl z Mają w roli głównej liczy aż 7 tomów, zacząłem od drugiego (o Tuczarni motyli znajdziecie wpis w spisie przeczytanych na górze bloga), to teraz nadrabiam pierwszy i od razu trzeci. Co ciekawe one świetnie mogą pasować do pogody za oknem - totalnie nieprzewidywalnej, bo w każdym z tomów wszystko zaczyna się od jakiejś klęski żywiołowej, raz jest to śnieg, raz wichury, innym razem deszcz. A wtedy wiadomo - nie ma szkoły, mocno ograniczone są wyjścia z domu i dzieci się nudzą. Niby starsi teraz mają komórki, ale Maja ma 8 lat i jakoś nie czerpie jeszcze z tego tyle frajdy, ona potrzebuje raczej towarzystwa, tego żeby coś się wokół niej działo, a nie gapienia się w ekran. Skoro rodzice są bardzo zajęci, to na horyzoncie pojawia się... babcia. A raczej ciabcia, czyli prababcia cioteczna. Ale to nie taka zwyczajna babcia. 

piątek, 5 grudnia 2025

Tuczarnia motyli - Marcin Szczygielski, czyli ten to ma wyobraźnię...

Piątek i coś familijnego. A tym czymś będzie kolejny tytuł Marcina Szczygielskiego - jak tylko wpada mi w oczy jego nazwisko, biorę to w ciemno i potem mam wielką przyjemność zanurzania się w fabułę i zabawne ilustracje (tym razem Magda Wosik). Nie dziwcie się, jak człowiek czytał za młodu, ma jakiś sentyment do tych historii, a jeszcze jak kierunkowo po pedagogice, to już można by rzec sięganie po rzeczy, które mogą czytać młodzi, jest jego obowiązkiem. W końcu musi szukać tego co dobre, nie? 

A Marcin Szczygielski póki co jakoś nie rozczarował. Bywa lepiej, bywa gorzej, ale generalnie nigdy nie ma zawodu. Tym razem niestety trafiłem na drugi tom cyklu, więc nie znam początku tej historii, pierwszej szalonej przygody Mai u jej babci, może kiedyś jeszcze nadrobię. W każdym razie niby można czytać osobno, lepiej jednak pewnie będzie po kolei. 


Czym jest Tuczarnia motyli? Zabawną, trochę szaloną przygodą, lekko nawiązującą do Alicji w Krainie Czarów. Gdy bohaterka staje się pomniejszona i wchodzi w krąg dziwnych postaci, które raczej żyją trochę innymi wartościami, niże te które zna dziewczynka, pewne podobieństwa staną się wyraźne. 

piątek, 17 października 2025

Dziki robot, czyli by wykonać zadanie trzeba zmienić perspektywę

Piątek na propozycje familijne i tego się trzymajmy jeżeli mam na to materiał. A tym razem mam i to nie byle jaki! Wzruszyłem się na tym filmie. Wśród różnych rzeczy animowanych gdzie coraz większy nacisk jest na akcję, humor, jakieś aluzje, czasem brakuje czegoś co dawniej byśmy nazwali morałem, przesłaniem. Albo nawet jak jest to jest podane to jakoś tak, że specjalnie nie porusza. 

Dziki robot - choć przecież jest filmem o maszynie, wzruszy każde rodzicielskie serducho. Czy również dziecięce? Pewnie tak, ale to chyba właśnie dorośli docenią najbardziej wymowę tej historii, która jest pięknym traktatem o rodzicielstwie. O tym jak czasem nie jesteśmy gotowi, próbujemy nieporadnie, ale zrobilibyśmy dla swojej pociechy wszystko. A potem przychodzi ten moment, gdy musimy je wypuścić z gniazda, nie zmuszając do tego, by wiecznie tkwiły przy nas, bo nie rozwiną swoich skrzydeł. 
 
Jak to spytacie? Robot? Rodzicem? 

piątek, 26 września 2025

Księga Poku - Edgar Valter, czyli czego potrzebujesz do szczęścia

Urokliwa książka dla dzieci i dla rodziców (do wspólnego czytania). Ilustracje stanowią spójną całość z tekstem tworząc fajny klimat. Może jest coś w tym, że ludzie z północy mają tendencję do opowiadania historii o życiu w zgodnie z naturą, mimo może czasem surowych warunków. To nie raj ciepłych krajów, gdzie wszystko kojarzy się z relaksem, uśmiechem, słońcem. Na północy często żeby odpocząć lub się zrelaksować (choćby w saunie) trzeba wcześniej nieźle się napocić na przygotowaniach. Ale czy nie daje to też więcej satysfakcji, że wytchnienie przychodzi po wysiłku, jest nagrodą za jakiś konkretny efekt?   
Na odludziu nie ma sklepów, raczej rzadziej można coś upolować, często więc je się to co daje ziemia albo las - owoce, warzywa, rośliny. I w tym też można znaleźć szczęście, spokój i jakąś satysfakcję, prawda? 

Poznajcie więc Pokoludki, trawiaste skrzaty, które uwielbiają żyć w miejscach gdzie nie ma cywilizacji, a za to jest trochę wilgoci pod stopami i dużo przyrody. I żyją właśnie zgodnie z naturą. 

A gdzie ich spotkać?

piątek, 22 sierpnia 2025

Skrzat. Nowy początek, czyli a podobno jesteś na to za duża

Wróciłem z kilku dni wędrowania, pewnie będzie ciężko przyzwyczaić się do normalnego rytmu, ale póki nie ma pracy, zasiadam jeszcze do bloga i na dziś mam coś familijnego. 
 

Co prawda oficjalna premiera dopiero 19 września, może jednak uda się Wam zapolować na jakieś pokazy przed tą datą? Cieszy odradzanie się kina familijnego w Polsce, bez zadęcia, dydaktycznego smrodku, ale przygodowego, opowiadającego o ważnych dla młodych sprawach. Choćby jak tu: o żałobie, o nowej szkole, przyjaźni i zaufaniu. 

Tak jak drażnią mnie produkcje podobno dedykowane starszym (tu brakuje jakiegoś mądrego przekazu, zwykle to tylko wygłupy i imprezowanie, czasem kac w obliczu tragedii), to w przypadku młodszych zaczyna być coraz fajniej. I choć jeszcze czasem drażnią pewne sztuczności (ech ta banda prześladowczyń), to ogląda się to raczej bez uczucia zażenowania. Ba - jeżeli pójdziecie razem z pociechami, jest o czym potem porozmawiać, a to ważne. Po prostu za mało czasu spędzanego razem, rozmów, mocno potem wpływa na to że młodzi ludzie tracą kontakt z rodzicami i mają coraz więcej problemów. 

wtorek, 29 lipca 2025

Wszystkie opowieści Kaja - Mette Vedsø, czyli nie wszyscy przecież muszą być tacy sami

Minęło trochę czasu gdy zaglądałem na ofertę Wydawnictwa Widnokrąg, ale cieszę się że pojawiła się okazja do zerknięcia na ich ofertę dla młodszych czytelników. Te pozycje, które czytałem dotąd, dla młodszych i starszych nastolatków podobały mi się bardzo (jak kto chce linki to podeślę, tu m.in. książka tego samego autora co i dziś, czyli Mette Vedsø), a za ogromnie cenne uważam przygotowywanie przez wydawnictwo do niektórych książek specjalnych scenariuszy dla nauczycieli. 

 
Każda pomoc w tym by dorośli mogli znaleźć płaszczyznę do rozmowy na jakieś ważne tematy, by mogli wysłuchać, powiedzieć ze swojej strony: "słuchaj, jestem, rozumiem, zawsze możesz przyjść i porozmawiać", to fantastyczna sprawa. Szczególnie dla starszych, którzy mocno zamykają się w swoich światach. Ale czy z młodszymi również nie warto rozmawiać o tym co dla nich trudne? Oczywiście że warto! 

I taką okazją może być np. lektura wspólna z dzieckiem (albo i samodzielna dziecka) Wszystkich opowieści Kaja. To lekkie, zabawne historie z życia chłopca, który nie zawsze dobrze odnajduje się w grupie i z byciem w centrum zainteresowania. Przecież tak bywa - choćby nie wiem ile dorośli nie popychali takiego młodego człowieka do rówieśników, nie żartowali z jego obaw i nieśmiałości, nie zmuszali do publicznych występów przed rodziną - niektórzy mają z takimi sytuacjami spory problem, noszą w sobie jakieś lęki, które uruchamiają się w tym najważniejszym momencie i potrafią sparaliżować. A potem dochodzi kolejny powód do żartów, traktowania jako dziwaka i niestety może kolejny powód do zamykania się w sobie. 

piątek, 11 lipca 2025

Makrabrama i Neomama, czyli Marcin Szczygielski niby dla dzieci ale w klimacie horroru

Urokliwa seria. Takie połączenie Rodziny Adamsów, Magicznego krzesła - troszkę horroru i niesamowitości, trochę humoru i dziwactwa, sporo przygody młodych bohaterów i lekcji życia. Doceniaj rodzinę i rodzeństwo, bo może przyjść chwila gdy do nich zatęsknisz :) 

O dwóch pierwszych tomach cyklu pisałem jakiś czas temu (możecie odnaleźć w przeczytanych), teraz coraz bardziej te opowieści mrocznieją ale i łączą się ze sobą. Widać jeden tom nie wystarcza na zamknięcie wszystkich wątków, więc historia jest kontynuowana w kolejnym, szkoda jedynie że w takiej sytuacji musimy czekać długo na kontynuację. To chyba jedyna wada takiego pomysłu. 


Przedstawmy naszych bohaterów. Rodomiłowie to rodzina wyjątkowa - od pokoleń zajmują się tępieniem różnych demonów i stworów, które plączą się po naszym świecie. Przekazują tą wiedzę od dawna, choć niezbyt ona pasuje do naszych czasów i niewiele osób wierzy w to czym się zajmują. Dopóki oczywiści nie padną ofiarą jakiegoś mniej lub bardziej złośliwego potwora, chochlika, czy innej strzygi. Te jakoś niespecjalnie przejmują się tym, że świat już o nich nie opowiada, tym bardziej z radością po nim harcują, przekonane o swej bezkarności, bo nauka nie ma na nie odpowiednich narzędzi do obrony. 

niedziela, 1 czerwca 2025

Żywicielka - Deborah Ellis, czyli gdy myślisz że czegoś ci w życiu brakuje do szczęścia

Dzień Dziecka i książka która chyba dobrze się w to wpisuje. Nie jako radosna propozycja pełna przygód, rozwijająca wyobraźnię itp. ale jako lektura uświadamiająca, że nie wszystkie dzieciaki mogą mieć tak fajnie jak te zamieszkujące w Polsce.

Niby lektura głównie dla młodych czytelników, ale i starsi mogą po nią sięgnąć, by pomyśleć sobie w jaki sposób opowiadać o sprawach trudnych, uczyć wrażliwości.

Parvana chciałaby bawić się, spotykać z koleżankami, cieszyć się ze wspólnych chwil spędzanych w gronie rodzinnym. Tyle że nie jest jej dane. Jeszcze do niedawna to wszystko było jej dane, nagle ktoś jakby w jednej chwili jej to odebrał. Stolica Afganistanu opanowana przez Talibów nijak ma się do tego świata, który pamięta jeszcze sprzed kilku tygodni. Teraz ulice są prawie puste, każdy boi się patroli bo mogą aresztować pod byle pretekstem, a ludzie mieszkają w koszmarnych warunkach, znikąd nie mając możliwości pomocy.

sobota, 4 stycznia 2025

Dunder albo kot z zaświatu - Radek Rak, czyli a co będzie jeśli...

Skoro sobota miała być dniem na fantastykę, to niech pojawi się choć jej namiastka. Może wieczorem coś dorzucę.
 
Na okładce widzicie napis Gra książkowa i pewnie zadajecie sobie pytanie co to takiego. Kto zetknął się z paragrafówkami nie będzie zaskoczony. Masz książkę z ciekawą historią, tyle że pociętą na części porozrzucane przypadkowo między stronami i z wieloma rozgałęzieniami - od Ciebie zależy którą wersję rozwinięcia i zakończenia poznasz. Wspólny jest tylko początek. Potem już każda decyzja prowadzi Cię coraz dalej i dalej. I może doprowadzić do zupełnie innego miejsca.


Dunder jest kotem, ale jak prawie każdy kot, ma swoje wyjątkowe zdolności. On akurat potrafi gadać i nie pytajcie czy to dlatego że trafił do pewnej kobiety, która kontynuując misję swoich przodkiń, została wiedźmą. Tak po prostu jest i tyle. Jemu jest dobrze u niej, a ona... Cóż, czasem traci cierpliwość, ale przecież kota nie można przestać kochać, nawet jak czasem zalezie za skórę, prawda?

Ów kot będzie nam przewodnikiem w tej historii, a może to właśnie my będziemy jego przewodnikiem? Pójdzie bowiem tam, gdzie wybierzemy, nawet jeżeli będzie miał wątpliwości i wprowadzimy go do piekła. Kot sobie poradzi :)

niedziela, 1 grudnia 2024

Teatr Niewidzialnych Dzieci - Marcin Szczygielski, czyli zwykle nas nie dostrzegacie

Kalendarze adwentowe wręczone rodzinie, można chwilę przerwy w pracy zrobić i wrzucić coś na bloga. Grudzień postanowiłem zacząć czymś dla młodszego czytelnika, ale akurat z tym autorem myślę, że i wielu dorosłych będzie miało podobnie jak ja - nie będą się mogli oderwać. Marcin Szczygielski po raz kolejny sprawił, że zakręciła mi się łezka w oku.

Najpierw czeka nas dość długi wstęp, w którym 11 letni Michał opowiada o realiach w Domu Dziecka. Trochę o jego przeszłości, trochę o kolegach, o szkole, o wychowawczyniach, jakieś psikusy dziecięce... Rozkręca się to dość powoli, ale czułem że to dopiero prolog i się to potwierdziło. Michał zaprzyjaźnił się mocno z dużo młodszym od siebie chłopcem, a gdy okazało się, że po wakacjach zniknął zarówno on, jak i jego ulubiona wychowawczyni, coś w nim pękło i wpadł w jakiś dziwny marazm. Nie chciał jeść, myć się, nic robić, nawet do toalety nie chciał chodzić. Wszyscy czuli, że będzie potrzebował wyjątkowej pomocy...

piątek, 25 października 2024

Cześć, tu Amundsen! Max Czornyj, czyli cóż za hart ducha i ciała

Seria Genialni odkrywcy powoli się rozbudowuje. Cześć, tu Amundsen! to już czwarty tomik (ja pisałem u siebie o Koperniku, możecie sprawdzić w spisie przeczytanych) i w drodze zdaje się kolejne. A młodzi czytelnicy mogą mieć z tego powodu dużo frajdy. Kto wie, może wydawca i autor zdecydują się zrobić jakiś plebiscyt o kim jeszcze chcieliby przeczytać?

Na pewno taki sposób poznawania sławnych ludzi, może się podobać. Aleksandra Czornyj dodała barwne ilustracje, ale to tekst ma przyciągać uwagę. Bez przeładowania datami, nazwiskami, w zgrabny sposób wprowadzający w czasy w jakich żył bohater. Przecież dokonania Amundsena trudno oderwać od jego dumy z tego, że oto odrodził się jego kraj, przez długi czas pod panowaniem Szwecji. Młodziutkie państwo jakim była Norwegia nagle było na ustach całego świata, bo jego reprezentant podjął się zadania, które okazało się zbyt trudne dla wypraw lepiej wyposażonych i z dużymi finansami.

niedziela, 29 września 2024

Czarny młyn - Marcin Szczygielski, czyli to naturalne że się boisz

Kolejna powieść Marcina Szczygielskiego, czyli coś familijnego kończy wrzesień na Notatniku. Ten autor chyba pobije wszelkie rekordy obecności ze swoimi pozycjami w tym roku, a niedługo pewnie będzie walczył o podium obecności na Notatniku ogółem (policzę, ale chyba na razie króluje Marek Krajewski).

Czemu tak bardzo mi podeszła jego twórczość? Ano facet ma dar opowiadania historii i prawie każda jest trochę inna, nie powtarza się, tworząc świetny klimat, kreśląc ciekawy postacie i ich przygody.

Jak choćby Czarny młyn - niesamowita, mroczna opowieść o wiosce, która powoli wymiera. Położona gdzieś z dala od wielkich miast, z boku autostrady, kiedyś żyła dzięki zakładom, ale po ich upadku wszystko tu powoli niszczeje. Zostało kilka rodzin, raptem garstka dzieciaków w tym samym wieku, których rodzice nie bardzo mają perspektywę zaczynać życie na nowo gdzie indziej. Tu nawet zwierzęta powoli znikają, zarówno te dzikie, jak i hodowlane. Tak jakby jakaś mroczna siła powoli wysysała stąd życie.

czwartek, 22 sierpnia 2024

Wakacje pełne magii - Katarzyna Wierzbicka, czyli bycie Iskrą nie jest proste

W tym roku przeczytanych już 127 książek, kilka z nich jeszcze czeka na opisanie na blogu, ale nie dziwcie się tym liczbom - jeżeli czytam więcej książek dla młodszych i starszych nastolatków, to idzie to błyskawicznie. I czasem mam przy takich lekturach więcej frajdy niż przy tym co piszą "topowi" pisarze dla starszych. W przypadku książki Katarzyny Wierzbickiej mógłbym spokojnie tak powiedzieć, gdyby nie jedno "ale". Za krótko! Zdecydowanie za krótko! Ledwie się wkręciłem już koniec? A kiedy ciąg dalszy? To jest problem z częściówkami, bo przecież młodzi mają jeszcze mniej cierpliwości niż dorośli. Tu zdecydowanie początek przygody daje frajdę, ale chcemy poznać jej ciąg dalszy.

Kiedyś pisało się w formule przygodowej czy nawet fantasy głównie o chłopcach, teraz dziewczynki dostają coraz więcej bohaterek, które cechują się poza wrażliwością również odwagą, inteligencją pomysłowością, a czasem, tak jak Magda mają też inne, bardziej magiczne talenty. Trzynastolatka odziedziczyła bowiem po tacie pewien dar, który kiedyś być może będzie mogła kontrolować, uczyć się jego wykorzystania, ale póki co raczej jest dla niej jedynie kłopotem. 

niedziela, 11 sierpnia 2024

Oczy Michaliny - Marcin Szczygielski, czyli dar czy przekleństwo

Widzę, że Marcin Szczygielski wyrasta w tym roku na rekordzistę na blogu pod względem notek, ale przy pierwszych książkach był zachwyt, a potem już jakoś samo tak poszło, a Ewa podrzuca kolejne jak tylko oddam jej przeczytane.

Wiem już, że część jego historii nie wpisuje się tak bardzo w to co mnie tak bardzo urzekło choćby przy Weronice i Zombie, czyli nie dotyka tak mocno spraw rodzinnych, osobistych problemów, nie pokazuje jak trudne jest dojrzewanie i ile emocji kotłuje się w młodych ludziach. W przypadku niektórych z tych powieści, jak choćby w Oczach Michaliny, wciąż na pierwszym planie mamy nastoletnią, młodą bohaterkę, przeżywa ona masę przygód, wątpliwości, poruszamy się jednak w świecie dość odległym od naszych realiów. Owszem - w bajkach też jest wiele elementów, które nie sprzyjają temu, by identyfikować się z bohaterami, by ich zachowania przykładać do naszych problemów, a mimo to wciąż je cenimy i się nimi posługujemy. W przypadku starszych mam jednak wrażenie, że fantastyka, magia, odrealnienie, przygody, sprawiają, iż może jest ciekawie, ale brakuje tego elementu identyfikacji, rozpoznania siebie w tym co postać przeżywa. Może właśnie dlatego historie bardziej osadzone w naszych sprawach prozaicznych, podobają mi się dużo bardziej, zwłaszcza że Szczygielski nigdy nie jest z jakimiś przemyśleniami i morałami nachalny, to wszystko przychodzi ot tak... I tak bardzo w punkt. 

niedziela, 28 lipca 2024

Kwiatokosy i Szkieletnicy - Marcin Szczygielski, czyli rodzina jakich wiele?

Zastanawiałem się jakim tytułem zakończyć lipiec i na jakiś czas się pożegnać. Wybieram Szczygielskiego, ze względu na to, że to książki lekkie, zabawne, przygodowe, czyli takie idealne na wakacje. Spróbujcie je podsunąć swoim pociechom (pewnie tak 10+) i sami zobaczycie jaką będziecie mieli frajdę.

To tak przedziwna mieszanka czarnego humoru, magii, przygody.
Rodzina Rodomiłów od lat walczy z różnymi manifestacjami złych mocy, czyli strzygami, upiorami, demonami i wszelkiej maści potworami. Od lat? Co ja gadam! Od pokoleń! Taki to już dar, a może przekleństwo, ich misja i sposób na zarabianie. Gromadzą różne przepisy, robią notatki, hodują zioła i rośliny, eksperymentują z miksturami. I uczą swoje dzieci tego "zawodu".