Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2026

Aż po kres, czyli nie miałam innego wyjścia

Zanim o seansie z Netflixa, podrzucam jeszcze jeden link: kilka tygodni temu Marta napisała o najnowszej powieści Wojciecha Nerkowskiego "Włoskie śledztwo". Ona zachwycona, a ja... no cóż. 
Żeby przeczytać kliknij tu
 

A może to jakiś taki czas mam że prawie nic mi się nie podoba? Wiadomo że im więcej, tym poprzeczka rośnie, a i widać pewne klisze, niedociągnięcia. 

Przy "Aż po kres" też mam ochotę pomarudzić. Może i ciekawa historia, ale zabrakło jakiegoś pomysłu, by wprowadzić tam więcej pazura i emocji. 
Długo się rozkręca i zapowiada się bardziej jakiś melodramat - historia matki samotnie wychowującej synka, bo z facetem nigdy nie mogła się dogadać i rozstali się niekoniecznie w dobrych stosunkach. Gdy jednak chłopiec zachoruje na białaczkę, oboje staną obok siebie jak przed laty. To jednak ona gotowa jest na dużo więcej niż on...

środa, 2 września 2026

Pierwszy dżentelmen - Bill Clinton, James Patterson, czyli to niemożliwe by sprawcą był ktoś taki...

To już trzecia powieść napisana przez duet: byłego prezydenta, który podrzuca pewnie smaczki na temat kulisów Białego Domu i pisarza, który regularnie podrzuca swoim fanom kolejne powieści sensacyjno-kryminalne. Patterson co prawda wzbudza u niektórych kontrowersje, bo odważnie przyznał się, że wiele z jego tytułów pisanych jest przez kogoś innego - on daje jedynie szkic pomysłu i potem kontroluje kierunek, ale trzeba przyznać że czyta się je naprawdę dobrze i jako rozrywka sprawdzają się nieźle. 

O dwóch poprzednich tytułach duetu pisałem na blogu (można znaleźć notki w spisie przeczytanych), ale Pierwszy dżentelmen ma trochę inny charakter. To bardziej thriller prawniczo-kryminalny, trochę w stylu Grishama, niż sensacja z wątkiem kryminalnym jak w poprzednich przypadkach. Zmieniła się nawet postać numer jeden - to już nie jest były komandos, szanowany przez ludzi polityk, ale...

No właśnie w przypadku Pierwszego dżentelmena to nie Biały Dom jest na pierwszym planie, a przynajmniej nie cały czas. Prezydentem jest kobieta, która właśnie szykuje się do radykalnych reform i zbiera poparcie dla trudnych cięć w budżecie, a cała afera będzie dotyczyć nie jej, ale jej męża. To były sportowiec, który z powodu kontuzji kiedyś przerwał karierę, raczej prosty facet, bez wielkich politycznych zapędów. Gdy powraca sprawa zaginięcia młodej kobiety, z którą przyjaźnił się w młodości, to cios nie tylko dla niego, ale i dla małżonki i całej jej ekipy...

sobota, 22 sierpnia 2026

Ostatni dom, czyli przeżyliśmy bo...

Chyba muszę ostrożniej podchodzić do tego co jest reklamowane jako "hit" na Netflixie, żeby potem nie odczuwać tak bardzo rozczarowania. Ostatni dom nawet jeżeli ma coś w sobie z thrillera S-F to raczej niewiele, bardziej jest opowieścią o zmaganiu się z klaustrofobią i koniecznością przeżycia z tym co masz w domu przez okres dłuższych niż tydzień czasu. Da się? Twórcy filmu dość naiwnie sugerują że się da o ile tylko bardzo chcesz. Jest to wiec opowieść o relacjach rodzinnych o tym iż poprzez wprowadzanie zasad, szukania pomysłów na racjonalizację, można nie zwariować a nawet żyć w jakim takim dobrostanie. I to mimo zagrożenia, które jest całkiem realne.  


Pal licho nielogiczności, dziury fabularne w tym co ma być tym zagrożeniem, czyli potworami, które przychodzą wraz z deszczem, jakimś dziwnym sposobem na zamykania ludzi w czterech ścianach. W sumie przez długi czas jakoś nie zwraca się bardzo na to uwagę, z ciekawością obserwując kolejne kryzysy (ale też nie wszystkie, bo prąd, woda, gaz pozostały dostępne prawie do końca) i szukanie rozwiązań bez użycia nowoczesnych technologii. Największe rozczarowanie jednak przynosi ostanie kilkadziesiąt minut, finałowe starcie z zagrożeniem, gdzie ilość absurdów już po prostu czyni ten film totalnie niepoważnym. Bez tej końcówki, może i uznałbym to za niezłą rozrywkę, bo atmosfera niedopowiedzeń, niepewności była całkiem ciekawa. 

Obcy raz atakują, raz nie. Zwierząt nie. Co to za dziwne zagrożenie?
 

Bajeczka. A przecież miał być thriller S-F. 

No i to przesłanie - wszyscy dookoła umierają, ale nasz dom jest silniejszy, bo jesteśmy wspaniałą rodziną... Ech. Nawet jak na kino familijne robi się dziwnie słodko i nierealistycznie.   

środa, 12 sierpnia 2026

Sierociniec - Jakub Rutka, czyli cicho dziatki, już bez słowa

Ciekaw byłem czy Jakub Rutka będzie kontynuował cykl kryminalny z przygodami podcastera z Ostrołęki, ale funduje nam tym razem trochę coś innego. Jego najnowsza powieść również czerpie trochę z miejskich legend, pewnych wydarzeń które potem obrastają jakąś tajemnicą i grozą, trudno jednak w tym przypadku mówić o jakimś śledztwie. To raczej próba odpowiedzi na pytanie "co mogło się wydarzyć", zadawane jednak przez osobę która nigdy nie zajmowała się żadnymi dochodzeniami. To młoda psycholożka, która nie jest w stanie uwierzyć, że jeden z wychowanków sierocińca gdzie pracowała mógł zamordować swoją młodszą siostrę. 
 

Niby nie ma wielkiej brutalności i dosłowności, mimo wszystko to czego się domyślamy po drodze może sprawić że ciarki przebiegną po plecach. Zawsze gdy zło dotyka niewinne dzieciaki, coś nam to robi dużo głębiej i dotkliwiej niż w przypadku dorosłych. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

Zasłona dymna - Jørn Lier Horst i Thomas Enger, czyli ufaj intuicji

Gdy sięgniesz po pierwszy tom jakiegoś cyklu i nie ma wielkiej wtopy, często te kontynuacje mocno kuszą, tylko jak tu znaleźć czas na wszystko gdy tyle tytułów się ukazuje - w skali roku to chyba już ponad 500 kryminałów i thrillerów, a przecież nie czyta się jedynie tego gatunku i nie same nowości. Robię więc listy, na Legimi jak coś wypatrzę też dorzucam sobie do biblioteki a potem czekam na impuls że akurat to... Może powinienem ustawić jakiś system losowań jak w lotto? 

Generalnie tak jak kiedyś powieści Horsta mnie zachwycały, to jakoś nie bardzo mogę się przekonać do nowego cyklu pisanego w duecie. Niby schemat podobny, tylko zamiast córki gliniarza która jest dziennikarką, mamy kobietę wykonującą ten zawód, którą łączy trochę inna więź - kiedyś gdy Emma Ramm była jeszcze dzieckiem, Alexander Blix na interwencji uratował jej życie, zabijając ojca, który chciał podciąć jej i mamie gardła. O ile więc w tamtej serii komisarz William Wisting raczej nie gadał o prowadzonych sprawach, to tu dość często zdarza się że między tą parą dochodzi do jakiejś wymiany informacji. Blix po prostu troszczy się o dziewczynę, traktuję jako drugą córkę, pomaga, a czasem również dając jej pierwszeństwo w dostępie do informacji, może też lepiej kontrolować pojawiające się w przestrzeni publicznej treści. 

środa, 5 sierpnia 2026

Czarne ptaki - Bartosz Szczygielski, powiedz że masz plan

Autorzy kryminałów przyzwyczaili nas już do mieszania perspektyw czasowych i łączenia niewielkich fragmentów historii, by potem zobaczyć jak przeszłość wpłynęła na jakiś wątek współczesny. Bartosz Szczygielski zaproponował nam jednak coś zupełnie innego. Dwie historie, ale pozornie niczym nie połączone. Najpierw jedna. Potem druga. Najpierw lata 90 i historia dwóch młodych chłopaków, którzy wpadają w poważne problemy gdy próbują zdobyć trochę gotówki. Potem przenosimy się o 20 lat, by wejść w środowisko bogatych kolekcjonerów staroci, ludzi którzy zbudowali już potężne kapitały i funkcjonują już w zupełnie innych sferach niż ci, którzy tuż po '89 próbowali zrobić szybką karierę, nie zawsze przejmując się legalnością biznesów. 

Dwie historie. A gdzie ich połączenie? Może je dostrzeżecie, a może nie ma go wcale.  

czwartek, 23 lipca 2026

Miasto burz - Michał Śmielak, czyli dadzą radę i bez Ojca Mateusza

Zapas tematów powoli mi się kurczy, ale spokojnie, Notatnik przetrwał i takie kryzysy a dla mnie to nawet lepiej jak piszę o różnych tytułach na świeżo, a nie odkładam daną pozycję tygodniami.

Szukając sobie różnych pozycji na Legimi postanowiłem nie poruszać się zupełnie w ciemno, ale np. sprawdzić listę nagradzanych w ramach różnych festiwali. I tak oto z nagrodą Wielkiego Kalibru wjeżdża Michał Śmielak. Tym razem zabiera czytelników do Sandomierza, który lubię i opisywane plenery nie są mi zupełnie obce. Podobno to drugi tom cyklu z przygodami komisarza Brunona Kowalskiego i historyka Krzysztofa Szorcy, mam więc coś do nadrobienia, ale historię można spokojnie czytać niezależnie.  

Niby dość klasycznie - jeden wątek współczesny, drugi w przeszłości i potem je sobie łączymy, ale przecież ten schemat sprawdzał się już tyle razy to czemu i nie kolejny. Choć odgrzebanie starej sprawy wydaje się tu ciut przypadkowe niech to będzie kolejny dowód na to, że prędzej czy później każda zbrodnia wyjdzie na jaw :) I to nawet bez angażowania Ojca Mateusza. Beka z miasta zbrodni od ponad zdaje się 20 lat jest tu nienachalna, to kryminał jak najbardziej serio.  

środa, 22 lipca 2026

Mentalista - Camilla Läckberg i Henrik Fexeus, czyli a skąd ty to możesz wiedzieć?

Dawno wśród moich lektur kryminalnych nie było Camilli Läckberg postanowiłem więc trochę odświeżyć swoją listę czytelniczą o Skandynawów których czytałem jakiś czas temu a potem porzuciłem m.in. Horsta. A na początek pierwszy tom nowego cyklu Läckberg tym razem pisanego w duecie. Henrik Fexeus podobno jest ekspertem od mowy ciała, który ma status celebryty w szwedzkich mediach, można powiedzieć więc że nowy bohater cyklu trochę chyba był nim inspirowany, a on dodał tam trochę tajników swojej pracy. Coś co jest na pograniczu psychologii i iluzji, manipulowania ludźmi, staje się tu centrum fabuły, poznajemy to nie tylko od strony "występów" bohatera ale i jego codziennego życia, czy też prowadzenia śledztwa, do którego zostaje zaproszony jako ekspert.  

Policja rzadko sięga po taką pomoc cywilów, ale jeżeli seryjny morderca którego ścigają, ewidentnie jest związany z tym środowiskiem i bawi się w kotka i myszkę z policją, nic dziwnego że śledczy próbują nawet mniej standardowych metod. 

środa, 1 lipca 2026

Idę po ciebie - Wojciech Wójcik, czyli miałem wiele czasu by wszystko przemyśleć

Za mną 15,5 roku pisania na Notatniku, dzień w dzień jednak notka i aż by się chciało jakiś mały jubel z tej okazji, ale upał taki że w głowie raczej leżenie w cieniu z czymś chłodnym i ewentualnie lektura. 

I jedną z ostatnio skończonych książek mam dla Was dziś - dobre połączenie kryminału i thrillera, wielowątkowe ale i z ładnie poprowadzoną w fabule akcją wokół ucieczki pewnego człowieka z więzienia. 

Siedział za zabójstwo policjanta, wcześniej też nie był aniołkiem, bo był prawą ręką ludzi przewodzących mafii w Szczecinie, ale przecież zostało mu do końca wyroku raptem 3 miesiące. Czemu więc tak ryzykuje? Co go popycha do działania? Zemsta? Próba ratowania życia swojego, bo czujemy że wokół niego działo się coś niepokojącego pod koniec odsiadki? A może chęć ochrony bliskich, a więc efekt jakiegoś szantażu? 

Każdy jego kolejny ruch, posunięcie to wielka frustracja służb, którym ciągle unika, ekscytacji mediów, które nakręcają spiralę strachu i kolejne trupy. Tylko czy to na pewno jego ofiary, czy też komuś zależy by tak to przedstawiać? 

środa, 24 czerwca 2026

Brudne tajemnice - Disha Bose, czyli pozornie idealne życie

Pierwszy podtytuł jaki miałem napisać do tej książki w tytule notki to: gdzie te chłopy? Bo też ciekawa jest nie tylko ich rola w tej opowieści, ale i podskórnie wyczuwalne to, że wszelkie pretensje kierowane są właśnie do nich. Albo że byli zbyt mało obecni i zaangażowani albo zbyt obecni i narzucający się, albo obojętni i chłodni, kompletnie nie nadający się na obiekt zainteresowania ale niech spróbują poszukać tego zainteresowania gdzie indziej... Wieczne rozdrapywanie wszystkiego na różne strony, pretensje, oczekiwania, zero docenienia i można by się wściec: czemu te bohaterki takie roszczeniowe, czemu nie cieszą się z tego co mają (a mają tak wiele), tylko wiecznie okazują niezadowolenie, chcąc na tle innych kobiet udowodnić że to one są te "naj"... Tylko że kurcze wychodzi na to, że ci faceci wcale nie są bez winy. To nie jest tak, jak by można powiedzieć: nie dostawał ciepła w domu, to poszukał gdzie indziej... Oni tak mało robią, by rzeczywiście zawalczyć o przyszłość związku, tak łatwo się poddają i idą na łatwiznę. Kobiety zaś, choć niby niezadowolone, potem jednak są gotowe by walczyć do upadłego i bronić rodziny. Takie przyjaciółki, które gotowe są obgadać cię za plecami albo wbić tipsa w oko. 

Ciekawe to wszystko choć przyznam że trochę też wkurzające. Długo nie mogłem wejść w te ich historie, nawet mnie nudziły i wydawało mi się iż robi się dramę z kompletnych bzdur. Ktoś coś napisał, ktoś coś powiedział, ktoś coś zobaczył i nagle sprawa urasta do niewiadomo jakich rozmiarów. 

wtorek, 9 czerwca 2026

Akord - W.P. Rdzanek, czyli żeby ratować ludzkość niektórzy akceptują konieczność ofiar

Rdzanek zdaje się pokusił się na coś podobnego co napisał Szamałek, czyli dość rozbudowaną i bogatą w różne wątki trylogię, w której poza trzymającą w napięciu akcją, stara się też ostrzegać przed różnymi zagrożeniami. Tyle że Ukryta sieć była czymś w rodzaju thrillera kryminalnego, a w trylogii Rdzanka tempo jest szybsze, przeskakujemy z jednej lokacji do kolejnej, a co do ostrzeżeń chwilami ma się wrażenie, że fantazja trochę autora poniosła. A może to tylko moje wrażenie?

Generalnie czyta się to fajnie, choć chwilami mam wrażenie że można by było dopracować sceny i dialogi, żeby nie były tak sztuczne. O pierwszym tomie pisałem tak. Dzieje się sporo, intryga jest gęsta, a nawet jeżeli coś wydaje nam się mało prawdopodobne lub naciągane, zrzućmy to prostu na pewną konwencję gatunkową. W końcu nie od dziś zagrożenia i ich źródło w literaturze sensacyjnej jest trochę wyolbrzymiane - to z jednej strony ostrzeżenie, ale i pewnego rodzaju demonizacja, by "nasi" wypadli bardziej bohatersko. Kupuję też wykorzystywanie odwołań do tego co napisali inni, zwłaszcza że jest to świadoma gra - w końcu postacie też czytają i mogą się porównywać z jakimiś postaciami (Lisbeth Salander). 

Powracają postacie z tomu pierwszego, ale autor zbudował wszystko tak, że to niezależna powieść. Niby lepiej czytać po kolei, to jednak oddzielne historie. Kapitan ABW Zygmunt Fiszer zajmujący się cyberzagrożeniami, Ewa Dzik z Policji, która ma pomaga, zaprzyjaźnieni z nimi od poprzedniej historii znany adwokat, jego miłość i uzdolniona artystka, czy uzdolniony informatyk, czy jego była dziewczyna, pracująca również w kancelarii adwokackiej, powrócą w mniejszych lub większych fragmentach, by pomóc w rozwiązaniu sprawy. 

czwartek, 14 maja 2026

Strzępy - Izabela Grabda, czyli ech rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady

Pamiętam jaki byłem zaskoczony, gdy wydawnictwo PulpBooks, które od początku stawiało na literaturę gatunkową, rozrywkową, thrillery, fantastykę, kryminały, nagle opublikowali książkę z okładką jak z romansu, sztampową aż do bólu. "Odłamki" Izabeli Grabdy okazały się lekturą tyleż lekką, co wykraczającą trochę poza schematy, w ciekawy sposób łączącą pewną narrację bliską powieściom obyczajowym z pewną tajemnicą, odrobiną napięcia i sympatyczną bohaterką (pisałem o tej książce tak). 

I oto pojawia się jakby kontynuacja, ale w sumie wcale nią nie jest. Co prawda znowu pojawiają się Bieszczady, pojawia się również Irmina, którą poznaliśmy w poprzedniej książce, stanowi tu jednak postać raczej poboczną, pojawiającą się dość późno i nie aż tak ważną. "Strzępy" to historia osobna, mająca może w pierwszej połowie podobną narrację, czyli wyczuwalna tajemnica, ale to po prostu opowieść zakochanego mężczyzny. Owszem wyczuwamy, że jego partnerka coś knuje, to wciąż jednak mógł być po prostu jakiś melodramat. 

środa, 13 maja 2026

Martwa jesteś piękna - Belinda Bauer, czyli to wcale nie morderca musi być najciekawszą postacią

Wreszcie może trochę opróżnię listę thrillerów i kryminałów, które wciąż czekały na opisanie, bo jak się czyta jeden za drugim (teraz Mieczysław Gorzka) to i się zbiera trochę tego. 

"Martwa jesteś piękna" może wydawać się dość schematyczne - seryjny morderca i dziennikarka, którą sobie upodobał i tylko jej podrzuca jakieś wskazówki, z jednej strony pomagając w karierze, z drugiej zaś coraz bardziej ją przerażając. Przecież nikt chyba o zdrowych zmysłach nie chce mieć takiego nieobliczalnego "przyjaciela"... Gdy jednak cisną cię przełożeni, a sprawa staje się tematem numer jeden w mieście, trudno też nie wykorzystać tej szansy, nawet jeżeli ktoś widzi w tym żerowanie na czyjejś śmierci. 

Zabójca ewidentnie gra sobie z policją i społeczeństwem, podrzuca wskazówki, tyle że mało kto potrafi je odczytać. Dopiero bohaterka potrafi rozpoznać to co chce on powiedzieć. 

sobota, 9 maja 2026

Mrokowisko - Julia Halladin, czyli nigdy nie zapomnę, nigdy nie wybaczę...

Pomysł na "Mrokowisko" naprawdę może się podobać. Oto dom z mroczną przeszłością, który omijają miejscowi z daleka, piękny ale i noszący w sobie jakąś tajemnicę. Piętnaście lat stał pusty, a oto ktoś próbuje dać mu nowe życie, nie zważając na to, że najwyraźniej obudził jakieś ciemne moce.
 
Matka z córką wchodzą w tą sytuację z jakąś dziwną determinacją, każda widzi w tym jakąś swoją szansę. Starsza chce wyremontować dom i na tym zarobić, choć wymaga to sporo pracy, młodsza początkowo sceptyczna, z czasem dostrzega też dla siebie szansę. Tyle że ją interesują tajemnice domu, a nie remont. Prowadząc podcast o tajemniczych sprawach ma nadzieję, że przyciągnie dużo więcej ludzi, bo tu ma historię na wyłączność. Zaczyna od zaginięcia młodej dziewczyny, zdarzenia które zmieniło los rodziny dawnych właścicieli i przyczyny tego iż dom stał przez tyle lat pusty. 

czwartek, 7 maja 2026

Kobieta z kabiny dziesiątej, czyli nie wmawiajcie mi paranoi

Wyciągam różne notki starsze i w pierwszej kolejności będzie trochę tego typu tytułów. Będzie też teatru sporo, głównie rzeczy z Teatru Telewizji o których zawsze pisanie odkładałem, fakt iż znikam na pół miesiąca pomoże mi więc wreszcie sięgnąć po archiwalia i nie pozwolić mi zupełnie o nich zapomnieć. 

Czy będą rzeczy nowe? Będę się starał. Czas na pisanie mam do 17 maja, więc co się uda zaplanować to będzie się pojawiało, potem powrót dopiero w czerwcu. W zanadrzu jeszcze dwie rzeczy teatralne, trzecia na horyzoncie ale nie wiem czy zdążę napisać, w tv prawie nic nie oglądam, jedynie Nesbo zaczęty, no i rzucam okiem po raz pierwszy na Love is blind, bo wszyscy gadają a ja nigdy nie widziałem. Nie moja bajka, ale wciąga, no i nie jest tak puste jak wszystkie te wyspy...


Nie rozgadujmy się jednak, idźmy do konkretów, a dziś konkretem jest film, ekranizacja thrillera autorstwa Ruth Ware, która kiedyś z tego co pamiętam całkiem mi przypasowała. Niestety mam wrażenie że w takich trochę bardziej klasycznych intrygach kryminalnych i w dość zamkniętej przestrzeni trzeba mieć naprawdę dobrze dobraną obsadę i tak zbudowany scenariusz, by jakoś przyciągnąć uwagę widza i jej nie stracić do końca. 

środa, 6 maja 2026

Rok zmian - Mieczysław Gorzka, czyli uważaj czego sobie życzysz

Mieczysław Gorzka pojawia się w krótkim okresie czasu na moim blogu już po raz trzeci, tym razem to efekt sprawdzania tytułów i autorów, którzy otrzymywali jakieś nagrody w ramach gatunku. Chyba jednak na razie zrobię sobie przerwę i nie będę szukał kolejnych pozycji. Niby doceniam fakt iż nie powtarza jakiegoś schematu, wciąż szuka nowych pomysłów fabularnych, jakoś jednak Rok zmian mi nie podszedł. Może dlatego że chyba mam przesyt do historii pełnych przemocy i jakichś chorych scen z zachowaniami psychopatów, zwłaszcza gdy autorzy z upodobaniem zapraszają nas do ich głów i każą się w tym brudzie taplać. 
 
Co prawda tu jest to tylko jeden z wątków, bo jest kilka równoległych, które się przeplatają i dwa pozostałe już dotyczą "normalnych" osób, przeżywających różne trudności i wrzuconych w sytuację zmuszającą ich do wybierania między dobrem a złem, mimo wszystko jednak to faceta mordującego kobiety zapamiętuje się szczególnie mocno. 

środa, 22 kwietnia 2026

Śnieg przykryje - Michał Śmielak, czyli ponury las a w nim...

Dziś znowu podwójna dawka, tym razem jednak kryminałów. Na początek autor którego trochę "testuję", bo wiem że był laureatem nagród w konkursach, a mi długo jakoś nie wpadał w ręce. Po "Osadzie", która miała klimat, ale okazała się dość prosta, znowu mamy coś podobnego - historię rozciągniętą w czasie, z tajemnicą i w której na pierwszy rzut oka więcej jest jakiejś psychologicznej rodzinnej dramy i traum, niż śledztwa i napięcia. Najważniejsze są emocje, jakaś chwila w której już nie dało się ich powstrzymać, a potem pozostaje już tylko ukrywanie tego co się stało i życie w cieniu konsekwencji. A gdy już wydawało się, że minęło tyle lat, iż nikt się do niczego nie dogrzebie, koszmar powraca i znowu trzeba podjąć pewne decyzje. 

Wszystko zaczyna się od tego, że po 25 latach od zaginięcia odnajduje się pewien mężczyzna. Twierdzi że nie pamięta co się z nim działo, co wydarzyło się przed ćwierć wiekiem ani jak się znalazł w miejscu gdzie go spotkano. Wiemy za to, że żona ani dorosły syn jakoś wcale nie ucieszyli się na powrót ojca do żywych. 

środa, 15 kwietnia 2026

Oszast - Grzegorz Mirosław, czyli co tu się...

Rano niby marudziłem że czasem tempo akcji nie wystarczy by mieć satysfakcję, człowiek szuka oryginalności, zagadki, a nie jedynie dynamiki i pewnie to samo co przy powieści duetu Horst i Enger, mógłbym powiedzieć o najnowszej powieści Grzegorza Mirosława. W tym przypadku jednak trzeba przyznać, że mroczna atmosfera i tajemnica dodaje trochę zarówno do oryginalności jak i satysfakcji.  

W warunkach polskich góry ostatnio stały się modnym miejscem jako tło dla kryminałów i thrillerów, z totalnie dziką przyrodą kojarzymy jednak głównie Bieszczady czy Beskid Niski. A tu proszę Beskid Żywiecki odmalowany tak że ciarki chodzą po plecach. Oszast to nie tylko szczyt, ale całe pasmo, rezerwat będący fragmentem pierwotnej Puszczy Karpackiej. Czy to możliwy by w tych ostępach kryły się miejsca, w które ludzie nie zaglądają albo jak zajrzą, to już z nich nie wracają? Brzmi mało prawdopodobnie, prawda? Autor jednak kreśli tak barwne opisy, że czujemy się jakby to były tereny w których można błądzić tygodniami i we wszystko można by uwierzyć. 

Zgrabnie wplata też wątki historyczne, w tym przypadku klęskę głodu w Galicji w XIX wieku, która podobnie jak w Irlandii spowodowana była zarazą ziemniaków, stanowiących podstawę diety i podobnie jak tam skończyła się śmiercią wielu ludzi i emigracją kolejnych tysięcy. 

Punkt zero - Jørn Lier Horst, Thomas Enger, czyli czy nie za bardzo to amerykańskie?

Postanowiłem wrócić do autora, którego śledziłem przez długi czas, od pierwszej powieści wydanej w Polsce, ale potem jakoś straciłem z oczu. Wiem że wydaje się go sporo i to nie tylko kryminałów ze świetnej serii, którą pokochałem z inspektorem Williamem Wistingiem, ale też jakaś seria dla młodzieży, pojawiły się również thrillery sensacyjno-kryminalne pisane wraz z Thomasem Engerem. I właśnie ten cykl postanowiłem wziąć na warsztat. 

Zawsze ceniłem Horsta za realizm z jakim odtwarzał pracę policjanta, te papiery, przesłuchania, żmudne śledztwo, stawianie hipotez i czasem błądzenie po omacku. W tej nowej serii też tak bywa, mam jednak wrażenie że to książki pisane trochę bardziej "po amerykańsku", czyli jednak dużo większy nacisk jest na tempo, na to żeby cały czas zaskakiwać czytelnika. Do tego że mamy dwie perspektywy: policjanta oraz dziennikarki autor już zdążył nas przyzwyczaić, teraz tylko trochę te media się zmieniają, raczej chodzi o dziennik internetowy, a nie o prasę. No i bohaterka nie jest jego córką, choć córka też się pojawia. W pierwszym tomie cyklu poznajemy oboje, czyli komisarza Blixa oraz młodą blogerkę Emme Ramm, która początkowo będzie trochę go drażnić, potem jednak wymiana informacji mocno ich zbliży. 

czwartek, 9 kwietnia 2026

Zabójcza przyjaźń, czyli wszyscy kłamią i coś ukrywają

Zdaje się, że czeka Was do soboty seria notek "luźniejszych", czyli nie spodziewajcie się rzeczy jakoś super wartościowych, czasem jednak do obejrzenia w wolnej chwili do zrelaksowania jak znalazł. Tak m.in. odbieram serial, który jesienią na Netflixie przez chwilę pikował w oglądalności - niezły thriller, który ogląda się z pewnym zaskoczeniem w stylu "co oni tu wymyślili". 
 
Rzecz bowiem niby nie jest szczególnie zawiła, ale wikłają je sami bohaterowie wciąż udowadniając nam że kłamią, coś ukrywają i generalni zamiast tych którzy mieliby łapać sprawcę, sami wydają się coś ukrywać. Oto dziennikarka przybywa do miasteczka z którego pochodzi, by w swoim ostrym stylu poprowadzić śledztwo w sprawie zamordowanej kobiety. Ewidentnie gra na nerwach lokalnemu komendantowi, ale moglibyśmy jeszcze to zrzucić na to, że kiedyś byli małżeństwem i mają do siebie jakieś żale. Dalej jednak jest jeszcze lepiej...