Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 października 2026

Winni, czyli nie mogę rozmawiać, ale potrzebuję pomocy

Zdaje się, że notek w październiku już jest więcej niż dni, które upłynęły, ale potem nie wiadomo jak będzie, więc wolę pisać póki jeszcze mam możliwość, jakaś delegacja na horyzoncie, a wtedy nie wiadomo czy będzie możliwość...

Z obiecywanych Wam rzeczy na pewno zalegam jeszcze z reportażem Rokity, książek zresztą nagrodziło się w międzyczasie sporo m.in. nowy Chmielarz, Korespondentka, Kristin Hannah i jeszcze kilka. Filmów mniej, ale też coś będę skrobał m.in. o Mniej obcy (po cholerę wydawać kasę na produkcję takich przeciętniaków to nie wiem), z muzyki już chyba 5 albumów o których chcę coś napisać... A i jeszcze spektakl z Ateneum - "Osiecka" może jutro. 
 
A dziś jeszcze przez chwilę w klimatach sensacyjno-kryminalnych, choć Winni to raczej thriller psychologiczny z pewnym twistem. Tyle że po raz kolejny wychodzi na to, że Amerykanie biorą w miarę świeżą produkcję europejską na warsztat i robią jej kopię, zwykle słabszą i tak też jest i tym razem, byle ze znanym aktorem... Oryginał widziałem więc w sumie nawet tego twistu specjalnie nie miałem. Pomysł wyjściowy był ciekawy, trudno to było spieprzyć, natomiast Netflix już dawno niczym dobrym nie zaskoczył, robi po prostu seryjnie przeciętniaki i im tego więcej, tym poziom satysfakcji spada. Jeżeli nie znacie duńskiej produkcji pewnie i tak bym polecił właśnie ją, ale jeżeli łatwiej Wam sięgnąć po pilota i mieć coś od razu to amerykańska wersja też wchodzi nieźle. Może nie tak dobrze, ale nieźle. 

niedziela, 11 października 2026

Ciemność - Jozef Karika, czyli czy to już mój koniec?

O autorze słyszałem już parę razy, z ciekawością więc wreszcie postanowiłem spróbować, tyle że nie z najbardziej popularną chyba Szczeliną, a tytułem który wydany został ciut później. I powiem Wam, że dawno nie czytałem nic tak mocno klaustrofobicznego, ale nie w takim fizycznym sensie przestrzeni, ale raczej umysłu, czyli poczucia osaczenia i totalnej bezradności jakie odczuwa bohater. 

To on opowiada nam o tym co mu się przydarzyło, nie wiemy nic więcej poza tym co próbuje sobie wyobrazić bohater ani nie dzieje się nic więcej poza tym co sam zrobi. Tylko czy na pewno? Po tym jak szukając wytchnienia wybiera się na parę dni do górskiej chaty, położonej na totalnym odludziu, traci wzrok i nagle okazuje się zupełnie bezradny. Jak ma zimą wrócić przez zaspy nie znając dokładnej drogi, skoro nawet nie potrafi poradzić sobie z najprostszymi czynnościami, wciąż się obijając o różne przedmioty i raniąc się próbując przetrwać, choćby rozpalając ogień. 

sobota, 10 października 2026

Primetime, czyli czy reality show może realizować jakąkolwiek misję

Wczoraj premiera ale nie zdążyłem napisać, łapcie więc dziś parę zdań. Robert Pattinson ma rzeszę fanów (czy raczej fanek), pewnie więc trochę osób wybierze się zobaczyć jego nowe oblicze, zwłaszcza że sporo osób mówi że to jedna z jego ciekawszych kreacji aktorskich, może nawet z szansą na Oscary. Jak dla mnie w tej roli jest trochę mało zniuansowania, balansujemy tak naprawdę cały czas pomiędzy chłodnym profesjonalizmem i jednym tonie emocjonalnym - lęku że coś stracę. Może to być szansa, może to być rodzina, może to być dobre imię, cały czas bohater funkcjonuje w jakimś napięciu, pracy poświęca masę czasu i zrobi wszystko by osiągnąć sukces. 

Tak się potoczyły jego losy, że zamiast być "profesjonalnym" prezenterem opowiadającym o ważnych sprawach, przypadła mu rola prowadzącego program, który nazwijmy umownie "śledczym". Dodajmy że to historia autentyczna, oparta na karierze kontrowersyjnego dziennikarza Chrisa Hansena. Jego program polegający na wyłapywaniu w sieci ludzi o skłonnościach pedofilskich i zapraszanie ich na spotkanie gdzie przed ukrytymi kamerami ujawniano ich oblicze, miał sporą popularność, a prowadzącego chwalono za "czyszczenie społeczeństwa z chwastów". Metody - a właśnie im przyglądamy się trochę od kulis, były sprawą drugorzędną, czyli oni mogli użyć dowolnych metod prowokacji, byle potem móc wykorzystać jak najbardziej pikantne fragmenty rozmów z chata. Wiecie: nigdy nie wiesz kto siedzi po drugiej stronie, ale tym razem zadziałało to w drugą stronę, czyli potencjalne nieletnie ofiary odgrywali ludzie dorośli, tyle że młodo wyglądający. 

środa, 7 października 2026

Idealny syn - Freida McFadden, czyli muszę go chronić, muszę chronić innych przed nim...

Namówiony przez znajomych z pracy testuję kolejną "gwiazdę", która ostatnio w Polsce podbija serca czytelników thrillerami psychologicznymi. Gdy masz już za sobą ileś tego typu książek, pewnie nie będą one jakimś wielkim zaskoczeniem, ale gdy dopiero odkrywasz gatunek, myślę że to może być całkiem niezła frajda. Wiecie - to budowanie napięcia, wczuwanie się sytuację emocjonalną bohaterów, presja, bezradność, poczucie osaczenia, a potem nagle wolta, która wszystko stawia w zupełnie innym świetle. 

Czyta się szybko, nie komplikuje się fabuły, można by więc rzec: rzeczywiście potencjalny przebój. Tylko ileż razy można pokazywać tą samą sztuczkę i spodziewać się wciąż tak wielkiego entuzjazmu?

czwartek, 1 października 2026

Pewnego razu na krajowej jedynce, czyli gdyby Tarantino urodził się w Polsce

Jako że jutro całodniowa delegacja i notki nie będzie, to leci jeszcze drugi wpis, tym razem serialowy. 
"Pewnego razu na krajowej jedynce" mocno wyróżnia się spośród innych rodzimych produkcji serialowych i to nie tylko spośród tych netflixowych, ale generalnie wszystkich. Niewielu twórców czuje u nas czarną komedię, pewnie też boją się reakcji publiczności i niewielu ma odwagę w takim kierunku zmierzać. A tu proszę. Coś pomiędzy Tarantino, Fargo, ale nasze krajowe, swojskie. Czyli generalnie szaro, ponuro i siermiężnie. A mimo to jakoś inaczej niż zwykle. Każde z czwórki bohaterów raczej nie będzie kojarzyć nam się z bohaterem, któremu można by kibicować, a mimo to z ciekawością ogląda się ich perypetie. 
Oto ojciec, który mimo że mocno pogrążony w swoim nałogu, nagle odkrywa że ma dorastającą córkę i powinien mocniej zainteresować się jej życiem. Co też czyni w dość dziwny sposób, bo gdy ta komunikuje mu iż zaszła w ciążę, postanowił siłą zapakować ją w samochód i wyruszyć w stronę Czech, by dokonać aborcji. By jednak trochę przyoszczędzić na trasę zabiera jeszcze dwoje współpasażerów, nie wiedząc że sam się prosi o kłopoty, bo oni tak potulni względem niego jak córka nie mają zamiaru być. Zresztą ona też za wszelką cenę chce mu zagrać na nosie. Podróżująca z nimi kobieta, której właśnie zawaliło się życie, gdy bogaty facet kazał jej się wynosić, bo teraz wybrał sobie młodszą oraz nieśmiały, zakompleksiony chłopak marzący o tym by któraś z wielu dziewczyn pokochała go w realu, a nie jego internetowy profil, zgodnie uznają że kierowca to gbur, prostak, ale raczej niezdolny do krzywdzenia. Przekonają się wkrótce czy któreś z nich będzie miało w sobie tyle determinacji by dokonać czegoś złego...

czwartek, 24 września 2026

Szeptacz, czyli lepszy glina niż ojciec

Dobry dowód na to ile z literatury z dreszczykiem lub z zagadką, zostaje w głowie po pewnym czasie. Najlepszy sposób - po kilku latach obejrzeć ekranizację, a dopiero potem skojarzyć, chyba już to znam. W sumie to dowód na schematy, które czasem nawet przyprawiają o dreszczyk napięcia, ale to nie znaczy że akurat samą powieść się zapamięta, bo podobnych wcześniej i później będzie wiele. Zaginięcie dziecka i psychopata, który czai się gdzie w pobliżu - ile raz to już było grane? 

O książce pisałem kiedyś tak

Ale wiecie co? 

O ile książka Alexa Northa jeszcze choć trochę trzymała w napięciu, to mam wrażenie że w filmie nawet to zniknęło. By jakoś wzmocnić obecność De Niro na ekranie mam wrażenie że większy nacisk położono na relację mężczyzny z ojcem, były policjantem, który wnuka nie widział chyba nawet na oczy. Gdy jednak ten zniknie, podobnie jak kiedyś chłopcy w prowadzonym przez niego w śledztwie, będzie pierwszym który pojawi się do pomocy. Przecież syn sam tego nie udźwignie...

środa, 16 września 2026

Familia - Mariusz Kanios, czyli masz szansę zawalczyć raz jeszcze

Mariusz Kanios, który przyzwyczaił mnie już do niezłego poziomu swoich kryminałów, tym razem zabiera nas w podróż na Sycylię. No i do nowego wydawnictwa - co ciekawe, bo dotąd chwalił sobie prowadzenie własnej marki, ale być może wyrobił sobie już na tyle markę, że może dyktować dużo lepsze warunki niż jako wchodzący na rynek autor. 
Wątki zagraniczne, czyli zderzenie ze zmową milczenia i pewnego rodzaju bezradnością policji, gdy w grę wchodzi działanie zorganizowanych grup przestępczych, następców dawnej mafii zwanej Cosa Nostra. Dziś, w świecie zalewanym imigrantami, dużo łatwiej znaleźć kozła ofiarnego i wskazać kogoś z nich jako sprawcę, bo też za nim mało kto się wstawi. Gdy zaatakujesz "rodzinę" uważaj bo mają długie ręce i masę powiązań - komuś pomogli, załatwili pracę, a potem będą oczekiwać przysługi i może się okazać że wokół masz samych wrogów. Ludzie chyba jednak też mogą mieć dość, bo te grupy już dawno przestały kojarzyć się z "ludźmi honoru", bo interesy weszły na obrzydliwe obszary jak handel narkotykami czy kobietami i to bez dawnych oporów, by przynajmniej nie kalać własnego terenu i działać z daleka od własnego domu.  

Cała historia zaczyna się jak historia małżeństwa w kryzysie - on uznany lekarz, coraz częściej sięgający po alkohol by się zrelaksować, ona powoli ma już tego dość, choć niby niczego jej nie brakuje. No i jeszcze nastoletnia córka, którą ojciec częściej też rozczarowuje niż uszczęśliwia. Wyjazd za granicę z zaprzyjaźnionym małżeństwem miał być dla nich ostatnią szansą na ratowanie związku. Tyle że okazał się koszmarem. 

czwartek, 10 września 2026

Zabawa w wilka - Zuzana Říhová, czyli człowiek człowiekowi...

Rany jakie to było dziwne. Nie wiem czemu, ale ubzdurałem sobie że jak wydawnictwo Afera i taka okładka to na pewno mam do czynienia z kolejnym czeskim krymi, lekturą wciągającą, ale i nie wymagającą. Tymczasem...

środa, 9 września 2026

Smugi - Małgorzata Starosta, czyli czy naprawdę zbrodnia może ujść na sucho?

Nie ukrywam, że ostatnimi czasy wiele z lektur zaliczam częściowo albo nawet i w całości w formie audio - tak jest po prostu szybciej, a ja mam sporo w ciągu dnia okazji gdy mogę właśnie w ten sposób kontynuować sobie "czytanie" wybranych książek. Wiadomo, czasem z lektorem trafi się lepiej, czasem gorzej, jednak od słuchowisk oczekiwałbym że będą czymś na jeszcze wyższym poziomie atrakcyjności. Niestety "Smugi" udowodniły mi że może być inaczej. 

Już dawno nie miałem takiego odczucia WTF przy słuchaniu książki, bo produkcja przygotowała to tak, że dźwięki "tła" potrafiły zagłuszyć nawet lektora. Żeby było śmieszniej nie zawsze o nich pamiętano, tak jakby dopiero przy konkretnym wspomnieniu w tekście o kluczykach, krokach, drzwiach, trzeba było koniecznie je nagrać albo podkreślić że bohaterowie siedzą w knajpie. Jak to fatalnie zrealizowano! Odbiera to sporo z przyjemności. A jak dodam do tego nie zawsze idealnie dobrane głosy (sporo z nich brzmi dość sztucznie jakby dukali swoje kwestie), to już generalnie klapa. Ponieważ jednak nie mam wersji papierowej, tym razem nie mogłem się "przerzucić" a w ebookach kryminałów i thrillerów nie chce mi się czytać, bo oczy się męczą - cyfrowe wersje zostawiam sobie na teksty które czytam powoli, po kilka stron, a te konkretne gatunki po prostu połykam i męczyłbym się gdybym nie mógł skończyć historii w jeden czy dwa dni. Ciekawość to jedno, ale i poczucie że mogę sobie spokojnie przyspieszyć tempo, bo tu głównie liczy się zagadka, napięcie, a nie detale. 

Tak długi wstęp ale warto też parę zdać o samym tytule. Autorkę kojarzyłem dotąd raczej z komediami kryminalnymi, okazuje się że próbuje sił w różnych historiach, nawet w fantasy, więc może jeszcze będę do niej powracał by sprawdzać jak wypada w odmiennych gatunkach. Tym razem sięgnęła po prawdziwe wydarzenia, by wokół nich zbudować historię o próbie wyjaśnienia zbrodni po wielu latach. W niewielkiej wiosce na Podlasiu najpierw znika dwójka dzieci, a potem ktoś znajduje ich ciała. Sprawcy nigdy nie znaleziono, choć policja i prokuratura cisnęła bardzo mocno, nie przejmując się więzami rodzinnymi czy wiekiem przesłuchiwanych. 

czwartek, 3 września 2026

Aż po kres, czyli nie miałam innego wyjścia

Zanim o seansie z Netflixa, podrzucam jeszcze jeden link: kilka tygodni temu Marta napisała o najnowszej powieści Wojciecha Nerkowskiego "Włoskie śledztwo". Ona zachwycona, a ja... no cóż. 
Żeby przeczytać kliknij tu
 

A może to jakiś taki czas mam że prawie nic mi się nie podoba? Wiadomo że im więcej, tym poprzeczka rośnie, a i widać pewne klisze, niedociągnięcia. 

Przy "Aż po kres" też mam ochotę pomarudzić. Może i ciekawa historia, ale zabrakło jakiegoś pomysłu, by wprowadzić tam więcej pazura i emocji. 
Długo się rozkręca i zapowiada się bardziej jakiś melodramat - historia matki samotnie wychowującej synka, bo z facetem nigdy nie mogła się dogadać i rozstali się niekoniecznie w dobrych stosunkach. Gdy jednak chłopiec zachoruje na białaczkę, oboje staną obok siebie jak przed laty. To jednak ona gotowa jest na dużo więcej niż on...

środa, 2 września 2026

Pierwszy dżentelmen - Bill Clinton, James Patterson, czyli to niemożliwe by sprawcą był ktoś taki...

To już trzecia powieść napisana przez duet: byłego prezydenta, który podrzuca pewnie smaczki na temat kulisów Białego Domu i pisarza, który regularnie podrzuca swoim fanom kolejne powieści sensacyjno-kryminalne. Patterson co prawda wzbudza u niektórych kontrowersje, bo odważnie przyznał się, że wiele z jego tytułów pisanych jest przez kogoś innego - on daje jedynie szkic pomysłu i potem kontroluje kierunek, ale trzeba przyznać że czyta się je naprawdę dobrze i jako rozrywka sprawdzają się nieźle. 

O dwóch poprzednich tytułach duetu pisałem na blogu (można znaleźć notki w spisie przeczytanych), ale Pierwszy dżentelmen ma trochę inny charakter. To bardziej thriller prawniczo-kryminalny, trochę w stylu Grishama, niż sensacja z wątkiem kryminalnym jak w poprzednich przypadkach. Zmieniła się nawet postać numer jeden - to już nie jest były komandos, szanowany przez ludzi polityk, ale...

No właśnie w przypadku Pierwszego dżentelmena to nie Biały Dom jest na pierwszym planie, a przynajmniej nie cały czas. Prezydentem jest kobieta, która właśnie szykuje się do radykalnych reform i zbiera poparcie dla trudnych cięć w budżecie, a cała afera będzie dotyczyć nie jej, ale jej męża. To były sportowiec, który z powodu kontuzji kiedyś przerwał karierę, raczej prosty facet, bez wielkich politycznych zapędów. Gdy powraca sprawa zaginięcia młodej kobiety, z którą przyjaźnił się w młodości, to cios nie tylko dla niego, ale i dla małżonki i całej jej ekipy...

sobota, 22 sierpnia 2026

Ostatni dom, czyli przeżyliśmy bo...

Chyba muszę ostrożniej podchodzić do tego co jest reklamowane jako "hit" na Netflixie, żeby potem nie odczuwać tak bardzo rozczarowania. Ostatni dom nawet jeżeli ma coś w sobie z thrillera S-F to raczej niewiele, bardziej jest opowieścią o zmaganiu się z klaustrofobią i koniecznością przeżycia z tym co masz w domu przez okres dłuższych niż tydzień czasu. Da się? Twórcy filmu dość naiwnie sugerują że się da o ile tylko bardzo chcesz. Jest to wiec opowieść o relacjach rodzinnych o tym iż poprzez wprowadzanie zasad, szukania pomysłów na racjonalizację, można nie zwariować a nawet żyć w jakim takim dobrostanie. I to mimo zagrożenia, które jest całkiem realne.  


Pal licho nielogiczności, dziury fabularne w tym co ma być tym zagrożeniem, czyli potworami, które przychodzą wraz z deszczem, jakimś dziwnym sposobem na zamykania ludzi w czterech ścianach. W sumie przez długi czas jakoś nie zwraca się bardzo na to uwagę, z ciekawością obserwując kolejne kryzysy (ale też nie wszystkie, bo prąd, woda, gaz pozostały dostępne prawie do końca) i szukanie rozwiązań bez użycia nowoczesnych technologii. Największe rozczarowanie jednak przynosi ostanie kilkadziesiąt minut, finałowe starcie z zagrożeniem, gdzie ilość absurdów już po prostu czyni ten film totalnie niepoważnym. Bez tej końcówki, może i uznałbym to za niezłą rozrywkę, bo atmosfera niedopowiedzeń, niepewności była całkiem ciekawa. 

Obcy raz atakują, raz nie. Zwierząt nie. Co to za dziwne zagrożenie?
 

Bajeczka. A przecież miał być thriller S-F. 

No i to przesłanie - wszyscy dookoła umierają, ale nasz dom jest silniejszy, bo jesteśmy wspaniałą rodziną... Ech. Nawet jak na kino familijne robi się dziwnie słodko i nierealistycznie.   

środa, 12 sierpnia 2026

Sierociniec - Jakub Rutka, czyli cicho dziatki, już bez słowa

Ciekaw byłem czy Jakub Rutka będzie kontynuował cykl kryminalny z przygodami podcastera z Ostrołęki, ale funduje nam tym razem trochę coś innego. Jego najnowsza powieść również czerpie trochę z miejskich legend, pewnych wydarzeń które potem obrastają jakąś tajemnicą i grozą, trudno jednak w tym przypadku mówić o jakimś śledztwie. To raczej próba odpowiedzi na pytanie "co mogło się wydarzyć", zadawane jednak przez osobę która nigdy nie zajmowała się żadnymi dochodzeniami. To młoda psycholożka, która nie jest w stanie uwierzyć, że jeden z wychowanków sierocińca gdzie pracowała mógł zamordować swoją młodszą siostrę. 
 

Niby nie ma wielkiej brutalności i dosłowności, mimo wszystko to czego się domyślamy po drodze może sprawić że ciarki przebiegną po plecach. Zawsze gdy zło dotyka niewinne dzieciaki, coś nam to robi dużo głębiej i dotkliwiej niż w przypadku dorosłych. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

Zasłona dymna - Jørn Lier Horst i Thomas Enger, czyli ufaj intuicji

Gdy sięgniesz po pierwszy tom jakiegoś cyklu i nie ma wielkiej wtopy, często te kontynuacje mocno kuszą, tylko jak tu znaleźć czas na wszystko gdy tyle tytułów się ukazuje - w skali roku to chyba już ponad 500 kryminałów i thrillerów, a przecież nie czyta się jedynie tego gatunku i nie same nowości. Robię więc listy, na Legimi jak coś wypatrzę też dorzucam sobie do biblioteki a potem czekam na impuls że akurat to... Może powinienem ustawić jakiś system losowań jak w lotto? 

Generalnie tak jak kiedyś powieści Horsta mnie zachwycały, to jakoś nie bardzo mogę się przekonać do nowego cyklu pisanego w duecie. Niby schemat podobny, tylko zamiast córki gliniarza która jest dziennikarką, mamy kobietę wykonującą ten zawód, którą łączy trochę inna więź - kiedyś gdy Emma Ramm była jeszcze dzieckiem, Alexander Blix na interwencji uratował jej życie, zabijając ojca, który chciał podciąć jej i mamie gardła. O ile więc w tamtej serii komisarz William Wisting raczej nie gadał o prowadzonych sprawach, to tu dość często zdarza się że między tą parą dochodzi do jakiejś wymiany informacji. Blix po prostu troszczy się o dziewczynę, traktuję jako drugą córkę, pomaga, a czasem również dając jej pierwszeństwo w dostępie do informacji, może też lepiej kontrolować pojawiające się w przestrzeni publicznej treści. 

środa, 5 sierpnia 2026

Czarne ptaki - Bartosz Szczygielski, powiedz że masz plan

Autorzy kryminałów przyzwyczaili nas już do mieszania perspektyw czasowych i łączenia niewielkich fragmentów historii, by potem zobaczyć jak przeszłość wpłynęła na jakiś wątek współczesny. Bartosz Szczygielski zaproponował nam jednak coś zupełnie innego. Dwie historie, ale pozornie niczym nie połączone. Najpierw jedna. Potem druga. Najpierw lata 90 i historia dwóch młodych chłopaków, którzy wpadają w poważne problemy gdy próbują zdobyć trochę gotówki. Potem przenosimy się o 20 lat, by wejść w środowisko bogatych kolekcjonerów staroci, ludzi którzy zbudowali już potężne kapitały i funkcjonują już w zupełnie innych sferach niż ci, którzy tuż po '89 próbowali zrobić szybką karierę, nie zawsze przejmując się legalnością biznesów. 

Dwie historie. A gdzie ich połączenie? Może je dostrzeżecie, a może nie ma go wcale.  

czwartek, 23 lipca 2026

Miasto burz - Michał Śmielak, czyli dadzą radę i bez Ojca Mateusza

Zapas tematów powoli mi się kurczy, ale spokojnie, Notatnik przetrwał i takie kryzysy a dla mnie to nawet lepiej jak piszę o różnych tytułach na świeżo, a nie odkładam daną pozycję tygodniami.

Szukając sobie różnych pozycji na Legimi postanowiłem nie poruszać się zupełnie w ciemno, ale np. sprawdzić listę nagradzanych w ramach różnych festiwali. I tak oto z nagrodą Wielkiego Kalibru wjeżdża Michał Śmielak. Tym razem zabiera czytelników do Sandomierza, który lubię i opisywane plenery nie są mi zupełnie obce. Podobno to drugi tom cyklu z przygodami komisarza Brunona Kowalskiego i historyka Krzysztofa Szorcy, mam więc coś do nadrobienia, ale historię można spokojnie czytać niezależnie.  

Niby dość klasycznie - jeden wątek współczesny, drugi w przeszłości i potem je sobie łączymy, ale przecież ten schemat sprawdzał się już tyle razy to czemu i nie kolejny. Choć odgrzebanie starej sprawy wydaje się tu ciut przypadkowe niech to będzie kolejny dowód na to, że prędzej czy później każda zbrodnia wyjdzie na jaw :) I to nawet bez angażowania Ojca Mateusza. Beka z miasta zbrodni od ponad zdaje się 20 lat jest tu nienachalna, to kryminał jak najbardziej serio.  

środa, 22 lipca 2026

Mentalista - Camilla Läckberg i Henrik Fexeus, czyli a skąd ty to możesz wiedzieć?

Dawno wśród moich lektur kryminalnych nie było Camilli Läckberg postanowiłem więc trochę odświeżyć swoją listę czytelniczą o Skandynawów których czytałem jakiś czas temu a potem porzuciłem m.in. Horsta. A na początek pierwszy tom nowego cyklu Läckberg tym razem pisanego w duecie. Henrik Fexeus podobno jest ekspertem od mowy ciała, który ma status celebryty w szwedzkich mediach, można powiedzieć więc że nowy bohater cyklu trochę chyba był nim inspirowany, a on dodał tam trochę tajników swojej pracy. Coś co jest na pograniczu psychologii i iluzji, manipulowania ludźmi, staje się tu centrum fabuły, poznajemy to nie tylko od strony "występów" bohatera ale i jego codziennego życia, czy też prowadzenia śledztwa, do którego zostaje zaproszony jako ekspert.  

Policja rzadko sięga po taką pomoc cywilów, ale jeżeli seryjny morderca którego ścigają, ewidentnie jest związany z tym środowiskiem i bawi się w kotka i myszkę z policją, nic dziwnego że śledczy próbują nawet mniej standardowych metod. 

środa, 1 lipca 2026

Idę po ciebie - Wojciech Wójcik, czyli miałem wiele czasu by wszystko przemyśleć

Za mną 15,5 roku pisania na Notatniku, dzień w dzień jednak notka i aż by się chciało jakiś mały jubel z tej okazji, ale upał taki że w głowie raczej leżenie w cieniu z czymś chłodnym i ewentualnie lektura. 

I jedną z ostatnio skończonych książek mam dla Was dziś - dobre połączenie kryminału i thrillera, wielowątkowe ale i z ładnie poprowadzoną w fabule akcją wokół ucieczki pewnego człowieka z więzienia. 

Siedział za zabójstwo policjanta, wcześniej też nie był aniołkiem, bo był prawą ręką ludzi przewodzących mafii w Szczecinie, ale przecież zostało mu do końca wyroku raptem 3 miesiące. Czemu więc tak ryzykuje? Co go popycha do działania? Zemsta? Próba ratowania życia swojego, bo czujemy że wokół niego działo się coś niepokojącego pod koniec odsiadki? A może chęć ochrony bliskich, a więc efekt jakiegoś szantażu? 

Każdy jego kolejny ruch, posunięcie to wielka frustracja służb, którym ciągle unika, ekscytacji mediów, które nakręcają spiralę strachu i kolejne trupy. Tylko czy to na pewno jego ofiary, czy też komuś zależy by tak to przedstawiać? 

środa, 24 czerwca 2026

Brudne tajemnice - Disha Bose, czyli pozornie idealne życie

Pierwszy podtytuł jaki miałem napisać do tej książki w tytule notki to: gdzie te chłopy? Bo też ciekawa jest nie tylko ich rola w tej opowieści, ale i podskórnie wyczuwalne to, że wszelkie pretensje kierowane są właśnie do nich. Albo że byli zbyt mało obecni i zaangażowani albo zbyt obecni i narzucający się, albo obojętni i chłodni, kompletnie nie nadający się na obiekt zainteresowania ale niech spróbują poszukać tego zainteresowania gdzie indziej... Wieczne rozdrapywanie wszystkiego na różne strony, pretensje, oczekiwania, zero docenienia i można by się wściec: czemu te bohaterki takie roszczeniowe, czemu nie cieszą się z tego co mają (a mają tak wiele), tylko wiecznie okazują niezadowolenie, chcąc na tle innych kobiet udowodnić że to one są te "naj"... Tylko że kurcze wychodzi na to, że ci faceci wcale nie są bez winy. To nie jest tak, jak by można powiedzieć: nie dostawał ciepła w domu, to poszukał gdzie indziej... Oni tak mało robią, by rzeczywiście zawalczyć o przyszłość związku, tak łatwo się poddają i idą na łatwiznę. Kobiety zaś, choć niby niezadowolone, potem jednak są gotowe by walczyć do upadłego i bronić rodziny. Takie przyjaciółki, które gotowe są obgadać cię za plecami albo wbić tipsa w oko. 

Ciekawe to wszystko choć przyznam że trochę też wkurzające. Długo nie mogłem wejść w te ich historie, nawet mnie nudziły i wydawało mi się iż robi się dramę z kompletnych bzdur. Ktoś coś napisał, ktoś coś powiedział, ktoś coś zobaczył i nagle sprawa urasta do niewiadomo jakich rozmiarów. 

wtorek, 9 czerwca 2026

Akord - W.P. Rdzanek, czyli żeby ratować ludzkość niektórzy akceptują konieczność ofiar

Rdzanek zdaje się pokusił się na coś podobnego co napisał Szamałek, czyli dość rozbudowaną i bogatą w różne wątki trylogię, w której poza trzymającą w napięciu akcją, stara się też ostrzegać przed różnymi zagrożeniami. Tyle że Ukryta sieć była czymś w rodzaju thrillera kryminalnego, a w trylogii Rdzanka tempo jest szybsze, przeskakujemy z jednej lokacji do kolejnej, a co do ostrzeżeń chwilami ma się wrażenie, że fantazja trochę autora poniosła. A może to tylko moje wrażenie?

Generalnie czyta się to fajnie, choć chwilami mam wrażenie że można by było dopracować sceny i dialogi, żeby nie były tak sztuczne. O pierwszym tomie pisałem tak. Dzieje się sporo, intryga jest gęsta, a nawet jeżeli coś wydaje nam się mało prawdopodobne lub naciągane, zrzućmy to prostu na pewną konwencję gatunkową. W końcu nie od dziś zagrożenia i ich źródło w literaturze sensacyjnej jest trochę wyolbrzymiane - to z jednej strony ostrzeżenie, ale i pewnego rodzaju demonizacja, by "nasi" wypadli bardziej bohatersko. Kupuję też wykorzystywanie odwołań do tego co napisali inni, zwłaszcza że jest to świadoma gra - w końcu postacie też czytają i mogą się porównywać z jakimiś postaciami (Lisbeth Salander). 

Powracają postacie z tomu pierwszego, ale autor zbudował wszystko tak, że to niezależna powieść. Niby lepiej czytać po kolei, to jednak oddzielne historie. Kapitan ABW Zygmunt Fiszer zajmujący się cyberzagrożeniami, Ewa Dzik z Policji, która ma pomaga, zaprzyjaźnieni z nimi od poprzedniej historii znany adwokat, jego miłość i uzdolniona artystka, czy uzdolniony informatyk, czy jego była dziewczyna, pracująca również w kancelarii adwokackiej, powrócą w mniejszych lub większych fragmentach, by pomóc w rozwiązaniu sprawy.