Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Kamienie musiały polecieć - Anna Prymaka-Oniszk, czyli wymazywana przeszłość Podlasia

Takie książki powinny stanowić część jakiego kanonu lektur, nie tylko dla młodych, ale i dla dorosłych. Nie ma bowiem nic lepszego na różne chore idee o tym jak to "Polska tylko dla Polaków", jak lepsze poznanie tych "innych", o których czasem wolimy nie pamiętać że są inni. Udajemy że mamy wspólną historię, wspólne wspomnienia, tradycje, tak samo myślimy, mówimy... Owszem, wiele nas łączy, żyjemy w tym samym kraju, ale poznanie tych różnic jest bardzo ważne, zwłaszcza że tak wiele zła już doświadczyły w przeszłości te rodziny od tych, którzy walczyli "z innymi". Wystarczyło czasem inne nazwisko, czasem wyczuwalny akcent, jakieś naleciałości, a czasem po prostu to, że ktoś zamiast do kościoła chodził do cerkwi. Sąsiad, człowiek który żył od dziesiątek lat w tej samej wsi, może się w niej urodził, nagle okazywał się niewystarczająco dobry, gorszy od tych, którzy może sprowadzili się tu przed rokiem czy dwoma...   

To nie było też tak, że tak było zawsze, ale w historii czasem pojawiały się takie chwile, gdy nagle takie głosy i nastroje zyskiwały na popularności, gdy wskazanie "wroga" uważano za panaceum na wszystkie problemy. Czasem zawinił polityk, czasem może duchowny, który to wspierał, potem wystarczała jakaś plotka, obmowa, oskarżenie i nawet nie ważne było ile w tym prawdy, bo łatwiej było uwierzyć "swojemu". 

niedziela, 26 lipca 2026

Szykuj sanie latem - Jędrzej Morawiecki, czyli Syberyjski Mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu

Sierpień pozwala mi jeszcze jedynie na 3 notki a ja mam jeszcze kilka naprawdę dobrych lektur, zacznę jednak od tej która jest w miarę najświeższa. To reportaż otwierający nową serię Wydawnictwa Znak, jak na razie jednak jedyna publikacja i mimo że mija ponad pół roku na razie nie widać kolejnej. A szkoda. O ile bowiem reportaże często są u nas jedynie próbą uchwycenia wrażeń z pobytu w jakimś miejscu, mieszanką wiedzy i emocji, Morawiecki pokazuje że można jeszcze inaczej. 

Owszem - ma temat przewodni, czyli Wissariona i jego wyznawców, których losy śledzi przez dłuższy okres czasu, wracając do miejsca nazywanego Nową Jerozolimą, szukając okazji do spotkań w różnych miejscach. Ale może nawet ktoś byś rozczarowany tym wątkiem, że brakuje większej ilości informacji, jakiejś analizy nauk człowieka który nazwał się Drugim Chrystusem. Wydaje się bowiem, że autor potraktował to szerzej, nie tylko jako analizę jednej grupy, a pewnych tęsknot jakie tkwią w rosyjskiej duszy. Ten paradoks, że gdy w kraju coraz bardziej dmie się w trąby patriotyczne, wskazuje na zagrożenia i mówi o tym że trzeba się bronić przed zgnilizną zachodu, która chce zniszczyć Rosję i całą cywilizację, brakuje głośnych protestów na ulicach, a ludzie zamykają się wewnątrz, wybierając np. sektę która oferuje im proste odpowiedzi i naukę, w której odnajdują spokój. Inżynierowie, lekarze, artyści, a więc ludzie mający już jakieś ustawione życie, podążają za byłym milicjantem, marząc o świecie bez przemocy i wojen. 

niedziela, 28 czerwca 2026

Cuda niewidy - Aleksandra i Grzegorz Koper, czyli alernatywne wędrówki po Polsce

Kurcze, przyznaję się: spodziewałem się kolejnego "przewodnika" po kraju, w którym znowu dostanę zestaw mniej lub bardziej znanych tras, miejsc i historyjek plus ładne zdjęcia, a tu niespodzianka. I to bardzo pozytywna! 
 
Jestem mało instagramowy więc profil autorów @byli_widzieli jakoś dotąd umykał mojej uwadze, ale obiecuję sobie częściej tam zaglądać. Lubię bowiem takie wyszukiwanie miejsc mniej znanych albo w miejscach znanych wyszukiwanie detali, ciekawych historii. To na co dzień nam umyka, jeżeli zaś nie korzystamy z oprowadzenia dobrego przewodnika lub lokalnego pasjonata to będziemy zwiedzać wraz z tłumem "po wierzchu", mając identyczne zdjęcia jak wszyscy i o zgrozo niewiele zapamiętując. Kto bowiem pamięta wszystkie nazwiska właścicieli pałaców, które odwiedzał, fundatorów kaplic albo kościołów, a tym samym jakichś opowieści, która zwykle stała za takimi decyzjami. 

 

Choć więc tytuły rozdziałów może i przypominają masę innych przewodników, odwołując się do makabreski, duchów, słowiańskich wierzeń, jakichś niesamowitości, to już sama zawartość mam wrażenie że dla wielu będzie niespodzianką, podobnie jak część tych miejsc dla mnie. 

piątek, 19 czerwca 2026

Dolcze Wita - Leszek Talko, czyli bezstroskie życie na włoskiej prowincji

Leszek Talko jakiś czas temu rzucił wszystko co może już udało mu się zbudować w Polsce i wyprowadził się z rodziną na włoską prowincję. Jego profil na FB obserwuje sporo ludzi a wpisy pełne humoru i zdjęcia to nie tylko sucha relacja z tego jak mu się tam żyje, ale i ciepła opowieść o różnicach w mentalności, o tym jak przyjmowany jest ktoś obcy we Włoszech, o blaskach i cieniach funkcjonowania w Italii. 

 

Inne tempo życia, ale i zupełnie inne podejście do tego co "trzeba" i w jaki sposób, to pewnie kwestia przyzwyczajenia, a może jednak charakteru? Użeranie się z biurokracją, z tym że czegoś się nie da bez wypitej kawy i ploteczek, z tym że ludzie akceptują rzeczywistość i specjalnie z nią nie walczą to pewnie byłby powód frustracji niejednego rodaka. A Talkowie chyba się nie tylko dostosowali, ale i przestali dziwić. Skoro "wszyscy to wiedzą", to może po prostu trzeba poczekać aż człowiek zostanie uznany za swojego a nie za turystę, to też wszystkiego się nauczy. I nie będzie się już wściekać na listonosza, który twierdzi że nie może znaleźć ich adresu, na urzędników którzy choć życzliwi jako wcale nie są pomocni, czy na fachowców, których ze świecą szukać. No może nadal będzie się wściekać, tyle że już tylko w duchu i tylko troszeczkę. W końcu sami chcieli mieszkać na prowincji i w starym domu, który poza urokiem oferuje jednak pewne niespodzianki. 

niedziela, 7 czerwca 2026

Aglo. Bańką po Śląsku - Zbigniew Rokita, czyli pamięć, nostalgia, odrębność

Wciąż w planach mam lekturę Kajś, obiecuję sobie, a potem wciąż odkładam, a tu proszę - przypadkiem trafia w moje ręce nowsza książka tego autora. Również reportaż o Śląsku, z ciekawym pomysłem i masą ciekawostek. I powiem Wam że jeszcze bardziej narobiło mi to smaka do innych jego tytułów. Zbigniew Rokita bowiem czujemy że kocha ten region, ludzi, a jednocześnie wcale nie jest to miłość ślepa, potrafi pokazać wątpliwości i różne strony spraw dyskutowanych i tych gdzie opinie są mocno podzielone. Zabiera nas w podróż tramwajem, najdłuższą linią aglomeracji i jednocześnie funduje podróż w przestrzeni i w czasie. Będzie tu bowiem trochę historii, trochę współczesności. Czyta się to trochę jak felietony, bo też nie zawsze są one jakoś wyraźnie połączone a sprawy są "od sasa do lasa" - tu piłka nożna, tu strzelanie go górników w Wujku, tu jakieś refleksje na temat polityki i walki o uznanie wyjątkowego statusu Śląska, a tu znowu sentymentalne spojrzenie na rozwój przemysłu. Dużo w tym samego autora, jego odczuć, tego co nosi w sercu, wspomnień, a dopiero to rozbudowuje o dalsze informacje. Oglądany jego oczami Śląsk na pewno nie jest idealny, ale też pewnie i tak piękniejszy niż może wydawać się na co dzień tym, którzy tam żyją. Generalnie gdy pisze o historii, o tradycjach, czuje się dużo więcej ciepła, co do współczesności więcej jest sceptycyzmu. 

niedziela, 24 maja 2026

Reporterki - Magdalena Wdowicz-Wierzbowska, czyli czemu właśnie non-fiction

Jakiś czas temu pisałem o wywiadzie rzece z Małgorzatą Szejnert i od razu wspominałem, że powróci ona wkrótce na Notatnik nie tylko ze swoimi reportażami, ale w jeszcze jednej publikacji poniekąd wspomnieniowej. Tym razem jednak nie sama. Magdalena Wdowicz-Wierzbowska zebrała w swojej publikacji ponad 20 autorek literatury non-fiction, z różnych pokoleń i z różnym dorobkiem. Kiedyś przecież jedynie niektórym udawało się opublikować książki, w większości ich praca ograniczała się do mniejszych form, do prasy. Dziś ten gatunek sprzedaje się jak ciepłe bułeczki więc i nie trzeba panikować że nie ma się etatu i zaczepienia w konkretnej redakcji. 

"Reporterki" mogą zaciekawić, bo to chyba pierwsze zebranie postaci kobiecych wykonujących prace reporterek. Dotąd może o nich wspominano, zawsze jednak na tle mężczyzn. Teraz mogą też opowiedzieć o tym jak było im jako kobietom, w zawodzie gdzie przez długi czas dominowali faceci. 

Ciekawa jest również koncepcja jaką przyjęła Magdalena Wdowicz-Wierzbowska, tak jakby prezentując sylwetki swoich bohaterek, robiąc im cudowne portrety fotograficzne, ale wycofując się zupełnie ze swoją obecnością z samych rozmów. Możemy się jedynie domyślać w jaki sposób podsuwała tematy i wątki, w teście bowiem widzimy jedynie rwane na różne fragmenty słowa samych reporterek. Tak jakby od jakiegoś skojarzenia, rzuconego słowa, przechodziły z jednej historii do drugiej, nie łącząc ich w żaden sposób. 

niedziela, 10 maja 2026

Chłodnia czyli grzejnia - Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem, czyli czy byłam zbyt surowa?

ZNAK wydał w ładnej oprawie zbiór reportaży Małgorzaty Szejnert z PRL i chwała za to, a jako pewnego rodzaju bonus równolegle został wydany wywiad rzeka z legendarną reporterką i współtwórczynią polskiej szkoły reportażu. W rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem może znajdziecie jakichś rewolucji i sensacji, będziecie mogli za to trochę lepiej poznać p. Małgorzatę. I w sumie tyle wystarczyłoby za całą notkę o tym tytule. Spora garść wspomnień, zarysowana droga do Gazety Wyborczej, trochę zdjęć, refleksji bohaterki na temat tego co jest ważne w budowaniu ciekawej historii, w rozmawianiu z ludźmi. I tyle. Dla niektórych pewnie będzie to "tylko tyle" a dla innych "aż tyle".

Wiadomo że dla ludzi interesujących się literaturą faktu to postać dość wyjątkowa, ucząca się od najlepszych, ale i ucząca kolejne pokolenia reportażystów, znajdziecie tu więc masę nazwisk, które być może macie na półkach. Raczej nie jako ploteczki, a raczej jakieś wspomnienia, przebłyski z nimi związane.
O cenzurze, o szukaniu tematów, o błędach i sukcesach...

niedziela, 3 maja 2026

Ostatni ludzie Czarnobyla - Krystian Machnik, czyli zona i ci którzy postanowili tam żyć

Moja córa od wielu lat fascynuje się tematem Czarnobyla, więc to za jej namową zainteresowałem się tą pozycją. Obejrzała wszystkich filmy na ten temat, dość regularnie śledzi też Napromieniowani.pl dla niej więc może nie być tu wielu nowych informacji. Ba, przecież z filmów zna większość postaci samosiołów, czyli ludzi którzy po katastrofie wrócili do skażonej strefy, bo Krystian Machnik od lat angażuje się w pomoc dla nich. Pewnie więc za jakiś czas dopiszę do swojej notki również jej opinię, której jestem bardzo ciekaw.  

A ja? Cóż. Może nie jestem tak wielkim pasjonatem, raczej nie marzę o tym, by pojechać do strefy, nie fascynują mnie aż tak bardzo foty tego jak zmieniają się zarówno opuszczone miasta, jak i tereny zajmowane coraz bardziej przez przyrodę. Nie jest to jednak dla mnie zupełnie nowy temat, zresztą pewnie jak dla każdego z pokolenia co musiało połykać jod w przychodni. Opowiadając więc o historii, o tym jak doszło do wybuchu, mam wrażenie że Machnik nie odkrywa nic nowego, pisze dość pobieżnie, czasem nawet o ciekawych sprawach, ale ich nie rozwija. 

Co innego jest jednak siłą tej książki. 

niedziela, 19 kwietnia 2026

Ołowiane dzieci - Michał Jędryka, czyli epidemia, która miała wpływ przez lata

Post możecie potraktować jako dodatek do notki o filmie z Netflixa, o którym pisałem tu. Na nowo przypomniano historię, zaczęto dyskutować o tym na ile można sobie w scenariuszu pomijać czyjeś zasługi, a Ślązacy poczuli się obrażeni tym jak się ich przedstawia. I niby w reportażu Michała Jędryki, który sam był jednym z dzieci ratowanych przed ołowicą przez doktor Wadowską-Król, niby można znaleźć tam większość obrazów i jakie opowiada nam trochę podkręcając fabułę film, ale już o mentalności "prostych" ludzi, którzy nic nie rozumieją, twórcy trochę przesadzili. 

Co prawda wszyscy mi mówią że najlepiej tą historię opisano w powieści obyczajowej Magdaleny Majcher, jednak najpierw wpadł mi w ręce właśnie ten reportaż. I choć historię znałem, nie odkryłem w nim nic nowego, to jednak nie żałuję lektury. Może dlatego że Jędryka daje nam spojrzenie świadka, co prawda po wielu latach, a opowiada o tym jak odbierał wszystko jako dziecko któremu nie zawsze wszystko tłumaczą, czasem raczej domyślając się lub dopowiadając sobie różne rzeczy. Co ciekawe, jest to też spojrzenie na Śląsk który się tak mocno już zmienił, z żalem o tych którzy wtedy byli ofiarami przemysłu który dawał pracę, ale jednocześnie truł bez litości. Szczerze jednak również autor pisze o dalszych losach większości swoich kolegów i koleżanek z Szopienic, osiedla położonego najbliżej huty i miejsca gdzie dzieci narażone były nie tylko na objawy które da się wychwycić szybko lecz i te długofalowe. Pisze o uzależnieniach, braku wykształcenia, życiu w biedzie, o ludziach którymi opiekuje się pomoc społeczna. tego w serialu nie zobaczycie, a to takie postscriptum. 

niedziela, 1 marca 2026

Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos - Tom Wolfe, czyli zapisać się w historii

Klasyk, który nawet po latach czyta się wyśmienicie. Mimo pewnych wad, bo przecież książka była pisana jeszcze w końcówce lat 70 i odnosi się mocno do wyścigu jakie we wszelkich dziedzinach można było dostrzec pomiędzy ZSRR a USA. Dziś już sporo ludzi nie pamięta tamtych czasów, tego napięcia, które może i kosztowało masę kasy wydawanej na zbrojenia, ale jednocześnie mobilizowało do jakiegoś postępu. Choćby w podbijaniu przestrzeni kosmicznej. 

Temu tematowi właśnie poświęcił Tom Wolfe swoją opowieść - beletryzowany reportaż, w którym skupił się na pierwszym etapie tego wyścigu o to kto pierwszy znajdzie się w przestrzeni kosmicznej. To już chyba trzecie wydanie tej pozycji w Polsce (pierwsze było jeszcze w latach 90 pod tytułem S-Kadra), a możecie też kojarzyć film, który powstał na jej podstawie.  


Niby może wydawać się, że to już dość odległa przeszłość, emocje już zupełnie ostygły, a loty na orbitę stały się dostępne nawet dla ludzi, którzy nie są jakimiś bilionerami. A jednak. Tom Wolfe nie tylko dobrze uchwycił tamten entuzjazm, jaki w jednym i drugim kraju ogarnął ludzi na wieść o kolejnych sukcesach, ale i wciągnął nas w ciekawą opowieść, choć większość tej historii dzieje się raczej za kulisami lotów kosmicznych. 

niedziela, 11 stycznia 2026

Kucharze dyktatorów - Witold Szabłowski, czyli ułagodzić humory i zachować życie

Drugie już wydanie tej pozycji, zdaje się rozbudowane, a autor reklamuje się wiadomością, że na jej podstawie Amerykanie nakręcą film, którego premiera zdaje się już w tym roku.

Sam pomysł doceniam - wszak dotarcie do ludzi, którzy niepodzielnie rządzą jakimś krajem nie zawsze jest możliwe, ale ludzie z ich otoczenia mogą sporo zdradzić. Czy jednak taką osobą może być kucharz? Tu miałbym wątpliwości, choć jak pokazuje część tych rozmów, to czasem bardzo ciekawe opowieści zza kulis. Sam Szabłowski dorzuca jakieś informacje, pokazuje tło, bo jego rozmówcy nie zawsze jakoś do tego nawiązują. Oni przecież żyli niczym pączki w maśle - byli dobrze wynagradzani, doceniani, a że służyli dyktatorom... Cóż. To nie oznacza że popierali to co oni robili, czasem nawet bali się odmówić, bo groziło by im to śmiercią. Ba, niektórzy boją się do dziś i długo pewnie zajmowało autorowi ich przekonanie do rozmowy, do pokazania twarzy, zdradzenia nazwiska. 

Osiem lat jeżdżenia po świecie, dziesięciu pośrednich bohaterów, choć o ich zwyczajach, zachciankach, o tym jak się zachowywali w mniej oficjalnym otoczeniu, opowiada innych dziesięciu ludzi, zwykle anonimowo stojących w kuchni. 

niedziela, 23 listopada 2025

Oślizgłe macki, wiadome siły - Piotr Tarczyński, czyli historia Ameryki w teoriach spiskowych

Niby niejeden raz przy tej lekturze uśmiechnąłem się, myśląc jak można wierzyć w takie absurdy, ale kurcze przecież i u nas nie brakuje oszołomów, którzy budują jakieś dziwne teorie, kompletnie odrzucając jakiekolwiek argumenty i tłumaczenia. O ile kiedyś być może jeszcze była jakaś siła (prasa? autorytety?), mogąca zmniejszyć siłę oddziaływania jakiejś durnej plotki, to dziś, w dobie Internetu, zawsze można znaleźć podobnych sobie i "źródła" potwierdzające choćby i wiarę w płaską ziemię.  
 
Tarczyński świetnie pokazuje rodzenie się takich teorii spiskowych i różnych dziwnych wyjaśnień wydarzeń, które mogą być oceniane jako "tajemnicze". Mamy więc podrzucanie ich mniej lub bardziej świadomie przez władzę, przez polityków, by wskazać jakiegoś wroga, odsunąć uwagę od innych spraw, by coś dla siebie ugrać. Mamy też - coraz częściej współcześnie - cały nart powstawania teorii spiskowych oparty na braku zaufania do oficjalnych instytucji, wielkich firm, władzy, mediów. Im coś bardziej niszowe i czasem bardziej absurdalne, paradoksalnie ma szansę przebić się do mas - w końcu algorytmy będą podbijać zainteresowanie nawet jeżeli reakcją jest śmiech i oburzenie. Ale gdy coś obejrzało kilka milionów ludzi, natychmiast staje się godne uwagi, przynosi pieniądze i utwierdza jeszcze bardzie twórców w ich teoriach. Kula śnieżna toczy się dalej rosnąc i rosnąć, aż - jak w przypadku obecnej władzy w Stanach, to co głupie, staje się oficjalną narracją nowej władzy. I tylko pytanie czy to objaw cwaniactwa (tyle głosów poparcia ludzi, którzy szukają kogoś nowego by na niego zagłosować), czy też naprawdę ktoś mimo studiów, wykształcenia, doświadczenia i obycia, może wierzyć w takie rzeczy i uparcie odrzucać naukę i ewidentne dowody na to że nie ma racji. 

niedziela, 9 listopada 2025

Camino. Opowieść wędrowna - Grzegorz Kapla, czyli bo liczy się Droga a nie tylko jej cel

Książka, która mi towarzyszyła w ostatniej kilkudniowej wędrówce po Warszawskiej Drodze św. Jakuba, trochę przypominając o sensie drogi, a trochę przenosząc mnie do Hiszpanii, gdzie zbierają się wszystkie nitki tej Drogi. 

Zastanawiałem się czy zaznaczyć w etykietach "religijne", bo przecież szlak do Santiago de Compostela jest nasiąknięty duchowością, postanowiłem jednak że nie. Autor nie czuje się ani człowiekiem mocno zanurzonym w wiarę, śladów Absolutu szuka na swój sposób, choć trudno jednak na Drodze zupełnie jakoś się od religii oderwać. Wszystkie te świątynie, kapliczki, krzyże, miejsca wydeptywane przez setki tysięcy ludzi przed Tobą, skłaniają trochę do pochylenia się nie tylko nad historią, ale i nad tym co ją przenika. Przecież w tych wszystkich ludzkich poszukiwaniach chwały, potęgi, zemsty, przebaczenia i setki innych naszych motywacji, wciąż gdzieś przewija się wątek bardziej bliski transcendencji - wdzięczność, cierpienie, tęsknota, pragnienie zadośćuczynienia, czy ludzka obawa przed śmiercią. 
Tym wszystkim przesiąknięta jest ta opowieść.

czwartek, 11 września 2025

Wszystko mam bardziej - Jacek Hołub, czyli o życiu w spektrum autyzmu

Doceniam, że takie książki powstają, bo tym którzy niewiele wiedzą o autyzmie, mogą wiele pokazać, sprawić że ludzie będą lepiej różne trudności rozumieli. Nie mogę jednak ukryć pewnego osobistego rozczarowania, iż to jedynie ślizganie się po powierzchni problemu, ledwie liźnięcie tematu. Może to jakieś moje zbyt duże oczekiwania, bo przecież nie jestem kompletnie zielony w tym temacie, a może jednak trochę czuć tu tendencję do zbudowania narracji mającej wzbudzać emocje a nie tylko dawać wiedzę. Może chodzi o dobór rozmówców? Sam nie wiem naprawdę, trudno mi jednak uznać ten reportaż za tak genialny i poruszający jak choćby Głusza. 

Jackowi Hołubowi chwała, że nie pozostaje w temacie dzieci autystycznych i perspektywy rodziców, bo ona dominuje jeżeli mówimy o autyzmie. Jednak szukanie osób dorosłych, które na tyle dobrze funkcjonują, że mają chęć na dłuższą rozmowę trochę jednak daje nam niepełny obraz życia ze spektrum. To ważne żeby pokazać, że wiele osób dowiaduje się, że ich "inność" można nazwać, że mogą sobie pomóc unikając po prostu pewnych rzeczy, porządkując rzeczywistość wokół siebie. Coś co może robili intuicyjnie, teraz mogą też zobaczyć ujęte w pewne zasady, reguły, mogą korzystać z doświadczeń innych Autystyków. 

poniedziałek, 7 lipca 2025

Anglik w Japonii - Chris Broad, czyli 10 lat w Kraju Wschodzącego Słońca

Jeżeli znacie kanał YouTube Abroad in Japan Anglika Chrisa Broada, pewnie będziecie mieli podwójną frajdę z lektury tej książki. A jeżeli nie? To może będziecie chcieli tam zajrzeć i sprawdzić o czym opowiada autor?


Ta książka jest bowiem historią młodego człowieka, który w ramach programu nauczania angielskiego trafia do Japonii, a także o tym jak przedłużany przez kilka lat pobyt zmienił jego życie. W końcu zwykle przychodzi czas na to, by wrócić, a jemu spodobało się tam na tyle, że chętnie by został. Jako nauczyciel wspomagający ma mieszkanie, jedzenie, niewielką pensję, trudno więc tak żyć na dłuższą metę. Chłopak wpada więc na pomysł by kręcić filmy o tym jak wygląda codzienność w tym kraju i miał na tyle dużo szczęścia, że wybił się na tyle by się z tego utrzymywać. 

Pamiętajcie o tym, że dokonał tego ładnych parę lat temu, warto więc poza podzielanym przez wielu młodych przekonaniem że taki sukces jest na wyciągnięcie ręki i że to łatwy sposób zarobkowania, mieć też jakiś bardziej konkretny plan na życie :) A może to tylko nam, dinozaurom wciąż się to wydaje jakieś zbyt łatwe i uważamy że udaje się jednemu na tysiące...

Chrisowi się udało, choć droga do tego nie była łatwa. 

poniedziałek, 9 czerwca 2025

Świdermajerowie - Katarzyna Chudyńska-Szuchnik, czyli uchwycić ten świat, który prawie już zniknął z naszych oczu

Pewnie nie byłaby to dla mnie tak poruszająca książka gdybym nie znał tych miejsc, nie widział na własne oczy jak znikają te ślady po przedwojennych willach. Zachwycałem się nielicznymi, które miały szczęście do renowacji, ale byłem świadom że to zaledwie promil tego co moglibyśmy oglądać gdyby nie...


No właśnie, to reportaż o tym jak ludzka obojętność na to co "nie moje" sąsiadów, obojętność władz, czy też ludzkie skąpstwo potrafią zniszczyć to co mogłoby cieszyć oczy kolejnych pokoleń. Oczywiście - metody budowania, nietrwałość drewnianego, materiału, też nie sprzyjały by te wille nie niszczały zbyt szybko, a inwestycje by to powstrzymać czasem przekraczały możliwości właścicieli, ale przerażająca jest skala na jaką to się odbywało. 

Katarzyna Chudyńska‑Szuchnik zaczyna z grubej rury pisząc jak to jesienią 1945 roku wójt nakazał piekarzom z Letniska Falenica określić zapotrzebowanie na materiały opałowe - skąd brać te tony, by wspierać stolicę? A przecież wokół tyle drewnianych domów, których właściciele jak wszyscy podejrzewali już nie powrócą...

środa, 4 czerwca 2025

Krótka historia o długiej miłości - Angelika Kuźniak, Ewelina Karpacz-Oboładze, czyli przetrwam to i będę czekać

Nawet jeżeli uznacie, że ta cienka książeczka wydaje się Wam trochę zbyt sucha jak na reportaż, to mogę się założyć, że zaskoczy i wzruszy Was sama historia, którą autorki opowiadają. 

Wiesława Pajdak i Jerzy Śmiechowski "poznali się" w stalinowskim więzieniu. Stukali do siebie przez ścianę najpierw pojedyncze słowa, a potem już całe opowieści. Nie widzieli się nawet przez moment, ale mimo to każde z nich czuło, że ta druga osoba rozumie ją jak nikt inny na świecie. 

Mijają lata wyroków, przenoszeni są do innych cel, potem nawet do innych miast, ale mimo wszystko cały czas starają się utrzymać jakąś formę kontaktu, zapewniając o swoich uczuciach. 

On wcześniej miał żonę, ona została zupełnie sama na świecie, oboje mieli obawy, wątpliwości, ale nie tyle o własne uczucia, ale o to czy to drugie się nie rozmyśli, przecież cała historia brzmi tak nieprawdopodobnie...
 

Miłość która zrodziła się w celi pełnej wilgoci, wszy, pluskiew, wśród brutalnych przesłuchań i uczucia niesprawiedliwości w sercu, przetrwała 50 lat. Choć zobaczyli się dopiero na swoim ślubie. 

niedziela, 16 marca 2025

Jeden dzień z życia Abeda Salamy - Nathan Thrall, czyli żyjemy obok siebie, ale po dwóch stronach muru

Sięgasz po książkę skuszony nagrodą Pulitzera, czytasz i trochę się męczysz, bo napisane dość drętwo, a mimo to poleciłbyś ten tytuł każdemu kto choć trochę lubi reportaże. Jak to możliwe?

Ano właśnie tak jest. Mimo wszystkich wad tej pozycji, przeskakiwania z postaci na postać, sięgania głęboko w przeszłość, choć przecież punktem wyjścia jest dość współczesne wydarzenie - niewiele jest pozycji, które by tak mocno nie uświadamiały nam tego co leży u źródła konfliktu pomiędzy Palestyną i Izraelem. Nie chodzi bowiem o to co wydarzyło się rok, dwa lata temu, czy nawet 10 - wszystko ma swoje korzenie w sytuacji która rozpoczęła się tuż po powstaniu państwa żydowskiego na ziemiach Palestyny. Od początku przyjęta strategia polegała na wyrzucaniu z terenów, które Izrael uznał za swoje wszystkich dotychczasowych mieszkańców, potem wielokrotnie łamano wszystkie ustalenia i granice, teren wciąż się poszerzał, a lokalna ludność spychana była do niczym do getta, traktowana była jako obywatele drugiej kategorii. Gdy czytasz o tym jak nawet nie możesz dojechać do ziemi swoich przodków, która została wam odebrana, bo nie masz odpowiedniego dokumentu jak "element podejrzany", czyli Palestyńczyk, jak czytasz o drogach, które są dostępne tylko dla obywateli Izraela, o punktach kontrolnych i posterunkach na których po raz kolejny każdy jest sprawdzany, o domach które są wyburzane by zbudować kolejne osiedle dla osadników żydowskich, by jeszcze bardziej rozszerzać strefę wpływu - przestajesz się dziwić napięciom i nienawiści, która jest przekazywana kolejnym pokoleniom. Niewiele jest rodzin w których ktoś z mężczyzn (czy nawet chłopców) nie siedział w więzieniu - tu nie trzeba zarzutów, wystarczy podejrzenie lub chęć zmuszenia do zeznań. Ilość przemocy, przejawów polityki siły, poniżania ludności tych ziem ze strony Izraela jest potworna. 

piątek, 10 stycznia 2025

Przeprowadzę cię na drugi brzeg - Justyna Dąbrowska, czyli rozmowy o porodzie, traumie i ukojeniu

No to pozostańmy jeszcze trochę w klimacie wczorajszej notki. Ta scena gdy główna bohaterka rodzi, w tłumie innych pracowników, gdzieś na stercie ziemniaków, kompletnie w warunkach urągających piękna tej chwili wydawać się może pieśnią przeszłości, przecież żyjemy w innych czasach, nowoczesnych, świadomych praw kobiet, ceniących sobie nowe życie. To dlaczego dla tak wielu kobiet w Polsce, poród kojarzy się z jakimś bardzo trudnym przeżyciem, a nie z tym co piękne i do czego by chciały wracać myślami?

O tym m.in. jest jedna z ostatnich książek Justyny Dąbrowskiej. Buduje ona swoje książki z rozmów i tak w większości jest i tym razem, choć spora część rozmówczyń jest dużo bardziej anonimowa i nie są przyzwyczajone chyba do wywiadów, szczególnie tak osobistych. Zgodziły się jednak, mając wrażenie, że może ich historie mogą komuś pomóc. Nie jako wybicie z głów przyszłych matek marzeń o wspaniałej chwili, którą można zaplanować i przeżyć bez cierpienia, a raczej jako wołanie że takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.

piątek, 29 listopada 2024

Szkodniki - Dorota Borodaj, czyli wszyscy zgadzają się, że piękno trzeba chronić

Listopad powoli się kończy, a ja znowu z zapasem rzeczy do opisania - pewnie ich starczy spokojnie do połowy grudnia. Jutro teatralnie i notka i aktywność, w poniedziałek spotkanie z Wojciechem Mannem, za mną inne, z Jakubem Ćwiekiem, autografy zbierane, więc na WOŚP uzbiera się znowu całkiem atrakcyjny stosik.
Co na najbliższe dni na Notatnik? Kilka seriali, przynajmniej jedna poważniejsza lektura, garść rozrywki, kilka przedstawień. A na niedzielę może coś dziecięco-młodzieżowego?

Dziś jeden z nowych reportaż od Dowodów. I ciekawa lektura, bo mam wrażenie iż stanowi dobry przykład jak słuchać różnych punktów widzenia, bez zamykania się na jedną tezę.

Zaskakujące jednak może być bardzo szerokie spojrzenie na tereny Puszczy Białowieskiej - od historii, przez przyrodę, turystykę, gospodarkę aż po problemy z uchodźcami nielegalnie przekraczającymi granicę. Na każdy z tych tematów można by napisać oddzielny reportaż i pewnie informacji i rozmówców znalazłoby się aż nadto. Ma się więc trochę wrażenie niedosytu, a jednocześnie dla tych, którzy dotąd mocno koncentrowali się jedynie na jednostronnym punkcie widzenia, ta książka może nieść trochę świeżości.