Zastanawiałem się czy zaraz po wywiadzie z Szejnert nie dać też inne książki, w której owa bohaterka się znalazła, ale może zostawię sobie to na kolejny tydzień. Dziś zaś jeszcze Šabach. Czytałem chyba wszystkie tomiki wydane przez Wydawnictwo Afera Šabacha, odkrywając jego twarze, zarówno tą bardziej kpiarską, jak i tą bardziej refleksyjną. Taka to już trochę uroda czeskiego humoru, że on jest przesiąknięty takim trochę filozoficznym podejście do życia - obśmiać nawet to co boli, zalać robaka, zagadać, bo może zrobi się ciut lżej, nie być samotnym w tym co wydaje się trudne. Poprzednie książki znajdziecie w notkach na blogu lub w spisie przeczytanych, a ja dziś zapraszam do lektury najnowszego zbiorku opowiadań, już niestety zbiorku pośmiertnego. Tym razem pochylił się nad tematem miłości i jak zwykle zrobił to trochę po swojemu, z empatią przyglądając się naszym zranieniom, z ironią zaś patrząc na nasze oczekiwania, złudzenia i nadzieje.
Jak przeżyć ten przedziwny stan, który odbiera nam czasem zdrowy rozsądek i popycha do najdziwniejszych decyzji?



















Opowiadania to takie trochę rozszerzenie tego świata, ciut lżejsze historie, które jedynie minimalnie ingerują w naszą dotychczasową wiedzę, raczej stanowiące odrębne wątki. To nie znaczy że nie pojawią się postacie, które możemy już znać, ale znajomość opowiadań nie będzie pewnie jakoś mocno wpływać na czytanie kolejnych tomów cyklu.