Sierpień pozwala mi jeszcze jedynie na 3 notki a ja mam jeszcze kilka naprawdę dobrych lektur, zacznę jednak od tej która jest w miarę najświeższa. To reportaż otwierający nową serię Wydawnictwa Znak, jak na razie jednak jedyna publikacja i mimo że mija ponad pół roku na razie nie widać kolejnej. A szkoda. O ile bowiem reportaże często są u nas jedynie próbą uchwycenia wrażeń z pobytu w jakimś miejscu, mieszanką wiedzy i emocji, Morawiecki pokazuje że można jeszcze inaczej.
Owszem - ma temat przewodni, czyli Wissariona i jego wyznawców, których losy śledzi przez dłuższy okres czasu, wracając do miejsca nazywanego Nową Jerozolimą, szukając okazji do spotkań w różnych miejscach. Ale może nawet ktoś byś rozczarowany tym wątkiem, że brakuje większej ilości informacji, jakiejś analizy nauk człowieka który nazwał się Drugim Chrystusem. Wydaje się bowiem, że autor potraktował to szerzej, nie tylko jako analizę jednej grupy, a pewnych tęsknot jakie tkwią w rosyjskiej duszy. Ten paradoks, że gdy w kraju coraz bardziej dmie się w trąby patriotyczne, wskazuje na zagrożenia i mówi o tym że trzeba się bronić przed zgnilizną zachodu, która chce zniszczyć Rosję i całą cywilizację, brakuje głośnych protestów na ulicach, a ludzie zamykają się wewnątrz, wybierając np. sektę która oferuje im proste odpowiedzi i naukę, w której odnajdują spokój. Inżynierowie, lekarze, artyści, a więc ludzie mający już jakieś ustawione życie, podążają za byłym milicjantem, marząc o świecie bez przemocy i wojen.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
niedziela, 26 lipca 2026
Szykuj sanie latem - Jędrzej Morawiecki, czyli Syberyjski Mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu
czwartek, 24 października 2024
Koniec czerwonego człowieka, czyli nowe czasy, ale ludzie jak dawniej
Robert: Choć rzeczywiście to adaptacja powieści noblistki Swietłany Aleksijewicz i akcja osadzona jest w Rosji, to mam wrażenie, że to nie jest opowieść jedynie o obywatelach tamtego kraju. Powiedziałbym, że raczej o pewnej mentalności, przyzwyczajeniu się do pewnych warunków, wykorzystywania ich do maksimum dla własnych korzyści, a potem goryczy gdy to się wali. Myślisz że u nas nie było takich, którzy mimo całego "uroku" poprzedniego systemu, mają żal że to rozwalono, bo wtedy byli szczęśliwi? Wszyscy mieli mniej więcej po równo, czyli prawie nic, nie było takich różnic społecznych, nie widziano wielkich szans na zmiany, czasem się ich bano, więc mało kto się wychylał, a potem ten ich "ład" zniknął i zaczęła się jak to oceniają "walka o przetrwanie", prawo silniejszego, wyzysk i niszczenie lub ośmieszanie tego co ich pokolenie zbudowało. Dlatego ja oglądałem ten spektakl nie tylko jako historię o Rosji. W życiu konkretnych ludzi, w tym jak się zmieniają na przestrzeni dekady wraz z krajem, można dostrzec też trochę prawdy i o nas, bo w Polsce nie brakuje tych, którzy podobnie chcieliby żeby czas się cofnął i może wraz z nim cofnęły się również nieszczęścia jakie na nich spadły.
wtorek, 7 marca 2023
Opowieści o ojczyźnie - Dmitry Glukhovsky, czyli wciąż stoi, ale jak długo jeszcze
czwartek, 24 listopada 2022
Zdechąć trzeba żebyście przyjechali, czyli spokoju nawet przy końcu świata
No i to kino rosyjskie, które wciąż potrafi nam zafundować ciekawe rzeczy. Tym razem to rzecz trochę z gatunku tych co "ryją banię". O ile pamiętacie Ładunek 200, to tu może natężenia przemocy nie ma aż takiej, ale pewnego rodzaju bezmyślność podlana alkoholem jest tak podobna. Gdy ziemi zagraża koniec świata, bo zbliżająca się kometa może przynieść całkowite zniszczenie, ludzie reagują różnie. Na prowincji młodzi się bawią, a starsi raczej robią sobie jakieś podsumowania życia. I próbują na ostatnią chwilę wprowadzać jakieś własne porządki. Nawet siłą. Bo w końcu jutro już pewnie nikt ich za to nie ukarze.
środa, 10 sierpnia 2022
Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosję i dalej - Piotr Milewski, czyli historia ciekawsza niż współczesność
Jednocześnie czytałem swoje starsze wydanie i słuchałem gdy mogłem audiobooka z wydaniem nowszym, rozszerzonym żeby było szybciej :) I szczerze? Spodziewałem się więcej. Niby jest poprawnie - trochę subiektywnych obserwacji, spotkań ze zwyczajnymi ludźmi, jakieś migawki z podróży, sporo historii na temat trasy kolejowej, która należy do chyba najbardziej fascynujących i wymagających. W końcu to blisko 10000 km i podróż przez tereny dość surowe. Do dziś gdy czyta się o budowie i myśli o warunkach w jakich ona była realizowana, o kosztach, trochę się człowiek dziwi. Szkoda, że marzenie które pewnie wielu z nas nosi, by wyruszyć kiedyś na tą trasę, na razie odsuwa się w czasie - nie ma co wspierać mocarstwa dodatkowymi środkami, które przeznaczy na swoją agresję. Rosja się zmieniała, ale jak widać cały czas nosi w sobie jakiś pierwiastek wojny i w jednym z fragmentów tej powieści mocno to widać - chyba niewiele innych państw zaangażowanych jest przez ostatnie kilkaset lat w tyle wojen i konfliktów zbrojnych, zwykle jako agresor.
Piotr Milewski opisuje nie tylko historię samej drogi żelaznej, ale i tą wielką historię kraju i mniejszą miast i miasteczek, przemiany, które nimi wstrząsały. Samej podróży niestety jakby mało, więcej jest obrazków ze stacji, z noclegów w miastach. A podróż? Może prowadnice z ich dyrektywnością wobec pasażerów i rozmowy ze współpasażerami, podlane alkoholem... A chciałoby się więcej.
czwartek, 2 grudnia 2021
Dziwny człowiek/Grzmijcie fanfary zwycięstwa - Boris Akinun, czyli starcie wywiadów ważniejsze od starcia armii
Powracam do serii Bruderszaft ze śmiercią Akina. Przed Wami tom trzeci cyklu, a w kolejce mam jeszcze czwarty. Każda z tych książek to dwa rozdziały, czy też odcinki pewnej historii, postacie się powtarzają, śledzimy ich kolejne przygody, ale nie są one jakoś super mocno połączone, można więc czytać to nawet niezależnie od siebie. To co łączy serię, to pomysł: tekstowi towarzyszą ilustracje, fotografie z opoki, ale również fragmenty jakby z niemego kina, gdzie jakiś fragment pieśni, poezji, ma oddać klimat akcji, tego co możemy zobaczyć. Czytamy tekst, a co kilka stron mamy więc trochę urozmaicenia. Dzięki temu czyta się to szybko i dość przyjemnie.
A sama zawartość? Jak to u Akunina, czyli jakaś mało skomplikowana intryga, ale ładnie poprowadzona, tak by budować ciekawość czytelnika. Wszystko oczywiście retro i wokół działalności wywiadu Rosji (choć część rozdziałów poświęcona jest szpiegowi niemieckiemu).
sobota, 12 grudnia 2020
Szamańska choroba - Jacek Hugo-Bader, czyli nie uwierzysz dopóki nie zobaczysz
Jacek Hugo-Bader podobno od kilkunastu lat myślał o tym temacie i oto jest - jego najnowsza książka, wydana zresztą zdaje się własnym sumptem (zerknijcie tu), w całości poświęcona szamanizmowi na terenach byłego imperium sowieckiego.
Mimo tylu lat panowania komunizmu, prób wyplenienia wszystkiego co dla tamtej władzy kojarzyło się z zabobonami, religią, światem duchowym, szamani wcale nie zniknęli, a w nowych czasach nawet całkiem dobrze się mają. Ludzie bowiem mają jakąś dziwną wewnętrzną potrzebę, by szukać pomocy nie tylko w nauce, pieniądzach, tym co namacalne, ale i w świecie duchów, które mogą się nami opiekować lub też zmienić czyjeś życie w koszmar.
Tuwa, Jakucja, Buriacja, Ałtaj, cały region środkowej Azji, terenów odległych od wielkich ośrodków, Syberia, to tereny gdzie autor szuka śladów tego fenomenu i próbuje go zrozumieć, dotknąć jego istoty. Nie ocenia, nie narzuca nam swojej opinii, choć chwilami czujemy jego sceptycyzm, ale stara się jak najlepiej poznać tych, których otoczenie traktuje jako szamanów, rozmawia o ich historiach życiowych, wypytuje o znaczenie rytuałów, ich działanie. Ta książka to podróż przez tereny Federacji Rosyjskiej i jednocześnie wędrówka do świata, który jest dość odległy. Oczywiście, podobnie jak w innych religiach, dla części ludzi którzy przychodzą do szamanów po pomoc, to jedynie część jakiejś tradycji, zabobonów, których nie rozumieją, ale są też tacy, którzy doświadczyli istotnej przemiany, uzdrowienia, więc dla nich spotkanie ze światem duchów, do którego szaman jest przewodnikiem (czy też pośrednikiem) ma jak najbardziej realne wymiary.
poniedziałek, 12 października 2020
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości – Swietłana Aleksijewicz, czyli odyseja ludzkich losów po katastrofie
26 kwietnia 1986r. w wyniku awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu (Ukraina) nastąpiła katastrofa. Nie wiadomo dlaczego, gorsze skutki wybuchu dotknęły sąsiednią, ówczesną Białoruską Socjalistyczną Republikę Radziecką. Spadło na nią nawet do 70% radioaktywnych pyłów, a skażona zostało niemal ¼ część terytorium kraju. Wysiedlono ponad 22 tysiące ludzi z niemal 100 miejscowości (głównie wsi), odmawiając im możliwości zabrania czegokolwiek z domu i obejścia. Zwierzęta wybijano masowo, niektóre wsie burzono, niektóre rumowiska zakopywano. Czy jesteście w stanie to sobie wyobrazić? Jedna czwarta część kraju zostaje wyłączona z eksploatacji na długo. Nie wolno tam wejść, wjechać, nie wolno tam NIC. Bezpośrednio po wybuchu promieniowanie pod elektrownią sięgało nawet 300 milionów mikrosiwertów na godzinę… przy prześwietleniu klatki piersiowej otrzymujemy dawkę promieniowania rzędu 100 mikrosiwertów. To taka skala! A tam byli ludzie… były zwierzęta…
środa, 7 października 2020
Patrioci - Sana Krasikov, czyli pozostawieni sami sobie
Czemu mimo tak wielu krzywd nie chciała wyjechać do Stanów, nawet gdy była już taka możliwość?
poniedziałek, 17 sierpnia 2020
Ile zostało z życia, czyli Lillian i Człowiek, który wszystkich zaskoczył
Dwa filmy raczej dla smakoszy kina artystycznego, bo to seanse niełatwe do strawienia dla przeciętnego zjadacza chleba. Cóż, każdy lubi coś innego. Jeżeli jednak nie przeraża Was cisza, śledzenie obrazów bez jakiejś akcji, lubicie wyzwania i kombinowanie po seansie, zachęcam do spróbowania.Oba łączy Rosja, choć w nieoczywisty sposób. Inspiracją do scenariusza Lillian była bowiem autentyczna historia dziewczyny, rosyjskiej (a może raczej polskiej skoro to lata 20 XX wieku, a jej ojczyzny wcześniej na mapie nie było) imigrantki, która postanowiła wyruszyć do swojej ojczyzny pieszo, bez pieniędzy i dokumentów trasą przez Alaskę i mając nadzieję na przebycie cieśniny Beringa. Austriacki reżyser przeniósł jej historię (mocno zmieniając) do czasów współczesnych, czyniąc z niej nie tylko kino drogi, ale i ciekawy portret mieszkańców USA i ich problemów.
wtorek, 22 października 2019
Na ciężkim kacu. Nowa Rosja Putina i duchy przeszłości - Shaun Walker, czyli czemu w to wierzą i za tym idą
Czy da się zrozumieć ten kraj, czy ogarnie go ktoś kto tu się nie wychował, jest przybyszem z zewnątrz?
Wieloletni rosyjski korespondent "Guardiana" proponuje nam spojrzenie, które może zaskakiwać, ale na tyle mocno obudowuje swoje tezy różnymi obrazami, że trudno odmówić mu trafności jego ocen. Walker pyta o to: kiedy Rosjanie byli dumni ze swego kraju, kiedy widzieli w nim siłę i jak bardzo pragną na nowo takiego zjednoczenia. Cena nie jest ważna. Temu celowi można podporządkować wszystko. Nawet własną amnezję.
czwartek, 26 września 2019
Czasy Secondhand. Koniec czerwonego człowieka - Swietłana Aleksijewicz, czyli… podróż po ludzkich duszach
„Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka” to książka relacja, stricte opowieść snuta przez człowieka radzieckiego (jak wielokrotnie można usłyszeć z ust narratorów), o ich życiu przed, w czasie i po pieriestrojce. To opowieść o ich młodości, marzeniach i zderzeniu z kapitalizmem, który spadł na nich niespodziewanie. O tym dlaczego ciepło wspominają Stalina, przeklinają Gorbaczowa, plują na Jelcyna. Również o tym dlaczego ich kochają.
środa, 10 sierpnia 2016
Ostatni Rosjanin. Jak ocalić ginący naród? - Oliver Bullough, czyli słuchać ludzi, wzywać do zgody, mobilizować do przemiany
Jeżeli jeszcze nie zwróciliście uwagi na ten konkurs, to macie teraz okazję - dwa reportaże do wyboru (w tym to o czym piszę dziś).Podczas lektury książki Olivera Bullougha przychodziła do mnie refleksja, czy podobnego tekstu nie można by było napisać o naszym kraju. W końcu pewne cechy charakteru mamy wspólne i jak pokazuje zresztą autor, część historii też przecież się pokrywa. Reporter Reutersa jako punkt wyjścia wziął wszechobecny w Rosji zwyczaj picia alkoholu, a przecież niestety i u nas pije się bardzo dużo i w równie destrukcyjny sposób. Nawet populacja w obu krajach spada podobnie.
Czy pijemy z takich samych powodów jak Rosjanie? Jak się piło 50 lat temu, a jak teraz? Czym dla duszy słowiańskiej jest alkohol, że gdy próbuje się nam go odebrać, władza może natychmiast spodziewać się ostrych protestów albo potężnego czarnego rynku? Bullough napisał tylko o Rosji, ale to może i lepiej, bo dla nas dzięki temu może jest ciekawiej. I tak mamy wrażenie, że próbując przybliżyć to jak wyglądał ustrój komunistyczny, powtarza rzeczy dla nas oczywiste, że jest to pisane pod czytelnika zachodniego, który może niekoniecznie wie co działo się za żelazną kurtyną. Gdyby tak jeszcze próbował pisać o Polsce, moglibyśmy pewnie ziewać z nudów. Pisząc o Rosji znalazł jednak ciekawy pomysł, aby czytelnika nie znużyć - przewodnikiem bowiem uczynił realną i chyba nawet u nas mało znaną postać: prawosławnego kapłana, który z odwagą zaczął mówić m.in. o problemie: Dmitrija Dutko. Śledząc jego drogę do powołania, pierwsze doświadczenia łagru, kazania wygłaszane z pasją i gromadzenie przy nim ludzi, przechodzimy jednocześnie przez kolejne etapy zaostrzania lub łagodzenia polityki państwa wobec Kościoła. Oczywiste jednak było, że ktoś kto nawołuje do wstrzemięźliwości, twierdzi, iż alkohol wywołuje masę problemów, nie będzie dla władzy wygodny. W Związku Radzieckim problemów być nie mogło, bo przecież wszystkie komunizm miał rozwiązać. A już na pewno rządzący nie mogli sobie pozwolić, by wokół duchownego gromadziły się tłumy, które chcą go słuchać i nie daj Boże naśladować.










