Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2023

Wieleżyński. Alchemik ze Lwowa, czyli bo dobry biznes jest wtedy gdy wszyscy są zadowoleni

TVP ma słabą renomę, ale oglądając film o Wieleżyńskim, przy różnych jego słabościach, myślę sobie że właśnie w ten sposób mogliby realizować swoją "misję" - zamiast wciąż o Wyszyńskim, Papieżu, żołnierzach wyklętych itp., opowiadać o wielkich rodakach, którzy dziś są już trochę zapomniani. Czyż pionier przemysłu gazowniczego nie jest wart opowieści filmowej? Przecież to nie tylko ciekawa postać - pasjonat, człowiek nauki, świetny przemysłowiec, ale i społecznik, którego rozwiązania dość skutecznie hamowały ciągoty komunistyczne wśród pracowników. Amerykanie pewnie o nim mogliby zrobić kapitalny thriller, wykorzystując różne anegdotki i zwroty akcji, które tu oglądamy. Polacy jeszcze tego nie potrafią, więc musimy się zadowolić tym co otrzymujemy, czyli fabularyzowanymi migawkami z jego życia i dość suchym omówieniem życiorysu. Wszystko mieści się w godzinnej produkcji, co jest i zaletą i wadą. Nudy nie ma, ale czy nie mogłoby być jeszcze lepiej?

czwartek, 9 marca 2023

Opowiedz mi Iggy, czyli wrażliwiec i buntownik

Trochę w zwariowany sposób ułożyłem sobie tydzień (4 spektakle teatralne), więc czasu na pisanie mało, dziś więc notka krótka. Prawdę mówiąc i tak pewnie bym o tym dokumencie napisał, bo postać Iggy'ego Popa jest na tyle ciekawa, że nawet gdy nie jest się jakimś wielkim fanem, poświęcić trochę czasy by zobaczyć tego ekscentryka. Jeden z bardziej szalonych, odważnych, niepokornych artystów, rockman i punkowiec, który wciąż ma w sobie taką energię, jakiej mogą mu pozazdrościć młodzi frontmani. I cholera, co by nie mówić - zadziwia, że to ciało poznaczone bliznami, na którym przecież widać proces starzenia, wciąż pokazuje bez zażenowania.

piątek, 3 marca 2023

An Accidental Life, czyli to jakby umrzeć, ale nie do końca

Marzec już od początku wydaje się mocno przeładowany różnymi wydarzeniami - dużo teatru, wciąż ostrzę sobie ząbki na pare książek zalegających od dawna na stosie, a i filmowo zwykle ten okres aż prosi się o wypady do kina.

Zacznijmy może od wydarzenia, które będzie trwało jeszcze przez dwa miesiące, a którego pierwsza odsłona jest tuż za mną. Stali bywalcy festiwalu górskiego w Lądku Zdroju pewnie większość obrazów pokazywanych w ramach festiwalu filmów górskich zna już czas jakiś, ale dla mnie to zawsze trochę jak małe święto.
Nie chodzi jedynie o samo oglądanie dobrych dokumentów na dużym ekranie, ale i o to, że siedzisz na sali w gronie ludzi, którzy tak jak ty kochają góry, podobnie obierają to co oglądamy.
Jak ktoś zainteresowany niech klika poniższe linki, a ja parę zdań o pierwszym obrazie jaki obejrzeliśmy w tegorocznej edycji.

https://www.facebook.com/filmygorskie lub https://jwlft.pl/

sobota, 11 lutego 2023

Mindhunter - John Douglas, czyli zacznij myśleć jak oni

Tyle dobrego nasłuchałem się o serialu (zaczynam więc oglądać), tyle sobie obiecywałem po lekturze. I co? Mimo ciekawych fragmentów i tematyki, już dawno nie męczyłem się tak z żadnym tytułem (może poza biografią Tesli, której wciąż nie zmęczyłem).
John Douglas, jako jeden z pierwszych ludzi, którzy profesjonalnie zaczęli zajmować się budowaniem profili sprawców zbrodni kryminalnych, na pewno ma o czym opowiadać. Niestety nawet o ciekawych sprawach opowiada w tak rozwlekły sposób, że po paru stronach ma się ochotę odpocząć. Za dużo ty dywagacji osobistych, nazwisk, detali dotyczących struktury wydziału, podkreślania swojej roli. Nawet gdy facet pisze o tym jak świetną robotę wykonują inni prowadzący dochodzenie i tak w kolejnym zdaniu musi wtrącić, że mimo całej jego skromności, bardzo pomógł im w schwytaniu sprawy. A gdy współpraca układała się źle, gdy nie wierzono w jego sugestie dotyczące tego kogo szukać albo jak zorganizować przesłuchanie, zawsze jego zdaniem wychodziło na to, że miał rację. Gości nigdy się nie myli albo woli o błędach nie opowiadać.

czwartek, 17 listopada 2022

Korona Gór Polski w TVP, czyli a już się ucieszyłem

Od kilku lat w sposób błyskawiczny przyrasta ilość osób zainteresowanych różnymi wyzwaniami, możliwością poprawiania swojej kondycji fizycznej, a jednocześnie zbierania jakichś certyfikatów, medali itp. Sam się na tą falę załapałem, więc rozumiem trochę motywację ludzi, choć więc chwilami mam wrażenie, że za dużo w tym hałaśliwego zwracania na siebie uwagi, a za mało frajdy z samej aktywności, trzymam kciuki za ludzi, którzy się takich wyzwań podejmują. Jednym z bardziej w tej chwili popularnych jest Korona Gór Polski, czyli możliwość zdobycia 28 szczytów z różnych pasm górskich, które wskazane zostały jako punkty do zdobycia. W specjalnej książeczce zbierasz pieczątki, wklejasz swoje zdjęcia, a potem stajesz przed komisją i zdobywasz oficjalny certyfikat zdobywcy. Ja swój zdobędę prawdopodobnie lada chwila. Ale czemu o tym wszystkim piszę?


Ano nie będę pisał o swoich wyprawach i odczuciach, bo o tym pisałem na swoim prywatnym FB. Powodem notki jest fakt, iż TVP dostrzegło fenomen i postanowiło zrealizować cykl filmów dokumentalnych, trochę niczym reportaż, każdy odcinek poświęcając jednemu ze szczytów Korony, a dodatkowo prowadząc rozmowy z ludźmi, którzy po górach chodzą. Pomysł zacny, a jak wyszło? 

sobota, 5 listopada 2022

Odwal się od kotów. Polowanie na internetowego mordercę, czyli akcja rodzi reakcję?

Na konferencji na której niedawno byłem podłapałem kilka ciekawych tytułów filmów dokumentalnych, które pokazują kwestie nowych mediów i uzależnień cyfrowych w ciekawym świetle, więc nie mogłem się powstrzymać, żeby szybko je nadrobić. I oto pierwszy z nich - mini serial dokumentalny o autentycznej sprawie, w której internauci odegrali ogromną rolę. Ale nie jest to wcale tak oczywista kwestia jak się wydaje. Czemu tak uważam? 

poniedziałek, 4 lipca 2022

Oto jestem, wróciłem! czyli czapki z głów

Gdy zobaczyłem początek tego filmu, czyli przygotowania do wyprawy na kolejny ośmiotysięcznik, myślałem że mnie nic nie zaskoczy. Co prawda nie znałem Boyana Petrova, ale myślałem sobie - czym może się wyróżniać spośród tyle innych himalaistów. Potem widzimy na ekranie to napięcie jakie się pojawiło, gdy nie zszedł do bazy, przerażenie bliskich i mobilizację przyjaciół, by pomimo przeszkód, rozpocząć jego poszukiwania. I znowu myśl: aha, będzie trochę nerwów, a potem radość, że się udała akcja ratunkowa. Jednak film skręca zupełnie w inną stronę, raz na jakiś czas jedynie powracając do scen, którymi rozpoczyna się ta historia, jakby od końca.

wtorek, 24 maja 2022

Film balkonowy, czyli jak żyć Panie Pawle, jak żyć?

Film Pawła Łozińskiego nie był dla mnie jakimś wielkim zaskoczeniem i to nie tylko dlatego, że już o nim sporo mówiono zanim się ukazał, ale i dlatego, że oglądałem wcześniej jego fragmenty jakie pokazał w innej produkcji o której już pisałem, czyli W domu.

Tam była namiastka, bo obok niego było jeszcze kilkunastu innych artystów, ale sam pomysł już został przedstawiony, niespodzianek zatem nie było. Raczej pojawiła się refleksja, że niektóre sceny wyglądały mi raczej na wyreżyserowane, głównie ze względu na kierunek w jakim zmierzały, powtarzanie się kilku wątków, ale i zachowania bohaterów. No chyba, że materiału było tak dużo, że rzeczywiście można było sobie dowolnie poprowadzić część filmu w jedną stronę. To jednak zastanawiające, że z wydawałoby się banalnego pytania: proszę opowiedzieć coś o sobie, czy też bardziej filozoficznego: co jest pana/pani zdaniem ważne w życiu, rozmowy idą tak często w stronę zdrady, czy też żalu wobec drugiej połowy.
Kolejną ciekawą rzeczą jest obecność żony samego reżysera, która kilkukrotnie, trochę z szyderstwem wypowiada się na temat jego "pracy", czyli siedzenia z kamerą i mikrofonem na balkonie.

środa, 18 maja 2022

Salto is the king i Connection, czyli pasja i harmonia

Cykl Jack Wolfskin Lądek Film Tour, czyli comiesięczne pokazy filmów o górach w kinach Polski podobno jeszcze powróci na jesieni, a ja już się na to cieszę. Nie wiem czy filmy oglądane na platformie filmygorskie.pl sprawiłyby mi tyle frajdy, co na sali kinowej, gdy siedzę z pełną salą pasjonatów.
Czasu na notki coraz mniej, więc dziś bardzo króciutko - dwa filmy, jeden czeski, drugi słowacki, ale oba bardzo na plus. I nie chodzi tym razem o same zdjęcia, choć przy użyciu dronów teraz coraz większe cudeńka można kręcić. Pasowała mi przemyślana struktura obu filmów, fajne połączenie wywiadów z bohaterami i scen z samych realizacji ich projektów. Oba nie tylko różne jeżeli chodzi o trudność, czas trwania, ale i pewnego rodzaju podejście i to też było fajne.

czwartek, 7 kwietnia 2022

Nie tylko o górach, czyli Climbing Iran, One year on a bike

Kolejna, już trzecia odsłona JackWolfskin Lądek Film Tour, czyli pokazów filmów związanych z górami w kilku miastach Polski. Pełne kina są dowodem na to, że potrzeba ewidentnie jest - w końcu oglądanie dokumentów w sieci to nie to samo, a choć kino to nie to samo co sala festiwalowa po dniu łażenia, to i tak jest fajny klimat. Brawa dla organizatorów, choć tym razem byłem trochę filmami rozczarowany.
Czemu? W obu przypadkach czymś innym. A może nałożyło się na to również moje zmęczenie po długiej jeździe autkiem?
W pierwszym przypadku ciekawa jest historia - oto reżyserka podejmuje temat tego jak trudno jest realizować marzenia kobietom w Iranie. Dodajmy marzenia związane z uprawianiem sportu, choćby takiego jak wspinaczka. Problemem jest nie tylko strój, ewentualne problemy ze strażnikami moralności - tam wszystko co może zbliżać kobiety i mężczyzn niezamężnych może wydawać się podejrzane, a już oficjalne zgody na członkostwo w klubach, organizacjach to w przypadku kobiet raczej marzenie ściętej głowy.

środa, 9 marca 2022

Cholitas, czyli skoro mężczyźni mogą...

Wpis by pasował bardziej na wczoraj, czyli na Dzień Kobiet, ale że seans był dziś, to i potraktujmy to jako głos, który przedłuża to święto na kolejne dni, tygodnie, miesiące. Czemu to takie istotne? Bo to opowieść nie tylko o przygodzie w górach, zdobyciu szczytu, ale raczej o marzeniach, o przełamywaniu pewnych stereotypów. W Boliwii miejsce kobiet jest w domu, w kuchni, nikt raczej nie myśli o nich jako o kimś, kto może wędrować po górach, a już na pewno nie będą to przedstawicielki rdzennych plemion indiańskich, żyjące raczej biednie. 

Kolejny pokaz zorganizowany w ramach cyklu JACK WOLFSKIN LĄDEK FILM TOUR jest więc nie tylko gratką dla miłośników gór, ale również mocnym głosem kobiet w walce o równe prawa, o możliwość realizowania siebie w taki sposób, jaki sobie wymarzą.

czwartek, 3 marca 2022

Alpinista, czyli podziw i lęk

W ramach przeglądu filmów górskich czeka mnie jeszcze kilka seansów, a już pierwszy z nich dostarczył emocji więcej niż niejedna fabuła. Po seansie Alpinisty można mieć koszmary w nocy i to te najbardziej niepokojące, bo z nami w roli głównej, gdy rozmarzeni spróbujemy sobie zwizualizować: a gdybym tak... Chyba jednak nie dla każdego ta przygoda. Trzeba mieć to we krwi, a może w mózgu, bo nawet najlepsi patrzyli na wyczyny bohatera tego filmu z podziwem i przerażeniem. Podobnie mają i widzowie.

sobota, 12 lutego 2022

Obudź się, czyli świat jest piękny i wcale nie ten nowoczesny

Na dziś tylko krótka notka, kilka fajnych lektur bardziej kusi niż komputer, dodatkowo też zacząłem nadrabiać zaległości oscarowe.
Gdy przeczytacie zapowiedzi filmu "Obudź się", określenia typu unikalny i aktualny, inspirujący, fascynujący to z zapałem pewnie po niego sięgniecie. I ciekaw jestem czy dacie radę obejrzeć do końca.
Kilka lat kręcenia, 30 krajów z lokalizacjami, a efekt...

sobota, 5 grudnia 2020

Jak Bóg szukał Karela, czyli bo Polacy już Boga podobno znaleźli

Dziś krótko, bo zamierzam poza sprzątaniem oddać się miłym chwilą z książkami i nadrabiać zaległości. A film wywołał u mnie sprzeczne emocje, więc chyba pozostawię Wam decyzję, czy warto po niego sięgać.

W skrócie: ekipa filmowa z Czech przyjeżdża do Polski, by opowiedzieć o fenomenie polskiej religijności. W różnych jej odsłonach. Dla nich to dziwne/śmieszne, a mu w większości traktujemy te sprawy śmiertelnie poważnie. Tyle, że film niestety jest dość chaotyczny, to zbiór luźnych pomysłów, miejsc i tematów, które są najbardziej rzucające się w oczy lub kontrowersyjne, scen czasem bardzo przypadkowych, kręconych bez scenariusza. Potem nagle pada informacja, że ekipie skończyły się fundusze, przerwali kręcenie na jakiś czas, a gdy wrócili to już trochę z lepszym pomysłem, poświęcali więcej czasu na każdy temat, na wysłuchanie ludzi, mieli jakieś pytania w zanadrzu. Całość jest kręcona "z tezą", czyli i dobór tematów jest trochę konfrontacyjny i same rozmowy mają charakter trochę zaczepny, jakby z góry chcieli rozmówców ośmieszyć. Licheń. Częstochowa. Radio Maryja. Molestowanie przez księży. Pomniki papieskie lub figura ze Świebodzina. I na dokładkę "Klątwa" wystawiana w Powszechnym. 

piątek, 17 kwietnia 2020

Dwupak: dokument albo fabuła, czyli Maiden i Hotel Mumbaj

Nie powinienem porównywać takich produkcji, nie mają zbyt wiele ze sobą wspólnego, ale to dla mnie dowód na to, że jednak czasem lepszy jest dokument niż nawet bardzo emocjonująca fabuła nakręcona "na faktach". W obu przypadkach mamy prawdziwe historie, dużo bardzie dramatyczna jest na pewno ta druga, a mimo to właśnie pierwszą z nich ogląda się z większą przyjemnością. Dlaczego? Bo słuchamy świadków tych wydarzeń, oglądamy prawdziwe zdjęcia, żyjemy tymi emocjami. W drugim przypadku, choć fabuła daje dużo więcej możliwości podkręcenia emocji, jest ich sporo mniej.

Zacznijmy od "Maiden". Determinacja. Siła woli. I walka z uprzedzeniami. Tracy Ewards, młoda, przeciętna dziewczyna była niespokojnym duchem, nie potrafiła zagrzać długo miejsca, wciąż próbując nowych rzeczy. Pokochała żeglowanie, ale jak opowiada, zajmowali się tym głównie mężczyźni, sprowadzając takie jak ona jedynie do roli kuchcika. Ona natomiast pragnęła zakosztować tego w pełni. Skoro nikt nie chciał jej przyjąć do załogi, bojąc się też różnych problemów jakie może wywołać obecność jednej kobiety w gronie kilkunastu facetów, wymyśliła sobie, że zbierze własną, kobiecą załogę. I wystartuje z nią w jednym z najtrudniejszych wyścigów żeglarskich: Whitbread Round the World Race - regatach, które trwają całymi miesiącami.
Kto by pomyślał, że w roku 1989 wciąż tak wielu osobom na świecie w głowie tkwiło przekonanie: no przecież kobiety nie dadzą rady. Były wykpiwane, nie wierzono w to, że przepłyną choćby parę mil, oczekiwano jakichś ekstremalnych błędów i kłótni między członkiniami załogi (no bo same kobiety, nie?)...

środa, 5 lutego 2020

Ella Fitzgerald, czyli cóż za głos

Mała przerwa w filmach nominowanych do Oscarów, a mimo to, że uzbierało się sporo książek przeczytanych, znowu filmowo, bo jesteśmy tuż po premierze filmu "Just one of those things". Filmy dokumentalne niestety u nas długo na ekranach nie goszczą, jeżeli więc ktoś jest zainteresowany, musi się spieszyć. I polecam, nawet jeżeli ktoś nie przepada za jazzem, bo to dobra historia i muzyka, którą się można zachwycić.
Ella Fitzgerald nazywana pierwszą damą piosenki, królową jazzu, a przecież tak mało brakowało, żeby nie dostała szansy od losu. Jak wiele innych dzieciaków afroamerykańskich żyła w nędzy, tańczyła za kilka centów na ulicy, nie miała jednak nic do stracenia, więc zgłosiła się na konkurs talentów w Apollo Theatre w Harlemie. Miała raptem 15 lat. I chwilę później wyruszyła w swoją pierwszą trasę koncertową, która zapoczątkowała trwającą blisko 6 dekad przygodę ze scenę.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Kobiety nieprzeciętne cz.1, czyli Nico 1988, Runaways i Westwood

Spektakl na podstawie książki Rogozińskiego musi jeszcze chwilę poczekać na swoją notkę, a ja z masy różnych szkiców wyborem dziś coś filmowego. A jutro ciąg dalszy kobiet nieprzeciętnych.

Na początek "Westwood: punkówa, ikona, aktywistka”. Ta kobieta na pewno wymyka się schematom. Znana najbardziej ze swoich projektów ubrań, kojarzona ze światem mody, od początku chciała być sobą, łamać stereotypy. Punk na salonach? Możemy się śmiać z niektórych jej pomysłów, ale trudno nie bić jej brawa za odwagę, za pewną bezczelność. Ma w sobie pasję i choć dziś jej ubrania są raczej marką na masową skalę (a chciała przecież tego uniknąć), to mimo wieku wciąż potrafi głośno wyrażać swoje zdanie i czasem wyrzucić cały projekt do kosza. Pieniądze to nie wszystko. Ona zaznała i klepania biedy i kapitalistycznego zachłyśnięcia sukcesem. A dziś zmaga się z prawami rynku, który czasem stawia ją przed wyborami, których nie akceptuje.   

niedziela, 27 października 2019

Wyjście przez sklep z pamiątkami, czyli kup pan sztukę

Notka na szybko. Powrót z Krakowa z Targów, a jutro znowu w trasę i to za kółkiem. Zdobycze książkowe powiększają stos, troszkę wyrzuty sumienia, ale i banana na twarzy. 15 córa, 11 ja, choć kilka na prezenty.

Dziś o nietypowym dokumencie. Bo z jednej strony to spora dawka informacji o artystach z ruchu street artu, a z drugiej kpina z tych, którzy za wszelką cenę chcą ich dzieła traktować jako dzieła sztuki, których miejsce jest w muzeum albo w zaciszach kolekcji bogaczy. Banksy, czyli tajemnicza gwiazda tego ruchu, jeden z najsłynniejszych artystów street artu nie raz żartował sobie z bogaczy, wystawiając swoje dzieło na licytację, po czym uruchamiał mechanizm samozniszczenia, budząc grozę u marszandów.

niedziela, 1 września 2019

Kowboj, czyli skąd ten mit

Ostatnia notka z sierpnia już w całości. Zerknijcie jeżeli nie czytaliście. I na notkę i na powieść :) A nawet bardziej na powieść, bo "Żar" na to zasługuje. A dziś coś krótkiego, a potem już tylko leniwy wieczór z lekturą i może jakimś seansem.

Z "Kowbojem" mam trochę kłopot bo nigdzie nie widzę informacji o tej produkcji, żadnego plakatu, posiłkuję się więc jedynie zdjęciem. Obejrzałem to jako miniserial na Ale Kino, choć nie przepadam za samym gatunkiem, ale ze względu na szacunek dla historii kina. I choć wiele tytułów wymienianych było dla mnie obcych, sam seans był dość interesujący.

piątek, 26 lipca 2019

Cienie imperium, czyli jak wrócić do domu gdy go już nie ma

cienie imperium
W kinach pojawia się ciekawy dokument dla tych, którzy interesują się naszymi wschodnimi sąsiadami, historią i geopolityką. Debiutujący w długim metrażu Karol Starnawski nie stara się jednak edukować, porządkować dat, czy zdarzeń. Pokazuje perspektywę zwykłych ludzi ich dramatów, a poprzez nie porusza nas bardziej niż gdyby pewnie miał zarzucić nas liczbami ofiar. Chyba jakoś niestety przyzwyczailiśmy się do widoku czołgów, wybuchów, ludzi w mundurach i informacji pełnych niepokoju co jakiś czas docierających do nas z obszaru byłych republik radzieckich. Imperium socjalistyczne rozpadło się na kawałki, ale to nie znaczy że Wielki Brat nie próbuje wciąż wtrącać się w różnych regionach i rozgrywać jakieś własne interesy. Od rozpadu Związku Radzieckiego kilkanaście razy wybuchały konflikty na mniejszym lub większym terenie, Rosja za każdym razem wkraczała tam mocno, a czasem zostawała na długie lata jako "rozjemca"... Tu rany nie zabliźniają się wcale tak łatwo, bo też nie ma sił międzynarodowych, które by pilnowały odbudowy, porządku społecznego, sprawiłyby że normalne życie może powrócić bez przeszkód.
Jak się żyje w cieniu imperium?