Trylogia AI-gent. Mroczne kody, zostaje domknięta. W ciągu 3 miesięcy 3 tomy i aż by się chciało powiedzieć: takie serie to ja rozumiem. Nim zdążysz zapomnieć poprzedni tom, już masz w rękach kontynuację i z ciekawością śledzisz dalsze losy postaci, które wciąż dość dobrze pamiętasz. Rekomendacja Severskiego pewnie przyciągnie miłośników książek szpiegowskich, mam jednak wrażenie że bliżej tej trylogii do sensacji i do Ludluma niż do leCarré. Rdzanek bierze różne elementy i miesza je w przedziwną całość, mamy więc i trochę roboty czysto policyjnej i konsultacje między służbami wywiadowczymi USA i Polski, zagrożenia bardzie biologiczne (jak w poprzednim tomie) albo cyfrowe (jak w tym). Łączy wątki, czasem może i trochę wbrew logice, za to zapewniając akcję na niezłym poziomie. Wszędzie możemy znaleźć ślady wszechmocnego przedstawiciela Korei Ludowej jako czarnego charakteru, ale i tak zwykle w rozwiązaniu sprawy i przytarciu mu nosa, udział mają cywile, wydawałoby się normalsi, którzy mają intuicję większą niż wszystkie służby...
Brzmi średnio interesująco? Wbrew pozorom zabawa jest całkiem niezła, szczególnie gdy się już pozna trochę te postacie, polubi je i z ciekawością będzie się czekać na to co jeszcze autor wymyśli.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 8 lipca 2026
Artefakt - W.P. Rdzanek, czyli co Goci mają wspólnego z nowymi technologiami
sobota, 4 lipca 2026
Przebudzenie zmarłego czasu. Druga gemma - Stefan Darda, czyli są w tobie dwa wilki: dobry i zły
Wczoraj gdy pisałem o cyklu Szczygielskiego wspomniałem o pewnym problemie jaki mam (i pewnie nie tylko ja) z częściówkami. Jeżeli poznałeś początek historii i cię wciągnęło, to chciałbyś kontynuację poznać jak najszybciej. Jak minie rok albo i dłużej, to tak naprawdę zainteresowanie mocno spada, a czasem po prostu trzeba znowu czytać całość od początku. Tak też mam z dzisiejszą lekturą na Notatniku. Pierwszy tom (pisałem o nim tak) Przebudzenia zmarłego czasu podobał mi się nawet bardzo, ale długi czas oczekiwania na drugi mocno mnie sfrustrował i już historia nie budzi takich samych emocji. Co więcej - to jeszcze nie koniec, a autor mimo dopytywania jakoś nie spieszy się z kontynuacją. A może to wydawca jest rozczarowany efektami sprzedaży? Do cholery, nie można porzucać historii zanim nie opowie się jej zakończenia!
Przypomnijmy delikatnie: Jakub Domaradzki dowiaduje się o samobójczej śmierci swojego wuja i przyjeżdża do Przemyśla trochę porządkować jego sprawy. I tu zaczyna się ciąg dość tajemniczych, mrocznych zdarzeń, które pozwalają bohaterowi trochę inaczej spojrzeć nie tylko na śmierć bliskiego, ale i na różne sprawy jakie mu się przydarzają.
piątek, 19 czerwca 2026
Tajne godziny - Mick Herron, czyli agenci i biurokraci
Ale, ale, miało być o najnowszym tomie cyklu, a ten trochę odbiega od całości. Można by go nazwać takim spin-offem, sięga bowiem mocno w przeszłość i pokazuje nam Jacksona Lamba w czasach jego służby w Berlinie, choć akcja dzieje się współcześnie i dotyczy rozgrywek na szczytach władzy. Po raz kolejny politycy mieszają w finansach i w nominacjach, mając nadzieję że komuś utrą nosa, jednocześnie wzmacniając swoją pozycję, a za nic mając bezpieczeństwo kraju.
środa, 13 maja 2026
Zuza Lewandowska. Początek - Jacek Ostrowski, a tak to się zaczęło
piątek, 16 stycznia 2026
Nie chcę się nudzić, czyli Czarownica piętro niżej i Klątwa dziewiątych urodzin Marcina Szczygielskiego
Mam słabość do dobrych książek dla dzieci i młodzieży. Czasem z zazdrością myślę o tym ile teraz mają możliwości, ale i z sentymentem gdy wspominam sobie ile nasze lektury znaczyły, jak rozbudzały wyobraźnię. Z filmami było skromnie, o komórkach i komputerach to pisano w ramach powieści Sci-Fi, ale książki... W nich zawsze się tyle działo.
Trochę to właśnie znajduję u Szczygielskiego - nie skrępowaną niczym zabawę, wyobraźnię, rzucenie się w przygodę, ale jednocześnie jest coś mądrego - dojrzewanie, podejmowanie wyborów, więzi, poświęcenie, myślenie o innych. Może stąd mam tyle frajdy z jego książek? Cykl z Mają w roli głównej liczy aż 7 tomów, zacząłem od drugiego (o Tuczarni motyli znajdziecie wpis w spisie przeczytanych na górze bloga), to teraz nadrabiam pierwszy i od razu trzeci. Co ciekawe one świetnie mogą pasować do pogody za oknem - totalnie nieprzewidywalnej, bo w każdym z tomów wszystko zaczyna się od jakiejś klęski żywiołowej, raz jest to śnieg, raz wichury, innym razem deszcz. A wtedy wiadomo - nie ma szkoły, mocno ograniczone są wyjścia z domu i dzieci się nudzą. Niby starsi teraz mają komórki, ale Maja ma 8 lat i jakoś nie czerpie jeszcze z tego tyle frajdy, ona potrzebuje raczej towarzystwa, tego żeby coś się wokół niej działo, a nie gapienia się w ekran. Skoro rodzice są bardzo zajęci, to na horyzoncie pojawia się... babcia. A raczej ciabcia, czyli prababcia cioteczna. Ale to nie taka zwyczajna babcia.
sobota, 22 listopada 2025
Dzieci starych bogów - Agnieszka Miela, czyli o Śmiechu diabła i o Grzechach ojców

Książek wydaje się teraz tyle, że czasem nawet jak coś się spodoba, trudno potem znaleźć czas żeby domknąć cykl, bo najpierw długo czekasz na zakończenie, a gdy ono przychodzi nie pamiętasz już początku historii.
Tak trochę miałem z serią od Marty Mrozińskiej, tak teraz też mam z Agnieszką Mielą. W obu przypadkach dwa tomy za mną, zdaje się że trzecie już są, ale za cholerę jakoś nie mam już takiego parcia, bo zainteresowanie trochę opadło, a wracać do początku trochę szkoda czasu. Takie to przekleństwo długich historii, w których mocne powiązanie nie pozwala na ich czytanie odrębnie.
Cykl Dzieci starych bogów to zresztą trochę mój wyrzut sumienia, bo długo czeka na swoją notkę - z tego co pamiętam pierwszy tom czytałem już z pół roku temu, ale przynajmniej postaram się zebrać z grubsza te wrażenia, które jakoś zapamiętałem.
sobota, 8 listopada 2025
Czarodziejka z ulicy Brackiej - Magdalena Kubasiewicz, czyli początek własnego biznesu, a tu taka wtopa
Chyba nie pisałem nigdy o tym co w kolejce czeka na swoje notki, więc dziś może przynajmniej kilka tytułów, a jutro może wspomnę o tym co w tej chwili w czytaniu.
Filmowo będzie jeszcze m.in. o Heweliuszu bo oglądam, Furiosa 2 - o tym już wspominałem, Breslau, To nie mój film, może coś jeszcze z kin studyjnych, jutro może zacznę ten nowy polski o epidemii czarnej ospy.
Książkowo m.in. Homo Digatalis Kardysia, Gołoborze Siembiedy, Czarna księga Durrella, Małecki, Miłoszewski, Bochus.
Muzycznie zawsze idę na żywioł, teatralnie chyba mam dwie zaległości ale obejrzane w tvp więc się nie spieszę.
A dziś - skoro sobota to pora na fantastykę.
Co prawda "Czarodziejka z ulicy Brackiej" to już zdaje się trzeci tom cyklu, no ale tak się trafiło, więc przynajmniej będę miał już jakieś pojęcie o tym czego się spodziewać. I szczerze? Na razie chyba nie będę się bardzo spieszył.
sobota, 26 lipca 2025
Cień - Adam Przechrzta, czyli już nie tylko własny interes
Kończę trylogię Materia Prima Adama Przechrzty i zastanawiam się czy nie poszukać jakiegoś kolejnego cyklu tego autora (podobno jest kontynuacja!). Choć chwilami gdy wchodzi w sceny walk, w jakieś kontakty z siłami paranormalnymi, robi się trochę bardziej schematycznie, to cała warstwa historyczna daje dużą frajdę. I to mimo tego, że to historia alternatywna :) Fajnie jednak zanurzyć się w te realia i trochę sobie "pogdybać" czy Polska mogła się wcześniej postawić swoim zaborcom i zagrać im na nosie.
W trzecim tomie te pierwsze tygodnie i miesiące Rzeczpospolitej Warszawskiej, balansujące w dyplomacji między dwiema potęgami, ten wir politycznych i towarzyskich intryg jest bardzo smakowity. Dla kogoś to dowód na to, że akcja zwalnia, a dla mnie wręcz odwrotnie - dodatkowy bonus w fabule.
Powracają więc zarówno Rudnicki jak i Samarin (ten drugi po stronie Rosji, ale wciąż panowie potrafią jakoś się dogadać) i obaj będą musieli stawić czoła wrogom zarówno tym ludzkim, jak i tym spoza bariery oddzielającej nasz świat od enklaw, które są niczym otwarte bramy do zaświatów.
sobota, 19 kwietnia 2025
Namiestnik - Adam Przechrzta, czyli jak nie kulą to zaklęciem
W czytanie tom trzeci, o pierwszym pisałem tak trzeba więc przynajmniej kilka zdań dopisać również o tomie drugim cyklu Materia Prima Adama Przechrzty.
Realia końcówki I wojny światowej, sporo polityki, trochę postaci autentycznych z tamtych czasów, ale to przede wszystkim fantastyka. Nawet wojna i pierwsze ruchy Polaków, by przeciwstawić się zaborcom, mocno powiązane są z magią, która mocno zmienia tą rzeczywistość.
Istnienie praktycznie w każdym większym mieście świata strefy magicznej, nad którą ludzie nie mają za bardzo kontroli, kiedyś może szokowało, dziś staje się normą. A co więcej - niektórzy nauczyli się czerpać stamtąd pewne moce, które można wykorzystywać do leczenia, do umacniania swojej potęgi, ale i do zabijania. Nic więc dziwnego, że wśród rosnących napięć między Rosją i Niemcami, wszystkie siły (w tym również Polacy) szukają pomysłu by to właśnie dzięki magii uzyskać przewagę nad przeciwnikami.
Nawet fakt iż przeklęci, potworne moce próbują przeniknąć ze stref do naszego świata, nie paraliżuje już ludzi ze strachu, chyba oswoili się z zagrożeniem, a w dodatku niektórym udaje się udowodnić iż nawet z nimi można negocjować albo podjąć walkę.
sobota, 11 stycznia 2025
Bursztynowy miecz - Marta Mrozińska, czyli a dokąd to zmierza ta drużyna
Z drugim tomem każdego cyklu zawsze jest pewien kłopot - czytam go zwykle po jakimś od pierwszego, trzeba więc nie tylko utrzymać pewien poziom ciekawości czytelnika, ale nawet na nowo ją rozbudzić, sprawić by różne sprawy się przypomniały, a my rzucamy się całymi sobą w tą historię.
Muszę przyznać, że choć Bursztynowy miecz Marty Mrozińskiej (o pierwszym tomie cyklu pisałem tak) odbiega trochę klimatem od części pierwszej, to na pewno wciąż moja uwaga jest utrzymana i z niecierpliwością wypatruję kontynuacji. Mam wrażenie, że to książka jakby przejściowa, po przygotowaniu do misji jaką była m.in. szkoła wojowników, po katastrofie jaką przyniósł najazd wrogów na jej ojczyznę, życie Bory totalnie się zmieniło. Pod opieką, czy lepiej powiedzieć to pod kontrolą swojej babki, która traktuje ją jako marionetkę, dziewczyna zaczyna rozumieć, że ma pewien dar i może go wykorzystać. Nie wie jeszcze jak, jest świadoma jednak że chce to zrobić na własnych warunkach. Stąd ucieczka, która dużo ją kosztuje i w której nie wszystko da się przewidzieć.
sobota, 4 stycznia 2025
Adept - Adam Przechrzta, czyli Wy Polacy to macie w sobie jakąś przekorę
czwartek, 19 grudnia 2024
Nemezis - Maciej Siembieda, czyli ależ to jest historia!
Z jednodniowym opóźnieniem, bo to zwykle środa jest na klimaty kryminalne, ale powieść Maciej Siembiedy tak naprawdę wykracza poza ramy gatunku. Możecie zerknąć na spis przeczytanych gdzie pisałem o pierwszej części tego cyklu, nie kryjąc zachwytu. A dziś o Nemezis.
Ale zanim parę zdań o książce jeszcze kilka słów o tym co na dniach. Do końca roku już tylko 12 dni, w tym 3 dni na podsumowania roku 2024, więc muszę szybko decydować o tym, które z rzeczy jakie widziałem pojawią się jeszcze w tym roku, a o czym napiszę dopiero w przyszłym. Wszystko jednak wskazuje na to, że liczbę 366 notek, czyli jednego wpisu dziennie uda się zachować. Juppi!
Czekajcie zatem na podsumowania, a poza nimi pojawią się jeszcze dwa kryminały ze świętami w tle, powieść tegorocznej noblistki, kapitalna choć czytana przeze mnie ponad rok powieść, dwa filmy z krótkiej listy oscarowej i jedna recenzja nowego spektaklu.
sobota, 14 grudnia 2024
To po diable - Jakub Ćwiek, czyli co tu się odwaliło
Chyba jedna z bardziej szalonych książek jakie miałem w tym roku w swoich rękach. Pełna akcji, humoru, przedziwnych pomysłów i zaskakujących zwrotów akcji.
Jakub Ćwiek już nie raz fundował czytelnikom jazdę bez trzymanki, ale teraz robi to na jeszcze większym przyspieszeniu. Od samego początku wrzuca nas w zwariowane tempo, nic nie tłumacząc i zapraszając do zabawy. Wchodzisz albo nie. To jak z filmami Tarantino - albo się lubi te klimaty albo czepiasz się każdego pomysłu pytając o prawdopodobieństwo, powiązania i logikę.
Demony, cyrografy, trupy, strzelaniny, pościgi, schodzenie do samego piekła, by stamtąd zwiać przez dziurę... Ech. Nie wiem co autor brał przy tworzeniu, ale to musiał być niezły towar.
No dobra, może przesadzam, bo przecież Jakub Ćwiek już bawił nas w podobnych klimatach, raczej jednak skupiając się na środowisku aniołów, a teraz po prostu przygląda się siłom ciemności. I jak to zwykle bywa z nimi, od razu jest mroczniej, bardziej przerażająco, mniej tam nadziei.
Widzący - Franciszek M. Piątkowski, czyli Nawia, Prawia, Jawia i jedna wielka naparzanka
Znajoma zgromadziła chyba wszystkie części cyklu, podrzuca mi więc kolejne a ja powoli poznaję ten świat, który dotąd był dla mnie raczej obcy. Owszem, w fantasy panuje ostatnio moda na słowiańczyznę, magię i dawnych bogów, ale u Piątkowskiego to nie jest jedynie pretekst by opowiadać jakieś historie, a samo centrum fabuły. Wszystko podporządkowane jest elementom wiary w dawnych bogów, oni są jednymi z ważnych postaci, które wpływają na losy bohatera. Ludzie rzadko są dla nich ważni, ale fakt iż odchodzą od wiary, na pewno ich osłabia.
środa, 11 grudnia 2024
Krwawy Mikołaj, czyli myślisz że mnie przestraszysz?
Kryminalna środa i dziś aż dwie notki, ale drugą zaplanuję na wieczór, byście mieli chwilę żeby przeczytać coś o najnowszym tomie przygód Zuzy Lewandowskiej. Mam sentyment do tej serii i choć już mniej więcej wiadomo czego się spodziewać, bo schemat się powtarza (przynajmniej z intrygą kryminalną), to autor zawsze coś tam jeszcze od siebie dołoży i frajda wciąż jest. To po prostu powrót do dawnych znajomych, niczym najlepszy serial, na który się czeka. Z radością wracamy do tego co nam się tak spodobało: do humoru, do tych wszystkich zgryźliwości i wściekania się Zuzy, do dialogów, scenek oddających klimat lat 80. I poza tomem z wyprawą na Kubę, który w mojej ocenie był naprawdę jakimś kuriozum i poza wszelkim poziomem, to reszta książek z tej serii nigdy mnie nie rozczarowała.
Panią mecenas w Płocku zna prawie każdy i pewnie dlatego tak dużo udaje jej się załatwiać - niezależnie czy próbuje prowadzić na własną rękę jakieś śledztwo, czy też kombinuje jakieś swoje prywatne sprawy. W końcu w PRL do milicji raczej ludzie nie mieli zaufania, więc prędzej podzielą się jakimiś informacjami w formie plotki lub przysługi, a nie pójdą złożyć obywatelski donos. A wymiana dóbr i załatwianie wszystkiego spod lady? To przecież znał każdy kto wychowywał się w tamtych czasach, gdy półki w sklepach były puste, a mimo wszystko jakoś ludzie sobie radzili. Kombinował każdy, a Zuza Lewandowska skutecznie wygrywając sprawy swoich klientów zapracowała na odrobinę wdzięczności.
sobota, 26 października 2024
Ogród Ramy - Arthur C. Clarke, Gentry Lee, czyli Nowy Eden albo niewykorzystana szansa
Od początku jak się okazało mieli być eksperymentem, byli obserwowani, a Obcy w którymś momencie postanowili zdradzić im trochę sekretów swoich technologii, a także przekazać im zadanie jakie chcieliby im zlecić. W tym czasie ze związku Nicole i Richarda narodziły się już dzieci i to właśnie okazało się dla nich najtrudniejsze - rozstanie, bo tylko część z nich miała wrócić na Ziemię, by przekonać ludzi do tego, by stali się częścią większego projektu mającego na celu przeskoczenie na kolejny poziom rozwoju. Rama miała stać się zaczątkiem nowej społeczności, eksperymentem, ale i doprowadzić do bliższych kontaktów z cywilizacją, która może ich wiele nauczyć.
I to chyba ta warstwa, socjologiczna, społeczne, psychologiczna, czyli obserwowanie nie pojedynczych ludzi, którzy rozumieją wagę zetknięcie się z wyżej rozwiniętymi istotami, ale dużych grup, napięć jakie tam się tworzą, dominuje w tej powieści. Jest ciekawie, ale trochę umyka ta tajemniczość jaka towarzyszyła nam dotąd. Wciąż niewiele wiemy o Obcych i to każde spotkanie z nimi jest intrygujące. Gdy zaczynamy się przyglądać ludziom, stajemy jednak przed obrazami, które są jakby bardziej znajome.
środa, 23 października 2024
Zuza Lewandowska w podwójne dawce, czyli Bohomaz i Zemsta
Gdy nie tak dawno krzywiłem się przy lekturze przygód mecenas Zuzy Lewandowskiej na Kubie (chyba najsłabszy tom jak dotąd), uświadomiłem sobie, że mam jedną zaległość w cyklu. Dziś więc za jednym zamachem ów brakujący tom, którego akcja działa się jeszcze przed wyjazdem i kolejny, który opowiada o jej losach już po powrocie. Przy tym drugim tytule ostrzegam, że będzie niewielki spoiler, ale bez niego trochę trudno pisać o fabule.
Najpierw Bohomaz, książka nadal ciągnąca pewien schemat, czyli przeplatane są jakieś sprawy prowadzone przez Zuzę w jej kancelarii, spotkania z postaciami, które znamy już z poprzednich tomów (ale są i nowe, w tym po raz pierwszy jej brat z Kuby!) oraz śledztwo, które prowadzi, uznając że lepiej zrobi to sama niż gdyby miała czekać aż zrobi to milicja.
I ten schemat wciąż działa, wciąż się sprawdza.
sobota, 5 października 2024
Antykwariat pod Salamandrą - Adam Przechrzta, czyli witajcie w Mons Viridis Magicus
Adam Przechrzta pisze od lat, ale jakoś dotąd nie miałem okazji sięgnąć po nic i wreszcie córka namówiła mnie na targach książki więc wchodzę w jego nowe uniwersum.
Oto Zielona Góra pełna magii, antykwariat będący przejściem do innych światów oraz człowiek, który przejmuje ten interes i musi się wszystkiego nauczyć.
W pierwszym tomie cyklu dowiadujemy się trochę o zasadach działania tego świata, gdzie podskórnie wciąż tętni magia, choć jedynie nieliczni zdają sobie z tego sprawę. Oni stanowią klasę wpływającą na losy maluczkich, nawet jeżeli nie ujawniają swojej potęgi. Rody dzielą się władzą, terenami, zawierają porozumienia, obiecują małżeństwa dzieci, a wszystko to od setek lat, niczym dobrze naoliwiony mechanizm. Spory rozstrzygane są na forum, ale tylko w ich zamkniętym gronie i by do niego wejść komuś nowemu wcale nie jest łatwo. Ale jeżeli jest się właścicielem jednego z ważnych punktów mocy oraz jeżeli umie się szybko uczyć, może się okazać, że nuworysz staje się kimś znaczącym w tym środowisku.
Zwycięstwo albo śmierć - Robert J. Szmidt, czyli gdy wróg jest wielokrotnie silniejszy od ciebie
Finał nieźle przemyślany, bo to nie tylko ostateczna konfrontacja z Obcymi, którzy zaatakowali ludzkość, ale i starcie Święckiego z tymi, którzy jak się domyślał, szafowali życiem ludzi dla własnych interesów. Mamy więc trochę walk w kosmosie, ale i intrygi polityczne.
Henryan Święcki stał się bowiem bohaterem, ale jakby z przypadku, a dla władzy po prostu marionetką, której prędzej czy później będą chcieli się pozbyć. I on to przeczuwa. Ma już sporo informacji, czeka jedynie na okazję by je ujawnić. Rozkazy jednak musi spełniać, choć ma świadomość, że rzuca się go tam, gdzie może łatwo zginąć.
sobota, 7 września 2024
Burza - Sunya Mara, czyli ile jesteś w stanie poświęcić
Już dawno powieść fantasy nie szła mi z tak dużymi trudnościami. Niby całkiem ciekawy świat i intryga dająca szansę na jakieś sensowne zawiązanie akcji, ale jak przyszło co do czego, to okazało się, że wciąż kręcimy się w kółko, bohaterka wzdycha, wiecznie ma dylematy i niewiele z tego wynika. Gruba cegła i w dodatku pierwszy tom cyklu to niejednokrotnie zapowiedź niezłej zabawy, trzeba jednak podkreślić iż autor musi przyciągnąć naszą uwagę już tym pierwszym tomem.
Ile to już było historii o nastolatkach, którzy z samego dołu społeczeństwa muszą przebić się do rządzących i pokonać system? Vesper Vale, córkę rewolucjonistów napędza nie tylko pragnienie zmiany, poprawy losu najbiedniejszych, ale przede wszystkim zemsta. Jej ojciec, ukrywający się dotąd dość skutecznie, niestety został aresztowany, a wszystkich bliskich, z którymi dziewczyna się wychowywała, wymordowano. Nic dziwnego, że uczucia jakie w sobie nosi są bardzo mroczne.
Żeby jednak stanąć do walki musi jeszcze wiele się nauczyć, najlepiej więc wkraść się w przebraniu do pałacu, by tam być szkoloną jak wielu innych wybrańców.



















