Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokumentalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokumentalny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 listopada 2025

Caravaggio - na tropie arcydzieła, czyli jak rozpoznać dzieło sztuki

Na ekranach naszych kina co i rusz pojawiają się jakieś filmy o sztuce, ten jednak jest dość wyjątkowy. To nie jest ani biografia, ani analiza twórczości, żadne tam piękne zbliżenia, ujęcia, próby interpretacji dzieł. Tym razem zobaczymy kilka obrazów Caravaggia, ale one jedynie migną na ekranie. Całość filmu będzie poświęcona jedynie jednemu dziełu. Takiemu, o którym być może przez ostatnie dekady nikt nie wiedział i nie pamiętał.


Czasem tak bywa, że mamy jakieś zapiski o obrazie, ale nikt nie wie jakie były jego losy i czy przetrwał do naszych czasów. Gdy jednak pojawi się na rynku, może osiągnąć bajońską cenę. 

Pod warunkiem jednak, że jesteśmy w stanie udowodnić że to dzieło mistrza. 

czwartek, 17 października 2024

Wojna nuklearna - Annie Jacobsen, czyli możliwy i przerażający scenariusz

Dość przerażająca treść, ale forma w jaką to zapakowana w mojej ocenie średnio strawna. Autorka zebrała masę informacji, zarówno historycznych jak i dostępnych wiadomości na temat obowiązujących procedur, mam jednak kilka ale: 

- ani specjalnie nie ma w tym nic odkrywczego (moje pokolenie może i nie żyło w zagrożeniu wojną nuklearną, świadome jest jednak tego zagrożenia);
- powtarzanie na różne sposoby podobnych informacji raczej osłabia ciekawość, a ilość nazwisk, stopni i stanowisk może przyprawić o ból głowy;
- no i wreszcie zabawy w fabularyzowanie wydarzeń (losy prezydenta), czyli mieszanie faktów, które obiecała oraz swoich fantazji, wcale nie buduje napięcia.

I w sumie można by na tym zakończyć recenzję. Niczym mnie ta pozycja nie zaskoczyła, a nowe tu były jedynie jakieś drobiazgi, które nie wiem czy mają aż tak wielkie znaczenie (np. ilość rakiet jakie cały czas są w gotowości w łodziach podwodnych).
A samo odliczanie?

poniedziałek, 16 września 2024

Pielgrzym nadziei, czyli wyrusz w drogę jak miliony przed Tobą

Dziś notka króciutka, ale postanowiłem zrobić dla niej miejsce. Mam słabość do Camino i wyszukuję wszystko co się da na ten temat, a jak wracam dzięki filmom czy zdjęciom na tę drogę, to zawsze mnie to raduje. Choć i tęskno trochę i chciałoby się wrócić na szlak, pewnie tym razem na dłużej.

I oto wypatrzyłem na TVP film dokumentalny jaki powstał niedawno, a który można obejrzeć za darmoszkę na ich stronach. Link na koniec.


Przewodnikiem i narratorem jest Jasiek Mela, więc człowiek, który jest rozpoznawalny i dla młodszych i dla starszych, nie obawiajcie się więc - nie będzie nudzenia, wykładów historycznych, relacjonowania każdego kilometra i każdej miejscowości, czy tym podobnych rzeczy. Postawiono na próbę pokazania fenomenu szlaku pielgrzymkowego do Santiago de Compostella w sposób dość przystępny i ciekawy

wtorek, 20 sierpnia 2024

Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata, czyli co z nami i co z naszym krajem

Wtorki od jakiegoś czasu to kącik dla wytrawnych kinomaniaków i dziś właśnie dla nich cymesik. Przeciętny widz odrzuci ze wstrętem, będzie kręcił nosem, ale może wytrawny kinomaniak doceni, podobnie jak krytycy? Ja się czuję wobec tej produkcji trochę bezradny. 3 godziny, w których oglądamy fragmenty filmu sprzed 40 lat oraz długie sceny jazdy autem, w których nic się nie dzieje... Co je łączy?

Nie tylko fakt iż bohaterkami są kobiety, w dodatku wykonujące pracę za kółkiem, ale przede wszystkim to, że żyją w Rumunii, próbując dostosować się do swoich czasów. Za rządów Ceaușescu problemy były inne, ale jakoś ludzie potrafili sobie urządzić życie, a ponieważ większość żyła na podobnym poziomie, nie było też za bardzo na co narzekać. Dziś? Mamy wolność, ale czy to znaczy, że ludzie są szczęśliwsi i mają mniej problemów? Rumunia wciąż jest w ogonie Unii jeżeli chodzi o poziom życia jej mieszkańców, a nie oszukujmy się (pamiętamy i naszą transformację ustrojową) - przepaść między bogatymi a biednymi wciąż rośnie, a dla wielu decydentów liczy się bardziej własna korzyść, niż dobro kraju. 

piątek, 22 września 2023

Prawy chłopak, czyli mam prawo się zmienić...

Na wiadra jadu i nienawiści jakie wylewają się przy okazji premiery Zielonej granicy trzeba jakiegoś lekarstwa. Dobrze mi zrobił kolejny odcinek Teda Lasso, to zawsze dość skutecznie poprawia humor i pokazuje, że dobro działa może i powoli, ale skutecznie. 

I zastanawiałem się nad tym o czym napisać dziś notkę. Ostatnią z lektur przekładam na jutro, a dziś film. Trochę dziwny, niemniej ciekawy. O tym, że można się zmienić i to dość radykalnie, pewnie każdy z nas słyszał i choć to może czasem dziwić, może nie powinno. I nie powinno też jakoś bulwersować - że to człowiek słaby, że chwiejny itd. Ciekawsze jest zadanie sobie pytania o przyczyny i wysłuchanie jego historii. O ile oczywiście potrafi ją opowiedzieć. 

Hanna Nobis albo miała niesamowite szczęście wybierając swojego bohatera, któremu postanowiła towarzyszyć, nie wiedząc jeszcze o tym, że za chwilkę może stać się jeszcze ciekawszy... albo jest w tym jednak trochę aktorstwa i pewnej manipulacji. O ile bowiem część zdjęć można potraktować jako archiwalia, to jednak w części zdecydowanie czuć już pewien pomysł reżyserki. Tak tworzy się "legendę". 5 lat? Gdzie te ich rozmowy, które podobno ich tak zbliżyły, bo niestety ich nie czuć... I może mam trochę trudność by przyjąć to wszystko za szczere, wyczuwam pewną sztuczność. Ale może to tylko moje odczucie? 

wtorek, 4 kwietnia 2023

Buried, czyli z jednej strony niefrasobliwość, z drugiej jednak cud

Drugi pokaz w ramach festiwalu filmów górskich tej wiosny (https://jwlft.pl/) i znowu rzecz trochę nietypowa - nie oglądamy bowiem wspinaczki, nie ma tu nawet aż tak wielu widowiskowych scen z gór, ale historia jest ciekawa i dokument sprawie opowiedziany. Amerykanie potrafią robić takie rzeczy (i tu chyba pozwolę sobie na mały spoiler) - sadzają świadków, ci snują wspomnienia, jakieś zdjęcia dokumentalne przeplatane są z wizją lokalną, budowane jest napięcie i nagle okazuje się, że coś przed nami ukrywano cały czas, bo np. sugestia że zginęli wszyscy, których poszukiwano okazała się nieprawdziwa. Cudowne uratowanie, gdy nikt już na to nie liczył to gratka i dla mediów i coś co uwielbiają dokumentaliści.
To jednak nie tylko opowieść o cudzie. Przede wszystkim to historia jednej z najbardziej tragicznych lawin w USA, ale i zarazem początek akcji ratunkowych prowadzonych trochę według nowych zasad (np. sugeruje się, że wcześniej raczej rzadko korzystano z psów). Opowieść o tych, których tragedia zmobilizowała do jeszcze większej pracy, by...

piątek, 24 marca 2023

Fenomen, czyli dyrygent bez którego nie byłoby Orkiestry

Przegapiłem w kinie, to nadrabiam na małym ekranie. Film dokumentalny o twórcy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na pewno jest okazją do fantastycznych wspomnień (ach te archiwalia), jednak mimo podkreślania wyjątkowości przedsięwzięcia stworzonego m.in. przez Jurka Owsiaka, społecznego wymiaru sukcesu jaki świętujemy co roku, to obraz wcale nie tak optymistyczny jak by się można było spodziewać. W świetle różnych ataków na szefa WOŚP, ignorowania akcji przez TVP, z którą przecież Orkiestra grała przez tyle lat, zamordowania Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w trakcie jednego z finałów, triumfalizm byłby chyba nie za bardzo na miejscu. I tak też się dzieje - nie brak tu gorzkich chwil refleksji, komentarzy i zdziwienia - czemu nie potrafimy wykorzystać tego co udało się stworzyć jako powodu do dumy wszystkich, czemu nawet taka akcja ma nas dzielić. 

czwartek, 8 grudnia 2022

Już tu nie wrócę, czyli marząc o szczęśliwym życiu

I kolejny dokument, tym razem bardziej z mojej działki zawodowej. Mikołaj Lizut postanowił zrobić dokument o dziewczynach przebywających w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym, ale co ważne, nie skupia się jedynie na rozmowach o przeszłości, na powodach przez które się tam znalazły. Raczej słucha i obserwuje ich rozmowy o przyszłości, ich marzenia, w których jest nie tylko bunt, ale i pragnienie innego życia. Pytanie tylko, czy jeżeli nie miały dobrych wzorców w domach, czy będą w stanie zbudować szczęśliwe związki, założyć rodziny.
Sporo tu popisywania się przed kamerą, ale czuje się, że twórcy coraz bardziej oswajali swoją obecność i z czasem jest tego mniej, a spoza przekleństw, gadania o ucieczkach, alkoholu, imprezowaniu, chłopakach, wyziera bezradność, lęk przed przyszłością.

środa, 7 grudnia 2022

Camino, czyli jak sam mówi: to był impuls i wyszedł bez przygotowania

Upolowałem na Netlfixie film o pielgrzymce do Santiago de Compostella Holendra Martina de Vries, ale szczerze mówiąc chyba za dużo oglądałem vlogów i różnych filmików z wypraw innych ludzi. Po prostu nie widzę niestety w "Camino" nic takiego wyjątkowego - ani od strony wizualnej (bo gość najczęściej filmuje własne nogi, to co pod nogami lub gada do kamery, którą niesie filmując swoją twarz), ani od strony treści. Wiadomo - Drogę każdy przeżywa na własny sposób i to właśnie jest fascynujące w tym sposobie pielgrzymowania/wędrowania, w tym dokumencie jest więc jakiś element osobisty, dość emocjonalny. Wciąż mi jednak mało.
Wolę nawet jakieś osobiste wynurzenia, doświadczenia, przemyślenia, niż zwykłą, trochę reporterską relację, ale tu nie ma zbyt wiele ani jednego, ani drugiego. 

czwartek, 22 września 2022

Gunda, czyli empatia również dla braci mniejszych

Rany, to naprawdę fenomen, że przez półtorej godziny ludzie siedzą przed ekranem i przyglądają się temu jak świnki biegają, jak kura sobie skacze i jak krowa bryka po łące. Czarno białe, piękne zdjęcia, bliskość z jaką podchodzimy do zwierząt na farmie mają w sobie coś fascynującego. Zwykłe leniwe życie. Niespieszne, takie normalne. I dlatego ostatnie minuty tego filmu tak wbijają w fotel, bo uświadamiają nam, że to przecież człowiek niszczy ta sielankę. Człowiek, który raczej rzadko pochyla się nad swoimi zwierzakami z taką sympatią, jak mamy tu okazję. Godzina za godziną, dzień za dniem. On nie ma czasu, bo dla niego te zwierzaki to jedynie przyszły materiał na sprzedaż i do przeróbki na mięso.
I chyba dlatego rozumiem ludzie, którzy po obejrzeniu Gundy przestają jeść mięso. Gdy widzisz rodzinę świnek i potem przeżywasz dramat ich matki, gdy szuka swoich dzieci, to działa lepiej niż setka wykładów prowadzonych przez ekologów - zwierzęta mają swoje uczucia i nie możemy ich traktować jak przedmiotów.

środa, 7 września 2022

Truflarze, czyli czy próbowałeś białego złota?

To dość fascynujące, że film o czterech starszych panach, których zawodem, pasją, radością było i jest polowanie na trufle, wzbudził aż tak wielkie zainteresowanie na całym świecie. Przecież niewiele tu ekscytacji, nawet zdjęcia nie są jakieś piękne, a wiele scen w innym filmie mogłoby wydawać się nudne. Tu jednak pasuję idealnie i intrygują. Dlaczego? Chyba ze względu na tęsknotę za światem, który powoli odchodzi w przeszłość, za prostotą, tradycją. O tym właśnie jest ten film - o ludziach, którzy już mają swoje lata, są trochę wyczerpani, ale wciąż są naciskani na poszukiwania, bo mają świetne wyniki. Kasę jednak z tego czerpią głównie pośrednicy i handlarze, a nie oni. Ta presja na ilość, na jakość, może doprowadzić do tego, że naturalne skarby których się szuka i są rzadkością, mogą za czas jakiś stać się jeszcze trudniejsze do zdobycia. Jeżeli mafie zbieraczy potrafią truć psy, dlatego że wydaje im się, że wyeliminują wtedy najstarszych wyjadaczy i sami zgarną ich tereny, to nie prowadzi do niczego dobrego.

wtorek, 10 maja 2022

The Dawn Wall, wspinaczka po rekord, czyli znaleźć sposób na ból i samotność

Nawet jeżeli nie przepadasz za tematem gór, wspinaczki, ten dokument naprawdę warto zobaczyć. Bo to nie tylko opowieść o pasji, tej konkretnej i wyczynie, który podziwiał świat, ale również ciekawy dokument o psychice człowieka, który w przełamywaniu swoich słabości, znalazł ucieczkę przed różnymi problemami. Udowodnić coś sobie, nawet nie innym, nie dla poklasku, dla kasy, ale dla siebie, żeby uwolnić głowę od depresji, od lęku, od rozpamiętywania błędów. Góry dają taką przestrzeń. A tu w dodatku jest jedynie ściana i jego ręce...

sobota, 29 stycznia 2022

Zappa, czyli freak, samouk, geniusz

Nigdy jakoś nie po drodze mi było z Zappą w większych dawkach, jakoś za bardzo to szalone było, może nie trafiłem na płytę, która by mi podpasowała i pozwoliła lepiej zrozumieć jego wyobraźnię. I przyznaję po seansie tego dokumentu, że nadal nie do końca to chwytam, choć parę rzeczy mnie tu zachwyciło i mam teraz większy apetyt i ciekawość na to, by jednak na nowo spróbować. To tak jakby tworzył zupełnie nową jakość w muzyce, pełną improwizacji, zwariowanych pomysłów, przedziwną mieszankę, która chwilami zachwyca, ale chwilami drażni dysharmonią i myślisz sobie: cóż za kakofonia. A on po prostu eksperymentował i chciał wolności artystycznej. Nigdy do końca nie mogłeś być pewien co jest serio, a co jest performansem, wygłupem. Nawet gdy udało mu się nagrać przebój (trochę przypadkiem), to natychmiast poszedł w inną stronę, zamiast wykorzystać swój sukces.

piątek, 30 kwietnia 2021

Czego nauczyła mnie ośmiornica, czyli odważ się, zachwyć się

Dawno nie wzruszył mnie żaden film tak bardzo jak właśnie "My octopus teacher". Niesamowite zdjęcia idą w parze z bardzo osobistą narracją i to chyba jeszcze bardziej odróżnia ten projekt od wielu innych filmów przyrodniczych, które może i zachwycały, ale były dość chłodne. Tu naprawdę udaje się stworzyć wrażenie, że jesteśmy częścią czegoś bardzo wyjątkowego i intymnego. Nie wystarczy dobra kamera, sprzęt, ale niezbędna jest szczególna wrażliwość, byśmy jako widzowie spojrzeli na życie pod wodą w taki sposób jak bohater. 

środa, 28 kwietnia 2021

Banksy: sztuka wyjęta spod prawa, czyli ulica ma głos

Mini dodatek do wcześniej oglądanego "Wyjścia przed sklep z pamiątkami". Moim zdaniem słabszy, choć jest to próba pokazania twórczości Banksy'ego w trochę szerszym kontekście, czyli genezy ruchu graffiti, ogromnego przełomu jaki dokonał się przez dwie dekady w tym jak ludzie postrzegają sztukę ulicy.
Rewolucjoniści nagle mogą wejść do muzeów, na salony, sprzedawać swoje prace za grube pieniądze - tylko czy w ten sposób nie tracą na swojej wyrazistości. I tu uparte podtrzymywanie anonimowości i granie na nosie bogaczom, jest jak najbardziej zrozumiałe.

poniedziałek, 29 marca 2021

Lekcja miłości, czyli nie jest za późno

Plan zrobiony - marzec kończę z ilością notek zgodnie z planem. Który to już raz się udało :) A więc czekajcie jeszcze na Dunkela i jeden trzypak filmowy. W czwartek notka, a potem Triduum i krótka przerwa. Jak wypali plan piątkowy pewnie znajomi znajdą relację na FB ale nie Notatnikowym, tylko prywatnym. 

Dziś coś bardzo ciekawego, choć pewnie zachwyci głównie fanów kameralnych dokumentów. Samo życie, można by powiedzieć. A ono bywa i kolorowe, i szare, i czarne jak noc.
Śledzimy z kamerą i mikrofonem przez kilka miesięcy Jolę. To kobieta, która ma już za sobą prawie 50 lat małżeństwa, szóstkę dorosłych już dzieci i zaczyna się dusić w swoim domu. Ma dość znoszenia awantur, zdrad męża, chce przestrzeni dla siebie. Do Polski jeździ ze swojego domu we Włoszech by odpocząć, by spotkać się z przyjaciółkami, ale jak się okazuje ma szansę też na odnalezienie dla siebie nowej szansy na uczucie.

poniedziałek, 8 marca 2021

Historia pewnych majtek, czyli ciężkie jest życie kobiety

Z okazji Dnia Kobiet coś nietypowego. Z życzeniami żeby żyło się wszystkim paniom bardziej szczęśliwie, piękniej i radośniej. Do tego dokładam: świadomiej i mniej egoistycznie. Jakie to typowe bowiem dla nas, którzy mogą sobie pozwolić na więcej i więcej, żeby cieszyć się tym, żyć coraz bardziej wygodnie, może nawet oczekiwać wciąż polepszających się warunków, jednocześnie odpychając od siebie myśl o tym, że dzieje się to czyimś kosztem. I nie chodzi jedynie o los planety i środowiska.
Elektronika, ubrania, różne miłe sprawy, za które chcemy płacić nie za wiele, oczekując jakości, ktoś przecież produkuje, ktoś przewozi, ktoś sprzedaje. I tak to już jest, że nasze wybory, nasza chęć oszczędzania, wpływa na ten łańcuch na każdym jego etapie. A najbardziej na ten pierwszy, czyli ludzi którzy są wykorzystywani za nędzne pieniądze do pracy, byśmy my na końcu mieli satysfakcję, że stać mnie na wszystko.
I mówię to nie jako przytyk do pań, choć rzeczywiście walka o sprawiedliwe traktowanie w świetle tego do czego sami przykładamy wszyscy ręce jest pełna hipokryzji. To tyczy się również mężczyzn. Nie dostrzegając nierówności wokół siebie, lekceważąc je, akceptując bo tak nam wygodnie, musimy uświadomić sobie, że wcale nie jesteśmy wiele lepsi od mężczyzn żyjących kosztem ciężko harujących kobiet w Azji, Ameryce Południowej czy Afryce. Argument: no przecież takie są kulturowe i naturalne podziały ról, woła pomstę do nieba i oglądanie takich produkcji powinno otworzyć oczy nie tylko paniom na kwestie konsumpcji i wpływ ich wyborów na poziom życia kobiet w innych krajach, ale i mężczyznom, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Czy naprawdę takiego losu życzylibyście swoim córkom?

środa, 13 listopada 2019

Kult, czyli bez publiki by nie istnieli

Oficjalna premiera zdaje się, że 20 listopada, w najbliższą sobotę niezawodne kino Atlantic robi pokaz przedpremierowy, a ja po seansie zastanawiam się kiedy iść drugi raz. Z góry jednak uprzedzam, że nie jestem obiektywny, bo Kultu słucham prawie od początku, czyli gdzieś tam od połowy lat 80. Każdy ich koncert jest dla mnie ogromną frajdą i chyba jako jedni z nielicznych potrafią sprawić, że mam ochotę rzucić się w kocioł pod sceną. Ten film dla mnie i dla fanów jest więc dużą przyjemnością, choć nie ukrywam, że pewnie również trochę i rozczarowaniem. Chciałoby się bowiem więcej! Więcej muzyki, więcej trochę bardziej poważnych tekstów, pociągnięcia za język... Dostajemy rzadką okazję zajrzenia za kulisy, przyglądania się muzykom w chwilach prywatnych, nie wszystko jednak jest równie interesujące i aż zdziwiony jestem, że w montażu nikt nie zadbał o usunięcie dłużyzn i rzeczy mało istotnych. 

sobota, 21 września 2019

Utoya, 22 lipca, czyli dlaczego?

Dziś tylko krótki wpis. Bo i film nie wymaga długich analiz. I pewnie spodoba się nielicznym. Próba odtworzenia minuta po minucie tego się zadziało na wyspie Utoyi, a wcześniej w Oslo pod budynkami rządowymi, wygląda trochę jak dokument. Świetne uzupełnienie wstrząsającej książki o Breiviku (notka tu).

wtorek, 17 lipca 2018

McQuinn, czyli przede wszystkim pasja

Alexander McQueen. Kto interesuje się modą pewnie zna to nazwisko. Nawet jednak jeżeli nic Wam ono nie mówi będę namawiał Was do obejrzenia tego dokumentu. To nie jest historia jedynie "dla ludzi z branży", niezrozumiała dla laików. Film rzeczywiście skupia się głównie na jego dokonaniach zawodowych, ale czuje się w tym przede wszystkim pasję, jakąś pozytywną dawkę szaleństwa. Nie rozumiem pewnych jego pomysłów, uważam je za zbyt dziwne, ekstrawaganckie, zaczynam jednak rozumieć, że to co widzimy na różnych pokazach, to nie jest sposób na sprzedaż czegokolwiek, ale wyrobienia sobie marki, zrobienia wokół siebie hałasu, sensacji. Pod tym względem muszę przyznać mu mistrzostwo świata, bo nawet kogoś takiego jak ja, kto wcale nie zwraca uwagę na modę, a pokazy uważa za wygłupy dla bogatych i naiwnych, udało się zaskoczyć. Ba, nawet oczarować.