To może by tak dla równowagi coś kryminalnego i mniej mojego marudzenia? Otóż powiem Wam, że z przyjemnością zanurzyłem się w fabułę dwóch tomów nowej serii Karoliny Morawieckiej, w których zabiera czytelników do międzywojnia i w okolice pięknego zamku w Pieskowej Skale. Pamiętam autorkę z innego cyklu, kryminałów z motywem kulinarnym, które też wspominam miło, ale zanurzenie się w tą zupełnie inną atmosferę, wyobrażanie sobie strojów, konwenansów, budynków, wystrojów, mam wrażenie daje dodatkową przyjemność z lektury. Połknąłem w trakcie przygotować przedświątecznych w kuchni (pichcenia było sporo) w wersji audio, ale oba tomy chyba również do zdobycie jak najbardziej w papierze. Napiszę o nich łączną notkę, choć warto je czytać w kolejności.
Co je łączy a co różni?













