Gdy siedzi się non stop w kryminałach (jeden kończę i od razu zaczynam kolejny), powieści Mendozy mogą być fajnym odświeżeniem głowy. Są tak zaskakujące, że trudno mówić o jakichś schematach, o tym że już gdzie dany motyw czytałeś. Ten autor jest po prostu niepowtarzalny. I choć już parę razy marudziłem, że nie zawsze ten zwariowany sposób prowadzenia postaci, wyłączenie logiki, pasuje mi do kryminalnej zagadki, przyznaję że to coś zupełnie innego, a przy Trzech zagadkach dla Organizacji bawiłem się naprawdę dobrze.
Sam punkt wyjścia już może zaciekawić - cóż to za przedziwna struktura, która funkcjonuje zupełnie poza służbami, nie ma żadnych uprawnień, nikt jej nie płaci, nikt nie zleca spraw, ale znajdują je sami i uważają iż potrafią być sprawniejsi niż policja i prokuratura. Chlubią się tym, że nie są związani formalnościami, nikt nie może narzucić im kierunku śledztwa, nie są przekupni, a w dodatku są wolni od różnych ideologicznych czy politycznych przekonań. Co prawda korzenie Organizacji mogą wydawać się podejrzane, bo założył ją oficer służący w hiszpańskiej armii gdy Franco jeszcze po cichu wspierał państwa Osi, ale poza jakimiś źródłami finansowymi, z których wciąż ona korzysta, już nikt nie pamięta o tym kto był w założeniach wskazywany jako potencjalne zagrożenie dla Państwa. Współcześnie pamięta się jedynie o tym, że wszystko ma być tajne i że ich zadaniem jest rozwiązywanie zagadek kryminalnych. A że czasem działają intuicyjnie i łączą sprawy, które nikomu by nie przyszły do głowy jako powiązane, to możecie sobie wyobrazić ile w tym może być amatorszczyzny i zwariowanych pomysłów.
Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 15 lipca 2026
Trzy zagadki dla Organizacji - Eduardo Mendoza, czyli zabili, uciekł, a oni rozwiązą sprawę
wtorek, 14 lipca 2026
Szara eminencja, czyli lepiej z nim nie zadzieraj
Szara eminencja w tym przypadku to dozorca, czy też gospodarz domu, jak wolałby mówić o sobie nasz najsłynniejszy przedstawiciel tego zawodu z Alternatywy 4, czyli słynny Anioł. Tyle że współcześnie już i sytuacja jest inna - dozorcy raczej nie są zatrudniani w przeciętnych blokach, tylko w ekskluzywnych apartamentowcach, gdzie mają pełnić rolę odźwiernego, ochroniarza, sprzątaczki i złotej rączki od wszystkiego. I choć trudno wyobrazić sobie w wielu sytuacjach jak można obejść się bez takiego człowieka na miejscu, wielu ludzi uważa go za kogoś drugiej kategorii, kogo nie tylko może zastąpić choćby kamera ochrony albo spec na zawołanie.
Eliseo (świetna rola wspominanego już przy okazji Homo Sapiens Guillermo Francella) zna jednak już tyle sekretów mieszkańców swojego budynku, że nie zamierza wcale tak łatwo rezygnować z posady i mieszkania, które ma na dachu budynku.
Homo Sapiens? czyli wszyscy jesteśmy czasem właśnie tacy
Film co prawda będzie miał premierę dopiero w sierpniu, ale nie wiadomo czy będę wtedy miał dostęp do kompa, więc wrzucam info już teraz. Przy okazji uświadomiłem sobie też że Guillermo Francella już czeka na notkę i to dość długo z inną produkcją z jego udziałem, obiecuję więc jeszcze na dniach dopisać Wam kilka zdań o "Szarej eminencji". Dla widzów hiszpańsko języcznych to twarz która pewnie jest dobrze znana, niestety aż tak często jak te z USA obrazy takie nie goszczą u nas, może tym bardziej warto więc zrobić sobie seans z czymś trochę innym? W końcu kiedy ostatnio widzieliście kino z Argentyny?
A ja mogę zapewnić że przy niektórych z miniaturek na pewno się uśmiechniecie.
poniedziałek, 13 lipca 2026
So help me God - Kelsey Lu, czyli nie zatrzymuj się przy tym co trudne
Co prawda notkę sobie naszkicowałem już ponad tydzień temu, a dziś już trochę inne klimaty muzyczne chodzą mi po głowie, ten krążek jednak wart jest osobnej notki, inne więc przekładam na potem.
Znowu - to efekt poszukiwań na Spotify, gdzie czasem buszuję, szukając czegoś nowego co wpadnie w ucho, żeby nie ograniczać się jedynie do tego co znam. I tu "zażarło". Głos Kelsey Lu ma w sobie tyle emocji, niepokoju. I nawet jeżeli chwilami zaskakujące są przejścia od czegoś bardzo popowego, po eksperymenty w stylu Björk, migawki jazzowe, to uznaję to za bardzo ciekawe spotkanie z artystką niebanalną. Może to kwestia tego konkretnego krążka, mocno nasyconego czymś bardzo osobistym, poświęconego rozstaniu.
niedziela, 12 lipca 2026
Nie mówi się takich rzeczy - Hanna Krall, czyli a na pewno wielu nie chce ich usłyszeć
Ciężko pisze się o takich tytułach, bo to pozycja na pograniczu poetyki, jednocześnie mająca w sobie zalążek siły rażenia reportażu. W dodatku miniaturowa forma kolejnych rozdziałów może sprawiać wrażenie jakichś migawek, niedopowiedzeń, więc może drażnić. Ilu będzie czytelników, pewnie tyle opinii. Podobnie jak dla autorki niektóre fragmenty mogły być bardzo osobiste, tak może być podobnie i dla czytelnika. To już nie tyle opisywanie sytuacji, ale jej własny komentarz.
Jakaś wizja. Zdanie. Słowo. Skojarzenie. I musi wystarczyć.
A prace Zbigniewa Libery, chwilami przypominające zdjęcia, czasem prace malarskie jeszcze to wrażenie czegoś bardzo nieuchwytnego, osobistego, umacniają.
Co tu widzisz?
Zatrzymaj się na moment.
sobota, 11 lipca 2026
Foliarze - G.F.Darwin, czyli powieść teoretycznie spiskowa
Zaraz, zaraz o co biega, zakrzykniecie. Nawet jeżeli gdzieś zetknęliście się z teoriami, że zielone jaszczury ukrywają się pośród nas, zakładając maski i zajmując znaczące pozycje w społeczeństwie, by prowadzić ludzkość ku zagładzie, uważaliście pewnie je za stek bredni jakichś pomyleńców. I wokół bohaterów ludzie myślą podobnie, uważając ich za dziwaków. Kacper i Tomek niedługo jednak będą mieli tyle dowodów na to, że oni mieli rację, że wszystkim szczęki opadną.
czwartek, 9 lipca 2026
Ezi, czyli a jutro komu będziesz kibicował?
Ezi to spektakl kameralny, ale z ciekawą historią w tle, no i z fajnymi kreacjami aktorskimi. Co prawda nie brakowało głosów, że Zbigniew Zamachowski trochę przerysował postać trenera Kazimierza Górskiego, to chyba jednak było zamierzeniem twórców - wydobyć z niego przede wszystkim sentymenty Lwowiaka. Przecież przeszłość jest tu nawet ważniejsza niż teraźniejszość - postacie spotykają się bo to ona ich łączy, o niej chcą rozmawiać.
Czy takie spotkanie mogło się odbyć? Pewnie tak. Ernest "Ezi" Wilimowski – genialny napastnik, który przed wojną grał dla Polski, a w czasie okupacji przyjął niemieckie obywatelstwo, mógł przecież próbować rozmawiać z trenerem naszej słynnej jedenastki podczas Mistrzostw Świata w Niemczech w 1974 roku.
środa, 8 lipca 2026
Artefakt - W.P. Rdzanek, czyli co Goci mają wspólnego z nowymi technologiami
Trylogia AI-gent. Mroczne kody, zostaje domknięta. W ciągu 3 miesięcy 3 tomy i aż by się chciało powiedzieć: takie serie to ja rozumiem. Nim zdążysz zapomnieć poprzedni tom, już masz w rękach kontynuację i z ciekawością śledzisz dalsze losy postaci, które wciąż dość dobrze pamiętasz. Rekomendacja Severskiego pewnie przyciągnie miłośników książek szpiegowskich, mam jednak wrażenie że bliżej tej trylogii do sensacji i do Ludluma niż do leCarré. Rdzanek bierze różne elementy i miesza je w przedziwną całość, mamy więc i trochę roboty czysto policyjnej i konsultacje między służbami wywiadowczymi USA i Polski, zagrożenia bardzie biologiczne (jak w poprzednim tomie) albo cyfrowe (jak w tym). Łączy wątki, czasem może i trochę wbrew logice, za to zapewniając akcję na niezłym poziomie. Wszędzie możemy znaleźć ślady wszechmocnego przedstawiciela Korei Ludowej jako czarnego charakteru, ale i tak zwykle w rozwiązaniu sprawy i przytarciu mu nosa, udział mają cywile, wydawałoby się normalsi, którzy mają intuicję większą niż wszystkie służby...
Brzmi średnio interesująco? Wbrew pozorom zabawa jest całkiem niezła, szczególnie gdy się już pozna trochę te postacie, polubi je i z ciekawością będzie się czekać na to co jeszcze autor wymyśli.
Kolory zła: czerń, czyli jedyny sprawiedliwy tym razem na prowincji
Wieczorem może książka, ale na początek niech będzie w ramach środowego krymi jeszcze i film. Wypada pochwalić iż modę na kryminały wykorzystuje się również na ekranie i sięga się nie tylko po Cobena i innych zagranicznych autorów, ale i naszych. Przecież cykl Małgorzaty Oliwii Sobczak aż się prosił o to, żeby ktoś przerobił go na scenariusz. Netflix zobaczył, że część pierwsza została przyjęta dość ciepło, to i długo nie musieliśmy czekać na kontynuację.
Kto zna powieść, pewnie nie będzie zaskoczony, choć mam wrażenie że na ekranie wszystko wydaje się prostsze i pewne wątki mogą wyglądać słabiej niż w oryginale, jakby dopisane na siłę. Cóż - ekran, zwłaszcza jeżeli format to nie serial, tylko krótki film, rządzi się swoimi prawami. Ma być szybko, w miarę łopatologicznie, no i przyda się odrobina napięcia. W efekcie jednak dość szybko pewnych faktów można się domyślić i tych emocji w trakcie seansu może zabraknąć.
Zarysujmy jednak najpierw choć trochę fabułę.
wtorek, 7 lipca 2026
O czym sobie nie mówimy, czyli czy wiesz czego chcesz?
Piękne plenery Maroka (Tangeru) stają się na prawie dwie godziny sceną dla świetnego dramatu o miłości i zazdrości. Dwie pary przyjaciół, w tym jedna z córeczką, każda z nich przeżywa w pewien sposób wypalenie, ale przynajmniej dla jednej z nich wyjazd mógłby być nowym początkiem. Mógłby, gdyby nie wcześniejsze decyzje i wybory, przed którymi nie da się uciec i potrafią ścigać cię aż za morze.
Dużo tu emocji, a fakt iż cały czas bohaterowie komentują je jakby uczestnicząc w jakimś przesłuchaniu, tylko potęguje ciekawość. Coś się wydarzyło, nie wiemy jednak dlaczego (choć się domyślamy) i co dokładnie.
Czy będąc w wieloletnim związku skazani jesteśmy na wypalenie? Czy to naprawdę musi tak być, że coraz częściej ludzie których kochaliśmy nas drażnią albo nużą? No i czy pogoń za czymś innym naprawdę da szczęście...
poniedziałek, 6 lipca 2026
Transition II - Lunatic Soul, czyli portal do innej przestrzeni
Lunatic Soul, czyli solowy projekt Mariusza Dudy powraca! I powiem Wam, że to jak zwykle materiał na poziomie światowym, perełka muzyczna i aż żal że u nas takiej muzy tak mało się puszcza. Wszyscy którzy kochają rozbudowane suity, pasaże w stylu Mike'a Oldfielda, mieszankę world music, folku, rocka progresywnego, będą zachwyceni. A ta płyta jest dość wyjątkowa, bo zamyka pewien okres poszukiwań muzycznych, pewien projekt, jednocześnie otwierając nowy. Ma być trochę bardziej jasno, z nadzieją, optymistycznie, choć pewnie jakaś iskra melancholii pozostanie - dla mnie ona była zawsze w Lunatic Soul istotna. Wystarczy zamknąć oczy i otwiera się wspaniały świat wyobraźni, a dźwięki prowadzą nas w fantastyczne światy, gdzie wspomnienia, marzenia i wizje przeplatają się w kapitalny sposób.
Dużo superlatyw? Ja po prostu czasem uwielbiam zanurzyć się w takiej muzyce. Trzeba mieć odpowiedni nastrój, trochę wyłączyć codzienne zabieganie i odpłynąć. Relaks jaki ona daje harmonizuje z odczuciem że mamy do czynienia z czymś po prostu pięknym.
Proletaryat, Dezerter i Nocny Kochanek za darmo i na jednej scenie, czyli no żal byłoby nie skorzystać
Upał straszny, więc i jakieś większe szaleństwo pod sceną zaczęło się dopiero pod wieczór, można więc tylko współczuć Proletaryatowi że grali jako pierwsi i nie dość że publika chowała się w cieniu, to oni grali w pełnym słońcu... Dla mnie to był trochę powrót do wspomnień, bo we wczesnych latach 90 w sławetnym klubie Fugazi byłem na ich koncercie gdy byli na fali największej popularności. Dziś nadal grają podobnie, choć nie ukrywam że nowsze numery wydają się trochę na jedno kopyto. Generalnie niezły koncert i chętnie bym zobaczył ich w klubie, a nie na takiej imprezie gdzie połowa publiki to przypadkowi plażowicze...
niedziela, 5 lipca 2026
Café Slavia - Ota Filip, czyli przejdźmy się kawałeczek i coś panu opowiem












