czwartek, 13 sierpnia 2026

Cham z kulą w głowie - Ziemowit Szczerek, czyli burdel straszny, nikt nie ogarnia, ale winę jak zwykle zwala się na przeszłość, zaborców i obcych

Fabularnie można by oczywiście upierać się przy tym że to kryminał, powieść sensacyjno-przygodowa, gdzie bohater jest zmuszony wykonać jakąś misję, rozwiązać zagadkę. Dużo ciekawsze w Chamie z kulą w głowie są jednak zarówno warstwa językowa, mięsista i barwna, jak i samo tło. Jesteśmy bowiem w historii alternatywnej, w której to nie było wielkiego szaleństwa drugiej wojny światowej, Hitler zginął dość szybko w zamachu, Polska więc nadal mogła spokojnie sobie rosnąć na jedną z potęg w regionie, prowadząc politykę dość zbieżną z tym co znamy z czasów Piłsudskiego i rządów Sanacji. Nie chodzi jednak o samą zabawę w "co by było gdyby", w uderzanie w bębenek propagandy wielkiej Rzeczpospolitej, która po prostu miała pecha mieć takich sąsiadów jakich miała. Rysując przed nami różne obrazy z miasta (np. pomniki, prace architektów próbujących udowodnić wielkość Warszawy), czy scenki ze spotkań bohatera z różnymi grupami (od opozycji, przez inne gryp wyznaniowe, narodowościowe, anarchistów, socjalistów aż po zwykłych bandziorów) Szczerek chce nam udowodnić iż od początku był to ślepy zaułek i jedynie przekonanie o potędze, gdy w rzeczywiści różne błędy i podgrzewanie niechęci wobec mniejszości, prowadziły ku katastrofie. 

środa, 12 sierpnia 2026

Sierociniec - Jakub Rutka, czyli cicho dziatki, już bez słowa

Ciekaw byłem czy Jakub Rutka będzie kontynuował cykl kryminalny z przygodami podcastera z Ostrołęki, ale funduje nam tym razem trochę coś innego. Jego najnowsza powieść również czerpie trochę z miejskich legend, pewnych wydarzeń które potem obrastają jakąś tajemnicą i grozą, trudno jednak w tym przypadku mówić o jakimś śledztwie. To raczej próba odpowiedzi na pytanie "co mogło się wydarzyć", zadawane jednak przez osobę która nigdy nie zajmowała się żadnymi dochodzeniami. To młoda psycholożka, która nie jest w stanie uwierzyć, że jeden z wychowanków sierocińca gdzie pracowała mógł zamordować swoją młodszą siostrę. 
 

Niby nie ma wielkiej brutalności i dosłowności, mimo wszystko to czego się domyślamy po drodze może sprawić że ciarki przebiegną po plecach. Zawsze gdy zło dotyka niewinne dzieciaki, coś nam to robi dużo głębiej i dotkliwiej niż w przypadku dorosłych. 

wtorek, 11 sierpnia 2026

Ciche miejsce. Dzień pierwszy, czyli znowu na paluszkach

Dwa razy już pisałem o ciekawej mieszance horroru i SF czyli Cichym miejscu, to i dorzucam najnowszą odsłonę tego formatu. Pomysł ten sam: obcy atakują ziemię, a jedyną formą ratunku dla ludzi jest zachowanie ciszy - obcy nie widzą, ale reagują na dźwięki. O ile w poprzednich częściach akcja działa się w niewielkich miasteczkach, to tu mamy Nowy Jork. Kupa ludzi, wielkie budynki, metro, tunele, jak tu zachować ciszę? 

 

To taki niby prequel skupiający się jedynie na pierwszej dobie ataku, pokazujący jak ludzie musieli szybko nauczyć się pewnych zachowań. Inaczej by nie przeżyli. Niby wielkie miasto, ale film zachowuje pewną kameralność - kamera skupia się nie na wielkich scenach akcji, a na parze postaci, dość przypadkowo spotykających się ludzi. Kobieta choruje na raka, wciąż musi brać silne leki przeciwbólowe, nie ma już bliskich poza kotem. A mężczyzna? Jakoś błąkał się bo nie znał miasta, był przybyszem i uznał chyba że idąc za nią ma większe szanse na przeżycie.

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Frozen Charlotte - Jack White, czyli chcecie iskier ze wzmacniacza?

Jakoś tak łagodniej ostatnio w moich notkach muzycznych chyba (może poza Stonesami), a tu przecież Polandrock, inne koncerty wciąż się wyświetlają w rolkach, trzeba więc może sięgnąć po coś ostrzejszego.
 
I oto nadchodzi Jack White. Ze swoimi przesterowanymi gitarkami, riffami od których serducho się raduje i w głowie się miesza. Siódmy solowy album artysty, spora dawka ciężkiego, elektrycznego grania. Pal licho że znawcy mówią że poprzedni album lepszy. Może i zaskoczenia nie ma, ale żadnego wstydu też nie ma. Materiał jest dobry, równy, energetyczny i choć jest dość surowo, może zbyt mało tu potencjału przebojowego, to miłośnicy dobrego gitarowego grania nie będą rozczarowani. 

niedziela, 9 sierpnia 2026

Krzywda - Paweł Rzewuski, czyli wysłuchaj Waszmości do końca

Zachęcony różnymi recenzjami, czekając też na kontynuację (bo kupuję wszystko od ArtRage), sięgnąłem po Krzywdę Pawła Rzewuskiego. I przyznaję - szkatułkowość, klimat, naprawdę mogą się podobać! 


Nie porównujcie tego z Komudą i jego podobnymi powiastkami przygodowymi jakie wydaje Fabryka Słów, bo pierwsze skojarzenia jak słyszy się: Rzeczpospolita, szlachta, Sarmaci, to dziś już nawet nie Sienkiewicz a właśnie Towarzystwo spod znaku fantasy. Rzewuski niby też gęsto wplata tu różne przygody, nawet odrobinę magii, jakieś potyczki, biesiady, ale u niego to wydaje się tylko okazją do tego, by pobawić się gatunkiem, wciągnąć w jakąś opowieść, a przy okazji pokazać nam trochę odmitologizowane spojrzenia na tamte czasy. 

Wychowani na trylogii w głowach mamy sporo mitów, jakie to piękne były czasy, ludzie wspaniali, tylko zdrajcy i słabi monarchowie niestety doprowadzili kraj do upadku. A tu proszę - u Rzewuskiego mamy cały wręcz maraton pijaków, awanturników, utracjuszy, zatwardziałych katolików, co to chcą wszystkich szabelką za to że są inni. Generalnie po prostu uważają, że oni są najlepsi, a inni to im mogą buty lizać. 

Ale żeby też nie było tak, że to jakiś skrzywiony obraz w drugą stronę i że po prostu autor ma jakiś uraz do tamtych czasów, doszukując się w nich jedynie tego co złe. To po prostu powieść. W dodatku szkatułkowa, gdzie z jednej historii od razu prawie zaczyna się kolejna. I pozornie niewiele mają ze sobą wspólnego, choć łączy je mimo odległości czasowej jedno: każda zawiera niewielki fragment z życia niejakiego Stanisława Wróblewskiego herbu Krzywda.

sobota, 8 sierpnia 2026

Dungeon Crowler Carl - Matt Dinniman, czyli bez spodni, za to z kotem na ramieniu

W trakcie długiej podróży autkiem czas umilał mi tom drugi, a tu jeszcze nie napisałem o pierwszym... Nadrabiam więc szybko. W ramach LitRPG pojawia się u nas coraz więcej pozycji, a niektóre jak się okazuje zyskują na tyle dużą popularność, że biorą je na warsztat producenci filmowi czy gier. Cóż - jak się okazuje wystarczą dość sympatyczne postacie, trochę czarnego humoru, spora ilość akcji. Oczywiście trudno oceniać całość po pierwszym tomie (drugi już trochę mam wrażenie zmienia klimat), ale trudno oprzeć się wrażeniu że to żartobliwa wariacja na temat końca świata, pełnymi garściami czerpiąca pomysły z tego co wymyślili inni. 

Oto świat jaki znamy dobiega końca, bo kosmici w kilka chwil niszczą całą powierzchnię, a uratowanych zmuszają by walczyli o życie w lochu, który dla kosmitów jest czymś w rodzaju widowiska jak nasze programy rozrywkowe. Nie wiadomo czy czuć wdzięczność do losu, że akurat wyszedłeś z domu, gdy wszystkie budowle spłaszczono niczym pudełka z kartonu, skoro teraz musisz zabijać i wciąż walczyć z jakimiś potworami, żeby zadowolić widzów. Jeżeli nie będziesz mieć fanów i sponsorów, twoje szanse są marne. A ten kto przeżyje i dotrze najdalej być może będzie miał szansę negocjować dalsze losy naszej planety. 

piątek, 7 sierpnia 2026

Wieczór Trzech Króli, czyli rozłóż się na trawie i po prostu się baw

Drugie moje spotkanie z projektem Szekspir w Parku w tym roku - Wilanów ma klimat i zbudowana w tym roku specjalna scena rzeczywiście jest idealna na takie wieczory, gdy publika na trawie lub na leżaczkach może bawić się przy komediach Szekspira. 

Gdy pisałem o Komedii Omyłek wspominałem, że udaje się klasyczny tekst przedstawić w dość lekki, współczesny sposób. W przypadku Wieczoru Trzech Króli jest jeszcze bardziej na luzie - nawet w strojach, które jedynie delikatnie nawiązują elementami do przeszłości. Gdyby przyjrzeć się fabule to widać jak często pewne motywy u Szekspira się powtarzają - burza, katastrofa statku, bliźniaki, które potem mylone (bo siostra przebiera się za mężczyznę). Skomplikowane to nie jest, fajnie zarysowane są wątki komediowe (muzycy, wuj imprezowicz), choć chwilami mam wrażenie że już całość zaczynała się dłużyć. Dwie i pół godziny bez przerw to jednak dość dużo, nawet przy lekkich spektaklach. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

Zasłona dymna - Jørn Lier Horst i Thomas Enger, czyli ufaj intuicji

Gdy sięgniesz po pierwszy tom jakiegoś cyklu i nie ma wielkiej wtopy, często te kontynuacje mocno kuszą, tylko jak tu znaleźć czas na wszystko gdy tyle tytułów się ukazuje - w skali roku to chyba już ponad 500 kryminałów i thrillerów, a przecież nie czyta się jedynie tego gatunku i nie same nowości. Robię więc listy, na Legimi jak coś wypatrzę też dorzucam sobie do biblioteki a potem czekam na impuls że akurat to... Może powinienem ustawić jakiś system losowań jak w lotto? 

Generalnie tak jak kiedyś powieści Horsta mnie zachwycały, to jakoś nie bardzo mogę się przekonać do nowego cyklu pisanego w duecie. Niby schemat podobny, tylko zamiast córki gliniarza która jest dziennikarką, mamy kobietę wykonującą ten zawód, którą łączy trochę inna więź - kiedyś gdy Emma Ramm była jeszcze dzieckiem, Alexander Blix na interwencji uratował jej życie, zabijając ojca, który chciał podciąć jej i mamie gardła. O ile więc w tamtej serii komisarz William Wisting raczej nie gadał o prowadzonych sprawach, to tu dość często zdarza się że między tą parą dochodzi do jakiejś wymiany informacji. Blix po prostu troszczy się o dziewczynę, traktuję jako drugą córkę, pomaga, a czasem również dając jej pierwszeństwo w dostępie do informacji, może też lepiej kontrolować pojawiające się w przestrzeni publicznej treści. 

Tomek, czyli jak trudno wyjść z cienia

Przestrzeń 71. Ta scena to nowa siedziba Teatru Druga Strefa na czas remontu. Przestrzeń ukryta w ciszy z kameralną sceną, na której wiele się dzieje. To tu, w ramach ósmej edycji mini-festiwalu #PolacyRobiąTeatr #PolkiRobiąTeatr w lipcu tego roku odbyło się kilka spektakli, a w tym monodramy, które bardzo lubię. Dwa z nich obejrzałam. Przegląd ten prezentuje dorobek polonijnych twórców teatralnych, a gospodarzem projektu jest właśnie Teatr Druga Strefa i jej dyrektor Sylwester Biraga.


Monodram „Tomek” to historia geja, który doznawszy w kraju rodzinnym nietolerancji emigruje do Wielkiej Brytanii i tam próbuje odnaleźć swoją tożsamość i wyjść „z szafy”. To spektakl poruszający i surowy w swojej wymowie. Mówi o samotności i wykluczeniu, a także o tęsknocie za domem, który go odrzuca i strachu za dalszym wykluczeniem. Opisuje też walkę samego ze sobą o własną tożsamość, o odwagę by wyjść z cienia i zawalczyć o siebie. Na scenie autor, reżyser i wykonawca – Sebastian Pałka, aktor, którego tembr głosu wywołuje dodatkowe emocje. Tym głosem powinno się czytać tylko radosne wiadomości, oświadczać światu radość i szczęście, a nie opowiadać dramatyczne przeżycia. Jednak tak skrajne połączenie wywoduje w słuchaczu jeszcze większy smutek, że ta niezawiniona „inność” tak mocno rozdziera od środka. Ten aktor Big Boots Theatre z Londynu momentami nas bawi, ale gdy jest boleśnie szczery – to ogarnia nas wręcz żałość, że jako ludzkość potrafimy być tak podli.

środa, 5 sierpnia 2026

Nie trzaskaj drzwiami - Monika Janiszewska i Renata Korolczuk, czyli rozmowy których pragną nastolatki, ale nigdy ci o tym nie powiedzą

Kontynuując trochę jeszcze rozważania jakie mi się uruchomiły po serialu "Dam ci lekcję", czyli czego potrzebują młodzi ludzie, aby czuli jakoś mniej zdołowani różnymi rzeczami, potrafili radzić sobie lepiej z wahaniami emocji, podrzucam Wam jeszcze lekturę. Pewnie przyda się szczególnie rodzicom nastolatków, ale może nawet jeżeli nie ma się dzieci w tym wieku, można z tego coś zaczerpnąć by nie wpadać w pewne pułapki komunikacyjne i emocjonalne. Nie ukrywajmy - rozmowy albo egzekwowanie czegoś od młodych ludzi nie jest wcale taką prostą sprawą, wynika to jednak nie tyle ze sposobu w jaki patrzą na świat, na pewno również nie z ich złośliwości, może prędzej można wskazać na pewne mechanizmy rozwojowe, które łatwo definiuje się jako okres buntu. Powodem tych trudności jest również to że i my nie wykazujemy zrozumienia, cierpliwości, konsekwencji, często wyładowujemy naszą frustrację, zmęczenie, odpalamy się albo powtarzamy komunikaty, które doprowadzają młodych do szału. Ba, gdy byliśmy młodzi te same teksty które teraz do nich zasuwamy, wkurzały i nas u naszych rodziców... 

Przykładów na to znajdziecie w tej książce nie mało i w wielu będziecie mogli się pewnie rozpoznać. Warto jednak dodać że to wszystko jest tu po coś...

Czarne ptaki - Bartosz Szczygielski, powiedz że masz plan

Autorzy kryminałów przyzwyczaili nas już do mieszania perspektyw czasowych i łączenia niewielkich fragmentów historii, by potem zobaczyć jak przeszłość wpłynęła na jakiś wątek współczesny. Bartosz Szczygielski zaproponował nam jednak coś zupełnie innego. Dwie historie, ale pozornie niczym nie połączone. Najpierw jedna. Potem druga. Najpierw lata 90 i historia dwóch młodych chłopaków, którzy wpadają w poważne problemy gdy próbują zdobyć trochę gotówki. Potem przenosimy się o 20 lat, by wejść w środowisko bogatych kolekcjonerów staroci, ludzi którzy zbudowali już potężne kapitały i funkcjonują już w zupełnie innych sferach niż ci, którzy tuż po '89 próbowali zrobić szybką karierę, nie zawsze przejmując się legalnością biznesów. 

Dwie historie. A gdzie ich połączenie? Może je dostrzeżecie, a może nie ma go wcale.  

wtorek, 4 sierpnia 2026

Dam ci lekcję, czyli czego potrzebuje nasza młodzież

Intensywny mam czas ostatnio, więc i czasu na pisanie mało. Chętnie bym więc wybrał coś bardzo prostego żeby wykpić się notką na parę zdań, ale nie ma co odkładać tego co ostatnio mnie w dziwny sposób poruszyło na Netflixie. Chodzi o koreański hicior "Dam ci lekcję" ktory utrzymywał się przez kilka tygodni w topce w Polsce. I jest to chyba wynik nie tylko popularności tego co koreańskie, ale i efekt kontrowersyjności tematów jakie serial porusza. 

Pierwszy odcinek - mocny i poruszający, potem coraz więcej przerysowań, nawet scen quasi komediowych, a szkoda bo gdyby tak utrzymać powagę byłoby dużo ciekawiej. Wszyscy bowiem zdajemy sobie sprawę, że dzieci i młodzież dziś w szkole nie mają łatwo - to nie jest kwestia jedynie tego że ta instytucja nie zmienia się prawie wcale, choć świat zmienił się gruntownie, nauczyciele, uczniowie, rodzice szarpią się w jej ścianach próbują ciągnąć sprawy w swoją stronę, w efekcie mamy chaos i wypalenie nauczycieli, bo politycy wydają się kompletnie bezradni albo jeszcze dokładają paliwa do ognia swoimi dziwnymi pomysłami. I wyobraźcie sobie, że oto powstaje urząd, którego celem jest śledzenie wszystkich nieprawidłowości: przemocy rówieśniczej, niesprawiedliwych ocen, roszczeniowych rodziców, demoralizacji i negatywnego wpływu środowiska itp. itd. 

niedziela, 2 sierpnia 2026

Kobiece gadanie 2 - Beata Biały, czyli o wyborach, relacjach i marzeniach

To już czwarta książka przygotowana przez Beatę Biały z rozmowami o emocjach, o problemach, po prostu o życiu. I choć ciężko pisać po raz czwarty bez wchodzenia w każdą z rozmów po kolei i odnosząc się do nich, czytałem z przyjemnością więc i notka na bloga się należy. 

Tu nie ma za bardzo plotek, poszukiwania sensacji i dram, a mimo to nie brakuje intymnych zwierzeń, szczerości. Może właśnie w tym tkwi jakaś magia - stworzyć taką atmosferę by ludzie sami chcieli opowiadać i dzielić się z innymi tym co uważają za ważne. Jeżeli szukać pewnego klucza to właśnie w tym: te rozmowy mają pomagać, dawać siłę, akceptację, nadzieję, zrozumienie, że nawet coś trudnego można spokojnie nauczyć się rozpracować. Pomoże terapia, te sposoby mogą jednak być bardzo różne i to w tych poszukiwaniach myślę że tkwi wartość tej lektury. 

Każda z bohaterek to jakaś jedna emocja, jedna wartość która jest tematem przewodnim. I choć już zdarzało mi się marudzić na manierę wprowadzania przez autorkę cytatów typu "a Sartre to powiedział" itp. to może dla kogoś to też być pewnego rodzaju cenny materiał do refleksji. Jak rozumiem miał też trochę czasem pomóc w tym, by gościni mogła odnieść się do jakiejś konkretnej myśli, zgadzając się z nią lub nie...