Dziś trochę starsze tytuły ściągnięte gdzieś z półek, z drugiego rzędu, gdzie dawno nie zaglądałem. Żeby nie było że czytam same nowości.
Lissy i nowy dla mnie autor Luca D'Andrea. Facet rozkochany w północnych Włoszech i to właśnie w górskich terenach umieszcza akcję swoich powieści. Na chłodniejsze wieczory takie rozgrzewające thrillery wielu czytelników przyjmie z radością. I pewnie Lissy może znaleźć swoich zwolenników. Choć może nie porwie szybką akcją, autor przygotował kilka niespodzianek, tajemnic, a przede wszystkim zadbał o klimat.
Oto od bogatego mężczyzny, ucieka dużo młodsza żona. By zabezpieczyć swoją przyszłość, postanawia ukraść mu coś, co tak naprawdę nie należy do niego. Facet od lat budował swoją pozycję niekoniecznie uczciwymi metodami, a kolekcję diamentów otrzymał od ludzi tworzących tzw. konsorcjum, którzy trzęsą całą północną częścią kraju. Miał je spieniężyć, by zdobyć ich zaufanie i wejść na kolejny poziom interesów, tymczasem żona pokrzyżowała mu wszystkie plany. Należy więc ją ukarać, najlepiej razem z kochankiem, który na pewno stał za jej decyzją.
Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 11 marca 2026
Uważaj na psychopatów, czyli dwupak kryminalny
wtorek, 10 marca 2026
Wartość sentymentalna, czyli te ściany tyle już widziały
Starszy facet, uznany reżyser, który swój ostatni film zrobił lata temu, postanawia zrobić jeszcze jeden obraz, niejako domykający jego karierę. Całość chce nakręcić w starym domu, gdzie obie siostry się wychowały, budynku w którym pokolenia zmagały się z różnymi dramatami. Można by się domyślać, że powraca w nim do własnego dzieciństwa, do relacji z matką, jak się okazuje w tej historii jest jeszcze coś bardzo istotnego.
Tajny agent, czyli trupy i karnawał
Za kilka dni już nic oscarowa, więc pora jeszcze na szybko napisać o kilku tytułach jakie mi zostały do opisania. Wśród nich: Tajny Agent - obraz który można zobaczyć u nas na razie jedynie przedpremierowo, bo oficjalnie na nasze ekrany trafi dopiero pod koniec miesiąca. Okrzyknięty czarnym koniem wyścigu po nagrody, pewnie bardziej zachwyci koneserów, zdjęciami, klimatem, bo mam wrażenie że fabularnie ta historia może trochę rozczarować. I może nawet bardziej niż o opowiedzenie jakiejś zamkniętej historii twórcom zależało bardziej na tym by pokazać tło - końcówkę lat 70 w Brazylii, gdy wojskowa dyktatura powoli chyli się ku upadkowi, wciąż jednak ludzie czują lęk. To jest esencja Tajnego agenta - ta niepewność, czy przypadkiem my albo ktoś obok nas nie zniknie z ulicy na zawsze. I lepiej niech nikt nie pyta o los takiej osoby, żeby i samemu nie narazić się na kłopoty.
Co ciekawe, to nie jest kino w którym by jakoś starano się pokazać kulisy tego reżimu - są jakieś migawki, ale nie poznajemy szczegółów, nawet przy historii głównego bohatera przez prawie dwie godziny nie wiemy nic. Jedzie przez pół kraju, ukrywa się, ktoś wysyła za nim płatnych morderców, ale dlaczego...
poniedziałek, 9 marca 2026
Starzyński, czyli odważna decyzja repertuarowa i za to szacunek
Najnowszy musical w Teatrze Syrena może zaskoczyć, bo u nas wciąż kojarzy się ten gatunek z rozrywką, a nie ze spektaklami, które na poważnie opowiadają o jakimś tragicznym życiorysie. To dość odważny ruch, choć pamiętając o wsparciu, które można uzyskać sięgając po takie tematy oraz o tym, że szkoły mogą być zainteresowane taką formą obcowania ze sztuką, a jednocześnie lekcją historii, ten ruch może im zaprocentować.
Nie znam niestety jeszcze powieści Grzegorza Piątka, która stała się podstawą scenariusza - ostatnich dni rządzenia miastem przez legendarnego prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego. Może wtedy łatwiej byłoby mi zrozumieć pewne rozwiązania i je oceniać w takim zestawieniu z materiałem oryginalnym. Nie znam, odnosić się będę więc jedynie do emocji jakie wzbudził we mnie ten spektakl.
niedziela, 8 marca 2026
Dziki, mroczny brzeg - Charlotte McConaghy, czyli naciągane to wszystko i tyle
I w sumie na tym mógłbym skończyć notkę. Kilka zdań jednak czuję, że powinienem dopisać.
Wierzymy Ci, czyli czy to naprawdę musi tyle trwać
Nie chcę odkładać tego filmu, bo mimo wszystkich wad jakie ma, poruszył mnie bardzo. Z kamerą śledzimy tak naprawdę coś w rodzaju postępowania sądowego i etap wstępny, przesłuchania. Każda ze stron przedstawia swoje zdanie, trzeba cierpliwie znosić to, że słyszysz na swój temat jakieś przykre, krzywdzące rzeczy - przed sądem rodzinnym, gdy toczy się walka o o dzieci, to niestety wcale nie rzadkie.
Czemu więc ten surowy, kameralny obraz, choć tak niewiele się w nim dzieje, a całą historię znamy jedynie ze słów wypowiadanych przez adwokatów albo przez rodziców, tak bardzo mnie poruszył.
sobota, 7 marca 2026
Anihilacja - Jeff VanderMeer, czyli hipnotyczny sen i misja której nikt nie rozumie
Trochę dziwna sytuacja gdy wydawca polski decyduje się na wznowienie cyklu którego już wypuścił kilka tomów, ale z innymi tytułami - tak się stało z serią Southern Reach.
Gdy pisałem o pierwszym tomie (kliknij tu) obecnie noszącym tytuł "Anomalia" wspominałem o tym iż był to tytuł który wzbudził trochę konsternacji. Tam klimat tajemnicy, atmosfera była istotniejsza niż fabuła, niewiele zyskaliśmy odpowiedzi, a żeby było śmieszniej drugi tom też ich zbyt wiele nie udziela.
Skończyła się wyprawa, której byliśmy świadkami do Strefy X, poza biolożką możemy podejrzewać że nikt inny nie przeżył, chyba że powrócą w trochę innej formie cielesnej i duchowej. Każdy kto powraca się zmienia, wielu wcale nie wraca, a mimo to wciąż organizowane są kolejne ekipy, by dowiedzieć się może ciut więcej niż dotąd.
Tom drugi związany jest z tym pierwszym, ale jedynie pośrednio, bo chodzi o to, że towarzyszymy kontrolerowi, który m.in. ma prowadzić przesłuchania biolożki.
piątek, 6 marca 2026
Chibineko, niezwykła restauracja wspomnień - Yuta Takahashi, czyli była kawa, teraz cały posiłek
Wszyscy którzy pokochali historie z cyklu "Zanim wystygnie kawa", czyli comfort books (czy też healing books jak niektórzy je określają choć tam raczej widziałbym poradniki jakich też coraz więcej) pewnie z radością sięgną po coś w podobnym stylu, ale innego autora, więc z dużą gwarancją że to nie będą odgrzewane kotlety. Pisząc w podtytule "była kawa, teraz cały posiłek" nie przesadziłem, bo w tej historii potrawy mają podobne znaczenie jak kawa w serii, którą Polacy tak pokochali. To pewnego rodzaju symbol, specjalny posiłek przygotowywany jako wspomnienie kogoś kto odszedł, potrawy jakie lubił, ale w tym konkretnym miejscu, w dość wyjątkowych okolicznościach, dopóki nad daniem unosi się para, pojawia się okazja by zobaczyć tą osobę raz jeszcze. Coś powiedzieć, coś usłyszeć, ten jeden ostatni raz.
Pewnie każdy tak ma że czasem czuje tęsknotę, może chciałby jeszcze coś powiedzieć, za coś podziękować lub przeprosić, bo nie było okazji, śmierć przyszła zbyt szybko. Takie spotkanie, choć krótkie może dać nam ulgę, spokój, a może odpowiedzi na jakieś nasze pytania.
czwartek, 5 marca 2026
LARP. Miłość, trolle i inne questy, czyli humor i brak spiny
Na tle różnych polskich produkcji, szczególnie tych, które aspirują do miana komedii, produkcja w reżyserii Kordiana Kądzieli, mocno się wyróżnia jakąś świeżością. I nie chodzi bynajmniej jedynie o odwagę, by dotknąć troszkę innych grup młodzieży, nie tylko tej bananowej, czy hiphopowej, ale również tych uznawanych za dziwaków czy nerdów. Chodzi też o luz, z jakim to jest zrobione, podobnie jak w przypadku serialu 1670, w którym gościu też maczał palce. Tu nie czuć spiny i może dlatego też nie ma takiego poczucia zażenowania jak przy większości polskich komediopodobnych koszmarków.
Czy muszę wyjaśniać pojęcie LARPA? Live action role-playing to gra na żywo, odgrywanie jakiejś historii, ale co ważne w rolach, próbując jak najbardziej wejść w jakiś świat. Fantasy, historia, S-F i co tam tylko wyobraźnia podpowie. Oczywiście o ile nie natrafisz na radykałów, którzy powiedzą że wampiry nie mogą na jednym planie stanąć z elfami, bo w rzeczywistości (sic!) nie współistniały.
No więc tak: Sergiusz i jego przyjaciele uwielbiają LARPy, książki fantasy i wszystkie fantastyczne historie. Cóż im się dziwić - dorastając w niewielkim miasteczku, gdzie jedną z większych atrakcji jest pewnie budka z hot-dogami, czy boisko o ile ktoś grywa w gałę, nie ma się wiele do roboty. Rodzice powinni nawet się cieszyć, że dziecko nie przesiaduje z piwem na ławce w parku i nie rozrabia po pijaku :) W każdym razie Sergiusza tata raczej się nie cieszy. W końcu jest komendantem, wychowuje synów sam, bo matka zginęła w tragiczny sposób, więc chciałby widzieć w nich twardzieli i szybciutko przygotować jakieś ciepłe posadki u siebie. Taka to rzeczywistość.
Dziki, czyli a weźcie sobie cały ten rozmach i szeroki format jeżeli fabuły brak
Ten tytuł czekał na swoją kolej już chyba dwa miesiące, a ja ciągle to odkładam, uznając że mam ciekawsze rzeczy do opisania. Z Dzikim niestety mam więc problem. I chyba nie tylko ja. To jest projekt przygotowany w sposób postawiony na głowie - większość budżetu dajemy na technologię, a scenariusz, aktorstwo, fabuła i reżyseria to już wszystko zrobione na kolanie, bo przecież film i tak się sprzeda, bo będzie miał ładne zdjęcia, widoczki i zadbamy o trochę akcji. No nie, drodzy filmowcy to tak nie działa.
Gdyby jeszcze chodziło o brak spójności, absurdy, zawsze można by to jeszcze podkręcić i zrobić niczym kampową zabawę motywami kina gatunkowego. Wiecie - krew się leje, topory latają w powietrzu, głowy spadają... A i jeszcze wykrzywione gęby. Koniecznie na zbliżeniach. Jak najwięcej. Przerażenie. Wściekłość. Wytrzeszczone oczy. Takie dzikie grymasy. A czarny charakter będzie tak komiksowy, że raczej będzie bawił a nie straszył, z minami niczym Nicolas Cage w najgorszych ze swoich produkcji.
Problem jest jednak jeszcze głębszy. Bo dodajcie jeszcze drętwe dialogi, dziwny montaż i już nic się w tym nie będzie trzymało kupy. Jakby po pijaku ktoś to sklejał i mówił, a tu dziurę zakleimy jakimś widoczkiem, a potem przeskok o ileś lat i znowu widoczki, przecież one tu najważniejsze.
środa, 4 marca 2026
Morderstwa w Marble Hall - Anthony Horowitz, czyli czemu chcesz do tego wracać?
Jeżeli zerkniecie na spis przeczytanych książek (na górze bloga) łatwo znajdziecie kilka innych książek Anthony'ego Horowitza oraz moje zachwyty nad ich oryginalnością. Szczególnie dotyczyło to właśnie serii Morderstwa w... którego trzeci tom jest tematem dzisiejszej notki.
Co od początku zwróciło moją uwagę? Ano fakt, iż mamy do czynienia z książką w książce, czyli zamiast jednej zagadki kryminalnej mamy aż dwie, w pewien sposób połączone. Bohaterka cyklu Susan Ryeland jest bowiem redaktorką, która kocha swoją pracę nad kryminałami, ale wciąż wplątywana jest w jakieś dziwne historie, które zmuszają ją nie tylko do zabawy w detektywa, ale i walki o życie. Skoro opinia publiczna już wie, że to za jej przyczyną trafił do więzienia wydawca, z którym pracowała, a autor wplątał się w paskudną aferę, najwyraźniej są osoby, które specjalnie mogą sobie zażyczyć współpracy właśnie z nią nad ich książkami. Tym razem niby nie po to, by ją zabić, gdy zbliży się za bardzo do prawdy, ale nawet jeżeli nie autorowi przyjdzie to do głowy, to może komuś innemu, komu zależy na tym by książka się nie ukazała...
wtorek, 3 marca 2026
Bez wyjścia, czyli muszę sobie poradzić...
Park Chan-Wook zaskoczył nas kiedyś "Parasite" i choć przecież ma na swoim koncie fabuły w zupełnie innym stylu chyba właśnie z tamtym połączeniem czarnego humoru, zbrodni i pewnych obserwacji społeczno-psychologicznych jest kojarzony. I w sumie "Bez wyjścia" trochę w ten schemat się wpisuje, choć tu akurat problem jest trochę inny: chodzi o zmianę statusu i sytuacji materialnej po utracie pracy. Co zrobisz by to przywrócić, by te chwile upokorzenia jak najszybciej zapomnieć? Ano zrobisz prawie wszystko. A może nawet wszystko.
A przecież w dobie komputeryzacji, AI, nacisku na oszczędności, na nowe technologie, nawet ludzie z doświadczeniem już nie są tak cenieni jak dawniej. Ten tradycyjny model, do którego byliśmy przyzwyczajeni, gdy młodsi uczyli się od starszych, od mistrzów, odchodzi do lamusa, a oczekuje się, że to ci bardziej doświadczeni, po kilku dekadach mają zasiadać w ławkach i przed ekranami by uczyć się przystosowania do "nowej rzeczywistości".
poniedziałek, 2 marca 2026
Full HD - Spięty, czyli jest gdzieś wyjście gdzie można wyjść na ludzi
Śledziłem z uwagą to co nagrywało Lao Che, doceniając różnorodność muzyczną, zaskakiwanie i choć nie mogę odżałować iż to koniec formacji, to Spięty na szczęście pokazuje że solowo może zaproponować rzeczy równie ciekawie. Zawsze ważne były jego teksty, przewrotne, kapitalne zabawy słowne, a na to na szczęście wciąż możemy liczyć!
Po krążku który pokochałem, czyli trochę nostalgicznym "Heatrcore", nowy materiał znowu jest powrotem do melodii i dźwięków bardziej tanecznych, skocznych, ale nie tak agresywnych jak np. na "Black Mental". I po raz kolejny mam tak, że tego materiału można słuchać raz za razem, bo tu każda linijka, jakiś fragment, który wcześniej może umknął, odkrywa się dopiero przy kolejnym przesłuchaniu. I to jest fajne.











