
Szczerze powiem, że nie miałam ochoty na „Chłopki” w Teatrze Współczesnym. Nie dlatego, że książka Kuciel-Frydryszak mi się nie podobała, bo wręcz przeciwnie, ale się bałam, że znów mi się nie spodoba adaptacja. Wcześniej obejrzałam (w ramach Spotkań Teatralnych) spektakl oparty na tej książce w wystawieniu Teatru z Legnicy. I zwątpiłam w teatr. Rozumiem, że wyraz artystyczny twórców teatralnych może być różny, rozumiem, co chciał przedstawić duet Piaskowskiego i Sulimy, ale w moim mniemaniu poszli w taką stronę i tak daleko, że nie powinni powoływać się na książkę Kuciel-Frydryszak. I nie ja jedna miałam takie odczucie. Rozumiem prowokację, ale nie muszę jej jako widz przyjmować i się z nią godzić, zwłaszcza w odniesieniu do tej książki.
Teraz jestem szczęśliwa, że obejrzałam spektakl „Chłopki” we Współczesnym w reżyserii Sławomira Narlocha, którego premiera odbyła się w grudniu 2025 roku. Tworząc teatralną adaptację książki „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak stworzył wydarzenie nieoczywiste, w którym pamięć jego własnej prababki splata się w całość z losami bohaterek książkowych. I nie jest to obraz sielski, anielski. To obraz kobiet sprowadzonych do roli roboczego wołu, rzeczy, którą można kopnąć, nałożnicy, którą można wykorzystać. Nie dziwi więc, że wiejska dziewczynka marzy by być krową, bo wtedy wszyscy by ją szanowali. To nie jedyne marzenie dziewczynek ze wsi wprzęganych w pracę na roli od najmłodszych lat aż do śmierci, zmuszanych siłą do uległości, niewidocznych dla innych. Marzących o rzeczach dziś dla nas oczywistych: butach, możliwości nauki, spokojnym życiu, decydowaniu o sobie. O to wszystko co teraz jest dla nas normalne pokolenia naszych prababek i babek musiały walczyć z determinacją godną gladiatora. I walczyły. Z siłą jakiej się po nich nikt nie spodziewał. Lub umierały cicho, wyczerpane do cna mozołem pracy ponad siły, wielokrotnym rodzicielstwem, za które często były obwiniane lub niezawinionym odrzuceniem. A mimo to parły do przodu wyrywając skrawek po skrawku to co im się należało od życia.