Pamiętam jak kiedyś marudziłem gdy Krzysztof Bochus, autor którego czytałem od pierwszej książki, porzucił nagle kryminały retro i zabrał się za pisanie książek dużo bardziej w klimacie sensacyjnym, niż kryminalnym. Po prostu mam wrażenie że w tych współczesnych historiach dużo trudniej o oryginalność, popada się dużo łatwiej w jakieś schematy. I trochę pozostaję przy swoim zdaniu, choć widzę że w tej chwili pomysł na Adama Berga pojawił się taki, by mocniej pokazać jego dziadka, czyli Christiana Abella, policjanta służącego na Pomorzu w latach 30. Dzięki temu iż ominąłem kilka tomów serii mogłem jakby na nowo poznawać bohatera, dziennikarza który zdobył międzynarodową sławę jako ten który do dzieł sztuki ma wyjątkowego nosa. W tej chwili może już działać jako wolny strzelec, bardziej detektyw niż ktoś rozliczany z pracy nad konkretnym tekstem i tematem. Adam Berg ładuje się w kolejne kłopoty, wciąż na pierwszym miejscu stawiając prawdę a nie pieniądze. I nie wszystkim się to podoba.
A wspomniany Abell? Ano jest tu postacią równie ważną. To wątek historyczny i listy pisane przez policjanta, który zdecydował się odejść ze służby za rządów Hitlera do zaprzyjaźnionego malarza, będą stanowić tu klucz do rozwiązania zagadki.
Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
piątek, 1 maja 2026
Lapis Lazuli - Krzysztof Bochus, czyli zaginione dzieło czy genialny falsyfikat?
Dwa miliony za Grunwald - Joanna Jodełka, czyli ratować przed zniszczeniem
O ile bowiem tytuł powieści Joanny Jodełki trochę obiecuje jakąś powieść kryminalno-sensacyjną, zawartość może trochę rozczarować. Nie ma tu bowiem specjalnie miejsca na zagadkę, a i trudno zbudować napięcie jeżeli zna się dalsze losy obrazu. Chodzi bowiem o obraz dla Polaków tak ważny, a przez Niemców znienawidzony i który jako jeden z pierwszych obiektów znalazł się na ich liście do zdobycia i zniszczenia. Jak wszyscy wiemy wisi w naszym Muzeum Narodowym w Warszawie, skoro więc udało się go uratować, choćby nie wiem jak podkręcać fabułę trudno zaskoczyć czytelnika. Choć pewnie Amerykanie film nakręciliby taki, że byśmy szczęki zbierali z podłogi, choć niekoniecznie zgodny z faktami. Autorka jako że studiowała na Wydziale Historii Sztuki, to i stara się dość wiernie odtworzyć tą historię, choć na pewno jest to fabularyzowana wersja, chwilami może i łapiąca trochę kolorów.
wtorek, 28 kwietnia 2026
Milcząca przyjaciółka, czyli co nam umyka, co pozwoli nam się zatrzymać...
Kwiecień kończę jeszcze kolejną notką na wyciszenie, filmem którzy niektórzy recenzenci nazywają medytacją wypełniającą spokojem jaki daje kontakt z naturą. W dystrybucji chyba od końcówki maja ale już można go upolować na jakichś pokazach specjalnych, a myślę że wytrawni kinomaniacy ceniący sobie klimat, zdjęcia i scenariusz, a nie tylko akcję, będą mieli z seansu sporo frajdy.
Węgierska reżyserka Ildikó Enyedi przygląda się kilkorgu bohaterów na przestrzeni wielu dekad, a łączy ich wszystkich pewne miejsce, może trochę sytuacja w jakiej się znaleźli, potrzeba odkrycia na nowo swojego miejsca w świecie, znalezienia sensu.
Akcja rozgrywa się w uniwersyteckim ogrodzie botanicznym, w którego centrum rośnie okazały miłorząb japoński (gingko biloba). Na początku XX wieku o prawo do traktowania na równi z mężczyznami walczy tu młoda kobieta, która jako pierwsza w historii dostała stanowisko asystentki na wydziale botaniki. To samo drzewo przygląda się młodemu chłopakowi studiującemu literaturę w latach 70, to pod nim odpoczywa, czyta i marzy o dziewczynie która wpadła mu w oko. I wreszcie współcześnie, tuż przed wybuchem pandemii na uniwersytet przybywa profesor z Japonii, by prowadzić wykłady na temat swoich badań nad biochemią mózgu.
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
All Your Fears, All Your Hopes - Maciej Tubis, czyli ukoić smutek, odzyskać harmonię...
Maciej Tubis nagrywał już kompozycje Komedy, eksperymentował trochę z elektroniką, generalnie jednak to wciąż muzyka gdzieś z pogranicza muzyki którą uważamy za klasyczną, a nastrojowymi, refleksyjnymi, bardziej nowoczesnymi melodiami. Fortepian, syntezator, wystarczą by stworzyć całą muzyczną opowieść, w której można zanurzyć się na długie kwadranse.
sobota, 25 kwietnia 2026
Hungerstone - Kat Dunn, czyli czego tak naprawdę pragniesz?
A dziś powieść gotycka. Z ciekawym klimatem, pełna dość mrocznych, chwilami dość obrzydliwych opisów, kobieca, ale to nie znaczy że nie brakuje w niej siły. Czy nazwałbym ją powieścią grozy, czy horrorem? Chyba nie w takim dzisiejszym rozumieniu, to raczej niepokój, tajemnica są tu kluczem niż sam strach i jakieś zagrożenie.
Poznajemy Lenorę, która mogłoby wydawać się ma w życiu prawie wszystko. Bogaty mąż, pieniądze, stabilizacja, a do tego już wcześniej posiadany tytuł, status. Jak to jednak często w przeszłości bywało, małżeństwo było bardziej efektem kontraktu niż porywu uczuć. Mąż to jeden z tych, którzy na rewolucji przemysłowej i produktach z metalu dorobił się olbrzymiego majątku, potrzebował więc kontaktów, wprowadzenia w środowisko, co mogła mu zapewnić żona z tytułem. A ona? Wychowywana przez ciotkę, bez majątku, raczej nie mogła liczyć na wielu kandydatów do jej ręki. I początkowo wszystko się jakoś układało. On zachowywał pozory że mu na niej zależy, ona starała się nie tylko realizować jego prośby, ale i je wyprzedzać, dbając o to żeby jego pieniądze robiły jeszcze większe wrażenie i przyciągały kolejne zamówienia i znajomości.
piątek, 24 kwietnia 2026
Co po Grace? czyli koniec jednego to początek nowego
MaGa: Kolejna udana premiera w Teatrze Polonia. Tym razem w reżyserii Krzysztofa Dracza. Efektowna i jednocześnie emocjonująca sztuka Carey Crim rozpoczyna się jak komedia romantyczna. Oto budzi się obok siebie w łóżku dwoje dojrzałych osób, które spotkały się dzień wcześniej w kościele, na pogrzebie Grace.
Robert: To że dojrzałych, już jest trochę przełamaniem schematu, bo przecież w komediach romantycznych zawsze mamy bohaterów pięknych i młodych. A tu? Powiedzmy że doświadczonych życiowo. Ale czy nie wolno im się czasem zapomnieć, zatracić, iść na całość? Może tego właśnie potrzebowali. I choć cała sytuacja mogła wydawać się mało romantyczna, wszystko odczytywali jako znaki, że to właśnie miał być ten wieczór.
A gdy już trochę trzeźwiejsi budzą się rano, może i nie żałują, ale zaczynają się zastanawiać że może warto było choć trochę o tym drugim się dowiedzieć. Nawet jeżeli więcej mają się nie spotkać.
czwartek, 23 kwietnia 2026
Co możemy zmienić, czyli Seks dla opornych i Przepiękne!
Poza pisaniem o nowszych rzeczach, muszę znaleźć też miejsce na wrzucenie notek o rzeczach starszych, które gdzieś mi mignęły, a ponieważ staram się pisać o wszystkim, to nie mam zamiaru odkładać w nieskończoność, bo już parę rzeczy mi w ten sposób umknęło...
W najbliższych tygodniach więc będzie trochę tego typu wrzutek, w tym pewnie zbiorczy jeden albo dwa posty o spektaklach Teatru Telewizji.
A dziś filmy.
Jeden polecam drugi odradzam, sami zobaczycie który... Do komedii w ogóle naszych krajowych podchodzę jak do jeża bo mam wrażenie że są na żenującym poziomie, a aktorzy tam mocno szarżują albo znowu grają jak kołki iż aż żal na to patrzeć.
I w sumie w pierwszym przypadku, czyli "Seksu dla opornych" to się niestety potwierdza. Pal licho zapowiedzi że to niby takie kapitalne, przełomowe, obalające tabu itp. Jeżeli leży scenariusz i dialogi, to i aktorzy nic nie wyrzeźbią. Dla porównania mógłbym opowiedzieć o najnowszej premierze teatralnej Teatru Polonia "Co po Lucy" ale to pewnie na dniach, wypatrujcie więc notki.
środa, 22 kwietnia 2026
Ostatni gasi światło - Richard Osman, czyli dzień dobry, czy handluje pan kokainą?
Moi ulubieńcy z Czwartkowego Klubu Zbrodni, w nie wiem czy nie najlepszej jak dotąd odsłonie. Może dlatego że trochę już ich znam, może dlatego że i oni nabrali pewności siebie, a może dlatego że niefrasobliwość z jaką potrafią zadawać pytania i wbijać na spotkania z podejrzanymi osiąga poziom prawie absurdalny i rozkłada na łopatki nawet największych gangusów?
Tym razem sprawa dotyczy śmierci starszego pana, pracownika antykwariatu, który najwyraźniej pechowo wplątał się w przemyt narkotyków. Ponieważ nie był on dla naszych bohaterów kimś obcym, za punkt honoru uznali że sprawcę muszą odnaleźć. Tym razem będą nawet mieli wsparcie dwójki lokalnych policjantów, którzy odsunięci od śledztwa przez zespół ze stolicy, poczuli się zwolnieni z wszelkich zasad. Mając doświadczenie że staruszkowie potrafią rozwiązać sprawy szybciej od policji, postanowili zabawić się w dochodzenie mniej oficjalne razem z nimi.
Śnieg przykryje - Michał Śmielak, czyli ponury las a w nim...
Dziś znowu podwójna dawka, tym razem jednak kryminałów. Na początek autor którego trochę "testuję", bo wiem że był laureatem nagród w konkursach, a mi długo jakoś nie wpadał w ręce. Po "Osadzie", która miała klimat, ale okazała się dość prosta, znowu mamy coś podobnego - historię rozciągniętą w czasie, z tajemnicą i w której na pierwszy rzut oka więcej jest jakiejś psychologicznej rodzinnej dramy i traum, niż śledztwa i napięcia. Najważniejsze są emocje, jakaś chwila w której już nie dało się ich powstrzymać, a potem pozostaje już tylko ukrywanie tego co się stało i życie w cieniu konsekwencji. A gdy już wydawało się, że minęło tyle lat, iż nikt się do niczego nie dogrzebie, koszmar powraca i znowu trzeba podjąć pewne decyzje.
Wszystko zaczyna się od tego, że po 25 latach od zaginięcia odnajduje się pewien mężczyzna. Twierdzi że nie pamięta co się z nim działo, co wydarzyło się przed ćwierć wiekiem ani jak się znalazł w miejscu gdzie go spotkano. Wiemy za to, że żona ani dorosły syn jakoś wcale nie ucieszyli się na powrót ojca do żywych.
wtorek, 21 kwietnia 2026
Zmienić coś w życiu, czyli Młode matki i Łobuz
Wolność po włosku, czyli nie mówcie mi jaka mam być
"Wolność po włosku" od Gutek Film to rzecz raczej dla wytrawnych kinomaniaków, zresztą chyba jak każda z dzisiejszych pozycji jakie wybrałem na Notatnik. Ciekawa scenariuszowo, aktorsko, bo już wizualnie i montażowo nie ma tu fajerwerków. Goliarda Sapienza chyba nie jest u nas jakoś bardzo znana, choć jej powieść wydana pośmiertnie uznawana jest w niektórych środowiskach za rzecz kultową. Czy rzeczywiście jej życiorys zasługuje na uwagę, na opowiadanie? Przyznam że jest na tyle niebanalny że tak. To kobieta dojrzała, wyzwolona, dumna. Wyrok jaki musiała odsiedzieć w więzieniu gdy została uznana za złodziejkę nie złamał jej, a raczej otworzył oczy na ludzi, którzy mieli w życiu jeszcze mniej szczęścia, jeszcze bardziej zagubionych.
poniedziałek, 20 kwietnia 2026
Cosmic Griots - The Afronauts, czyli gdy wszystko dołuje i idzie źle...
Wczoraj już brak sił na pisanie kolejnej notki, dziś też, ale może muzyczna energia jakoś naładuje i chociaż jutro będę jakoś bardziej pozytywnie nastawiony do pisania. Odrobina funku, dziwnej mieszanki jazzu, Afryki i to tworzonej u nas, niech dziś Wam wystarczy za całą notkę.
Niewiele mądrego chyba bym więcej napisał. Jest kolorowo, energetycznie, a klimaty jakie od czasu do czasu nasi artyści przemycali na swoich krążkach (choćby współpraca Voo Voo z Mamadou Diouf z Senegalu) tu po prostu stanowią centrum tego materiału. Zdziwienie może przyjść jak nagle słyszycie w niektórych numerach polskie słowa :) Ale to pozytywne zdziwienie, nie ma w tym wygłupu, naśladownictwa, a raczej konglomerat muzyków z różnych krajów, których połączyła miłość do muzyki i fascynacja rytmami pochodzącymi z Afryki. Wokalista jest zdaje się z Maroka, ale większość muzyków pochodzi z Polski i tu właśnie funkcjonują. Warto więc może rozejrzeć się za jakimś ich koncertem?
Sprawdźcie czy Wam również się spodoba. wystarczy kliknąć więcej i znajdziecie trochę muzy... Ten saksofon naprawdę robi tu fajną robotę.
niedziela, 19 kwietnia 2026
Ołowiane dzieci - Michał Jędryka, czyli epidemia, która miała wpływ przez lata
Post możecie potraktować jako dodatek do notki o filmie z Netflixa, o którym pisałem tu. Na nowo przypomniano historię, zaczęto dyskutować o tym na ile można sobie w scenariuszu pomijać czyjeś zasługi, a Ślązacy poczuli się obrażeni tym jak się ich przedstawia. I niby w reportażu Michała Jędryki, który sam był jednym z dzieci ratowanych przed ołowicą przez doktor Wadowską-Król, niby można znaleźć tam większość obrazów i jakie opowiada nam trochę podkręcając fabułę film, ale już o mentalności "prostych" ludzi, którzy nic nie rozumieją, twórcy trochę przesadzili.
Co prawda wszyscy mi mówią że najlepiej tą historię opisano w powieści obyczajowej Magdaleny Majcher, jednak najpierw wpadł mi w ręce właśnie ten reportaż. I choć historię znałem, nie odkryłem w nim nic nowego, to jednak nie żałuję lektury. Może dlatego że Jędryka daje nam spojrzenie świadka, co prawda po wielu latach, a opowiada o tym jak odbierał wszystko jako dziecko któremu nie zawsze wszystko tłumaczą, czasem raczej domyślając się lub dopowiadając sobie różne rzeczy. Co ciekawe, jest to też spojrzenie na Śląsk który się tak mocno już zmienił, z żalem o tych którzy wtedy byli ofiarami przemysłu który dawał pracę, ale jednocześnie truł bez litości. Szczerze jednak również autor pisze o dalszych losach większości swoich kolegów i koleżanek z Szopienic, osiedla położonego najbliżej huty i miejsca gdzie dzieci narażone były nie tylko na objawy które da się wychwycić szybko lecz i te długofalowe. Pisze o uzależnieniach, braku wykształcenia, życiu w biedzie, o ludziach którymi opiekuje się pomoc społeczna. tego w serialu nie zobaczycie, a to takie postscriptum.












