środa, 25 maja 2022

The Game, czyli to wcale nie takie proste

Dziś notka szybka, bo zmęczenie bierze górę. Służbowo w Lublinie, jutro powrót, ale najbliższe dni niespecjalnie dają szansę na pisanie na blogu, więc nie można porobić zbyt dużych zaległości. O grze, jaką poznałem niedawno i którą kupiłem do domu (ale tylko jedną, nie dwie) napiszę szybko i zanim pójdę spać jeszcze parę stron do przeczytania, może z jeden tekst do napisania... Po spacerze głowa gotowa do jeszcze jednego wysiłku. I tylko żal, że mogłem coś z moich zasobów z grami wziąć tu w podróż i trochę rozruszać ludzi :)
The game sprawdziłoby się całkiem fajnie. Albo inna odmiana tego tytuły, również wydana przez FoxGames, czyli The Game Nic prostszego. Oba tytuły mają podobną mechanikę, różnią się tak naprawdę detalami. Oba są kooperacją i mogą dostarczyć całkiem dużej dawki dobrej zabawy.

Uciekinierki, czyli „oj rzucić to wszystko…”

Ten spektakl Teatru Ateneum usytuował mi się w głowie gdzieś między piosenką Haliny Kunickiej „Oj rzucić to wszystko” a jednym z memów Marty Frey: „Najlepsza dieta na świecie – dać wsparcie drugiej kobiecie” . Ileż bowiem razy każdy z nas ma ochotę zrobić rewolucję w swoim życiu i … zatrzymuje się w miejscu. Bo obowiązki, strach i tysiące innych przyczyn. I brak w pobliżu kogoś innego, który pchnąłby nas do przodu. A potem gorzknieje się i trwa w marazmie. I nie myślę tu tylko o kobietach. Przeciwwagą dla takiej postawy są przygody dwóch uciekinierek z komedii Pierre’a Palmade i Christophe’a Duthurona: Claude (Magdalena Zawadzka) i Margot (Sylwia Zmitrowicz). Każda z nich ucieka z innych powodów, ale chęć ucieczki jest silniejsza od wszystkiego innego.

wtorek, 24 maja 2022

Film balkonowy, czyli jak żyć Panie Pawle, jak żyć?

Film Pawła Łozińskiego nie był dla mnie jakimś wielkim zaskoczeniem i to nie tylko dlatego, że już o nim sporo mówiono zanim się ukazał, ale i dlatego, że oglądałem wcześniej jego fragmenty jakie pokazał w innej produkcji o której już pisałem, czyli W domu.

Tam była namiastka, bo obok niego było jeszcze kilkunastu innych artystów, ale sam pomysł już został przedstawiony, niespodzianek zatem nie było. Raczej pojawiła się refleksja, że niektóre sceny wyglądały mi raczej na wyreżyserowane, głównie ze względu na kierunek w jakim zmierzały, powtarzanie się kilku wątków, ale i zachowania bohaterów. No chyba, że materiału było tak dużo, że rzeczywiście można było sobie dowolnie poprowadzić część filmu w jedną stronę. To jednak zastanawiające, że z wydawałoby się banalnego pytania: proszę opowiedzieć coś o sobie, czy też bardziej filozoficznego: co jest pana/pani zdaniem ważne w życiu, rozmowy idą tak często w stronę zdrady, czy też żalu wobec drugiej połowy.
Kolejną ciekawą rzeczą jest obecność żony samego reżysera, która kilkukrotnie, trochę z szyderstwem wypowiada się na temat jego "pracy", czyli siedzenia z kamerą i mikrofonem na balkonie.

poniedziałek, 23 maja 2022

Licorice Pizza, czyli niby banalne, ale smakuje wybornie

Trochę może zaskakiwać obecność w nominacjach do Oscarów takiego filmu, który dla wielu może być błahą historyjką dla małolatów. Co jest zatem jego siłą? Wierne odtworzenie realiów, atmosfery lat 70? Nasze upodobanie do takich historii, do smakowanie dzieciństwa i powrotu do wspomnień? Chyba nie tylko widz tak ma, bo obecność na planie takich tuzów jak choćby Tom Waits, Sean Penn czy Bradley Cooper, w mało znaczących rólkach, pokazuje, że chyba Paul Thomas Anderson kupił ich tą historią.
Jest w tym trochę sentymentu, jest sporo humoru i lekkości, no i to iskrzenie między dwójką młodych ludzi. On ma lat 15 (na początku), ona jest już pełnoletnia, on ewidentnie ją podrywa, ona traktuje jak sympatycznego i zabawnego szczeniaka. Chłopak ma rzeczywiście tupet, jest wygadany, przedsiębiorczy, ale na pewno nie jest typem amanta. No nie jest, nie oszukujmy się, przystojny. A jednak coś iskrzy.

niedziela, 22 maja 2022

Zawsze jest ciąg dalszy. Rozmowy z psychoterapeutami - Justyna Dąbrowska, czyli niby o sobie, ale też bardzo o nas

Justyna Dąbrowska kontynuuje cykl ciekawych rozmów na poważne tematy, tym razem biorąc pod lupę psychoterapeutów i psychoanalityków. Czy pomagacz ma w sobie coś co naprawdę pozwala mu pracować i żyć dłużej? Ciekawość ludzi, świadomość tego, że wraz z nimi zmierza w sensownym kierunku? Niby w tych rozmowach nie brakuje osobistych pytań i zwierzeń, ale to nie jest zwykły wywiad, w wielu zdaniach naprawdę można się odnaleźć, zachwycić się nad ich trafnością.

Świadomie jako rozmówcy wybrani zostali ludzie, którzy są już w wieku emerytalnym, więc powraca temat przemijania, starości, przygotowywania się na śmierć. Jak to widzi człowiek, który przez całe życie był aktywny, uczył innych, przekazywał swoją wiedzę, zarażał pasją?

sobota, 21 maja 2022

Koty, czyli nowa odsłona ukochanego snu/koszmaru (jak kto woli)

W przerwie między kolejnymi tekstami i artykułem, do którego zabieram się jak do jeża, chwila relaksu. Spacer może jutro, a dziś granie! I nie tylko w to co znałem, ale i testowanie gierek, które niedługo znajdą się w domu, a do tej pory jeszcze ich nie znałem. Nowości od FoxGames i Naszej Księgarni zawsze kuszą cenami, a tym razem okazały się również całkiem przyjemną zabawą. W przypadku Kotów, wyjątkowo sympatyczną, bo to w końcu rodzina gier od twórców ukochanego Snu, z podobnymi grafikami. Tyle że z dużo bardziej wredną interakcją i koniecznością kombinowania. Niby mechanika podobna - budowanie swojej kolekcji snów, ale kilka elementów wystarczyło, by zmienić wszystko. 

piątek, 20 maja 2022

Witajcie w Rosji, czyli to nie kraj, to stan umysłu

Dmitry Glukhovski kojarzony głównie z postapokaliptycznymi klimatami i fantastyką dość mroczną, jak się okazuje ma też całkiem niezłe poczucie humoru. Witajcie w Rosji jest bowiem podróżą w krainę groteski i dowcipu, choć pewnie tym, którzy będą rozpoznawać pewne obrazki, wcale nie będzie do śmiechu. To trochę jak z prozą Bułhakowa, czy Zoszczenki, gdzie niby się uśmiechasz czytając o różnych absurdach, ale potem przychodzi refleksja, że wiele rzeczy wcale nie jest do końca przerysowanych, że ten pomysł wziął się z rzeczywistości. Oryginalny tytuł to zdaje się "powiastki o ojczyźnie", więc to nie jest jak u Pilipiuka żartowania dla może samego żartu, ale Glukhovski chciał trochę autoironicznie przyjrzeć się temu co siedzi w duszy Rosjanina. I z czym zmagają się na co dzień. Dodajmy: nie reagując, dając się manipulować i będąc wdzięcznym za to, że nie jest gorzej. A władza robi co chce. Ręka w rękę z oligarchami urzędnicy się bogacą i coraz bardziej odklejają się od życia przeciętnego mieszkańca Rosji. Przypominają sobie o nim przy wyborach, raz na kilka lat, ale mając w ręku wszystkie mechanizmy kontroli, o wyniki mogą być spokojni.
Mówi się, że Rosja to stan umysłu. No to zobaczcie sami.

Klaus Schulze, Lisa Gerard - Dziękuję bardzo, czyli muzyka z komputera, ale mimo wszystko z duszą

Sporo pracy na kompie, ciężka lektura (Nasze ciała, ich pole bitwy), nie dziwcie się więc, że szukam czegoś trochę relaksującego z muzyki, żeby leciało w tle. Gdy jednak już postanowiłem sobie poświęcić przynajmniej jedną notkę Klausowi Schulzowi, który nie tak dawno zmarł, dotarła do mnie kolejna smutna notka - odszedł wczoraj również Vangelis. Na dniach spodziewajcie się więc jakiejś notki na jego temat. Co wybiorę? Tam mam większy dylemat, bo tyle cudownych ścieżek dźwiękowych powstało dzięki niemu. Schulza znam mniej i to raczej bardziej jako Tangerine Dream, niż w projektach solowych. Miał swój styl, dużo mniej przebojowy niż np. Jarre, lubił eksperymenty. Z ciekawością będę wyglądał jego ostatniej płyty zapowiadanej na lipiec. A póki co znalazłem w archiwach perełkę, bo nie dość, że nagranie z moją kochaną wokalistką, to realizowane specjalnie dla Polski. Wspólnie wystąpili 17 września 2009 roku, w 70. rocznicę ataku Armii Czerwonej na Polskę na Zamku Królewskim w Warszawie. I z tamtej współpracy zrodziła się też płyta - prawie 2 godziny muzyki!

czwartek, 19 maja 2022

A gdyby tak ze świata zniknęły koty? - Genki Kawamura, czyli spoglądając wstecz

Nie tak dawno pisałem o miniaturce z Japonii, wydanej w serii z żurawiem wydawnictwa BoWiem, a na półkach znalazłem jeszcze jedną, ciut starszą i nawet ciekawszą. Choć można dostrzec w nich pewne podobieństwa, tu jednak pomysł jest ciekawszy. W czym są podobne? W tym jak prosto do celu prowadzą czytelnika, jak zwracają uwagę na wartości, na to co ważne w życiu. Czym się różnią? Powieści Genki Kawamury ma w sobie szczyptę humoru, ale przede wszystkim zbudowana jest na ciekawszym pomyśle.

środa, 18 maja 2022

Salto is the king i Connection, czyli pasja i harmonia

Cykl Jack Wolfskin Lądek Film Tour, czyli comiesięczne pokazy filmów o górach w kinach Polski podobno jeszcze powróci na jesieni, a ja już się na to cieszę. Nie wiem czy filmy oglądane na platformie filmygorskie.pl sprawiłyby mi tyle frajdy, co na sali kinowej, gdy siedzę z pełną salą pasjonatów.
Czasu na notki coraz mniej, więc dziś bardzo króciutko - dwa filmy, jeden czeski, drugi słowacki, ale oba bardzo na plus. I nie chodzi tym razem o same zdjęcia, choć przy użyciu dronów teraz coraz większe cudeńka można kręcić. Pasowała mi przemyślana struktura obu filmów, fajne połączenie wywiadów z bohaterami i scen z samych realizacji ich projektów. Oba nie tylko różne jeżeli chodzi o trudność, czas trwania, ale i pewnego rodzaju podejście i to też było fajne.

wtorek, 17 maja 2022

Miłość, seks & pandemia, czyli głupio już było

Patryk Vega nie zwalnia z produkcją filmów, by potem sprzedać je jeszcze raz jako miniseriale, ale chyba nawet jego najwięksi fani muszą przyznać, że z każdą kolejną robi się coraz bardziej żenująco. Dialogi, scenariusz, aktorstwo - tu wszystko leży i kwiczy. I choćby nie wiem jak miało być kontrowersyjnie w założeniach, to efekt raczej wywołuje ziewanie. Bo wszystko już było? Nawet nie o to chodzi. Raczej o dziwny zwyczaj, by sceny i tematy być może szokujące co bardziej konserwatywnych widzów, reżyser przeplata z jakimś dziwnym dydaktycznym smrodkiem, który odbiera całą przyjemność. Takich żałosnych uproszczeń (np. rodzinka Świadków Jehowy, nawracanie się pod wpływem pandemii) i nachalnej promocji (firma handlująca walutami) chyba nawet w TVP by się powstydzono. Poziom głupoty, gdy poskładasz sobie już całą historię do kupy, przekracza wszystko co dotąd Vega próbował opowiedzieć. 

poniedziałek, 16 maja 2022

Wirtuoz - Krzysztof Bochus, czyli powikłane losy polskich dzieł sztuki

Krzysztofa Bochusa polubiłem przede wszystkim za jego kryminały retro, ale współczesna seria o Adamie Bergu, choć ma inny klimat, jest bardziej sensacyjna, również może się podobać.
Historia nadal odgrywa tu znaczącą rolę, bo bohater, niczym kiedyś Pan Samochodzik, specjalizuje się w poszukiwaniu różnych skarbów z przeszłości, walczy o to, by zostały one w kraju. Czasem śledzimy jakieś dokumenty, wspomnienia, prawda miesza się z fikcją, a fakt, iż możemy potem dotrzeć do opisywanych miejsc, zobaczyć na własne oczy jakieś obrazy, rzeźby, ślady przeszłości, jeszcze zwiększa naszą ciekawość.
W Wirtuozie gra idzie o bardzo wysoką stawkę, bo o zaginione pamiątki po Fryderyku Chopinie, które tak jak wiele innych cennych pamiątek zostały wywiezione z naszego kraju podczas różnych zawieruch. 

niedziela, 15 maja 2022

Milion małych kawałków, czyli pozbierać to co porozwalane

Żałuję, że jeszcze nie znam powieści, bo pewnie jest dużo ciekawsza od filmu, ale boję się, że gdybym dokonywał porównań, byłbym chyba jeszcze surowszy wobec tej ekranizacji. Bez znajomości materiału źródłowego, mogę jedynie zgadywać na ile różne pomysły reżyserki są jej, a na ile miała wszystko podane na tacy. Z racji swojej pracy, temat uzależnień od zawsze gdzieś uruchamia dzwonek alarmowy i na takie produkcje patrzę ze szczególną uwagą. Pewnie więc i po książkę sięgnę więc niedługo. Na razie skupmy się na filmie - historii walki z samym sobą i z swoimi demonami. Na początku bohater jest zmuszony do podjęcia terapii, pełen jest więc złości, buntu, dopiero potem powoli odkrywa, że rzeczywiście sporo spieprzył w swoim życiu przez używki i oto ma szansę zacząć od nowa. Czy to łatwe?