Mariusz Kanios, który przyzwyczaił mnie już do niezłego poziomu swoich kryminałów, tym razem zabiera nas w podróż na Sycylię. No i do nowego wydawnictwa - co ciekawe, bo dotąd chwalił sobie prowadzenie własnej marki, ale być może wyrobił sobie już na tyle markę, że może dyktować dużo lepsze warunki niż jako wchodzący na rynek autor.
Wątki zagraniczne, czyli zderzenie ze zmową milczenia i pewnego rodzaju bezradnością policji, gdy w grę wchodzi działanie zorganizowanych grup przestępczych, następców dawnej mafii zwanej Cosa Nostra. Dziś, w świecie zalewanym imigrantami, dużo łatwiej znaleźć kozła ofiarnego i wskazać kogoś z nich jako sprawcę, bo też za nim mało kto się wstawi. Gdy zaatakujesz "rodzinę" uważaj bo mają długie ręce i masę powiązań - komuś pomogli, załatwili pracę, a potem będą oczekiwać przysługi i może się okazać że wokół masz samych wrogów. Ludzie chyba jednak też mogą mieć dość, bo te grupy już dawno przestały kojarzyć się z "ludźmi honoru", bo interesy weszły na obrzydliwe obszary jak handel narkotykami czy kobietami i to bez dawnych oporów, by przynajmniej nie kalać własnego terenu i działać z daleka od własnego domu.
Cała historia zaczyna się jak historia małżeństwa w kryzysie - on uznany lekarz, coraz częściej sięgający po alkohol by się zrelaksować, ona powoli ma już tego dość, choć niby niczego jej nie brakuje. No i jeszcze nastoletnia córka, którą ojciec częściej też rozczarowuje niż uszczęśliwia. Wyjazd za granicę z zaprzyjaźnionym małżeństwem miał być dla nich ostatnią szansą na ratowanie związku. Tyle że okazał się koszmarem.
Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 16 września 2026
Familia - Mariusz Kanios, czyli masz szansę zawalczyć raz jeszcze
wtorek, 15 września 2026
W tym kraju nie ma dobrych mężczyzn, czyli uważaj czy dobrze założyłaś hustę
Co tam filmowego ostatnio? Przypadkowe strzały, niewiele zaplanowanych, przemyślanych. Z seriali próbuję Dżentelmenów, napiszę na pewno o Pewnego razu na krajowej jedynce. Trafiłem przegapioną w kinach Dziewczynę z Kolonii, ale jakoś skacząc po tym co w ofercie nie widzę nic więcej ekscytującego - może Wy coś polecicie?
Na kino nie ma czasu, ale za to jedną z nadchodzących premier mogę Wam wskazać. Trochę egzotyczną bo to historia z Afganistanu tuż przed tym jak stamtąd zwiali Amerykanie. Niełatwa, bo też nie żyje się tam przecież lekko - kraj od kilkudziesięciu lat wciąż w nieustannych konfliktach. Co jednak zaskakujące, całkiem też zabawna.
poniedziałek, 14 września 2026
Wszyscy mówią o Jamiem, czyli mam prawo tu być
Środowiska prawicowo-konserwatywne mogą dostać piany przy tym spektaklu, Teatr Syrena odsądzać zaś od czci i wiary, widz będzie jednak oceniał przede wszystkim jakość artystyczną, a nie plotki na temat tego o czym "Wszyscy mówią o Jamiem" jest. Sam jestem ciekawy na ile ta propozycja repertuarowa okaże się hitem - na pewno ma potencjał, nośny choć kontrowersyjny temat, a obsada i głosy zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie.
Na początek powiedzmy: ta historia wydarzyła się naprawdę. W 2011 r. Jamie, szesnastolatek z niewielkiego miasteczka w północno-wschodniej Anglii, został bohaterem filmu dokumentalnego BBC, ponieważ postanowił pójść na bal maturalny w sukience, a w przyszłości robić karierę jako drag queen. Potem była premiera na West Endzie i wreszcie film. I można oczywiście krzyczeć: to promocja "inności" i propagowanie szkodliwej "mody" (albo ideologii jak chcą niektórzy), ale w tej historii po pierwsze jest człowiek i jego opowieść, a po drugie kilka ważnych tematów do przemyślenia zarówno dla nastolatków, jak i dla starszych.
niedziela, 13 września 2026
Trylogia - Jon Fosse, czyli kochana, na pewno sobie poradzimy
To zostańmy jeszcze na północy Europy, choć w sporo późniejszych czasach. Jon Fosse po zdobyciu literackiej nagrody Nobla stał się bardzo popularny, dzięki temu i u nas możemy sięgać do jego wcześniejszych powieści i zanurzyć się w jego opowieści. Mroczne, czasem wydawałoby się bez żadnej nadziei, ale może właśnie dzięki temu jeszcze bardziej mogą poruszać i zmuszać nas do zadawania sobie pytań. Większość Europy odwołuje się w swoim systemie wartości do chrześcijaństwa, a opowieść o Marii i Józefie, dla których nie było miejsca w gospodzie i musieli rodzić w stajni między zwierzętami, ale czy to w jakikolwiek sposób wpływa na naszą postawę wobec potrzebujących? Na co mogą liczyć ci, którzy szukają pomocy, wsparcia, szansy na nowe życie?
Pierwsza z historii wcale nie przypadkowo przypominać może tą ewangeliczną - dwójka młodych ludzi, którzy potrzebują miejsca na nocleg, by się ogrzać, ale i zbudować miejsce do życia. Ona jest młodziutka i w ciąży, a ponieważ ludzie podejrzewają że to nie jest małżeństwo, nikt nie chce im pomóc.
sobota, 12 września 2026
Saga Sigrun - Elżbieta Cherezińska, czyli świat Wikingów ale od kobiecej strony
Uwaga - choć obok widzicie okładkę pięknego nowego wydania Północnej drogi, tom zawiera dwie powieści, a notka jest na razie o części pierwszej, czyli Sadze Sigrun. Ale spokojnie, już zabieram się za drugą połowę, a przymierzam się do kupienia drugiego tomu, czyli kolejnych powieści z tego cyklu równie ładnie wydanych.
Elżbieta Cherezińska zanim zabrała się za pisania o naszych władcach, popełniła serię powieści osadzonych zarówno w historii, jak i w świecie podań o wikingach. Trochę słyszałem o nich pochwał - że barwne, że pikantne, no i wreszcie sam się za to zabrałem.
Nie wiem czy kolejne powieści będą podobne, ale przy Sadze Sigrun zgadzam się z niektórymi opiniami, że blisko jej do romansideł, w których to właśnie miłość jest najważniejszym wątkiem. Ale wiecie co? O dziwo wcale mi to nie przeszkadzało. Sceny zbliżeń rzeczywiście wcale nie tak rzadkie, opisy nie wulgarne, ale i bez owijania w bawełnę, cała opowieść jest snuta przez kobietę, która kocha, tęskni, czeka, nie spodziewajcie się więc walk i wypraw po łupy. To wszystko można podsumować w kilku zdaniach, gdy mężczyźni się chełpią, pokazują łupy i swoje blizny, ale co oni tam będą się rozwodzić przed kobietą o wyprawie skoro to sprawy nie dla kobiet... No chyba że będzie jakiś czyn bohaterski, o którym będzie się potem śpiewać pieśni, ale to zwykle niestety przypada jedynie wybrańcom i to najczęściej po śmierci.
piątek, 11 września 2026
Król Maciuś Pierwszy, czyli czy każda zmiana jest rewolucją
Podobno premiera w Teatrze Telewizji Króla Maciusia Pierwszego w ostatni poniedziałek przyciągnęła przed telewizory jakieś rekordowe tłumy, a ja z przyjemnością znalazłem się wśród nich. Nawet nie ze względu na jakiś wielki sentyment do tekstu Janusza Korczaka, ale ze względu na fantastyczną obsadę. No i ciekawość czy znowu będziemy mieli do czynienia z jakąś przewrotną próbą reinterpretacji i wyciągania z tekstu czegoś co zdziwiłoby pewnie autora (oj zdarzało się). Oczywiście to baśń, z której morał może być niezłą lekcją i dla młodych (nie wszystkie pomysły są realne i sensowne) i dla dorosłych (jak wiele z dobrych pomysłów niszczymy bo mówimy: chcemy by było tak jak dotąd). I choć poruszamy się w realiach baśniowych - królestwo, dwór, służba - to przecież przesłanie wcale tak wiele nie traci na aktualności. Zdziwienie: jak można bić dzieci, wciąż u jednych budzi zgrozę, a inni wzruszają ramionami i odpowiadają: a czemu by nie...
Dość klasyczna to adaptacja, ale bardzo zgrabna. Może i sztucznie wpleciono piosenki, czy fragment z przygodami wojennymi, nie zgrzyta to jakoś bardzo mocno. Największy nacisk położono na relację młodego króla z doradcami i jego próby zwrócenia uwagi na to, że dorośli powinni częściej słuchać dzieci, by dowiedzieć się czego one tak naprawdę pragną i potrzebują. Czy dorośli wiedzą to lepiej? Cóż... Świat się zmienia, a oni mogą jedynie powiedzieć: za moich czasów... :)
Skąd się bierze woda sodowa - Tadeusz Baranowski, czyli pewne rzeczy docenia się po latach
Z ostatnich Targów Książki pod Pałacem Kultury, tych malutkich, jesiennych, przywiozłem praktycznie jedynie dwie rzeczy, co jak na mnie jest bardzo skromne. Ale obie za to radują serducho bardziej niż 10 innych. Patrick Leigh Fermor i Przerwana droga, czyli wreszcie wyczekany trzeci tom o jego wyprawie przez Europę, będzie pewnie czytany w malutkich dawkach i smakowany. Za to Baranowski to trochę powrót do tego co znam z dzieciństwa, ale prawdę mówiąc wtedy nie ceniłem aż tak bardzo i pewnie dlatego dotąd znalazły się w mojej kolekcji wspomnieniowej i Tytusy i Kajko i Kokosz, a z albumów Baranowskiego nie miałem nic. Nadrabiam więc! I ileż frajdy dostarczyło mi to wydanie!
czwartek, 10 września 2026
Zabawa w wilka - Zuzana Říhová, czyli człowiek człowiekowi...
Rany jakie to było dziwne. Nie wiem czemu, ale ubzdurałem sobie że jak wydawnictwo Afera i taka okładka to na pewno mam do czynienia z kolejnym czeskim krymi, lekturą wciągającą, ale i nie wymagającą. Tymczasem...
środa, 9 września 2026
Smugi - Małgorzata Starosta, czyli czy naprawdę zbrodnia może ujść na sucho?
Nie ukrywam, że ostatnimi czasy wiele z lektur zaliczam częściowo albo nawet i w całości w formie audio - tak jest po prostu szybciej, a ja mam sporo w ciągu dnia okazji gdy mogę właśnie w ten sposób kontynuować sobie "czytanie" wybranych książek. Wiadomo, czasem z lektorem trafi się lepiej, czasem gorzej, jednak od słuchowisk oczekiwałbym że będą czymś na jeszcze wyższym poziomie atrakcyjności. Niestety "Smugi" udowodniły mi że może być inaczej.
Już dawno nie miałem takiego odczucia WTF przy słuchaniu książki, bo produkcja przygotowała to tak, że dźwięki "tła" potrafiły zagłuszyć nawet lektora. Żeby było śmieszniej nie zawsze o nich pamiętano, tak jakby dopiero przy konkretnym wspomnieniu w tekście o kluczykach, krokach, drzwiach, trzeba było koniecznie je nagrać albo podkreślić że bohaterowie siedzą w knajpie. Jak to fatalnie zrealizowano! Odbiera to sporo z przyjemności. A jak dodam do tego nie zawsze idealnie dobrane głosy (sporo z nich brzmi dość sztucznie jakby dukali swoje kwestie), to już generalnie klapa. Ponieważ jednak nie mam wersji papierowej, tym razem nie mogłem się "przerzucić" a w ebookach kryminałów i thrillerów nie chce mi się czytać, bo oczy się męczą - cyfrowe wersje zostawiam sobie na teksty które czytam powoli, po kilka stron, a te konkretne gatunki po prostu połykam i męczyłbym się gdybym nie mógł skończyć historii w jeden czy dwa dni. Ciekawość to jedno, ale i poczucie że mogę sobie spokojnie przyspieszyć tempo, bo tu głównie liczy się zagadka, napięcie, a nie detale.
Tak długi wstęp ale warto też parę zdać o samym tytule. Autorkę kojarzyłem dotąd raczej z komediami kryminalnymi, okazuje się że próbuje sił w różnych historiach, nawet w fantasy, więc może jeszcze będę do niej powracał by sprawdzać jak wypada w odmiennych gatunkach. Tym razem sięgnęła po prawdziwe wydarzenia, by wokół nich zbudować historię o próbie wyjaśnienia zbrodni po wielu latach. W niewielkiej wiosce na Podlasiu najpierw znika dwójka dzieci, a potem ktoś znajduje ich ciała. Sprawcy nigdy nie znaleziono, choć policja i prokuratura cisnęła bardzo mocno, nie przejmując się więzami rodzinnymi czy wiekiem przesłuchiwanych.
Już dawno nie miałem takiego odczucia WTF przy słuchaniu książki, bo produkcja przygotowała to tak, że dźwięki "tła" potrafiły zagłuszyć nawet lektora. Żeby było śmieszniej nie zawsze o nich pamiętano, tak jakby dopiero przy konkretnym wspomnieniu w tekście o kluczykach, krokach, drzwiach, trzeba było koniecznie je nagrać albo podkreślić że bohaterowie siedzą w knajpie. Jak to fatalnie zrealizowano! Odbiera to sporo z przyjemności. A jak dodam do tego nie zawsze idealnie dobrane głosy (sporo z nich brzmi dość sztucznie jakby dukali swoje kwestie), to już generalnie klapa. Ponieważ jednak nie mam wersji papierowej, tym razem nie mogłem się "przerzucić" a w ebookach kryminałów i thrillerów nie chce mi się czytać, bo oczy się męczą - cyfrowe wersje zostawiam sobie na teksty które czytam powoli, po kilka stron, a te konkretne gatunki po prostu połykam i męczyłbym się gdybym nie mógł skończyć historii w jeden czy dwa dni. Ciekawość to jedno, ale i poczucie że mogę sobie spokojnie przyspieszyć tempo, bo tu głównie liczy się zagadka, napięcie, a nie detale.
Tak długi wstęp ale warto też parę zdać o samym tytule. Autorkę kojarzyłem dotąd raczej z komediami kryminalnymi, okazuje się że próbuje sił w różnych historiach, nawet w fantasy, więc może jeszcze będę do niej powracał by sprawdzać jak wypada w odmiennych gatunkach. Tym razem sięgnęła po prawdziwe wydarzenia, by wokół nich zbudować historię o próbie wyjaśnienia zbrodni po wielu latach. W niewielkiej wiosce na Podlasiu najpierw znika dwójka dzieci, a potem ktoś znajduje ich ciała. Sprawcy nigdy nie znaleziono, choć policja i prokuratura cisnęła bardzo mocno, nie przejmując się więzami rodzinnymi czy wiekiem przesłuchiwanych.
wtorek, 8 września 2026
Obcy, czyli upał i chłód
Mam wrażenie, że twórczość Alberta Camusa po obejrzeniu ekranizacji w reżyserii François Ozon na nowo może wzbudzić ciekawość i sprawić że młodsze pokolenia też zaczną szukać tam pewnych odpowiedzi albo potwierdzenia tego co czują. Dziś nie brakuje osób, które czują pewien dystans, a może nawet chłód, obojętność wobec świata, wobec bliźnich, postawa bohatera "Obcego" wydawać się więc może komuś nie tylko zrozumiała ale i bliska. To emocjonalne odrętwienie w jakim tkwi Meursault szokowało jemu współczesnych, było jednym z argumentów by wydać na niego wyrok, a dziś pewnie znalazło by wielu obrońców i apologetów.
Mimo chłodu, surowości jaka jest w tym obrazie i w bohaterze, ma jednocześnie w sobie wiele zmysłowości, dlatego mam wrażenie że zainteresowanie prozą Camus będzie rosnąć. No i jeszcze zarysowana tu relację z inną kulturą i traktowanie jej przedstawicieli jako groszy gatunek ludzki - przecież to wciąż żywy temat debaty społecznej, na ile nietolerancja może być usprawiedliwiona brakiem zgody na zmiany zachodzące wokół. W "Obcym" zresztą to bardziej postawa ogólnoludzka a nie ograniczona jedynie do Arabów, zresztą sytuacja jest inna bo akcja dzieje się w Algierii, którą Francuzi jedynie uważali za swój teren, choć byli tam kolonizatorami.
poniedziałek, 7 września 2026
Peter Gabriel - i/o, czyli a Ty wolisz jasność czy mrok?
Peter Gabriel co prawda wypuścił nie tak dawno kolejny album, ale ja postanowiłem poświęcić notkę płycie, którą nagrał kilka lat temu, po bardzo długim swoim milczeniu. To zwykle rzeczywiście jest jakaś próba czasu - na ile artysta ma jeszcze coś do powiedzenia, na ile potrafi zrobić krok ku współczesności, zaczarować nową publiczność. Na pewno był to też trochę zaskakujący eksperyment, żeby te same utwory zaprezentować w różnych wersjach, nagrywając jakby dwie odsłony tego krażka - ciemną i jasną, bardziej mroczną i bardziej optymistyczną. Można sobie porównywać i zestawiać to co najbardziej nam się podoba. Remixowanie niby nie jest niczym nowym, zwykle jednak pojawiają się te "inne" wersje dopiero po pewnym czasie, a tu proszę...
Pewnie odsłanianie przez rok kolejnych utworów z płyty też nie było najlepszym pomysłem, bo gdy wydano cały album nie było już niespodzianek, ale kto zabroni artyście...
Mimo wszystko to ciekawa płyta i na pewno zasługuje na to by po nią sięgnąć.
niedziela, 6 września 2026
sobota, 5 września 2026
Przytulne miejsce - Peter S. Beagle, czyli czy potrafimy odejść w spokoju
Rany jakie to było dziwne. Pozornie proste, ale jednak pełne jakichś ładnych cytatów i filozoficznych refleksji. Klimatyczne. A to że trudno mówić by wciągało wynika raczej z tego że próżno tu szukać zwrotów akcji, jakiejś ekscytującej fabuły. Nie to żeby autor nie próbował, wychodzi mu jednak średnio.
Bohater tej powieści to Jonathan Rebeck - mężczyzna już po 50, były aptekarz,
bankrut. Od blisko 20 lat mieszka na cmentarzu. Uciekł od zgiełku
świata, bo nie potrafi tam żyć, nie potrafi już się do niego
dostosować. Swój dom i cichy azyl znalazł na cmentarzu, pośród umarłych.
Mieszka w mauzoleum, rozmawia z duchami, a stary kruk przynosi mu
jedzenie (kanapki które kradnie) i nowinki ze świata, które wyczytał w gazetach. Mężczyzna nie wychodzi poza mury cmentarza jakby sam już był duchem, podlegającym ograniczeniom które nie pozwalają mu na funkcjonowanie w świecie poza nim. Ale jemy to nawet nie przeszkadza. Dopóki nie uświadomi sobie że przecież nie musi być tak bardzo samotny, że nie musi rozmawiać jedynie ze zmarłymi czy krukiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













W zamierzeniach autora powieść miała być epitafium dla tragicznie zmarłych rodziców Pereca. To zniknięcie, pragnienie przywrócenia do porządku chaosu jaki się pojawił, zapełnienie braku, jest tu kluczem do odczytania całości a wszystkie detale poszczególnych wątków nie są nawet aż tak bardzo istotne.