Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
czwartek, 14 maja 2026
Strzępy - Izabela Grabda, czyli ech rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady
I oto pojawia się jakby kontynuacja, ale w sumie wcale nią nie jest. Co prawda znowu pojawiają się Bieszczady, pojawia się również Irmina, którą poznaliśmy w poprzedniej książce, stanowi tu jednak postać raczej poboczną, pojawiającą się dość późno i nie aż tak ważną. "Strzępy" to historia osobna, mająca może w pierwszej połowie podobną narrację, czyli wyczuwalna tajemnica, ale to po prostu opowieść zakochanego mężczyzny. Owszem wyczuwamy, że jego partnerka coś knuje, to wciąż jednak mógł być po prostu jakiś melodramat.
Made in Poland, czyli ile można czuć się wkurwionym
| Jutro coś nowszego, w sobotę może kolejny spektakl, jednak cykl notek teatralnych zaczynam od czegoś starszego. Jak patrzyliśmy na naszą rzeczywistość na przełomie lat 90 i 2000, jak to się zmieniło dziś. Spektakl pełen emocji, języka ulicy, buntu, a jednocześnie mający w sobie prostotę bajki, która stawia bohatera przed wyborami dobra i zła. Tyle że gdy jest totalnie zagubiony, wcale niełatwo mu wybrać. Szuka autorytetów i wciąż się zawodzi, szuka kogoś kto go pokocha, ale czy potrafi to docenić, uszanować... Made in Poland w reżyserii Przemysława Wojcieszka ma w sobie surowość, choć dziś pewnie ona nie zaskakuje tak bardzo. Film chyba nas oswoił z brutalnością, ponad 20 lat temu taki spektakl mógł jednak nieźle szokować. Zachęcam więc do tego żeby go odnaleźć - jest w całości nagranie profesjonalne dokonane chyba dla telewizji i dostępne na platformie na Y. Kapitalna obsada i możliwość zobaczenia ludzi, których znamy potem z zupełnie innych ról, to ogromna frajda. |
środa, 13 maja 2026
Martwa jesteś piękna - Belinda Bauer, czyli to wcale nie morderca musi być najciekawszą postacią
Wreszcie może trochę opróżnię listę thrillerów i kryminałów, które wciąż czekały na opisanie, bo jak się czyta jeden za drugim (teraz Mieczysław Gorzka) to i się zbiera trochę tego.
"Martwa jesteś piękna" może wydawać się dość schematyczne - seryjny morderca i dziennikarka, którą sobie upodobał i tylko jej podrzuca jakieś wskazówki, z jednej strony pomagając w karierze, z drugiej zaś coraz bardziej ją przerażając. Przecież nikt chyba o zdrowych zmysłach nie chce mieć takiego nieobliczalnego "przyjaciela"... Gdy jednak cisną cię przełożeni, a sprawa staje się tematem numer jeden w mieście, trudno też nie wykorzystać tej szansy, nawet jeżeli ktoś widzi w tym żerowanie na czyjejś śmierci.
Zabójca ewidentnie gra sobie z policją i społeczeństwem, podrzuca wskazówki, tyle że mało kto potrafi je odczytać. Dopiero bohaterka potrafi rozpoznać to co chce on powiedzieć.
Zuza Lewandowska. Początek - Jacek Ostrowski, a tak to się zaczęło
poniedziałek, 11 maja 2026
Momoko Gill w podwójnej dawce, czyli Clay i Momoko
Miało być muzycznie coś ostrzejszego, ale jak to zwykle u mnie bywa, czasem zmieniam coś nawet na ostatnią chwilę. Nie mam nastroju na ostre granie, więc napiszę parę słów o odkryciu sprzed tygodnia, o głosie Momoko Gill. Chyba najpierw trafiłem na jej album solowy zatytułowany po prostu Momoko, fajną mieszankę jazzu, odrobiny jakby etnicznych elementów, soulu. I zachwycił mnie ten głos, jakiś spokój jaki w nim wyczuwam, lekkość z jaką buduje swoje melodie, tak wpadające w ucho, a zarazem w warstwie muzycznej pełne improwizacji, czasem nawet dysharmonii. Jest bardzo ciekawie! I potem dopiero zacząłem grzebać na Spotify że żadna z niej debiutantka, że nagrywała już w wielu składach, choć to rzeczywiście pierwszy jej w pełni solowy projekt. No i postanowiłem wspomnieć też o poprzednim krążku, tak innym a zarazem pokazującym jak wokalistka otwarta jest na różne eksperymenty.
niedziela, 10 maja 2026
Ta kurewska miłość - Petr Šabach, czyli któż nie tęksni za bliskością
Zastanawiałem się czy zaraz po wywiadzie z Szejnert nie dać też inne książki, w której owa bohaterka się znalazła, ale może zostawię sobie to na kolejny tydzień. Dziś zaś jeszcze Šabach. Czytałem chyba wszystkie tomiki wydane przez Wydawnictwo Afera Šabacha, odkrywając jego twarze, zarówno tą bardziej kpiarską, jak i tą bardziej refleksyjną. Taka to już trochę uroda czeskiego humoru, że on jest przesiąknięty takim trochę filozoficznym podejście do życia - obśmiać nawet to co boli, zalać robaka, zagadać, bo może zrobi się ciut lżej, nie być samotnym w tym co wydaje się trudne. Poprzednie książki znajdziecie w notkach na blogu lub w spisie przeczytanych, a ja dziś zapraszam do lektury najnowszego zbiorku opowiadań, już niestety zbiorku pośmiertnego. Tym razem pochylił się nad tematem miłości i jak zwykle zrobił to trochę po swojemu, z empatią przyglądając się naszym zranieniom, z ironią zaś patrząc na nasze oczekiwania, złudzenia i nadzieje.
Jak przeżyć ten przedziwny stan, który odbiera nam czasem zdrowy rozsądek i popycha do najdziwniejszych decyzji?
Chłodnia czyli grzejnia - Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem, czyli czy byłam zbyt surowa?
ZNAK wydał w ładnej oprawie zbiór reportaży Małgorzaty Szejnert z PRL i chwała za to, a jako pewnego rodzaju bonus równolegle został wydany wywiad rzeka z legendarną reporterką i współtwórczynią polskiej szkoły reportażu. W rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem może znajdziecie jakichś rewolucji i sensacji, będziecie mogli za to trochę lepiej poznać p. Małgorzatę. I w sumie tyle wystarczyłoby za całą notkę o tym tytule. Spora garść wspomnień, zarysowana droga do Gazety Wyborczej, trochę zdjęć, refleksji bohaterki na temat tego co jest ważne w budowaniu ciekawej historii, w rozmawianiu z ludźmi. I tyle. Dla niektórych pewnie będzie to "tylko tyle" a dla innych "aż tyle".
Wiadomo że dla ludzi interesujących się literaturą faktu to postać dość wyjątkowa, ucząca się od najlepszych, ale i ucząca kolejne pokolenia reportażystów, znajdziecie tu więc masę nazwisk, które być może macie na półkach. Raczej nie jako ploteczki, a raczej jakieś wspomnienia, przebłyski z nimi związane.
O cenzurze, o szukaniu tematów, o błędach i sukcesach...
sobota, 9 maja 2026
Mrokowisko - Julia Halladin, czyli nigdy nie zapomnę, nigdy nie wybaczę...
Matka z córką wchodzą w tą sytuację z jakąś dziwną determinacją, każda widzi w tym jakąś swoją szansę. Starsza chce wyremontować dom i na tym zarobić, choć wymaga to sporo pracy, młodsza początkowo sceptyczna, z czasem dostrzega też dla siebie szansę. Tyle że ją interesują tajemnice domu, a nie remont. Prowadząc podcast o tajemniczych sprawach ma nadzieję, że przyciągnie dużo więcej ludzi, bo tu ma historię na wyłączność. Zaczyna od zaginięcia młodej dziewczyny, zdarzenia które zmieniło los rodziny dawnych właścicieli i przyczyny tego iż dom stał przez tyle lat pusty.
piątek, 8 maja 2026
Doktórka od familoków - Magdalena Majcher, czyli huta dba o ludzi, ale będzie starać się jeszcze bardziej
No i obiecywany jakiś czas temu ciąg dalszy tematu "Ołowianych dzieci". Znajdziecie więc na blogu w tym roku już serial, reportaż napisany przez człowieka, który był jednym z "ratowanych" dzieci, no i teraz powieść. Reklamowana mi jako najlepsza w tym temacie, ale wiecie co?
czwartek, 7 maja 2026
Kobieta z kabiny dziesiątej, czyli nie wmawiajcie mi paranoi
Wyciągam różne notki starsze i w pierwszej kolejności będzie trochę tego typu tytułów. Będzie też teatru sporo, głównie rzeczy z Teatru Telewizji o których zawsze pisanie odkładałem, fakt iż znikam na pół miesiąca pomoże mi więc wreszcie sięgnąć po archiwalia i nie pozwolić mi zupełnie o nich zapomnieć.
Czy będą rzeczy nowe? Będę się starał. Czas na pisanie mam do 17 maja, więc co się uda zaplanować to będzie się pojawiało, potem powrót dopiero w czerwcu. W zanadrzu jeszcze dwie rzeczy teatralne, trzecia na horyzoncie ale nie wiem czy zdążę napisać, w tv prawie nic nie oglądam, jedynie Nesbo zaczęty, no i rzucam okiem po raz pierwszy na Love is blind, bo wszyscy gadają a ja nigdy nie widziałem. Nie moja bajka, ale wciąga, no i nie jest tak puste jak wszystkie te wyspy...
Nie rozgadujmy się jednak, idźmy do konkretów, a dziś konkretem jest film, ekranizacja thrillera autorstwa Ruth Ware, która kiedyś z tego co pamiętam całkiem mi przypasowała. Niestety mam wrażenie że w takich trochę bardziej klasycznych intrygach kryminalnych i w dość zamkniętej przestrzeni trzeba mieć naprawdę dobrze dobraną obsadę i tak zbudowany scenariusz, by jakoś przyciągnąć uwagę widza i jej nie stracić do końca.
środa, 6 maja 2026
Rok zmian - Mieczysław Gorzka, czyli uważaj czego sobie życzysz
Co prawda tu jest to tylko jeden z wątków, bo jest kilka równoległych, które się przeplatają i dwa pozostałe już dotyczą "normalnych" osób, przeżywających różne trudności i wrzuconych w sytuację zmuszającą ich do wybierania między dobrem a złem, mimo wszystko jednak to faceta mordującego kobiety zapamiętuje się szczególnie mocno.
Góra Synaj - Krzysztof Koziołek, czyli myśl, mów i rób to czego chcemy
Kolejny autor "sprawdzany", bo też nie da się nadążyć nawet czytając sporo kryminałów, by nadążyć za wszystkim co się wydaje. Czasem jednak coś zapadnie w pamięć i sięga się mimo upływu kilku lat od premiery. Na półce jeszcze kontynuacja Góry Synaj, w podobnym klimacie i pewnie jeszcze w tym roku zostanie połknięta. Retro kryminały bowiem lubię bardzo, a jeżeli dzieje się to w ciekawym miejscu, w ciekawych czasach, to i smakuje to podwójnie dobrze. Może i nie zrobiło takiego efektu wow jak kiedyś powieści Bochusa, ale czyta się naprawdę fajnie, a i intryga jakoś bardzo nie rozczarowuje. Może i chciałoby się trochę poznać lepiej bohaterów, bo tu akurat nie udaje się za bardzo z nikim polubić, nie można jednak oczekiwać wszystkiego. A może można? Góra Synaj dostałaby pewnie w dawnej skali ocen 2-5, powiedzmy 4 z minusem, zdarzały się powieści lepsze, zdarzały się jednak też dużo słabsze.
Glogau, Neusalz - mówi Wam to coś? Ano to dzisiejszy Głogów, Nowa Sól, dawniej część regionu Dolnego Śląska, dziś podzielone granicą na dwa województwa. To właśnie tu w końcówce lat 30 dzieje się akcja powieści zbudowana wokół tajemniczych śmierci dzieci.
poniedziałek, 4 maja 2026
White room - Bokka, czyli energia i wrażliwość
Niby elektronika, mam jednak wrażenie że więcej tu tajemnicy niż chamskiego tanecznego i powtarzalnego rytmu. Buja za to cudownie. Energia, ale i wrażliwość, ten wokal i syntezatory tworzą jakąś przestrzeń którą określiłbym jako zmysłową ale i ulotną. Nawet więc jeżeli fragmenty (np. chórki) będą Wam coś przypominać, być ukłonem w stronę muzyki sprzed lat, to przecież jest to jednocześnie coś świeżego, fajnie łączącego różne estetyki. Powiedziałbym bowiem że więcej tu odwołań i tajemniczości rodem ze stajni 4AD niż klubowego grania do tańca.












