Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
poniedziałek, 26 października 2026
Palace for the people - Greta Van Fleet, czyli wszystko już było albo czy stylizacja jest czymś złym
Odpalam więc krążek - który to już raz w ostatnich tygodniach - o którym dziś i zasiadam do klawiatury. Greta Van Fleet - słyszałem o nich tyle dobrego, dotąd jednak jakoś nie było okazji by sięgnąć po cały krążek. A gdy sięgnąłem po ten najnowszy mógłbym go słuchać na okrągło. Zdecydowanie moje klimaty i wpada mi to w ucho, a chodzi nie tylko o melodyjność tych numerów, powiedziałbym nawet potencjalną przebojowość, ale i smaczki których tu jest cała masa. Pisało się o nich dużo w kontekście podobieństwa do Led Zeppelin, że próbują jakoś wskrzesić styl, który trochę został zapomniany. Ale zważywszy na to, że w muzyce naprawdę trudno wymyślić coś zupełnie nowego, czy to źle że ktoś sięga po to co mu się podoba, co mu bliskie i próbuje zrobić coś podobnego?
niedziela, 25 października 2026
Niezniszczalne lato Liliany - Cristina Rivera Garza, czyli nie chciała być czyjąś własnością
Nagroda Pulitzera w roku 2024, oczekiwania więc miałem dość duże. I choć może nie był to temat dla mnie zupełnie nowy, to forma w jakiej go podjęto, na pewno zwraca uwagę. To jakby rozliczenie z samą sobą przez autorkę, wyrażenie swojej bezradności, tęsknoty i żalu. Ktoś spyta czemu prawie trzy dekady od śmierci siostry? Czy to wciąż temat dla Cristiny Rivery Garzy żywy? Żeby jednak napisać tak intensywną opowieść o stracie, oskarżenie wobec przyzwolenia na traktowanie kobiet jako własności, nie tylko sama autorka musiała znaleźć w sobie siłę. Musiało też upłynąć trochę wody, by społeczeństwo zrozumiało, że to nie są pojedyncze morderstwa, ale cały system myślenia o takich zbrodniach w sposób bagatelizujący, sprawiający że mogły one uchodzić bezkarnie lub karane były w sposób bardzo łagodny.
Żałoba i tęsknota, przeradza się po trochu w śledztwo i zderzenie się z aparatem sprawiedliwości, który najwyraźniej głęboko schował sprawę, by nikt nie znalazł ich błędów i lekceważenia. Ale to nawet nie samo śledztwo jest tu najważniejsze.
sobota, 24 października 2026
Gdyby nie czerń - Filip Zawada, czyli czemu ci ludzie tacy dziwni
O ile książka o której pisałem wczoraj dawała się połknąć błyskawicznie, to z powieścią Filipa Zawady miałem trochę problem. Pozornie - zbiór mniej lub bardziej zabawnych i ciekawych scenek z życia, saga rodzinna, zbudowana trochę na zasadzie podglądactwa przez wszechwiedzącego obserwatora, który zna również myśli i emocje bohaterów. Relacje. Marzenia. Żale. Lęki.
Wciąż jednak miałem pewną trudność by odpowiedzieć sobie na pytanie po co miałbym obserwować bohaterów, bynajmniej nie dlatego że byli mało interesujący, ale było w tym coś z obserwowania mrówek przez kogoś kto miałby czerpać frajdę z ich nieszczęść, bo jest świadom że zaraz nastąpi jakiś kataklizm który zniszczy mrowisko.
Nie miałem więc z tego jakiejś wielkiej przyjemności, choć doceniam niektóre pomysły, bo historia jest zarazem chwilami tragiczna jak i zabawna.
piątek, 23 października 2026
Firefly Lane - Kristin Hannah, czyli trzy dekady przyjaźni
Tym razem mam wrażenie że jest jeszcze bardziej banalnie niż zwykle, bo przez prawie całą książkę nie spodziewajcie się jakichś wielkich zwrotów akcji, dramatów, to życie które czasem toczy się jakoś tak zupełnie zwyczajnie. A nawet jak dzieje się w nim coś ważnego, autorka też nie roztrząsa tego w nieskończoność. Mam wrażenie że to co spotyka bohaterki to jedynie pretekst do tego by tym razem opowiedzieć o przyjaźni. Takiej która potrafi przetrwać nawet kryzysy, długie okresy milczenia, rozbieżne drogi, odległość.
czwartek, 22 października 2026
Republika ludzi młodych - Bernadetta Darska, czyli opowieść o nowym człowieku
środa, 21 października 2026
Wyższa konieczność - Wojciech Chmielarz, czyli czyżby już koniec?
wtorek, 20 października 2026
Mniej obcy, czyli za duzi jesteśmy na takie bajki
poniedziałek, 19 października 2026
Eksperyment - Miłosz Skierski, czyli emocjonalność i ciekawy głos
Niby artystów grających pop, łączących trochę elektroniki, indie rockowe ballady i próbujących przekonać do siebie słuchaczy jest wielu. I choć to nie jest moja muzyczna bajka, najczęściej to rzeczy dość szybko wypadające drugim uchem, to w przypadku Miłosza jednak zwraca moją uwagę jego głos i wrażliwość, odwaga by trochę eksperymentować, by odejść od przeciętności papki muzycznej.
Wierzę że to projekt autorski, że sporo w tym właśnie jego - w tekstach, w emocjach które próbuje przekazać. To się po prostu czuje.
niedziela, 18 października 2026
Kajś - Zbigniew Rokita, czyli opowieść o Górnym Śląsku
Po lekturze Aglo, Bańką po Śląsku wiedziałem że muszę koniecznie sięgnąć wreszcie po tytuł Zbigniewa Rokity, który miałem już od dawna na swojej liście, czyli po Kajś. Nagradzane, chwalone, sam nie wiem czemu czekałem tak długo. Może dlatego, że tytułów do przeczytania mam całą masę i wciąż tą listę rozbudowuję, a pozycje przesuwam i przesuwam. Cieszę się że tym razem się udało.
Pasuje mi ta reportersko-eseistyczna formuła, choć ona sprawia, że nasza uwaga czasem wzrasta, a czasem spada. Masa rzeczy, które próbuje jednocześnie przekazać autor, od historii przez współczesność, też nie zawsze sprzyja naszej ciekawości. A może gdyby to było pogłębione nie czytałoby się tak dobrze, z taką lekkością? Rokita skacze więc z tematu na temat, chwilami traci trochę tempo, jednak próbuje przekazać nam to co jego zdaniem najważniejsze na temat Górnego Śląska, aby trochę lepiej zrozumieć region i jego mieszkańców. Obala pewne stereotypy, ale też tłumaczy to co czasem budzi kontrowersje. Przyzwyczajeni do mapy powojennej, często zapominamy o tym iż ten region ma dość skomplikowaną przeszłość i raczej to nie Polacy ją przede wszystkim budowali. Ba, mimo całej sympatii wobec Polski, nawet ci którzy walczyli w powstaniach i głosowali za granicami na jej korzyść, wielu Ślązaków i ich potomków później zastanawiało się czy to był najlepszy wybór. Co bowiem dostali w zamian za mocną eksploatację i gospodarczy wyzysk przez resztę kraju? Ano niewiele. Politycy zwykle nie mieli zaufania do ludzi z regionu i narzucali swoich, kompletnie nie rozumiejących ani tradycji, ani mentalności.
sobota, 17 października 2026
Osiecka, czyli nadzieja, miłość, strata
90. rocznicę urodzin Agnieszki Osieckiej trudno przegapić, bo w wielu miejscach pojawiają się jakieś specjalnej wydarzenia, koncerty, wspomnienia. W Warszawie mniej więcej w tym samym czasie pojawiają się dwa spektakle. I właśnie o jednym z nich, czyli o najnowszej premierze w Teatrze Ateneum w reżyserii Ewy Telegi dziś w Notatniku.
Mała scena, więc atmosfera bardzo kameralna i dobre warunki do tego by słowa piosenek poetki mogły wybrzmieć trochę inaczej niż w tych najbardziej znanych estradowych wykonaniach. Na scenie jedynie pianino oraz z drugiej strony drewniana lada baru i stołki, na których niektórzy potrafią spędzać godziny nad jednym kufelkiem. No i w tle nostalgiczna atmosfera wywołana przez żywy obraz nawiązujący do malarstwa Edwarda Hoppera - pusty bar i wieczorne, zamglone miasto.
I choć wiadomo że w spektaklu aktor niesie największy ciężar, to w tym przypadku mam wrażenie iż słowa, którymi Katarzyna Łochowska mogła nas czarować dają jej już na starcie połowę sukcesu. Nawet nie dlatego że część z tych utworów i tekstów znamy, ale dlatego że one niosą ze sobą tyle emocji, tyle treści.
Czego najbardziej żałują umierający - Bonnie Ware, czyli ja też żałuję. Że to czytałem
Autorka rzeczywiście jedną z prac jaką wykonywała to była opieka nad osobami starszymi w domach opieki, a potem również w domach prywatnych, gdzie na zlecenie rodzin towarzyszyła osobom starszym, często w ostatnich miesiącach życia, gdy ktoś musiał z nimi cały czas już być. I gdyby temu poświęciła więcej miejsca, opisując nie tylko jakieś krótkie fragmenty niczym sprawozdawczyni, ale wchodząc głębiej, zarówno w swoje emocje jak i osób którym towarzyszyła, może było z tego coś ciekawszego.
czwartek, 15 października 2026
Winni, czyli nie mogę rozmawiać, ale potrzebuję pomocy
Z obiecywanych Wam rzeczy na pewno zalegam jeszcze z reportażem Rokity, książek zresztą nagrodziło się w międzyczasie sporo m.in. nowy Chmielarz, Korespondentka, Kristin Hannah i jeszcze kilka. Filmów mniej, ale też coś będę skrobał m.in. o Mniej obcy (po cholerę wydawać kasę na produkcję takich przeciętniaków to nie wiem), z muzyki już chyba 5 albumów o których chcę coś napisać... A i jeszcze spektakl z Ateneum - "Osiecka" może jutro.
A dziś jeszcze przez chwilę w klimatach sensacyjno-kryminalnych, choć Winni to raczej thriller psychologiczny z pewnym twistem. Tyle że po raz kolejny wychodzi na to, że Amerykanie biorą w miarę świeżą produkcję europejską na warsztat i robią jej kopię, zwykle słabszą i tak też jest i tym razem, byle ze znanym aktorem... Oryginał widziałem więc w sumie nawet tego twistu specjalnie nie miałem. Pomysł wyjściowy był ciekawy, trudno to było spieprzyć, natomiast Netflix już dawno niczym dobrym nie zaskoczył, robi po prostu seryjnie przeciętniaki i im tego więcej, tym poziom satysfakcji spada. Jeżeli nie znacie duńskiej produkcji pewnie i tak bym polecił właśnie ją, ale jeżeli łatwiej Wam sięgnąć po pilota i mieć coś od razu to amerykańska wersja też wchodzi nieźle. Może nie tak dobrze, ale nieźle.
środa, 14 października 2026
Ostatnia rozgrywka - Jeffrey Archer, czyli aż żal że więcej nie będzie
Właśnie skończyłem 54 lata, a wieczór kończyłem sobie lekturą najnowszej powieści Jeffreya Archera. I jak się okazuje niestety również powieści ostatniej. Domknięcie cyklu nad którym pracował ostatnio to była jedna z ostatnich rzeczy, którą zdążył zrobić.
Obdarowywał nas hojnie kolejnymi powieściami przez 50 lat, ja pierwszą jego książkę czytałem chyba w wieku lat nastu. Niestety za diabła nie wiem czy była to Sprawa honoru, czy Co do grosza, pewnie jedna z tych dwóch. A potem wracałem do jego książek mniej lub bardziej regularnie. Choć to lektury w porównaniu ze współczesnymi thrillerami sensacyjnymi może nie z tak zawrotnym tempem, to zawsze potrafił świetnie zaciekawić, zbudować napięcie, dać sporo frajdy. Seria z Williamem Warwickiem jest na to dobrym dowodem. Pomyślana w ten sposób, by każdy tom był jakimś szczeblem kariery młodego chłopaka, który marzy o służbie w policji. Mógłby zostać prawnikiem, miał koneksje, możliwości, studia, a on wybiera drogę mozolnej pracy, począwszy od służby na ulicy. Potem wydział narkotykowy, aż wreszcie najważniejsze zadania i szansa na awans na jedno z najważniejszych stanowisk w służbach mundurowych. Od tego czy je dostanie zależy to czy nie nawali w jednym z ostatnich postawionym przed nim zadań - ma odpowiadać za bezpieczeństwo w trakcie igrzysk olimpijskich w Londynie w roku 2012. Jeżeli coś się wydarzy, zamiast awansu odejdzie w niesławie.












