Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 9 września 2026
Smugi - Małgorzata Starosta, czyli czy naprawdę zbrodnia może ujść na sucho?
Nie ukrywam, że ostatnimi czasy wiele z lektur zaliczam częściowo albo nawet i w całości w formie audio - tak jest po prostu szybciej, a ja mam sporo w ciągu dnia okazji gdy mogę właśnie w ten sposób kontynuować sobie "czytanie" wybranych książek. Wiadomo, czasem z lektorem trafi się lepiej, czasem gorzej, jednak od słuchowisk oczekiwałbym że będą czymś na jeszcze wyższym poziomie atrakcyjności. Niestety "Smugi" udowodniły mi że może być inaczej.
Już dawno nie miałem takiego odczucia WTF przy słuchaniu książki, bo produkcja przygotowała to tak, że dźwięki "tła" potrafiły zagłuszyć nawet lektora. Żeby było śmieszniej nie zawsze o nich pamiętano, tak jakby dopiero przy konkretnym wspomnieniu w tekście o kluczykach, krokach, drzwiach, trzeba było koniecznie je nagrać albo podkreślić że bohaterowie siedzą w knajpie. Jak to fatalnie zrealizowano! Odbiera to sporo z przyjemności. A jak dodam do tego nie zawsze idealnie dobrane głosy (sporo z nich brzmi dość sztucznie jakby dukali swoje kwestie), to już generalnie klapa. Ponieważ jednak nie mam wersji papierowej, tym razem nie mogłem się "przerzucić" a w ebookach kryminałów i thrillerów nie chce mi się czytać, bo oczy się męczą - cyfrowe wersje zostawiam sobie na teksty które czytam powoli, po kilka stron, a te konkretne gatunki po prostu połykam i męczyłbym się gdybym nie mógł skończyć historii w jeden czy dwa dni. Ciekawość to jedno, ale i poczucie że mogę sobie spokojnie przyspieszyć tempo, bo tu głównie liczy się zagadka, napięcie, a nie detale.
Tak długi wstęp ale warto też parę zdać o samym tytule. Autorkę kojarzyłem dotąd raczej z komediami kryminalnymi, okazuje się że próbuje sił w różnych historiach, nawet w fantasy, więc może jeszcze będę do niej powracał by sprawdzać jak wypada w odmiennych gatunkach. Tym razem sięgnęła po prawdziwe wydarzenia, by wokół nich zbudować historię o próbie wyjaśnienia zbrodni po wielu latach. W niewielkiej wiosce na Podlasiu najpierw znika dwójka dzieci, a potem ktoś znajduje ich ciała. Sprawcy nigdy nie znaleziono, choć policja i prokuratura cisnęła bardzo mocno, nie przejmując się więzami rodzinnymi czy wiekiem przesłuchiwanych.
Już dawno nie miałem takiego odczucia WTF przy słuchaniu książki, bo produkcja przygotowała to tak, że dźwięki "tła" potrafiły zagłuszyć nawet lektora. Żeby było śmieszniej nie zawsze o nich pamiętano, tak jakby dopiero przy konkretnym wspomnieniu w tekście o kluczykach, krokach, drzwiach, trzeba było koniecznie je nagrać albo podkreślić że bohaterowie siedzą w knajpie. Jak to fatalnie zrealizowano! Odbiera to sporo z przyjemności. A jak dodam do tego nie zawsze idealnie dobrane głosy (sporo z nich brzmi dość sztucznie jakby dukali swoje kwestie), to już generalnie klapa. Ponieważ jednak nie mam wersji papierowej, tym razem nie mogłem się "przerzucić" a w ebookach kryminałów i thrillerów nie chce mi się czytać, bo oczy się męczą - cyfrowe wersje zostawiam sobie na teksty które czytam powoli, po kilka stron, a te konkretne gatunki po prostu połykam i męczyłbym się gdybym nie mógł skończyć historii w jeden czy dwa dni. Ciekawość to jedno, ale i poczucie że mogę sobie spokojnie przyspieszyć tempo, bo tu głównie liczy się zagadka, napięcie, a nie detale.
Tak długi wstęp ale warto też parę zdać o samym tytule. Autorkę kojarzyłem dotąd raczej z komediami kryminalnymi, okazuje się że próbuje sił w różnych historiach, nawet w fantasy, więc może jeszcze będę do niej powracał by sprawdzać jak wypada w odmiennych gatunkach. Tym razem sięgnęła po prawdziwe wydarzenia, by wokół nich zbudować historię o próbie wyjaśnienia zbrodni po wielu latach. W niewielkiej wiosce na Podlasiu najpierw znika dwójka dzieci, a potem ktoś znajduje ich ciała. Sprawcy nigdy nie znaleziono, choć policja i prokuratura cisnęła bardzo mocno, nie przejmując się więzami rodzinnymi czy wiekiem przesłuchiwanych.
wtorek, 8 września 2026
Obcy, czyli upał i chłód
Mam wrażenie, że twórczość Alberta Camusa po obejrzeniu ekranizacji w reżyserii François Ozon na nowo może wzbudzić ciekawość i sprawić że młodsze pokolenia też zaczną szukać tam pewnych odpowiedzi albo potwierdzenia tego co czują. Dziś nie brakuje osób, które czują pewien dystans, a może nawet chłód, obojętność wobec świata, wobec bliźnich, postawa bohatera "Obcego" wydawać się więc może komuś nie tylko zrozumiała ale i bliska. To emocjonalne odrętwienie w jakim tkwi Meursault szokowało jemu współczesnych, było jednym z argumentów by wydać na niego wyrok, a dziś pewnie znalazło by wielu obrońców i apologetów.
Mimo chłodu, surowości jaka jest w tym obrazie i w bohaterze, ma jednocześnie w sobie wiele zmysłowości, dlatego mam wrażenie że zainteresowanie prozą Camus będzie rosnąć. No i jeszcze zarysowana tu relację z inną kulturą i traktowanie jej przedstawicieli jako groszy gatunek ludzki - przecież to wciąż żywy temat debaty społecznej, na ile nietolerancja może być usprawiedliwiona brakiem zgody na zmiany zachodzące wokół. W "Obcym" zresztą to bardziej postawa ogólnoludzka a nie ograniczona jedynie do Arabów, zresztą sytuacja jest inna bo akcja dzieje się w Algierii, którą Francuzi jedynie uważali za swój teren, choć byli tam kolonizatorami.
poniedziałek, 7 września 2026
Peter Gabriel - i/o, czyli a Ty wolisz jasność czy mrok?
Peter Gabriel co prawda wypuścił nie tak dawno kolejny album, ale ja postanowiłem poświęcić notkę płycie, którą nagrał kilka lat temu, po bardzo długim swoim milczeniu. To zwykle rzeczywiście jest jakaś próba czasu - na ile artysta ma jeszcze coś do powiedzenia, na ile potrafi zrobić krok ku współczesności, zaczarować nową publiczność. Na pewno był to też trochę zaskakujący eksperyment, żeby te same utwory zaprezentować w różnych wersjach, nagrywając jakby dwie odsłony tego krażka - ciemną i jasną, bardziej mroczną i bardziej optymistyczną. Można sobie porównywać i zestawiać to co najbardziej nam się podoba. Remixowanie niby nie jest niczym nowym, zwykle jednak pojawiają się te "inne" wersje dopiero po pewnym czasie, a tu proszę...
Pewnie odsłanianie przez rok kolejnych utworów z płyty też nie było najlepszym pomysłem, bo gdy wydano cały album nie było już niespodzianek, ale kto zabroni artyście...
Mimo wszystko to ciekawa płyta i na pewno zasługuje na to by po nią sięgnąć.
niedziela, 6 września 2026
sobota, 5 września 2026
Przytulne miejsce - Peter S. Beagle, czyli czy potrafimy odejść w spokoju
Rany jakie to było dziwne. Pozornie proste, ale jednak pełne jakichś ładnych cytatów i filozoficznych refleksji. Klimatyczne. A to że trudno mówić by wciągało wynika raczej z tego że próżno tu szukać zwrotów akcji, jakiejś ekscytującej fabuły. Nie to żeby autor nie próbował, wychodzi mu jednak średnio.
Bohater tej powieści to Jonathan Rebeck - mężczyzna już po 50, były aptekarz,
bankrut. Od blisko 20 lat mieszka na cmentarzu. Uciekł od zgiełku
świata, bo nie potrafi tam żyć, nie potrafi już się do niego
dostosować. Swój dom i cichy azyl znalazł na cmentarzu, pośród umarłych.
Mieszka w mauzoleum, rozmawia z duchami, a stary kruk przynosi mu
jedzenie (kanapki które kradnie) i nowinki ze świata, które wyczytał w gazetach. Mężczyzna nie wychodzi poza mury cmentarza jakby sam już był duchem, podlegającym ograniczeniom które nie pozwalają mu na funkcjonowanie w świecie poza nim. Ale jemy to nawet nie przeszkadza. Dopóki nie uświadomi sobie że przecież nie musi być tak bardzo samotny, że nie musi rozmawiać jedynie ze zmarłymi czy krukiem.
piątek, 4 września 2026
Sarmatia - Artur Wiesław Wójcik, czyli czy uda się obalić czarną legendę złotego wieku?
Trochę wykorzystując popularność serialu 1670 i obśmiewanie Sarmatów z ich największymi kutasami (a co!) autor postanowił wydać publikację, która obiecywała trochę coś czego nie do końca potem udało się zrealizować. No bo co to znaczy: zmierzyć się z czarną legendą złotego wieku? Czyżby autor zamierzał udowodnić, że to co zwykle opowiada się o XVII-XVIII wieku, rosnącej roli szlachty, osłabianiu państwa i powolnej anarchii, samowoli, które zjadały Rzeczpospolitą, nie były prawdą? Oczywiście żarty z doszukiwania się przodków w dalekiej przeszłości i zbytnie go zadzieranie nosa, czasem idą tak daleko, że zapomina się o tym iż Polska naprawdę była w tym okresie potęgą, cieszyła się względnym spokojem, swobodami obywatelskimi (i tolerancją religijną) a szlachta pozostawiła po sobie masę dowodów na swoją wielkość. Czy jednak powiedzenie: nie przesadzajmy z tym ośmieszaniem facetów w żupanach, wystarczy by powiedzieć: oto obaliłem czarną legendę i wszystko jest cacy? Autor musiałby dostarczyć dowodów na to, iż wiele faktów wskazywanych na potwierdzenie zaprzaństwa, rozrzutności, zaślepienia polskich szlachciców, nie mają potwierdzenia. A tego raczej nie jest w stanie zrobić. W sumie sam siebie określa jako popularyzatora historii, demaskatora mitów, opisywacza szurii i pseudonauki wszelakiej, raczej spodziewałbym się że weźmie się też do dekonstrukcji mitu o wielkości, braku krytycyzmu i wyjątkowości sarmackiej tożsamości, a nie do jej obrony.
Sarmatia jest więc podróżą w czasy gdy od XVI wieku zaczęły rosnąć wpływy szlachty, a kolejni władcy mieli przez nią coraz bardziej związane ręce, musząc liczyć się z ich głosami. Podróżą ciekawą, ale trudno powiedzieć że wielce odkrywczą. To zbiór faktów, ciekawostek, które dają pewien obraz zarówno jasnych stron epoki, jak i tych ciemniejszych.
czwartek, 3 września 2026
Aż po kres, czyli nie miałam innego wyjścia
Zanim o seansie z Netflixa, podrzucam jeszcze jeden link: kilka tygodni temu Marta napisała o najnowszej powieści Wojciecha Nerkowskiego "Włoskie śledztwo". Ona zachwycona, a ja... no cóż.
Żeby przeczytać kliknij tu
A może to jakiś taki czas mam że prawie nic mi się nie podoba? Wiadomo że im więcej, tym poprzeczka rośnie, a i widać pewne klisze, niedociągnięcia.
Przy "Aż po kres" też mam ochotę pomarudzić. Może i ciekawa historia, ale zabrakło jakiegoś pomysłu, by wprowadzić tam więcej pazura i emocji.
Długo się rozkręca i zapowiada się bardziej jakiś melodramat - historia matki samotnie wychowującej synka, bo z facetem nigdy nie mogła się dogadać i rozstali się niekoniecznie w dobrych stosunkach. Gdy jednak chłopiec zachoruje na białaczkę, oboje staną obok siebie jak przed laty. To jednak ona gotowa jest na dużo więcej niż on...
środa, 2 września 2026
Pierwszy dżentelmen - Bill Clinton, James Patterson, czyli to niemożliwe by sprawcą był ktoś taki...
To już trzecia powieść napisana przez duet: byłego prezydenta, który podrzuca pewnie smaczki na temat kulisów Białego Domu i pisarza, który regularnie podrzuca swoim fanom kolejne powieści sensacyjno-kryminalne. Patterson co prawda wzbudza u niektórych kontrowersje, bo odważnie przyznał się, że wiele z jego tytułów pisanych jest przez kogoś innego - on daje jedynie szkic pomysłu i potem kontroluje kierunek, ale trzeba przyznać że czyta się je naprawdę dobrze i jako rozrywka sprawdzają się nieźle.
O dwóch poprzednich tytułach duetu pisałem na blogu (można znaleźć notki w spisie przeczytanych), ale Pierwszy dżentelmen ma trochę inny charakter. To bardziej thriller prawniczo-kryminalny, trochę w stylu Grishama, niż sensacja z wątkiem kryminalnym jak w poprzednich przypadkach. Zmieniła się nawet postać numer jeden - to już nie jest były komandos, szanowany przez ludzi polityk, ale...
No właśnie w przypadku Pierwszego dżentelmena to nie Biały Dom jest na pierwszym planie, a przynajmniej nie cały czas. Prezydentem jest kobieta, która właśnie szykuje się do radykalnych reform i zbiera poparcie dla trudnych cięć w budżecie, a cała afera będzie dotyczyć nie jej, ale jej męża. To były sportowiec, który z powodu kontuzji kiedyś przerwał karierę, raczej prosty facet, bez wielkich politycznych zapędów. Gdy powraca sprawa zaginięcia młodej kobiety, z którą przyjaźnił się w młodości, to cios nie tylko dla niego, ale i dla małżonki i całej jej ekipy...
wtorek, 1 września 2026
Młodsza siostra, czyli czemu coś odrzucać?
Filmy z etykietą queer niektórzy omijają z daleka, ale "Młodsza siostra" więcej w sobie ma z filmów o dojrzewaniu i poszukiwaniu siebie. Reżyser rzeczywiście wprowadza nas trochę w środowisko, pokazuje obrazki z parady, z klubów, jest w tym jednak bardziej ciekawość obserwatora niż zaangażowanie żeby widz koniecznie coś zaakceptował. Towarzysząc bohaterce cały czas czujemy jej poszukiwania, zmaganie się z samą sobą, nie tylko skupione na jakimś coming oucie, ale po prostu próbach połączenia różnych rzeczy które są dla niej ważne. Tu nie ma coś za coś, czyli jednoznacznego odrzucenia konserwatywnych wartości przekazanych przez rodziców, a raczej dylemat czy da się żyć łącząc jedno z drugim. Fatima czuje że lepiej czuje się z chłopakami i w męskich rozrywkach, a podobają jej się dziewczyny, jednocześnie ważna jest dla niej wiara, rodzina, algierskie korzenie. Potrafi nawet pójść do imama ze swoimi rozterkami, by jakoś poukładać się ze swoim sumieniem.
To młodziutka dziewczyna, dopiero kończy szkołę, przed nią wybór studiów, jakieś kolejne wybory, ale wciąż mieszka z rodzicami i nie ma w niej chęci ucieczki, buntu.
To młodziutka dziewczyna, dopiero kończy szkołę, przed nią wybór studiów, jakieś kolejne wybory, ale wciąż mieszka z rodzicami i nie ma w niej chęci ucieczki, buntu.
poniedziałek, 31 sierpnia 2026
Odyseja, czyli trauma wojenna czy jednak rozgrywki bogów?
Sierpień kończę filmem Christophera Nolana, który był tak oczekiwany, ale chyba ostatecznie u nas nie wzbudził aż tak wielkich zachwytów jakich być może oczekiwano. Rzeczywiście - nie jest to widowisko, w którym przeciętny widz mógłby delektować się kolorami, obrazami, akcją, tempem, napięciem. Reżyser pozornie dość wiernie stara się odtworzyć wydarzenia (ale już nie wszystkie elementy ze świata bogów i zmarłych) z epopei Homera, ale robi to po swojemu. W efekcie wychodzi się z kina z refleksją jakże zaskakującą: mimo kompletnie innych czasów udało się połączyć Iliadę i poprzedni film Nolana, czyli Oppenheimera. Przesłanie bowiem jest bardzo czytelne: podejmowane decyzje, realizowana przemoc i zniszczenie, ma swoje konsekwencje również w duszy człowieka. Bogowie starają się pokazać pewną lekcję, a my wciąż jej nie odczytujemy albo nie chcemy przyjąć, wybierając po raz kolejny dumę, chciwość, żądzę, zemstę itd.
Psychologiczne interpretacje tekstów antycznych? Można i tak, tylko czy naprawdę mówi to więcej o tych dziełach czy o nas żyjących współcześnie?
niedziela, 30 sierpnia 2026
Revolterium - Bernard Gromek, czyli czy wiesz kim był Edward Dembowski?
Czytane prawie zaraz po Cham z kulą w głowie Szczerka Revolrterium pozostawiło mnie wciąż w mrocznych i pełnych przemocy klimatach. Tam miałem jednak jakąś alternatywną wizję historii, Gromek zaś stara się trzymać realiów epoki i to chyba jeszcze bardziej czyni tą lekturę pesymistyczną i dość wstrząsającą. To wizja życia w Krakowie i w Galicji w okolicach 1848 roku, gdy pamięć o powstaniu krakowskim wciąż była żywa. Zarówno ofiary, ci co poszli do więzienia, ale i ci którzy przeżyli wciąż nie mogą zapomnieć, bo też wydarzenia te mocno wstrząsnęły społeczeństwem. Oto tych, którzy rzucili hasło niepodległości i wyzwolenia chłopów spod pańszczyzny nie tylko nie czekało wsparcie ze strony tych z którymi chcieli się bratać, ale czekały ich kosy, pięści, widły i niechęć. W najlepszym razie obojętność. Naiwnie wierzyli w pospolite ruszenie, na braterstwo klas, a tymczasem zaborca rozegrał ich jak małe dzieci, przez jakiś czas przymykając oczy na rabunki, palenie dworów i mordowanie szlachty przez chłopów i rozprawiając się z tą garstką uzbrojonych idealistów.
Co zmieniło się po dwóch latach? Znowu w mieście odzywają się głosy wzywające do walki o niepodległość, budzą się jakieś nadzieje na niezależność, ale ci którzy dobrze pamiętają o tym jak skończył się niedawny zryw, raczej nie mają wiary że coś z tego będzie.
Co zmieniło się po dwóch latach? Znowu w mieście odzywają się głosy wzywające do walki o niepodległość, budzą się jakieś nadzieje na niezależność, ale ci którzy dobrze pamiętają o tym jak skończył się niedawny zryw, raczej nie mają wiary że coś z tego będzie.
piątek, 28 sierpnia 2026
Poczekam z Tobą - Jakub Bączykowski, czyli to co ważne, to co piękne, to co prawdziwe
Kolejna powieść Jakuba Bączykowskiego, który podbił moje serce "Zadzwoń zanim dojedziesz", ale generalnie z przyjemnością połykam jego książki, niezależnie czy szły bardziej w stronę komediową, kryminalną, czy jak ostatnio w obyczajową. Znalazł sobie pewną niszę i w niej porusza się całkiem sprawnie - bierze historie z życia, jakieś postacie, które można powiedzieć że mogą przypominać każdego z nas, takich normalsów i buduje z tego pełne ciepła, emocji i pozytywnych wibracji powieści. Takie do połknięcia w kilka godzin. Nie są to klasyczne obyczajówki, bo to nie jest klucz "trudność-zmiana-happy end" gdzie w tle oczywiście zawsze jest romans. U Kuby nie. Są czasem małe lub większe dramaty, są jakieś trudne decyzje, ale ani nie obiecuje że zawsze będzie słodko i z górki ani na siłę nie szuka rozwiązań w sercowych uniesieniach.
Przecież życie składa się z tylu rzeczy i emocji, które składają się na szczęście - nie musi to być od razu zakochanie i szał ciał. Spytacie co zatem?
środa, 26 sierpnia 2026
Milczenie - Marek Stelar, czyli to były takie dziwne czasy...
Znowu trochę pokićkałem w ramach serii, czyli po drugim tomie, zamiast sięgnąć po pierwszy, poleciałem z trzecim :( I niby każdy to oddzielna sprawa, a jednak zawsze możliwość przyglądania się życiu prywatnemu bohatera jest jakimś ważnym dodatkiem, bo to wszystko ma wpływ na jego pracę. Zwłaszcza że Aspirant Przeworski, zesłany w tomie drugim na peryferia, teraz wraca do Szczecina po awansie, za to z porozwalanym życiem uczuciowym.
Stelar umiejętnie wykorzystuje wątki historyczne, dobrze wydaje się znać region i dlatego też mam wrażenie tak dobrze się to czyta. Nie są to jakieś oczywiste historie, ale zawsze dorzuca trochę mniej znanych ciekawostek (np. teraz o akcji Bricha, czyli przerzucaniu Żydów już po zakończeniu wojny przez granicę zachodnią), zgrabnie też splata nitki pomiędzy współczesnością a przeszłością.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













W zamierzeniach autora powieść miała być epitafium dla tragicznie zmarłych rodziców Pereca. To zniknięcie, pragnienie przywrócenia do porządku chaosu jaki się pojawił, zapełnienie braku, jest tu kluczem do odczytania całości a wszystkie detale poszczególnych wątków nie są nawet aż tak bardzo istotne.