wtorek, 7 grudnia 2021

Wielki ogarniacz życia (Pani Bukowa), czyli jak być szczęśliwym, nie robiąc niczego

Kolejny "przerywnik", między poważniejszymi lekturami, rzecz upolowana na wymiankach i do zerkania sobie gdy masz wolne dwie minuty (np. wiadomo w jakiej sytuacji). Bawić bawi, choć wiadomo, że to raczej materiał dość rozdmuchany, robienie z tego książki zakrawa raczej na żart, skoro prawie te same treści można znaleźć w sieci. Taki to już fenomen naszych czasów, że to co tam zyskuje popularność, ktoś potem próbuje sprzedać w innej formie. Dobrze, że jeszcze głupich filmików z kotkami jeszcze nikt nie nauczył przerabiać się na książkę. Wiem, marudzę, ale to naprawdę dość rozczarowujące uczucie, gdy coś da się przeczytać w godzinę, bo połowa stron to obrazki albo jedno zdanie "złotych myśli" na całą stronę.
I mówię to, choć sam zaglądam na ten profil, bawi mnie zawarty tam humor. Po prostu nie wiem czy należy traktować to jako pełnoprawną książkę.

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Fornikarium - Kornel Filipowicz, czyli w moim świecie mrówek

Czasem trafia ci się taki tekst, że z zachwytem zanurzasz się w kolejne fragmenty, delektujesz się zdaniami, nawet nie przejmując się tym, iż sama treść finalnie cię rozczarowuje. Tak właśnie miałem z opowiadaniami Filipowicza. Nie zawsze wszystko mi tu do końca pasowało, czasem coś nawet zazgrzytało, ale mimo wszystko z przyjemnością zanurzałem się kolejne strony. To nawet nie tyle ludzka ciekawość mnie przyciągała, ale właśnie chęć smakowania tego klimatu, cudownych opisów przyrody i refleksji na temat związku człowieka z naturą. I nawet niepotrzebne mi długie analizy tych tekstów (wstęp i posłowie zajmują tu chyba ponad 10% całości), choć doceniam to, że ktoś dla nas te teksty zebrał z różnych tomów, trochę już zapomnianych i odkrywa na nowo. Czy potrzeba je komentować? Może i tak, bo przecież część z nich może dziwić przy dzisiejszym pojmowaniu ekologii, umiłowania przyrody. Filipowicz to człowiek z innego pokolenia, dzieciństwo i młodość spędzał na łonie natury, potem wojna też na pewno nie była czasem sprzyjającym zachwytowi nad każdym stworzeniem - trzeba było jeść, trzeba było myśleć o przeżyciu, a do tego niestety należy również zabijać. Mimo wszystko nawet w opowiadaniach o rybach, do których autor nie miał aż tak pełnego szacunku stosunku, jak do innych żywych stworzeń, czuć nie tylko sentyment do tych wspomnień, ale i to pochylenie się z zachwytem i podziwem przy zetknięciu się z życiem, które istnieje obok nas.

sobota, 4 grudnia 2021

Zapomiany - Adrian Bednarek, czyli na spotkanie autorskie to będę szedł ze sporymi obawami

O ile lubię thrillery i muszę przyznać, że Adrian Bednarek potrafi grać w tą grę z czytelnikiem, to przy każdej kolejnej książce tego autora, czuję się trochę tak, jakby potrzebował zaraz iść pod prysznic, żeby zmyć z siebie brud i zło, bo jeszcze się do mnie przyklei.
Inni również piszą o scenach przemocy, gwałtów, o okrucieństwie, tyle, że u niego to świat, który nie tylko dotyka głównych bohaterów, on ich tworzy, jest ich częścią. Stąd niejednokrotnie czujemy do nich obrzydzenie, a mimo to z jakąś dziwną fascynacją obserwujemy to jak układają się ich plany. Zostaną złapani czy nie, spotka ich kara, a może to oni będą starali się wymierzyć karę dla jeszcze gorszych drani niż oni sami...

Miłość po dwóch stronach Atlantyku, czyli z nami Ci będzie dobrze

R: Tym razem teatralnie wylądowaliśmy w miejscu dość wyjątkowym, bo w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Przy okazji spacer, Ogród Światła, a potem oczekiwanie na spektakl. Nawet jeżeli jednak były na naszych twarzach uśmiechy, to przedstawienie je dość szybko zdmuchnęło - to bardzo aktualna opowieść, ale niestety dość gorzka i nie nastrajająca zbytnio optymizmem.


MaGa: Dwie dorosłe córki, jedna w Polsce, druga w Stanach Zjednoczonych, a pomiędzy nimi krąży w półrocznych odstępach czasu owdowiała matka, która zaczyna się starzeć, chorować. I zaczynają się przysłowiowe schody…

R.: W naszej kulturze jakoś tak się przyjęło i uważa się to za normalne: dostaje się od rodziców tak wiele, że potem dzieci opiekują się nimi tak długo jak trzeba. Nikt specjalnie głośno nie narzeka, choć wiadomo, iż gdy przychodzi choroba, jakieś problemy, wcale nie jest łatwo pogodzić taką opiekę, z pracą, dziećmi, małżeństwem, domem i wszystkim tym, czym człowiek żyje. Jednemu przychodzi to z większą radością, inny traktuje to jako najgorszą karę, ale dobrze gdy przychodzi taki czas, że można odpocząć i przekazać te obowiązki rodzeństwu. Dwie siostry, każda ze swoim życiem, marzeniami, podejściem do obowiązków i mama, która lubi jednak wtrącić swoje trzy grosze. Czy w każdym domu będzie czuła się równie dobrze?

piątek, 3 grudnia 2021

Victoria/True woman show czyli jesteśmy dość

Proszę Państwa, zaczynamy show! Zasiadając na widowni automatycznie stajemy się obserwatorami i jurorami internetowego konkursu. Będziemy musieli z trzech kandydatek wyłonić tę jedną jedyną: idealną kobietę. Zainteresowane koroną zostaną poddane różnym testom, odpowiedzą na rozmaite pytania… Konkurs prowadzi przebojowy, charyzmatyczny Oskar – wodzirej i showman, błyszczący cekinami, uśmiech jak u bohatera filmu „Maska” (Krzysztof Szczepaniak), słownictwo jak ze skomercjalizowanego reality show. Bawimy się!

A oto kandydatki: Wiktoria – ekspedientka, która pracuje za marne pieniądze, niewiele w życiu osiągnęła, jest popychadłem nawet we własnej rodzinie, marzycielka, marzy by coś w końcu w tym życiu wygrać (Edyta Olszówka); Justyna – typowa Matka-Polka, trójka dzieci + mąż (czyli jakby czwórka dzieci), kobieta do wszystkiego, o organizacji domu wie wszystko, bo przecież inaczej by poległa na niwie rodzinnej (Ewa Konstancja Bułhak) oraz Ewa – dzielna szefowa korporacji, od rana na nogach, telefon w dłoni… zarządza, rozkazuje, zdrowo się odżywia, dba o kondycję, niezależna i samodzielna (Anita Sokołowska).

Informacja zwrotna – Jakub Żulczyk, czyli żeby sobie tylko przypomnieć

Nie stanowi tajemnicy, że jestem wielbicielką prozy Żulczyka, bo zawsze czuję, że pisze prawdziwie i tym razem mój ulubieniec nie zawiódł. Przeraża mnie kiedy ujawnia najciemniejsze strony życia i najczarniejsze miejsca w duszy każdego z nas, ale jednocześnie wywołuje radość, że mnie to nie dotyczy, że w życiu udało mi się coś strasznego ominąć, nie doświadczyć aż takiej traumy jaka jest udziałem innych. Podejrzewam, że każdy z nas otarł się o alkoholizm w swoim środowisku w większym czy mniejszym stopniu, niby wiemy o co chodzi, ale… ta książka odsłania nam kulisy, za które mało kto zagląda. A jeśli już zajrzy – to nie chce się tym chwalić ani o tym mówić.


„Informacja zwrotna” to opowieść o dramacie pewnej rodziny. Marcin Kania, ex muzyk, ślizgający się po życiu alkoholik, żyjący z tantiem za dawne przeboje, pewnego dnia budzi się na kacu z przeświadczeniem, że stało się coś złego. Zaginął jego syn, a on nie wie co się stało choć budzi się w jego mieszkaniu. Plamy krwi sugerują, że wydarzyło się coś strasznego, ale czyja to krew: ojca czy syna? A może obu? Chyba się spotkali, ale co było potem? Nie byli w najlepszych stosunkach… ale chyba go nie zabił? Nie może sobie przypomnieć, bo po raz kolejny porządnie się zalał, ale jeśli sobie nie przypomni to nie znajdzie syna. Zdaje sobie sprawę, że klucz do odkrycia tej zagadki i odnalezienia syna znajduje się w jego głowie, tylko jak tam dotrzeć, kiedy mózg przeżarty jest przez alkohol. Ale przecież musi…

czwartek, 2 grudnia 2021

Dziwny człowiek/Grzmijcie fanfary zwycięstwa - Boris Akinun, czyli starcie wywiadów ważniejsze od starcia armii

Okładka książki Dziwny człowiek / Grzmijcie, fanfary zwycięstwa! Boris Akunin Powracam do serii Bruderszaft ze śmiercią Akina. Przed Wami tom trzeci cyklu, a w kolejce mam jeszcze czwarty. Każda z tych książek to dwa rozdziały, czy też odcinki pewnej historii, postacie się powtarzają, śledzimy ich kolejne przygody, ale nie są one jakoś super mocno połączone, można więc czytać to nawet niezależnie od siebie. To co łączy serię, to pomysł: tekstowi towarzyszą ilustracje, fotografie z opoki, ale również fragmenty jakby z niemego kina, gdzie jakiś fragment pieśni, poezji, ma oddać klimat akcji, tego co możemy zobaczyć. Czytamy tekst, a co kilka stron mamy więc trochę urozmaicenia. Dzięki temu czyta się to szybko i dość przyjemnie.
A sama zawartość? Jak to u Akunina, czyli jakaś mało skomplikowana intryga, ale ładnie poprowadzona, tak by budować ciekawość czytelnika. Wszystko oczywiście retro i wokół działalności wywiadu Rosji (choć część rozdziałów poświęcona jest szpiegowi niemieckiemu).

wtorek, 30 listopada 2021

Świństwo, czyli siedzi w głowie drodzy Państwo

MaGa: Ale mocny przekaz! Niby historia znana od zawsze, ale jak opowiedziana! WOW!

R.: Powieść Marie Darrieussecq narobiła sporo zamieszania, ale było to 25 lat temu. Dziś na pewno argumenty feministyczne i mocny głos na temat wykorzystywania kobiet jest lepiej słyszalny i rozumiany. Nie znając oryginału trudno mi powiedzieć na ile twórcy spektaklu byli mu wierni, przyznaję jednak, że mimo pozornego braku realizmu tej historii, przekaz jest mocny i robi wrażenie. Drażni, boli, ale i zmusza do myślenia.

MaGa: Naiwna dziewczyna wykorzystywana na wszystkie możliwe sposoby przez mężczyzn, którzy za drobne przywileje pasożytują na jej ciele. Długo nie dostrzega przemocy jakiej jest poddawana, nie zdaje sobie sprawy ze stopnia własnej degradacji aż do czasu, gdy jej ciało zaczyna się zmieniać, a cały organizm zachowuje się jakoś inaczej.

poniedziałek, 29 listopada 2021

Kajko i Kokosz. Musical, czyli więcej sentymentu niż zabawy (dla mnie)

Mam sentyment do komiksów, które czytywałem w dzieciństwie i chyba nawet Kajko i Kokosz Janusza Christy stawiam wyżej niż równie kultowego Tytusa. Dlatego, choć nie ukrywam że z pewnymi obawami, udałem się na musical, który Teatr Syrena przygotował jako najnowszą premierę na sezon 2021. Zabrałem ze sobą córkę, choć też już wyrosła z dziecinnych przedstawień, żeby w razie czego pomogła mi spojrzeć na to w miarę obiektywnie, bez sentymentu. Notka powstaje więc głównie dzięki niej, bo sam, prawdę mówiąc chyba nic bym nie napisał. Jak tu krytykować coś, gdy nie jestem odbiorcą - ewidentnie są nim widzowie dużo młodsi. Jak tu chwalić coś, gdy nie łapię tej konwencji, gdy ona mnie nie bawi, a raczej wywołuje zażenowanie.

niedziela, 28 listopada 2021

Office.pl, czyli Siedlce jako stan świadomości

W zapasie dwie notki teatralne, dziś dojdzie jeszcze trzeci spektakl do opisania, kilka książek też czeka na swoją kolej, ale ponieważ czasu mało, znowu idę na łatwiznę. Serial Office.pl zasługuje na kilka zdań, choć raczej nie na dużo więcej, więc bez wyrzutów sumienia, mogę wepchnąć go na dzisiejszy wpis.
Brytyjskie i amerykańskie wersje stanowią odniesienie, które mocno tkwi w świadomości ludzi, więc na pewno było niełatwo doskoczyć do tego poziomu. Pozostawiając więc żarty z korpo i ze specyficznych relacji, jakie mogą powstawać pomiędzy ludźmi, przy różnych ich charakterach, dołożono jeszcze trochę współczesnych tematów budzących kontrowersje i wciśnięto to w ramki polskiej prowincji. Niech nikt się za to moje określenie nie obraża, ale niestety Siedlce, podobnie jak i wiele innych miast, żyje trochę innym tempem (do nie tylko wada, ale i zaleta), a twórcy jeszcze bardziej to podkręcają (wyprawa do stolicy).

sobota, 27 listopada 2021

Szkoła, czyli podmiotowość czarnych kwadratów

Nowy muzyczny spektakl Teatru Młyn już po raz drugi dostępny online - kto zdąży to dziś ma czas do 20.00 albo musi czekać na kolejną okazję. No i oczywiście może iść obejrzeć na żywo.
Tym razem Natalia Fijewska-Zdanowska dotyka kwestii chyba dość dla nas wszystkich aktualnej, czyli edukacji. I choć czyni to raczej od strony nauczycieli, pośrednio tak naprawdę zdajemy sobie sprawę, że rzecz dotyczy również dzieci. Jeżeli bowiem ci, którzy mają z nimi pracować, są pełni frustracji, niespełnieni, wepchnięci w ramki nakazów i zakazów, to nie będą w stanie pomóc w ukształtowaniu młodych umysłów, by one były wolne, otwarte, poszukiwały prawdy.

piątek, 26 listopada 2021

Lato utraconych - Anna Kańtoch, czyli podobno Bóg rozpozna swoich

Rzadko się zdarza, by druga część jakiegoś cyklu, była lepsza niż początek serii. A tak mam w tym przypadku. Co prawda z początku czekało nie zdziwienie, a może nawet rozczarowanie: ale jak to? To nie jest kontynuacja? Tam nie dowiedziałem się jakie jest rozwiązanie zagadki z przeszłości i tu też tego nie dostanę? Potem jednak człowiek wchodzi coraz bardziej w tą historię i z niepokojem śledzi jej rozwój. Akcja drugiego tomu cyklu dzieje się bowiem sporo lat przed fabułą części pierwszej - bohaterka wciąż jest na służbie, cenią ją przełożeni, tyle że właśnie przechodzi trudny czas, bo zmarł jej mąż. Poświęca się więc pracy, by nie popaść w rozpacz, choć zdaje sobie sprawę, że nie jest tak błyskotliwa i w pełni sił, jak jeszcze choćby rok wcześniej.
Nie chce jednak siedzieć w domu, więc przyjmuje sprawę, która od początku sprawia wrażenie tajemniczej: oto w niewielkim domku w lesie, zamordowana zostaje rodzina z małymi dziećmi, jedynie ich nastoletni syn, z ciężkimi ranami przetrwał masakrę. Niestety świadek z niego kiepski - trauma była tak wielka, że nic nie pamięta z tamtego dnia, a wszyscy obchodzą się z nim jak z jajkiem, bo to już drugi tak poważny kryzys w jego życiu. Porwany w wieku lat 5, ponad dekadę spędził w zamknięciu, bez kontaktu ze światem i dopiero niedawno odzyskał wolność i wrócił do swojego biologicznego ojca, który w tym czasie założył nową rodzinę.

czwartek, 25 listopada 2021

Fabryka os - Iain Banks, czyli znaki, ofiary i rytuały

Dawno nie czytałem nic tak kontrowersyjnego i mocnego. Jeżeli więc lubicie powieści, które jak to młodzież mówi "ryją banię", sięgajcie po "Fabrykę os" bez wahania.
Szykujcie się jednak na rzecz, które ani nie jest łatwa, ani przyjemna. Dopisek 18+ na okładce nie jest wcale pomyłką, ale nie oznacza erotyki, a przemoc i okrucieństwo. Co prawda "Władca much" na mnie zrobiła większe wrażenie, tu na moje odczucie nie ma głębszej myśli jak tam, porównania jednak mogą nasuwać się dość szybko. Chodzi bowiem o młodą osobowość, która kształtuje się w dość specyficznych warunkach, tworzy jakiś własny świat, w którym wszystko staje się elementem jakiejś gry, czy zabawy. A jeżeli dorośli nie wspierają w prawidłowym rozwoju, pozostawiają dużą przestrzeń wolności, nie korygują, nie interesują się, no to efekt jest jaki jest.