Upał straszny, więc i jakieś większe szaleństwo pod sceną zaczęło się dopiero pod wieczór, można więc tylko współczuć Proletaryatowi że grali jako pierwsi i nie dość że publika chowała się w cieniu, to oni grali w pełnym słońcu... Dla mnie to był trochę powrót do wspomnień, bo we wczesnych latach 90 w sławetnym klubie Fugazi byłem na ich koncercie gdy byli na fali największej popularności. Dziś nadal grają podobnie, choć nie ukrywam że nowsze numery wydają się trochę na jedno kopyto. Generalnie niezły koncert i chętnie bym zobaczył ich w klubie, a nie na takiej imprezie gdzie połowa publiki to przypadkowi plażowicze...
Notatnik kulturalny
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
poniedziałek, 6 lipca 2026
Proletaryat, Dezerter i Nocny Kochanek za darmo i na jednej scenie, czyli no żal byłoby nie skorzystać
niedziela, 5 lipca 2026
Café Slavia - Ota Filip, czyli przejdźmy się kawałeczek i coś panu opowiem

sobota, 4 lipca 2026
Level up 1. Re-start - Dan Sugranlinow, czyli dostałeś szansę i jej nie zmarnuj
LitRPG to dla mnie już nie jest zaskoczenie, przy Drodze Szamana czy Świecie przeistoczonych bawiłem się całkiem nieźle, choć te wszystkie questy, nabijanie poziomów i rozwój postaci ma dla mnie w sobie coś sztucznego. Za dużo miejsca poświęca się w tych historiach statystykom, a ciut za mało miejsca żeby trochę rozwinąć postacie od strony psychologicznej. W nowej serii jaka ukazuje się właśnie na rynku (tym razem autorem jest Dan Sugralinow) może i trochę rozbudowano ten aspekt, ale tu mam ciut inny problem. Wiem że to dopiero pierwszy tom i w kolejnych częściach może być jeszcze dużo zwrotów akcji lecz mam nieodparte wrażenie że po prostu wszystko idzie bohaterowi za łatwo. Dotąd był bezrobotnym gościem, od czasu do czasu piszącym jakieś teksty na zlecenie, poświęcającym prawie całe dnie (a czasem i noce) na grę w Warcrafta. Aż dziwne że jego żona z nim wytrzymywała, bo inna już dawno kopnęła by go w cztery litery.
Masz 30 lat, niewiele osiągnąłeś i nagle kobieta mówi ci, że odchodzi, zostawiając cię bez kasy, z pustym mieszkaniem i lodówką... I można by powiedzieć że bez celu i sensu, ale to akurat ciut się w życiu bohatera zmienia.
Przebudzenie zmarłego czasu. Druga gemma - Stefan Darda, czyli są w tobie dwa wilki: dobry i zły
Wczoraj gdy pisałem o cyklu Szczygielskiego wspomniałem o pewnym problemie jaki mam (i pewnie nie tylko ja) z częściówkami. Jeżeli poznałeś początek historii i cię wciągnęło, to chciałbyś kontynuację poznać jak najszybciej. Jak minie rok albo i dłużej, to tak naprawdę zainteresowanie mocno spada, a czasem po prostu trzeba znowu czytać całość od początku. Tak też mam z dzisiejszą lekturą na Notatniku. Pierwszy tom (pisałem o nim tak) Przebudzenia zmarłego czasu podobał mi się nawet bardzo, ale długi czas oczekiwania na drugi mocno mnie sfrustrował i już historia nie budzi takich samych emocji. Co więcej - to jeszcze nie koniec, a autor mimo dopytywania jakoś nie spieszy się z kontynuacją. A może to wydawca jest rozczarowany efektami sprzedaży? Do cholery, nie można porzucać historii zanim nie opowie się jej zakończenia!
Przypomnijmy delikatnie: Jakub Domaradzki dowiaduje się o samobójczej śmierci swojego wuja i przyjeżdża do Przemyśla trochę porządkować jego sprawy. I tu zaczyna się ciąg dość tajemniczych, mrocznych zdarzeń, które pozwalają bohaterowi trochę inaczej spojrzeć nie tylko na śmierć bliskiego, ale i na różne sprawy jakie mu się przydarzają.
piątek, 3 lipca 2026
Czarnonóżka - Marcin Szczygielski, ja chcę ciąg dalszy!!!
To już piąty tom cyklu Dom Rodomiłów Marcina Szczygielskiego, a ja po raz kolejny mam ogromny problem. Chciałbym po prostu znać już całość historii, a nie czekać kolejny rok na jej kontynuację, nie wiedząc nawet ile jeszcze będzie części. Polubiłem tą szaloną rodzinę, czarnowidzów, potomków wielkiego Roda, która za swój cel przyjęła walkę z różnego rodzaju potworami, demonami i całym tym tałatajstwem, które nawet w nowoczesnym świecie, jak najbardziej się pleni. A może nawet przez to że ludzie w nie wątpią, nic nie wiedzą, są przez to jeszcze groźniejsze? Rodomiłowie walczą z tym od lat, korzystając z księgozbioru swoich przodków i wskazówek przez nich przygotowanych. Każdy kolejny potomek powoli jest przygotowywany do realizacji misji, ale oczywiście najpierw edukacja, a potem dopiero dopuszczenie do działania...
Tyle że jak już wiemy z poprzednich tomów, różne złe moce za nic mają zasady i żeby uderzyć w rodzinę która im zagraża, właśnie przez najmłodszych próbują zaatakować. Najpierw to brat Hani był więziony i mamiony przez sobowtóra matki, a teraz to dziewczynka wraz z mamą przeszły jakby do innego wymiaru, wchodząc na ich miejsce. Borborak tym samym stał się jeszcze większym zagrożeniem, ale jego przywdziana maska Mamy nie jest wcale tak doskonała, nie wszystko pójdzie mu więc tak gładko. Ten konflikt będzie jeszcze pewnie miał ciąg dalszy, a póki co autor bawi się podrzucając nam kolejne ciekawostki i potworach i różne dziwne pomysły rodzinki.
Za duży na bajki 3, czyli ważne przesłanie, ale film średnio udany
Po dwóch częściach, które oglądało się całkiem sympatycznie, mam wrażenie że chyba format się nie tylko zmienił ale i wypalił. Wiadomo - bohaterowie dojrzewają i trudno żeby udawali wciąż dzieci, jednak jeżeli na planie i na ekranie nie udaje się utrzymać między nimi jakiejś chemii, to chyba lepiej już by było opowiedzieć jakąś nową historię, z innym postaciami.
Waldek, Staszek, Delfina, czyli trio które przeżywało różne przygody, ale i odniosło jakiś sukces w turniejach gamingowych, chyba nie było przygotowane na to, że sukces nie będzie trwał wiecznie i że mogą pojawić się jakieś pęknięcia. Wystarczyła jedna porażka i nagle emocje doprowadzają do rozstania i to w nie najlepszych nastrojach. Jedno słowo za dużo, jakieś pretensje, a potem przecież trudno to cofnąć...
I o tym jest właśnie trzecia część tego formatu, który zaczął się jako lekki, zabawny film familijny, a teraz stał się niby filmem młodzieżowym, niby opowiadającym o poważnych problemach, uleciała z niego jednak ta lekkość, a weszło mocno moralizowanie.
czwartek, 2 lipca 2026
Eks, czyli co zrobiliśmy ze swoim życiem
To chyba jedna z lepszych rzeczy jaką widziałem w tym kończącym się sezonie teatralnym w Warszawie. Wiem - jeżeli to było raptem kilkanaście spektakli to nie mogę twierdzić, że widziałem wszystko, ale mówię o swoich subiektywnych wrażeniach. Świadom też tego, że nie wszystkim pewnie ten tekst podejdzie, bo niestety mam wrażenie że widz masowo szuka tego co lekkie, łatwe i przyjemne. "Eks" dostarcza nam dobrego tekstu i świetnego wykonania, ale bez obietnicy że to będzie w tych klimatach jakie wymieniłem :)
„Eks” Mariusa von Mayenburga w tłumaczeniu Karoliny Bikont to bowiem psychologiczny dramat o tym jak czasem w poukładanych wydawałoby się związkach kotłuje się od emocji, frustracji i goryczy. Dokonaliśmy pewnych wyborów, byliśmy szczęśliwi, dorobiliśmy się nie tylko dzieci, ale i jakiejś stabilizacji... Lepiej jednak nie patrzeć wstecz, bo gdy czasem przyjdzie taka myśl "co by było gdyby?" "czy byłbym w innym miejscu?" może zrobić się niewesoło. Teraz - mając już bliżej do 50 niż do 40 raczej za późno na robienie rewolucji życiowych, można więcej stracić niż zyskać.
środa, 1 lipca 2026
Idę po ciebie - Wojciech Wójcik, czyli miałem wiele czasu by wszystko przemyśleć
Za mną 15,5 roku pisania na Notatniku, dzień w dzień jednak notka i aż by się chciało jakiś mały jubel z tej okazji, ale upał taki że w głowie raczej leżenie w cieniu z czymś chłodnym i ewentualnie lektura.
I jedną z ostatnio skończonych książek mam dla Was dziś - dobre połączenie kryminału i thrillera, wielowątkowe ale i z ładnie poprowadzoną w fabule akcją wokół ucieczki pewnego człowieka z więzienia.
Siedział za zabójstwo policjanta, wcześniej też nie był aniołkiem, bo był prawą ręką ludzi przewodzących mafii w Szczecinie, ale przecież zostało mu do końca wyroku raptem 3 miesiące. Czemu więc tak ryzykuje? Co go popycha do działania? Zemsta? Próba ratowania życia swojego, bo czujemy że wokół niego działo się coś niepokojącego pod koniec odsiadki? A może chęć ochrony bliskich, a więc efekt jakiegoś szantażu?
Każdy jego kolejny ruch, posunięcie to wielka frustracja służb, którym ciągle unika, ekscytacji mediów, które nakręcają spiralę strachu i kolejne trupy. Tylko czy to na pewno jego ofiary, czy też komuś zależy by tak to przedstawiać?
poniedziałek, 29 czerwca 2026
Ursus'76. Zbuntowani. Zrobiliśmy to dla wolności, czyli chemy być sobą
Nie zliczę który to już raz trafiamy z żoną na koncert przygotowywany w naszym sąsiedztwie w rocznicę strajków w Ursusie w roku 1976. Moje miasteczko mocno z zakładami też jest związane, bo budowa większych osiedli, napływ mieszkańców najczęściej był właśnie z nimi związany. Choć więc nie mam nikogo w rodzinie kto bezpośrednio uczestniczył w wydarzeniach, zawsze staramy się tam być, zwłaszcza że dzielnica zwykle organizuje koncert "na rockowo" co bardzo nam pasuje (trochę naśladując w tym względzie Muzeum Powstania Warszawskiego).
W tym roku rocznica okrągła więc i spodziewaliśmy się większego wydarzenia. I przyznam, że było to ciekawe, choć raczej nie spełniło oczekiwań. Dobór gwiazd (Paktofonika to nie nasza bajka), Rogucki z nowym projektem mocno smęcił, najciekawsze było więc to co przygotowano "ekstra".
niedziela, 28 czerwca 2026
Cuda niewidy - Aleksandra i Grzegorz Koper, czyli alernatywne wędrówki po Polsce
Jestem mało instagramowy więc profil autorów @byli_widzieli jakoś dotąd umykał mojej uwadze, ale obiecuję sobie częściej tam zaglądać. Lubię bowiem takie wyszukiwanie miejsc mniej znanych albo w miejscach znanych wyszukiwanie detali, ciekawych historii. To na co dzień nam umyka, jeżeli zaś nie korzystamy z oprowadzenia dobrego przewodnika lub lokalnego pasjonata to będziemy zwiedzać wraz z tłumem "po wierzchu", mając identyczne zdjęcia jak wszyscy i o zgrozo niewiele zapamiętując. Kto bowiem pamięta wszystkie nazwiska właścicieli pałaców, które odwiedzał, fundatorów kaplic albo kościołów, a tym samym jakichś opowieści, która zwykle stała za takimi decyzjami.
Choć więc tytuły rozdziałów może i przypominają masę innych przewodników, odwołując się do makabreski, duchów, słowiańskich wierzeń, jakichś niesamowitości, to już sama zawartość mam wrażenie że dla wielu będzie niespodzianką, podobnie jak część tych miejsc dla mnie.
Bursztynowe słodycze magiczne - Hiyoko Kurisu, czyli może chcesz ciasteczko?
To tak jakbyś po wymuszonym uśmiechu, nagle inni do ciebie zaczęli się uśmiechać i już w naturalny sposób i ty stajesz się szczęśliwy. Ktoś podsuwa ci cukierek wmawiając że to lekarstwo i twoja wiara w efekt powoduje że problemy się rozwiązują.
piątek, 26 czerwca 2026
Tygrysice, czyli przecież jeszcze coś nam się od życia należy
Trzy przyjaciółki, wdowy, które po mężach mają na tyle stabilną sytuację majątkową że specjalnie nie muszą się o nic martwić, szukają sposobu na to, by trochę wnieść kolorów do swojego życia. Wymyśliły więc, że skoro wszyscy mogą pojawiać się w TV z różnymi talentami to i one mogą. Co z tego, że może już nie mają po 20 lat, co zwykle kojarzy nam się z girls bandami - one po prostu chciałyby poczuć się jak za dawnych lat: pożądane, w centrum uwagi, obdarzane komplementami.
Oczywiście są doświadczonymi kobietami i wiedzą, że wielu chętnie by im owe komplementy prawiło ze względu na ich majątki, więc starają się sprawy stawiać jasno: oddzielając interesy i sprawy zawodowe od życia prywatnego. A przynajmniej tak im się wydaje.
Charyzmatyczny instruktor Julio Torres, zatrudniony by przygotować je do występów przed kamerą, wywraca bowiem ich życie do góry nogami.
środa, 24 czerwca 2026
Brudne tajemnice - Disha Bose, czyli pozornie idealne życie
Pierwszy podtytuł jaki miałem napisać do tej książki w tytule notki to: gdzie te chłopy? Bo też ciekawa jest nie tylko ich rola w tej opowieści, ale i podskórnie wyczuwalne to, że wszelkie pretensje kierowane są właśnie do nich. Albo że byli zbyt mało obecni i zaangażowani albo zbyt obecni i narzucający się, albo obojętni i chłodni, kompletnie nie nadający się na obiekt zainteresowania ale niech spróbują poszukać tego zainteresowania gdzie indziej... Wieczne rozdrapywanie wszystkiego na różne strony, pretensje, oczekiwania, zero docenienia i można by się wściec: czemu te bohaterki takie roszczeniowe, czemu nie cieszą się z tego co mają (a mają tak wiele), tylko wiecznie okazują niezadowolenie, chcąc na tle innych kobiet udowodnić że to one są te "naj"... Tylko że kurcze wychodzi na to, że ci faceci wcale nie są bez winy. To nie jest tak, jak by można powiedzieć: nie dostawał ciepła w domu, to poszukał gdzie indziej... Oni tak mało robią, by rzeczywiście zawalczyć o przyszłość związku, tak łatwo się poddają i idą na łatwiznę. Kobiety zaś, choć niby niezadowolone, potem jednak są gotowe by walczyć do upadłego i bronić rodziny. Takie przyjaciółki, które gotowe są obgadać cię za plecami albo wbić tipsa w oko.
Ciekawe to wszystko choć przyznam że trochę też wkurzające. Długo nie mogłem wejść w te ich historie, nawet mnie nudziły i wydawało mi się iż robi się dramę z kompletnych bzdur. Ktoś coś napisał, ktoś coś powiedział, ktoś coś zobaczył i nagle sprawa urasta do niewiadomo jakich rozmiarów.










