środa, 1 lutego 2023

Anomalie myślowe – Olga Wojciechowska, czyli perełki liryczne

Dokonuję jakichś niewielkich przetasowań w notkach, pewnie jutro wreszcie zbiorę wszystkie tegoroczne linki, a na dziś miniaturka od M.

***

Za niedługo Walentynki, panowie będą mieli dylematy co kupić wybrankom serca… służę więc pomocą.

Dziś nietypowo, bo chcę polecić tomik wierszy, ale takich wierszy – WIERSZY. Do nieśpiesznego czytania, do delektowania się każdym słowem, bo to doprawdy emocjonalne perełki. Zawsze zazdroszczę tym, którzy emocje potrafią zamknąć w słowa, które mnie do głowy nie wpadły. A Olga Wojciechowska jest tego mistrzynią. Jej wiersze to jak rozmowa z dobrą kumpelką, która szczerze opowiada nam o swojej miłości lub jej braku, o niepewności, o dopadającej czasami beznadziei. O tym co było, o tym co rani, o tym co będzie jeśli się uda.

wtorek, 31 stycznia 2023

Jack Absolute Flies Again, czyli ach ci dzielni chłopcy w stalowych maszynach

Ostatnia notka w styczniu :) Znów się udało zamknąć miesiąc z notkami dzień w dzień. Hurra! Jak długo? Nie wiem, ale materiału wciąż mam trochę w zapasie. Ten miesiąc był bardzo bogaty w różne miłe rzeczy (17 książek, teatr, kilka dobrych filmów, jedynie koncertów 0 i tylko jedna notka muzyczna), ale podsumowanie może zrobię na FB jutro. A dziś znowu teatralnie. Choć na dużym ekranie :) Cykl NT live po prostu uwielbiam.
 
***
 
MaGa: Coś ostatnio nie mam szczęścia do komedii. Na co się nie wybiorę to „nie moje klimaty”. Ale to już tak jest. Jedni wolą Jasia Fasolę, inni – Monty Pythona.

Robert: Zarówno w teatrze, jak i w filmie niestety dominuje humor dość prosty, trochę farsowy, robienie min, komedie pomyłek, a aktorzy uważają że nie trzeba specjalnie się wysilać. Tymczasem w komedii przecież równie mocno liczą się umiejętności, jak i sam tekst, pomysł na to jak rozbawić publiczność. Wiadomo, śmieszyć mogą różne rzeczy, jednak dobra komedia ma to do siebie, że bawi prawie wszystkich. I zgadzam się, że takich nie jest wiele. Wybierając się na Jack Absolute Flies Again spodziewałem się nie tyle super komedii, co raczej lekkiej sztuki z motywami muzycznymi. I choć muzyki było mniej niż oczekiwałem, to lekkości, mimo czasów w jakich jest akcja, trudno tej sztuce odmówić.

poniedziałek, 30 stycznia 2023

Przepiórki w płatkach róży, czyli meksykańska saga rodzinna


Trzeba przyznać, że Christopher Wheeldon stworzył balet doprawdy niezwykły. Tempo tego spektaklu jest niemal musicalowe, jedna scenka niezauważalnie przechodzi w drugą, niestandardowe często kroki tancerzy wywołują zaciekawienie. To wszystko doprawione jest ognistym temperamentem meksykańskich bohaterów, ogromną wyobraźnią autora, choreografa, scenarzysty, kostiumologów i charakteryzatorów. Ogromne uznanie dla nich wszystkich za stworzenie tego tanecznego dramatu.

niedziela, 29 stycznia 2023

Koniec wieczności - Isaac Asimov, czyli zrobimy to lepiej

Klasyk, jedna z pierwszych powieści jednego z najbardziej znanych pisarzy S-F, a ja męczyłem się z tym przez ładnych parę tygodni. No co poradzę - nie wciągnęło. Za dużo tu dywagacji na tematy techniczne, filozoficzne, a gdyby to wyciąć, to fabuła byłaby aż nazbyt prosta. Warto jednak podkreślić, że dziś, po blisko 70 latach od wydania powieści, temat podroży w czasie jest wyeksploatowany niemiłosiernie w przeróżnych wariantach. Może więc jednak warto sięgnąć, po to inspirowało pozostałych pisarzy, czy filmowców, docenić nie tylko sam pomysł, ale i próbę pokazania różnych dylematów. Przecież to nie tylko kwestie podstawowe - na ile pojawienie się w czasie zmienia historię epoki w jakiej sam żyłeś, a może paradoksalnie również życie samego podróżnika w czasie. To również kwestie etyczne - na ile można ingerować w przeszłość, znając jej efekty i próbując ją naprawiać, jednocześnie nie wiedząc czy to na pewno ruch w dobrą stronę. Zapobiec drugiej wojnie światowej przez zamach na Hitlera? Wybicie z głów rządzących lotów w kosmos lub pracy nad bombą atomową, jako projektów które mogą doprowadzić ludzkość do jej kresu? Na takie pomysły dziś może wpaść nawet uczeń podstawówki. Na szczęście u Asimova mamy nie tylko to.

sobota, 28 stycznia 2023

Właściciele, czyli proszę to zaprotokołować

Czy dużo trzeba, by zrobić komedię, która bawi? Jiří Havelka udowadnia, że nie. Biorąc na warsztat własną sztukę teatralną, pokazuje iż to dobry dialog i iskrzenie między bohaterami jest tym co przykuwa uwagę widza. A tego tu nie zabraknie! Czesi generalnie mają dobrą rękę do komedii, wyczuwają absurd tam gdzie inni byliby śmiertelnie poważni. No powiedzcie sami, szczególnie ci, którzy brali udział w jakichś zebraniach członków spółdzielni mieszkaniowej - czy poza śmiertelną nudą, przerywaną może jakimiś obelgami skonfliktowanych sąsiadów, odczuwaliście coś więcej? A tu proszę - z wydawałoby się nudnych przepychanek gdy w ramach sztywnego regulaminu próbuje się podjąć jakieś decyzje w sprawie wspólnoty, udało się stworzyć prawdziwy thriller z emocjami i (prawie) flakami latającymi w powietrzu.

piątek, 27 stycznia 2023

Nigdy, nigdy, nigdy - Linn Strømsborg, czyli no kiedy ty wreszcie dorośniesz

Nie wiem czy będzie mi w najbliższych dniach dane pisać spokojnie, więc już dziś wrzucam notkę o książce, którą koniecznie chcę dać jeszcze w styczniu. Dlaczego? Bo to dla mnie to chyba najważniejsza książka tego miesiąca.
Polecam lekturę szczególnie tym, którzy mają dzieci, może wnuki i generalnie raczej myślą, że posiadanie potomstwa to coś normalnego. No właśnie. Bohaterka tej powieści stwierdza, że choć jest już grubo po 30 nigdy nie chciała i nie chce mieć dzieci. I szczerze opowiada o tym dlaczego. Co ważne, pisze też o tym jak się czuje, gdy słyszy lub czuje ze strony otoczenia komunikaty o tym jak to niby "kiedyś zmądrzeje", "dojrzeje do tego", "przecież to takie cudowne" i setki innych równie od serca. To chyba jest tu najciekawsze - nie tyle samo zobaczenie perspektywy, kogoś kto dokonuje wyborów, być może dla mnie niezrozumiałych, ale zrozumienie jak ja swoimi osądami, mogę ją ranić. Bo wybraliśmy inaczej? Bo spędzamy inaczej czas, nie mamy wspólnych tematów (to też przecież bzdura)? Czy posiadanie dzieci czyni mnie lepszym albo doświadczającym bardziej prawdziwego szczęścia (w odróżnieniu - jak się czasem mówi - od egoizmu własnych przyjemności)? A niby dlaczego? Społeczeństwo oczywiście korzysta na zwiększaniu populacji, ale czy nie ważniejsze byłoby pytanie o to, jakim się jest rodzicem i czy wychowa się szczęśliwe dzieci.

czwartek, 26 stycznia 2023

Podejrzana, czyli jak to miło, że mnie pan śledzi

Kolejne nagrody, tym razem z Cannes. Reżyser Park Chan-wook, twórca „Oldboya” i „Służącej” powrócił z czymś bardzo widowiskowym i trochę zaskakującym. Podejrzana to intrygujący thriller trochę w stylu kina noir, ale w ferii kolorów, pełnym świetle, trochę przełamanie konwencji. Dużo tu opowiadania własnych wersji wydarzeń, błądzenia pośród faktów, domysłów, mylenia tropów. Niby więc dość banalne, smakuje za to wybornie. Fani kryminałów z ciekawością przyjrzą się metodom pracy koreańskiej policji (albo po prostu reżyserskiej wizji takiej pracy), docenią skomlikowaną łamigłówkę, romantycy zachwycą się wątkiem miłosnym, czyli prawie każdy znajdzie sobie coś tu dla siebie.
Jak na thriller ten film nie ma oszałamiającego tempa, co też może trochę zaskakiwać, napięcie też chyba bardziej podnosi ciśnienie na ekranie niż na sali kinowej, ten seans to jednak nie jest typowa gatunkowa produkcja, tu człowiek delektuje się szczegółami, klimatem...

Chcę Twojego życia - Amber Garza, czyli nie potrafię się z tym pogodzić

Pewnie w tym miesiącu nie dam rady napisać o wszystkich przeczytanych książkach, bo jest już ich 14, a jeszcze coś mam zamiar skończyć przez tydzień, dorzucę na pewno jeszcze jednak tytuł, który spodobał mi się najbardziej. No i może jeszcze kilka średniaków, jak choćby ten dzisiejszy.
To nie jest zła książka, ale jeżeli czytaliście kilka thrillerów psychologicznych, po prostu ona niczym Was specjalnie nie zaskoczy. Czyta się miło, jest jakaś zagadka, którą próbujecie rozkminić, finał jednak mimo dobrego tempa nie przynosi tego efektu wow, jaki czasem się przy lekturach zdarzał. Napięcie więc i ciekawość towarzyszy Wam jedynie do pewnego miejsca, potem już pozostaje obserwowanie prób wyjścia w miarę cało przez każdego z bohaterów. Klincz w jakim się znaleźli był efektem różnych ich pragnień, błędnych założeń i decyzji. Pragnąc szczęśliwego życia, ale myśląc tylko o sobie, gdzieś kompletnie się pogubili.

środa, 25 stycznia 2023

Duchy Inisherin, czyli ta wyspa to cały mój świat

Korzystając z ogłoszonych wczoraj nominacji, nadrabiam zaległość sprzed kilku dni. Martin McDonagh. Tak lubiany przeze mnie i wiele sobie prawdę mówiąc po Duchach Inisherin obiecywałem, a oczekiwanie jeszcze podkręcały recenzje. I to nie tak, że seans mnie rozczarował. To film, który się chłonie z przyjemnością, choć przecież tak niewiele się w nim dzieje. To film, który pamięta się długo po wyjściu z kina. Genialnie zagrany, nieoczywisty. Czegoś mi jednak zabrakło, żeby uznać go za tak genialny, jak wszyscy dookoła o nim opowiadają. Na pewno ma świetny klimat - społeczność niewielkiej wyspy u wybrzeży Irlandii, żyje w zupełnie innym rytmie niż świat pędzący za nie wiadomo czym. Wszyscy się znają, mają proste i niewielkie radości, są twardzi więc i problemy im nie straszne. Miska zupy, piwo w pubie wieczorem. Czego więcej trzeba?
Tak niedaleko toczy się wojna domowa, jakieś wielkie sprawy, jest praca, szanse i nadzieje. Ale ci co zostali na wyspie, raczej się tam nie spieszą. A może nawet i by chcieli, ale się boją. Jak choćby Siobhan, która opiekuje się gospodarstwem po rodzicach, bo wie że jej brat kompletnie by sam sobie z tym nie poradził.

wtorek, 24 stycznia 2023

Uciekinierki, czyli nie ma co tkwić w tym co doskwiera

Jeżeli szukacie komedii, ale z pewnym przesłaniem, inteligentnej, raczej skłaniającej do ciepłego uśmiechu, a nie rechotu, to mam dla Was w Warszawie dobrą propozycję. "Uciekinierki" grane na deskach Teatru Ateneum (Scena 20), to rzecz lekka, zabawna, która może połączyć kilka pokoleń.
Starsze osoby pewnie bardziej będą identyfikować się z Claude, która nie ma zamiaru spędzać kolejnych lat w domu spokojnej starości, żyje wspomnieniami, ale i pragnie przeżyć jeszcze coś ciekawego. Rozterki Margot, która stwierdza, że zmęczyła ją rola żony, matki, gospodyni, troszczącej się o wszystkich i o którą nikt się nie troszczy, pewnie zrozumie niejedna osoba w średnim wieku. A młodsi? Może spojrzą trochę inaczej na swoich rodziców albo dziadków? W końcu każdy ma prawo do marzeń, do odrobiny szaleństwa, do korzystania z życia, a nie skazywania się na monotonię.   

Dwie kobiety uciekają, przerażone tym jak wygląda ich życie i pragnąc jakiejś odmiany. Choć różni je wiek, dotychczasowe doświadczenia i ich pierwsze spotkanie rozpoczęło się mało sympatycznie, staną się dla siebie wsparciem i zbudują silną więź. Oczywiście nie będzie łatwo i przyjemnie, bo też i charaktery je różnią, dzięki temu za to fajnie iskrzy między tymi postaciami, a grające je Magdalena Zawadzka i Sylwia Zmitrowicz, kapitalnie to wykorzystują.

poniedziałek, 23 stycznia 2023

Najbardziej niebieskie oko - Toni Morrison, czyli marzenia o lepszym życiu

Mam trochę kłopot z tą książką. Doceniam język, sposób opowiedzenia tej historii, ale na pewno w tym wydaniu wiele złego robi wstęp autorki, w którym tłumaczy swoje intencje po latach, dając wykładnię jak mamy odczytywać ten tekst. No i może to moje subiektywne odczucie, ale tyle było potem historii o trudnym dzieciństwie, o biedzie, wykorzystywaniu, odrzuceniu, o rasizmie, że książka sprzed 50 lat po prostu nie robi wielkiego wrażenia. Może wtedy była wstrząsem - ale w tamtych czasach wielu dziwiło się być może, że Afroamerykanka może być wybitną pisarką z literacką nagrodą Nobla. Nadal może się podobać brak dosłowności, przyjęty dziecięcy punkt widzenia, ale czy to czyni ją wyjątkową na dziś? Za kilka dni na DKK trochę o tym będzie okazja podyskutować.
Mam wrażenie, że sama Toni Morrison ten swój debiut napisałaby potem już inaczej - skoro uważa, że musi go trochę tłumaczyć. Może jeszcze bardziej odeszłaby od opisów życia rodziny, trochę reportażowych, przytłaczających, a skupiłaby się na uczuciach najmłodszych, dla których tak istotna jest akceptacja, miłość, ciepło. I chyba to byłby nawet dobry kierunek.

niedziela, 22 stycznia 2023

Samiec Alfa, czyli testosteron jakiś skarlały

e

Notka z serii: omijaj z daleka. I nie patrz na to, że znasz kogoś z obsady, że lubisz... Choćby i dopłacali, omijaj z daleka, szczerze radzę. O ile polskie komedie już dawno przestały bawić, to ta chyba nawet dla miłośników "przebojów", które nazywane są komediami, okaże się niestrawna.
Pomysł, który być może sprawdził się przy Testorenie, czy Ladis, czyli osadzenie akcji w grupie jednej płci, a wszystko kręci się wokół tej drugiej, tu okazał się totalnym niewypałem. Chamskie żarty, absurdalne sceny... żeby to jeszcze podążyło w kierunku groteski, jakiejś fantastyki (bo miejsce akcji, czyli wielki biurowiec, w którym można pobłądzić aż się o to prosi), ale reżyser chwilami wpada w takie tony, jakby wierzył w te rzeczy, które opowiadają jego postacie.
Przybliżmy je troszeczkę.

sobota, 21 stycznia 2023

Fabelmanowie, czyli zajmij się w końcu czymś poważnym

Spielberg powraca filmem, w którym ukrył sporo elementów autobiograficznych i tak jak choćby ostatnio Branagh oczarowuje nas sentymentalną opowieścią o rodzinie, o dojrzewaniu, o marzeniach, o czasach, w których wszystko choć wokół wszystko było trudniejsze, było chyba jednak prostsze.
Czuć w tym filmie miłość do kina i to chyba najlepsze sceny filmy, gdy poprzez młodego bohatera, odkrywamy różne jego sztuczki, jakich dokonywał, by jego amatorskie produkcje były ciekawsze. Już od pierwszych scen, gdy rodzice zabierają malutkiego Sammy'ego do kina i gdy ten zauroczony jest przede wszystkim obrazami katastrofu kolejowej, czujemy że będzie to jego pasja. Ojciec, inżynier pracujący przy projektach przyszłych komputerów, ma chyba jednak nadzieję, że to dziecinna zabawa, kosztowna lecz z czasem pewnie minie. Co innego matka - z duszą artystyczną, wspierająca go w jego kolejnych projektach. Kręci więc, montuje i marzy o tym, by robić to w przyszłości. Od ojca ma dar do rozwiązywania problemów technicznych, od matki fantazję. I tak rodzi się być może przyszły geniusz, który potem będzie czarował nas swoimi wizjami.