Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 października 2026

Boy - U2, czyli gdy byliśmy młodzi i zbuntowani

Jeżeli krążek ma około 50 lat a zespół właśnie 50 świętuje, to chyba z tej okazji można poświęcić jedną notkę prawda? I to mimo że ostatnio jakoś sporo ciekawych kawałków wpada w ucho i generalnie mógłbym kilka muzycznych notek pod rząd puścić. Tyle że filmy, książki i teatr też czekają. 

A więc drodzy Państwo przed Wami U2. Kapela która mocno wrosła w popkulturę, która wciąż tworzy, jest aktywna i póki co nie zamierza schodzić ze sceny. A ja wciąż pamiętam te emocje przy ich pierwszych nagraniach jakby to było wczoraj. Może nie słuchałem ich od tej pierwszej płyty tak intensywnie, ale różne kawałki przecież kojarzę, a na dobre złapałem bakcyla chyba przy The Unforgettable of Fire. Choć wtedy już mocno wsiąkłem też w inną muzę, nie tylko gitarowe granie. 

poniedziałek, 5 października 2026

Tylko się nie denerwuj - Sosnowski, czyli żal że więcej nie będzie

Nie będę udawał że jestem jakoś bardzo na bieżąco z tym co się dzieje na rynku muzycznym, coraz częściej wieści o kimś popularnym zaskakują mnie bo kompletnie nie wiem o kim mowa :) Ale może taka kolej rzeczy? Podobno z wiekiem najbardziej podoba nam się to co już znamy. Stąd też często na Notatniku wracam do starszych tytułów. Gdy jednak trafię na coś ciekawego, zawsze staram się napisać choć kilka zdań, z nadzieją że może to nie tylko dla mnie będzie miłe odkrycie. 

Tak właśnie mam z Sosnowskim, muzykiem który współpracował z wieloma naszymi artystami, ale nagrał też dwa autorskie krążki niestety odszedł zbyt młodo z tego świata. 

Sięgam po drugi z tych krążków, czyli "Tylko się nie denerwuj", płytę wypełnioną fajnymi kawałkami nagranymi po polsku, jego kompozycjami, zaśpiewanymi charakterystycznym zachrypniętym głosem. 

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Tribute to Queen, czyli czy to wciąż może brzmieć tak samo

Ot, ciekawostka, do mojego miasteczka, w ramach koncertów letnich w plenerze zapraszani dotąd byli muzycy i zespoły, którzy gdzieś już mocno zaistnieli w przestrzeni muzycznej, a tu proszę - zespół o którym niewiele wiadomo, a reklamuje się go że jako jedni z nielicznych mają glejt od fan clubu międzynarodowego Queen, że robią to dobrze. 

Dopiero potem ze zdumieniem odkryłem że za nazwą Ambitus kryje się raczej nie jeden zespół ale cały projekt menadżerski, do którego potem dopraszani są różni muzycy (można sprawdzić tu). Grają nie tylko covery Queen w wersji rockowej lub akustycznej, ale też np. Stinga, klasyki rockowe, Grechutę a nawet przeboje Zenka grane w wersji latino... No przyznacie że trochę pachnie to chałturzeniem jakby wszystko jedno było im co grają. Nie można jednak przecież przekreślać z tego powodu muzyków, tylko trzeba dać im szansę i sprawdzić jak to robią? Może jednak jest to nie tylko profesjonalne, ale i wkładają w to serducho? 

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Frozen Charlotte - Jack White, czyli chcecie iskier ze wzmacniacza?

Jakoś tak łagodniej ostatnio w moich notkach muzycznych chyba (może poza Stonesami), a tu przecież Polandrock, inne koncerty wciąż się wyświetlają w rolkach, trzeba więc może sięgnąć po coś ostrzejszego.
 
I oto nadchodzi Jack White. Ze swoimi przesterowanymi gitarkami, riffami od których serducho się raduje i w głowie się miesza. Siódmy solowy album artysty, spora dawka ciężkiego, elektrycznego grania. Pal licho że znawcy mówią że poprzedni album lepszy. Może i zaskoczenia nie ma, ale żadnego wstydu też nie ma. Materiał jest dobry, równy, energetyczny i choć jest dość surowo, może zbyt mało tu potencjału przebojowego, to miłośnicy dobrego gitarowego grania nie będą rozczarowani. 

poniedziałek, 27 lipca 2026

Foreign Tongues - Rolling Stones, czyli muzyka, która na całym świecie jest zrozumiała

Przyzwyczaiłem się, że artyści których znam od pierwszych krążków, jeździłem na ich koncerty świętują a to trzydziestą a to czterdziestą rocznicę obecności zna scenie, ale kurcze blisko 65 lat aktywności muzycznej i wydawanie wciąż nowych albumów to jest coś co zasługuje na podziw. 

Przed państwem dwudziesty piąty album w dorobku Rolling Stones. Dinozaury wciąż dają radę i potrafią bawić się materiałem, choć ci którzy znają ich twórczość wskażą pewnie jak wiele tu motywów które po prostu wracają. Panowie nie muszą zaskakiwać niczym nowym, ale energii jaka jest w tych kawałkach mogą pozazdrościć nawet świeżaki, pełni buntu i zapału. 
 
Chyba poprzedni krążek najbardziej zaskoczył i wzbudził sensację, ten jest jakby pewnego rodzaju kontynuacją. Weszliśmy do studia i po prostu dobrze się nam grało. Zaprosiliśmy paru znajomych (kurde Stonsom się nie odmawia, więc był i Robert Smith, Paul McCartney, Steve Winwood, czy Chad Smith z Red Hot Chili Peppers. Ba, Bruno Mars wpadł jedynie żeby zagrać na krowim dzwonku. 

poniedziałek, 20 lipca 2026

Waglewski&Kasai, czyli Piastowskie Letnie Granie spokojniej i z duszą

Ależ to był piękny wieczór. Mimo że środek tygodnia przyciągnął w moim miasteczku sporo ludzi i mam wrażenie, że nawet jeżeli przyszły głównie ze względu na Wojciecha Waglewskiego, bo w tym duecie jest twarzą na pewno bardziej znaną, to nikt chyba nie żałował okazji do zobaczenia go w trochę innej odsłonie. 

Na pewno było spokojniej, choć przecież mistrz nagrywał już projekty unplugged i bardziej kameralne. Spokojniej nie tylko w samych wersjach utworów (ciekawe Nim stanie się tak...) ale również w tym znaczeniu również że czuło się iż oboje mają dużo luzu, bawią się trochę podążaniem za tym drugim. Raz więcej było klawiszy i delikatnej frazy wokalnej Kasai, a innym razem więcej solówek gitarowych Pana Wojciecha. Gitary zresztą były dwie - mieliśmy więc i klasyczne brzmienie, jak i trochę riffów mocniejszych, z których akurat lidera Voo Voo dobrze już znamy. 

poniedziałek, 6 lipca 2026

Proletaryat, Dezerter i Nocny Kochanek za darmo i na jednej scenie, czyli no żal byłoby nie skorzystać

Króciutka notka, ale celem archiwizacji warto zapisać, żeby kiedyś sobie przypomnieć i sięgnąć wstecz: kto, gdzie i kiedy... Można by spytać jeszcze "dlaczego", bo jako żywo na darmowych wydarzeniach miejskich kapele takie jak Dezerter grają chyba rzadko, w tym przypadku jednak organizatorem i pomysłodawcą były środowiska motocyklistów, a miasto wyłożyło jedynie kasę. Chwała im za to, a my mogliśmy skorzystać z darmowego, niezłego koncertu (kilka lat temu na tej samej imprezie grał Kult). 

Upał straszny, więc i jakieś większe szaleństwo pod sceną zaczęło się dopiero pod wieczór, można więc tylko współczuć Proletaryatowi że grali jako pierwsi i nie dość że publika chowała się w cieniu, to oni grali w pełnym słońcu... Dla mnie to był trochę powrót do wspomnień, bo we wczesnych latach 90 w sławetnym klubie Fugazi byłem na ich koncercie gdy byli na fali największej popularności. Dziś nadal grają podobnie, choć nie ukrywam że nowsze numery wydają się trochę na jedno kopyto. Generalnie niezły koncert i chętnie bym zobaczył ich w klubie, a nie na takiej imprezie gdzie połowa publiki to przypadkowi plażowicze...

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Ursus'76. Zbuntowani. Zrobiliśmy to dla wolności, czyli chemy być sobą

Nie zliczę który to już raz trafiamy z żoną na koncert przygotowywany w naszym sąsiedztwie w rocznicę strajków w Ursusie w roku 1976. Moje miasteczko mocno z zakładami też jest związane, bo budowa większych osiedli, napływ mieszkańców najczęściej był właśnie z nimi związany. Choć więc nie mam nikogo w rodzinie kto bezpośrednio uczestniczył w wydarzeniach, zawsze staramy się tam być, zwłaszcza że dzielnica zwykle organizuje koncert "na rockowo" co bardzo nam pasuje (trochę naśladując w tym względzie Muzeum Powstania Warszawskiego). 

W tym roku rocznica okrągła więc i spodziewaliśmy się większego wydarzenia. I przyznam, że było to ciekawe, choć raczej nie spełniło oczekiwań. Dobór gwiazd (Paktofonika to nie nasza bajka), Rogucki z nowym projektem mocno smęcił, najciekawsze było więc to co przygotowano "ekstra". 

poniedziałek, 16 marca 2026

The Finest Hour - Oudeziel, czyli to jakaś kapela ze Stanów, prawda?

Kolejne wypatrzone polskie wydawnictwo muzyczne, które nie ukrywam że trochę mnie zaskoczyło. Jak przeczytacie notkę nie będziecie mieli takiej zaskoczki jak ja, ale po kolei. Oudeziel to w miarę nowy zespół z Gdańska grający muzykę artrockową, ale muzycy występowali już wcześniej w innych projektach i mają nawet doświadczenia międzynarodowe. I powiem że to słychać. Często bowiem polskie kapele idą trochę na żywioł, szukają pomysłu jak by tu przebić się do radia, na siłę znaleźć przebój. Tworzenie projektów, w których muzycy, producent pracują nad jakąś wspólną wizją można by ze świecą szukać. 

I choć The Finest Hour to nie do końca moja muzyczna bajka - albo za dużo elektroniki, albo wokal trochę bez pazura, to jednak muszę przyznać: czuć że to jest muzyka, która bez wstydu mogłaby powstać i być grana za granicą. I przy pierwszym odsłuchu od razu bym stawiał, że to jakaś kapela ze Stanów. 

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Antidepressants - Suede, czyli bynajmniej nie dołuje

Przez ostanie miesiące w notkach muzycznych niewiele było ostrzejszych dźwięków, to może warto zaproponować coś w takim właśnie klimacie? 

Dziesiąty już album tej kapeli, to już bardziej emeryci niż młoda kapela po której byśmy spodziewali się takiej dawki energii, a tu proszę. 

W duchu takich gigantów jak Cure czy The Smiths Suede też w tekstach dotyka różnych lęków i emocji jakie kotłują się czasem w głowach ich liderów, muzycznie też nawet pewnie można by znaleźć podobieństwa, choć chyba więcej w tym zarówno kopa jak i mroku, może bliżej im do punk rocka?   

poniedziałek, 24 listopada 2025

Tematy i wariacje - WaluśKraksaKryzys, czyli na co komu w sercu gruz

Pierwsze dwa czy trzy kawałki z tego krążka podobały mi się na tyle, że postanowiłem na Notaniku coś napisać. Choć może i reszta materiału już nie wzbudziła takich emocji, to generalnie myślę że jest on wart uwagi. WaluśKraksaKryzys, czyli Sebastian Łukasz Gugulski muzycznie widać że nie zamyka się w jednym gatunku, wciąż bawi się muzyką, za to tym razem, tekstowo zaproponował całkiem ciekawe odniesienia do Aldousa Huxley’a. Nawet jeżeli znajdziemy odniesienia do tego co mamy na pierwszych stronach gazet, to nie są one tak oczywiste i hasłowe, to raczej szersze spojrzenie na to jak w tym całym szaleństwie ma się odnaleźć człowiek. 
 
Ten początek albumu ma fajną energię i chyba jest trochę efektem wspólne trasy koncertowej z Cool Kids of Death, ale dalej też jest całkiem ciekawie. Powiedziałbym że unosi się nad tym trochę duch Lecha Janerki, tyle że chwilami jest ciut ostrzej. 

poniedziałek, 10 listopada 2025

The World Under Unsun - Lunatic Soul, czyli w pętli życia i śmierci

O twórczości Mariusza Dudy wspominałem na blogu już kilka razy - kto słuchał jego solowych nagrań, czy też tego co robi w innych projektach (Riverside, Lunatic Soul) ten wie, że ma do czynienia z nietuzinkową osobowością muzyczną. Co z tego że tej muzy raczej nie znajdziemy w stacjach radiowych, że nie ma wielkich zasięgów w mediach społecznościowych. Ale za to jak się tego słucha!  


Kolejna płyta w ramach projektu Lunatic Soul to esencja jego różnych pomysłów muzycznych - nastrój, transowość, trochę elektroniki, długie suity, opowieści nadające się świetnie do jakiejś ścieżki filmowej albo do naszych fantastycznych snów. 
Nie tylko o przyszłości, bo to często bardziej refleksja nad tym co dziś, a nie tylko marzenia futurystyczne. 

poniedziałek, 3 listopada 2025

Mystic.30, czyli świetna wytwórnia, świetne numery a płyta do dupy

Poniedziałkowa dawka muzyki i płytka, która może i fajnie się słucha, raczej jednak nie chciałbym jej mieć na swojej półce. Albumy the best of jakoś mnie nigdy nie kusiły i nie rajcowały. A już tym bardziej gdy chodzi o zbiór bardzo różnych wykonawców. 

Niby znane kawałki, niby całkiem ciekawe wersje live - bo w tym roku wybrzmiały one mocno w trakcie trasy Męskiego grania, coś jednak totalnie mi nie pasi w takiej składance. Zamiast wejść w jakiś klimat bardziej, spotkać się z wykonawcą na dłuższą chwilę - masz jeden utwór i tyle. To już poprzednie płyty Męskiego były ciekawsze, bo każdy dostawał choć 3-4 kawałki. 

Może więc ktoś doceni chociaż nowe aranżacje (Organek za tym zdaje się stoi)? Bo z tego live to zostały okrzyki "Kraków łapki w górę" i zwykle jakaś końcówka z oklaskami. 

poniedziałek, 8 września 2025

The Crux - Djo, czyli skąd ja to znam

Kurcze, wykonawca kompletnie jest ci nieznany, nawet o nim nie słyszałeś, wydawało ci się, że nie znasz jego twórczości, odpalasz krążek i zdziwienie.

Pierwszy utwór - znasz, drugi znasz, trzeci też brzmi znajomo. Jako to jest? Przecież chyba staje radiowe aż tak często tego nie grają, żeby rzuciło ci się w uszy. Może internet? 

A może to kwestia, że gość tworzy muzykę, która jest podobna do innych, bardziej znanych już nagrań? Diabli wiedzą...

Gdy stwierdziłem, że czwarty kawałek, balladowy też kojarzę, to już zdecydowanie znak że trzeba gościowi poświęcić notkę. 


Kim zatem jest ten Djo?

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Bagno - Bielizna, czyli reżim, wojna, podłość i... miłość

Bielizna - charakterystyczny styl zespołu i jakby od niechcenia śpiewający Jarosław Janiszewski - powraca chyba po 15 latach. I choć to nie jest tak fenomenalny powrót jak płyta Janerki, to na pewno nie jest to też odcinanie kuponów od dawnej popularności. Mamy co prawda tu kilka numerów, które są nowymi wersjami rzeczy już znanych z jednej z płyt, ale większość to kawałki zupełnie nowe. 
 
Niby brzmienie rozpoznawalne, ale jakby trochę odświeżone, czuje się, że zespół włożył w ten materiał trochę serca i pomysłów. Tekstowo jak zwykle mocna mieszanka ostrego pióra i odrobiny satyry. Cholernie aktualnie i tym razem bez owijania w bawełnę, prawie w każdym kawałku. 

Pewnie w radiu tego dużo nie usłyszymy, ich muzyka jest trochę mało przebojowa, ten rytm często się łamie w dziwny sposób, gitary mogą sprawiać wrażenie zbyt mało urozmaiconych (ale warto się wsłuchać, bo wbrew pozorom jednak dzieje się sporo). 

piątek, 1 sierpnia 2025

Nie czekaj na znak - Wojtek Cugowski, czyli na własny rachunek

Kolejny wpis o krążku, o artyście trochę zainspirowany koncertem na jakim byłem w swoim miasteczku. Gdyby nie to, pewnie raczej bym omijał te nagrania, przekonany że to takie pop rockowe granie jakich tysiące innych każdego miesiąca ukazują się w przestrzeni sieci. 

Cugowski nie jest przecież debiutantem, gra chyba ponad 20 lat, nagrywając różne projekty, ale od jakiegoś czasu postanowił robić coś na własny rachunek. 

Czuje się w tym jego miłość do klasyki hardrocka, do czasem trochę mocniejszego przyciśnięcia solóweczki na gitarze, jednak kompozycje w większości mają dość "grzeczną" konstrukcję. Może dlatego jakoś dotąd pomijałem je, niespecjalnie zwracając uwagę na detale, na teksty. 

poniedziałek, 7 lipca 2025

Sad Smiles - Bunt, czyli pasja i energia

Jakoś odkładałem pisanie o tym krążku, choć tych młodziaków obserwuję już od jakiego czasu i trzymam za nich kciuki. Wciąż jednak w ucho bardziej wchodziły mi łagodniejsze klimaty... Może gdyby tak jeszcze trafił się ich koncert, wtedy miałbym dodatkową motywację, ale na te ostrzejsze to najlepiej z ekipą, a na to ostatnio nie ma za bardzo szans. 

Choć kilka zdań jednak o płycie - może Wy ich upolujecie na scenie. Na koniec notki zostawię info o najbliższych koncertach.
Wygrali Jarocin, mają za sobą masę koncertów, wielu postrzega ich jako objawienie muzyczne ostatniego czasu. Mimo młodego wieku nie czuć u nich tremy czy kompleksów. W ciekawy sposób sięgają po doświadczenia starszych kolegów, ale i potrafią zaskoczyć zupełnie nowymi pomysłami. 
 

Dominują gitary, ale jest i trochę elektroniki, wokalnie też różnorodnie bo do bluesa, przez rock, a po rapowane fragmenty. Możesz więc w pierwszym numerze doszukiwać się klimatów Nalepy, a potem wchodzi ci np. Linkin Park czy Myslovitz. 

poniedziałek, 12 maja 2025

Mexico - Ragnar Ólafsson, czyli głowa pełna pomysłów

Muzyczna podróż w sensie dość dosłownym, bo oto artysta, kompozytor, multiinstrumentalista podróżujący po świecie nagrywa album inspirowany jedną z podróży. Robi to w swoim stylu, czyli nie spodziewajcie się folkloru, ale jakieś muzyczne odwołania pewnie znajdziecie, więcej pewnie w tekstach i klimacie. Poprzedni album powstawał po wyprawach po Stanach, a podobno kolejny będzie nosił nazwę... Poland :)
 
Czemu sięgam po mało znanego u nas artystę? Ano miałem iść na jego koncert bo miałem pod nosem, wybrałem jednak teatr, więc zamiast tego przynajmniej postanowiłem trochę sobie go posłuchać w większej dawce. Koncerty są trochę bardziej kameralne, do studia wszedł z większym zespołem, więc niby to nie to samo, ale może jeszcze kiedyś Borówka Music go zaprosi i będzie kolejna okazja. Na końcu wrzucam też najbliższe terminy polskiej trasy, które jeszcze przed nami. 

poniedziałek, 14 kwietnia 2025

Lepiej późno niż w ogóle - Ramisz, czyli ucieknij stąd na jakiś czas

Pomiędzy energią wiosenną i nostalgią jesieni rozpięty jest ten krążek. Ciekawy głos i moje pierwsze spotkanie z tym człowiekiem. Co prawda Ramisz ponad 10 lat nagrywał z Happysad więc ma spore doświadczenie i jak się okazuje również w wersji solowej coś do opowiedzenia.
Czuć bowiem że to kawałki, które mają w sobie coś osobistego, po prostu "o czymś". Jest nostalgicznie, refleksyjnie, ale nie znaczy to że każdy kawałek jest smęcącą balladką, sprawdźcie sami :) Skoro Ramisz wśród ulubionych kapel wymienia m.in. Radiohead czy Myslovitz, to na pewno możecie spodziewać się sporej dawki gitar. Chwilami będzie ciut szybciej, ale gdy wsłuchujemy się w te numery to nie są rzeczy jedynie do tupania nóżką i nucenia sobie pod nosem, ot takie głupotki, a raczej rzeczy do wsłuchania się ciutkę. 
 
Początkowo krążek leciał więc sobie w tle, ja analizowałem ankiety, wokal jakoś tak fajnie wpadał w ucho, ale potem już przy drugim, trzecim odsłuchu coraz więcej próbowałem zanurzyć się w teksty, doceniałem różnorodność emocji jaką udało się tu uchwycić.

poniedziałek, 17 lutego 2025

O miłości w czasach Powstania - Michał Kowalonek, czyli pewien koncert, pewna opowieść, pewna płyta

Walentynkowo w tym roku było podwójnie, bo z żoną dzień przed tym świętem mieliśmy jeszcze okazję zaliczyć specjalny koncert walentynkowy Michała Kowalonka. Dziś więc trochę o koncercie, ale i płycie jaką potem przesłuchałem sobie w całości i zdobyłem z autografem na przyszłoroczny WOŚP.

Nie jest łatwo w środku tygodnia zapełnić sporą salę, gdy mimo lat grania nie przebiło się do świadomości masowego odbiorcy ze swoim nazwiskiem. W końcu Michał Kowalonek mimo tego że obecnie więcej robi solowo, we współpracy z innymi artystami, to mocno kojarzony jest raczej z zespołami w jakich występował, czyli Myslovitz i Snowman. Szczególnie ten pierwszy, miał masę przebojów, zawsze więc będzie ten ciężar skojarzeń i oczekiwań.
Tymczasem tu - w wersji solowej, jedynie z gitarą klasyczną, może to bardziej propozycja na niewielkie sale, kluby, na bardziej kameralną atmosferę? Niech jednak żałują ci co nie przyszli, bo zapełniliśmy może jedynie 1/4 sali. A było bardzo sympatycznie.