Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
piątek, 23 października 2026
Firefly Lane - Kristin Hannah, czyli trzy dekady przyjaźni
Tym razem mam wrażenie że jest jeszcze bardziej banalnie niż zwykle, bo przez prawie całą książkę nie spodziewajcie się jakichś wielkich zwrotów akcji, dramatów, to życie które czasem toczy się jakoś tak zupełnie zwyczajnie. A nawet jak dzieje się w nim coś ważnego, autorka też nie roztrząsa tego w nieskończoność. Mam wrażenie że to co spotyka bohaterki to jedynie pretekst do tego by tym razem opowiedzieć o przyjaźni. Takiej która potrafi przetrwać nawet kryzysy, długie okresy milczenia, rozbieżne drogi, odległość.
wtorek, 13 października 2026
Złudzenia z Yakushimy, czyli życie się kończy, życie się zaczyna
Trudno bowiem Złudzenie z Yakushimy uznać za kino, które byłoby atrakcyjne dla przeciętnego zjadacza popcornu. To raczej film w którym zmysłowość, nawet kontemplacja scen, jest bardziej istotna niż ciągłość fabuły i wyjaśnianie widzowi połączeń.
Corry, francuska koordynatorka transplantacji, próbuje odnaleźć się w Japonii. Sama mocno przeżyła żałobę po ojcu, a teraz dodatkowo każdego dnia zmaga się nie tylko z samotnością, ale i z odchodzeniem swoich małych pacjentów (pracuje na oddziale dziecięcym). Gdy wreszcie kogoś pozna i zazna chwilowego szczęścia, potem znowu tym silniej doświadczy straty. Zniknięcie partnera, dla które wolność była jedną z najważniejszych rzeczy w życiu, otwiera jakby nową historię w tej fabule, tyle że niedokończoną. Na pierwszym planie cały czas będziemy mieć próbę spojrzenia na to jak radzić sobie ze stratą kogoś ukochanego, tym bardziej bolesną jeżeli to dziecko.
niedziela, 27 września 2026
Król serce - Lily King, czyli nie da się zapomnieć
Teoretycznie można by to zamknąć w stwierdzeniu: "historia miłosnego trójkąta", byłoby to jednak dość banalne i chyba też krzywdzące dla tego tytułu. O ile bowiem pierwsza część rzeczywiście może przypominać typową obyczajówkę, w której młoda dziewczyna w trakcie studiów poznaje dwóch chłopaków, to druga mocno już zmienia nasz punkt widzenia.
Tak to już często bywa, że uwaga kieruje się najpierw ku temu kto bardziej o ciebie zabiega, jest głośny, pomysłowy, atrakcyjny, potrafi cię oczarować. Co z tego że jednocześnie często ten wybór kończy się zranieniem, bo zwykle takie osoby są też mocno narcystyczne, bardziej skłonne do kierowania się impulsem chwili, niestałe. A może to też jakieś krzywdzące uproszczenie? Przecież związek Jordan i Yasha wydaje się sielanką, tyle że w którymś momencie ich wybory spowodowały że ich drogi się rozeszły. Młodzi ludzie dziś często decydują się na wyjazdy, idą za przygodą, czymś w czym dostrzegają dla siebie szansę, nie zawsze jest w tym przestrzeń na stały związek. Przecież dojrzałość wymaga by nie wymuszać, by zostawić wolność, ale jednocześnie i samemu nie rezygnować.
sobota, 26 września 2026
Ja jestem Halderd - Elżbieta Cherezińska, czyli niczym wilczyca na czele watahy
Korzystając z piękne wydania we wznowieniu cyklu Północna droga, nadrabiam zaległości - skończyłem pierwszy tom, a drugi czyli kolejne dwie powieści w jednej cegle już na półce zakupione.
Nie obiecuję, że z tak niewielkim odstępem czasu będą kolejne, bo Sagę Sigrun wrzucałem chyba raptem dwa tygodnie temu (pisałem o niej tak), ale na pewno długo nie będę odkładał. Ładne to jest! Językowo, klimatem, osadzeniem w czasach, ale i sama historia wciąga. Kto powiedział że o Wikingach można opowiadać jedynie od strony mężczyzn.
Trochę inny nastrój panuje w "Ja jestem Halderd" bo o ile w Sadze Sigrun od początku mieliśmy do czynienia ze szczęśliwym związkiem, to w drugim tomie, w opowieści Halderd już tak wesoło nie jest. Z powodu występku jej brata rodzina musiała oddać cały swój majątek, dziewczyna została przekazana pod opiekę wuja, a ten od początku nie ukrywał, że chce ją wydać za mąż bogato i z korzyściami politycznymi dla siebie, nie licząc się z tym czy spodoba jej się wybranek.
piątek, 25 września 2026
Listy do Poli - Marcin Mortka, czyli nigdy mi tego nie powiedziałeś
Nawet pisząc powieść obyczajową, pokazując skomplikowane relacje między rodzicami i dorosłymi dziećmi, Marcin Mortka musiał dołożyć trochę czarnego humoru i akcji. Chyba nie byłby sobą, gdyby nie mógł poszaleć z charakterami i życiorysami bohaterów. Każde z nich jest trochę inne, część wciąż wydaje się mieć pod górkę, czasem się poddaje, a niektórzy potrafią spiąć cztery litery nawet przy dużych trudnościach i całe otoczenie widzi w nich przebojowych, poukładanych. Każdy jednak może mieć przecież jakiś kryzys, moment gdy już po prostu nie da rady i wybucha.
Rodzeństwo
Wrzaskowiczów: Ewa, Robert, Grzegorz i Pola jak co roku spotykają się w
rocznicę śmierci na grobie matki. W tym roku nie pojawił się jednak ojciec i trochę niepokoją się co też może z nim się dziać. Oczywiście nawet gdy nie byli jakoś bardzo blisko, nie znaczy to, że mogą machnąć ręką i powiedzieć że mają go gdzieś. Przypadkowo jednak uruchamiają taki splot wydarzeń, że przypomina to jakąś czarną komedię sensacyjną. Wiecie: mafia, policja, łamanie prawa i próby wyjścia z całego zamieszania z jak najmniejszymi ranami. Gdy idziemy za pierwszym impulsem, np. zemsty to potem trudno się wycofać i trzeba ponosić jakieś konsekwencje własnych decyzji. Gdy się powiedziało A, naturalne wydaje się, że trzeba powiedzieć B... A potem już równia pochyła. Pod koniec już chyba nawet nie patrzą na swoje straty, ale w panice myślą o tym, że wciągnęli w to również rodzeństwo.
sobota, 12 września 2026
Saga Sigrun - Elżbieta Cherezińska, czyli świat Wikingów ale od kobiecej strony
Uwaga - choć obok widzicie okładkę pięknego nowego wydania Północnej drogi, tom zawiera dwie powieści, a notka jest na razie o części pierwszej, czyli Sadze Sigrun. Ale spokojnie, już zabieram się za drugą połowę, a przymierzam się do kupienia drugiego tomu, czyli kolejnych powieści z tego cyklu równie ładnie wydanych.
Elżbieta Cherezińska zanim zabrała się za pisania o naszych władcach, popełniła serię powieści osadzonych zarówno w historii, jak i w świecie podań o wikingach. Trochę słyszałem o nich pochwał - że barwne, że pikantne, no i wreszcie sam się za to zabrałem.
Nie wiem czy kolejne powieści będą podobne, ale przy Sadze Sigrun zgadzam się z niektórymi opiniami, że blisko jej do romansideł, w których to właśnie miłość jest najważniejszym wątkiem. Ale wiecie co? O dziwo wcale mi to nie przeszkadzało. Sceny zbliżeń rzeczywiście wcale nie tak rzadkie, opisy nie wulgarne, ale i bez owijania w bawełnę, cała opowieść jest snuta przez kobietę, która kocha, tęskni, czeka, nie spodziewajcie się więc walk i wypraw po łupy. To wszystko można podsumować w kilku zdaniach, gdy mężczyźni się chełpią, pokazują łupy i swoje blizny, ale co oni tam będą się rozwodzić przed kobietą o wyprawie skoro to sprawy nie dla kobiet... No chyba że będzie jakiś czyn bohaterski, o którym będzie się potem śpiewać pieśni, ale to zwykle niestety przypada jedynie wybrańcom i to najczęściej po śmierci.
piątek, 14 sierpnia 2026
Zaleca się kolejnego kota - Shō Ishida, czyli naprawdę to ma mi pomóc?
Najpierw dla przypomnienia notka o pierwszej części tego cyklu: kliknij tu.
Moda na tego typu ciepłe historie nie mija, a już gdy pojawiają się w tle koty, to już robi się szczególnie sympatycznie. Nic dziwnego że powstała kontynuacja. Powracamy do tajemniczej poradni Kokoro, do której trafiają ludzie, którzy mają jakiś problem. Nikt przypadkowy tu nie trafi, bo jakoś dziwnie wszystkie uliczki mu się plączą, nikt nie podpowie drogi, twierdząc że takie miejsce nie istnieje. Ale ci którzy tam trafią, nawet jeżeli będą się dziwić atmosferze tego miejsca, z czasem będą polecać je kolejnym osobom.
Dziwnie oschła recepcjonistka, szalony lekarz, który twierdzi że na wszelkie zmartwienia najlepszą receptą jest... kot. I natychmiast wręczają ci klatkę z jakimś kociakiem i torebkę z podstawowymi produktami do opieki.
niedziela, 5 lipca 2026
Café Slavia - Ota Filip, czyli przejdźmy się kawałeczek i coś panu opowiem

piątek, 3 lipca 2026
Za duży na bajki 3, czyli ważne przesłanie, ale film średnio udany
Po dwóch częściach, które oglądało się całkiem sympatycznie, mam wrażenie że chyba format się nie tylko zmienił ale i wypalił. Wiadomo - bohaterowie dojrzewają i trudno żeby udawali wciąż dzieci, jednak jeżeli na planie i na ekranie nie udaje się utrzymać między nimi jakiejś chemii, to chyba lepiej już by było opowiedzieć jakąś nową historię, z innym postaciami.
Waldek, Staszek, Delfina, czyli trio które przeżywało różne przygody, ale i odniosło jakiś sukces w turniejach gamingowych, chyba nie było przygotowane na to, że sukces nie będzie trwał wiecznie i że mogą pojawić się jakieś pęknięcia. Wystarczyła jedna porażka i nagle emocje doprowadzają do rozstania i to w nie najlepszych nastrojach. Jedno słowo za dużo, jakieś pretensje, a potem przecież trudno to cofnąć...
I o tym jest właśnie trzecia część tego formatu, który zaczął się jako lekki, zabawny film familijny, a teraz stał się niby filmem młodzieżowym, niby opowiadającym o poważnych problemach, uleciała z niego jednak ta lekkość, a weszło mocno moralizowanie.
niedziela, 28 czerwca 2026
Bursztynowe słodycze magiczne - Hiyoko Kurisu, czyli może chcesz ciasteczko?
To tak jakbyś po wymuszonym uśmiechu, nagle inni do ciebie zaczęli się uśmiechać i już w naturalny sposób i ty stajesz się szczęśliwy. Ktoś podsuwa ci cukierek wmawiając że to lekarstwo i twoja wiara w efekt powoduje że problemy się rozwiązują.
środa, 24 czerwca 2026
Brudne tajemnice - Disha Bose, czyli pozornie idealne życie
Pierwszy podtytuł jaki miałem napisać do tej książki w tytule notki to: gdzie te chłopy? Bo też ciekawa jest nie tylko ich rola w tej opowieści, ale i podskórnie wyczuwalne to, że wszelkie pretensje kierowane są właśnie do nich. Albo że byli zbyt mało obecni i zaangażowani albo zbyt obecni i narzucający się, albo obojętni i chłodni, kompletnie nie nadający się na obiekt zainteresowania ale niech spróbują poszukać tego zainteresowania gdzie indziej... Wieczne rozdrapywanie wszystkiego na różne strony, pretensje, oczekiwania, zero docenienia i można by się wściec: czemu te bohaterki takie roszczeniowe, czemu nie cieszą się z tego co mają (a mają tak wiele), tylko wiecznie okazują niezadowolenie, chcąc na tle innych kobiet udowodnić że to one są te "naj"... Tylko że kurcze wychodzi na to, że ci faceci wcale nie są bez winy. To nie jest tak, jak by można powiedzieć: nie dostawał ciepła w domu, to poszukał gdzie indziej... Oni tak mało robią, by rzeczywiście zawalczyć o przyszłość związku, tak łatwo się poddają i idą na łatwiznę. Kobiety zaś, choć niby niezadowolone, potem jednak są gotowe by walczyć do upadłego i bronić rodziny. Takie przyjaciółki, które gotowe są obgadać cię za plecami albo wbić tipsa w oko.
Ciekawe to wszystko choć przyznam że trochę też wkurzające. Długo nie mogłem wejść w te ich historie, nawet mnie nudziły i wydawało mi się iż robi się dramę z kompletnych bzdur. Ktoś coś napisał, ktoś coś powiedział, ktoś coś zobaczył i nagle sprawa urasta do niewiadomo jakich rozmiarów.
piątek, 22 maja 2026
To nie jest rozmowa na telefon - Jakub Bączykowski, czyli czy mam jeszcze prawo żyć po swojemu
Jakub Bączykowski w ubiegłym roku gdy skrzyknął w Warszawie grupkę swoich czytelników, trochę ciągnął nas za język dopytując o nasze zdanie: czy dziadkowie mają prawo odmówić pomocy swoim dzieciom przy wnukach. I proszę - oto widzę jak wykorzystał pomysł który wtedy chodził mu po głowie i nurtujące go pytania. Pewnie w zależności od wieku i od swoich doświadczeń i wy byście odpowiedzieli różnie: "co to za problem na emeryturze pomóc swoim dzieciom" albo "nie jestem darmową siłą roboczą, teraz chcę odpoczywać bo już swoje w życiu zrobiłam". Przyglądanie się takim refleksjom które chodzą po głowie bohaterce, wyrzutom sumienia, miłości do wnuków ale i złości czy frustracji, która czasem przychodzi, jest nawet ciekawe, więc mimo że nie znajdziecie w tej powieści wielkich dramatów, pewnie lektura Was nie rozczaruje.
To wszystko jest takie... Zwyczajne. Życiowe sprawy, rozmowy, obawy o najbliższych, marzenia, plany, a potem jakieś kłopoty które to wszystko niszczą. Bączykowski już kilka razy udowodnił że potrafi pisać historie, które są gdzieś na pograniczu literatury obyczajowej, ale z dobrze rozbudowanym tłem psychologicznym. A może powinienem napisać emocjonalnym?
niedziela, 17 maja 2026
Sweetland - Michael Crummey, czyli piękne choć depresyjne
Jak pisałem jakiś czas temu o powieści "Dziki, mroczny brzeg", która była tak bardzo chwalona, pisałem że mnie jakoś rozczarowała i dokonałem na swój użytek wtedy porównania ze Sweetlandem Crummeya, który czytaliśmy na DKK. Mija długi czas a ja sobie uświadamiam że jeszcze o niej nie napisałem. No to nadrabiam choć kilka zdań.
Czym mnie urzekł Crummey? Klimatem. Cholera naprawdę człowiek czuje ten wiatr, te fale, to zimno. Czuje głód, samotność, a jednocześnie poczucie szczęścia, że nie ma piękniejszego miejsca. Na wyspie gdzie wszyscy się znają po prostu niewiele może się zdarzyć niespodziewanego, nie zostaniesz zdradzony, oszukany przez kogoś obcego. Nawet jak nosisz za coś urazy, to nie znaczy że będziesz tego kogoś unikał, bo tu wszyscy muszą jakoś być dla siebie wsparciem w razie trudności. Tak surowa idylla z wyboru, bo każdy z nich może kiedyś marzył o innym życiu, ci którzy tego próbowali wcale jednak nie byli szczęśliwi i myśleli jedynie o powrocie.
Gdy jednak społeczność robi się coraz starsza, pojawia się taka myśl, że może jednak warto wyjechać. Dla młodych by mieli szansę i edukację, dla chorych by mieli opiekę, a może i dla siebie by iść za innymi, by nie zostać samemu.
czwartek, 14 maja 2026
Strzępy - Izabela Grabda, czyli ech rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady
I oto pojawia się jakby kontynuacja, ale w sumie wcale nią nie jest. Co prawda znowu pojawiają się Bieszczady, pojawia się również Irmina, którą poznaliśmy w poprzedniej książce, stanowi tu jednak postać raczej poboczną, pojawiającą się dość późno i nie aż tak ważną. "Strzępy" to historia osobna, mająca może w pierwszej połowie podobną narrację, czyli wyczuwalna tajemnica, ale to po prostu opowieść zakochanego mężczyzny. Owszem wyczuwamy, że jego partnerka coś knuje, to wciąż jednak mógł być po prostu jakiś melodramat.
piątek, 8 maja 2026
Doktórka od familoków - Magdalena Majcher, czyli huta dba o ludzi, ale będzie starać się jeszcze bardziej
No i obiecywany jakiś czas temu ciąg dalszy tematu "Ołowianych dzieci". Znajdziecie więc na blogu w tym roku już serial, reportaż napisany przez człowieka, który był jednym z "ratowanych" dzieci, no i teraz powieść. Reklamowana mi jako najlepsza w tym temacie, ale wiecie co?
wtorek, 14 kwietnia 2026
Czego tak naprawdę chcę, czyli Miłość i Przepis na szczęście
Dziś we wtorkowym kąciku wytrawnych kinomaniaków dwie produkcje, które niby się różnią, znowu jednak w zagadkowy sposób się dla mnie łączą, bo dotyczą życia uczuciowego, tego jak szukamy, jak czasem czujemy się zagubieni, nie bardzo potrafiąc podjąć decyzję.
MIŁOŚĆ Daga Johana Haugeruda to część jego większego projektu, trylogii w której wciął na warsztat temat przeżywania miłości, emocji. Skandynawowie potrafią opowiadać o takich sprawach bez specjalnego skrępowania – seks bez zobowiązań wydaje im się taką samą opcją jak i przysięga małżeńska. Wszystko zależy od Ciebie: czego potrzebujesz i na co jesteś gotowy. I nie myśl o tej drugiej połowie, bo to Ty jesteś najważniejszy. Brzmi egoistycznie? Ktoś inny by powiedział że to droga do lepszego zdrowia psychicznego, tylko pytanie czy na pewno daje to szczęście, czy sprawia że mamy w sobie mniej obaw, mniej kompleksów, czy jakoś z większą odwagą staramy się zawalczyć o uwagę kogoś kto wpadł nam w oko.
niedziela, 5 kwietnia 2026
Lato marnotrawnych - Barbara Kingsolver, czyli ciekawe ale raczej nie porywa
Drugie spotkanie z Barbarą Kingsolver, ciekawe, choć jednak ciut słabsze niż "Demon". Może dlatego że po lekturze powieści Powersa już trudno mnie zaskoczyć wątkami miłości do przyrody, tego jak natura może wpływać na nasz los. W Lecie marnotrawnych również wybrzmiewają te nuty które można by nazwać świadomością ekologiczną, budzącą się fascynacją z prostego życia na farmie. A jeżeli tym mnie specjalnie autorka nie zaskoczyła i Powersa nie przebiła mocnymi historiami, to zostaje z tego jedynie otoczka obyczajowa, samotność, tęsknota za kimś kogo się straciło. Jedni radzą sobie z tym lepiej, inni słabiej. I oto Kingsolver zbiera kilka takich historii, przeplata je ze sobą, tworząc dość ciekawą całość.
Ciekawą, ale nie porywającą. Mimo nastroju, refleksyjności, pięknych opisów przyrody rejonu Apallachów, czegoś może jednak Wam w tym brakować. A przynajmniej mi brakowało.
czwartek, 19 marca 2026
Reminders of him. Cząstka ciebie którą znam, czyli lepsza książka Colleen Hoover czy film
Tak się zastanawiam czy zacząć od wrażeń z książki czy filmu. Nie ukrywam, że mimo iż zwykle dużo lepiej wypada lektura niż jej ekranizacja, to w tym przypadku...
No właśnie. Chyba pewne rzeczy lepiej wypadają na ekranie. I mimo całego schematyzmu, niekoniecznie porywającego aktorstwa w tej produkcji, ogląda się to jakoś bez poczucia straty czasu. No oczywiście jeżeli ktoś nie ma alergii na rzewne historie.
Taka ona właśnie ma być. Z jednej strony próba rozpoczęcia od nowa, poukładania się z przeszłością, która doprowadziła młodą dziewczynę do pięcioletniego pobytu w więzieniu, pełna wspomnień, kopniaków od życia i niechęci tych, którzy nie mogą jej wybaczyć. Z drugiej... tak, oczywiście domyślacie się prawidłowo, to historia o tym iż ktoś jej daje drugą szansę, na zakochuje się w niej na zabój i ofiarowuje dużo więcej niż oczekiwała. No i już może ktoś się wzruszył bo lubi takie historie.
piątek, 13 marca 2026
Cuda za rogiem - Keigo Higashino, czyli czasem wystarczą małe gesty
Cuda za rogiem wpisują się za to w pełne ciepła historie typu comfort books, gdzie nawet trudne życiowe sprawy udaje się załatwić za pomocą odrobiny życzliwości, empatii, czasem wybaczenia. Odrobina magii, otwarte serca i to wystarczy by działy się cuda.
Tą odrobinę magii tym razem zapewni nam niewielki sklepik, którego właściciel postanowił kiedyś poza handlowaniem, udzielać też porad potrzebującym. Początkowo to miał być żart, coś raczej przyciągającego uwagę, nic na serio, jak się okazało jednak w ludziach jest głęboka potrzeba czasem poszukania anonimowo pomocy. A szczerość, życzliwość może okazać się wystarczająca by komuś pomóc.
piątek, 6 marca 2026
Chibineko, niezwykła restauracja wspomnień - Yuta Takahashi, czyli była kawa, teraz cały posiłek
Wszyscy którzy pokochali historie z cyklu "Zanim wystygnie kawa", czyli comfort books (czy też healing books jak niektórzy je określają choć tam raczej widziałbym poradniki jakich też coraz więcej) pewnie z radością sięgną po coś w podobnym stylu, ale innego autora, więc z dużą gwarancją że to nie będą odgrzewane kotlety. Pisząc w podtytule "była kawa, teraz cały posiłek" nie przesadziłem, bo w tej historii potrawy mają podobne znaczenie jak kawa w serii, którą Polacy tak pokochali. To pewnego rodzaju symbol, specjalny posiłek przygotowywany jako wspomnienie kogoś kto odszedł, potrawy jakie lubił, ale w tym konkretnym miejscu, w dość wyjątkowych okolicznościach, dopóki nad daniem unosi się para, pojawia się okazja by zobaczyć tą osobę raz jeszcze. Coś powiedzieć, coś usłyszeć, ten jeden ostatni raz.
Pewnie każdy tak ma że czasem czuje tęsknotę, może chciałby jeszcze coś powiedzieć, za coś podziękować lub przeprosić, bo nie było okazji, śmierć przyszła zbyt szybko. Takie spotkanie, choć krótkie może dać nam ulgę, spokój, a może odpowiedzi na jakieś nasze pytania.



















