Z ostatnich Targów Książki pod Pałacem Kultury, tych malutkich, jesiennych, przywiozłem praktycznie jedynie dwie rzeczy, co jak na mnie jest bardzo skromne. Ale obie za to radują serducho bardziej niż 10 innych. Patrick Leigh Fermor i Przerwana droga, czyli wreszcie wyczekany trzeci tom o jego wyprawie przez Europę, będzie pewnie czytany w malutkich dawkach i smakowany. Za to Baranowski to trochę powrót do tego co znam z dzieciństwa, ale prawdę mówiąc wtedy nie ceniłem aż tak bardzo i pewnie dlatego dotąd znalazły się w mojej kolekcji wspomnieniowej i Tytusy i Kajko i Kokosz, a z albumów Baranowskiego nie miałem nic. Nadrabiam więc! I ileż frajdy dostarczyło mi to wydanie!
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
piątek, 11 września 2026
piątek, 3 lipca 2026
Czarnonóżka - Marcin Szczygielski, ja chcę ciąg dalszy!!!
To już piąty tom cyklu Dom Rodomiłów Marcina Szczygielskiego, a ja po raz kolejny mam ogromny problem. Chciałbym po prostu znać już całość historii, a nie czekać kolejny rok na jej kontynuację, nie wiedząc nawet ile jeszcze będzie części. Polubiłem tą szaloną rodzinę, czarnowidzów, potomków wielkiego Roda, która za swój cel przyjęła walkę z różnego rodzaju potworami, demonami i całym tym tałatajstwem, które nawet w nowoczesnym świecie, jak najbardziej się pleni. A może nawet przez to że ludzie w nie wątpią, nic nie wiedzą, są przez to jeszcze groźniejsze? Rodomiłowie walczą z tym od lat, korzystając z księgozbioru swoich przodków i wskazówek przez nich przygotowanych. Każdy kolejny potomek powoli jest przygotowywany do realizacji misji, ale oczywiście najpierw edukacja, a potem dopiero dopuszczenie do działania...
Tyle że jak już wiemy z poprzednich tomów, różne złe moce za nic mają zasady i żeby uderzyć w rodzinę która im zagraża, właśnie przez najmłodszych próbują zaatakować. Najpierw to brat Hani był więziony i mamiony przez sobowtóra matki, a teraz to dziewczynka wraz z mamą przeszły jakby do innego wymiaru, wchodząc na ich miejsce. Borborak tym samym stał się jeszcze większym zagrożeniem, ale jego przywdziana maska Mamy nie jest wcale tak doskonała, nie wszystko pójdzie mu więc tak gładko. Ten konflikt będzie jeszcze pewnie miał ciąg dalszy, a póki co autor bawi się podrzucając nam kolejne ciekawostki i potworach i różne dziwne pomysły rodzinki.
Za duży na bajki 3, czyli ważne przesłanie, ale film średnio udany
Po dwóch częściach, które oglądało się całkiem sympatycznie, mam wrażenie że chyba format się nie tylko zmienił ale i wypalił. Wiadomo - bohaterowie dojrzewają i trudno żeby udawali wciąż dzieci, jednak jeżeli na planie i na ekranie nie udaje się utrzymać między nimi jakiejś chemii, to chyba lepiej już by było opowiedzieć jakąś nową historię, z innym postaciami.
Waldek, Staszek, Delfina, czyli trio które przeżywało różne przygody, ale i odniosło jakiś sukces w turniejach gamingowych, chyba nie było przygotowane na to, że sukces nie będzie trwał wiecznie i że mogą pojawić się jakieś pęknięcia. Wystarczyła jedna porażka i nagle emocje doprowadzają do rozstania i to w nie najlepszych nastrojach. Jedno słowo za dużo, jakieś pretensje, a potem przecież trudno to cofnąć...
I o tym jest właśnie trzecia część tego formatu, który zaczął się jako lekki, zabawny film familijny, a teraz stał się niby filmem młodzieżowym, niby opowiadającym o poważnych problemach, uleciała z niego jednak ta lekkość, a weszło mocno moralizowanie.
piątek, 12 czerwca 2026
Złodziej czasu. Łowcy tajemnic - Michał Kuźmiński, czyli to miały być najgorsze wakacje w ich życiu
Zwykle jednak to jest ta "wielka" historia, znane wydarzenia, które ktoś próbuje przybliżyć młodemu czytelnikowi. Trudniej przecież nie opowiadać jedynie o bohaterstwie, zwycięstwach czy klęskach, ale pokazać losy zwykłych ludzi, opowiedzieć o konsekwencjach tych wydarzeń.
To właśnie może spodobać się w Złodzieju czasu, który zdaje się jest pierwszym tomem większego cyklu. To historia dwójki dzieciaków: jedenastoletniej Doroty i siedmioletniego Daniela, których rodzice postanowili po raz pierwszy wysłać na wakacje do dalszych krewnych. Bez nich? Bez atrakcji? Na wieś? Nie zagranicę? No jak to?
piątek, 20 marca 2026
Dom numer pięć - Justyna Bednarek, czyli liczy się nie tylko ciało ale i charakter!
Choć w dużej mierze akcja dzieje się w świecie wyobraźni, czy też snu, jakimś świecie równoległym, ważne jest to jaki jest początek tej historii oraz jak zmieniają się bohaterowie. Można trochę upraszczając sprawę powiedzieć, że to lekcja dotycząca hejtu, oceniania, i nietolerancji, może nawet prześladowania kogoś słabszego, odróżniającego się od reszty dzieciaków. Równie dobrze można jednak stwierdzić, że to lekcja nabierania pewności siebie, odwagi, poczucia wartości, przełamywania lęków. Bo zmiana następuje zarówno w tym kto był prześladowcą, jak i w tym kto tego doświadczał.
Piotrek, który w wyniki postępującej choroby powoli traci wzrok i musi nosić coraz silniejsze okulary, trochę pogodzić się z tym, że nie może być tak aktywny jak jego rówieśnicy i osiągać podobnych wyników. A może mu się tylko tak wydaje? Gdy nauczyciel wychowania fizycznego daje mu szansę, pokazuje że bynajmniej nie odstaje od nich i to dzięki niemy jego drużyna wygrywa. Niestety nie bardzo podoba się do klasowego osiłkowi, który znalazł się wśród przegranych i poczuł się upokorzony.
sobota, 13 grudnia 2025
Tkająca wiatr - Julie Johnson, czyli weź się dziewczyno ogarnij
Barwione brzegi, klimatyczna okładka kuszą z daleka. Niestety tym razem chyba nie będzie mi spieszno do kontynuacji. O ile początek, czyli historia półelfki, dotąd żyjącej trochę jak ścigane zwierze albo członek oddziału partyzanckiego, uwięzionej przez wrogi oddział, potrafi narobić nam sporo smaku.
I choć potem rozgryzanie tego czego od niej się oczekuje, odkrywanie własnych umiejętności, których nie była świadoma, jeszcze utrzymuje naszą ciekawość, to niestety im dalej tym więcej w tym rozterek sercowych, jakichś dziwnych dylematów. I nawet rosnące zagrożenie raczej nie uleczy naszego zniecierpliwienia i zażenowania.
Czy naprawdę każde fantasy teraz musi przybrać kształt romantasy? Czy wszędzie trzeba wtryniać tak schematyczne rozwiązania - on pragnie jej dobra, ale jednocześnie stara się ją odpychać, żeby nie uczynić jej krzywdy, ona więc idzie w stronę tego kto jest jeszcze bardziej przystojnym, cynicznym draniem, który traktuje ją jedynie jako zabawkę. Ech...
piątek, 17 października 2025
Dziki robot, czyli by wykonać zadanie trzeba zmienić perspektywę
Dziki robot - choć przecież jest filmem o maszynie, wzruszy każde rodzicielskie serducho. Czy również dziecięce? Pewnie tak, ale to chyba właśnie dorośli docenią najbardziej wymowę tej historii, która jest pięknym traktatem o rodzicielstwie. O tym jak czasem nie jesteśmy gotowi, próbujemy nieporadnie, ale zrobilibyśmy dla swojej pociechy wszystko. A potem przychodzi ten moment, gdy musimy je wypuścić z gniazda, nie zmuszając do tego, by wiecznie tkwiły przy nas, bo nie rozwiną swoich skrzydeł.
Jak to spytacie? Robot? Rodzicem?
piątek, 3 października 2025
Zapadły pałac - Marta Kisiel, czyli czy z nami jest coś nie tak?
Martę Kisiel pokochałem za Dożywocie, potem trafiło się jeszcze kilka poważniejszych historii, jak głupi cieszyłem się z historii dla dzieci, a oto teraz mamy… coś dla nastolatków. W końcu dzieci dojrzewają i potrzebują trochę innych historii. Nowy cykl to historia o licealistach, niby wpisująca się w nurt dark academy, ale jednak również pokazująca jak można zupełnie inaczej rozłożyć akcenty.
Przyjaźń, pragnienie akceptacji, może nawet rodzące się uczucie, czym jakieś sekrety i mroczne, niebezpieczne przygody wciąż stanowią ważny element fabuły, umiejscowienie ich jednak w polskich realiach i jakiejś zwyczajności, nadaje dużo świeżości tej historii. Zdecydowanie nie jest płasko, a przyglądanie się nie tylko jednej postaci, ale kilku, pozwala też pokazanie różnych motywacji, punktów widzenia, problemów, charakterów.
sobota, 6 września 2025
Pieprzyć Mickiewicza 2, czyli hormony, empatia i mądrzy dorośli
Jakiś rok temu wyzłośliwiałem się nad Pieprzyć Mickiewicza, a tu proszę - dwójkę oceniam dużo wyżej niż pierwowzór, co zdarza się bardzo rzadko. O jedynce przeczytacie tu
a o dwójce w kilku zdaniach spróbuję dziś.
Mam wrażenie, że ktoś próbował mocno "ugrzecznić" scenariusz i chwilami to się robi aż zbyt przesłodzone i mało realne (obawiam się, że autystyk nie miał by wcale tak łatwo w nowym liceum i nie byłby sam aż tak bardzo grzeczny). Z drugiej strony, wciąż czuć tu tego ducha części pierwszej, czyli te dzieciaki potrafią czasami dorosłych zaskoczyć mocno swoim zachowaniem. I na minus i na plus. Klasa III B, którą większość nauczycieli traktowała jako spisaną na straty, pod okiem nowego wychowawcy (niewiele ról Dawida Ogrodnika mnie tak zawiodło jak część 1) nagle nabrała wiatru w żagle. Nie tylko uwierzyli w siebie, ale i pokazali że wcale nie są gorsi od tych, którzy uważani byli za kujonów i wzór do naśladowania.
piątek, 22 sierpnia 2025
Skrzat. Nowy początek, czyli a podobno jesteś na to za duża
Wróciłem z kilku dni wędrowania, pewnie będzie ciężko przyzwyczaić się do normalnego rytmu, ale póki nie ma pracy, zasiadam jeszcze do bloga i na dziś mam coś familijnego.
Co prawda oficjalna premiera dopiero 19 września, może jednak uda się Wam zapolować na jakieś pokazy przed tą datą? Cieszy odradzanie się kina familijnego w Polsce, bez zadęcia, dydaktycznego smrodku, ale przygodowego, opowiadającego o ważnych dla młodych sprawach. Choćby jak tu: o żałobie, o nowej szkole, przyjaźni i zaufaniu.
Tak jak drażnią mnie produkcje podobno dedykowane starszym (tu brakuje jakiegoś mądrego przekazu, zwykle to tylko wygłupy i imprezowanie, czasem kac w obliczu tragedii), to w przypadku młodszych zaczyna być coraz fajniej. I choć jeszcze czasem drażnią pewne sztuczności (ech ta banda prześladowczyń), to ogląda się to raczej bez uczucia zażenowania. Ba - jeżeli pójdziecie razem z pociechami, jest o czym potem porozmawiać, a to ważne. Po prostu za mało czasu spędzanego razem, rozmów, mocno potem wpływa na to że młodzi ludzie tracą kontakt z rodzicami i mają coraz więcej problemów.
piątek, 11 lipca 2025
Makrabrama i Neomama, czyli Marcin Szczygielski niby dla dzieci ale w klimacie horroru
Urokliwa seria. Takie połączenie Rodziny Adamsów, Magicznego krzesła - troszkę horroru i niesamowitości, trochę humoru i dziwactwa, sporo przygody młodych bohaterów i lekcji życia. Doceniaj rodzinę i rodzeństwo, bo może przyjść chwila gdy do nich zatęsknisz :)
O dwóch pierwszych tomach cyklu pisałem jakiś czas temu (możecie odnaleźć w przeczytanych), teraz coraz bardziej te opowieści mrocznieją ale i łączą się ze sobą. Widać jeden tom nie wystarcza na zamknięcie wszystkich wątków, więc historia jest kontynuowana w kolejnym, szkoda jedynie że w takiej sytuacji musimy czekać długo na kontynuację. To chyba jedyna wada takiego pomysłu.
Przedstawmy naszych bohaterów. Rodomiłowie to rodzina wyjątkowa - od pokoleń zajmują się tępieniem różnych demonów i stworów, które plączą się po naszym świecie. Przekazują tą wiedzę od dawna, choć niezbyt ona pasuje do naszych czasów i niewiele osób wierzy w to czym się zajmują. Dopóki oczywiści nie padną ofiarą jakiegoś mniej lub bardziej złośliwego potwora, chochlika, czy innej strzygi. Te jakoś niespecjalnie przejmują się tym, że świat już o nich nie opowiada, tym bardziej z radością po nim harcują, przekonane o swej bezkarności, bo nauka nie ma na nie odpowiednich narzędzi do obrony.
piątek, 4 lipca 2025
Dziedzictwo Feniksa - Agnieszka Mróz, czyli od fanfika do debiutu tym razem chyba zbyt szybko
Jutro pewnie sporo godzin na Bazyliszku, czyli Polkonie w Warszawie, gdzie zostałem zaproszony z organizacją wymiany książek, nie wiem więc czy będzie szansa napisać notkę. Niech jakiś element fantastyki pojawi się więc już dziś.
Będzie kilka zdań o tytule w miarę świeżym i jak to się u nas ostatnio przyjęło, przynajmniej w obszarze fantasy, początek jakiejś dłuższej historii. Nie wiem czemu autorzy uważają że nie da się opowiedzieć zwartej, dobrej historii, tylko z góry planują jakieś epopeje - może uważają że bez tego nie da się przedstawić uniwersum. A może po prostu droga jaką zaplanowali dla bohaterów jest tak długa i wypełniona przygodami że kilkaset stron to za mało?
Z Dziedzictwem Feniksa mam trochę problem - sporo się niby tu dzieje, ale czyta się to trochę jak twórczość fanowską, wiecie takie proste historie, bez większej podbudowy, klimatu... A przecież nie wystarczy dać komuś do ręki noża/rapiera/miecza albo jakiejś magicznej mocy i kazać mu walczyć z dziesiątkami wrogów, by uczynić jakąś historię interesującą. Wiem - fascynatom, wydaje się że tak. I może nawet niektórym młodym fanom też może się to spodobać!
środa, 2 lipca 2025
Przez las - Emily Carroll, czyli czy horror może zachwycić
Lipiec rozpoczęty dwoma notkami teatralnymi, a mimo że nie chodzę od kilku tygodni na nic, mam jeszcze kilka zaległych tekstów. Generalnie jednak przerwa pomogła mi trochę zmniejszyć kolejkę rzeczy czekających długo na opisanie oraz stosy do czytania. A może jeszcze będzie szansa w wakacje na taki czas wyciszenia i oderwania się od pracy i bieganiny. Niby lubię spektakle, kino, ale jeżeli to robi się wyprawa, gdzie mimo zmęczenia i braku nastroju lecisz z wywieszonym językiem bo przecież kilka godzin snu i znowu praca - to nie jest fajne...
A dziś postanowiłem napisać też o czymś sprzed kilku tygodni. Powieść graficzna, a może raczej powinienem napisać: graficzny zbiór opowiadań. To w sumie rzadkie, a tym bardziej i zaproponowana tematyka raczej nie tak często podejmowana. No jak to - niby dla dzieci i młodzieży, niby motywy znanych baśni braci Grimm, ale w klimacie - czysty horror. Trochę niedopowiedziany, tym bardziej jednak niepokojący.
Może się podobać zarówno młodym jak i starszym!
niedziela, 1 czerwca 2025
Żywicielka - Deborah Ellis, czyli gdy myślisz że czegoś ci w życiu brakuje do szczęścia
Dzień Dziecka i książka która chyba dobrze się w to wpisuje. Nie jako radosna propozycja pełna przygód, rozwijająca wyobraźnię itp. ale jako lektura uświadamiająca, że nie wszystkie dzieciaki mogą mieć tak fajnie jak te zamieszkujące w Polsce.
Niby lektura głównie dla młodych czytelników, ale i starsi mogą po nią sięgnąć, by pomyśleć sobie w jaki sposób opowiadać o sprawach trudnych, uczyć wrażliwości.
Parvana chciałaby bawić się, spotykać z koleżankami, cieszyć się ze wspólnych chwil spędzanych w gronie rodzinnym. Tyle że nie jest jej dane. Jeszcze do niedawna to wszystko było jej dane, nagle ktoś jakby w jednej chwili jej to odebrał. Stolica Afganistanu opanowana przez Talibów nijak ma się do tego świata, który pamięta jeszcze sprzed kilku tygodni. Teraz ulice są prawie puste, każdy boi się patroli bo mogą aresztować pod byle pretekstem, a ludzie mieszkają w koszmarnych warunkach, znikąd nie mając możliwości pomocy.
sobota, 31 maja 2025
Snow Globe, czyli show musi trwać
Na okładce dwie istotne informacje: powieść zdobyła nagrodę w konkursie na najlepszą powieść YA a spodobać się może fanom Squid Game i Igrzysk śmierci. No to macie już szufladki gdzie Snow Globe ewentualnie włożyć. Chyba warto też wspomnieć, że szykowana jest zdaje się kontynuacja, więc zakończenie raczej nie przyniesie wszystkich odpowiedzi (choć mi takie otwarte się podobało).
Wyobraźcie sobie świat, w którym panuje wieczna zima. Ludzie ciężko harują by się ogrzać, mieć prąd i jedzenie. Prąd choćby po to by móc dotknąć choć przez chwilę innego świata. Jest bowiem miejsce zwane Śnieżną Kopułą, gdzie nikt specjalnie się nie martwi o temperaturę czy jedzenie. Wszystkiego jest w bród, ludzie opływają w bogactwo, bo cały kraj na nich pracuje. Oni za to wciąż są gotowi by pokazywać swoje twarze - to jedno wielkie studio produkujące rozrywkę. Nie tradycyjne filmy i seriale, ale coś w rodzaju dokumentów z elementami fabuły - niby reżyserowanych, ale polegających na śledzenie bohaterów przez prawie 24 godziny na dobę. Ludzie tam mieszkający - prezenterzy, aktorzy, reżyserzy, to elita i każdy marzy by kiedyś dostać szansę znaleźć się wśród nich. Dostają ją jednak jedynie nieliczni.
sobota, 26 kwietnia 2025
Zapomniany horyzont - Simon Stålenhag i Electric State, czyli jak spieprzyć ciekawy pomysł
Sobota to od jakiegoś czasu na blogu czas na wątki fantastyczne i choć zalega mi już kilka tytułów, o których chciałbym napisać, wybieram książkę i jej ekranizację. Trochę z premedytacją bo przy jednym można się zachwycić, a przy drugim załamać, a to jako żywo gdzieś współgra z moimi dzisiejszymi emocjami.
Targi fantastyki - byłem chyba po raz trzeci, nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że i odbiorca się zmienia jak i zmieniają się stoiska. Dawniej królowały postacie z komiksów czy seriali, dziś raczej z filmów anime i z gier do nich nawiązujących. Ludzi w moim wieku niewielu, a i towarów dla nich też raczej dużo nie zobaczysz. Za to naklejek, świeczek, przypinek i obrazków z postaciami z obrazów które ci niewiele już mówią, całe zatrzęsienie.
Pojawiła się więc trochę taka refleksja, że niedługo może i na polconie, czy innych tego typu imprezach nawet nie znajdziesz tematyki nawiązującej do klasyki gatunku, bo młodzi szukają czegoś innego. A i twórcy podążają za nimi. Co tam mroczny klimat, jakaś zagadkowość, liczy się akcja, humor i odniesienia do popkultury.
I w ten sposób przechodzimy płynnie do tematu notki.
wtorek, 11 marca 2025
Magiczne eliksiry i nic poza tym, czyli Księgarnia napojów księżyca i Great Library of Tomorrow (księga mądrości1)
Dużo ciekawych szkiców o spektaklach, książkach i filmach jeszcze przede mną, kilka takich gdzie koniecznie chcę napisać mimo że chcę pomarudzić, ale jest też garść rzeczy, które wpadają jakoś tak przy okazji i w sumie dla zasady powinienem o nich coś napisać. Nie mogę się jednak jakoś zmusić do tego, a potem jak poczekają trochę, to już niewiele nawet pamiętam, tak szybko ulatują z pamięci, bo nie ma w nich wiele wartego uwagi.
Raz na jakiś czas wrzucę więc i taką notkę. Dziś dwie pozycje powiedzmy, że raczej z obszaru YA czy fantasy, cholernie popularnego, natomiast mam wrażenie, że mimo ilości ukazujących się pozycji coraz trudniej znaleźć tam coś oryginalnego.
Ot choćby Księgarnia napojów księżyca Seo Dongwon - przecież to jedynie trochę podkręcone magią i udziwnione Zanim wystygnie kawa. Kto przeczytał tamto, raczej nie będzie zaskoczony, choć moja starsza córa na przykład stwierdziła że to lepsze. Co kto woli - tam było bardziej realnie, emocjonalnie. A tu niby wciąż krąży się wokół emocji, wokół żalu, tęsknoty, chęci naprawy przeszłości, ale to wszystko jest oblane sporą dawką jakiejś kosmicznej historii, w której lokal prowadzony dla ludzi potrzebujących takiego doświadczenia jest jedynie jakimś niedużym fragmentem. Jakieś książki z naszymi życiorysami, jacyś strażnicy bibliotek, wróżki, opiekunki gwiazd... Rety - gdyby może to rozbudować może i mogłaby z tego wyjść jakaś historia, ale tu w efekcie jest jakiś dziwny miszmasz z którego niewiele wynika.
sobota, 4 stycznia 2025
Dunder albo kot z zaświatu - Radek Rak, czyli a co będzie jeśli...
Na okładce widzicie napis Gra książkowa i pewnie zadajecie sobie pytanie co to takiego. Kto zetknął się z paragrafówkami nie będzie zaskoczony. Masz książkę z ciekawą historią, tyle że pociętą na części porozrzucane przypadkowo między stronami i z wieloma rozgałęzieniami - od Ciebie zależy którą wersję rozwinięcia i zakończenia poznasz. Wspólny jest tylko początek. Potem już każda decyzja prowadzi Cię coraz dalej i dalej. I może doprowadzić do zupełnie innego miejsca.
Dunder jest kotem, ale jak prawie każdy kot, ma swoje wyjątkowe zdolności. On akurat potrafi gadać i nie pytajcie czy to dlatego że trafił do pewnej kobiety, która kontynuując misję swoich przodkiń, została wiedźmą. Tak po prostu jest i tyle. Jemu jest dobrze u niej, a ona... Cóż, czasem traci cierpliwość, ale przecież kota nie można przestać kochać, nawet jak czasem zalezie za skórę, prawda?
Ów kot będzie nam przewodnikiem w tej historii, a może to właśnie my będziemy jego przewodnikiem? Pójdzie bowiem tam, gdzie wybierzemy, nawet jeżeli będzie miał wątpliwości i wprowadzimy go do piekła. Kot sobie poradzi :)
poniedziałek, 28 października 2024
W krainie snów - Roksana Jędrzejewska-Wróbel, czyli kto tu jest tak naprawdę dojrzały
Powieść dla młodzieży, którą poleca Przemek Staroń i wydana przez Wydawnictwo Literackie, to niezła odtrutka na te wszystkie cukierkowe i trochę odrealnione książki YA, które zalały nas od paru lat. Wszyscy chcą wydawać dla młodzieży, ale większość z tego co na rynku to jakieś erotyki, romanse, pełne postaci które bardziej przypominają obrazy wykreowane przez AI albo przepuszczone przez filtry. Gdzie tu prawdziwa młodzież i jej realne problemy?
"W krainie snów" to właśnie znalazłem. Z pozoru to książka o wymarzonych wakacjach w Kalifornii, w której znajdziemy sporo miejsc, które wielu ludzi chciałoby zobaczyć. Ech, odwiedzić Hollywood :) Albo zamieszkać tam na stałe...
16 letnia Matylda mimo, że z każdym zdjęciem otrzymuje coraz więcej lajków, wcale nie jest naiwna i potrafi zobaczyć więcej, dostrzec to co skrywa się za blichtrem, uśmiechami, piękną iluzją.
Te wakacje dużo ją nauczą i nic już nie będzie takie samo.
piątek, 11 października 2024
Dobrzy uczniowie nie zabijają - Marcel Moss, czyli fikcyjna szkoła, ale problemy jakby całkiem prawdziwe
W Noc Bibliotek, po powrocie z Escape Roomu, jaki zorganizowała nasza biblioteka, siadam choć późno i spośród wielu tytułów czekających na recenzję wybieram coś młodzieżowego. Dotąd kojarzyłem Marcela Mossa z kryminałami, a tu proszę - cykl Liceum Freuda z jednej strony zawiera jakiś element zbrodni, czy też zagadki, ale jest jeszcze do tego pewna wartość dodana.
Nie chodzi bowiem jedynie o to, by bohaterowie byli młodzi, by żyli jakimś zagrożeniem lub traumą - wejście w ich emocje pomaga trochę inaczej spojrzeć na to co przeżywają, w relacjach z rówieśnikami, z rodzicami, ze światem, który tak szybko się zmienia. Są impulsywni, wyolbrzymiają różne sprawy, ale przecież nie jest rozwiązaniem mówić im, że to co przeżywają minie, że to nie koniec świata. Bo dla nich jest. Tak to czują i sami muszą dojść do tego, że być może warto dalej żyć, że inni nie są ważniejsi ode mnie... Moss opowiada więc o tym jak to jest być hejtowanym i jak to jest robić za gwiazdę. I że jedno i drugie może być trudne, mogą wiązać się z tym jakieś dramaty.
Gdy wszystko przeżywa się po raz pierwszy, wydaje się to sto razy bardziej intensywne, istotne, mające na nas wpływ. Nie marudźcie więc, że niby to sztuczny świat, że takich szkół i takiej młodzieży nie ma. Jest. Pewnie rzadziej w mniejszych miastach, ale w tych większych oni trochę tak żyją - na poły w świecie realnym, a na poły w świecie, który sobie kreują, wyobrażają, wymyślają i popełniają mnóstwo głupich błędów. Bycie influencerem, wpływową twórczynią podcastów, modelką, fotografem, sportowcem, muzykiem - wszystko jest jakby na wyciągnięcie ręki. Tu mało kto jest "zwyczajny", bo przecież to nuda, trzeba więc być blisko tych, którzy błyszczą, bo może i mi się uda...


















