Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2026

Trylogia - Jon Fosse, czyli kochana, na pewno sobie poradzimy

To zostańmy jeszcze na północy Europy, choć w sporo późniejszych czasach. Jon Fosse po zdobyciu literackiej nagrody Nobla stał się bardzo popularny, dzięki temu i u nas możemy sięgać do jego wcześniejszych powieści i zanurzyć się w jego opowieści. Mroczne, czasem wydawałoby się bez żadnej nadziei, ale może właśnie dzięki temu jeszcze bardziej mogą poruszać i zmuszać nas do zadawania sobie pytań. Większość Europy odwołuje się w swoim systemie wartości do chrześcijaństwa, a opowieść o Marii i Józefie, dla których nie było miejsca w gospodzie i musieli rodzić w stajni między zwierzętami, ale czy to w jakikolwiek sposób wpływa na naszą postawę wobec potrzebujących? Na co mogą liczyć ci, którzy szukają pomocy, wsparcia, szansy na nowe życie? 

Pierwsza z historii wcale nie przypadkowo przypominać może tą ewangeliczną - dwójka młodych ludzi, którzy potrzebują miejsca na nocleg, by się ogrzać, ale i zbudować miejsce do życia. Ona jest młodziutka i w ciąży, a ponieważ ludzie podejrzewają że to nie jest małżeństwo, nikt nie chce im pomóc. 

czwartek, 10 września 2026

Zabawa w wilka - Zuzana Říhová, czyli człowiek człowiekowi...

Rany jakie to było dziwne. Nie wiem czemu, ale ubzdurałem sobie że jak wydawnictwo Afera i taka okładka to na pewno mam do czynienia z kolejnym czeskim krymi, lekturą wciągającą, ale i nie wymagającą. Tymczasem...

wtorek, 25 sierpnia 2026

O czy wie Marielle, czyli dlaczego ze sobą nie rozmawiamy otwarcie

Produkcja dość kameralna, ale ciekawy scenariusz sprawia że potem o tym filmie się myśli. Dobrze poprowadzone trzy role i sytuacja, która wydaje się przerastać rodziców nastoletniej Marielle. Niesamowita zdolność jaka się u niej ujawnia, wydobywa na wierzch wszystkie napięcia, konflikty w ich domu, ich niepewność. Każdy przecież, nawet przed żoną/mężem/ba, nawet przed dzieckiem chce wydawać się trochę lepszy, czasem udaje, pewnych rzeczy nie mówi na głos. A co jeśli dziecko zna każdy twój ruch, twoje wypowiedziane nawet szeptem słowo, tak jakby ci towarzyszyło non stop? Już nie można powiedzieć "to nie dla jej uszu", "porozmawiajmy wieczorem bez niej"... Ona i tak wie. A jeżeli zaprzeczysz, jeszcze bardziej będziesz się pogrążał.

środa, 5 sierpnia 2026

Nie trzaskaj drzwiami - Monika Janiszewska i Renata Korolczuk, czyli rozmowy których pragną nastolatki, ale nigdy ci o tym nie powiedzą

Kontynuując trochę jeszcze rozważania jakie mi się uruchomiły po serialu "Dam ci lekcję", czyli czego potrzebują młodzi ludzie, aby czuli jakoś mniej zdołowani różnymi rzeczami, potrafili radzić sobie lepiej z wahaniami emocji, podrzucam Wam jeszcze lekturę. Pewnie przyda się szczególnie rodzicom nastolatków, ale może nawet jeżeli nie ma się dzieci w tym wieku, można z tego coś zaczerpnąć by nie wpadać w pewne pułapki komunikacyjne i emocjonalne. Nie ukrywajmy - rozmowy albo egzekwowanie czegoś od młodych ludzi nie jest wcale taką prostą sprawą, wynika to jednak nie tyle ze sposobu w jaki patrzą na świat, na pewno również nie z ich złośliwości, może prędzej można wskazać na pewne mechanizmy rozwojowe, które łatwo definiuje się jako okres buntu. Powodem tych trudności jest również to że i my nie wykazujemy zrozumienia, cierpliwości, konsekwencji, często wyładowujemy naszą frustrację, zmęczenie, odpalamy się albo powtarzamy komunikaty, które doprowadzają młodych do szału. Ba, gdy byliśmy młodzi te same teksty które teraz do nich zasuwamy, wkurzały i nas u naszych rodziców... 

Przykładów na to znajdziecie w tej książce nie mało i w wielu będziecie mogli się pewnie rozpoznać. Warto jednak dodać że to wszystko jest tu po coś...

niedziela, 2 sierpnia 2026

Kobiece gadanie 2 - Beata Biały, czyli o wyborach, relacjach i marzeniach

To już czwarta książka przygotowana przez Beatę Biały z rozmowami o emocjach, o problemach, po prostu o życiu. I choć ciężko pisać po raz czwarty bez wchodzenia w każdą z rozmów po kolei i odnosząc się do nich, czytałem z przyjemnością więc i notka na bloga się należy. 

Tu nie ma za bardzo plotek, poszukiwania sensacji i dram, a mimo to nie brakuje intymnych zwierzeń, szczerości. Może właśnie w tym tkwi jakaś magia - stworzyć taką atmosferę by ludzie sami chcieli opowiadać i dzielić się z innymi tym co uważają za ważne. Jeżeli szukać pewnego klucza to właśnie w tym: te rozmowy mają pomagać, dawać siłę, akceptację, nadzieję, zrozumienie, że nawet coś trudnego można spokojnie nauczyć się rozpracować. Pomoże terapia, te sposoby mogą jednak być bardzo różne i to w tych poszukiwaniach myślę że tkwi wartość tej lektury. 

Każda z bohaterek to jakaś jedna emocja, jedna wartość która jest tematem przewodnim. I choć już zdarzało mi się marudzić na manierę wprowadzania przez autorkę cytatów typu "a Sartre to powiedział" itp. to może dla kogoś to też być pewnego rodzaju cenny materiał do refleksji. Jak rozumiem miał też trochę czasem pomóc w tym, by gościni mogła odnieść się do jakiejś konkretnej myśli, zgadzając się z nią lub nie...

sobota, 1 sierpnia 2026

Odzyskany, czyli tak trudno wybaczyć, tak trudno naprawić

Zdaje się że od jutra już można napotkać pokazy przedpremierowe tego obrazu, uznałem więc że to nim zacznę sierpień na Notatniku. 

Przyznam od razu że mam z nim trochę problem. Kibicuję środowiskom takim jak Rafael Film w ich działaniach, bo uważam że skoro jest publika która chce oglądać filmy w których wartości i wiara są mocniej podkreślane, w których nie ma przemocy ani treści które uważają za szkodliwe, to jak najbardziej warto przebijać się do kin, a nie zamykać jedynie w salkach parafialnych. 

Brak tak potężnych środków finansowych jak przy komercyjnych produkcjach dla masowego widza niestety czasem jest mocno widoczny i trudno oprzeć się wrażeniu, że warto by jednak przed puszczeniem czegoś w obieg dopieścić to i owo. 

Różne już filmy z wątkiem uzależnienia, nawrócenia, próby naprawiania błędów, mieliśmy okazję oglądać, tym bardziej więc warto zastanowić się czym nasz film będzie się wyróżniał, czemu ta historia jest warta opowiedzenia. I tu, na poziomie scenariusza i reżyserii, a nie w detalach technicznych czy aktorstwie tkwi w mojej ocenie pewien problem w "Odzyskanym". 

czwartek, 2 lipca 2026

Eks, czyli co zrobiliśmy ze swoim życiem

To chyba jedna z lepszych rzeczy jaką widziałem w tym kończącym się sezonie teatralnym w Warszawie. Wiem - jeżeli to było raptem kilkanaście spektakli to nie mogę twierdzić, że widziałem wszystko, ale mówię o swoich subiektywnych wrażeniach. Świadom też tego, że nie wszystkim pewnie ten tekst podejdzie, bo niestety mam wrażenie że widz masowo szuka tego co lekkie, łatwe i przyjemne. "Eks" dostarcza nam dobrego tekstu i świetnego wykonania, ale bez obietnicy że to będzie w tych klimatach jakie wymieniłem :)


„Eks” Mariusa von Mayenburga w tłumaczeniu Karoliny Bikont to bowiem psychologiczny dramat o tym jak czasem w poukładanych wydawałoby się związkach kotłuje się od emocji, frustracji i goryczy. Dokonaliśmy pewnych wyborów, byliśmy szczęśliwi, dorobiliśmy się nie tylko dzieci, ale i jakiejś stabilizacji... Lepiej jednak nie patrzeć wstecz, bo gdy czasem przyjdzie taka myśl "co by było gdyby?" "czy byłbym w innym miejscu?" może zrobić się niewesoło. Teraz - mając już bliżej do 50 niż do 40 raczej za późno na robienie rewolucji życiowych, można więcej stracić niż zyskać. 

środa, 24 czerwca 2026

Brudne tajemnice - Disha Bose, czyli pozornie idealne życie

Pierwszy podtytuł jaki miałem napisać do tej książki w tytule notki to: gdzie te chłopy? Bo też ciekawa jest nie tylko ich rola w tej opowieści, ale i podskórnie wyczuwalne to, że wszelkie pretensje kierowane są właśnie do nich. Albo że byli zbyt mało obecni i zaangażowani albo zbyt obecni i narzucający się, albo obojętni i chłodni, kompletnie nie nadający się na obiekt zainteresowania ale niech spróbują poszukać tego zainteresowania gdzie indziej... Wieczne rozdrapywanie wszystkiego na różne strony, pretensje, oczekiwania, zero docenienia i można by się wściec: czemu te bohaterki takie roszczeniowe, czemu nie cieszą się z tego co mają (a mają tak wiele), tylko wiecznie okazują niezadowolenie, chcąc na tle innych kobiet udowodnić że to one są te "naj"... Tylko że kurcze wychodzi na to, że ci faceci wcale nie są bez winy. To nie jest tak, jak by można powiedzieć: nie dostawał ciepła w domu, to poszukał gdzie indziej... Oni tak mało robią, by rzeczywiście zawalczyć o przyszłość związku, tak łatwo się poddają i idą na łatwiznę. Kobiety zaś, choć niby niezadowolone, potem jednak są gotowe by walczyć do upadłego i bronić rodziny. Takie przyjaciółki, które gotowe są obgadać cię za plecami albo wbić tipsa w oko. 

Ciekawe to wszystko choć przyznam że trochę też wkurzające. Długo nie mogłem wejść w te ich historie, nawet mnie nudziły i wydawało mi się iż robi się dramę z kompletnych bzdur. Ktoś coś napisał, ktoś coś powiedział, ktoś coś zobaczył i nagle sprawa urasta do niewiadomo jakich rozmiarów. 

sobota, 30 maja 2026

Za tobą - Kelly Luce, czyli być "obcym" nigdy nie było łatwo

Okładka zdawać by się mogło zapowiada jakiś kryminał albo thriller, obiecuje tajemnicę, tymczasem "Za Tobą" ma więcej wspólnego z powieścią obyczajową, może z mocnym wątkiem psychologicznym, niż z jakąś intrygą. Tajemnica niby jest, choć ona dość szybko przed nami jest odsłonięta, bo to raczej otoczenie nie wie wszystkiego o bohaterce, a my czytelnicy znamy jej przeszłość i rozumiemy też dlaczego chce ją ukrywać.  

Dziś Rio wiedzie szczęśliwie życie. Ma rodzinę, spełnia się zawodowo, biega maratony. Z Japonią, w której się urodziła i wychowała wiążą ją jedynie rysy twarzy. Gdy pewnego dnia otrzymuje list z zawiadomieniem o śmierci ojca, Rio, a właściwie Chizuru, bo takie jest jej oryginalne imię które potem zmieniła, będzie musiała wrócić do domu i stawić czoła temu, o czym przez całe życie usiłowała zapomnieć. 

Jej ojciec był dumą narodową - muzykiem, który wzruszał i poprzez swoją niepełnosprawność dawał przykład tego że pracą można osiągnąć wszystko. Niestety nie tylko był człowiekiem, który trochę potwierdzał stereotypy o surowych, nie okazujących uczuć Japończykach, ale perfekcjonistą oczekującym iż ze względu na miejsce zamieszkania córka będzie starała się przyjąć kulturę i zasady jego, a nie matki, wolnego ducha, artystki ze Stanów Zjednoczonych. 

piątek, 22 maja 2026

To nie jest rozmowa na telefon - Jakub Bączykowski, czyli czy mam jeszcze prawo żyć po swojemu

Jakub Bączykowski w ubiegłym roku gdy skrzyknął w Warszawie grupkę swoich czytelników, trochę ciągnął nas za język dopytując o nasze zdanie: czy dziadkowie mają prawo odmówić pomocy swoim dzieciom przy wnukach. I proszę - oto widzę jak wykorzystał pomysł który wtedy chodził mu po głowie i nurtujące go pytania. Pewnie w zależności od wieku i od swoich doświadczeń i wy byście odpowiedzieli różnie: "co to za problem na emeryturze pomóc swoim dzieciom" albo "nie jestem darmową siłą roboczą, teraz chcę odpoczywać bo już swoje w życiu zrobiłam". Przyglądanie się takim refleksjom które chodzą po głowie bohaterce, wyrzutom sumienia, miłości do wnuków ale i złości czy frustracji, która czasem przychodzi, jest nawet ciekawe, więc mimo że nie znajdziecie w tej powieści wielkich dramatów, pewnie lektura Was nie rozczaruje. 

To wszystko jest takie... Zwyczajne. Życiowe sprawy, rozmowy, obawy o najbliższych, marzenia, plany, a potem jakieś kłopoty które to wszystko niszczą. Bączykowski już kilka razy udowodnił że potrafi pisać historie, które są gdzieś na pograniczu literatury obyczajowej, ale z dobrze rozbudowanym tłem psychologicznym. A może powinienem napisać emocjonalnym? 

niedziela, 17 maja 2026

Sweetland - Michael Crummey, czyli piękne choć depresyjne

Jak pisałem jakiś czas temu o powieści "Dziki, mroczny brzeg", która była tak bardzo chwalona, pisałem że mnie jakoś rozczarowała i dokonałem na swój użytek wtedy porównania ze Sweetlandem Crummeya, który czytaliśmy na DKK. Mija długi czas a ja sobie uświadamiam że jeszcze o niej nie napisałem. No to nadrabiam choć kilka zdań. 

Czym mnie urzekł Crummey? Klimatem. Cholera naprawdę człowiek czuje ten wiatr, te fale, to zimno. Czuje głód, samotność, a jednocześnie poczucie szczęścia, że nie ma piękniejszego miejsca. Na wyspie gdzie wszyscy się znają po prostu niewiele może się zdarzyć niespodziewanego, nie zostaniesz zdradzony, oszukany przez kogoś obcego. Nawet jak nosisz za coś urazy, to nie znaczy że będziesz tego kogoś unikał, bo tu wszyscy muszą jakoś być dla siebie wsparciem w razie trudności. Tak surowa idylla z wyboru, bo każdy z nich może kiedyś marzył o innym życiu, ci którzy tego próbowali wcale jednak nie byli szczęśliwi i myśleli jedynie o powrocie. 
 

Gdy jednak społeczność robi się coraz starsza, pojawia się taka myśl, że może jednak warto wyjechać. Dla młodych by mieli szansę i edukację, dla chorych by mieli opiekę, a może i dla siebie by iść za innymi, by nie zostać samemu. 

sobota, 16 maja 2026

Zapętlona, czyli ból jest zawsze, ale cierpienie jest opcjonalne

Najnowsza premiera w Teatrze Polonia to kolejna świetna rola Krystyny Jandy, więc zapowiada się że to będzie spektakl na który bilety będą znikać jak świeże bułeczki (tak jak na Żar).


Jak się dostanie dobry scenariusz, mięsiste dialogi, to i aż przyjemność w tym grać! A "Zapętlona" autorstwa Matthew Lombardo i w świetnym tłumaczeniu Andrzeja Kłosińskiego to wszystko ma. Janda może nie zaskakuje czymś zupełnie nowym, ale wkłada tyle emocji i życia w tę rolę, że ma się ochotę bić brawa na stojąco. Postać Tallulah Bankhead, onegdaj sławnej amerykańskiej aktorki filmowej i teatralnej, dziś pewnie u nas raczej nie budzi żadnych skojarzeń, może jednak właśnie dzięki temu nie oglądamy jedynie portretu konkretnej osoby, a pewien model (niestety powtarzalny), w którym odbija się wiele karier, które skończyły się za szybko. Alkohol, leki, imprezowy styl życia, nieustanny wyścig z czasem, bo to przecież urodzie i młodości zawdzięczało się początek kariery... A potem? Potem najczęściej już jedynie plotki, współczucie albo obgadywanie za plecami. I pustka, której nie zawsze potrafi się zapełnić. 

czwartek, 14 maja 2026

Strzępy - Izabela Grabda, czyli ech rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady

Pamiętam jaki byłem zaskoczony, gdy wydawnictwo PulpBooks, które od początku stawiało na literaturę gatunkową, rozrywkową, thrillery, fantastykę, kryminały, nagle opublikowali książkę z okładką jak z romansu, sztampową aż do bólu. "Odłamki" Izabeli Grabdy okazały się lekturą tyleż lekką, co wykraczającą trochę poza schematy, w ciekawy sposób łączącą pewną narrację bliską powieściom obyczajowym z pewną tajemnicą, odrobiną napięcia i sympatyczną bohaterką (pisałem o tej książce tak). 

I oto pojawia się jakby kontynuacja, ale w sumie wcale nią nie jest. Co prawda znowu pojawiają się Bieszczady, pojawia się również Irmina, którą poznaliśmy w poprzedniej książce, stanowi tu jednak postać raczej poboczną, pojawiającą się dość późno i nie aż tak ważną. "Strzępy" to historia osobna, mająca może w pierwszej połowie podobną narrację, czyli wyczuwalna tajemnica, ale to po prostu opowieść zakochanego mężczyzny. Owszem wyczuwamy, że jego partnerka coś knuje, to wciąż jednak mógł być po prostu jakiś melodramat. 

wtorek, 28 kwietnia 2026

Milcząca przyjaciółka, czyli co nam umyka, co pozwoli nam się zatrzymać...

Kwiecień kończę jeszcze kolejną notką na wyciszenie, filmem którzy niektórzy recenzenci nazywają medytacją wypełniającą spokojem jaki daje kontakt z naturą. W dystrybucji chyba od końcówki maja ale już można go upolować na jakichś pokazach specjalnych, a myślę że wytrawni kinomaniacy ceniący sobie klimat, zdjęcia i scenariusz, a nie tylko akcję, będą mieli z seansu sporo frajdy. 

Węgierska reżyserka Ildikó Enyedi przygląda się kilkorgu bohaterów na przestrzeni wielu dekad, a łączy ich wszystkich pewne miejsce, może trochę sytuacja w jakiej się znaleźli, potrzeba odkrycia na nowo swojego miejsca w świecie, znalezienia sensu. 


Akcja rozgrywa się w uniwersyteckim ogrodzie botanicznym, w którego centrum rośnie okazały miłorząb japoński (gingko biloba). Na początku XX wieku o prawo do traktowania na równi z mężczyznami walczy tu młoda kobieta, która jako pierwsza w historii dostała stanowisko asystentki na wydziale botaniki. To samo drzewo przygląda się młodemu chłopakowi studiującemu literaturę w latach 70, to pod nim odpoczywa, czyta i marzy o dziewczynie która wpadła mu w oko. I wreszcie współcześnie, tuż przed wybuchem pandemii na uniwersytet przybywa profesor z Japonii, by prowadzić wykłady na temat swoich badań nad biochemią mózgu. 

czwartek, 16 kwietnia 2026

Wczoraj byłaś zła na zielono, czyli Nie oceniaj. Słuchaj!

Odnoszę wrażenie, że ten spektakl przekazał mi większą wiedzę o autyzmie niż niejedna książka czy wykład na ten temat. Ten spektakl chłonie się przez skórę, wydobywa wiedzę z kakofonii dźwięków i ciszy, z krzyków i szeptów.


To opowieść matki autystycznej córki. Opowieść trudna, bolesna i pełna miłości. Oparta na autobiograficznej książce Elizy Kąckiej o tym samym tytule. Anna Augustynowicz – reżyserka stworzyła spektakl niepowtarzalny, inny od dotychczas oglądanych, wypełniony dźwiękami, które rozkładają nierówno emocje, raz są za a raz przeciw bohaterkom na scenie.

wtorek, 14 kwietnia 2026

Czego tak naprawdę chcę, czyli Miłość i Przepis na szczęście

Dziś we wtorkowym kąciku wytrawnych kinomaniaków dwie produkcje, które niby się różnią, znowu jednak w zagadkowy sposób się dla mnie łączą, bo dotyczą życia uczuciowego, tego jak szukamy, jak czasem czujemy się zagubieni, nie bardzo potrafiąc podjąć decyzję.


MIŁOŚĆ Daga Johana Haugeruda to część jego większego projektu, trylogii w której wciął na warsztat temat przeżywania miłości, emocji. Skandynawowie potrafią opowiadać o takich sprawach bez specjalnego skrępowania – seks bez zobowiązań wydaje im się taką samą opcją jak i przysięga małżeńska. Wszystko zależy od Ciebie: czego potrzebujesz i na co jesteś gotowy. I nie myśl o tej drugiej połowie, bo to Ty jesteś najważniejszy. Brzmi egoistycznie? Ktoś inny by powiedział że to droga do lepszego zdrowia psychicznego, tylko pytanie czy na pewno daje to szczęście, czy sprawia że mamy w sobie mniej obaw, mniej kompleksów, czy jakoś z większą odwagą staramy się zawalczyć o uwagę kogoś kto wpadł nam w oko.  

niedziela, 12 kwietnia 2026

Null - Szczepan Twardoch, czyli brutalność i szaleństwo wojny

O tej powieści trudno pewnie będzie mi coś napisać. Bardziej mam wrażenie się ją odczuwa i przeżywa niż analizuje i ocenia. Szczepan Twardoch nie raz już w swoich powieściach dotykał spraw tożsamościowych, wrzucał swoich bohaterów w sytuacje, gdzie byli zmuszani do rewizji różnych swoich systemów wartości i zasad, burzył ich światy. I tak jest i teraz. Można powiedzieć że to książka o wojnie na Ukrainie, ale przecież nie jest to reportaż, nie jest to analiza geopolityczna, nawet trudno powiedzieć, by jednoznacznie biła z niej pewność co do przekonania walki o sprawę. To raczej powieść o człowieku, którego wojna zmienia. Zobojętnia, wypełnia jakimś przedziwnym stanem zawieszenia. Lękiem który obezwładnia, ale i złością na cały świat. Na tych po drugiej stronie, na siebie, na kolegów z oddziału, a przede wszystkim na tych, którzy w garniturach przesuwają pionki ich armii po mapie, kompletnie nie wiedząc co na froncie się dzieje.  
 
Ta wojna pokazuje też jak bardzo zmieniają się zasady jej prowadzenia i jej realia. Śmierć może przyjść zupełnie z zaskoczenia z powietrza, choć jest wymierzana bardzo celnie, nie na ślepo jak kiedyś. To już nie są bomby i rakiety, ale drony, kamery, satelity. Armie zamiast się przesuwać raczej tkwią w miejscu, tygodniami siedząc w okopach i schronach, po jednej i po drugiej stronie linii frontu. Sukces pójścia do przodu jest pozorny, bo w każdej chwili możesz zostać odcięty od jakichkolwiek dostaw, zdany na siebie, sam już nie wiedząc czy lepsza będzie śmierć na miejscu czy tortury, które czekają jeńców. 

czwartek, 2 kwietnia 2026

Dasz radę, czyli i lektura i życzenia z okazji Wielkiej Nocy


To już notatnikowa tradycja, by na początku Triduum znikać na ten wyjątkowy czas i próbować złapać choć trochę ciszy, resetu również od sieci i od komputera. Zostawiam Wam zawsze wtedy zarówno życzenia jak i lekturę. A wrócę w niedzielę, kiedy tak naprawdę część Polaków święta zaczyna, zapominając że to co najważniejsze do świętowania to się właśnie skończyło. 


Czego Wam życzyć? Możesz zacznę od tytułu dzisiejszej notki i tytułu dzisiejszej lektury. 

Aby słowa Dasz radę albo Dam radę zawsze były w Waszych sercach, byście nie poddawali się trudnościom, lękowi, ciemnościom, zwątpieniu, cierpieniu, myśląc że nie ma już nic więcej. Bo zawsze jest.  

Abyście trzymali się nadziei i szukali choćby tej odrobiny światła w sobie i wokół siebie, która na nowo rozpali chęć do życia, do działania.  

Te dni, tak ważne dla wielu ludzi przeżywających święta Wielkiej Nocy, obserwowanie nowo rodzącego się życia wraz z wiosną, niech i Wam dają siłę, nadzieję i radość życia. Tego się mocno trzymajmy. Dobrych chwil, chwil gdy możemy coś przeżyć, gdy możemy zrobić coś dobrego, możemy poczuć sens. 

Pokój i dobro niech będą z Wami. 

wtorek, 31 marca 2026

Dobry chłopiec, czyli robimy to dla Ciebie

Marzec zamykam bardzo dobrym filmem. Niby Jan Komasa przyzwyczaił nas do mocnych akcentów fabularnych, nie powinniśmy być więc zaskoczeni, a mimo to chyba znowu mu się trochę to udało. Jest w tym jakaś przewrotność Mechanicznej Pomarańczy, jest trochę absurdu, ale mimo przerysowań reżyser funduje nam całkiem ciekawe pytania. Nie odbierałbym tej produkcji jako pochwały "surowej ręki rodzica", ale na pewno uderza to w jaki sposób udało się z więźnia uczynić kogoś kto mimo wszystko poczuł coś więcej, poczuł się kochany. Może po raz pierwszy w życiu.

Dotąd wszystko przecież traktował tak jak nauczył go świat: płytko, szybko, aby wykorzystać, aby się popisać, powygłupiać, odlecieć. I nagle Tommy, który tak lubił zaszaleć, budzi się po kolejnej nocy imprezowej i widzi że jest w nowym miejscu, z obręczą na szyi, przykuty łańcuchem do ściany. Jak na pierwsze kilka minut filmu przyznacie że grubo. 

wtorek, 10 marca 2026

Wartość sentymentalna, czyli te ściany tyle już widziały

Kolejny oscarowy gigant, bo zebrał sporo już nagród i nominacji, choć kompletnie różni się od tego co przeciętnie uznaje się za wzór hitu kinowego. Joachim Trier zafundował film trochę w stylu bergmanowskim, kameralne, surowe, pełen kotłujących się podskórnie emocji dramat psychologiczny o relacjach rodzinnych. Miłość, strata, przebaczenie - poruszając się wokół takiej triady krążymy też wokół kilkorga postaci - dwóch sióstr, które próbują poradzić sobie po śmierci matki, ojca który nagle postanowił po latach pojawić się ponownie w ich życiu. Co ważne - jego powrót to nie tylko obecność na uroczystości rodzinnej, czy porządkowanie spraw testamentowych, ale i próba uporządkowania ich relacja, choć nie mówi tego wprost.  

Starszy facet, uznany reżyser, który swój ostatni film zrobił lata temu, postanawia zrobić jeszcze jeden obraz, niejako domykający jego karierę. Całość chce nakręcić w starym domu, gdzie obie siostry się wychowały, budynku w którym pokolenia zmagały się z różnymi dramatami. Można by się domyślać, że powraca w nim do własnego dzieciństwa, do relacji z matką, jak się okazuje w tej historii jest jeszcze coś bardzo istotnego.