Książka trafiła na licytacje które wraz z przyjaciółmi co roku przygotowuję na finał WOŚP - w tym roku to aż 130 tytułów i wszystkie z autografami - udało się jednak, podobnie jak kilka innych tytułów jeszcze ją szybko połknąć.
I powiem tak: doceniam pomysł, bo poza Severskim u nas mało kto sięga po budowanie akcji wokół służb specjalnych, a tu jeszcze dość zaskakujące połączenie takiej sensacyjnej fabuły z muzyką Chopina, która będzie nam towarzyszyć jako tło. Sporo jednak psuje fakt iż bohatera autor tak łatwo wikła w romans z "obiektem", który ma ochraniać. Niezależnie czy jest to tak jak w tym przypadku związek homoseksualny czy byłby to związek heteroseksualny, jest to kompletnie nieprofesjonalne i za coś takiego raczej wylatuje się z pracy. A tu? Proszę - wszyscy przymykają oko, żartują i poklepują po ramieniu. Bohater nawet się specjalnie nie kryje z uczuciami w przestrzeni publicznej.
środa, 21 stycznia 2026
Przerwana gra - Wojciech Nerkowski, czyli zamach podczas Konkursu Chopinowskiego
wtorek, 20 stycznia 2026
Jay Kelly, czyli staję teraz przed wami...
Miałem co prawda pisać o zupełnie innym tytule, ale ponieważ wtorkowy kącik dla wytrawnych kinomaniaków jest dość pojemny to pomieści również rzecz trochę bardziej komercyjną, którą zwróciła moją uwagę.
Nazbierało się zresztą sporo produkcji bardziej rozrywkowych, więc notek filmowych może będzie więcej w najbliższym czasie.
Czemu napisałem że Jay Kelly zwrócił moją uwagę? Bo mimo pewnych klisz i chwytów, które zastosowano, doceniam pomysł i klasę Clooneya by się z nim zmierzyć. Każdy aktor chętnie pewnie by sobie zafundował u szczytu kariery coś takiego gdzie może pokazać się trochę autoironicznie i sentymentalnie. Choć przecież nie gra siebie samego, to zarazem gra, bo tytułowy Jay Kelly żongluje jego wizerunkiem z przeszłości i jego dorobkiem. Amant, aktor kina akcji, przystojniak, który starzeje się z wyjątkową klasą, pokazuje kulisy tego swojego świata.
poniedziałek, 19 stycznia 2026
Antidepressants - Suede, czyli bynajmniej nie dołuje
Dziesiąty już album tej kapeli, to już bardziej emeryci niż młoda kapela po której byśmy spodziewali się takiej dawki energii, a tu proszę.
W duchu takich gigantów jak Cure czy The Smiths Suede też w tekstach dotyka różnych lęków i emocji jakie kotłują się czasem w głowach ich liderów, muzycznie też nawet pewnie można by znaleźć podobieństwa, choć chyba więcej w tym zarówno kopa jak i mroku, może bliżej im do punk rocka?
niedziela, 18 stycznia 2026
Sny o pociągach - Demos Johnson, czyli książka bardziej surowa niż film
Notka trochę dzielona, bo jestem już również po seansie filmowym i prawdę mówiąc nawet trochę jestem zaskoczony że z tej powieści udało się zrobić taki sentymentalny film. Wydobyto jakąś nostalgię, dodano piękne zdjęcia, więź z naturą i nagle produkcja po której nikt się pewnie nie spodziewał, zachwyca tak wielu ludzi. Ciekawe czy po lekturze mieliby podobnie odczucia.
Powieść Johnsona ma w sobie przede wszystkim bijącą od pierwszej strony po oczach surowość, taki krwisty realizm, jakby nawet trochę wyprany z emocji. One są, ale są po naszej stronie, bo w samym bohaterze się ich tak bardzo nie czuje. Czyta się to trochę jak niektóre powieści Faulknera - początek XX wieku, świat twardych ludzi, którzy jednocześnie walczą z naturą, by wyrąbać w niej swoje miejsce, a z drugiej wtapiają się w nią, bo lepiej się czują w lesie niż w mieście.
sobota, 17 stycznia 2026
Jules, czyli siadaj, pooglądamy telewizję
Jeżeli Netflix w opisie zaznacza że film jest nietypowy, to już wiele znaczy. Ale wiecie co? Seans z Julesem jest bardzo sympatyczny. Oczywiście zapomnijcie o tym że to film o przybyszu z obcej planety. Tak naprawdę jego przybycie jest jedynie pretekstem by opowiedzieć o samotności starszych ludzi, o tym jak bardzo potrzebują zainteresowania i uwagi. A jednocześnie ile w nich obaw o to, że stracą swoje dotychczasowe życie. To kurczowe trzymanie się miejsc, przedmiotów, przyzwyczajeń, lęk przed tym co nowe, niepewność, zagubienie – to wszystko przecież tak dobrze znamy.
Młodzi mają swoje życie, często by chcieli ułożyć też życie rodziców czy dziadków by im było lepiej, tyle że to jest ich punkt widzenia, raczej nie uwzględniający uczuć i tego co siedzi w głowie osób starszych.
I oto Netlflix wjeżdża z tak kameralną, sentymentalną produkcją, w której główne skrzypce gra trójka staruszków. No i Obcy.
Rany, to naprawdę jest nietypowe. Ale ma w sobie wiele uroku i ciepła.
piątek, 16 stycznia 2026
Nie chcę się nudzić, czyli Czarownica piętro niżej i Klątwa dziewiątych urodzin Marcina Szczygielskiego
Mam słabość do dobrych książek dla dzieci i młodzieży. Czasem z zazdrością myślę o tym ile teraz mają możliwości, ale i z sentymentem gdy wspominam sobie ile nasze lektury znaczyły, jak rozbudzały wyobraźnię. Z filmami było skromnie, o komórkach i komputerach to pisano w ramach powieści Sci-Fi, ale książki... W nich zawsze się tyle działo.
Trochę to właśnie znajduję u Szczygielskiego - nie skrępowaną niczym zabawę, wyobraźnię, rzucenie się w przygodę, ale jednocześnie jest coś mądrego - dojrzewanie, podejmowanie wyborów, więzi, poświęcenie, myślenie o innych. Może stąd mam tyle frajdy z jego książek? Cykl z Mają w roli głównej liczy aż 7 tomów, zacząłem od drugiego (o Tuczarni motyli znajdziecie wpis w spisie przeczytanych na górze bloga), to teraz nadrabiam pierwszy i od razu trzeci. Co ciekawe one świetnie mogą pasować do pogody za oknem - totalnie nieprzewidywalnej, bo w każdym z tomów wszystko zaczyna się od jakiejś klęski żywiołowej, raz jest to śnieg, raz wichury, innym razem deszcz. A wtedy wiadomo - nie ma szkoły, mocno ograniczone są wyjścia z domu i dzieci się nudzą. Niby starsi teraz mają komórki, ale Maja ma 8 lat i jakoś nie czerpie jeszcze z tego tyle frajdy, ona potrzebuje raczej towarzystwa, tego żeby coś się wokół niej działo, a nie gapienia się w ekran. Skoro rodzice są bardzo zajęci, to na horyzoncie pojawia się... babcia. A raczej ciabcia, czyli prababcia cioteczna. Ale to nie taka zwyczajna babcia.
czwartek, 15 stycznia 2026
Osada - Michał Śmielak, czyli zasypało, zawiało...
W taką pogodę jak przez ostatnie tygodnie, gdy próbujemy obśmiać warunki jakie funduje nam natura, a od czego odzwyczaiła nas przez ostanie lata, wyjątkowo fajnie sięgnąć po lekturę która trochę do takich kataklizmów pogodowych nawiązuje. Na początek kryminał, a jak mrozy i śniegi potrzymają na półkach jeszcze Terror i biografia Amundsena :)
Jako dzieciak przeżyłem zimę 1978/1979 zwaną zimą stulecia i co nieco pamiętam, a w okolicach Warszawy i tak chyba mieliśmy trochę lżej niż wsie i osady w górach. Akcja powieści Michała Śmielaka toczy się właśnie w takich okolicznościach przyrody - wioska odcięta przez opady śniegu na długie tygodnie. I niby wszystko byłoby w porządku, bo ludzie się wspierają, nikomu zginąć z głodu nie dadzą, zapasy jakieś mają, a i do braku prądu są przyzwyczajeni. Gdy jednak wydarzy się coś strasznego, nijak ściągnąć pomoc, trzeba radzić sobie samemu.
środa, 14 stycznia 2026
Włochy kontra Dania, czyli co wypada lepiej: Sara Kobieta cienia czy Kasztanowy ludzik
Bombardowani jesteśmy każdego dnia nagłówkami i hasłami typu bestseller, hit, numer 1, to oglądają wszyscy Polacy, musisz to obejrzeć, coraz trudniej więc nam oddzielać ziarno od plew, rzeczy wartościowe od czegoś co będzie przebojem kilku dni.
Szkoda czasu by oglądać wszystko, warto więc szukać na różnych forach polecajek widzów, ale jak cię przypili to lecisz po kolei gatunkowo by potem samemu coś wskazać innym. A więc pierwszy z dwupaków (będą kolejne).
Włoski serial Sara: kobieta cienia to historia o emerytowanej agentce, która postanawia podjąć śledztwo po śmierci swojego syna. Dotąd raczej nie utrzymywała z nim kontaktu, ale jednak jakieś emocje w niej się obudziły, a za nimi wątpliwości czy przypadkiem jego śmierć nie była tak przypadkowa jak jej wmawiają. Wciąga więc z dziwną grę pewnego policjanta, który początkowo utrudnia jej wszystko tak jak tylko potrafi, a także dawny zespół, który ma prześledzić kontakty jej syna, by wskazać ewentualne motywy i sprawców.
wtorek, 13 stycznia 2026
Father, Mother, Sister, Brother, czyli co właściwie nas łączy
Jim Jarmusch ma swoich wiernych fanów, którzy uwielbiają jego poczucie humoru i jego ironię, z radością przyjmą więc jego najnowszy film. Natomiast nie wiem czy można go polecić nawet tym, którzy nie zawsze odnajdywali się w jego fabułach. Jest inny, spokojniejszy, ale pewnie dla niektórych będzie zbyt banalny.
Ja bym polecił nie tylko ze względu na świetną obsadę, ale i właśnie na jego dość uniwersalny, spokojny klimat. To nie jest spotkanie w knajpie, taksówce, nie ma żadnych wampirów czy filozowania przy papierosach. Jest jakoś tak bardzo zwyczajnie. A jednocześnie wciąż po mistrzowsku w tych wydawałoby się normalnych spotkaniach rodzinnych, możemy przyglądać się iluzoryczności pewnych więzi, pozorowania uczuć. Jarmusch jak zwykle dużo rozgrywa dialogami ale i niedopowiedzeniami, półsłówkami.
Trzy nowelki, niepowiązane ze sobą, trzy miejsca akcji: Stany, Irlandia i Francja. Nawet różne środowiska. A mimo to gdzieś podskórnie wyczuwamy to że gdzieś coś je łączy.
poniedziałek, 12 stycznia 2026
Chłopaki (nie)płaczą - Muniek Staszczyk w rozmowie z Piotrem Żyłką, czyli kiedy przychodzi dojrzałość?
Muniek, czyli Zygmunt Staszczyk, lider T.Love już parę razy dał się namówić na długie wywiady, które potem zaowocowały książkami. Czym więc ta różni się od poprzednich? Przecież raczej raczej wali bez ogródek, jest szczery i niewiele ukrywa. A może to jednak te ostatnie kilka lat, udar, sześćdziesiąte urodziny, jakoś skłoniły go do głębszych refleksji?
Jaki by nie był tego powód można cieszyć się z tego że panowie się spotkali i powstało "Chłopaki nie płaczą", bo to okazja by przyjrzeć się twarzy muzyka jakiej w mediach często chyba nie pokazuje. O wiarę jeszcze czasem ktoś zapyta, bo i w tekstach się ona pojawia, ale o zdradę? No to już chyba raczej gruby temat.
Tym razem Muniek otwiera się mocno i szczerze opowiada o różnych kryzysach - nie tylko używkach, blaskach i cieniach życia rockandrollowca, ale i o tym jak dziś na to patrzy, w którym miejscu się teraz znalazł i jak bardzo się cieszy, że dostał od żony kolejne szanse. To ona jest jakby drugą bohaterką tej książki, zwykle w cieniu, a jak widać potrafi być źródłem sensu i spokoju w całym galimatiasie jaki bohater potrafi narobić wokół siebie.
niedziela, 11 stycznia 2026
Kucharze dyktatorów - Witold Szabłowski, czyli ułagodzić humory i zachować życie
Drugie już wydanie tej pozycji, zdaje się rozbudowane, a autor reklamuje się wiadomością, że na jej podstawie Amerykanie nakręcą film, którego premiera zdaje się już w tym roku.
Sam pomysł doceniam - wszak dotarcie do ludzi, którzy niepodzielnie rządzą jakimś krajem nie zawsze jest możliwe, ale ludzie z ich otoczenia mogą sporo zdradzić. Czy jednak taką osobą może być kucharz? Tu miałbym wątpliwości, choć jak pokazuje część tych rozmów, to czasem bardzo ciekawe opowieści zza kulis. Sam Szabłowski dorzuca jakieś informacje, pokazuje tło, bo jego rozmówcy nie zawsze jakoś do tego nawiązują. Oni przecież żyli niczym pączki w maśle - byli dobrze wynagradzani, doceniani, a że służyli dyktatorom... Cóż. To nie oznacza że popierali to co oni robili, czasem nawet bali się odmówić, bo groziło by im to śmiercią. Ba, niektórzy boją się do dziś i długo pewnie zajmowało autorowi ich przekonanie do rozmowy, do pokazania twarzy, zdradzenia nazwiska.
Osiem lat jeżdżenia po świecie, dziesięciu pośrednich bohaterów, choć o ich zwyczajach, zachciankach, o tym jak się zachowywali w mniej oficjalnym otoczeniu, opowiada innych dziesięciu ludzi, zwykle anonimowo stojących w kuchni.
sobota, 10 stycznia 2026
Kroniki jednorożca. Polowanie - Robert J. Szmidt, czyli a maluczcy nawet nie wiedzą
Roberta J. Szmidta znam już w wersji S-F, znam w wersji horroru, to teraz może pora na mieszankę fantastyki i sensacji? Wiecie: służby specjalne, gra wywiadów, polityka, manipulowanie mediami, ale zamiast osiłków w garniturach czy też agentów w stylu Bonda, są ludzie obdarzeni umiejętnościami paranormalnymi (a może raczej parapsychicznymi). Nierealne? A może po prostu przed nami skrywane, żeby nie budzić sensacji? W końcu jakieś wyjątkowe umiejętności umysłu to wciąż sfera badań i raczej chyba problem w ich kontrolowaniu, czy też wzmacnianiu a nie w tym że one nie istnieją. Temat który jest kopalnią inspiracji - przecież fenomen Stranger Things też na tym bazuje.
Szmidt tym razem zabawił się takim pomysłem, pokazując próbę zbudowania w polskich służbach specjalnych takiego wydziału. Jego początkiem jest człowiek, który jest telepatą i potrafi świetnie czytać w myślach, ale marzeniem człowieka, który to wszystko wymyślił jest znalezienie kogoś potrafiącego przewidywać przyszłość albo osoby zdolnej do spowodowania samozapłonu.
Tylko pytanie czy służby innych państw nie wyczują tego, że u nas coś nie powstaje co może im zagrozić.
Polowanie to tom pierwszy, ale stanowi on niezłą, w pewien sposób domkniętą historię, w której nie brakuje napięcia i dobrych pomysłów.
Lato ostatnich dni - Marcin Okoniewski, czyli pewnie oceniłbym wyżej gdyby to nie był dopiero początek historii
Podobno każdy nosi w sobie materiał na przynajmniej jedną książkę. I oto na rynku coraz więcej pozycji pisanych przez ludzi, których kojarzymy z zupełnie innych ról - aktorek, prawników, biznesmenów, lektorów, a teraz proszę, nawet młody chłopak, który zbudował popularność na recenzowaniu książek, rozmowach z pisarzami, pokusił się o napisanie powieści. W końcu jak ktoś już jest popularny, to i wydawca łatwiej to wypromuje, prawda? No czemu nie...
A bloger czy youtuber mocno siedzący w książkach w niczym nie gorszy od innych znanych nazwisk. Podobno jak ktoś dużo czyta, to i łatwiej może mu przyjść też pisanie. Oczywiście istnieje ryzyko, że wiele pomysłów będzie podpatrzonych, że wchodzi się w rozwiązania, które wydają się nam świeże, ale znamy je już skądś indziej, ale gdyby tak trochę pozmieniać...
Na szczęście Lato ostatnich dni nie jest kryminałem, bo tu już o schematy byłoby najłatwiej. Generalnie nawet trudno tą książkę wcisnąć jakoś w ramy gatunkowe - thriller, powieść katastroficzna, fantastyka?
No dobra, a jak wrażenia?
piątek, 9 stycznia 2026
Człowiek kontra dziecko, czyli trochę mniej szalona wersja Rowana Atkinsona
Cała zabawa w tym, że choć miał spędzać święta samotnie i raczej w mało radosnej atmosferze, w ostatniej chwili wpada mu zlecenie opieki nad wspaniałym apartamentem w Londynie. gospodarze mają się nie pojawić, wydawałoby się że w takim razie czeka go laba gdyby nie jedno małe utrudnienie...
czwartek, 8 stycznia 2026
Miasto cieni, czyli obsesja na punkcie Gaudiego
W przypadku Miasta cieni, sporą przyjemność można mieć z zerkania na lokalizacje, bo Barcelona chwali się różnymi budynkami projektowanymi przez Gaudiego. A że to ich miejsce upodobał sobie sprawca do eksponowania swoich ofiar, to już może jest mniej smaczne, pewnie i tak jednak przyciągnąć może do miasta turystów.
I powiem że to jedna z mocnych stron serialu - próba pokazania tego jak się ono zmieniało, zmienia, pokazanie z czego są dumni, ale i tego jakie są koszty rozwoju miasta - wysiedlanie ludzi w niektórych regionach, wyburzenia... Sama intryga ma jednak nie tyle związek z zemstą na bogaczach, którzy robią interesy kosztem biedniejszych, jak się początkowo wydaje. To raczej zemsta po latach za pewne krzywdy.
Stara wariatka, czyli mamo, czy brałaś leki?
Argentyński horror psychologiczny "Stara wariatka" to właśnie tego typu opowieść. Szaleństwo w nim zawarte może początkowo wydawać się niegroźne - w końcu zmiany demencyjne to rzecz, z którą mamy kontakt coraz częściej, bo starsi ludzie dożywają coraz późniejszego wieku. Zapominanie, gubienie się w otaczającej rzeczywistości, zawieszenie na przeszłości raczej nie kojarzą się ze źródłem grozy. Ale jeżeli tam kryją się jakieś trudne doświadczenia, przez lata potem skrywane warstwą lukru i porządnego życia? Jeżeli pojawi się iskra, która może obudzić tamte wspomnienia i uruchomić jakąś potrzebę reakcji?
środa, 7 stycznia 2026
Wyjaśniamy morderstwa - Richard Osman, czyli jeszcze kryminał, czy już tylko komedia?
Chodzi nie tylko o powtarzanie pewnych rozwiązań charakterologicznych, schematów, zderzenia różnych postaw i na tej podstawie rozgrywanie zarówno scen humorystycznych jak i akcji kryminalnej. Wiecie - gdy ktoś bezceremonialnie pyta się gangstera jak się produkuje narkotyki czy jak najlepiej sprzątnąć ślady po morderstwie, trudno się nie uśmiechnąć, a i ciąg dalszy takiego spotkania można poprowadzić w bardzo różnym kierunku.
Mam jedna nieodparte wrażenie, że dla autora kreślenie takich sytuacji staje się dużo ważniejsze w fabule, niż dbanie o jej logiczność, prawdopodobieństwo i zagadkę. Bawi się, liczy na to że i my się bawimy, natomiast sama intryga nagle schodzi na drugi plan.
Dlaczego ktoś działa tak bardzo impulsywnie by likwidować ludzi, by polować na tych którzy gdzieś pojawili się na tropie jego działalności, skoro może być tak pewny że nikt na jego trop nie wpadnie. Z każdym ciałem przecież śladów zostawia coraz więcej.
A bohaterowie, choć są niczym pyłek do starcia jednym ruchem wobec pieniędzy, możliwości i determinacji czarnego charakteru, oczywiście będą niczym Dawid wobec Goliata, ich kule się nie imają, a zawodowych morderców robią w konia niczym małe dziecko.
wtorek, 6 stycznia 2026
Norymberga, czyli z tego pojedynku niestety zapamiętamy tylko jednego
Nie jest łatwo zrobić film o koszmarze wojny, który w dodatku ma opowiadać o rozliczeniach zbrodni po jej zakończeniu. Zdaje się że twórcy nie bardzo mogli się zdecydować na co położyć większy nacisk - na próby "rozpracowania" psychologicznego z Hermannem Göringiem, na pokazaniu jego winy, czy też sądowniczy thriller polegający na tym czy tą winę da się udowodnić. Wepchnięto wszystkiego po trochu i mimo świetnej roli Russella Crowe'a ten film może znużyć i nie ma w nim raczej nic ekscytującego. A może problem tkwi właśnie w słabości głównego bohatera, który nie stanowi równorzędnego partnera dla człowieka, którego ma rozpracować dla amerykańskiej armii i rządu? To była ich inicjatywa, by postawić przed międzynarodowym sądem najwyższych oficerów i polityków niemieckich odpowiedzialnych za dokonywane zło, więc nie mogą pozwolić sobie na porażkę. Nie mogą też pozwolić na to, by Niemcy popełniali samobójstwa - wszystko ma zakończyć się w świetle kamer i po wyroku.
Stąd też pomysł, by do aresztowanego Göringa wysłać wojskowego psychiatrę Douglasa Kelleya (Rami Malek), który ma zadanie wydobyć z niego jakieś dowody przyznania się do winy, jakieś drobiazgi, których może uchwycić się oskarżyciel.
poniedziałek, 5 stycznia 2026
Świętogranie, czyli niepowtarzalny czas, cudowny wieczór
Za granicą nie ma nic niezwykłego w koncertach organizowanych w okolicach Świąt Bożego Narodzenia ze specjalnym repertuarem, u nas jednak dotąd była to domena parafii, może Domów Kultury. Teatr Ateneum ufundował więc swoim widzom niezłą niespodziankę - spotkanie przygotowane z dużym rozmachem, grane tylko kilka razy i umożliwiające zarówno przeżycia artystyczne jak i dotknięcie jeszcze przez chwilę tej wyjątkowej atmosfery. Staramy się wtedy być razem, wspominamy tych których zabrakło, zwalniamy tempo, staramy się obdarzyć nadzieją i miłością.
Świętogranie to wbrew pozorom nie tylko kolędy i pastorałki. Te przeważają w części pierwszej wieczoru, w drugiej zaś mamy już więcej piosenek, które powstawały bardziej współcześnie, dotykających jakoś naszych uczuć i nawiązujących do Bożego Narodzenia, do Nowego Roku. Jest nostalgicznie, ale i chwilami zadbano o chwilę na uśmiech i radość. Bez patosu, za to z pięknymi aranżacjami. No i te cudowne głosy!
niedziela, 4 stycznia 2026
The fifth step, czyli musisz nad sobą pracować

Liczy się oczywiście też dobry tekst, pomysł, potem jednak zostajesz sam na sam z publicznością i nie możesz przez półtorej godziny nawet na chwilę stracić ich zainteresowania.
sobota, 3 stycznia 2026
Malowany człowiek - Peter V. Brett, czyli po zmroku budzą się demony
W końcu ładne okładki to nie wszystko, a Fabryka Słów mocno obniżyła poziom tego co kiedyś wydawała, raczej stawiając na ilość a nie na jakość.
W przypadku Malowanego Człowieka po lekturze pierwszego tomu, stwierdzam jednak, że to naprawdę niezła, wciągająca rozrywka. Trzeba przejść przez wymagający początek, gdy dopiero poznajemy bohaterów, przyzwyczaić się do tego, że będziemy między nimi przeskakiwać, ale nie brakuje tu akcji, dramatycznych wydarzeń, a i sam opis uniwersum wydaje się interesujący.
Oto świat, w którym doszło do jakiejś katastrofy, mędrcy twierdzą że to ludzka chciwość i przekonanie o własnej wielkości, doprowadziła ją do upadku. Obecnie ludzie żyją jedynie w skupiskach, jako tako funkcjonując w dnie, ale nocami świat opanowują demony Otchłani, atakując bezlitośnie wszystkie ich siedziby. Chronią ich jedynie runy, kreślone przez nielicznych, którzy się tego uczą, trudno mówić o jakiejkolwiek walce, to raczej siedzenie w schronieniach i modlitwa by bariery magiczne wytrzymały. Kto znajdzie się poza nimi albo gdy znajdzie się w nich wyłom, wszyscy zginą.
piątek, 2 stycznia 2026
Listy do M. Pożegnania i powroty, czyli cukierkowo i niestety niemrawo
Co prawda dużo przyjemniejszą tradycją świąteczną jest oglądanie po raz kolejny "To tylko miłość", ale skoro pojawia się okazja do obejrzenia kolejnej części naszej rodzimej produkcji tego typu (o niebo słabszej), to i człowiek siada żeby zobaczyć co tam nowego wymyślili.
I wiecie co? Mam wrażenie że każda kolejna cześć (ta już 6) coraz słabsza. Co prawda pojawiają się jakieś nowe pomysły, całkiem zabawne np. ekipa kolędników z Mozilem i rozbudowanym wątkiem z Kiryłem Piotroczukiem, czy sceny z aresztu, ale większość to powtarzanie schematów znanych z poprzednich odsłon, wracanie do bohaterów czasem w dziwny sposób. Konia z rzędem temu kto mi wyjaśni kiedy rozchorował się i zmarł bohater grany przez Stuhra. Wszystko po to, by było łzawo i sentymentalnie. Tyle że to jednak miała być komedia. A wyszło jakoś tak...
Kopciuszek, czyli baśniowy powrót do dzieciństwa
Balet „Kopciuszek” to klasyka. Dzięki pokazom można ją zobaczyć w nowej odsłonie, w wykonaniu The Royal Ballet z Londynu w legendarnej już choreografii autorstwa Fredericka Ashtona do pięknej muzyki Siergieja Prokofiewa. W roli Kopciuszka wystąpiła tym razem eteryczna Fumi Kaneko a w roli Księcia William Bracewell. W tym przedstawieniu można odnaleźć wszystko: miłość i zazdrość, dobre i złe emocje, wróżki, które pomogą, a jednocześnie najpiękniejsze tańce. Dużo chaosu, ale także humoru wprowadzą Siostry Przyrodnie, a baśniowe wróżki wyczarują i dyniowe karoce i magię pór roku. A to wszystko w mistrzowskiej inscenizacji Garego Avisa i scenografii stworzonej przez Toma Pye i kostiumach zaprojektowanych przez Aleksandra Byrnea i Caroline McCall.
czwartek, 1 stycznia 2026
Zbrodnia w Boże Narodzenie - M.L. Longworth, czyli miałeś poczuć ducha świąt
Końcówka roku pomieszała mi trochę szyki, ale ten schemat by nie tylko wrzucać codziennie jakąś propozycję kulturalną a na dodatek w określone dni tygodnia jeszcze by to było coś określonego, był jedynie próbą porządkowania tego chaosu, który czasem mam w szkicach notek.
Tak i teraz - mam tego spory zapas, na prawie cały miesiąc, a wciąż dochodzą nowe rzeczy. Zaczynam więc 16 rok Notatnika bez fajerwerków, wybierają po prostu rzecz pierwszą z brzegu. Choć będzie jeszcze kilka podobnych, w tematyce okołoświątecznej, a nie było kiedy wcześniej o nich napisać.
Serię M.L. Longworth obserwowałem od początku, pasował mi lekki klimat tych kryminałów, ale również tło - południowa Francja, Prowansja, niedaleko Alpy, Lazurowe Wybrzeże, te smaki, zapachy... Po 4 tomach jakoś jednak nie miałem możliwości sięgania w miarę szybko po kolejne i ze zdumieniem widzę, że na rynku mamy ich już 10. Wow! Sięgnąłem po Boże Narodzenie, ze względu na atmosferę świąt, choć to tom 8 i widzę że będę musiał trochę wrócić. Co prawda każda książka jest niezależna, ale obserwowanie tego jak Verlaque i Bonnet układają sobie życie razem, choć każde ma swoje nawyki też ma swój urok i warto czytać to pewnie w kolejności. Gdy już wiem że są razem, nie przeżywam zdumienia dalszym rozwojem wydarzeń. Antoine Verlaque, sędzia śledczy w Aix-en-Provence to taki typ który ma swoje przyzwyczajenia i niechętnie z nich rezygnuje - wino, jedzenie, cygara, sporo czasu poświęca pracy, gdzie mu tam do kapci i życia jako mąż i pan zajmujący się domem. Nie jest też typem bardzo towarzyskim i nienawidzi atmosfery świąt. Marine Bonnet choć też przecież nie jest typem kury domowej, musi nie tylko cierpliwie starać się go zmieniać, ale i przygotowywać do nowej roli która go czeka (tak, tak!).
























