W przypadku Miasta cieni, sporą przyjemność można mieć z zerkania na lokalizacje, bo Barcelona chwali się różnymi budynkami projektowanymi przez Gaudiego. A że to ich miejsce upodobał sobie sprawca do eksponowania swoich ofiar, to już może jest mniej smaczne, pewnie i tak jednak przyciągnąć może do miasta turystów.
I powiem że to jedna z mocnych stron serialu - próba pokazania tego jak się ono zmieniało, zmienia, pokazanie z czego są dumni, ale i tego jakie są koszty rozwoju miasta - wysiedlanie ludzi w niektórych regionach, wyburzenia... Sama intryga ma jednak nie tyle związek z zemstą na bogaczach, którzy robią interesy kosztem biedniejszych, jak się początkowo wydaje. To raczej zemsta po latach za pewne krzywdy.
Każda z ofiar znika w tajemniczy sposób, a potem jest przetrzymywana bez wody i jedzenia, by po kilku dniach jeszcze żywcem ją podpalić w jakiś charakterystycznym dla Barcelony miejscu. Gaudi i jego budowle... Fascynujące, niepowtarzalne. I mające w sobie też coś niepokojącego, a przynajmniej tu buduje się trochę takie skojarzenie. No i dwójka śledczych, którzy choć współpracują po raz pierwszy, jakoś dość szybko znajdują porozumienie i nawet wbrew swoim przełożonym sprawdzają pewne tropy.
Niby jest schematycznie, nie ma jakiegoś wielkiego napięcia, ale zadbano o mroczny klimat, aktorsko jest nieźle, fabuła jakoś trzyma się kupy. No wstydu zdecydowanie nie ma. Upolujecie na platformie na N :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz