Kiedyś przyjąłem sobie taką zasadę, że każda notka musi być recenzją i poza nielicznymi wyjątkami krajoznawczymi (a więc polecajką ale turystyczną) starałem się tego trzymać. Czasem więc muszę gdzieś coś wkleić, dopisać, przenieść, w celach porządkowych więc informuję iż świeży wpis o dramacie psychologicznym Pamięć pojawił się nie jako nowy wpis, tylko gdzieś w archiwalia. Znajdziecie go tu.
U mnie trochę intensywniejszy czas filmowo, wzruszam się przed dużym ekranem (napiszę o jednym z takich wzruszeń jutro), czasem się nudzę przed małym ekranem (Coben nie zawsze da się przełożyć na dobry serial, ale o tym za tydzień). Ja już myślami przy niedzieli i finale WOŚP (tu macie nasze aukcje), ale zapas tematów mam nie tylko do końca stycznia, ale i na pół kolejnego miesiąca. I kolejne rzeczy w czytaniu... Może i teatr się trafi.
A dziś trzecie odsłona hitu Netflixa czyli Na noże. Każda stanowi odrębną historię, ale łączy je detektyw, grany przez Daniela Craiga. Poprzednie części raz zachwycały bardziej, raz mniej (znajdziecie linki w obejrzanych na górze), a jak wyszło teraz?
Całkiem nieźle, bo część druga była przekombinowana, a tu proszę, udało się stworzyć historię całkiem prostą, a jednocześnie przygotować kilka niespodzianek. Zawsze to właśnie odkrywanie tajemnic, zwroty akcji, w takich produkcjach smakują najbardziej. Zaskakujące może być środowisko w którym umiejscowiono akcję: niewielka parafia katolicka, dało to jednak ciekawą okazję do pokazania zmieniającego się nastawienia zarówno wiernych jak i samych duchownych do tego jaka jest ich rola we wspólnocie. Młody, ambitny ksiądz, pełen ideałów, chciałby swoich parafian poznać, pomagać im, służyć, nie tylko pociechą religijną, ale i jakimś wsparciem psychologicznym. Tyle że jego proboszcz oraz większość jego owieczek, przyzwyczajeni są do tradycji i modelu, w którym kapłan raczej jest od rzucania gromów, straszenia, pouczania i wymagania posłuchu. Żaden tam nowinki, żadna wspólnota, tylko posłuch i lek przed karą bożą.
Josh Brolin w roli starszego kapłana, który traktuje parafię jako swoje udzielne królestwo gra tak kapitalnie, że przyćmiewa swoją charyzmą nawet główną gwiazdę serii, czyli Craiga. Co z tego że ginie po pół godzinie, skoro cała fabuła i tak kręci się wokół niego. A nawet udaje mu się powrócić na ekran :) Podejrzenia zaś o przyczynienie się do śmierci padają na tego kto najczęściej wchodził ostatnimi czasy z proboszczem w konflikt, czyli na wikarego. Musi on oczyścić swoje dobre imię, korzystając z pomocy detektywa z zewnątrz.
To nie jest jednak jedynie zagadka "kto zabił?", ale historia pełna smaczków, przerysowanych portretów, a w każdym z nich może być ukryta jakaś poszlaka, coś istotnego dla historii. Craig po raz kolejny pokazał że potrafi mieć do siebie dystans. To wciąż przyjemna łamigłówka ale nuty czarnego humoru w niej pozostały.
Jedynka wciąż najlepsza, ale trójka zdecydowanie lepsza od części drugiej cyklu. No i ta obsada drugiego planu :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz