piątek, 16 stycznia 2026

Nie chcę się nudzić, czyli Czarownica piętro niżej i Klątwa dziewiątych urodzin Marcina Szczygielskiego

Mam słabość do dobrych książek dla dzieci i młodzieży. Czasem z zazdrością myślę o tym ile teraz mają możliwości, ale i z sentymentem gdy wspominam sobie ile nasze lektury znaczyły, jak rozbudzały wyobraźnię. Z filmami było skromnie, o komórkach i komputerach to pisano w ramach powieści Sci-Fi, ale książki... W nich zawsze się tyle działo. 

Trochę to właśnie znajduję u Szczygielskiego - nie skrępowaną niczym zabawę, wyobraźnię, rzucenie się w przygodę, ale jednocześnie jest coś mądrego - dojrzewanie, podejmowanie wyborów, więzi, poświęcenie, myślenie o innych. Może stąd mam tyle frajdy z jego książek? Cykl z Mają w roli głównej liczy aż 7 tomów, zacząłem od drugiego (o Tuczarni motyli znajdziecie wpis w spisie przeczytanych na górze bloga), to teraz nadrabiam pierwszy i od razu trzeci. Co ciekawe one świetnie mogą pasować do pogody za oknem - totalnie nieprzewidywalnej, bo w każdym z tomów wszystko zaczyna się od jakiejś klęski żywiołowej, raz jest to śnieg, raz wichury, innym razem deszcz. A wtedy wiadomo - nie ma szkoły, mocno ograniczone są wyjścia z domu i dzieci się nudzą. Niby starsi teraz mają komórki, ale Maja ma 8 lat i jakoś nie czerpie jeszcze z tego tyle frajdy, ona potrzebuje raczej towarzystwa, tego żeby coś się wokół niej działo, a nie gapienia się w ekran. Skoro rodzice są bardzo zajęci, to na horyzoncie pojawia się... babcia. A raczej ciabcia, czyli prababcia cioteczna. Ale to nie taka zwyczajna babcia. 

 

Rodzina Mai od pokoleń bowiem ma pewien szczególny dar, przekazywany każdemu dziecku płci żeńskiej. Oczywiście nie od razu, ale przychodzi czas, by powoli je w to wtajemniczyć. I to ważne by odbyło się to przed dziewiątymi urodzinami, bo inaczej dar pozostanie w uśpieniu. 

I tak oto w pierwszym tomie udajemy się wraz z Mają do Szczecina, gdzie wszystko ją będzie początkowo dziwić, nudzić, drażnić, a potem nie będzie się mogła nadziwić jak w tych niby zwyczajnych dniach, zadziało się tyle niesamowitych spraw. Babcia nie zdradza jej zbyt wiele, ale dziewczynka powoli sama dochodzi do różnych odkryć - a to pogada ze zwierzętami, a to z duchem, któremu będzie starała się pomóc, a to znowu odkryje tajemniczy tunel. Dla niej dotąd całym światem było podwórko no i to co wraz z mamą oglądała w telewizorze, a teraz nie tylko wchodzi z ciekawością dziecka w mieszkanie jakby z zupełnie innego świata, wypełnione przedmiotami i przyzwyczajeniami osoby, która jak twierdzi żyje bardzo długo, ale i w zdarzenia jakby z jakiegoś snu. Pierwsze mogły przestraszyć, a potem już można przyjmować je z zupełnym spokojem. 


Wszystkie tomy łączy sprawa zaginięcia prawdziwej babci dziewczynki, którą jej siostra (czyli właśnie ciabcia) i jej przyjaciółka wciąż starają się odnaleźć. Po przejściu do innego wymiaru pozostawiła kilka śladów, ale są one na tyle tajemnicze, że nie jest łatwo je rozgryźć. 

Ten wątek będzie bardziej pociągnięty w tomie trzecim, gdy do ciabcia i jej przyjaciółka przybędą do Mai do Warszawy, aby tu wspólnie rozwiązywać zagadkę. Z niewielkiego mieszkanka i tajemniczego ogrodu przy domu wyjdą w plener, by pogadać ze złotą kaczką, syreną, czy Warsem i Sawą. Chyba ten trzeci tom jak dotąd najbardziej szalony i barwny, ale wszystkie mają fajny klimat i polecam je bardzo gorąco! No i te ilustracje Magdy Wosik. Prawda że stanowią dodatkowy urok tych historii? 

Jest trochę humoru, jest sporo fantazji, szczypta magii no i przede wszystkim kupa zabawy. To tak jakby Alicję w krainie czarów ktoś próbował opowiedzieć na nowo, w naszych realiach, trochę bardziej dla młodszych czytelników.  

Rezolutność dziecka i znajomość nowych technologii, czy nowinek plus mądrość ludzi wiekowych, dają w efekcie całkiem sensowną mieszankę o ile obie strony potrafią słuchać. Starsi przecież rzadko się nudzą, może więc młodzi powinni częściej się od nich uczyć jak to robić, żeby nie przeżywać tak wielu frustracji z zupełnie błahych powodów... :)

Do cyklu pewnie wrócę, a na razie Szczygielskiego po prosu bardzo polecam.  




“- Wszystko masz popsute? – zapytała
– To znaczy?
– Kubki, filiżanki i tak dalej. Każdy jest popsuty.
– Nie są popsute – zdziwiła się ciabcia. – One mają tylko swoją historię, ale przecież wciąż można z nich korzystać.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz