niedziela, 25 stycznia 2026

Tym. Wolałbym być psem - Ryszard Abraham, czyli nie tylko Ryszard Ochódzki

Urodził się w lipcu. Dokładnie 17 lipca. W Małkini... I choć nie przyjęto go do szkoły aktorskiej, właśnie z tą dziedziną był kojarzony bardziej niż z pisania, którym przecież zajmował się częściej.  

Dla wielu kojarzony głównie z rolą z Rejsu, czy Misia, moje pokolenie jednak odnajdzie w jego biografii dużo więcej elementów, przy których powie, "no tak!" "to też on". Może czasem ze zdziwieniem sobie o tym przypomnimy. 

Ryszard Abraham stara się zebrać różne aktywności Stanisława Tyma, przybliżyć nam go jako człowieka, który miał talent do ironizowania, do pokazywania różnych absurdów, ale przede wszystkim próbuje pokazać jego ogromną wrażliwość. Czasem bowiem bywają satyrycy, komicy, którzy z tego co robią starają się zbić jakąś swoją popularność, zyskać przede wszystkim sławę. Tym był inny - raczej starał się pokazywać jakieś idiotyzmy po to by można było je zmienić, byśmy zaczęli się przeciw nim buntować, choćby obśmiewając. Nie miał w sobie jadu, pretensji do kogokolwiek, nie wyszydzał, dopominał się jednak o szacunek, godność człowieka, którego czasem machiny urzędnicze, systemowe traktowały niczym odpad. Wtedy potrafił kłuć piórem i słowem bardzo celnie. 



Ciekawie skonstruowana jest ta biografia, jakby cały czas w dialogu autora ze swoim bohaterem i z nami jako czytelnikami, jakby to był strumień refleksji, a nie zwarta struktura. Mamy więc anegdotki, spotkania, rozmowy, wspomnienia, zdjęcia, a nie tylko suche fakty i przytoczenie kolejnych osiągnięć. Może i chwilami jest chaotycznie, zdarzają się nawet powtórzenia, na pewno jednak czuje się w tym jakiś ogromny szacunek i życzliwość dla człowieka, którego próbuje się przedstawić. Nie na kolanach, nie w laurce, ale z jakimś zdumieniem ile w nim było dobra, prostoty, dystansu wobec siebie i jak mało egoizmu. 

Czy dzięki temu lepiej zrozumiemy Stanisława Tyma, człowieka, który ku zdumieniu wszystkich, mimo swojej rozpoznawalności, najlepiej czuł się u siebie na wsi, w otoczeniu zwierząt, a nie na scenie czy w telewizji? Wydaje mi się tak. 

 

Studencki Teatr Satyryków, kabaret Dudek, Bareja, Jerzy Dobrowolski - to przecież kawał historii naszej kultury, rozrywki, zabawnej ale i mądrej, a Tym był tego częścią. 
Równolegle zdaje się pojawiła się również inna biografia Pana Stanisława, mamy więc okazję porównać oba sposoby pisania o tej postaci i pozostaje się tylko cieszyć że pamięć o nim szybko nie zaniknie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz