czwartek, 8 stycznia 2026

Stara wariatka, czyli mamo, czy brałaś leki?

Jeżeli pamiętacie choćby Misery, to wiecie że czasem nie trzeba dużo by wywołać ciarki na plecach - żadne tam maski, piły spalinowe czy wielki nóż, duchy i potwory. W człowieku czasem siedzi tyle mroku, że to wystarczy by zbudować przerażającą historię.  

Argentyński horror psychologiczny "Stara wariatka" to właśnie tego typu opowieść. Szaleństwo w nim zawarte może początkowo wydawać się niegroźne - w końcu zmiany demencyjne to rzecz, z którą mamy kontakt coraz częściej, bo starsi ludzie dożywają coraz późniejszego wieku. Zapominanie, gubienie się w otaczającej rzeczywistości, zawieszenie na przeszłości raczej nie kojarzą się ze źródłem grozy. Ale jeżeli tam kryją się jakieś trudne doświadczenia, przez lata potem skrywane warstwą lukru i porządnego życia? Jeżeli pojawi się iskra, która może obudzić tamte wspomnienia i uruchomić jakąś potrzebę reakcji? 

No tak, wtedy może być różnie. 

Próby przekonania że jest inaczej niż się komuś wydaje, zachęcanie do wzięcia leków, raczej wtedy nie pomoże. I choć od początku robi się to trochę przewidywalne, twórcy trzymają jeszcze parę asów w rękawie do samego końca. Nie przejmujcie się jego kameralnością, powolnym tempem, tym że nie jest to film tak efektowny jak horrory amerykańskie. To okazja do spróbowania czegoś ciut innego. 

A muza Pedra Almodóvara, Carmen Maura zagrała rewelacyjnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz