piątek, 9 stycznia 2026

Człowiek kontra dziecko, czyli trochę mniej szalona wersja Rowana Atkinsona

Cztery krótkie odcinki i na seans familijny coś ewentualnie zamiast Kevina :) O ile lubi się oczywiście Atkinsona, czyli słynnego Jasia Fasolę. Tym razem nie wygłupia się aż tak bardzo, choć wciąż nosi w sobie jakiś pierwiastek pechowca/safanduły. Trzeba jednak przyznać że z różnymi trudnościami radzi sobie całkiem pomysłowo. I kolację świąteczną ogarnie, zadba o innych bo ma dobre serce, a że czasem o czymś zapomni... Cóż, to coś wymyśli, choćby owinie nogę folią jak nie ma buta albo zamiast pieluszki użyje bardzo drogiej jedwabnej apaszki. 


Cała zabawa w tym, że choć miał spędzać święta samotnie i raczej w mało radosnej atmosferze, w ostatniej chwili wpada mu zlecenie opieki nad wspaniałym apartamentem w Londynie. gospodarze mają się nie pojawić, wydawałoby się że w takim razie czeka go laba gdyby nie jedno małe utrudnienie... 

Otóż gdy kończył pracę jako woźny w szkole, sprzątając po jasełkach, okazało się że zostało tam dziecko. Telefony na policję, do opieki społecznej, niby potraktowano poważnie i obiecano pomoc, jak przyszło jednak do przekazania maleństwa, coś zawsze staje bohaterowi na przeszkodzie. 

Musi więc pogodzić się z tym, że spędzi świat z niemowlakiem, niekoniecznie pamiętając jak dokładnie się dziećmi opiekować. Jest trochę absurdalnych sytuacji, ale film nie jest jakoś nimi przeładowany, to raczej ciepła, sympatyczna komedia z elementami zwariowanymi, a nie szaleństwo jakie potrafił fundować nam aktor. To taka bardziej ludzka twarz Jasia Fasoli.   

Oczywiście trzeba przymknąć oko na nielogiczności i zbiegi okoliczności, ale świąteczna atmosfera robi robotę i sprawi że to będzie sympatyczny seans. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz