Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Zaleca się kota - Syō Ishida, czyli każdy potrzebuje bliskości

Na Dzień dziecka, pozycja idealna, choć raczej nie dla dzieci. Któż jednak potrafi oprzeć się prośbie dziecka? To równie trudne jak oparcie się kociemu spojrzeniu. A w tej książce to spojrzenie jest kluczem. Z początku może wydawałoby się absurdalnym - jak otrzymanie kota ma pomóc w rozwiązaniu jakichś problemów np. bezsenności... Każdy jednak kto już kota miał, ten wie jaka dzieje się magia. 

Czy to działa w każdym przypadku? Ano przekonajcie się czy tak przedziwna recepta od lekarza, do którego ludzie trafiają jedynie z polecenia, przynosi jakieś efekty i czy zawsze takie jakich się spodziewamy. 
 

Zagonieni, może popadnąwszy w rutynę, w jakieś lęki, depresje, poddając się stresowi, zapominamy często o tym ile w życiu może być radości i miłych chwil. Gdy stajemy się za kogoś odpowiedzialni, obdarzając kogoś troską, karmiąc, bawiąc i myśląc cały dzień, niby raczej sobie dokładamy trochę obowiązków. Za to...

wtorek, 27 stycznia 2026

Rodzina do wynajęcia, czyli ważne jest nie tylko zlecenie, ale powód jego powstania

Brendan Fraser po zdobyciu Oscara chyba potrzebował jakiejś odmiany, ale powiem Wam że nie zależnie od krytyków krzywiących się na Rodzinę do wynajęcia, jego wrażliwość wciąż robi robotę i sprawia że ten film porusza. Jego bohater to człowiek, który jest samotny, w obcym kraju, niespełniony aktor pragnący sukcesu. Przybył tu dla roli w ekranie, nauczył się języka, jego życie jednak trudno uznać za spełnione. Obserwuje ludzi, uśmiecha się, może zazdrości, wciąż jednak pozostaje kimś trochę z zewnątrz, kto raczej ani ich nie rozumie, ani nie stanie się jednym z nich. 

 

Punktem przełomowym będzie zatrudnienie w firmie, gdzie będzie jako aktor wynajmowany do odgrywania różnych ról w życiu zwyczajnych ludzi. Dla nas może to być kompletnie niezrozumiałe i trudne do zaakceptowania, w Japonii jednak postrzeganie społeczne, to co myślą inni, jest na tyle ważne, że czasem uważa się iż warto pokusić się o pewnego rodzaju odegranie przedstawienia, by mieć święty spokój. A może to też element poprawienia własnego samopoczucia, w kraju gdzie problemy psychiczne, szukanie pomocy, jest uznawane za powód do wstydu. Zderzenie mentalności Japończyków, z Amerykaninem, raczej dość twardo stojącym na ziemi, nie bawiącym się w jakieś emocjonalne gierki, tylko walącym prosto z mostu, jest tu okazją do ciekawych konfrontacji, czasem powodem do uśmiechu. 

środa, 3 grudnia 2025

Podejrzany X - Keigo Higashino, czyli cóż za intelektualny pojedynek

Ależ to było smakowite! Nawet nie jako kryminał, ale jako dawka japońskiej kultury, dotknięcia tej mentalności, porcja czegoś zupełnie innego. W naszej literaturze nawet jak zdarzy się jakaś sprawa, która na tyle wciągnie jakiegoś śledczego, by nie chciał jej porzucić, by drążył, zwykle jest to coś bardzo poważnego, a nawet wtedy raczej są to działania wokół podejrzanego, jakby sprawdzanie jego alibi. A tu? 

A dajcie spokój - co ileś stron łapałem się na myśli: to niemożliwe, przecież to już nękanie, no tak nie można, złożyłbym skargę do przełożonych. Po czym uświadamiałem sobie: zaraz, zaraz do Japończycy, tu wszyscy szanują prawo i raczej nie stają okoniem jak u nas. Skoro ktoś pyta i sprawdza, trzeba spokojnie się temu poddać - widocznie tak trzeba. Szczególnie gdy jest to kobieta samotnie wychowująca dziecko, więc ani nikt się po niej nie spodziewa jakiejś stanowczości wobec mężczyzn, ani specjalnie jej na to nie pozwoli. Powiecie że zabrzmiało to szowinistycznie i że upraszczam? Kurcze, to naprawdę niełatwo wytłumaczyć, ale po lekturze kilku powieści z Japonii mam wrażenie, że w normie kulturowej tam są jednak mocne różnice jeżeli chodzi o pozycję kobiety, że wiele z nich choć chciałoby to zmieniać, trochę jednak powiela pewne wzorce. Dużo mocniejsza jest też rola tradycji, tego co przekazują rodzice czy dziadkowie. 
Czemu o tym piszę? Bo to ważna część tej powieści - atmosfera w jakiej się to wszystko rozgrywa - z jednej strony szacunku, pełnej kultury, nikt nie podnosi głosu, nie krzyczy, nie oskarża, nie robi awantur, co wcale nie wyklucza determinacji zarówno z jednej jak i z drugiej strony. 

poniedziałek, 7 lipca 2025

Anglik w Japonii - Chris Broad, czyli 10 lat w Kraju Wschodzącego Słońca

Jeżeli znacie kanał YouTube Abroad in Japan Anglika Chrisa Broada, pewnie będziecie mieli podwójną frajdę z lektury tej książki. A jeżeli nie? To może będziecie chcieli tam zajrzeć i sprawdzić o czym opowiada autor?


Ta książka jest bowiem historią młodego człowieka, który w ramach programu nauczania angielskiego trafia do Japonii, a także o tym jak przedłużany przez kilka lat pobyt zmienił jego życie. W końcu zwykle przychodzi czas na to, by wrócić, a jemu spodobało się tam na tyle, że chętnie by został. Jako nauczyciel wspomagający ma mieszkanie, jedzenie, niewielką pensję, trudno więc tak żyć na dłuższą metę. Chłopak wpada więc na pomysł by kręcić filmy o tym jak wygląda codzienność w tym kraju i miał na tyle dużo szczęścia, że wybił się na tyle by się z tego utrzymywać. 

Pamiętajcie o tym, że dokonał tego ładnych parę lat temu, warto więc poza podzielanym przez wielu młodych przekonaniem że taki sukces jest na wyciągnięcie ręki i że to łatwy sposób zarobkowania, mieć też jakiś bardziej konkretny plan na życie :) A może to tylko nam, dinozaurom wciąż się to wydaje jakieś zbyt łatwe i uważamy że udaje się jednemu na tysiące...

Chrisowi się udało, choć droga do tego nie była łatwa. 

poniedziałek, 2 czerwca 2025

Milczenie - Shusaku Endo, czyli wołanie "dlaczego?"

Przychodzi taki moment, że człowiek nie ma w sobie żadnej radości z pisania, przynajmniej tego co sobie planował. Wszystkie planowane kolejności wyrzucam więc do kosza i może z mniejszą regularnością będę pisał o tym co mi w duszy zagra. Wczorajsze notki były już napisane wcześniej, zaplanowane, może więc zaskoczy zmiana klimatu, czasem jednak to jest potrzebne.

Zawieszam też chodzenie gdziekolwiek, zaproszenia do teatrów oddane, będzie pisać o nich pewnie M. Nadrobimy też parę zaległości, gdyby jednak przez jakiś czas nie pojawiało się nic albo nie moje wpisy albo krócej niż zwykle, po prostu wybaczcie. Pewnie wrócę za czas jakiś. 



Milczenie.


Na początek mógłbym przypomnieć notkę o filmie Scorsese, który był ekranizacją tej powieści - pisałem o nim tak. Bo najważniejsze refleksje pewnie pozostałyby takie same. O ile film na pewno był bardziej przystępny, powieść może wydawać się surowa, chłodna, drażnić rozważaniami bohatera - to nie jest łatwa lektura. Mam jednak wrażenie że przecież nie o samą historię jego przybycie do Japonii tu chodzi, że pytania są dużo bardziej uniwersalne. Pisząc o filmie starałem się wtedy wspomnieć o tym co mnie uderzyło w tej historii.

piątek, 7 lutego 2025

Wyspa pajęczych lilii - Li Kotomi, czyli jeżeli zostaniesz, musisz się dostosować

Wracam do serii z żurawiem od Wydawnictwa BoWiem (część wydawnictwa UJ), tym razem jednak trafiłem na pewną zagwozdkę. Powieść Wyspa pajęczych lilii to nie tylko fabuła, a może nawet nie przede wszystkim fabuła, ale historia rozwijająca się na poziomie językowym. Mieliśmy już przykłady tego, że tłumacze mierzyli się z gwarą, jakimiś naleciałościami regionalnymi, ale tu mam wrażenie zadanie było jeszcze trudniejsze. Chodzi bowiem o to jak zmieniały się słowa pod wpływem kontaktów między jakimiś ludami, jak język ewoluował, jak zmieniały się pojęcia, ich rozumienie. Wyspa zamieszkiwana przed niewielką społeczność, praktycznie izolowana, z niewielkimi kontaktami zewnętrznymi jest dobrym miejscem do obserwowania zwyczajów, tworzenia się mitów, legend, ale i właśnie języka. Tylko jak to przełożyć na polski?

Mam wrażenie że tym razem coś nam umyka przy lekturze, że nie dostrzeżemy wszystkich jej niuansów, a przebijanie się przez używane słownictwo, próby jego zrozumienia w każdym słowie, sprawiają sporą trudność i trochę odbierają przyjemność z czytania. Mamy aż trzy różne języki, którymi posługują się postacie, a znalezienie na to pomysłu w języku polskich nie było proste. Oczywiście można by chłonąć jedynie atmosferę, nie schodząc na poziom poszczególnych zdań, tak jakby podążając za bohaterką, która też nie rozumie początkowo zbyt wiele, uczy się tego języka. Nie jesteśmy jednak przyzwyczajeni chyba do takiego uczestniczenia w historii, jest w nas usilne pragnienie zrozumienia każdego słowa.

niedziela, 27 października 2024

Obudzę się na Shibui - Anna Cima, czyli najładniej wyszła tu mistyfikacja

Na półkach calutkie półki z seriami od Dowodów na Istnienie, a ja wciąż jakoś rzadko sięgam po te pozycje. Teraz okazją stał się wybór jednej z nich na lekturę w ramach DKK.


I choć w głowie na świeżo zupełnie inny tytuł, to o nim może napiszę pod wieczór, a notkę przeczytacie jutro rano, gdy ja będę w drodze na szkolenie ze szkolnej interwencji profilaktycznej :)

Mariusz Szczygieł do serii Stehlík wybiera zarówno klasyki literatury czeskiej, jak i rzeczy nowe. Do takich właśnie można by zaliczyć debiut Anny Cimy. Oryginalny, choć mam wrażenie, że nie wszyscy odnajdą się w tym co zaproponowała autorka.

To co moim zdaniem tu najciekawsze, dla autorki pewnie było jedynie dodatkiem, który miał trochę ubarwić jej powieść. Motyw z tłumaczeniem japońskiej książki zresztą jako żywo przypomina niedawno czytaną powieść Nicka Bradleya (możecie sprawdzić w spisie przeczytanych). Tam również opowieść zanurzona w klimat Japonii była nawet ciekawsza niż współczesne zmagania z tłumaczeniem i życiem prywatnym bohaterki.

wtorek, 22 października 2024

Zła nie ma, czyli czy rozumiesz co naprawdę ma znaczenie?

Premiera oficjalna w Polsce za kilka tygodni, ale ten obraz już zdążył zebrać sporo dobrych recenzji i nagród na festiwalach. Ryûsuke Hamaguchi opowiada historię, która wydaje się jakby znajoma, ale robi to na swoich warunkach i na pewno nie ma ona w sobie wiele z thrillera, choć oś konfliktu tutejsi-obcy jest bardzo wyraźna.

To przede wszystkim obraz społeczności, żyjącej blisko siebie i bardzo blisko natury. Czysta woda, powietrze, lasy, zwierzęta, ptaki... to się docenia i kocha gdy ma się to na co dzień. A jeżeli ktoś chce na tym zarobić, by taką sielankę sprzedawać jako produkt? Wiecie glamping, obcowanie z przyrodą, pełen komfort, ale z dala od miasta. Dzień w dzień, przez cały rok, ludzie, których trzeba pilnować by nie zrobili czegoś głupiego, np. nie wywołali pożaru - czy to możliwe?

Dlatego miejscowi się obawiają, zadają pytania, stawiają warunki. Firma wydaje się na tyle zdeterminowana, że zrobi wszystko, by postawić na swoim. Skoro nie da się pieniędzmi, to może uda się przekonać ich, że mogą wtopić się tu jako nowi mieszkańcy, życzliwi, przyjacielscy.

środa, 4 września 2024

Cztery pory roku w Japonii - Nick Bradley, czyli nieprzegrywający z deszczem

Druga z obiecanych książek o Japonii. I to napisana przez Anglika, ale uwierzcie, że czuć w niej autentyczność, klimat i nie ma nic sztucznego. W końcu gość zna tą kulturę i spędził tam masę czasu. Czuje się jednak tą inność - to że jego postacie są jakoś nam bliższe, bardziej zrozumiałe - po prostu więcej uwagi poświęca nam by przybliżyć ich myśli, emocje. Wszystko to czego bardzo często w literaturze japońskiej musimy się domyślać, on podaje trochę na tacy. Może też dlatego tak bardzo nam się to może podobać, wydaje się bliższe, bardziej zrozumiałe... Być może Japończycy po prostu nie potrzebowali by tylu słów, uważali by je za niepotrzebne, a dla nas od razy czynią postać ciekawszą, do polubienia.


Cztery pory roku w Japonii mają trochę nietypową konstrukcję - oto młoda kobieta, tłumaczka zafascynowana Japonią, szuka dla siebie nowego wyzwania i przypadkowo odkrywa mało znaną powieść. Śledzimy więc jej problemy, kryzys jaki przeżywa, ale też widzimy jak mocno angażuje się w projekt tłumaczenia książki, która ją poruszyła. Tylko czy ktokolwiek ją wyda, skoro tak trudno jej znaleźć ślad po autorze, czy wydawcy, by uzyskać ich na to zgodę?

wtorek, 3 września 2024

Idealny czas na smuteczek - Nanae Aoyama, czyli to czego ty chcesz

Prawie nic nie oglądam, więcej czytam, choć izolacja mogłaby skłaniać do siedzenia przed kompem i nadrabiania zaległości filmowych. Jakoś mam jednak poczucie marnowania czasu w ten sposób. Wolę przyspieszyć z lekturami.

I tak dziś aż dwie. Obie łączy Japonia, pory roku, odgrywające istotną rolę w fabule, mimo podobieństw, jednak są tak inne. Może dlatego, że jedna jest autorstwa młodej, ale popularnej pisarki z Japonii i z tego języka była tłumaczona, druga zaś to kolejna pozycja (bo już jedną czytałem) Anglika, który w Japonii spędził sporo czasu, ale pisze po angielsku... Która podobała mi się bardziej? Cóż...


Przyjrzyjmy się najpierw "Idealnemu czasowi na smuteczek". Dziwny tytuł, a w zawartości otrzymujemy dwa opowiadania - długie "Pora zacząć prawdziwe życie" i króciutkie "Nowy początek". Kilka dni temu przy lekturze "Sto kwiatów" pisałem, że w literaturze japońskiej jakoś wyjątkowo często pojawia się motyw młodych ludzi, którzy ewidentnie są zagubieni, nie potrafią znaleźć sobie miejsca w życiu. I to po raz kolejny ten motyw powraca. Trwać, znaleźć sobie schronienie, zapewnić spełnienie podstawowych potrzeb i czekać. Na co? Może coś samo się zmieni, może poczuję jakiś impuls co do kierunku w jakim iść.
A na drugim końcu zwykle są osoby starsze, mające masę przyzwyczajeń, uważający słabość za fanaberię - oni przepracowali ciężko całe życie, nie rozumieją więc jak ktoś może nic nie robić, myśląc nad sobą.

sobota, 31 sierpnia 2024

Sto kwiatów - Genki Kawamura, czyli tak kruche i tak cenne

Powracam do serii z Żurawiem od Wydawnictwa Bo Wiem (Uniwersytet Jagielloński) i po raz kolejny wędruję do Japonii. Mam wrażenie, że jest coś co łączy różne historie stamtąd - emocje tu się bardziej wyczuwa, niż widzi je wyraźnie, często są skrywane, paradoksalnie jednak wcale nie ma się wrażenia, że jest to surowe i chłodne (jak np. czasem w literaturze skandynawskiej). Tu ta pewnego rodzaju nieporadność w okazywaniu uczuć, niepewność, fascynują, a nie odpychają.


"Sto kwiatów" to intymna opowieść rodzinna. Syn, wychowywany samotnie przez matkę, teraz już dorosły, z własną rodziną oraz ona, żyjąca coraz bardziej przeszłością niż teraźniejszością. Po raz kolejny wraca do mnie tak mocno przeżywany też przez kilka ostatnich lat temat demencji u osób starszych, choroby Alzheimera, opieki nad bliskimi, zmian jakie zachodzą w ich funkcjonowaniu. 

Tu jednak nie epatuje się cierpieniem, choć czuje się np. bezradność, zaskoczenie tempem zachodzących zmian. Czemu nie zwróciłem na to uwagi? Kiedy to się zaczęło? Czy można zatrzymać? Jeszcze nie tak dawno witała mnie posiłkami, mieliśmy własne rytuały, ma chwilę znowu czułem się jak dziecko, a teraz to ona wymaga opieki. Potrafi wybiec z domu, bo wydaje jej się, że jej malutki synek gdzieś się zagubił i musi go odnaleźć. To co ich łączyło, nagle wydaje się zanikać, coraz trudniej znaleźć to co może być wspólne. To trochę jak z dzieckiem, które potrafi się przy czymś uprzeć, okazywać humory, zachcianki, uciekać, a potem trudno to wyjaśnić...

czwartek, 14 marca 2024

Pójdę sama - Chisako Wakatake, czyli coś się skończyło, ale to nie musi być koniec

Cieniutka książka, która jednak sprawia spory kłopot w lekturze i wiele osób być może uzna ją za mało strawną. Bohaterka powieści - 74 letnia kobieta, wspomina i analizuje swoje życie, spogląda wstecz, jednocześnie prowadząc samotne i dość biedne życie. W Japonii ta powieść okazała się przebojem literackim i pewnego rodzaju fenomenem, trudno jednak odpowiedzieć na ile wpływ miała sama treść książki, a na ile rozbudowana wokół niej otoczka. Autorka debiutowała bowiem już na emeryturze, co raczej nie jest zbyt częste, nic więc dziwnego, że tematyka którą porusza w "Pójdę sama" była odczytywana bardziej uniwersalnie jako głos pokolenia, które przepracowało ciężko życie, a teraz odczuwa trochę pustkę.

U nas pewnie też znalazło by się sporo takich historii - dzieciństwo w biedzie, na wsi, potem praca, może małżeństwo, dzieci i całe życie przepracowane, by coś osiągnąć, by zapewnić im jak najlepszy start, edukację. Nie zawsze jednak potem one to doceniają, czasem brak czasu dla pociech, czy też szorstkość wobec nich, odbija się na późniejszych relacjach. I tak jest trochę w przypadku głównej bohaterki. Mąż zmarł, z synem kontakt żaden, z córką jest słaby, żyje więc samotnie, nie mając zbyt wiele środków na utrzymanie. Przecież w większości krajów kobiety pracują mniej, zarabiają słabiej, emerytura bywa więc bardzo trudna. Dużo jej niby nie potrzeba, czujemy jednak, że to dość odległe od naszych wyobrażeń o jednym z najbogatszych krajów świata. 

poniedziałek, 25 grudnia 2023

O psie, który strzegł gwiazd - Takashi Murakami, czyli tak bardzo chciałbym dać ci szczęście

Zanim pierwsze podsumowania roczne, jeszcze jest przestrzeń na kilka rzeczy. A spośród nich wybieram komiks. A dokładniej mangę. Moje córki dość długo już siedzą w tych klimatach, ja nie mogę się wciąż przekonać, ale samą historię kupuję jak najbardziej! 

Najpierw jednak o tym, czemu wciąż jestem na "nie" jeżeli chodzi o tą estetykę. Gdy się już przyzwyczaję do kierunku czytania, potem z przyjemnością chciałbym się zanurzyć w fabułę, jednak mocno przeszkadzają mi dwie rzeczy. Po pierwsze wszystkie napisy dźwiękonaśladowcze - brrr, hau, wizg, ziu, brum i tym podobne. Koszmar który odbiera całą przyjemność z czytania. Przecież nie jestem ślepy i potrafię dopowiedzieć sobie pewne rzeczy, nawet jeżeli autor nie jest ich w stanie narysować. Zero miejsca na wyobraźnię, a przecież jednocześnie są tu plansze, które sprawiają mi dużo przyjemności, dużo w nich milczenia i zadumy.
Po drugie kreska, szczególnie jeżeli chodzi o stany emocjonalne postaci - wściekłość, jakieś napięcie, są tak karykaturalne, że aż zęby bolą jak się na to patrzy. Groteska. I znowu - przecież autor potrafi rysować kadry, które zachwycają uchwyceniem chwili, ciszą, czemu więc ruch, czy emocje, są tak przerysowane. I mam wrażenie, że nie dotyczy to tylko tego albumu, bo podobne wrażenie miałem przy filmach czy zeszytach do jakich zerkałem u córek...
Było o tym co postrzegam jako wadę, to teraz...

czwartek, 12 października 2023

Pani Cisza - Arkady Saulski, czyli Pan, któremu chce się służyć i za niego walczyć

Drugie spotkanie z Kentaro, czyli Duchem, który tuła się po świecie po tym jak stracił swoją Panią. Nie wiem z czego wynika fakt, że tak bardzo mi przypasowały te historie, może to jakiś sentyment do powieści i filmów z młodości (Shogun), ale niby nie ma tu nic spektakularnego, a mnie wciąga. Córka stwierdziła, że problemem jest to, że nie jesteśmy w stanie jakoś zbliżyć się do żadnej z postaci - to prawda, bo w tym tomie Kentaro jeszcze bardziej jest na drugim planie, wkraczając nań dopiero mocniej w końcówce powieści. A ja i tak czytam z przyjemnością, delektując się raczej klimatami historycznymi, detalami, niż nawet samą fabułą, w której znowu pojawia się trochę elementów fantasy.

Tym razem w centrum naszej uwagi staje klan Nagaty, potężny kiedyś ród, który niestety w tej chwili powoli słabnie. Fukuro, przywódca klanu jest już starszym panem, a jego jedyny syn od lat zmaga się z jakąś dziwną chorobą, która sprawia, że wszyscy spodziewają się że nie pożyje zbyt długo. Starzec i dziecko. Wokół nich ludzie, którzy ich szanują i kochają, ale przecież nie mogą liczyć na jakąś dalszą przyszłość. Mimo to, gdy ziemię klanu zaczynają nękać bandyci, z ich siedziby wyrusza być może ostatnia wojenna wyprawa, by zaprowadzić w imieniu ich pana porządek. Armią przewodzi shomyo Kitsune Hayai, a Duch, którego poznaliśmy w poprzednim tomie, idzie pod jego rozkazami jako zwykły żołnierz.

poniedziałek, 25 września 2023

Dziennik pustki - Emi Yagi, czyli muszę o siebie zadbać, bo mi się to należy...

Seria z żurawiem od Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego po raz kolejny nie zawiodła. Może i książki dość cienkie, zawsze pozostawiają jednak z ciekawymi przemyśleniami. No i ta egzotyka na dodatek. Sporo bowiem tam tytułów z Japonii i z dalekiego wschodu. Możemy zobaczyć trochę inną kulturę, wrażliwość, ale też zobaczyć, że wcale aż tak bardzo się od siebie nie różnimy.

Jeżeli chodzi o postrzeganie kobiet w społeczeństwie, szczególnie w miejscach pracy, pewnie jednak Japonia jest dużo bardziej osadzona w tradycji niż Europa. Z jednej strony ostrożność i specjalne prawa, z drugiej jednak oczekiwanie, że pewne obowiązki są jakby z góry przydzielone kobietom. Bohaterka Dziennika pustki przeciwko temu postanowiła się zbuntować. Ma pewnie tyle samo zadań co mężczyźni, pracuje równie długo, a jednocześnie oczekuje się od niej by to ona parzyła kawę na spotkania, sprzątała po nich, czy też dbała o czystość w pomieszczeniach socjalnych (lodówka, segregacja śmierci itp.). Niby nic, a tak drażni. A gdyby tak powiedzieć, że jest się w ciąży i nie może się wykonywać różnych czynności, bo wywołują mdłości i są zbytnim obciążeniem?

wtorek, 5 września 2023

Czerwony lotos - Arkady Saulski, czyli zemsta ponad wszystko

Różne książki wydawane przez Fabrykę Słów przez dłuższy czas czytywałem z wypiekami na twarzy. Tyle że było to ponad 20 lat temu gdy fantastyki na rynku mieliśmy niewiele, a oni znaleźli niszę, wydawali dużo rodzimych autorów i nie były to rzeczy złe. Potem, pewnie jak w większości wydawców, pogoń za sukcesem pociągnęła ich w stronę wydawania rzeczy nierównych, byle szybciej, byle wykorzystać do maksimum jakiś pomysł. Zamiast książek, teraz mamy cykle, a czytelnika robi się w balona, każąc płacić za kolejne wydania tego samego, bo przecież dokłada się jedno nowe opowiadanie albo zmienia fabułę. Trochę to niesmaczne.
Nie trzymam więc ręki na pulsie tak jak dawniej, z przyjemnością jednak czasem zerkam na nowości tego wydawnictwa. Kuszą, choć staram się powstrzymywać, bo poszedłbym z torbami. Mam też świadomość, że to rzeczy, które czyta się szybko, ale potem już człowiek spokojnie może puścić je dalej, bo na półce szkoda dla nich miejsca. Ale jak trafię na audiobook, to czemu nie spróbować? Zwłaszcza, że tak jak w tym przypadku, okładka mocno kusi klimatami japońskimi. I nie zawiodłem się!

czwartek, 17 sierpnia 2023

Kiedy byliśmy sierotami - Kazuo Ishiguro, czyli całe życie w pogoni za cieniami

Ciekawie czasem sięgnąć pomiędzy nowościami po jakiś starszy tytuł i tym razem mój wybór poszedł w stronę Japonii. Choć Kazuo Ishiguro niektórzy uważają raczej za przedstawiciela Wielkiej Brytanii, to jednak pewien duch, który nadaje tej prozie trochę innego charakteru oraz jakaś tęsknota pozostała. A na pewno tak właśnie jest w Kiedy byliśmy sierotami.
Książka o przedziwnej atmosferze, jakby nie do końca zależało autorowi na opowiadaniu jakiejś spójnej fabuły, mającej jakąś ciągłość. Tu ważna jest przeszłość, do której bohater wciąż powraca i istotny jest finał, który tak naprawdę wszystko wywraca do góry nogami. A środek? Całe dorosłe życie głównego bohatera? Ano ono jest właśnie nijakie, jakby zawieszone w dziwnej pustce, której ten nie potrafi wypełnić. Dokonuje na tyle głośnych czynów jak detektyw, że staje się bardzo popularny w Anglii, ale choć trochę mu to sprawia przyjemności, raczej stroni od sławy, życia towarzyskiego. Angażuje się w sprawy, które jakoś go pociągają, nie one stanowią jego sens życia. Nawet to, że został detektywem raczej było jedynie środkiem do celu, jakim miało być wyjaśnienie sprawy zniknięcia jego rodziców. To jest najważniejsze, mimo że upłynęło tyle lat.

czwartek, 3 sierpnia 2023

Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni - Tashikazu Kawaguchi, czyli odmienić serce

Nie tak dawno pisałem o pierwszej odsłonie tej opowieści, tak modnej w tym roku (sądząc po kolejce do autora na Targach książki) i oto część druga. Jak to zwykle bywa niestety z kontynuacjami, trochę słabsza. 

Wyjątkowa, malutka kawiarnia w Tokio, do której można przyjść by przenieść się w czasie wciąż działa i zaglądają tu chyba jedynie najbardziej zdeterminowani. Gdy poszła fama - zainteresowanie było ogromne, ale gdy wszyscy słyszeli o różnych obwarowaniach, które wiążą się z podróżowaniem w przeszłość (i jak się okazuje również w przyszłość), szybko zaczynali wątpić nie tylko w sens, ale i realność całej tej historii. Tymczasem jeżeli przestrzegasz zasad, taka podróż jest możliwe. Trzymać się tych reguł nie jest prosto, bo przecież każdy ma ochotę owo doznanie rozciągnąć dopóki się nie załatwi jakiejś sprawy, a tu nie tylko ogranicza cię miejsce, ale i czas. Kawa, którą ci nalano zanim się rozpoczęła się podróż, musi zostać wypita zanim wystygnie. Jeżeli nie...

środa, 28 czerwca 2023

Zanim wystygnie kawa - Toshikazu Kawaguchi, czyli czy mogę tam wrócić choćby na chwilę...

Na podróż jedna książka, ale coś tam jeszcze w komórce jakby co na zapas i w audio i w e-wersjach. Generalnie jednak znikam na cztery dni, wylogowując się trochę z wszelkich aktywności cyfrowych. Może potem napiszę coś o tym jak było :)
Niby góry czy inne wyjazdy bywały intensywne, zawsze jednak była taka pokusa, by choć na chwilę wejść do sieci, coś sprawdzić albo wrzucić. Zostawiam ostatnią notkę w tym miesiącu, zamykając czerwiec zgodnie z planem, a wracam pewnie w pierwszych dniach lipca. W planach m.in. Sydonia, na pewno coś filmowego, zaległości teatralne, coś SF, biografia Kory, może coś ze Skandynawii... No jest tego trochę na szczęście w szkicach.
Na długi urlop kolejny rok raczej nie ma szans, łapię więc choć kilka dni... Kierunek: Tyniec.

A na dziś klimaty japońskie i dość sympatyczne. Choć nie wiem czemu wokół kilku tytułów z tego kraju aż tyle robi się zamieszania, bo nie są aż tak zaskakujące jakby się mogło wydawać*, to przyznaję, że zostają w głowie dzięki odrobinie egzotyki i właśnie takiej ciepłej, pozytywnej energii jaka w nich jest. Nie są cukierkowe. Nie brak tam trudnych emocji. Nawet chwilami może drażnić pewnego rodzaju chłód emocjonalny (ale to raczej po prostu różnice kulturowe i temperamentalne) bohaterów, a mimo to zostajemy ze sporą kulą ciepła wypełniającą nasze serducha. Może w tym tkwi ich siła? Proste sprawy podane trochę w inny niż dotąd sprawy. Zmusić do refleksji, do zmiany, trochę terapią szokową. 

środa, 21 czerwca 2023

Mężczyźni bez kobiet - Haruki Murakami, czyli czegoś mi zabrakło...

Murakami jednych zachwyca, innych totalnie nudzi. I choć "Mężczyźni bez kobiet" i tak mam wrażenie, że stanowi zbiór opowiadań dość równy poziomem, to i tak niejeden czytelnik pewnie zada pytanie o źródło fenomenu popularności tego pisarza. Pewnie problemem jest to, że to nie fabuła, czy jakaś intryga jest dla niego najbardziej istotna, czasem snuje swoją opowieść bardziej dla klimatu, czy pokazania jakiejś postawy, niż według oczekiwań czytelnika. Potrafi więc stawiać kropkę tam gdzie on chce i pozostawiać czytającego z otwartym zakończeniem i znakami zapytania albo robiąc na koniec woltę, której nikt nie przewidywał.
Gdzieś czytałem opinię, że ten zbiór opowiadań stanowi dobrą próbkę twórczości Murakamiego, ale kto czytał więcej, wie że za mało tu w takim razie elementów realizmu magicznego, dziwnego humoru. Niektóre są jak na tego autora wyjątkowo realistyczne, pozbawione jakichś dodatków, w których się on tak lubuje.
Kluczem tu wydaje się być pytanie o wyobrażenie idealnej relacji, związku między mężczyzną a kobietą oraz konfrontacja tego z rzeczywistością. Bohaterowie są w różnym wieku, sytuacji, mają różne doświadczenia, ale w pewnym momencie stają wobec sytuacji, która najbliższa jest chyba określeniom: samotności, pustki, braku. Kobiety w ich życiu może i były, ale ich już nie ma. A może u kogoś wcale ich nie było.