Trylogia AI-gent. Mroczne kody, zostaje domknięta. W ciągu 3 miesięcy 3 tomy i aż by się chciało powiedzieć: takie serie to ja rozumiem. Nim zdążysz zapomnieć poprzedni tom, już masz w rękach kontynuację i z ciekawością śledzisz dalsze losy postaci, które wciąż dość dobrze pamiętasz. Rekomendacja Severskiego pewnie przyciągnie miłośników książek szpiegowskich, mam jednak wrażenie że bliżej tej trylogii do sensacji i do Ludluma niż do leCarré. Rdzanek bierze różne elementy i miesza je w przedziwną całość, mamy więc i trochę roboty czysto policyjnej i konsultacje między służbami wywiadowczymi USA i Polski, zagrożenia bardzie biologiczne (jak w poprzednim tomie) albo cyfrowe (jak w tym). Łączy wątki, czasem może i trochę wbrew logice, za to zapewniając akcję na niezłym poziomie. Wszędzie możemy znaleźć ślady wszechmocnego przedstawiciela Korei Ludowej jako czarnego charakteru, ale i tak zwykle w rozwiązaniu sprawy i przytarciu mu nosa, udział mają cywile, wydawałoby się normalsi, którzy mają intuicję większą niż wszystkie służby...
Brzmi średnio interesująco? Wbrew pozorom zabawa jest całkiem niezła, szczególnie gdy się już pozna trochę te postacie, polubi je i z ciekawością będzie się czekać na to co jeszcze autor wymyśli.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 8 lipca 2026
Artefakt - W.P. Rdzanek, czyli co Goci mają wspólnego z nowymi technologiami
wtorek, 9 czerwca 2026
Akord - W.P. Rdzanek, czyli żeby ratować ludzkość niektórzy akceptują konieczność ofiar
Rdzanek zdaje się pokusił się na coś podobnego co napisał Szamałek, czyli dość rozbudowaną i bogatą w różne wątki trylogię, w której poza trzymającą w napięciu akcją, stara się też ostrzegać przed różnymi zagrożeniami. Tyle że Ukryta sieć była czymś w rodzaju thrillera kryminalnego, a w trylogii Rdzanka tempo jest szybsze, przeskakujemy z jednej lokacji do kolejnej, a co do ostrzeżeń chwilami ma się wrażenie, że fantazja trochę autora poniosła. A może to tylko moje wrażenie?
Generalnie czyta się to fajnie, choć chwilami mam wrażenie że można by było dopracować sceny i dialogi, żeby nie były tak sztuczne. O pierwszym tomie pisałem tak. Dzieje się sporo, intryga jest gęsta, a nawet jeżeli coś wydaje nam się mało prawdopodobne lub naciągane, zrzućmy to prostu na pewną konwencję gatunkową. W końcu nie od dziś zagrożenia i ich źródło w literaturze sensacyjnej jest trochę wyolbrzymiane - to z jednej strony ostrzeżenie, ale i pewnego rodzaju demonizacja, by "nasi" wypadli bardziej bohatersko. Kupuję też wykorzystywanie odwołań do tego co napisali inni, zwłaszcza że jest to świadoma gra - w końcu postacie też czytają i mogą się porównywać z jakimiś postaciami (Lisbeth Salander).
Powracają postacie z tomu pierwszego, ale autor zbudował wszystko tak, że to niezależna powieść. Niby lepiej czytać po kolei, to jednak oddzielne historie. Kapitan ABW Zygmunt Fiszer zajmujący się cyberzagrożeniami, Ewa Dzik z Policji, która ma pomaga, zaprzyjaźnieni z nimi od poprzedniej historii znany adwokat, jego miłość i uzdolniona artystka, czy uzdolniony informatyk, czy jego była dziewczyna, pracująca również w kancelarii adwokackiej, powrócą w mniejszych lub większych fragmentach, by pomóc w rozwiązaniu sprawy.
czwartek, 28 maja 2026
Łup, czyli przecież nam się należy
Matt Damon i Ben Affeck - już te dwa nazwiska mogą wywołać wypieki u niejednego widza i chęć na seans. A jeżeli to jest sensacja, to już obiecujemy sobie coś więcej niż jakieś "zabili go i uciekł". Trochę jednak ten "Łup" przekombinowany - długo buduje się napięcie, jakąś zagadkową atmosferę, a potem zbyt szybko i zbyt łopatologicznie próbuje się to wszystko rozwiązać w dodatku podkręcając tempo.
Niby ogląda się to całkiem fajnie, ale gdzie tam do tej ekscytacji jaka towarzyszyła nam kiedyś przy seansach Infiltracji czy Gorączki. "Łup" w porównaniu z klasykami wypada dość blado, po prostu jak kolejna historyjka o twardych facetach narażonych na dużej pokusy. Gdy jesteś gliną i dostaniesz cynk o baaardzo dużej kasie z narkotyków, to nie masz chęci by choć trochę przytulić dla siebie? W końcu płacą ci marnie, a wciąż narażasz życie.
sobota, 2 maja 2026
Dzień zero, czyli wskażcie wroga a naród się zjednoczy
Robert de Niro, którego bardzo lubię za różne role, na stare lata niestety rozmienia się coraz bardziej w jakieś żenujące produkcje, z tym większą przyjemnością zerknąłem na jego rolę w Dniu Zero, bo wreszcie pokazał trochę więcej klasy. Może nie rzuca na kolana, ale rola byłego prezydenta, który podejmuje zadanie by stanąć na czele komisji wyjaśniającej jeden z największych zamachów na USA, ma w sobie coś interesującego. Grany przez niego bohater posiada sporo charyzmy, uporu a jednocześnie pokory, że już nie młodzieniaszkiem i być może ma jakieś problemy demencyjne... Tylko jak się do tego przyznać, skoro już się podjęło zadania. Jako jeden z nielicznych został zapamiętany jako prezydent który odchodził z klasą, na własne życzenie, z powodu problemów rodzinnych, dlatego to do niego zwrócono się gdy ktoś nagle w całym kraju wyłączył prąd na kilka minut. Co prawda ofiar nie było aż tak wiele, ale przecież wszyscy sobie zdają sprawę że to mógł być jedynie pokaz siły - skoro ktoś jest w stanie zrobić to raz, kto powstrzyma go by zrobić to ponownie na dłużej? Padną banki, internet, media, komunikacja... Przecież to będzie paraliż kraju.
środa, 15 kwietnia 2026
Punkt zero - Jørn Lier Horst, Thomas Enger, czyli czy nie za bardzo to amerykańskie?
Postanowiłem wrócić do autora, którego śledziłem przez długi czas, od pierwszej powieści wydanej w Polsce, ale potem jakoś straciłem z oczu. Wiem że wydaje się go sporo i to nie tylko kryminałów ze świetnej serii, którą pokochałem z inspektorem Williamem Wistingiem, ale też jakaś seria dla młodzieży, pojawiły się również thrillery sensacyjno-kryminalne pisane wraz z Thomasem Engerem. I właśnie ten cykl postanowiłem wziąć na warsztat.
Zawsze ceniłem Horsta za realizm z jakim odtwarzał pracę policjanta, te papiery, przesłuchania, żmudne śledztwo, stawianie hipotez i czasem błądzenie po omacku. W tej nowej serii też tak bywa, mam jednak wrażenie że to książki pisane trochę bardziej "po amerykańsku", czyli jednak dużo większy nacisk jest na tempo, na to żeby cały czas zaskakiwać czytelnika. Do tego że mamy dwie perspektywy: policjanta oraz dziennikarki autor już zdążył nas przyzwyczaić, teraz tylko trochę te media się zmieniają, raczej chodzi o dziennik internetowy, a nie o prasę. No i bohaterka nie jest jego córką, choć córka też się pojawia. W pierwszym tomie cyklu poznajemy oboje, czyli komisarza Blixa oraz młodą blogerkę Emme Ramm, która początkowo będzie trochę go drażnić, potem jednak wymiana informacji mocno ich zbliży.
środa, 18 marca 2026
Algorytm - W. P. Rdzanek, czyli zdradził czy też stał się ofiarą?
Całkiem niezły debiut. Może kojarzyć się z trylogią Szamałka "Ukryta sieć" bo i tu od razu jest informacja że to będą przynajmniej trzy części (ale długo na szczęście nie trzeba będzie czekać) no i te technologie cyfrowe i zagrożenia z nimi związane na pierwszym planie. Bliżej jednak tej powieści powiedziałbym chyba nawet do Severskiego - do prowadzenia sprawy przez policję, ale we współpracy ze służbami wywiadu zarówno po polskie jak i amerykańskiej stronie. W końcu jeżeli jest podejrzenie wycieku cennych danych i dochodzi do zaginięcia informatyka pracującego nad tajnym projektem, rzuca się wszystkie ręce na pokład, prawda?
Genialny programista Karol Koppel już dawno zwrócił uwagę służb amerykańskich, a od niedawna pracował dla nich nad bardzo interesującym programem, który miał pomóc w błyskawiczny sposób w wyszukiwaniu osób, łącząc informacje z różnych baz danych, ich wygląd oraz wszelkie podejrzane aktywności lub poglądy. ZEUS miał być już prawie gotowy, gdy informatyk znika. W poszukiwania i wyjaśnienie sprawy poza służbami angażują się też wuj chłopaka, były wojskowy, a obecnie znany prawnik, pracowniczka jego kancelarii i od niedawna dziewczyna Karola oraz kobieta, która ma na zlecenie CIA przyjrzeć się im z bliska czy przypadkiem sami nie byli zaangażowani w tą alarmującą sytuację.
sobota, 10 stycznia 2026
Kroniki jednorożca. Polowanie - Robert J. Szmidt, czyli a maluczcy nawet nie wiedzą
Roberta J. Szmidta znam już w wersji S-F, znam w wersji horroru, to teraz może pora na mieszankę fantastyki i sensacji? Wiecie: służby specjalne, gra wywiadów, polityka, manipulowanie mediami, ale zamiast osiłków w garniturach czy też agentów w stylu Bonda, są ludzie obdarzeni umiejętnościami paranormalnymi (a może raczej parapsychicznymi). Nierealne? A może po prostu przed nami skrywane, żeby nie budzić sensacji? W końcu jakieś wyjątkowe umiejętności umysłu to wciąż sfera badań i raczej chyba problem w ich kontrolowaniu, czy też wzmacnianiu a nie w tym że one nie istnieją. Temat który jest kopalnią inspiracji - przecież fenomen Stranger Things też na tym bazuje.
Szmidt tym razem zabawił się takim pomysłem, pokazując próbę zbudowania w polskich służbach specjalnych takiego wydziału. Jego początkiem jest człowiek, który jest telepatą i potrafi świetnie czytać w myślach, ale marzeniem człowieka, który to wszystko wymyślił jest znalezienie kogoś potrafiącego przewidywać przyszłość albo osoby zdolnej do spowodowania samozapłonu.
Tylko pytanie czy służby innych państw nie wyczują tego, że u nas coś nie powstaje co może im zagrozić.
Polowanie to tom pierwszy, ale stanowi on niezłą, w pewien sposób domkniętą historię, w której nie brakuje napięcia i dobrych pomysłów.
środa, 26 listopada 2025
Wyższe sfery - Mariusz Staniszewski, czyli nie dotykaj tej sprawy, bo zajrzysz za wrota piekła
środa, 5 listopada 2025
Drelich, czyli czego się dotknie TVP...
Druga środowa notka kryminalna i film. O kolejnych obejrzanych sezonach Zbrodni po sąsiedzku, czy właśnie zaczynanych Kulawych koniach, nie będę pisał, bo zwyczajowo jeden tytuł-jedna notka, ale wciąż oglądam z przyjemnością. Natomiast przy Drelichu mam problem. Jakoś nie czuję żeby TVP rozumiało tą konwencję, w której tempo i klimat naprawdę mają znaczenie. Tu nie powinno być miejsca na snucie się bez sensu, na robienie min, czy pogaduchy o niczym. Musi być konkret. A w Drelichu go chwilami brakuje. Akcja przyspiesza i zwalnia. W dodatku siedem odcinków które wypełniają sezon pierwszy nie stanowią zamkniętej historii, tylko urywają ją jakby w trakcie. No jak się nie wściekać?
O materiale książkowym, który jest pierwowzorem pisałem kilkukrotnie, bo też było już kilka odsłon Drelicha. Zajrzyjcie na pierwszy wpis tu.
Pewnie zrozumiecie wtedy, że taki materiał powinien kręcić ktoś kto go czuje i kocha tego typu historie. No dobra - nie musi to być od razu Guy Ritchie, ale kurde to nie jest telenowela ani teatr telewizji, tu trzeba mieć jaja, a nie jakieś dyrdymały opowiadać. O - Furiosa jest dobrym przykładem na plus. A, właśnie nie pisałem jeszcze o dwójce, to wkrótce napiszę wrażenia.
Oko za oko - Jeffrey Archer, czyli wielkie pieniądze raczej mało kiedy są czyste
Oczywiście Archer ma swój styl, nie każdy go lubi, ta seria też może wydawać się dość schematyczna - wszak każda powieść to rozgrywka, która musi mieć jednego zwycięzcę i to się nie zmienia. Oszuści, siły zła, choćby nie wiem jak wrednie kombinowały i czasem może i umkną sprawiedliwości, nie odniosą jakiegoś spektakularnego zwycięstwa, bo oznaczałoby to pewnie śmierć głównego bohatera albo jego kompromitację. A skoro autor zapowiedział, że seria jest zaplanowana tak, by prześledzić karierę policjanta od szeregowego "krawężnika", aż po najwyższe splendory w służbach, wiemy że przegrać nie może. Choć pewnie ci, których od początku serii próbuje wsadzić na dłużej za kraty, będą robić wszystko co się da, by jednak to ich było na wierzchu.
sobota, 25 października 2025
Joe Country - Mick Herron, czyli niczym pionki na szachownicy
Mając przed sobą kolejny sezon serialu z Kulawymi końmi, jednocześnie wciąż jestem w tych historiach trochę do przodu, bo Insignis pilnuje byśmy byli na bieżąco z materiałem książkowym.
Tym razem jednak mam wrażenie, że tom jest trochę inny od poprzednich, robi się coraz bardziej ponuro, depresyjnie i już nawet tej satysfakcji że dokopują złolom jest niewiele. Jeżeli sprawa na którą przypadkowo trafiają tak naprawdę ma zadanie przykryć brudne sprawki kogoś z rodziny królewskiej, a służby i politycy umywają ręce, to nikt nie stanie przy nich w chwili zagrożenia. Zostaną sami. A przecież są tylko "kulawymi końmi" - często bez broni, systematycznych szkoleń, nawet nie wiedząc z której strony mogą spodziewać się zagrożenia.
Chyba nawet szef kulawych koni, Jackson Lamb, tym razem uświadomi sobie, że doszli do jakiejś ściany i że choćby dalej miał ochotę w swoim stylu rozstawiać ich po kątach, po prostu woli posprzątać i ratować to co się da.
W tej grze wszyscy agenci, a może nawet i przełożeni są niczym pionki -
wydaje im się że panują nad sytuacją na szachownicy, w każdej chwili
może jednak okazać się że i oni są rozgrywani, są figurami zależnymi od
tych, którzy mają wpływy, pieniądze, znajomości.
Raczej nie czytajcie bez znajomości poprzednich tomów, ale jeżeli znacie już cykl, o tych którzy z różnych powodów przestali być szpiegami i zostali przesunięci na boczny tor, będziecie mieli dużą frajdę.
środa, 8 października 2025
Zamach na papieża, czyli ten to się nie pie...li ani w pracy ani w tańcu
Władysław Pasikowski i Bogusław Linda już zapowiedzieli, że to ich ostatni wspólny film. I nie wiem czy to nie jest najlepsza decyzja - zostawić to co dobre i przestać już powtarzać tych samych schematów co lata temu, bo już podobne emocje nie wrócą. A skoro widać że nie bardzo potrafią nakręcić nic innego, to może lepiej już sobie odpuścić.
Zabawa w odniesienia do dawnych historii, do Psów, do Krolla i innych innych ich wspólnych filmów może i chwilami bawi, ale to materiał raczej na jakiś benefis, a od pełnowymiarowej produkcji człowiek oczekiwałby ciut więcej. A tu - te same miny, te same wulgarne teksty, ten sam klimat, te same sceny mordowania na chłodno. Mocni ale i nostalgiczni faceci, ponętne kobiety, które trudno zrozumieć, więc lepiej nie próbować i dać im to czego chcą, by na chwilę zostały, prymitywy którym trzeba przypierdolić przy pierwszej okazji no i postawa totalnego cynika, dla którego jedyną wartością może być ktoś bliski. Tak, dla niego zrobi wszystko. Nawet dokona zamachu na papieża.
niedziela, 5 października 2025
Pamięć, czyli nie możecie być razem
Notka, która pojawia się niejako w zastępstwie za inny tekst, który powędrował dołączony do świeższej notki. I tak zrobiło się miejsce na Pamięć, ciekawy, choć dość surowy film, który pewnie ze względu na kameralność jakoś mógł umknąć Waszej uwadze.
Sylvię poznajemy na spotkaniu AA. Jest trzeźwa już od kilkunastu lat. Samotnie wychowuje nastoletnią, stara się jak może by zapewnić jej bezpieczeństwo i od początku domyślamy się że skrywa w przeszłości jakiś dramat, traumę sprawiającą że wciąż się czegoś boi.
Saul dosiada się do niej na zjeździe absolwentów liceum, podąża za nią do domu. Spędza nawet noc pod jej oknami, podczas gdy ona drży ze strachu. Jego twarz wydaje jej się znajoma, ale on zupełnie nie wie, dlaczego ją śledził.
czwartek, 18 września 2025
Brama zdrajców - Jeffrey Archer, czyli kolejna odsłona zaciętej gry między dobrem i złem
Zwłaszcza gdy poznało się już tych bohaterów, powraca się do nich z przyjemnością. William z każdym tomem dostaje nowe zadania, nowe stanowisko, awansuje, a choć czarne charaktery stające na jego drodze raczej się nie zmieniają, nie ma nudy - to raczej rozgrywka, w której stawka wciąż rośnie i rośnie.
piątek, 8 sierpnia 2025
Vinci 2, czyli po co wracać na stare śmieci
Sezon letni i mocna posucha w kinach, nowy film Juliusza Machulskiego wyrasta więc na jakiś wielki hit, na który będą walił tłumnie Polacy. No cóż, w sali było nas 2 osoby, przy czym ta druga wpadła na seans już po rozpoczęciu filmu, przez długi czas myślałem że będę miał całe kino dla siebie.
Uświadomiłem sobie, że nie pisałem o części 1 - w końcu to było dwie dekady temu i jeszcze nie było Notatnika, a nawet jeżeli powracałem do tego obrazu, to jakoś nigdy z tak dużymi emocjami, by chcieć o nim napisać. Ot, sympatyczna komedia sensacyjna, ale ani nie rozbawia do łez, ani nie daje wielkiego zaskoczenia fabularnego.
Pytanie po co więc do tego wracać? Zwłaszcza, że Vinci 2 jest jeszcze mniej komediowa i szczerze, ma jeszcze mniej jakiegoś napięcia sensacyjnego. A może po prostu co innego jest siłą tego filmu?
czwartek, 1 maja 2025
Celsjusz - Marc Elsberg, czyli a gdyby tak rozłożyć taki duży parasol
A gdyby tak naukowcy znaleźli sposób na to by chronić naszą planetę przed tak wyniszczającymi upałami? Oczywiście trzeba zainwestować w takie badania ogromne pieniądze, jaki więc kraj będzie skłonny oddać tą technologię ot tak, innym. Wyłożył fundusze, więc chce zarobić - jakie to dla dzisiejszego świata naturalne. Liczy się pieniądz, korzyść, zysk, a nie jakieś tam dobro świata. Kogo obchodzą miliony ludzi umierających z głodu, z gorąca, od powodzi, z zimna, w wyniku katastrof klimatycznych - ważne żeby jego obywatelom było wygodnie i miło.
Elsberg straszy, ostrzega, ale i dość trafnie stawia diagnozy co do kierunku w jakim zmierzamy. I w sumie mógłby to być całkiem niezły thriller...
środa, 16 kwietnia 2025
Nocny agent - Matthew Quirk, czyli to mój obowiązek (i w bonusie o filmie)
Po obejrzeniu Jacka Reachera pomyślałem sobie, że chyba mam ochotę na powrót do takich prostych historii, emocji jak z lat 90 z seriali 48 godzin, czy powieści Ludluma. No i mam materiał - Nocny agent, z agentem o szlachetnym sercu, który musi stanąć przeciw wszystkim by bronić swój kraj. Nawet swoim przełożonym nie może ufać, bo ma ewidentne dowody, że ktoś zdradził. Dlaczego? Oto jest pytanie.
A źródłem zagrożenia jak za dawnych lat jest Rosja i jej pomysły, by jeżeli nie może być mocarstwem, to przynajmniej trochę namiesza i odbierze innym trochę ich samozadowolenia.
Ameryka w niebezpieczeństwie!
I w sumie nawet nie wiem co lepsze - książka czy serial.
Twórcy filmu starali się w miarę trzymać ram fabularnych, ale wiadomo że podkręcali pewne rzeczy (np. para morderców a nie pojedynczy), starali się podbijać tempo. I pewnie jeżeli czyta się to równolegle lub po seansie, już będziemy mieli jakieś wyobrażenia i będziemy widzieć twarze bohaterów. W sumie nie wiem czy to dobre, bo odtwórca roli głównej jakoś średnio mi pasuje na agenta specjalnego, który ma wychodzić bez uszczerbku z każdej opresji. Bardzie wygląda na pracownika biurowego, którym zresztą jest. To tylko przypadek sprawia, że zostaje wciągnięty w wielką aferę.
środa, 22 stycznia 2025
Kryminalnie czy sensacyjnie, czyli Zachowaj spokój i Idź przodem, bracie
Nie na obsadę i nawet nie na materiał. Harlen Coben najcześciej trzyma dobry poziom, choć trzeba umiejętności by powolne zdradzanie sekretów, przenieść na ekran. Raz się to uda lepiej, raz słabiej. W głębi lasu było niezłe, a teraz cześć obsady i bohaterów powraca w nowej produkcji. Czy trzeba było to łączyć? Chyba niekoniecznie. Przecież spokojnie można opowiedzieć oddzielną historię, zwłaszcza że i klimat trochę inny, bardziej miejski, inne zagrożenia czyhają na dzieciaki.
Mamy więc mieszkańców ekskluzywnego osiedla, rodziców którzy maja różne obawy o swoje pociechy - wiadomo im starsze tym więcej zagrożeń. Bo to i złe środowisko, narkotyki, przemoc, a przy młodszych wredni koledzy i głupi nauczyciele.
niedziela, 12 stycznia 2025
Dzieci lwa - Marcin Meller, czyli chcesz zobaczyć prawdziwą wojnę?
Poprzednia powieść Marcina Mellera, choć nie rzucała na kolana, okazała się całkiem niezłym thrillerem sensacyjnym, ale najnowsza podoba mi się nawet bardziej. Może dlatego że mniej w niej schematów sensacyjnych, więcej czegoś co sprawia wrażenie własnych doświadczeń i emocji. Nie chodzi o to, że są tu wątki biograficzne, pewnie w obu powieściach znalazły się jakieś obserwacje i przeżycia, z czasów gdy autor jeździł w różne miejsca świata jako reporter wojenny. Oczywiście historie są wykreowane, mocno jednak czerpią z tego co Meller zna. W Dzieciach lwa, mam wrażenie, że jest tego więcej, również we wspomnieniach z czasów młodości (oj jak miło było powspominać Fugazi i całą tą muzę). Również sam pomysł na dramaturgię wydaje mi się tu ciekawszy, choć też może i nie ma takiej siły zagadkowości.
Oto znany dziennikarz, którego już zresztą poznaliśmy w poprzedniej książce, sympatyzujący z opozycją, zostaje zaatakowany w mediach, że przyczynił się do śmierci swojego przyjaciela. Jako dowód wrzucono w sieć krótki filmik, gdzie krzyczy do niego: zostań tu i umieraj. Dla Wiktora Tilszera to tragedia nie tylko wizerunkowa, ale i osobista - przecież pamięta tamte wydarzenia, wie co się wtedy działo, nie ma w sobie poczucia winy, ale jak ma się bronić?
środa, 8 stycznia 2025
Święty z centralnego - Jakub Ćwiek, czyli gdy nie masz już wiele do stracenia
Środa więc kryminalnie. A w planach na najbliższe dni notki o Dziewczynie z igłą, Mleczarzu, serialu Zachowaj spokój, Końcu Marty Hermanowicz, Dzieciach lwa Mellera. I pewnie jeszcze coś wybiorę ze szkiców czekających na swoją kolej od grudnia.
A dziś Jakub Ćwiek. Zaskakujące jak sprawnie porusza się on w klimatach sensacyjno-kryminalnych i zupełnie serio, a jednocześnie tworzy tak odjechane i przeładowane czarnym humorem książki, które byśmy wrzucili pewnie na półkę Fantastyka klasy B, czyli wiecie, demony, anioły, zombie, ale w świecie gdzie są również dresiarze, gangi itp. Skoro ludzi to bawi, to czemu nie. Zresztą całe PulpBooks od początku udowadnia, że to co rozrywkowe wcale nie musi być na złym poziomie. Nawet jeżeli dostrzegamy pewne schematy, rozwiązania fabularne coś nam przypominają, warto machnąć ręką i po prostu się dobrze bawić.
A przy lekturze Świętego z Centralnego w sumie zabawa jest na dobrym poziomie. Może i wątki główne, czyli zaginięcie pewnego człowieka, który od lat nocował na Dworcu oraz kłopoty w jakie popadł jego dawny znajomy, który pokazał się na Centralnym, połączone są średnio, ale trzeba przyznać że w tym drugim udało się zbudować trochę napięcia.


















