Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 stycznia 2026

Malowany człowiek - Peter V. Brett, czyli po zmroku budzą się demony

Jakoś nie uczestniczyłem w wybuchu popularności Bretta w Polsce, podobnie jak i w przypadku Sandersona, ale nie znaczy to że obserwując półki córki albo innych znajomych, nie mam czasem ochoty na spróbowanie i sprawdzenie czemu wokół tego tyle szumu. 
W końcu ładne okładki to nie wszystko, a Fabryka Słów mocno obniżyła poziom tego co kiedyś wydawała, raczej stawiając na ilość a nie na jakość. 


W przypadku Malowanego Człowieka po lekturze pierwszego tomu, stwierdzam jednak, że to naprawdę niezła, wciągająca rozrywka. Trzeba przejść przez wymagający początek, gdy dopiero poznajemy bohaterów, przyzwyczaić się do tego, że będziemy między nimi przeskakiwać, ale nie brakuje tu akcji, dramatycznych wydarzeń, a i sam opis uniwersum wydaje się interesujący. 
Oto świat, w którym doszło do jakiejś katastrofy, mędrcy twierdzą że to ludzka chciwość i przekonanie o własnej wielkości, doprowadziła ją do upadku. Obecnie ludzie żyją jedynie w skupiskach, jako tako funkcjonując w dnie, ale nocami świat opanowują demony Otchłani, atakując bezlitośnie wszystkie ich siedziby. Chronią ich jedynie runy, kreślone przez nielicznych, którzy się tego uczą, trudno mówić o jakiejkolwiek walce, to raczej siedzenie w schronieniach i modlitwa by bariery magiczne wytrzymały. Kto znajdzie się poza nimi albo gdy znajdzie się w nich wyłom, wszyscy zginą. 

wtorek, 30 grudnia 2025

Śmiały - Elżbieta Cherezińska, czyli przejęte dziedzictwo nie tylko bronić ale i rozwijać

Zabieram się właśnie za "Szczodrego", bo Elżbieta Cherezińska tym razem nie kazała nam długo czekać na kontynuację, tylko od razu przyszykowała całość jako dwa tomy wydane jeden po drugim w odstępie miesiąca. Po wspaniale przyjętych powieściach o naszych władcach, o Mieszku, o Chrobrym, o Łokietku, o królowych, pora na władcę, który w historii naszego państwa zapisał się bardzo chlubnie, a jednak wcale nie należy do najbardziej znanych, skończył też raczej dość nieszczęśliwie. Jak zły PR, koniec panowania, czy też jedna decyzja, sprowadzająca na niego gromy, mogła wpłynąć na to jak zapamiętany przez współczesnych jest Bolesław II? 

Jak zwykle u Cherezińskiej - szeroko namalowane tło historyczne, liczne postacie (warto potem pogrzebać w drzewach genealogicznych na końcu książki), żywa narracja, silne postacie kobiece, sporo psychologicznych rozważań i w niektórych scenach mocno obecne raczej obrazy i dialogi nam współczesne, niż to co kojarzymy z opowieściami historycznymi. Ale z tego autorka jest znana: nawet jak pisze o rosnących wpływach chrześcijaństwa, wikłaniu się kleru w politykę, to w tle wciąż obecne są u niej wyrazista, żywa obecność wyznań pogańskich, ludowych wierzeń, które oddziałują nie mniej silnie. A w różnych wydarzeniach historycznych na plan pierwszy wydobywa ona to co wydaje nam się bardzo znajome, czyli ludzkie emocje: zazdrość, namiętność, pragnienie władzy, ambicję, urazy i pragnienie zemsty. 

środa, 17 grudnia 2025

Opowieść wigilijna - Jacek Ostrowski, czyli jej nie zastraszysz, a jedynie wkurzysz

Chyba nie ma innej takiej serii, której tak regularnie bym towarzyszył. Oto 14 tom historii O mecenas Zuzie Lewandowskiej. Nie zdążyłem z recenzją na 13 grudnia, rocznicę stanu wojennego, ale łapcie ją jeszcze świeżo po skończeniu lektury.

Pan Jacek niestety ma trochę kłopotów zdrowotnych i jak poinformował czytelników nie wiadomo kiedy doczekamy się kolejnego tomu i jaki będzie miał klimat, czy wciąż będzie mu tak bardzo do śmiechu. Ten cykl zawsze miał dwie ogromne zalety. Pierwszą z nich był humor wynikający z konfrontacji między bezkompromisową Zuzą i sługusami władzy ludowej oraz tymi, którzy się wobec nie płaszczą. Drugą jej nieprzewidywalność i upór, dzięki którym rozwiązuje różne kryminalne sprawy, które jakoś w dziwny sposób zawsze wybuchają wokół niej. 

W Opowieści wigilijnej znajdziecie i jedno i drugie. Powiem nawet więcej - o ile przy kilku ostatnich tomach zdarzało mi się marudzić na to, że to zaniżanie pewnego poziomu, naginanie akcji do absurdów i powtarzanie tych samych dowcipów, to 14 tom czytało mi się z wyjątkową przyjemnością. Może sprawiła to całkiem zgrabna intryga kryminalna, może zgrabniejsze powiązanie nićmi wszystkich wątków. Tu nawet absurdalne akcje kapitana Mariańskiego mają szerszy kontekst - narzuconej przez przełożonych narracji o ograniczaniu liczby morderstw, których potem nie zawsze udaje się wykryć sprawców. Cóż prostszego - przecież nawet pchnięcie nożem zdaniem milicji może być samobójstwem. 

czwartek, 8 maja 2025

Schronisko które spowijał mrok - Sławek Gortych, czyli co wydarzyło się w Strzesze, tam ma pozostać

W zapasie kilka kryminałów dość przeciętnych, kilka bardzo dobrych, więc gdybym publikował notki gatunkowe tylko w środy, to w wakacje utworzyłaby się dłuuuga lista. Zwykle jak jeden kończę od raz zaczynam kolejny (teraz na tapecie Minier).

Ponieważ jednak niedługo mam nadzieję na spotkanie ze Sławkiem Gortychem podrzucam trzecią już recenzję jego książki.
I szczerze Wam powiem - o ile pierwsza jakoś bardzo nie zażarła, wydawała się dość schematyczna, to mam wrażenie że z każdym tomem jest coraz lepiej. Może też dlatego, że lubię wątki historyczne w kryminałach, lubię góry, a u Gortycha mam i jedno i drugie. W każdym tomie w centrum jest inne miejsce, inne schronisko i co warto pochwalić pomysł autora na akcje promocyjne (specjalne karty, zdjęcia) plus ładne okładki, robią tu robotę. Wcale mnie nie dziwi nagroda czytelników w plebiscycie Lubimy Czytać.

piątek, 31 stycznia 2025

Czas nadziei - Magdalena Kordel, czyli można być miłosiernym, ale trzeba też mieć twardą rękę gdy trzeba

Okazuje się, że styczeń powoli się kończy, a ja mam materiału już na kolejny miesiąc i wciąż problem w jakiej kolejności publikować... Plany wciąż modyfikuję, więc na najbliższe dni obiecywany już jakiś czas Koniec Marty Hermanowicz, dwa niezłe seriale, dwa spektakle, dwa komiksy, fantastyka, a poza kryminałami na pewno jeden dobry reportaż.

Dziś o czymś w miarę lekkim, ale już jakiś czas czekającym na notkę, a że to trzeci tom, to dobra okazja by domknąć cykl, bo pisałem też o wcześniejszych tytułach. Całość poszła za datek do puszki na WOŚP więc przyniosła dodatkowy owoc.

Magdalena Kordel ma swój styl, czytelniczki które kochają jej historie, więc każda jej powieść jest wyglądana z dużymi emocjami. Gdy jest to cykl - po prostu przyjemność jest rozciągnięta w czasie, trochę jak w serialu. Tak też zbudowana była narracja - pierwszy tom i zawiązanie akcji, w drugim ku mojemu zaskoczeniu mocno sięgnęliśmy w przeszłość, dzięki czemu mogliśmy lepiej poznać bohaterkę i zobaczyć co ją ukształtowało, trzeci zaś ma przynieść zakończenie różnych wątków i oby szczęśliwy finał.

sobota, 10 sierpnia 2024

Na krawędzi zagłady - Robert J. Szmidt, czyli wojskowi i politycy

Jak wszedłem z klimat space opery Pola dawno zapomnianych bitew, to już nie chcę robić dużych przerw między lekturą kolejnych tomów, korzystając z tego że Rebis robi wznowienia. Oto trzeci tom, a pewnie do końca sierpnia wrzucę notkę o czwartym :)


Muszę przyznać, że pozytywne wrażenia z lektury dwóch pierwszych książek się utrzymują. Fabuła rozciąga się na dodatkowe postacie i wątki, ale też powoli widzimy to jak one zgrabnie się splatają, to jak wielka polityka ma przełożenie na losy nie tylko pojedynczych ludzi lecz całych planet.

Wojna ludzi z tajemniczymi ma’lahn, którzy atakują rubieże federacji wciąż nie przechyla się na naszą stronę - mamy w porównaniu z nimi przestarzały sprzęt, więc jeżeli mamy wygrać to chyba jedynie dzięki jakiemuś fortelowi i błyskotliwej strategii.

Koniasz. Wilk samotnik - Miroslav Žamboch, czyli teraz to na ciebie rozpoczęło się polowanie

Jak to z wiekiem gusta się zmieniają. Pamiętam, że powieści Miroslava Žambocha dostarczały mi masę frajdy, choć to przecież przede wszystkim akcja, brutalność, bez jakiejś większej głębi. I oto wpada mi w łapki tom cyklu o Koniaszu, czyli najemniku, podejmującym się mniej lub bardziej legalnych zleceń. Niby wszystko fajnie, nie brakuje ciekawych pomysłów na różne sceny, intryg, ale jakoś to wszystko ani ziębi, ani grzeje. To aż się boję wracać do Wiedźmina, żeby nie zepsuć swoich wrażeń sprzed kilku dekad.


Opowieść o facecie, ganiającym po świecie z mieczem na plecach czy u pasa, mającym jakiś swój prywatny kodeks honorowy, ale też bez oporów zabijającym kiedy trzeba, dla nas to oczywiście Sapkowski, ale dla Czechów to właśnie Žamboch. Co prawda mniej jest potworów, a bohater poluje głównie na ludzi, to jednak magii nie brakuje i ona odgrywa tu pewne znaczenie - głównie jako artefakty, na które warto polować, bo przydają się w życiu (i w walce).

Cykl składa się z 3 tomów, z czego Wilk samotnik to już tom 3, wydawany najpierw w dwóch tomach, a potem już w jednej cegle. Tu widzimy już Koniasza jako starszego faceta, który zgromadził całkiem pokaźny majątek, ale wciąż realizuje misje, jeżeli coś go zainteresuje. I w sumie to właśnie ściąga na niego uwagę tych, którzy postanawiają się go pozbyć.

niedziela, 21 lipca 2024

Ucieczka z raju - Robert J. Szmidt, czyli znowu ten nieprzewidywalny Święcki

Przyspieszam z notkami, bo za parę dni chyba na dłużej zniknę z Sieci, chcę więc przynajmniej zamknąć lipiec ilością notek taką jak planowałem, a co będzie dalej się zobaczy.

Kilka tytułów bardziej "babskich" chyba wleci, nie zawsze mi z nimi było po drodze, ale przecież były naprawdę dobre powieści obyczajowe, czy młodzieżówki, gdzie nie marudziłem wcale, nie zamierzam więc zupełnie wycofywać się z możliwości sięgania po tego typu literaturę.


Dziś jednak coś bardziej "męskiego" o ile w ogóle taki podział ma sens. Robert J. Szmidt stworzył cykl w którym jest wszystko to co w klasycznej S-F rozrywkowej kochamy. Pisałem w superlatywach o tomie pierwszym (tu kliknij), a drugi nawet nie wiem czy nie lepszy. W każdym razie momentalnie sięgnąłem po kolejną część, korzystając ze wznowień jakie Wydawnictwo REBIS właśnie realizuje. Space opera pisana z rozmachem, z iskrą (bo akcji tu sporo), ale i z humorem. Jak fajnie jest zafundować sobie całość, tom po tomie.

czwartek, 12 października 2023

Pani Cisza - Arkady Saulski, czyli Pan, któremu chce się służyć i za niego walczyć

Drugie spotkanie z Kentaro, czyli Duchem, który tuła się po świecie po tym jak stracił swoją Panią. Nie wiem z czego wynika fakt, że tak bardzo mi przypasowały te historie, może to jakiś sentyment do powieści i filmów z młodości (Shogun), ale niby nie ma tu nic spektakularnego, a mnie wciąga. Córka stwierdziła, że problemem jest to, że nie jesteśmy w stanie jakoś zbliżyć się do żadnej z postaci - to prawda, bo w tym tomie Kentaro jeszcze bardziej jest na drugim planie, wkraczając nań dopiero mocniej w końcówce powieści. A ja i tak czytam z przyjemnością, delektując się raczej klimatami historycznymi, detalami, niż nawet samą fabułą, w której znowu pojawia się trochę elementów fantasy.

Tym razem w centrum naszej uwagi staje klan Nagaty, potężny kiedyś ród, który niestety w tej chwili powoli słabnie. Fukuro, przywódca klanu jest już starszym panem, a jego jedyny syn od lat zmaga się z jakąś dziwną chorobą, która sprawia, że wszyscy spodziewają się że nie pożyje zbyt długo. Starzec i dziecko. Wokół nich ludzie, którzy ich szanują i kochają, ale przecież nie mogą liczyć na jakąś dalszą przyszłość. Mimo to, gdy ziemię klanu zaczynają nękać bandyci, z ich siedziby wyrusza być może ostatnia wojenna wyprawa, by zaprowadzić w imieniu ich pana porządek. Armią przewodzi shomyo Kitsune Hayai, a Duch, którego poznaliśmy w poprzednim tomie, idzie pod jego rozkazami jako zwykły żołnierz.

sobota, 9 września 2023

Joe Abercrombie - Pół króla, czyli by zdobyć szacunek nie trzeba być mocarzem

Dawno fantasy nie sprawiło mi takiej frajdy i z ciekawością będę wyglądał kolejnych tomów, które zdaje się również zostały wznowione przez Rebis w jednolitej szacie graficznej.
Pół króla ma w sobie przygodę, może mniejszy rozmach jeżeli chodzi o nakreślenie uniwersum, ale za to wciągającą historię. No i to dopiero pierwszy tom. Niewielka ilość magii, raczej umiejętne wykorzystanie legend i wierzeń, stawia ją bliżej powieści historycznych, no ale wiadomo - skoro realia wymyślone, to nie można udawać, że to nie jest fantasy.
Pierwszy tom cyklu Morze drzazg to opowieść o Yarvim, synu królewskim, który jednak nigdy nie był brany poważnie jako kandydat do tronu. Z niepełnosprawną ręką nigdy nie zdobyłby szacunku rycerzy, poddanych, nie wsławiłby się walką, chłopak więc wychował się w cieniu starszego brata, w atmosferze docinków. Miał jednak swoje sekrety i marzenia - jak nikt poznał podziemia zamku, gdzie często się chował, a ucząc się na Ministra u doradczyni swojego ojca, poczynił duże postępy. Ta funkcja przez niektórych postrzegana jest jako na poły magiczna, ale jest oparta przede wszystkim na wiedzy o naturze, historii, zielarstwie, zbieraniu różnych wieści. Minister ma wiedzieć wszystko i pomagać w podejmowaniu decyzji. I pewnie chłopak byłby dobrym Ministrem, gdyby nie los. Po śmierci ojca i brata, to on musi objąć tron, choć wszyscy wiedzą, że i tak będzie narzędziem w rękach swojej matki, silnej kobiety, która od lat dba o rozwój ich krainy.