MaGa: Samo wejście do sali im. Emiliana Kamińskiego w Teatrze Kamienica nie pozostawia nas obojętnymi. Każdy schodek okraszony krótką sentencją daje nam nadzieję, wiarę i miłość. Nadzieję, że podołamy, wiarę, że wszystko nam się uda i zapewnienie, że miłość jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba jedynie poczynić pierwszy krok. Świadomy i zdecydowany.
Robert: To przesłanie - Żyj teraz, może gdzieś indziej pobrzmiewać sztucznie, jak recepta od coacha, który weźmie za to grube pieniądze. Odbieramy to jednak inaczej gdy jednak stoją za tym konkretne przykłady, historie które mogą motywować, pokazują nam że warto podjąć jakąś walkę, choćby wygrany był tylko jakiś określony odcinek czasu. To od nas zależy jak go przeżyjemy, wykorzystamy, jak zapamiętamy go my i jak zapamiętają go inni.
Szukać tego co ważne, tego co naprawdę wartościowe - miłości, więzi, nadziei, przyjaźni, bliskości, szczerości, wsparcia, bycia razem. W czasach gdy w teatrach dominują sztuki lekkie, rozrywka, zafundować coś innego, coś z przesłaniem, wymaga sporo odwagi. Tym bardziej jednak trzeba to docenić.
MaGa: Na ulicach mijamy setki ludzi. Nie znamy ich historii, a przecież każda w tych osób niesie na barkach bagaż doświadczeń, które nie zawsze są dobre. Każdy z nas nosi własne traumy i dramaty, historie ich rozwiązywania, pamięć bólu jakich doświadczyliśmy czy strat, które przygięły nas do ziemi. Każda historia może być odmienna, ale może się też powtarzać. Dzielenie się nimi może innym dać zrozumienie, naukę, podsunąć sposób rozwiązania. I o tym jest ten monodram.
Robert: No tak, żyjemy w czasach gdy uwaga skupia się na celebrytach, ale również na zwyczajnych ludziach o ile wydarzy się jakiś dramat. Tu nie chodzi jednak o 5 minut uwagi, współczucia, rzucenia datku na zbiórkę. By naprawdę zrozumieć czyjąś drogę, to co przeżył, trzeba pobyć z nim dłużej, wsłuchać się w to co opowiada o swoich emocjach. I to rzeczywiście zaczyna mieć wymiar poniekąd terapeutyczny - zarówno dla tego kto opowiada, jak i tego kto słucha. Bo może i on odnajdzie w tej historii coś dla siebie ważnego.
Współpraca Justyny Sieńczyłło z terapeutką Barbarą Popławską zaowocowała spektaklem dość wyjątkowym. Pełnym empatii, dającym nadzieję. Może i chwilami opowiadającym o sprawach trudnych, ale czyż życie czasem nie pokazuje nam boleśnie, że nie da się takich trudniejszych emocji uniknąć. Może więc warto nauczyć się o nich mówić, szukać sposobów na to jak sobie z nimi radzić.
MaGa: Scenariusz powstał na kanwie prawdziwych historii. Takich, po których dochodzi się do siebie latami, choć niektóre są tak zadziwiające, że ma się wrażenie doświadczania cudu. Każda historia jest dramatyczna i jednocześnie w zdumiewający sposób afirmuje życie. Dla mnie to spektakl o akceptacji i jej braku. Akceptacji życia i sprzeciwu wobec usiłowania zagarnięcia go nam: poprzez przemoc, wypadek czy chorobę. To także spektakl o walce o siebie. Skłaniający do zadumy, do myślenia. Cichy, kameralny, terapeutyczny.
Robert: Dodałbym jeszcze że dający spokój. Bo czasem trudno mówić o nadziei, to raczej poczucie że jest się gotowym na nieuniknione, że zrobiło się wszystko by dobrze wykorzystać swój czas, zadbać o tych na których nam zależy.
Kobieta doświadczająca przemocy, mąż i ojciec ulegający wypadkowi, a raczej jego siostra opowiadająca o jego walce o zdrowie, matka dowiadująca się że zostało jej niewiele czasu...
Te historie się przeplatają, łączą, momentem przejścia jest jedynie chwila na przejście kilku kroków do innego krzesła. Proste, powtarzane wciąż niczym motywacyjne przesłanie słowa piosenek łączą to wszystko i w pewną całość. I choć pewnie można by jeszcze dopracować jakieś detale techniczne (choćby w mojej ocenie niepotrzebne komentarze z definicjami, skupiające się jedynie na jednej z historii), to trudno zaprzeczyć temu że to co słyszymy nas porusza. Emocje raczej w głosie, w twarzy, tu nie trzeba dramatycznych gestów. Jesteśmy my i trzy postacie, w które wciela się Justyna Sieńczyłło.
MaGa: W postaci narratorki jest ona jak przewodniczka po cudzych bólach i traumach. Spokojna, wyważona, skupiona. Z czułością pochyla się nad bohaterkami, z ogromną wrażliwością kładzie swą dłoń na ich rozdygotanych duszach. Ciepło śpiewa sentencje wzmocnienia, które powinny być dla każdej z nich mantrami przybliżającymi do zrozumienia samych siebie i wzmocnienia na przyszłość. To takie kojące… dla wszystkich.
Robert: Wydawałoby się prosty pomysł, historie w których najważniejsze są emocje, a jak dotąd na deskach teatralnych chyba niewiele było tego typu spektakli. Wawrzyniec Kostrzewski nadał tym historiom jakiś bardziej uniwersalny wymiar, choć nie odebrał im wcale indywidualnego charakteru, a Justyna Sieńczyłło udowadnia że nie trzeba fajerwerków by zaczarować widzów. Jeszcze chwilami się myli w tekście, powtarza słowa, to jeszcze bardziej jednak uwiarygadnia ten pomysł na narrację.
Przesłanie by żyć tu i teraz, bez lęku, bez oglądania się na innych, wybrzmiewa jakoś tak bardzo szczerze, od serca i tym bardziej człowiek chciałby za nim podążać.
Żyj teraz! Teatr Kamienica - Więcej o spektaklu i bilety: kliknij tu
Autor: Barbara Popławska
Adaptacja i reżyseria: Wawrzyniec Kostrzewski
Kierownictwo produkcji: Karolina Mieteń
Asystentka reżysera: Karolina Mieteń
Koncepcja plastyczna scenografii: Wawrzyniec Kostrzewski
Muzyka i aranżacje: Piotr Łabonarski
Muzyka do piosenek: Maciej Ulatowski
Teksty do piosenek: Barbara Popławska
Głosu do spektaklu użyczyła: Olga Sarzyńska
Światło: Mikołaj Zwierzyński
Wizualizacje: Jakub Wójcik
Realizacja dźwięku: Maciej Słowikowski
Zdjęcia: Karolina Nowaczyk


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz