środa, 7 stycznia 2026

Wyjaśniamy morderstwa - Richard Osman, czyli jeszcze kryminał, czy już tylko komedia?

Po świetnej serii z Czwartkowym Klubem Zbrodni, Richard Osman chyba próbował trochę oderwać się o postaci, które tak pokochaliśmy, ale jednocześnie dostarczyć podobny format, licząc na powtórzenie sukcesu. Cóż - jeżeli nie zna się grupki emerytów, to może i lektura Wyjaśniamy morderstwa dostarczy sporo uśmiechu, jednak mam wrażenie że porównanie nie wypadnie tak samo udanie.  

Chodzi nie tylko o powtarzanie pewnych rozwiązań charakterologicznych, schematów, zderzenia różnych postaw i na tej podstawie rozgrywanie zarówno scen humorystycznych jak i akcji kryminalnej. Wiecie - gdy ktoś bezceremonialnie pyta się gangstera jak się produkuje narkotyki czy jak najlepiej sprzątnąć ślady po morderstwie, trudno się nie uśmiechnąć, a i ciąg dalszy takiego spotkania można poprowadzić w bardzo różnym kierunku. 

Mam jedna nieodparte wrażenie, że dla autora kreślenie takich sytuacji staje się dużo ważniejsze w fabule, niż dbanie o jej logiczność, prawdopodobieństwo i zagadkę. Bawi się, liczy na to że i my się bawimy, natomiast sama intryga nagle schodzi na drugi plan. 

Dlaczego ktoś działa tak bardzo impulsywnie by likwidować ludzi, by polować na tych którzy gdzieś pojawili się na tropie jego działalności, skoro może być tak pewny że nikt na jego trop nie wpadnie. Z każdym ciałem przecież śladów zostawia coraz więcej. 

A bohaterowie, choć są niczym pyłek do starcia jednym ruchem wobec pieniędzy, możliwości i determinacji czarnego charakteru, oczywiście będą niczym Dawid wobec Goliata, ich kule się nie imają, a zawodowych morderców robią w konia niczym małe dziecko. 

 

Przyznaję - miejscami zabawne. Fajne dialogi, dobrze rozgrywane to jak bezpośredniość i prostota mogą zdziałać większe efekty niż profesjonalizm. No i te osobowości - znudzona autorka kryminałów, która nagle w tym szaleństwie czuje się jak ryba w wodzie, jej ochroniarka, czyli powiedzmy człowiek który o życiu sporo wie no i jej teść, emerytowany policjant, który żyje w małej społeczności i nagle wrzuca się go w wielki świat. A podróżować będą sporo. Na nim to i tak nie robi większego wrażenia, bo najchętniej wróciłby do swoich nudnych rozrywek na prowincji.  


Jeżeli już przymkniecie oczy na różne uproszczenia i absurdalne zbiegi okoliczności w fabule będziecie się pewnie dobrze bawić. Sam pomysł, by prać brudne pieniądze przez ludzi którzy chcą zostać gwiazdami Instagrama czy TikToka i są tak naiwni by przewozić przez granice torby jakie im wciśniesz, całkiem w punkt i przy okazji trochę satyry na to środowisko, zapatrzonych w siebie "gwiazdek".  

O ile w serii o naszych kochanych emerytach jest kameralnie, to tu Osman rozkręcił wyobraźnię na całego i mamy cały świat do dyspozycji :) Ale ta odrobina "zdrowego dystansu" wobec świata, który wydaje się tak szybko pędzić w dziwnym kierunku, spora dawka ciepła i zasad, o jakich być może już niektórzy zapominają, wciąż tu jest i to można pokochać tak jak i w Czwartkowym Klubie Zbrodni. 

I już na okładce widzicie, że będzie to nowa seria, czyli do tych postaci będzie okazja powrócić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz