Chyba nie spodziewałem się takiego filmu po tym reżyserze. Nie oszukujmy się - mimo całej otoczki, strojów, scenografii, detali z jakimi odtworzono atmosferę lat 70, to raczej dość kameralny dramat bez rozmachu, jaki lubi Ridley Scott. Samo nazwisko i fame jaki jest wokół rodu Guccich, obsada, pewnie przyciągną do tego obrazy, ale wiele osób może być zawiedzionych, bo te ponad 2.5 godziny niestety trochę się wloką - zabrakło trochę materiału, a może spójności w zszywaniu tego patchworku, żeby zapewnić napięcie.
W skrócie: marzenia dziewczyny o wielkich pieniądzach, o władzy, początkowo daje się realizować zgodnie z jej planem, ale potem coś zaczyna zgrzytać i na pewno inaczej sobie wyobrażała finał. To fabuła, w której znajdziemy pożądanie, zdradę, zazdrość, ale również coś co stało się powodem podziału rodziny - niesnasek i wzajemnych prób wygryzienia innych z interesów. Ród i firma w dużej mierze oparte były na ludziach już wiekowych, którzy nie bardzo chcieli przekazać stery młodym i ambitnym, a kiedy zostali odsunięci od władzy, zrobili wiele, by się na nich zemścić. I oto sławna marka największą swoją sławę i rozwój przeżyła już bez Guccich na pokładzie. Dlaczego? Zobaczcie w filmie.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
piątek, 14 stycznia 2022
Dom Gucci, czyli co kryje się pod złotkiem
czwartek, 13 stycznia 2022
Judasz i czarny Mesjasz, czyli ideowość kontra cynizm
środa, 12 stycznia 2022
Small world, czyli Vega na tropie handlu dziećmi
wtorek, 11 stycznia 2022
Czas, czyli czy mogłem inaczej
Całkiem dobry mini serial, może ciut przewidywalny, ale dobrze zagrany i nie o samo zaskoczenie czy napięcie w nim chodzi. Raczej o pokazanie ludzkich wyborów i zmaganie się z ich konsekwencjami. Oto starszy facet trafia na odsiadkę, za to, że przejechał po pijanemu człowieka. Mark ma wyrzuty sumienia, stracił wiele w oczach żony i syna, pobyt w więzieniu jest dla niego koszmarem, bo nie ma w sobie za grosz siły przebicia, gotowości do walki o swoje. Chce odsiedzieć karę, ale wciąż myśli o tym jak stać się lepszym człowiekiem, naprawić to co zrobił. Nauczyciel, który zmarnował swoje życie, w gronie osadzonych, którzy niejedno mają na sumieniu, wyróżnia się niczym biały wieloryb. On ich nie zmieni. A oni jego?
Równolegle prowadzony jest wątek jednego ze strażników, który odpowiada za oddział, na którym osadzony jest Mark. Człowiek, który jest surowy, ale sprawiedliwy, tak że nawet więźniowie mają do niego jakiś szacunek. On także stanie przed poważnymi dylematami - czy nagiąć swoje zasady, z czegoś zrezygnować? Jeden będzie to rozważał by chronić własne bezpieczeństwo, drugi, z myślą o bliskich.
Rzeki płyną, jak chcą - Ałbena Grabowska, czyli miłość w cieniu wojny
Może ze względu na podobny okres historyczny, porównywałem tą lekturę z czytaną nie tak dawno serią autorstwa Stanisława Krzemińskiego. O ile dla niego atmosfera przed uzyskaniem niepodległości była chyba nawet istotniejsza, niż jakieś wątki obyczajowe, u Grabowskiej jest raczej odwrotnie. Historia czasem wpływa na ludzkie wybory, losy, ale i tak jest na drugim planie, bo na pierwszy wysuwają się emocje, uczucia, relacje między postaciami. Czy można pokochać kogoś, kto ma inne poglądy polityczne na walkę o niepodległość, a może Rosjanina, choć przecież to znienawidzony okupant i ciemiężyciel. Jakie to wszystko skomplikowane: ojciec, choć gorący patriota, poszedł walczyć w rosyjskiej armii, bo widział w wojnie szansę na wolność dla swojego kraju. Innym przykładem może być dużo młodszy chłopak, który ciężko ranny, więc zwolniony ze służby, Rosjan traktuje jak dojne krowy, pogrywając z nimi w karty, ryzykując wiele, ale robi to z chciwości, a nie dlatego, że są dla niego wrogiem.
Ałbena Grabowska tym tytułem rozpoczyna nowy cykl, tym razem nie rodzina chłopska, ale drobna szlachta stała się jego bohaterami. A dokładniej matka i jej trzy córki. Każda ma trochę inny charakter, niejeden raz kłócą się lub zazdroszczą sobie czegoś, ale gdy ich drogi się rozejdą, poczują jak bardzo może być brak tych wspólnie przeżywanych dni.
niedziela, 9 stycznia 2022
Wiatr - Igor Brejdygant, czyli dawno nie byłem tak rozczarowany
Dość szybko jednak czujemy, że dzieje się coś dziwnego i nie da się tego wytłumaczyć jedynie tym, iż bohatera ktoś próbuje wprowadzić w błąd. Kombinowałem sobie: może chodzi o ten alkohol, który wlewa on w siebie w sporych ilościach? Może to jakaś choroba psychiczna, gdzie zaciera się granica pomiędzy urojeniami i tym co realne, miesza się czas i ludzie?
piątek, 7 stycznia 2022
Prime Time, czyli desperacja
Netflix kusi filmowców, ale nie ma jakiejś pewności, że wszystko w co zainwestuje jest naprawdę godne uwagi. Nawet gdy weźmiesz do tego bardziej znanych aktorów. Bartosz Bielenia, Magda Popławska mogą stawać na głowie, ale zdecydowanie coś w tej historii się nie klei. Ani to dramat, ani thriller, choć chyba ambicje były i na jedno i na drugie. Film Jakuba Piątka debiutował na festiwalu w Sundance, więc miał naprawdę dobry start, jeżeli to ma być jednak jedynym argumentem do tego, że coś jest wartościowe, to coś słabo mówi o tym tytule. Co ciekawe - wzięto na warsztat prawdziwą i mało znaną historię, więc pewien potencjał był. Kto słyszał o tym, że w polskiej telewizji była akcja niczym z najlepszego filmu amerykańskiego, czyli wtargnięcie do telewizji z bronią i wzięcie zakładników? Może gdyby, podobnie jak w przypadku filmu o Tomku Komendzie, próbowano głębiej zbadać tą historię... Posłużono się jednak pewnymi schematami, sugerując jedynie tropy, nie dając prawie żadnej odpowiedzi.
czwartek, 6 stycznia 2022
Polski e-sport - Karol Kopańko, czyli a mówili, że to strata czasu
Czytałem to chyba ponad pół roku, zostawiwszy ten egzemplarz jako lekturę "do kibelka", podczytując sobie po kawałeczku i próbując wczuć się w te emocje. Trzeba to powiedzieć wprost: to książka raczej dla tych, którzy spędzili trochę czasu na graniu przy komputerze lub konsoli, poczuli tą adrenalinę, będą więc rozumieć o czym pisze Karol Kopańko. Nie chodzi nawet o używane słownictwo, dla niektórych dość hermetyczne, ale raczej o podejście do aktywności bohaterów. O ile rozumiemy sportowców, o tyle granie wciąż nie kojarzy nam się ze sportem, ani też z pomysłem na życie. Tymczasem ta książka udowadnia, że może to być i jednym i drugim.
środa, 5 stycznia 2022
Mare z Easttown, czyli policjantka, matka, kobieta
Niespieszne, a trzymające za gardło. Cudowny klimat no i zagadka, w której tyle razy masz ochotę krzyknąć: to już, mamy cię, a potem z opadniętą szczęką oglądasz dalej i mówisz... No dobra, nie będę klął.
Małomiasteczkowa zbrodnia, kłamstwa, tajemnice no i śledcza, która wszystkich zna, ale co nie zawsze pomaga. Gdy zarzuca się jej bezczynność, brak efektów, znajomi mogą to robić nawet bardziej boleśnie, niż gdyby byli obcymi ludźmi. Mare Sheehan nie dość, że ma na głowie śledztwo w sprawie zaginięcia młodej dziewczyny, to jeszcze próbuje poskładać do kupy swoje własne życie. Córka się buntuje, mąż znalazł sobie inną, na głowie ma jeszcze starszą matkę, wnuka, którego ubóstwia, ale i wciąż walczy z depresją po samobójczej śmierci syna. Kate Winslet zagrała to fenomenalnie - jakiś trudny do uchwycenia smutek, uciekanie przed bliskością, sięganie po alkohol, różne błędy. Bo mimo intuicji, bycia w pracy nawet poza jej oficjalnymi godzinami, jej też takowe się zdarzają. I czasem ponosi tego konsekwencje. Jest taka ludzka. Matkując wszystkim, a jednocześnie udając, że sama nie potrzebuje pomocy.
wtorek, 4 stycznia 2022
Czarna bandera - Jacek Komuda, czyli historie pachnące rumem i z duchami w tle
Ot, fajne czytadło, które szybko się połyka, zwłaszcza, że to nie jedna powieść, tylko zbiór opowiadań. To zaleta, ale i jednocześnie wada, bo czytelnik nie znajdzie bohaterów, których jakoś na dłużej by polubił. Zresztą, może lepiej, skoro większość z nich źle kończy?
Tekst – Dymitry Glukhovsky, czyli niewinny straceniec
Więcej nie mogę zdradzić.
poniedziałek, 3 stycznia 2022
Sceny z życia małżeńskiego, czyli szept, krzyk i coś jeszcze
sobota, 1 stycznia 2022
Słoneczni chłopcy, czyli czuła komedia o przemijaniu
Ogłaszam, że dziś trochę leniuchowania, przynajmniej od komputera - zbyt wiele kosztowały mnie ostatnie dni poprzedniego roku. Zaczynam 12 rok bloga!!! Juppi. I robię jakieś niewielkie postanowienia. Na dziś spacer już zaliczony, a zaraz lektura, bo dzięki M. mam wolne od pisania notki.
Robert
Po czasie mogę dopisać do jej recenzji również kilka zdań od siebie.
Tradycyjnie, koniec roku zamykamy wspólnym rodzinnym wyjściem do teatru. Tym razem poszliśmy na spektakl „Słoneczni chłopcy” w OCH-Teatrze i był to dobry wybór, bo przez 2 godziny Cezary Żaki i Artur Barciś bawili nas cudnie potwierdzając, że ten duet aktorów ma bez wątpienia talent, klasę i niesamowity warsztat aktorski.