piątek, 14 stycznia 2022

Dom Gucci, czyli co kryje się pod złotkiem

Chyba nie spodziewałem się takiego filmu po tym reżyserze. Nie oszukujmy się - mimo całej otoczki, strojów, scenografii, detali z jakimi odtworzono atmosferę lat 70, to raczej dość kameralny dramat bez rozmachu, jaki lubi Ridley Scott. Samo nazwisko i fame jaki jest wokół rodu Guccich, obsada, pewnie przyciągną do tego obrazy, ale wiele osób może być zawiedzionych, bo te ponad 2.5 godziny niestety trochę się wloką - zabrakło trochę materiału, a może spójności w zszywaniu tego patchworku, żeby zapewnić napięcie.
W skrócie: marzenia dziewczyny o wielkich pieniądzach, o władzy, początkowo daje się realizować zgodnie z jej planem, ale potem coś zaczyna zgrzytać i na pewno inaczej sobie wyobrażała finał. To fabuła, w której znajdziemy pożądanie, zdradę, zazdrość, ale również coś co stało się powodem podziału rodziny - niesnasek i wzajemnych prób wygryzienia innych z interesów. Ród i firma w dużej mierze oparte były na ludziach już wiekowych, którzy nie bardzo chcieli przekazać stery młodym i ambitnym, a kiedy zostali odsunięci od władzy, zrobili wiele, by się na nich zemścić. I oto sławna marka największą swoją sławę i rozwój przeżyła już bez Guccich na pokładzie. Dlaczego? Zobaczcie w filmie.

czwartek, 13 stycznia 2022

Judasz i czarny Mesjasz, czyli ideowość kontra cynizm

Podczas ubiegłorocznych Oscarów pojawiło się kilka produkcji, które z góry można było domyślać się, że nie znajdą przychylności u naszych dystrybutorów. Za mało interesujemy się historią innych krajów, brak jakiegoś wielkiego nazwiska reżyserskiego i niestety produkcje takie "Judasz i czarny Mesjasz" przechodzą bez większego echa. Tymczasem to nie tylko dwie bardzo dobre kreacje aktorskie, ale i ciekawa karta z historii USA, u nas chyba mało znana. Ruchy pacyfistyczne czy grupy takie jak "Czarne pantery" mają u nas przyczepioną łatkę: atakowali państwo od środka, byli wspierani przez komunistów, naiwni idioci manipulowani i wykorzystywani. Czy jednak fakt, że odwoływali się do haseł równości, krytykowali kapitalizm i niesprawiedliwość, oznacza że mamy stwierdzić iż ich walka była bezsensowna? Owszem krytykowali wojnę w Wietnamie, walczyli z siłami państwa, które ich próbowało stłamsić, czynili to jednak ze szczytnych pobudek. Warto czasem zobaczyć dwie strony medalu. Tą bardziej laurkową na pewno jest obraz "Judasz i czarny Mesjasz", biografia jednego z przywódców Czarnych Panter w stanie Illinois Freda Hamptona (świetna rola Daniela Kaluuyi).

środa, 12 stycznia 2022

Small world, czyli Vega na tropie handlu dziećmi

Kilka dni jakby luźniejszych, znowu człowiek się rozleniwia i zamiast spacerować, siedzi wieczorami przed ekranem. Jutro chyba też będzie notka filmowa. Ale tyle rzeczy kusi bo mam zaległości - i tak zaliczyłem ostatni sezon Chyłki, zabieram się za Nie patrz w górę, Ogrodników, a i starczyło czasu na nową produkcję Patryka Vegi. Niby sobie powtarzam wciąż: on mnie już niczym nie zaskoczy, wciąż robi to samo, to jego najnowszy film jest trochę inny. Nie tylko dlatego, że wychodząc z ambitnego postanowienia, zrobił go w większości po angielsku, ale wreszcie nie lepi scenariusza z głupich, szokujących scenek, jakichś anegdot i plotek, udając że stanowią spójną historię (choć i tu bywają sceny kompletnie z dupy). Small world nie jest bez wad, ale jest w tym jakaś historia i idea. Vega postanowił zrobić film o handlu dziećmi, pokazać kulisy ohydnego procederu pornografii dziecięcej, jak zwykle niestety stara się wepchnąć w fabułę zbyt wiele: porwania, "wujków", którzy przez lata budują chorą relację i potem dziecku już trudno wrócić do normalnego świata, prostytucję, jakieś imprezy satanistyczne dla bogaczy, rytualne ofiary z ludzi, ech... W którymś momencie zatraca się realizm i zaczyna to przypominać wizje równie chore jak zboczone produkcje jakichś zwyroli. A do tego sensacyjna walka samotnego policjanta, który przez wiele lat poświęca wszystko, by szukać śladu jednego dziecka i na koniec religijne obrazki na temat tego, że wszystkie grzechy można przecież odkupić. 

wtorek, 11 stycznia 2022

Czas, czyli czy mogłem inaczej

Całkiem dobry mini serial, może ciut przewidywalny, ale dobrze zagrany i nie o samo zaskoczenie czy napięcie w nim chodzi. Raczej o pokazanie ludzkich wyborów i zmaganie się z ich konsekwencjami. Oto starszy facet trafia na odsiadkę, za to, że przejechał po pijanemu człowieka. Mark ma wyrzuty sumienia, stracił wiele w oczach żony i syna, pobyt w więzieniu jest dla niego koszmarem, bo nie ma w sobie za grosz siły przebicia, gotowości do walki o swoje. Chce odsiedzieć karę, ale wciąż myśli o tym jak stać się lepszym człowiekiem, naprawić to co zrobił. Nauczyciel, który zmarnował swoje życie, w gronie osadzonych, którzy niejedno mają na sumieniu, wyróżnia się niczym biały wieloryb. On ich nie zmieni. A oni jego?
Równolegle prowadzony jest wątek jednego ze strażników, który odpowiada za oddział, na którym osadzony jest Mark. Człowiek, który jest surowy, ale sprawiedliwy, tak że nawet więźniowie mają do niego jakiś szacunek. On także stanie przed poważnymi dylematami - czy nagiąć swoje zasady, z czegoś zrezygnować? Jeden będzie to rozważał by chronić własne bezpieczeństwo, drugi, z myślą o bliskich.

Rzeki płyną, jak chcą - Ałbena Grabowska, czyli miłość w cieniu wojny

Może ze względu na podobny okres historyczny, porównywałem tą lekturę z czytaną nie tak dawno serią autorstwa Stanisława Krzemińskiego. O ile dla niego atmosfera przed uzyskaniem niepodległości była chyba nawet istotniejsza, niż jakieś wątki obyczajowe, u Grabowskiej jest raczej odwrotnie. Historia czasem wpływa na ludzkie wybory, losy, ale i tak jest na drugim planie, bo na pierwszy wysuwają się emocje, uczucia, relacje między postaciami. Czy można pokochać kogoś, kto ma inne poglądy polityczne na walkę o niepodległość, a może Rosjanina, choć przecież to znienawidzony okupant i ciemiężyciel. Jakie to wszystko skomplikowane: ojciec, choć gorący patriota, poszedł walczyć w rosyjskiej armii, bo widział w wojnie szansę na wolność dla swojego kraju. Innym przykładem może być dużo młodszy chłopak, który ciężko ranny, więc zwolniony ze służby, Rosjan traktuje jak dojne krowy, pogrywając z nimi w karty, ryzykując wiele, ale robi to z chciwości, a nie dlatego, że są dla niego wrogiem.
Ałbena Grabowska tym tytułem rozpoczyna nowy cykl, tym razem nie rodzina chłopska, ale drobna szlachta stała się jego bohaterami. A dokładniej matka i jej trzy córki. Każda ma trochę inny charakter, niejeden raz kłócą się lub zazdroszczą sobie czegoś, ale gdy ich drogi się rozejdą, poczują jak bardzo może być brak tych wspólnie przeżywanych dni.

niedziela, 9 stycznia 2022

Wiatr - Igor Brejdygant, czyli dawno nie byłem tak rozczarowany

Jak by tu podsumować wrażenia z wysłuchania tego audiobooka? Rysa i układ mi się podobały, więc autor miał u mnie od początku fory, ale im dalej "w las", tym bardziej zachodziłem w głowę: o co biega. Klimat świetny, bo faktycznie wchodzimy w atmosferę gór, zaśnieżonego miasta, mieszkańców dość niechętnych przyjezdnym, no i te zagadki... Od początku wchodzimy bowiem w bardzo gęstą sieć niedopowiedzeń, kłamstw, sekretów.
Dość szybko jednak czujemy, że dzieje się coś dziwnego i nie da się tego wytłumaczyć jedynie tym, iż bohatera ktoś próbuje wprowadzić w błąd. Kombinowałem sobie: może chodzi o ten alkohol, który wlewa on w siebie w sporych ilościach? Może to jakaś choroba psychiczna, gdzie zaciera się granica pomiędzy urojeniami i tym co realne, miesza się czas i ludzie?

piątek, 7 stycznia 2022

Prime Time, czyli desperacja

Netflix kusi filmowców, ale nie ma jakiejś pewności, że wszystko w co zainwestuje jest naprawdę godne uwagi. Nawet gdy weźmiesz do tego bardziej znanych aktorów. Bartosz Bielenia, Magda Popławska mogą stawać na głowie, ale zdecydowanie coś w tej historii się nie klei. Ani to dramat, ani thriller, choć chyba ambicje były i na jedno i na drugie. Film Jakuba Piątka debiutował na festiwalu w Sundance, więc miał naprawdę dobry start, jeżeli to ma być jednak jedynym argumentem do tego, że coś jest wartościowe, to coś słabo mówi o tym tytule. Co ciekawe - wzięto na warsztat prawdziwą i mało znaną historię, więc pewien potencjał był. Kto słyszał o tym, że w polskiej telewizji była akcja niczym z najlepszego filmu amerykańskiego, czyli wtargnięcie do telewizji z bronią i wzięcie zakładników? Może gdyby, podobnie jak w przypadku filmu o Tomku Komendzie, próbowano głębiej zbadać tą historię... Posłużono się jednak pewnymi schematami, sugerując jedynie tropy, nie dając prawie żadnej odpowiedzi. 

czwartek, 6 stycznia 2022

Polski e-sport - Karol Kopańko, czyli a mówili, że to strata czasu

Czytałem to chyba ponad pół roku, zostawiwszy ten egzemplarz jako lekturę "do kibelka", podczytując sobie po kawałeczku i próbując wczuć się w te emocje. Trzeba to powiedzieć wprost: to książka raczej dla tych, którzy spędzili trochę czasu na graniu przy komputerze lub konsoli, poczuli tą adrenalinę, będą więc rozumieć o czym pisze Karol Kopańko. Nie chodzi nawet o używane słownictwo, dla niektórych dość hermetyczne, ale raczej o podejście do aktywności bohaterów. O ile rozumiemy sportowców, o tyle granie wciąż nie kojarzy nam się ze sportem, ani też z pomysłem na życie. Tymczasem ta książka udowadnia, że może to być i jednym i drugim.

środa, 5 stycznia 2022

Mare z Easttown, czyli policjantka, matka, kobieta

Nie wiem jak to się stało, że przegapiłem ten serial w ubiegłym roku, ale widząc go w podsumowaniach, mogłem za to obejrzeć go nie czekając co tydzień na kolejny odcinek. Ależ to jest dobre!
Niespieszne, a trzymające za gardło. Cudowny klimat no i zagadka, w której tyle razy masz ochotę krzyknąć: to już, mamy cię, a potem z opadniętą szczęką oglądasz dalej i mówisz... No dobra, nie będę klął.
Małomiasteczkowa zbrodnia, kłamstwa, tajemnice no i śledcza, która wszystkich zna, ale co nie zawsze pomaga. Gdy zarzuca się jej bezczynność, brak efektów, znajomi mogą to robić nawet bardziej boleśnie, niż gdyby byli obcymi ludźmi. Mare Sheehan nie dość, że ma na głowie śledztwo w sprawie zaginięcia młodej dziewczyny, to jeszcze próbuje poskładać do kupy swoje własne życie. Córka się buntuje, mąż znalazł sobie inną, na głowie ma jeszcze starszą matkę, wnuka, którego ubóstwia, ale i wciąż walczy z depresją po samobójczej śmierci syna. Kate Winslet zagrała to fenomenalnie - jakiś trudny do uchwycenia smutek, uciekanie przed bliskością, sięganie po alkohol, różne błędy. Bo mimo intuicji, bycia w pracy nawet poza jej oficjalnymi godzinami, jej też takowe się zdarzają. I czasem ponosi tego konsekwencje. Jest taka ludzka. Matkując wszystkim, a jednocześnie udając, że sama nie potrzebuje pomocy.

wtorek, 4 stycznia 2022

Czarna bandera - Jacek Komuda, czyli historie pachnące rumem i z duchami w tle

W ubiegłym roku przypominałem sobie trochę Pilipiuka, w planach Kres, a styczeń w pociągach zacząłem od Jacka Komudy - mam wrażenie, że przy serialu znowu będzie o nim głośno. Ale dziś nie Rzeczpospolita szlachecka, a stare dobre historie pirackie. Takie o skarbach, wspaniałych łupach i statkach widmo, które czekają na twoją duszę. I o facetach, którzy swoje życie wydawałoby się mają za nic, ale jednak pewnych rzeczy się lękają.
Ot, fajne czytadło, które szybko się połyka, zwłaszcza, że to nie jedna powieść, tylko zbiór opowiadań. To zaleta, ale i jednocześnie wada, bo czytelnik nie znajdzie bohaterów, których jakoś na dłużej by polubił. Zresztą, może lepiej, skoro większość z nich źle kończy?

Tekst – Dymitry Glukhovsky, czyli niewinny straceniec

Jest to moje pierwsze zetknięcie z tym pisarzem i już wiem, że będę szukać innych jego powieści. To historia o straconym życiu Ilji, życiu młodego człowieka, który stając w obronie swojej dziewczyny fałszywie posądzonej o branie narkotyków w czasie nalotu  brygady antynarkotykowej na dyskotekę, sam nieopatrznie naraził się policjantowi Pietii i został za to „przykładnie” ukarany. Nieważne, że sam był czysty – w jego plecaku „jakimś cudem” znalazły się narkotyki, wobec tego został skazany na 7 lat więzienia. Wychodzi na wolność, jedzie do matki, ale ta umiera na dzień przed jego powrotem. Mieszkanie splądrowane, nie ma pieniędzy ani na życie ani na pochówek matki. Zaczyna pić. A po wódce przychodzą do głowy różne pomysły…

Więcej nie mogę zdradzić.

poniedziałek, 3 stycznia 2022

Sceny z życia małżeńskiego, czyli szept, krzyk i coś jeszcze

Wciągnąłem się w ostatnich dniach w Mare z Easttown i nie mam ochoty oglądać nic więcej, dopóki więc nie skończę, nie będę szalał z notkami. Po pracy spacer i relaks. Od komputera już nie na tak długo jak w ostatnich tygodniach. A jednak ten serial zasługuje na przynajmniej kilka zdań i będą to bardzo pozytywne zdania. Nie znam oryginału Bergmana z lat 70, by powiedzieć, czy twórcy dokonali czego nowego, czy po prostu zrobili ten sam materiał w nowej scenerii, ale środkowe odcinki wbiły mnie w fotel. Cholera, coś tak kameralnego, a chwyta za gardło.

sobota, 1 stycznia 2022

Słoneczni chłopcy, czyli czuła komedia o przemijaniu

Ogłaszam, że dziś trochę leniuchowania, przynajmniej od komputera - zbyt wiele kosztowały mnie ostatnie dni poprzedniego roku. Zaczynam 12 rok bloga!!! Juppi. I robię jakieś niewielkie postanowienia. Na dziś spacer już zaliczony, a zaraz lektura, bo dzięki M. mam wolne od pisania notki.
Robert

Po czasie mogę dopisać do jej recenzji również kilka zdań od siebie.


Tradycyjnie, koniec roku zamykamy wspólnym rodzinnym wyjściem do teatru. Tym razem poszliśmy na spektakl „Słoneczni chłopcy” w OCH-Teatrze i był to dobry wybór, bo przez 2 godziny Cezary Żaki i Artur Barciś bawili nas cudnie potwierdzając, że ten duet aktorów ma bez wątpienia talent, klasę i niesamowity warsztat aktorski.