Filmy z etykietą queer niektórzy omijają z daleka, ale "Młodsza siostra" więcej w sobie ma z filmów o dojrzewaniu i poszukiwaniu siebie. Reżyser rzeczywiście wprowadza nas trochę w środowisko, pokazuje obrazki z parady, z klubów, jest w tym jednak bardziej ciekawość obserwatora niż zaangażowanie żeby widz koniecznie coś zaakceptował. Towarzysząc bohaterce cały czas czujemy jej poszukiwania, zmaganie się z samą sobą, nie tylko skupione na jakimś coming oucie, ale po prostu próbach połączenie różnych rzeczy które są dla niej ważne. Tu nie ma coś za coś, czyli jednoznacznego odrzucenia konserwatywnych wartości przekazanych przez rodziców, a raczej dylemat czy da się żyć łącząc jedno z drugim. Fatima czuje że lepiej czuje się z chłopakami i w męskich rozrywkach, a podobają jej się dziewczyny, jednocześnie ważna jest dla niej wiara, rodzina, algierskie korzenie. Potrafi nawet pójść do imama ze swoimi rozterkami, by jakoś poukładać się ze swoim sumieniem.
To młodziutka dziewczyna, dopiero kończy szkołę, przed nią wybór studiów, jakieś kolejne wybory, ale wciąż mieszka z rodzicami i nie ma w niej chęci ucieczki, buntu.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
