O autorze słyszałem już parę razy, z ciekawością więc wreszcie postanowiłem spróbować, tyle że nie z najbardziej popularną chyba Szczeliną, a tytułem który wydany został ciut później. I powiem Wam, że dawno nie czytałem nic tak mocno klaustrofobicznego, ale nie w takim fizycznym sensie przestrzeni, ale raczej umysłu, czyli poczucia osaczenia i totalnej bezradności jakie odczuwa bohater.
To on opowiada nam o tym co mu się przydarzyło, nie wiemy nic więcej poza tym co próbuje sobie wyobrazić bohater ani nie dzieje się nic więcej poza tym co sam zrobi. Tylko czy na pewno? Po tym jak szukając wytchnienia wybiera się na parę dni do górskiej chaty, położonej na totalnym odludziu, traci wzrok i nagle okazuje się zupełnie bezradny. Jak ma zimą wrócić przez zaspy nie znając dokładnej drogi, skoro nawet nie potrafi poradzić sobie z najprostszymi czynnościami, wciąż się obijając o różne przedmioty i raniąc się próbując przetrwać, choćby rozpalając ogień.
To niby proste czynności, ale już czujemy tą trudność w jakiej się znalazł. A potem zaczyna się koszmar. Nie tylko senny, jakieś dziwne wizje lecz również namacalne przekonanie że ktoś odwiedza chatę, ktoś go obserwuje, ale nie chce mu pomóc. Strach, cierpienie, prowadzące prawie do paranoi, do szaleństwa, do stany w którym na oślep jest gotów atakować nawet na najlżejszy szelest wokół niego. Jedzenie się kończy, nie jest w stanie nawet rozpalić ognia,
Duszny klimat tak naprawdę stanowi siłę tej powieści, nie dzieje się bowiem w niej aż tak wiele ekscytujących rzeczy, które by mocno zaskakiwały. Czy finał będzie dla kogoś takim zaskoczeniem? A to już pewnie kwestia bardzo indywidualna. Ja w każdym razie uznaję pierwsze spotkanie z Kariką za całkiem udane. Może nie powalające, ale na pewno oryginalne no i gościu potrafi po mistrzowsku w klimat! Straszyć w ten sposób, gdzie zagrożenie nie jest przecież namacalne, a bohater nic nie widzi? Wydawałoby się że to nudy, a to naprawdę trzyma w napięciu.
Kapitalne studium ludzkiego strachu.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz