Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2026

Aż po kres, czyli nie miałam innego wyjścia

Zanim o seansie z Netflixa, podrzucam jeszcze jeden link: kilka tygodni temu Marta napisała o najnowszej powieści Wojciecha Nerkowskiego "Włoskie śledztwo". Ona zachwycona, a ja... no cóż. 
Żeby przeczytać kliknij tu
 

A może to jakiś taki czas mam że prawie nic mi się nie podoba? Wiadomo że im więcej, tym poprzeczka rośnie, a i widać pewne klisze, niedociągnięcia. 

Przy "Aż po kres" też mam ochotę pomarudzić. Może i ciekawa historia, ale zabrakło jakiegoś pomysłu, by wprowadzić tam więcej pazura i emocji. 
Długo się rozkręca i zapowiada się bardziej jakiś melodramat - historia matki samotnie wychowującej synka, bo z facetem nigdy nie mogła się dogadać i rozstali się niekoniecznie w dobrych stosunkach. Gdy jednak chłopiec zachoruje na białaczkę, oboje staną obok siebie jak przed laty. To jednak ona gotowa jest na dużo więcej niż on...

wtorek, 8 lipca 2025

Tacy jak my, czyli nie do końca poprawna lekcja empatii

Wtorkowy kącik dla wytrawnych kinomaniaków miał być dziś poważniejszy, ale skoro wakacje to łapcie coś wyluzowanego.


Tacy jak my pokochają ci którzy lubią zwariowane komedie francuskie, nie przejmujące się zbytnio poprawnością polityczną. W końcu uczyć tolerancji wobec osób z niepełnosprawnościami poprzez to, że obrażają oni wszystkich dookoła, to nie do końca to do czego jesteśmy przyzwyczajeni, prawda? Ale jak u nas też pokazały Matki Pingwinów, każdy ma swoje emocje, a skoro niektórzy nie potrafią za twoimi plecami powstrzymać się od pokazywania cię palcem czy robienia min, czasem jedno co masz chęć zrobić to stanąć przed nimi i pokazać im palec - wiadomo który. 

Tak to tego typu film - jego mocną stroną jest duży luz jaki prezentuje grupa dorosłych podopiecznych pewnej organizacji pomagającej ludziom z różnymi ograniczeniami/niepełnosprawnościami. Jedną z niewielu ich radości jest obóz letni, na jaki wyjeżdżają co roku.Tym razem będzie on dość wyjątkowy. 

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Je suis Renie, czyli do teraz nucimy

Poniedziałek i czas na muzykę.

Tym razem nie o płycie, bo na razie nie przesłuchałem jej w całości, a o koncercie, na który trochę przypadkowo z żoną się wybraliśmy. Skoro ktoś daje zaproszenia, jak nie skorzystać?

Choć oboje raczej bez jakiegoś wielkiego entuzjazmu, kojarząc Reni Jusis raczej ze sceną klubową, muzyką elektroniczną, więc może i do tańca fajnie (jeżeli ktoś lubi), no ale gdzie koncert na siedząco... A tymczasem...

wtorek, 22 kwietnia 2025

Niech to diabli! Czyli ta młodość durna i chmurna

Plany na kolejne notki: jeszcze przynajmniej dwa albo trzy spektakle (w tym znowu coś z Londynu) do końca miesiąca, doczeka się na swoją kolejkę Orbitowski z Kultem, Ferrante, mam też jakieś dwa albo trzy kryminały (w tym m.in. Gortych), może nowy serial polski o UFO i pewnie trochę fantastyki (w tym powrót do Piekary), może komiks... A jak pojawi się coś extra to wepchnę pomiędzy planowane :) i tak już nie tylko na kwiecień ale prawie na cały maj mam już materiały.

A dziś ponieważ wtorek miał być dla kinomaniaków, coś filmowego.

Niech to diabli to opowieść o dojrzewaniu, o uczeniu się odpowiedzialności i... oczywiście o nieodpowiedzialności. Bo jak się jest młodym, to przede wszystkim człowiek myśli o zabawie, o przyjemnościach, a nie o obowiązkach. A gdy życie przyciśnie, to i tak trochę szuka się dróg na skróty. Bo nawet jak się chce pracować, to nie zawsze to wystarcza.

wtorek, 21 stycznia 2025

Kiedy nadchodzi jesień, czyli nie oceniaj zbyt szybko

Najnowszy film Françoisa Ozona rozpoczyna się niczym sielankowa opowieść rodzinna - oto starsza Pani czeka na przybycie swojej córki i wnuka, szykuje im posiłek, cieszy się na ich wizytę i nie może się doczekać. Choć nie ma tyle siły co dawniej, by dbać o swój ogród, wciąż jest aktywna, cieszy się drobnymi przyjemnościami, ale obecność bliskich dałaby jej dużo więcej szczęścia w życiu upływającym jakoś tak szybko. Na co dzień ma jedynie przyjaciółkę, której syn właśnie warunkowo wyszedł z więzienia, stara się ich wspierać. Co więcej można robić na wsi? Zostaje kościół, może knajpa, ale ile można, prawda? Zostaje samotne siedzenie w domu.

Wizyta córki ma wszystko zmienić, bo wnuk zostanie przynajmniej na część wakacji. Niestety wizyta szybko się kończy, bo okazuje się, że córka zatruła się przyrządzonymi grzybami i mało brakowało by się przekręciła. Po tym, i tak niezbyt ciepłe relacje stają się chłodne niczym lód.
Wciąż jednak nie do końca rozumiemy dlaczego, dopiero krok po kroku ujawnia nam się sekret z jej przeszłości, który zdaje się miał mocny wpływ na córkę. Czy to jak zarabiała na utrzymanie może być tak ważne by rzutowało na całe dalsze życie, by przekreślić wszystko, przykleić etykietkę i nie dać drugiej szansy?

wtorek, 17 września 2024

Bulion i inne namiętności, czyli zapłakać przy jedzeniu

Dwie i pół godziny zaglądania do garnków, w talerze i obserwowania ludzi jedzących pyszne potrawy :) Ale ileż w tym intymności, ile piękna i wzruszenia! Naprawdę można zapłakać, wyobrażając sobie jak sami próbujemy tych dań, jak eksperymentujemy w kuchni, szukając idealnych połączeń, smaków, które zachwycą.


Czuć w tym niesamowitą chemię jaka jest na ekranie między dwójką aktorów, czyli Juliette Binoche i Benoit Magimelem. No niech mi ktoś powie, że jesień życia nie może być piękna i wypełniona szczęściem. 

I w sumie na tym swoją notkę mógłbym skończyć. Bo to po prostu trzeba zobaczyć samemu, poczuć te zapachy, choć przecież je sobie jedynie wyobrażamy.

wtorek, 13 sierpnia 2024

Ostatnie lato, czyli kochasz, czy po prostu chcesz być pożądana?

Wtorkowy kącik dla wytrawnych kinomaniaków tym razem z kinem francuskim. Melodramat Ostatnie lato jest remakiem wielokrotnie nagradzanej Królowej Kier i dziełem kontrowersyjnej reżyserki Catherine Breillat. Można było spodziewać się więc dużej dawki erotyzmu i opowieści o zakazanym uczuciu.

I to właśnie dostajemy. To opowieść o błyskotliwej prawniczce Anne, wiodącej szczęśliwe życie z bogatym mężem Pierre'em i dwoma adoptowanymi córkami. Na co dzień często zajmuje się sprawami nieletnich, szczególnie dziewcząt, prowadząc sprawy dotyczące gwałtów, czy też prób usamodzielnienia się młodocianych. Nie okazuje jakoś specjalnie empatii, ważniejsza dla niej jest skuteczność, wie że młodzi niejednokrotnie potrafią manipulować by coś ugrać, ona jest zaś od tego, by ich trochę sprowadzić na ziemię. Czy taką samą cierpliwość będzie miała do 17-letniego Theo, syna Pierre'a z poprzedniego małżeństwa?

środa, 13 marca 2024

Spirala zła - Bernard Minier, czyli to jak wejście w kolejny krąg piekła

W środowym kąciku kryminalnym dziś tylko jeden tytuł, ale za tydzień może kolejne dwa, bo wciąż coś w czytaniu. Może nawet jakaś humoreska się trafi?

A dziś Bernard Minier. O ile z jego powieściami poza cyklem o Marinie Servezie miałem wrażenie różne, o tyle ta seria zawsze moim zdaniem dostarcza wiele satysfakcji dla każdego miłośnika kryminałów. Jest zagadka, jest napięcie, świetna atmosfera, zwroty akcji, czyli wszystko to co tygrysy lubią najbardziej. I tak jest też z ósmym tomem cyklu.
Dodatkowo tym razem jest jeszcze ciekawy smaczek, nazwijmy go paranormalnym, czyli to zło, z którym mierzy się nasz bohater ma naprawdę przerażające i zaskakujące oblicze. Diabeł to, czy może ktoś kto uwierzył, że jest jego narzędziem? Ale skąd te moce, które wydają się tak przedziwne, skąd ta nieuchwytność...

wtorek, 20 lutego 2024

Kino dla koneserów, czyli Wielki wóz i Opadające liście

Zobaczymy czy uda mi się utrzymać w ryzach wciąż pojawiające się tematy notek, ale póki co umówmy się, że raz na jakiś czas we wtorki będę wrzucał notki filmowe o produkcjach mniej komercyjnych, raczej z kin studyjnych. Dziś dwie tego typu propozycje.

Na początek Wielki wóz. Dość kameralna historia rodzinna, ale na jej tle mamy ciekawie zarysowany kryzys wartości, odchodzący do przeszłości świat dawnych idei i pomysłów, zagubienie młodego pokolenia. No i miłość w różnych jej obliczach. Pewnie inny reżyser rozpisał by to na rozbudowane sceny, dialogi, dorobiłby jakieś bardziej dramatyczne akcenty i mielibyśmy sagę rodzinną, serial, który być może wywołałby u niektórych sporą dawkę wzruszeń. Phillip Garrel ma zupełnie inne podejście - wydaje się być obserwatorem zwyczajnych codziennych scen, nie łączy ich w jakąś całość, podgląda, ale to widz ma sobie wyciągać wnioski, jakoś próbować pozszywać różne wątki. 
Jest ciekawie, intymnie, ale pewnie dla niektórych będzie to seans mało interesujący, zbyt mało się w nim dzieje. Czy tak faktycznie jest?

piątek, 19 stycznia 2024

Będzie lepiej, czyli czy naprawdę tego wszystkiego potrzebujesz?

Dziś premiera kinowa, więc znowu przestawiam kolejkę pisania. W planach na weekend na pewno książka, komiks i film, choć jak tu znaleźć czas, jak jeszcze dwa wyjścia teatralne mnie czekają. Gdyby tak dorzucić do każdej doby parę godzin, byłoby miło. Póki co czekam mnie nocka na czuwaniu, więc nie pozostaje nic innego jak próbować wykorzystać to jak najlepiej. Najpierw więc film, a potem stukam dalej...
Będzie lepiej to produkcja ludzi, którzy stali za sukcesem kultowych Nietykalnych, ale powiedzcie sami, czy w dzisiejszym świecie jeden udany film, gwarantuje że kolejny będzie równie dobry? Jaki potencjał w tej komedii jest. Na pewno też próbuje przy okazji dotknąć ważnych kwestii społecznych. Tak jak wtedy było to wykluczenie społeczne imigrantów, podział na lepszych i gorszych, tak teraz jest to temat stylu życia wielu Francuzów, życie na kredytach, konsumpcjonizm. Pewien duch sympatii do postaci, które jak każdy mają nie tylko zalety, ale i wady, również pozostaje wspólny. Mam jednak wrażenie, że teraz historia nie ma w sobie tak dużej siły, jest naciągana i co najgorsze, nie ma aż tak dużo powodu do śmiechu, nie głupawego, wymuszonego, ale będącego efektem inteligentnego scenariusza. Tego trochę zabrakło.

niedziela, 3 września 2023

Francuska pomyłka, czyli amatorzy kontra cały świat

I jeszcze jedna leciutka rzecz. Co prawda jestem dopiero na początku drugiego sezonu, ale postanowiłem nie czekać na finał, bo nawet nie wiem czy będzie mi się chciało to ciągnąć - bardziej kusi polecony przez znajomego hiszpański serial Szara eminencja. No i oczywiście czekanie na kolejne odcinki Zbrodni po sąsiedzku. Poważniejsze kryminały w kolejce (Lipowo na razie zbierane).
Czemu Francuska pomyłka nie bawi tak mocno jak pewnie oczekiwali twórcy? Ano sam nie wiem. Niby poważny ton w fabule, a podsuwane tu i ówdzie rozwiązania zupełnie absurdalne, niby jakiś humor jest, ale wcale nie ma go tyle ile można by się spodziewać po takim pomyśle. Dwóch nieudaczników wrzuconych w świat przestępców, tajnych agentów, służb, polityków i ludzi bardzo cynicznych, bezwzględnych, powinno tam zginąć marnie dość szybko, w końcu są kompletnymi amatorami, którzy nawet broni nie mieli w ręku. A jakoś wciąż wychodzą obronną ręką, a giną ci, którzy im brużdżą - motyw niby znajomy, zwykle jednak oznacza naprawdę realizm zarysowany grubą kreską i prostą zabawę. Tu jakby twórcy się zawahali czy próbować być wciąż serio, straszyć zagrożeniem dla bohaterów, czy przestać udawać i pójść na całość. Nie poszli. Może szkoda?

wtorek, 4 lipca 2023

Niby z życia wzięte, czyli Sytuacja awaryjna i Winny czy niewinny...

W upały człowiek nie ma ochoty na siedzenie przed kompem i pisanie długich notek, musicie więc wybaczyć, że dziś chyba bardziej skrótowo. Za to w podwójnej dawce. Z wakacyjnych nowości kinowych od Aurora Films wybieram na początek dwie lżejsze rzeczy, a Wy sami oceńcie czy bardziej podejdzie Wam humor czeski czy francuski. A może trudno je porównywać - film Jiříego Havelki, twórcy przeboju kinowego w Czechach sprzed kilku lat, czyli Właścicieli (też pisałem - jest w spisie obejrzanych) to komedia z tych bardziej absurdalnych, a produkcji francuskiej mimo lekkości bliżej do kina obyczajowego. Każdy niech wybiera to co mu bardziej podejdzie - dla mnie ciekawsza okazała się "Sytuacja awaryjna".

W tą historię aż trudno uwierzyć, choć przecież wydarzyła się naprawdę. Oto na skutek przypadku, pociąg prowadzony na niezbyt często użytkowanej trasie kolejowej, rusza bez maszynisty i przejeżdża tak spory odcinek ku przerażeniu pasażerów. Sytuacja ta staje się okazją dla Havelki do skonfrontowania charakterów, postaw, ludzkich historii. I choć chwilami wydaje się to wszystko dość przerysowane, bo to przecież niemożliwe, by zebrać w tylu oryginałów, na koniec okazuje się, że wszystkie te postacie zostały dość wiernie odwzorowane. 

środa, 22 lutego 2023

Zdarzyło się, czyli to byłby dla mnie koniec

Wciąż odkładam lekturę powieści Annie Ernaux, o której tak głośno po uzyskaniu nagrody Nobla i prawdę mówiąc po tym filmie jeszcze bardziej chyba skłaniam się ku temu, by się nie spieszyć. Może to trochę wynika to z obawy, na ile odnajdę się w jej autobiograficznych wspomnieniach i dokonywanych wyborach. Dziś, gdy w większości krajów europejskich prawo do aborcji wydaje się czymś oczywistym, a prawa kobiet są nawet na ustach mężczyzn, sylwetki tych, które walczyły pół wieku temu, urastają na bohaterki i symbole. Oglądając jednak filmy takie jak "Zdarzyło się", który wykorzystuje elementy z jej biografii, czasem zastanawiam się ile w tych historiach jest świadomego feminizmu, a ile po prostu przypadku, poddania się biegowi wydarzeń, strachu... Przesadzam? Oczywiście, gdy porównamy bohaterkę z jej rówieśniczkami, one wydają się jeszcze bardziej zastraszone rzeczywistością, na czym jednak polega jej bunt? Na tym, że imprezuje, że sypia z facetami, a potem jest zdziwiona że zaszła w ciążę? W latach 60 prawo jest surowe, ale ona jest zdecydowana: zrobi wszystko by pozbyć się "kłopotu". Chce studiować, a wydaje jej się, że dziecko jej to uniemożliwi. Widzi to jako koniec swojego życia i marzeń - w końcu rodzice z małego miasteczka, nie po to inwestują w jej studia, by teraz pogodzić się z tym, że nie sprostała ich planom.

poniedziałek, 20 lutego 2023

Między dwoma światami, czyli ja tu tylko sprzątam

Ciekawa historia, dodajmy zresztą prawdziwa, czyni Między dwoma światami filmem, który warto obejrzeć. Nie tylko dla samej Juliette Binoche, bo cała obsada wypada bardzo fajnie. To nie tylko obraz opowiadający o tym jak niesprawiedliwie dziś świat rozdziela pracę oraz środki finansowe, ale stawia przed nami ważne pytanie o moralne prawo do tego, by opowiadać o jego sytuacji, nie informując go o tym. Oczywiście można by powiedzieć - skoro ktoś chce zwrócić uwagę na trudną sytuację materialną, to przecież robi coś dobrego. Nie oszukujmy się jednak - równie ważna jest przecież dla niego kariera, własny sukces, możliwość pokazania się światu jako ktoś walczący o prawa i szacunek dla dyskryminowanych.
Takich grup jak sprzątaczki pewnie można by wskazać więcej, ale ich praca w szczególny sposób jest źle kojarzona - tak potrzebna, a tak nisko ceniona. Dla wielu ludzi najlepiej gdyby były niewidzialne, czyli żeby mieli posprzątane, ale nie chcą widzieć, że ktoś ich brudy dotyka...

sobota, 12 listopada 2022

Na pełny etat, czyli tylko jak to zrobić?

Tytuł brzmi "Na pełny etat" choć mam wrażenie, że nie oddaje w pełni sensu tej historii. Tak naprawdę nie chodzi o jeden etat, a raczej od dwa etaty, czyli o łączenie konieczności pracy zawodowej, łatania domowego budżetu, opieki nad dziećmi i wszystkich prac domowych. Żyjemy w takich czasach, że coraz więcej ludzi żyje jak w kołowrotku, pędząc, cały czas w niedoczasie, wciąż zmęczeni, a świat jeszcze ich poucza, że mają być uśmiechnięci, mają spędzać więcej czasu z dziećmi, znaleźć chwilę na przyjemności dla siebie... A tu nawet gdy przychodzi weekend, jedyne o czym marzysz to wyspać się, a i to nie zawsze będzie ci dane. Spraw jest wciąż tyle do załatwienia... Gdy jest dwoje dorosłych, można jeszcze się wspierać, choć nie oszukujmy się, często i tak rodzą się konflikty i ktoś czuje się niedoceniany, sfrustrowany. Ale gdy zostaje tylko jeden rodzic, a drugi na dodatek trochę miga się od obowiązków, od alimentów? 

O tym jest właśnie ten film. Bohaterka przez długi czas pracuje jako sprzątaczka w ekskluzywnym hotelu, dużo poniżej swoich kwalifikacji, ale co zrobić - takie czasy. Gdy jednak do różnych kłopotów dochodzą strajki jakie kilka lat przeżywała Francja, czyli totalne kłopoty z komunikacją, jej plan, który tak misternie sobie budowała szybko się wali. Wychodzi z domu w nocy i wraca po nocy, bo kiedyś wymarzyli sobie, że dla dzieci przedmieścia i dom z ogródkiem będą lepsze niż małe mieszkanko w bloku. No to teraz musi się nasłuchać jaka to jest nierozsądna i rad co powinna zrobić, żeby się wiecznie nie spóźniać.

wtorek, 23 sierpnia 2022

Biegacz, dziwka, Arab, mąż, czyli problemy prywatne i zagrożenie międzynarodowe

Ciekaw jestem czy ktoś u nas by się odważył zrobić taki film - z jednej strony zamach, zagrożenie terroryzmem, islamofobia, przemoc, a z drugiej toczy się normalne życie, ludzie się pieprzą, zachowują się totalnie nieodpowiedzialnie, niby rozmawiają o zagrożeniach, ale je ignorują. I choć to nawet pozytywne, że mimo uprzedzeń, gdy napotykają konkretnego człowieka w potrzebie, wyciągają do niego rękę, zabawne jest to, że nadal wpadają w stan podejrzliwości i totalnej niechęci do imigrantów. To balansowanie między postawą odrzucenia i strachu, a empatii i życzliwości, bo to już "nasz Arab", jest nawet zabawne, choć raczej nie nazwałbym tego filmu komedią.
Mimo całej jego absurdalności - zakochać się w prostytutce, która zresztą ma męża i poukładane życie, wpuścić do domu kogoś z ulicy, pouczać kogoś o moralności, gdy potem się ją ignoruje - tu niewiele jest logiki i prawdopodobieństwa. To jakby do komedii, w której sprawy łóżkowe są tematem numer jeden, nagle wepchnąć coś super poważnego i traumatycznego.

czwartek, 18 sierpnia 2022

Fantazje, czyli naprawdę tego potrzebujesz?

Szczerze? Dziwaczne trochę. Ani to bardzo zabawne, ani też zupełnie na serio. Niby fantazje seksualne to temat wokół którego można opowiedzieć coś i tak, i tak, ale mam wrażenie, że niekoniecznie wykorzystano do końca tą szansę. No bo jak tu się śmiać, skoro za jakimś zachowaniem, nawet dziwacznym, stoi coś tkwiącego głęboko w ich psychice? Nie mogą przeżyć prawdziwego podniecenia, orgazmu, dopóki nie pojawi się jakiś impuls, który w ich głowie sprawia, że ta chwila stanie się wyjątkowa. Jedni mają fetysze, inni przebieranki, ale bywa też tak dziwacznie, że kogoś podnieca kontakt ze śmiercią albo łzy partnera. Gdy uświadomisz sobie, że to może być dla kogoś prawdziwy problem, robi się mniej zabawnie, prawda?

niedziela, 24 lipca 2022

Uśmiech proszę, czyli Piątka z porodówki, Tajemnice Saint-Tropez

Może w tym tygodniu uda się wyskoczyć do kina, a że jednym z filmów które planuję zobaczyć jest "A oni dalej grzeszą..." to dziś notka o dwóch komedyjkach francuskich jakie udało się nie tak dawno obejrzeć. Niestety obie dość słabe, więc powoli tracę nadzieję, że będę się w kinie bawił tak dobrze jak na części pierwszej. Im dalej w las, widać brak pomysłów i coraz więcej żenady w tym wszystkim.

Tajemnice Saint-Tropez pewnie mógłby być zabawny kilka dekad temu, ale nawet jako podróbka Różowej Pantery sprawdza się średnio. Niestety Christian Clavier to nie Peter Sellers, a scenarzyści aż nazbyt nachalnie budowali postać głównego bohatera na podobieństwach do inspektora Clouseau.
Oto w nadmorskiej willi miliardera, do której jego żona w każde lato ściąga masę przyjaciół i znajomych, zdarza się tajemniczy wypadek samochodowy. Podejrzewając zamach na swoje życie rekin biznesu prosi komendanta policji o dyskretne poprowadzenie śledztwa. Niestety w sezonie wakacyjnym dostępny pod ręką jest jedynie nieudacznik inspektor Boullin (Clavier). 

czwartek, 14 lipca 2022

Dopóki żyję, czyli kto tu jest bohaterem

Uśmiech, ale i łzy wzruszenia towarzyszyły mi podczas seansu. Skąd uśmiech przy tak trudnym i bolesnym temacie jak odchodzenie, choroba terminalna? Ano powinniście zobaczyć ekipę tego szpitala (dodajmy państwowego), jak postępuje z pacjentami, jak stara się im umilić różne trudne chwile i co ważne jak dbają o własną równowagę psychiczną. Obserwowanie ich jak tańczą i śpiewają, jak żartują, ale też jak potrafią być empatyczni, nie spiesząc się, towarzyszą pacjentom i ich rodzinom, jak z nimi rozmawiają, to duża lekcja życia. Bajka? Może niekoniecznie. Może rzeczywiście gdzieś są tacy profesorowie, dla których każdy pacjent jest ważny, każdy pracownik cenny i nie mają oporów by to okazywać, jednocześnie nie obiecując gruszek na wierzbie. Wzruszenie jest naturalne, ale w tym filmie nawet to co trudne i bolesne, jest pokazane w taki sposób, że jest w tym nadzieja.

sobota, 4 czerwca 2022

Praca, dzieci, dron, czyli witaj w nowej rzeczywistości. I zaproszenie na festiwal

Już za 10 dni w 11 miastach w całej Polsce ruszą pokazy w ramach kolejnego Przeglądu Nowego Kina Francuskiego. Gutek Film jak zwykle wybrał to co ciekawe z premier i filmów ostatnich lat, a nawet chyba stworzą kącik klasyki z perełkami sprzed lat.
Polecam - sprawdzajcie program tu kliknij 

A jako przedsmak festiwalu pokazano nam na pokazie prasowym film, który trochę czekał u nas na swoją premierę, czyli komedię "Praca, dzieci, dron". I dziś kilka słów o niej.

Francuskie komedie mam wrażenie, że nie są aż tak idiotyczne jak to co dominuje w tym gatunku (również u nas), więc jeżeli lubicie humor bez wulgarności, bez większych przerysowań, to będziecie się nieźle bawić. To historia faceta, który znalazł się w trudnej sytuacji - nie dość że nie ma pracy, to żona postanowiła dać mu ostatnią szansę na "ogarnięcie się", czyli zostawiła go na jakiś czas z dwójką dzieci, by sprawdzić jak sobie da radę. Opieka nad dziećmi nie problem, gość ma do tego serce, choć głowę często zostawia chyba gdzieś zupełnie indziej, gorzej z pracą i kasą. Rynek jest bezlitosny dla menadżerów średniego szczebla takich jak on. Dominują młodzi, gadający slangiem, którego on nie rozumie, dyspozycyjni...