Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatycki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatycki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 września 2026

W tym kraju nie ma dobrych mężczyzn, czyli uważaj czy dobrze założyłaś hustę

Co tam filmowego ostatnio? Przypadkowe strzały, niewiele zaplanowanych, przemyślanych. Z seriali próbuję Dżentelmenów, napiszę na pewno o Pewnego razu na krajowej jedynce. Trafiłem przegapioną w kinach Dziewczynę z Kolonii, ale jakoś skacząc po tym co w ofercie nie widzę nic więcej ekscytującego - może Wy coś polecicie?  

Na kino nie ma czasu, ale za to jedną z nadchodzących premier mogę Wam wskazać. Trochę egzotyczną bo to historia z Afganistanu tuż przed tym jak stamtąd zwiali Amerykanie. Niełatwa, bo też nie żyje się tam przecież lekko - kraj od kilkudziesięciu lat wciąż w nieustannych konfliktach. Co jednak zaskakujące, całkiem też zabawna. 

wtorek, 4 sierpnia 2026

Dam ci lekcję, czyli czego potrzebuje nasza młodzież

Intensywny mam czas ostatnio, więc i czasu na pisanie mało. Chętnie bym więc wybrał coś bardzo prostego żeby wykpić się notką na parę zdań, ale nie ma co odkładać tego co ostatnio mnie w dziwny sposób poruszyło na Netflixie. Chodzi o koreański hicior "Dam ci lekcję" ktory utrzymywał się przez kilka tygodni w topce w Polsce. I jest to chyba wynik nie tylko popularności tego co koreańskie, ale i efekt kontrowersyjności tematów jakie serial porusza. 

Pierwszy odcinek - mocny i poruszający, potem coraz więcej przerysowań, nawet scen quasi komediowych, a szkoda bo gdyby tak utrzymać powagę byłoby dużo ciekawiej. Wszyscy bowiem zdajemy sobie sprawę, że dzieci i młodzież dziś w szkole nie mają łatwo - to nie jest kwestia jedynie tego że ta instytucja nie zmienia się prawie wcale, choć świat zmienił się gruntownie, nauczyciele, uczniowie, rodzice szarpią się w jej ścianach próbują ciągnąć sprawy w swoją stronę, w efekcie mamy chaos i wypalenie nauczycieli, bo politycy wydają się kompletnie bezradni albo jeszcze dokładają paliwa do ognia swoimi dziwnymi pomysłami. I wyobraźcie sobie, że oto powstaje urząd, którego celem jest śledzenie wszystkich nieprawidłowości: przemocy rówieśniczej, niesprawiedliwych ocen, roszczeniowych rodziców, demoralizacji i negatywnego wpływu środowiska itp. itd. 

piątek, 13 marca 2026

Cuda za rogiem - Keigo Higashino, czyli czasem wystarczą małe gesty

Keigo Higashino poznałem niedawno i pokochałem za Podejrzanego X, z zaskoczeniem przyjmując do wiadomości, że słynie nie tylko z powieści kryminalnych. A może nie powinienem się dziwić? Wszak tamta powieść też zauroczyła mnie właśnie tym iż była oryginalna, miała mocną warstwę obyczajową, czy też kulturową. Cuda za rogiem jednak tam mocno się różnią, że mogą okazać się zaskoczeniem. Łączy je może fakt, iż prawie niewidocznymi nitkami udało się połączyć różne postacie i wątki. Tak chodziło o pragnienie pomocy kobiecie potrzebującej pomocy, a potem pewną rozgrywkę pomiędzy śledczym a sąsiadem kobiety. 
 
Cuda za rogiem wpisują się za to w pełne ciepła historie typu comfort books, gdzie nawet trudne życiowe sprawy udaje się załatwić za pomocą odrobiny życzliwości, empatii, czasem wybaczenia. Odrobina magii, otwarte serca i to wystarczy by działy się cuda. 


Tą odrobinę magii tym razem zapewni nam niewielki sklepik, którego właściciel postanowił kiedyś poza handlowaniem, udzielać też porad potrzebującym. Początkowo to miał być żart, coś raczej przyciągającego uwagę, nic na serio, jak się okazało jednak w ludziach jest głęboka potrzeba czasem poszukania anonimowo pomocy. A szczerość, życzliwość może okazać się wystarczająca by komuś pomóc.

wtorek, 3 marca 2026

Bez wyjścia, czyli muszę sobie poradzić...

Park Chan-Wook zaskoczył nas kiedyś "Parasite" i choć przecież ma na swoim koncie fabuły w zupełnie innym stylu chyba właśnie z tamtym połączeniem czarnego humoru, zbrodni i pewnych obserwacji społeczno-psychologicznych jest kojarzony. I w sumie "Bez wyjścia" trochę w ten schemat się wpisuje, choć tu akurat problem jest trochę inny: chodzi o zmianę statusu i sytuacji materialnej po utracie pracy. Co zrobisz by to przywrócić, by te chwile upokorzenia jak najszybciej zapomnieć? Ano zrobisz prawie wszystko. A może nawet wszystko. 

A przecież w dobie komputeryzacji, AI, nacisku na oszczędności, na nowe technologie, nawet ludzie z doświadczeniem już nie są tak cenieni jak dawniej. Ten tradycyjny model, do którego byliśmy przyzwyczajeni, gdy młodsi uczyli się od starszych, od mistrzów, odchodzi do lamusa, a oczekuje się, że to ci bardziej doświadczeni, po kilku dekadach mają zasiadać w ławkach i przed ekranami by uczyć się przystosowania do "nowej rzeczywistości". 

środa, 19 listopada 2025

Mordercza pani Shim - Jiyoung Kang, czyli każdy problem można rozwiązać poprzed dobre cięcie

Czytając taką masę kryminałów (jeden kończę, od razu zaczynam kolejny) szukam sobie czasem jakiegoś pomysłu na odmianę i popularność powieści z Azji, sprawia że jest ona na szczęście pod ręką. 
Trudno bowiem zaprzeczyć, że to co dostajemy na nasz rynek wydawniczy jest trochę wyselekcjonowane, a tym samym, choć niby często są to rzeczy okrzyknięte jako bestsellery, mam wrażenie że jednak mocno odbiegają od tego co dominuje dziś w thrillerach i kryminałach. Może to kwestia odmiennej kultury, jakiejś wrażliwości, czy poczucia humoru, ale zdecydowanie jest to coś innego.  

I w sumie fajnie. 

Mordercza Pani Shim, ma w sobie trochę atmosfery wielkiego kinowego hitu sprzed kilku lat, czyli Parasite. To przedziwne połączenie przemocy, o której opowiada się bez jakiejś większej ekscytacji, z czarnym humorem i tą dziwną atmosferą wynikającą z nierówności społecznych, aspiracji, ale i szacunku wobec starszych. Zaskakujące - na pewno. Ciekawe - powiedzmy, że fragmentami, bo w przypadku koreańskiego hitu autorstwa Jiyoung Kang, jest trochę nierówno. 

piątek, 1 sierpnia 2025

Sekrety pralni w Yeonnam-dong - Kim Jiyun, czyli człowiek człowiekowi...

Urokliwe, dające ukojenie, niosące ciepło i nadzieję. Wzruszające. I w sumie tymi określeniami mógłbym zamknąć całą notkę o Sekretach pralni w Yeonnam-dong. Nurt powieści z Azji, które można by wpisać roboczo jako gatunek healing novel w Polsce stał się na tyle modny, że każdy próbuje wydać coś w tym stylu, robi się jednak coraz mniej miejsca na oryginalność. Zwykle jednak jest jakiś motyw paranormalny, czy magiczny, który pozwala zobaczyć swoje życie w nowym świetle - pomaga miejsce, jego opiekun, może jakiś rytuał. 

W książce Kim Jiyun podobało mi się chyba najbardziej właśnie to, że udowadnia ona iż takie sztuczki nie są niezbędne! 

Miewamy trudność w wyrażaniu naszych emocji, czujemy się czasem niezrozumiani, samotni, nieszczęśliwi. Co może sprawić, że poczujemy się lepiej?

środa, 2 kwietnia 2025

5 grudniów - James Kestrel, czyli doprowadzę to do końca

No to druga odsłona kryminalnej środy.
A może jednak z góry powinienem zastrzec, że mimo informacji podkreślanej przez wydawcę (REBIS) o nagrodzie Edgar Award za najlepszą powieść kryminalną roku 2022 dla tego tytułu, nominacjach do innych nagród w ramach tego gatunku, fani kryminałów mogą być trochę zaskoczeni. 

Owszem: są trupy, jest gliniarz i jest śledztwo, a nawet więcej jest wręcz obsesyjne polowanie na mordercę. Ale jest też sporo więcej. I w sumie nawet nie wiem co mi się podobało bardziej.


5 grudniów to kryminał w stylu noir, z wojną w tle, gdzie prowadzenie śledztwa mocno zostaje zaburzone przez zaatakowanie Stanów przez Japonię i ogarnięcie Azji na kilka lat w chaosie, w którym jednostka traci kompletnie znaczenie. Jakie morderstwo, skoro tu każdego dnia giną tysiące. A mimo wszystko bohater nie zapomina o sprawie, którą rozpoczął w roku 41 i podejmuje ponownie w zupełnie innych realiach po 4 latach.

niedziela, 29 grudnia 2024

Nadchodzi chłopiec - Han Kang, czyli trauma która jest wciąż żywa

Ostatnia notka książkowa w tym roku i nie ukrywam, że trochę odkładana. Nie jest łatwo pisać o takich książkach. Opisujących wstrząsające wydarzenia, ale w taki sposób, że zaczynają się one wydawać bardziej potwornym snem, albo okrutną baśnią, a nie realnością.

Podobnie jak i przy pierwszej powieści tegorocznej noblistki, jaką czytałem (o Wegetariance pisałem tak) czułem, że choć ciężko mi się to czyta, nie potrafię odnaleźć wszystkich połączeń w fabule, znaleźć odpowiedzi na swoje pytania, to jednocześnie jest to coś tak niepokojącego, że zostaje w głowie na długo.

O masakrze w Gwangju z maja 1980 roku, kiedy to rząd Korei Południowej krwawo stłumił demonstracje skierowane przeciwko zamachowi stanu i przejęciu władzy przez wojskową dyktaturę w grudniu 1979, wiemy w Polsce bardzo niewiele. Oficjalne komunikaty mówiły o dwustu ofiarach, według historyków mogło być ich kilka tysięcy. I to właśnie ofiary tamtych dni, ich bliscy opowiadają nam o tym co się wtedy wydarzyło.

sobota, 3 sierpnia 2024

Mnich i karabin, czyli zdecydowanie trzeba zrobić porządek

Zdaje się, że od dziś już w kinach studyjnych, więc to dobra okazja by o tym filmie napisać. A dla mnie dodatkowo to jakaś namiastka gór, z których wróciłem szybciej niż planowałem.


Bhutan dopiero od niedawna zaczął pojawiać się w naszej świadomości i na pewno budzi ciekawość. Kolejne produkcje pokazujące ten kraj, choć są przesłodzone, nie ukrywają też tego jak wielka przepaść dzieli ten "najszczęśliwszy kraj na świecie" i bogate kraje Europy czy Azji. Mogliśmy zobaczyć to np. w "Lunanie" (pisałem o tym filmie tak) a oto możemy oglądać kolejną produkcję Pawo Choyninga Dorjiego, znowu łączącą w sobie elementy komedii, ale i refleksji nad tym jak się żyje w Królestwie Smoka u podnóży Himalajów. To trochę jak nasze "U Pana Boga za piecem" gdy zestawiasz styl życia ludzi w miastach, ich zagonienie, pożądanie pieniędzy, problemy, z prostym, ale i przyjmowanym ze spokojem życiem na wsi. Gdy próbujesz coś narzucić mieszkańcom górskich osad, którym do szczęścia tak niewiele potrzeba, możesz jedynie narobić problemów, wprowadzając w ich umysły niepokój, a w społeczność niesnaski.

niedziela, 19 maja 2024

Witajcie w księgarni Hyunam-Dong - Hwang Bo-Reum, czyli świat goni, a ja nie chcę

Moda na literaturę z Azji trwa, ale mam wrażenie, że obok tego co naprawdę ciekawe, dużo więcej sprzedaje się jakiegoś dziwnego wizerunku tamtej kultury, który nie do końca jest prawdziwy ani nie do końca niesie ze sobą coś wartościowego. Jak są książki/komiksy, kot albo pies, trochę nostalgii i obietnica masy ciepełka (wzruszeń i podnoszenia na duchu), plus podkreślenie, że to literatura z Japonii/Korei, masz sprzedaż gwarantowaną. Pół biedy jak ktoś to tłumaczy z oryginału, ale czasem nawet tego nie ma, tylko dostajemy piątą wodę po kisielu. Rzecz jednak nie tylko w tłumaczeniu, tylko w tym, że to dość banalne czytadełka, serwujące nam "mądrości" życiowe na poziomie książek Coelho. Na niego moda już trochę przeminęła, to teraz mamy Azję. 

 
Ten wstęp nie jest zupełnie od czapy, bo lektura "Witajcie w księgarni Hyunam-Dong" po raz kolejny skłoniła mnie do zadania sobie pytania, co nas przyciąga do tego typu tytułów. Rzucamy się z zachwytem, a potem nie raz przychodzi rozczarowanie. Tym razem jednak chyba ciut zawiedzeni będą szukający magii, wzruszeń i emocji podobnych do tak popularnych u nas Opowieści z kawiarni. Hwang Bo-Reum napisała bowiem książkę w której raczej mocno stoimy na ziemi. Owszem jest księgarnia, są książki, które mogą zbliżać ludzi, pomagać im w ich wyborach, dylematach, autorkę interesuje jednak nie tyle budowanie ckliwych historyjek, co opowiedzenie o trudnościach przeżywanych szczególnie mocno przez młodych.

piątek, 15 marca 2024

Księżniczka Bari - Hwang Sok-Yong, czyli nieść pokój, nieść ukojenie...

I kolejna książka z tak lubianej przeze mnie Serii z żurawiem od Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mocna niczym reportaż, ale co ciekawe autorka poprzez na poły baśniową atmosferę, sprawia, że nie boimy się o bohaterkę mimo tego wszystkiego co ona przechodzi. Powieść wykorzystuje mit z koreańskiej tradycji o postaci, która wędruje między światami żywych i umarłych, w poszukiwaniu życiodajnej wody. Bohaterka dostała imię Bari (Bari-degi, czyli odrzutek) i chyba tylko dzięki wsparciu babki przetrwała pierwsze lata. Ona jedna przeczuwała, iż dziewczynka będzie wyjątkowa. Opowiadała jej różne historie, dbając o rozwój płomienia, który w niej się rozpalał, wiedząc że dzięki niemu, może będzie jej łatwiej przeżyć nawet to co bolesne.
Jako siódma córka w patriarchalnej rodzinie nie była przyjęta zbyt radośnie, szczególnie że w Korei Północnej każda gęba do wyżywienia do nie lada kłopot.

Miała niecałe 10 lat gdy po kolei Bari zaczyna traci swoich bliskich i w wieku lat kilkunastu zostaje na świecie zupełnie sama. Nie ma domu, nie ma co jeść, nie ma nikogo. Może więc iść przed siebie, otwarta na to co da jej los. 

czwartek, 14 marca 2024

Pójdę sama - Chisako Wakatake, czyli coś się skończyło, ale to nie musi być koniec

Cieniutka książka, która jednak sprawia spory kłopot w lekturze i wiele osób być może uzna ją za mało strawną. Bohaterka powieści - 74 letnia kobieta, wspomina i analizuje swoje życie, spogląda wstecz, jednocześnie prowadząc samotne i dość biedne życie. W Japonii ta powieść okazała się przebojem literackim i pewnego rodzaju fenomenem, trudno jednak odpowiedzieć na ile wpływ miała sama treść książki, a na ile rozbudowana wokół niej otoczka. Autorka debiutowała bowiem już na emeryturze, co raczej nie jest zbyt częste, nic więc dziwnego, że tematyka którą porusza w "Pójdę sama" była odczytywana bardziej uniwersalnie jako głos pokolenia, które przepracowało ciężko życie, a teraz odczuwa trochę pustkę.

U nas pewnie też znalazło by się sporo takich historii - dzieciństwo w biedzie, na wsi, potem praca, może małżeństwo, dzieci i całe życie przepracowane, by coś osiągnąć, by zapewnić im jak najlepszy start, edukację. Nie zawsze jednak potem one to doceniają, czasem brak czasu dla pociech, czy też szorstkość wobec nich, odbija się na późniejszych relacjach. I tak jest trochę w przypadku głównej bohaterki. Mąż zmarł, z synem kontakt żaden, z córką jest słaby, żyje więc samotnie, nie mając zbyt wiele środków na utrzymanie. Przecież w większości krajów kobiety pracują mniej, zarabiają słabiej, emerytura bywa więc bardzo trudna. Dużo jej niby nie potrzeba, czujemy jednak, że to dość odległe od naszych wyobrażeń o jednym z najbogatszych krajów świata. 

niedziela, 12 listopada 2023

Poprzednie życie, czyli czy dobrze wybraliśmy

Kino kameralne, melancholijne, jest w tym coś magnetycznego. Azjaci potrafią opowiadać historie o miłości, tak by nie były one banalne. Celine Song już na początku filmu przedstawia nam trójkę ludzi siedzących przy barze. Nic o nich nie wiemy, możemy jedynie zgadywać co ich ze sobą łączy.

Potem przeskakujemy 24 lata wstecz, by obserwować dwójkę koreańskich nastolatków. Oboje się dobrze uczą, mieszkają niedaleko siebie, więc razem wracają ze szkoły, długo jednak żadne z nich nie robi tego kroku, by znajomość przerodziła się w coś więcej. Dopiero gdy rodzice dziewczynki postanawiają na stałe wyemigrować z Korei, postanawiają zorganizować im wspólny dzień, coś w rodzaju randki, by miała dobre wspomnienia. Sympatyczne chwile spędzone razem, dużo śmiechu, zabawy, choć już czują że długo nie będą mieli okazji tego powtórzyć.

Po kolejnych 12 latach on już jest po służbie wojskowej, ona zaczyna karierę jako dziennikarka i pisarka w Nowym Jorku, zostawiając rodziców w Kanadzie. Oboje trochę samotni, odnajdują się przez sieć i z radością odnawiają znajomość.

czwartek, 2 listopada 2023

Wilcze stado, czyli ale jatka

Za nami Halloween i tradycyjny już spór o to jak groźne/nieistotne może być świętowanie tego za Amerykanami. Tak się już jednak porobiło, że wokół nocy przed 1 listopada mamy wysyp różnych horrorów i wydarzeń z filmami opartymi na grozie. Postanowiłem sobie i ja zafundować taki seans, sięgając jednak nie za ocean tylko do Azji. I mocno "zryło mi banię". 

Koreańczycy się nie certolą. Jakie tam ograniczenia wiekowe, jaka tam wrażliwość widza? To po prostu jazda bez trzymanki i hektolitry krwi wylewającej się co kilkanaście sekund z ekranu. Wilcze stado może i zapowiada się jako thriller sensacyjny, potem jednak już mamy totalną masakrę. Zaczynamy więc od czterdziestki więźniów, którzy mają być dostarczeni z Filipin do Korei w ramach ekstradycji, załadowanych na statek towarowy pod bardzo ścisłą ochroną. Czy da się jednak przewidzieć wszystko?

czwartek, 26 stycznia 2023

Podejrzana, czyli jak to miło, że mnie pan śledzi

Kolejne nagrody, tym razem z Cannes. Reżyser Park Chan-wook, twórca „Oldboya” i „Służącej” powrócił z czymś bardzo widowiskowym i trochę zaskakującym. Podejrzana to intrygujący thriller trochę w stylu kina noir, ale w ferii kolorów, pełnym świetle, trochę przełamanie konwencji. Dużo tu opowiadania własnych wersji wydarzeń, błądzenia pośród faktów, domysłów, mylenia tropów. Niby więc dość banalne, smakuje za to wybornie. Fani kryminałów z ciekawością przyjrzą się metodom pracy koreańskiej policji (albo po prostu reżyserskiej wizji takiej pracy), docenią skomlikowaną łamigłówkę, romantycy zachwycą się wątkiem miłosnym, czyli prawie każdy znajdzie sobie coś tu dla siebie.
Jak na thriller ten film nie ma oszałamiającego tempa, co też może trochę zaskakiwać, napięcie też chyba bardziej podnosi ciśnienie na ekranie niż na sali kinowej, ten seans to jednak nie jest typowa gatunkowa produkcja, tu człowiek delektuje się szczegółami, klimatem...

środa, 18 stycznia 2023

Lunana. Szkoła na końcu świata, czyli ten który dotyka przyszłości

W styczniu w kinach i nie przegapcie tej produkcji, choć pewnie kino z Bhutanu będziecie oglądać pierwszy raz w życiu. Obraz docenili krytycy, nominacja do Oscara też swoje zrobiła, ale naprawdę urokliwość tego filmu potrafi zmiękczyć niejedno serce. Oczywiście pewną rolę odgrywają tu piękne plenery - w końcu Himalaje potrafią zachwycić, ale urok tkwi nie tylko w tym. Również nie w samym scenariuszu, który pewnie będzie Wam się wydawać znajomy - ile to już było takich historii - młody, którego kusi świat, jest zmuszony do tego, by spędzić trochę czasu w miejscu, gdzie żyje się zupełnie inaczej, co bardzo go zmienia.
Jest chwilami ckliwie, wzruszająco, jednak jest w Lulanie urok nie tylko wynikający z egzotyki, ale i jakaś szczerość, duch buddyjskiego spokoju, który wpływa na odbiór całości. Przecież gdyby dorwał się do tego ktoś znający się na tym jak rozgrywać emocje widza, rozegrałby to inaczej, podkręcił wszystko, wychodziłoby się z kina ocierając łzy. W tym filmie nie czuje się jednak tej premedytacji, naciągania historii, by wywołać jakiś efekt. Bardziej przypomina to przypowieść, z której widz sam ma wyciągnąć jakiś morał.

piątek, 8 lipca 2022

Buntowniczki z Afganistanu - Ludwika Włodek, czyli zobacz jakie masz szczęście

Niby nie jest to napisane w jakiś porywający sposób, mimo wszystko to jednak ciekawa i ważna książka. Niby Afganistan przewija się wciąż w mediach i przestrzeni publicznej, jednak mam wrażenie, że nie wnikamy w pewne informacje zbyt głęboko, pozostając na poziomie: Talibowie przynieśli zamordyzm. Ludwika Włodek opowiada nam o sytuacji kobiet w tym kraju nie tylko na podstawie historii które sama usłyszała, lepiej poznała, ale co ważne, pokazuje też pewien kontekst historyczny, kulturowy, geograficzny, co pozwala na głębsze spojrzenie na to jak przebiegały tam reformy i czemu często niestety napotykały na opór. Wydawałoby się, że jeżeli rodzice przekonali się już do tego, iż warto kształcić swoje dzieci, również córki, nie będzie odwrotu od zmian, jednak tam już kilkukrotnie kończyło się to tym, że ci lepiej wykształceni, pragnący reform, musieli z Afganistanu uciekać. Nie tylko dlatego, że nie widzieli nadziei na pracę, na reformy, ale ze względu na swoje życie. Szczególnie mocno doświadczają tego kobiety, bardzo często bowiem jakakolwiek aktywność, traktowana jest jako niebezpieczna, gorsząca, uderzająca w wartości Islamu. 

środa, 6 października 2021

Almond - Sohn Won-Pyung, czyli życie bez emocji

Koreańska powieść, która zyskała na rozgłosie światowym dzięki temu, że rekomendował ją zespół BTS - w ten sposób zainteresowali się nią młodzi czytelnicy. Żeby tak zawsze można było w taki sposób wpływać na gusta i postawy młodych i np. przekonać ich do... (i tu sobie wpiszmy co chcemy). Nie ma w tym co piszę ironii (no może troszkę), bo przecież jeżeli kogoś zachwyci jakaś historia, ma prawo podzielić się ze swoimi fanami emocjami, które w nim siedzą. Historia jest trochę w stylu książeczek Erica-Emmanuela Schmitta, czyli ma poruszać emocje, opowiada o uczuciach, wzrusza, a jednocześnie napisana jest w prosty sposób, więc ten "próg wejścia" nie jest za wysoko. Jest więc spora szansa, że dla niektórych ludzi, to będzie rzeczywiście rzecz "genialna", "piękna", "najważniejsza książka tego roku". I nie ma co z tym dyskutować. Fakt, iż słabo znamy literaturę z Azji, dopiero ją odkrywamy (Tajfuny - w tym roku obiecuję sobie wreszcie wyruszyć z Wami w tą stronę, a WUJ kłaniam się nisko za kilka tytułów już przeczytanych), to szansa na wiele literackich odkryć, tylko nie wiem czy droga do polskiego czytelnika i pokazanie mu piękna tej literatury, prowadzić przez tłumaczenie z angielskiego, więc wtórne, już przerobione... Może ta historia mogłaby by mieć w sobie jeszcze więcej złożoności, barw i emocji? 

poniedziałek, 4 października 2021

Snowflake - Louise Nealon, czyli powiedz do lustra, że jesteś szczęśliwa

Pewnie trochę na bazie szumu wokół "Normalnych ludzi", kolejny debiut z Irlandii i kolejna historia o dorastaniu trafia do rąk czytelników w Polsce. W sumie to jednak dobrze, bo może w innym przypadku nikt by się nią u nas nie zainteresował. Nie próbowałbym raczej tworzyć na jej bazie kolejnych definicji typu: "obraz pokolenia", ale i tak warto zanurzyć się w tą pełną goryczy historię, poczuć te emocje, spróbować je zrozumieć. Bez łatek, prób generalizacji, ale po prostu traktując to jako historię o młodej dziewczynie szukającej akceptacji, przyjaźni, wyzwolenia się z pewnych ram, które jednocześnie ją definiują, ale i wiążą. Może ktoś powie: miałem podobnie, może coś go przerazi, a może czymś się zachwyci - wchodzimy w świat doświadczeń i emocji, które przecież trudno szufladkować, które są czymś bardzo indywidualnym. I tak jak dla bohaterki miejsce, którym się wychowuje, czyli mleczna farma na wsi i jej otoczenie, to raczej powody do wstydu i kompleksów, dla jej znajomych są czymś godnym pozazdroszczenia. Ona znowu zazdrości im - możliwości, luzu, pieniędzy, otrzaskania, nie zdając sobie sprawy, że ich pozorna swoboda i szczęście, są często maskami, skrywającymi duże problemy. I trochę o tym jest ta powieść: o tym by akceptować innych i siebie z całym bagażem tego co nas stanowi, nawet jeżeli coś czasem wydaje się trochę odstawać od tego co byśmy definiowali jako normę. 

czwartek, 8 lipca 2021

Japonia, Chiny i Korea. O ludziach skłóconych na śmierć i życie – Michael Booth, czyli historia i pytanie i przyszłość

Seria Bo Wiem od Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego na moich półkach wzbogaca się o kolejną ciekawą pozycję. Niby nie jest to książka naukowa, a reportaż, dostarczyć może jednak całkiem sporo wiedzy na temat regionu, skomplikowanych relacji między "azjatyckimi tygrysami" oraz ich źródeł. Michael Booth, znany np. z tytułu "Skandynawski raj", podróżuje po regionie tym razem nie w celach turystycznych, ale szukając odpowiedzi na temat tego kto kogo nie lubi i dlaczego. Pytania takie zadaje przeróżnym osobom, od lewa do prawa, od przeciętnych zjadaczy chleba po naukowców lub polityków, dzięki czemu uzyskuje całkiem ciekawą panoramę opinii, uprzedzeń, obaw, kompleksów, traum oraz ekspertyz. Czy to pozwoli nam zorientować się w tym kto ma rację, kto patrzy w przeszłość, a kto próbuje ją wymazać?
Może nie jest to pogłębiona wiedza, ale jako wstęp do dalszego poznawania regionu, lektura kapitalna. Dla tych, którzy wiedzą już trochę więcej, będzie to ciekawe uzupełnienie, choć napisane przez człowieka "z zewnątrz", to uważnie słuchającego głosów z różnych środowisk i stron.