Trochę mi palec nad klawiaturą zawahał gdy wbijałem etykietę komedia romantyczna, ale niech tam - przynajmniej uprzedzę, że fabuła krąży wokół wątku miłosnego. Na szczęście produkcja daleka jest od sztampy,więc pozbądźcie się wszelkich skojarzeń jakie być może z z gatunkiem komedii romantycznej macie. Co prawda zdarzały się już tam fabuły z dziwakami, chyba jednak nie aż w takim natężeniu "dziwności" w całej fabule.
Niby jesteśmy mocno osadzeni w realizmie i współczesności (ach te powodzie, topienie się lodowców itp.), w kreacji świata bohaterów i ich otoczenia jest jednak coś mocno przerysowanego i trochę nawet surrealistycznego. Właśnie jednak ta "dziwność" sprawia że seans jest ciekawy i wywołuje uśmiech na twarzy.
Szkic fabuły? Proszę bardzo:
Adam, lat 45, prowadzi hodowlę psów i zmaga się z głębokim lękiem ekologicznym. Wrażliwy, samotny i zaniepokojony stanem świata, stara się złagodzić swoje niepokoje na różne sposoby, niewiele to jednak pomaga. Faszeruje się więc lekami przepisanymi na depresję, leczy się terapią światłem ze specjalnie zakupionej lampy i słucha relaksacji. Dopiero jednak telefon na infolinię firmy sprzedającej owe lampy przynosi mu wielki przełom w życiu. Głos który usłyszy, kilka wymienionych zdań, sprawią że nie będzie mógł przestać myśleć o kobiecie z drugiej strony linii. Ale też będzie miał cel, który da mu większe poczucie sprawczości i energię... Czy spotkanie w realu nie zburzy przypadkiem tego uczucia?
Mieszają się tu więc całkiem poważne problemy i dość komediowy ton, a dziwny klimat wzmacnia większość postaci drugoplanowych, z pozoru bardziej normalnych, a przynajmniej lepiej funkcjonujących na co dzień, ale równie zakręconych co i główny bohater. W nieporadności Adama, nadwrażliwości jest coś budzącego sympatię i rozczulenie, on przynajmniej nie udaje, nie kłamie, jest sobą, choć sam siebie nie potrafi zrozumieć i zaakceptować.
Jest w tym jakaś świeżość, specyficzny humor i zdecydowanie miło myślę o tym obrazie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz