piątek, 25 września 2026

Listy do Poli - Marcin Mortka, czyli nigdy mi tego nie powiedziałeś

Nawet pisząc powieść obyczajową, pokazując skomplikowane relacje między rodzicami i dorosłymi dziećmi, Marcin Mortka musiał dołożyć trochę czarnego humoru i akcji. Chyba nie byłby sobą, gdyby nie mógł poszaleć z charakterami i życiorysami bohaterów. Każde z nich jest trochę inne, część wciąż wydaje się mieć pod górkę, czasem się poddaje, a niektórzy potrafią spiąć cztery litery nawet przy dużych trudnościach i całe otoczenie widzi w nich przebojowych, poukładanych. Każdy jednak może mieć przecież jakiś kryzys, moment gdy już po prostu nie da rady i wybucha. 

Rodzeństwo Wrzaskowiczów: Ewa, Robert, Grzegorz i Pola jak co roku spotykają się w rocznicę śmierci na grobie matki. W tym roku nie pojawił się jednak ojciec i trochę niepokoją się co też może z nim się dziać. Oczywiście nawet gdy nie byli jakoś bardzo blisko, nie znaczy to, że mogą machnąć ręką i powiedzieć że mają go gdzieś. Przypadkowo jednak uruchamiają taki splot wydarzeń, że przypomina to jakąś czarną komedię sensacyjną. Wiecie: mafia, policja, łamanie prawa i próby wyjścia z całego zamieszania z jak najmniejszymi ranami. Gdy idziemy za pierwszym impulsem, np. zemsty to potem trudno się wycofać i trzeba ponosić jakieś konsekwencje własnych decyzji. Gdy się powiedziało A, naturalne wydaje się, że trzeba powiedzieć B... A potem już równia pochyła. Pod koniec już chyba nawet nie patrzą na swoje straty, ale w panice myślą o tym, że wciągnęli w to również rodzeństwo. 

 

Ważnym punktem w całej fabule jest jednak element, który pokazuje nam ich emocje, motywacje, trochę w innym świetle. W odnalezionych przez listach ojca, próbuje on uporządkować różne sprawy z przeszłości i przyznając się do różnych zaniedbań i błędów, wyznaje im uczucia, których nie potrafił wyrazić w ich kierunku ani w dzieciństwie ani gdy dorastali. O ile mniej lub bardziej świadomie dzieci niosą więc w sobie jakieś żale i pretensje, że np. byli inaczej traktowani niż siostry i bracia, to tu mogą to wszystko skonfrontować ze słowami ojca dokonującego szczerego rozliczenia w swoim życiu i próbującego naprawić relacje z nimi. Rozeszli się każdy w inną stronę, może ktoś przyniósł rozczarowanie rodzicom i sobie, a ktoś inny udowodnił że dobrze wykorzystał otrzymywane wsparcie. Również relacje pomiędzy nimi nie należą do szczególnie serdecznych, czasem panował między nimi po prostu chłód i obojętność. I oto po raz pierwszy od dawna będą mogli stanąć obok siebie i nie tylko robić coś konkretnego, ale i rozmawiać o tym co noszą w sercu. 

W całym tym chaosie jaki czasem potrafią wokół siebie wywołać, chyba te wątki rodzinne najbardziej mi się podobały i czynią tą powieść ciekawszą.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz