Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pop. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Vetrarsól - Árstíðir, czyli czasem wystarczy głos

Muzyczny poniedziałek i po raz kolejny coś zupełnie nowego. Czasem w skrzynce pocztowej można znaleźć zadziwiające rzeczy - tym razem inspiracją do poszukiwań muzycznych była informacja o trasie koncertowej islandzkiego zespołu Árstíðir. 
 

A że koncerty w Polsce są właśnie na dniach - dziś Wrocław (bilety https://bkb.pl/168572-429e3) jutro Kraków (bilety https://bkb.pl/168844-90c5b) a potem jeszcze Poznań, ale zdaje się wyprzedany, to nie mogę odkładać tej notki. 

I choć widzę że panowie zmieniają trochę swoją muzykę - bo część nagrań spokojnie można by potraktować jako indie, pop, z odrobiną folku, postanowiłem napisać o najnowszym krążku, który mnie mocno zaskoczył. Tu praktycznie nie ma instrumentów, choć zwykle chyba panowie na nich grają, a słyszymy tylko i wyłącznie głosy. 

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Luvcat - Vicious Delicious, czyli spektakl w którym jest i ekstaza, miłość i rozpacz

Grudzień. Pewnie skończy się jak co roku, że i ja poddam się nastrojowi świątecznemu w głośnikach, wyszukując jakichś mniej typowych wersji zimowych melodii, ale póki co jeszcze staram się słuchać czegoś innego.
 

Dziś kolejna nowalijka. Przynajmniej dla mnie - zdecydowanie już nie jestem na bieżąco, skoro nawet hasła "tak genialna jak Billie Eilish" nie wywołują u mnie podniecenia. No dobra - jeden drugi utwór całkiem sympatyczne, ale czy to rzeczywiście materiał na tyle wyjątkowy by krzyczeć o nim że genialny? 
 
Na pewno ciekawy głos, do tego jakaś stylówka, charyzma, oryginalność. No i na szczęście muzycznie to nie jest jakaś sieczka popowa, ale coś co ma choć trochę duszy. 

poniedziałek, 15 września 2025

Who is the sky? David Byrne, czyli proste a i tak ma coś w sobie

David Byrne - dziś pewnie młodemu pokoleniu niewiele to nazwisko mówi, ale przed kilka dekad ten oryginał potrafił tworzyć rzeczy muzyczne, które były na swój sposób rewolucyjne. Jak mało kto potrafił komponować i wyśpiewywać poważne rzeczy w taki sposób, że wpadały w ucho niczym najlepsze przeboje. Tanecznie, chwilami nawet na pograniczy głupawki, dziecięcych melodyjek, z jakąś wewnętrzną radością i energią udowadniał, że muzyka nie musi być nadęta i zawsze poważna. 

Na reaktywację Talking Heads chyba nie mamy co liczyć, na szczęście Byrne co jakiś czas powraca z nowym materiałem. Who is the sky stanowi dobrą próbkę jego możliwości i sposobu patrzenia na świat. 

poniedziałek, 8 września 2025

The Crux - Djo, czyli skąd ja to znam

Kurcze, wykonawca kompletnie jest ci nieznany, nawet o nim nie słyszałeś, wydawało ci się, że nie znasz jego twórczości, odpalasz krążek i zdziwienie.

Pierwszy utwór - znasz, drugi znasz, trzeci też brzmi znajomo. Jako to jest? Przecież chyba staje radiowe aż tak często tego nie grają, żeby rzuciło ci się w uszy. Może internet? 

A może to kwestia, że gość tworzy muzykę, która jest podobna do innych, bardziej znanych już nagrań? Diabli wiedzą...

Gdy stwierdziłem, że czwarty kawałek, balladowy też kojarzę, to już zdecydowanie znak że trzeba gościowi poświęcić notkę. 


Kim zatem jest ten Djo?

poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Wszechświat nas tańczy - Soboń, czyli cisza, deszcz, radość, wybuch, niebo

W poszukiwaniu czegoś w miarę świeżego na poniedziałkowy kącik muzyczny, wygrzebałem ubiegłoroczną premierę zespołu Soboń, czyli Jaro Sobonia i przyjaciół. Album interesujący, poetycki, trochę muzycznie odbiegający od tego co w ramach pop-rockowych rzeczy u nas się promuje. 
A może nie tyle muzycznie, co wokalnie? Soboń często bowiem buduje na linii melodycznej bliższej pieśniom religijnym czy ludowym, niż temu co współcześnie dominuje. W jego balladach czuje się jakąś nostalgię, ale i pewne napięcie w głosie. 

Chwilami to trochę jak pozytywka, gdzie wciąż wraca do nas pewien motyw, gdzie wznosimy się i opadamy, tyle że tu są jeszcze teksty, w które warto się wsłuchać. 

poniedziałek, 11 sierpnia 2025

Lust for life - Lana Del Rey, czyli wyśpiewać niepokój i smutek

W poniedziałkowej porcji muzyki coś sprzed ładnych paru lat. Ktoś przyniósł do pracy na założoną półkę bookcrosingową parę płyt, a wśród nich głos, który pamiętam zrobił na mnie kiedyś duże wrażenie. 

Lana Del Rey tym razem w trochę innym niż kojarzony przeze mnie depresyjno triphopowym klimatem. Jest bardziej popowo, mogą zaskakiwać duety, wciąż jednak jest w tym coś co jest zdecydowanie oryginalne. 

Niby od niechcenia zaśpiewane, a jednak w jakiś sposób sprawia, że czuje się magię. Jest w tym jakaś nutka rozmarzenia, nostalgii. 

piątek, 1 sierpnia 2025

Nie czekaj na znak - Wojtek Cugowski, czyli na własny rachunek

Kolejny wpis o krążku, o artyście trochę zainspirowany koncertem na jakim byłem w swoim miasteczku. Gdyby nie to, pewnie raczej bym omijał te nagrania, przekonany że to takie pop rockowe granie jakich tysiące innych każdego miesiąca ukazują się w przestrzeni sieci. 

Cugowski nie jest przecież debiutantem, gra chyba ponad 20 lat, nagrywając różne projekty, ale od jakiegoś czasu postanowił robić coś na własny rachunek. 

Czuje się w tym jego miłość do klasyki hardrocka, do czasem trochę mocniejszego przyciśnięcia solóweczki na gitarze, jednak kompozycje w większości mają dość "grzeczną" konstrukcję. Może dlatego jakoś dotąd pomijałem je, niespecjalnie zwracając uwagę na detale, na teksty. 

poniedziałek, 28 lipca 2025

Koncert Sierpniowe, czyli Julia Pietrucha i Miuosh w Muzeum Powstania Warszawskiego


I jeszcze jedna notka muzyczna i koncert, choć w tym przypadku na szczęście jest już też materiał studyjny, po który można sięgnąć. Chodzi o kolejny krążek wydany przy współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Co roku inni artyści zaproszeni są do nagrania specjalnego materiału związanego z rocznicą obchodów, co roku też koncert otwiera uroczystości. A my staramy się od wielu lat tam z Kasią być. 

Transmisja koncertu będzie jeszcze na pewno 1 sierpnia na TVN 24, ale można ją znaleźć również w sieci, więc na końcu daję linka do Youtuba. 

poniedziałek, 14 lipca 2025

Kruche - Gaba Kulka, czyli proszę nie szczuj flagą i godłem


Trochę z niedosytem po koncercie u nas w miasteczku (komary gryzły, ale godzinka to malutko!) postanowiłem napisać parę zdań o artystce i sięgnąć po jedną z jej płyt. Dotąd znałem Gabę Kulkę z pojedynczych numerów oraz z uwielbianej przeze mnie płyty Baaba Kulka, czyli przeróbek Iron Maiden. 

Teraz, próbuję wejść w ten świat przez nią kreowany, trochę jazzujący, trochę elektroniczny, trochę popowy, po prostu jej własny. 

Na koncercie, w kameralnym składzie (klawisze, perkusja, bas) nie czuć było jakoś minimalizmu tych wykonań, ale faktycznie na płycie gdy instrumentarium jest dużo bardziej rozbudowane, jest jeszcze ciekawiej. 

poniedziałek, 7 kwietnia 2025

Rarities 2 - Ane Brun, czyli czy covery mogą być piękne

Dziś przypadkiem odkryta norweska piosenkarka skłania mnie do powrotu do poniedziałkowej dawki muzyki. Choć Ane Brun sama też komponuje, najbardziej znana jest z własnych wersji mniej lub bardziej znanych kawałków innych artystów. Sięga po przeboje, ale mam wrażenie że ten ich wybór nie jest przypadkowy - szuka emocji, tekstów które niosą ze sobą jakieś przesłanie, czegoś co jest bliskie jej wrażliwości. 

Ja trafiłem na początek na album Rarities 2 ale to przecież jedynie próbka jej możliwości i kontynuacja wcześniejszych albumów m.in. Songs. Chyba właśnie te kawałki śpiewane po angielsku, gdzie po kilku chwilach nagle orientujemy się co to za numer i zasłuchani zanurzamy się w jej wersję na razie najbardziej mniej urzekły. 

poniedziałek, 17 lutego 2025

O miłości w czasach Powstania - Michał Kowalonek, czyli pewien koncert, pewna opowieść, pewna płyta

Walentynkowo w tym roku było podwójnie, bo z żoną dzień przed tym świętem mieliśmy jeszcze okazję zaliczyć specjalny koncert walentynkowy Michała Kowalonka. Dziś więc trochę o koncercie, ale i płycie jaką potem przesłuchałem sobie w całości i zdobyłem z autografem na przyszłoroczny WOŚP.

Nie jest łatwo w środku tygodnia zapełnić sporą salę, gdy mimo lat grania nie przebiło się do świadomości masowego odbiorcy ze swoim nazwiskiem. W końcu Michał Kowalonek mimo tego że obecnie więcej robi solowo, we współpracy z innymi artystami, to mocno kojarzony jest raczej z zespołami w jakich występował, czyli Myslovitz i Snowman. Szczególnie ten pierwszy, miał masę przebojów, zawsze więc będzie ten ciężar skojarzeń i oczekiwań.
Tymczasem tu - w wersji solowej, jedynie z gitarą klasyczną, może to bardziej propozycja na niewielkie sale, kluby, na bardziej kameralną atmosferę? Niech jednak żałują ci co nie przyszli, bo zapełniliśmy może jedynie 1/4 sali. A było bardzo sympatycznie.

poniedziałek, 3 lutego 2025

To nie najlepszy czas dla wrażliwych ludzi - Patrick The Pan, czyli all you need is...

Robię niewielką przerwę w pisaniu o teatrze, wracam w czwartek, bo w zanadrzu jeszcze kilka rzeczy, a potem już chyba co tydzień do połowy marca coś w kalendarzu. Warto jednak urozmaicać, a więc dziś muzyka, wtorek to filmy dla wytrawnych kinomaniaków, a środa czas na kryminał.

Ach jak bardzo ta płyta mi ostatnio we mnie gra. Od tytułu, przez poszczególne kawałki, teksty, aż po jakąś dziwną melancholię w jaką mnie wprowadza. Niby melodyjnie, ale raczej do zasłuchania się, a nie do zabawy. Niby lekko, a jednocześnie jest w tym dużo fajnego przekazu, spojrzenia na rzeczywistość z uważnością, ale i wrażliwością. Krążek wydany własnym sumptem, poza dużymi wytwórniami, tym bardziej doceniam więc odwagę i biję brawa.

poniedziałek, 9 grudnia 2024

Chodźmy na ławeczkę - Zabłocki & Mozil, czyli z przyjacielem jest łatwiej

Przedziwny krążek. To trochę tak jakby poezję śpiewaną, próbować ożenić z muzyką biesiadną i zagrać bez większych przygotowań na bardzo prostych instrumentach. Czesława Mozila znamy od strony muzycznej już dość dobrze, razem z jego mocnymi i słabszymi stronami. Michał Zabłocki znany jest raczej jako tekściarz i poeta (m.in. pisał dla Turnaua), a tu proszę - obaj panowie zapraszają na ławeczkę, by posłuchać tego co mają do powiedzenia. Refleksje krążą wokół relacji, przyjaźni, tego jak wiele się zmienia gdy ma się kogoś z kim można pogadać. I to jest bardzo w punkt.

poniedziałek, 5 sierpnia 2024

Monument - Molchat Doma, czyli co surowe, proste, ale wpada w ucho

Poniedziałkowa porcja muzyki i znowu dość przypadkowe odkrycie w zapowiedziach nowości wydawniczych. Białoruski zespół, który osiągnął spory sukces za oceanem? No czemu by nie spróbować zanim ukaże się nowy krążek, czegoś starszego od Molchat Doma.

 
Automat perkusyjny, proste melodie grane na starych syntezatorach, mocno przypominają klimat wczesnych lat 90, gdy takich kawałków było sporo. Fascynacji taką muzyką nie ukrywają, ale jest też w tym coś dość oryginalnego - mimo tanecznych rytmów, jest tu coś mrocznego, co się wyczuwa, co sprawia że to nie jest muzyka do dyskoteki, tylko raczej to klubu dla miłośników gotyku. Charakterystyczny wokal i teksty - poważne, głębokie, nie omijające tematów egzystencjalnych, cierpienia, czy frustracji, nadają tej muzyce jakiegoś ciekawego cienia.

wtorek, 23 lipca 2024

Radiosoul - Alfie Templeman, czyli tanecznie, ale i od serca

Muzycznie miało być wczoraj, ale i tak mi się sypie cały harmonogram na Notatniku - od piątku przez dłuższy czas będę poza Siecią. Chcę przynajmniej lipiec dokończyć tak jak planowałem, a w sierpniu... Wrócę kiedy wrócę. I trochę szkiców jest, więc może jakoś to nadrobię, a Wy wybaczycie że notki będą pojawiać się po dwie dziennie :)

Dziś tanecznie i młodzieńczo. Alfie Templeman to dla mnie artysta nieznany, ale do wcale nie jest jego debiut. I buja fantastycznie! Jest jakiś letni klimat w tych nagraniach i choć może nie są super odkrywcze, ale to samo można by powiedzieć o 80% sieczki z radia. Fajny rytm, niby elektronika na pierwszym planie, ale pobrzmiewa fajnie i gitara i jakieś dęciaki, acid pop nie musi być nudny. No i ten wokal - słychać w nim fajną energię, młodzieńczość. Ale wiecie co jest jeszcze ciekawego?

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Ptakova - Wesoła dziewczyna z sercem często smutnym, czyli i takie odkrycia uwielbiam

Poniedziałki niech będą na Notatniku muzyczne :) I choć planowałem pisać o zupełnie innej płycie artysty, którego znam i cenię, zmieniam plany. Dziś o dość przypadkowym odkryciu i lokalnym projekcie. Grupa pasjonatów z okolicy dość regularnie urządza tzw. sąsiedzkie granie, czyli zaprasza do jakiegoś domu artystę i można wbić się na koncert, kupić płytę, pogadać, a to wszystko niesamowicie domowej, intymnej atmosferze. To już nawet nie klub, nie kawiarnia ze sceną, ale niewielki kącik, a słuchacze siedzą na czym się da, przynoszą jedzonko, kaska dla artystów jest do kapelusza i wcale nikomu się nigdzie nie spieszy... 

Gospodarze mają pewnie trochę sprzątania, ale za to wspomnienia nie do przecenienia. I tak przejdźmy do artystki o której dziś. Wydarzenia w Michałowicach i okolicy obserwuję od dawna, a w ostatni weekend zobaczyłem zaproszenie a potem filmiki z dziewczyną, której kompletnie nie znałem. Z ciekawości odpaliłem Spotify i przyznam, że urzekła mnie ta płyta. Niby na co dzień nie słucham dużo popu i elektroniki, ale tu jest jakaś czułość w tym wszystkim, wrażliwość, coś oryginalnego. 

wtorek, 19 września 2023

On Pain - Llloyd Cole, czyli a może coś z innej szufladki?

Snuje mi się ta muza od rana i nie mogę się od niej uwolnić. Jak dawni punkowcy potrafią zaskakiwać? Kiedyś u nas Adamski z Siekiery pokazał że nie ma co szufladkować muzyków, a i tu może okazać się to niezłą niespodzianką. 

Lloyd Cole poszukuje sposobu wyrażania siebie i swojej wrażliwości, a w tej chwili najbliżej u chyba do elektroniki. I to o tyle ciekawe, że bardzo spokojnej, pełnej spokoju, melancholii i zadumy. Mocniej jest może ciut w tekstach, ale muzycznie stwierdzam, że to album idealny na jesień zaczynającą się za oknem.

wtorek, 25 lipca 2023

Moje serce w Warszawie - Sorry Boys, czyli nie tylko karabiny i kule

Co roku z żoną staraliśmy się być na koncercie rocznicowym w Muzeum Powstania Warszawskiego, niezależnie od tego kto przygotowywał materiał i czy to nasza muzyczna bajka. Bo tam liczy się nie tylko sama muzyka, te koncerty są wyjątkowe. W tym roku oglądam jedynie online, ale postanowiłem za to napisać choć parę zdań o płycie, która powstała przy tej okazji.
Trochę tak już się zadziało, że coraz częściej poszukiwania inspiracji daje nie ten wymiar powstania, który nam się kojarzy na pierwszą myśl, czyli strzały, strach i odwaga, zryw, rany, poświęcenie, klęska. Młodzi twórcy chcą opowiadać o mieście, które stanęło do walki, ale i o młodych (najczęściej) ludziach, o ich uczuciach. O miłości, o nadziei, przyjaźni, o pięknie które było w nich, nawet jeżeli wokół był chaos, krew i bród.
Jest więc trochę nostalgicznie, czasem wybrzmiewają nawet chwile radosne, przyjemne... Nie dlatego, że nikt nie chce myśleć o ofiarach, ale po prostu chcemy ich pamiętać trochę inaczej, właśnie takich - żywych, pełnych energii, przekonanych o sensie walki. W centrum jest więc nie tyle żołnierz, oficer, ale przede wszystkim człowiek, który mimo munduru, stał się tym żołnierzem jedynie na chwilę, nie wiedząc nawet dokąd go to zaprowadzi. 

wtorek, 30 maja 2023

Panny młode - Lor, czyli nie chcemy być Wami

Ostatnia notka majowa i postanowiłem mimo zaległości dać coś w miarę świeżego - płytę, którą odkryłem wczoraj. A reszta? No trudno. 27 tematów przechodzi na czerwiec, wychodzi więc na to, że nie tylko będę miał o czym pisać, ale spokojnie mógłbym zwolnić tempo. Ale zdecydowanie nie chcę. Książek tyle na stosach, tyle rzeczy kusi... Notatnik będzie więc funkcjonował dalej. Codziennie wpis o tym co tam wpadło w ucho, oko, do głowy i do serducha. Bywa słabiej? To traktujcie to jako ostrzeżenie. Nie mam zamiaru szukać na siłę zalet tam gdzie ich nie dostrzegam.
Dzisiejsza propozycja muzyczna to jednak polecenie od serca. I to mimo, że to nie do końca moja muzyczna bajka. Ten projekt jednak zaciekawia mnie zarówno spójnym pomysłem muzycznym, jak i tekstami. Młode dziewczyny, pełne różnych emocji, potrafią przekazać głos mojego pokolenia, które bywa zagubione, potrafi jednak też ze złością powiedzieć jak bardzo wkurza ją otaczająca rzeczywistość jaką zafundowały jej poprzednie pokolenia. Czy to takie dziwne, że tak wielu młodych wybiera ucieczkę, wyjazd, że się odcina od tradycji, od ram w jakie chętnie wcisnęliby ich rodzice i dziadkowie? Czy ktoś z nimi rozmawia o ich potrzebach i uczuciach, poza demagogicznymi zapewnieniami, że niby tańsze mieszkania, niższe podatki, rosnąca płaca minimalna, to rzeczy za które powinni być wdzięczni... Ale nie, to nie jest o polityce! To głos, w którym ważniejsze są oczekiwania, nadzieje i rozczarowania, to nieustanne ocenianie, pouczanie, ustawianie w jakichś definicyjnych ramkach. One głośno mówią o presji bycia idealnym, trudnościach w budowaniu relacji, o hipokryzji, pustych zapewnieniach z jakimi się spotykają ze strony starszych pokoleń.
Powtarzacie "bądźcie sobą", bo nie chcemy być Wami

środa, 29 marca 2023

Swobodnie - Ania Karwan, czyli już się nie boję...

Obiecywałem coś muzycznego, no to wpada notka. Trochę może zaskakująca, bo też rzadko poruszam się w takich bardziej popowych klimatach, szukając jednak rzeczy trochę bardziej niszowych. Album Ani Karwan jednak przyjemnie mnie zaskoczył. O ile często informacje o nowościach ze skrzynki pocztowej po odsłuchaniu jednego utworu kasuję - to nie dla mnie, nie będę o tym pisał, to tu słucham sobie drugi raz, trzeci... i pewnie jeszcze wrócę. Na początku wpadają w ucho te bardziej szybkie numery, zachwycałem się wyczuwając elementy bluesa, doceniając teksty w wydawałoby się lekkich kawałkach. Doceniam jednak coraz bardziej też ballady, piękne klawisze Leszka Możdżera, piosenkę zaśpiewaną z Grzechem Piotrowskim i Kastą.
Jest różnorodnie i to jest właśnie fajne i zaskakujące.