niedziela, 20 września 2026

Czułe słówka, czyli chciałabym żebyś była szczęśliwa...

Kto jeszcze pamięta film z początku lat 80, wspaniałe kreacje Shirley MacLaine, Debry Winger oraz Jacka Nicholsona, kilka statuetek Oscara? Przyznam że i my postanowiliśmy sobie go przypomnieć, bo widzieliśmy go lata temu. Ma to swoje dobre i złe strony - z jednej strony nie musieliśmy od razu porównywać i nie znając dokładnej fabuły nie traciliśmy przyjemności jej śledzenia, z drugiej pewnie moglibyśmy powiedzieć na ile udało się uchwycić to co pamiętam że było siłą tego obrazu. Chodziło z tego co pamiętam głównie o dość skomplikowaną relację matki i córki, choć każda z nich ma tu swoje miejsce na opowiedzenie niezależnej historii. Skoro młodsza po ślubie wyjeżdża, mają coraz rzadszy kontakt i mam wrażenie że w spektaklu w pewnym momencie dużo więcej uwagi zaczynamy poświęcać matce, a nie córce, choć to u tej drugiej dzieje się dużo bardziej dramatycznie.  

Również aktorsko, para córka i jej mąż, wypada jakoś dużo bladziej, niż matka i jej nowy przyjaciel. Katarzyna Gniewkowska i Krzysztof Dracz po prostu kradną naszą uwagę, swoją charyzmą, ale i w scenariuszu dano im trochę więcej miejsca na to by mogli pokazać swoje możliwości. 
 
fot. Robert Jaworski
Matka przez wiele lat żyjąc samotnie po śmierci ojca, zawłaszczała mocno córkę, a gdy ta wreszcie wyfrunęła z domu, nagle poczuła jak w bardzo dotkliwej pustce tkwi. Jej próby zbliżenia się do sąsiada, faceta żyjącego blaskiem dawnej sławy kosmonauty, mogą wydawać się ciut desperackie, ale mocno im kibicujemy. Widzimy z czym mierzy się młodsza, jak jej marzenia o szczęśliwym życiu, coraz bardziej zacierają się w codziennych problemach i zmęczeniu. Co jednak ciekawe Aurora wcale nie jest tak bardzo zainteresowana życiem Emmy, raczej wygląda na to że po prostu chciałaby powrotu córki do domu i tego by znowu mieć ją przy sobie. Nadopiekuńczość, ciągła krytyka był jej sposobem na kontrolę, a gdy jest się samemu czasem pozostaje jedynie picie, prochy i płacz w poduszkę...


To mocne skupianie się na sobie, na swoich uczuciach Autory oraz tak bardzo różny od niej Garrett, który dotąd raczej preferował przelotne relacje, a nie stałe związki, stanowią dużo ciekawsze i głębsze portrety psychologiczne niż Emma i jej mąż. Coraz bardziej wyblakła, szara, zatracające kolorowe marzenia dziewczyna robi to co wiele kobiet: poświęca się dzieciom i obowiązkom, tym samym jakby godząc się z tym że mąż coraz częściej fruwa poza domem, bo nie kojarzy mu się z niczym atrakcyjnym czy przyjemnym.  

Jeden z wątków jest bardziej komediowy, drugi bardziej gorzki i dramatyczny, pod koniec zaś splatają się razem i znowu matka i córka będą mogły ze sobą być blisko, choć pewnie raczej wolałyby ze względu na okoliczności tego uniknąć. 

Jest miejsce na wzruszenie i na uśmiech, a aktorsko nie można nic zarzucić. I nie trzeba nic więcej - scenografia jest więc prosta i jak to zwykle w Och Teatrze, pozwalająca na grę na dwie strony (bo scena pośrodku publiczności), trudno się do czegoś przyczepić, bo jest minimalistycznie ale pomysłowo. 
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu że w scenariuszu zabrakło jakiegoś mocnego akcentu, czegoś co by sprawiło że bardziej się w nie zaangażujemy. Wyszło zgrabnie, ale to po prostu melodramat i nawet wątek toksycznej relacji matki i córki nie został jakoś mocniej pociągnięty. 
Ciekawe, ale chyba oczekiwałbym czegoś więcej, większych emocji. 
 

Więcej o spektaklu tu 

Czułe słówka - Och Teatr
Tekst: Larry McMurtry
Reżyseria: Paweł Paszta
Adaptacja: Dan Gordon
Tłumaczenie: Rubi Birden
Reżyseria światła: Paweł Paszta
Kompozytor: Tomasz Jakub Opałka
Scenografia i kostiumy: Aleksandra Szempruch
Asystentka ds. scenografii i kostiumów: Małgorzata Domańska
Realizacja światła: Rafał Piotrowski
Realizacja dźwięku: Michał Tatara
Producent wykonawczy i asystent reżysera: Krystian Zajdel
Asystent producenta wykonawczego: Michał Kłosiński
Inspicjent: Krystian Zajdel

Obsada:
Alicja Czerniewicz, Aleksandra Popławska/Katarzyna Gniewkowska, Eliza Rycembel, Krzysztof Dracz, Sławomir Holland, Karol Lelek  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz