niedziela, 13 września 2026

Trylogia - Jon Fosse, czyli kochana, na pewno sobie poradzimy

To zostańmy jeszcze na północy Europy, choć w sporo późniejszych czasach. Jon Fosse po zdobyciu literackiej nagrody Nobla stał się bardzo popularny, dzięki temu i u nas możemy sięgać do jego wcześniejszych powieści i zanurzyć się w jego opowieści. Mroczne, czasem wydawałoby się bez żadnej nadziei, ale może właśnie dzięki temu jeszcze bardziej mogą poruszać i zmuszać nas do zadawania sobie pytań. Większość Europy odwołuje się w swoim systemie wartości do chrześcijaństwa, a opowieść o Marii i Józefie, dla których nie było miejsca w gospodzie i musieli rodzić w stajni między zwierzętami, ale czy to w jakikolwiek sposób wpływa na naszą postawę wobec potrzebujących? Na co mogą liczyć ci, którzy szukają pomocy, wsparcia, szansy na nowe życie? 

Pierwsza z historii wcale nie przypadkowo przypominać może tą ewangeliczną - dwójka młodych ludzi, którzy potrzebują miejsca na nocleg, by się ogrzać, ale i zbudować miejsce do życia. Ona jest młodziutka i w ciąży, a ponieważ ludzie podejrzewają że to nie jest małżeństwo, nikt nie chce im pomóc. 



Muszą opuścić swoje miejsce zamieszkania, bo tam nie mogą liczyć na wsparcie i akceptację, wymarzyli sobie więc że w większym mieście będzie im łatwiej. Kochają się, ale są już na skraju wyczerpania, co jak się okazuje może prowadzić w desperacji do bardzo tragicznych decyzji. Gdy już się przekroczy pewną granicę, trudno zawrócić i uciec od konsekwencji - one będą za tobą podążać i pewnego dnia cię dopadną. I jeżeli dotyczy to tylko ciebie, mógłbyś powiedzieć: nie obchodzi mnie to, ale Fosse idzie dalej i przygląda się temu jak to się ciągnie dalej, jak dzieci a może nawet wnuki wciąż mogą nosić w sobie tą skazę, grzech, który będzie im ciążył, choć nie będą rozumieć czym zawinili oni sami.


Trzy opowieści. O miłości, wygnaniu, poszukiwaniu szansy na nowe życie, o zbrodni i ubóstwie. O pogardzie i o bezradności. Fosse nie rozdrabnia każdej sceny czy decyzji na czynniki pierwsze, nie próbuje grać na naszych emocjach, nie podsuwa ocen. Może wydawać się surowy i minimalistyczny w tym co pisze, ale tu każde zdanie, akapit, nabiera dzięki temu jakiejś dziwnej siły. Czasem się chce się wrócić do pewnego fragmentu już przeczytanego i dostrzegamy, że opis otoczenia, przyrody, postaci, który wydawał się nie mieć istotnego znaczenia dla samej fabuły, jednak odsłania przed nami coś dodatkowego. Norweska sceneria sprawia że cała ta historia wydaje nam się jeszcze bardziej pełna chłodu, a niesprawiedliwość odczuwa się mocniej. 

Warto. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz