czwartek, 10 września 2026

Zabawa w wilka - Zuzana Říhová, czyli człowiek człowiekowi...

Rany jakie to było dziwne. Nie wiem czemu, ale ubzdurałem sobie że jak wydawnictwo Afera i taka okładka to na pewno mam do czynienia z kolejnym czeskim krymi, lekturą wciągającą, ale i nie wymagającą. Tymczasem...

 
Nawet nie wiem jak zakwalifikować tą powieść, pewnie najbliżej jej będzie do folk-horroru, przez długi czas przypomina jednak bardziej thriller psychologiczny lub dramat o kryzysie małżeńskim. 

Bohumil i Bohumila wraz z synkiem przenoszą się z miasta na wieś, by ratować swój związek. Wiele nerwów, sił włożyli by jak najlepiej pomagać w rozwoju i w zdiagnozowaniu problemów dziecka, ale też ich to mocno od siebie odsunęło. Nowe miejsce miało im dać spokój, wytchnienie, ale i szansę by zacząć od początku. Tymczasem nic nie idzie tak jak planowali - integrowanie się z lokalną społecznością, wsparcie sąsiedzkie i marzenie o korzystaniu z darów natury bez konserwantów... No zapomnij.  

 

Zamiast tego jakaś dziwna, duszna atmosfera, niechęć, obserwowanie na każdym kroku, jakieś niepokojące zdarzenia wokół nich. Nikt nie powiedział im że miejsce w którym zamieszkali, dom w wąwozie, na uboczu, nie jest zwykłym miejscem a każdy kto tam zamieszka może spodziewać się tego że pewnego dnia stanie się... zwierzyną? 

Najpierw więc długo obserwujemy korozję relacji małżeńskiej, wzajemne pretensje, żale, gorycz, oddalanie się, a potem... No tu już za dużo chyba lepiej nie zdradzać. Generalnie można by powiedzieć: jest grubo!

Zamknięta społeczność, niepokój, a do tego rozrzucone tu i ówdzie elementy jakiejś dziwnej opowieści o Czerwonym Kapturku, ale w wersji z koszmaru. Jest dziwnie, mrocznie i brutalnie. Poruszanie się na granicy jawy i snu, niedopowiedzenia, jednym będą przeszkadzać, a dla innych będą właśnie świadczyć na plus, wpływać na oryginalność tej powieści. 
Mnie nie powaliła, ale może po prostu nie miałem nastroju na tak mroczne klimaty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz