niedziela, 31 grudnia 2023

Przeczytane 2023, czyli ostatnia notka w tym roku i podsumowań ciąg dalszy

Gdyby patrzeć jedynie na ilość przeczytanych w tym roku książek, to można by uznać to za jakiś wyjątkowo dobry rok. Czy najlepszy z tych 13 lat pisania bloga? Chyba nie, faktycznie jednak mocno udało się przyspieszyć, nadrabiając tomiska papierowe, e-bookami i audiobookami. 189 książek oznaczonych jako przeczytane w tym roku i 179 notek na blogu - kilka więc wpadnie na rok przyszły. Niech liczby Was nie zdumiewają, część z tego to np. komiksy, jest kilka książek młodzieżowych, sporo beletrystyki, a te wiadomo że połyka się szybciej.

Nie chcę robić jakiegoś rankingu, nigdy nie kręciło mnie dawanie ocen punktowych (stąd np. na Lubimy Czytać moje oceny raczej oscylują w okolicach średniej). Moje podsumowanie potraktujcie więc jedynie jako wskazanie tego co wydawało się najciekawsze, co zostało w głowie na dłużej, co sprawiło frajdę.

Nadal mimo otrzymywania książek do recenzowania, zdobywanie ich na wymiankach, czytania z biblioteki, czy w ramach abonamentów e-wersji, trochę też kupuję, ale przyznaję się z wyrzutami sumienia, że te ostatnie właśnie najczęściej trafiają na półkę, a ich czytanie odkładam na później, bo nie muszę się z nimi spieszyć.
Przeglądam listy, ulubione blogi, wyszukuję polecajki i potem gromadzę jak chomik, a regały chyba tylko dlatego mnie nie przywaliły, że córka podbiera z nich co i rusz i zbudowała sobie taką samą ścianę jak i ja prawie do sufitu z półek. Większość z tego co przeczytam oddaję na wymianki - nie tylko te organizowane przeze mnie w moim miasteczku, ale w tym roku udało się założyć też np. półkę bookcrosingową w pracy. Niech idą w świat! Już wyleczyłem się z pragnienia posiadania wszystkiego, choć nowe wydania czasem aż kuszą oczy. Kupuję wszystko jedynie od Dowodów i od ArtRage, ale to głównie dlatego, że towarzyszę im praktycznie od samego początku. W drugim przypadku ze względu na koszty wysyłek przerzuciłem się zresztą na e-wersję i niestety zrezygnowałem z prenumeraty ich Biblioteczki.

Dużo piszę ogólnie, a mało o konkretach, więc pora przejść do nich.

sobota, 30 grudnia 2023

Łakome - Małgorzata Lebda, czyli proza niczym poezja

Ostatnia notka książkowa w tym roku, jutro podsumowanie. Dzisiejszy tytuł może i na podium by się nie znalazł, ale wśród wyróżnień i polecajek jak najbardziej, choć to proza bardzo specyficzna.

Nie szukaj tu więc akcji, spójnej fabuły, wyraźnych rozwiązań. Jeżeli zaś lubisz zanurzyć się w opisy nad którymi aż chce się zatrzymać, jeżeli lubisz się delektować tym co czytasz, preferujesz prozę z jakimś przesłaniem, do przemyślenia, Łakome powinny ci się spodobać.

Małgorzata Lebda, znana wcześniej z poezji, interesująca się projektami wizualnymi, tworzy powieść, która jest na pograniczu takiej właśnie twórczości. Poetycka, oniryczna, ale i ma w sobie jakąś dziwną, nieokiełznaną siłę, coś magnetycznego.

Przyroda, zachwyt nad wszystkim co nosi w sobie życie, co rośnie, rozkwita, walczy o przestrzeń, mocno skonfrontowane jest tu z naturą człowieka, który chce wszystkim zawładnąć, podporządkować to, wykorzystać, przerobić. I tak, mamy wiejski dom, w którym powoli gaśnie babcia, pogodzona z tym, ale jednocześnie wciąż ciesząca się każdą chwilą gdy może obserwować rozkwitające i tętniące życie. Karmi, pielęgnuje, tuli, nawet jeżeli nigdy inni aż z takim entuzjazmem nie podchodzą do tego co robi. No bo jak to: zapraszać do domu np. mrówki... 

piątek, 29 grudnia 2023

Scena - teatralnie i muzycznie oraz dźwięki w zaciszu domowym, czyli podsumowań 2023 ciąg dalszy

Zastanawiam się czy w przyszłym roku nie rozdzielić muzycznych i teatralnych podsumowań, bo tyle się dzieje u mnie na blogu, ale z drugiej strony jak jednych notek jest więcej, to drugich jest mniej. I to widać jak malutko muzyki było w tym roku na blogu. Niby słuchałem sporo, ale głównie jakichś playlist, muza się snuła, a żeby się dorwać do całości krążka, od początku do końca i na spokojnie raz, drugi, trzeci, okazji było mało. 


Zacznę więc od podsumowań muzycznych. Jedynie 18 notek o płytach (wszystkie jak zwykle na dole) i tylko dwa koncerty w tym roku. Co prawda oba świetne, ale gdzie te lata, gdy śmigało się co kilka tygodni do jakiegoś klubu. Jakby energii mniej we mnie? A może nie ma za bardzo z kim, a o ile do kina, czy teatru można ostatecznie samemu, to na koncert już jakoś nie bardzo... Ale nie ma co marudzić - koncertowo duża dawka energii, szczególnie Hańba w kameralnych warunkach wymiata. 
 

A jeżeli chodzi o płyty trudno wskazać mi jedną. Na pewno z ostrzejszej muzy wpadł mi w ucho nowy album Kim Nowak - My - panowie się nie certolą i rżną aż miło, świetnie bawią się nawiązaniami do różnych stylów. Wciąż z ciekawością śledzę poczynania Mariusza Dudy więc oczywiście cieszyłem się jak głupi na Riverside - ID.entity ale i na Music inspired by Slavs gdzie gościnnie się pojawia i chyba do tego krążka wracałem najczęściej. Dużo polskiej muzy i sporo ciekawych płyt - polecam np. Lor - Panny młode, dla miłośników folku EPkę Svahy - rozkiedyś czy kolejny projekt muzyczny Muzeum Powstania Warszawskiego, czyli Sorry Boys - Moje serce w Warszawie - co prawda podpasowała mi średnio, ale podobno koncert był świetny! Jeszcze jedna płyta krajowa, którą pokochałem czeka na notkę, ale to już na rok przyszły. 



Zacząłem od muzy ostrej, a zakończę tym co zachwycało najczęściej na koniec roku, czyli spokojnymi dźwiękami - odkryłem artystę z Niemiec Kohlstedt Martin - Flur i pewnie będę do niego wracał, a pod choinką zupełnie niespodziewanie wylądował artysta z Ukrainy na winylu i polecam Wam go gorąco uwadze, bo wkrótce trasa koncertowa po Polsce - Postman - Still life.    

A teraz teatr, bo tu duuużo się działo u mnie. Ponad 50 spektakli w tym roku, nie o wszystkich zdążyłem napisać, więc przechodzą na rok przyszły. Pełna lista na dole. A co było najciekawsze?

czwartek, 28 grudnia 2023

Fake off - Jakub Ćwiek, czyli jest jak rozpoznać co jest prawdą, a co kłamstwem.

Do końca roku cztery notki, dwie na podsumowania roku, pozostały więc tylko dwa miejsca na wrzucenie czegoś o konkretnych tytułach... Nie ukrywam, że całkiem sporo spada na rok przyszły i są to rzeczy naprawdę zacne. Kto wie czy nie będę musiał wrócić do łączenia tytułów w jednej notce, żeby mi nic nie uciekło. 

A na ten rok jeszcze dwa ciekawy tytuły książkowe, choć zupełnie inne. Fake off Jakuba Ćwieka to rzecz, którą oni sami nazywają nie tyle książką, co grą paragrafową. Skoro jednak szkieletem jest fabuła, no to umówmy się - wkład informatyków jest ważny, ale bez autora i jego pomysłu pewnie nie wyszło by tak dobrze. Kwalifikuję tą produkcję więc jako książkę.

Co ważne jest dostępna zupełnie darmo m.in. w aplikacji PulpBooks i można ją czytać, słuchać jej, lub przeglądać na przeglądarce. Ze wszystkimi odnogami to około dwóch godzin, czyli średniej długości opowiadanie. Ale czemu wspominam o jakichś odnogach?

środa, 27 grudnia 2023

Matka i dziecko, czyli ta najważniejsza relacja

Robert: Jedno z gorących nazwisk literackich tej jesieni to oczywiście Jon Fosse – tegoroczny laureat Literackiej Nagrody Nobla. I, podobnie jak wydawnictwo Art Rage może mówić o tym, iż „miało nosa", bo właśnie wydali jedną z jego najbardziej znanych powieści, tak samo Teatr WARSawy może być szczęśliwy, że tak ładnie wstrzelili się z najnowszą premierą. Podejrzewam, że prace zaczęły się jeszcze przed przyznaniem nagrody. Choć zespół wciąż bez własnej sceny, nie przestaje pracować, a Adam Sajnuk po raz kolejny udowadnia, że ma duży talent do przygotowywania spektakli niebanalnych, które mocno siedzą potem w widzu.

Stella: Osadzają się w nieprzeciętny sposób. Z jednej strony prostota i celowość w doborze rekwizytów oraz nieprzesadzona ilość dialogów, z drugiej nasycenie emocjami, które – jeśli się z nimi pobędzie – odblokowują osobiste doświadczenia, nadając im nowego wyrazu. Relacja matka-dziecko jest przecież znana każdemu z nas. I choć nie każdy był oddany na wychowanie do babci, to z pewnością był kiedyś oddany do przedszkola albo do opiekunki. Ale czy poczucie bycia odrzuconym można zmierzyć ilością godzin, dni czy lat spędzonych bez mamy? Zdaje się, że reżyser chce nam powiedzieć coś więcej, coś głębiej…

wtorek, 26 grudnia 2023

Na małym i dużym ekranie, czyli subiektywne podsumowanie filmowe 2023

Jak co roku robię niewielkie podsumowania tego co na blogu. Subiektywne, bo przecież nie oglądam wszystkich nowości na bieżąco, wybieram czasem rzeczy zupełnie niszowe, ignorując głośne hity, równie często siadam przed małym, jak i przed dużym ekranem. Jest to więc takie moje małe prywatne podsumowanie, wrzucane trochę z ciekawością co też Wam spodobało się spoza tej listy, co byście polecili.

 

Na początek filmy. 82 notki w tym roku poświęciłem właśnie im - bywało lepiej i przyznam szczerze, że nie zapamiętałem tego roku jako szczególnie wyjątkowego. Owszem, cieszy popularność niektórych obrazów i tłumy w kinie, rosnące wpływy z produkcji krajowych, ale u mnie niestety brak czasu, by śledzić wszystko na bieżąco i pewnie będę nadrabiał dopiero za jakiś czas zaległości. To widać też po tym, że dopiero w tym roku pisałem o tytułach, które krytycy chwalili już w podsumowaniach rok temu - choćby świetne role w Wielorybie czy w Duchy Inisherin lub zwariowani i trochę wyróżniający się na naszym poletku Niebezpieczni dżentelmeni.

Mniej oglądałem seriali i filmów w tv, to trochę efekt zmiany operatora i puli kanałów, ale i braku przestrzeni - łatwiej było usiąść z książką na 10 minut, niż zaczynać coś ze świadomością, że za chwilę będę musiał przerywać - sytuacja domowa nie sprzyja długim i spokojnym seansom. O kilku bardzo dobrych tytułach napiszę na początku przyszłego roku, bo albo jeszcze je ciągnę albo po prostu muszę mieć chwilę by o nich na spokojnie coś wystukać. Zapas notek jakiś jest. A więc o 1670 będzie. Spokojnie. A może i nawet lepiej że nie tak na świeżo? Zobaczymy czy za rok wciąż będzie na tyle świeży... Co tam jeszcze?

poniedziałek, 25 grudnia 2023

O psie, który strzegł gwiazd - Takashi Murakami, czyli tak bardzo chciałbym dać ci szczęście

Zanim pierwsze podsumowania roczne, jeszcze jest przestrzeń na kilka rzeczy. A spośród nich wybieram komiks. A dokładniej mangę. Moje córki dość długo już siedzą w tych klimatach, ja nie mogę się wciąż przekonać, ale samą historię kupuję jak najbardziej! 

Najpierw jednak o tym, czemu wciąż jestem na "nie" jeżeli chodzi o tą estetykę. Gdy się już przyzwyczaję do kierunku czytania, potem z przyjemnością chciałbym się zanurzyć w fabułę, jednak mocno przeszkadzają mi dwie rzeczy. Po pierwsze wszystkie napisy dźwiękonaśladowcze - brrr, hau, wizg, ziu, brum i tym podobne. Koszmar który odbiera całą przyjemność z czytania. Przecież nie jestem ślepy i potrafię dopowiedzieć sobie pewne rzeczy, nawet jeżeli autor nie jest ich w stanie narysować. Zero miejsca na wyobraźnię, a przecież jednocześnie są tu plansze, które sprawiają mi dużo przyjemności, dużo w nich milczenia i zadumy.
Po drugie kreska, szczególnie jeżeli chodzi o stany emocjonalne postaci - wściekłość, jakieś napięcie, są tak karykaturalne, że aż zęby bolą jak się na to patrzy. Groteska. I znowu - przecież autor potrafi rysować kadry, które zachwycają uchwyceniem chwili, ciszą, czemu więc ruch, czy emocje, są tak przerysowane. I mam wrażenie, że nie dotyczy to tylko tego albumu, bo podobne wrażenie miałem przy filmach czy zeszytach do jakich zerkałem u córek...
Było o tym co postrzegam jako wadę, to teraz...

sobota, 23 grudnia 2023

Sprawdzian z miłości, czyli życzenia, a przy okazji lektura tekstów ks. Bonieckiego do polecenia

Jak co roku znikam na chwilę z przestrzeni wirtualnej, bo przecież nie powinna nam zajmować tyle
czasu, a święta mocno przypominają o tym co bardziej istotne. Nawet jeżeli w Sieci szukam głównie dobra, to i tak ważniejsze jest żeby nie przegapić kontaktu z drugim człowiekiem w cztery oczy. Bo potrafimy nawet bliskich mijać, goniąc nie wiadomo za czym...

Najpierw więc życzenia, a potem jeszcze krótko o polecanej lekturze. 

Dużo zdrowia i dobrego czasu spędzonego z bliskimi w pełnej ciepła i miłości atmosferze,
pokoju
i nadziei w Waszych domach i sercach.

W całym szaleństwie, kłótniach i gonitwie, które bywają wokół nas,
zachowajmy cierpliwość, pogodę ducha, życzliwość i uśmiech.

Niech ten czas świąteczny uświadomi nam raz jeszcze to, że najważniejsze jest to, by nie czuć się samotnym i niepotrzebnym, by czuć sens i radość życia. Żadne używki, największe pieniądze, kariera, nie wypełnią tej pustki tak jak miłość. Jak ją znaleźć? Ano nie szukać jej dla siebie, ale być uważnym na innych, którzy jej szukają. Nie przechodzić obojętnie wobec nikogo kto mówi: nikogo nie obchodzę, nie jestem ważny, nikt się mną nie interesuje, kto wymaga wsparcia. Obojętnie, czy to małe dziecko, dorosły, czy staruszek, rodak czy imigrant... Jeżeli będziemy mieli otwarte oczy i serca, jeżeli wyrwiemy się z naszego egoizmu, zmęczenia, frustracji, odnajdziemy i miłość. 
Czego i Wam i sobie życzę. 

piątek, 22 grudnia 2023

Still Life - Postman, czyli kameralne krajobrazy i dźwięki

Święty Mikołaj przyniósł zupełnie niespodziewany prezent - czarny krążek z muzyką Postmana, czyli ukraińskiego muzyka Kostiantyna Pochtara. Płyta już jakiś czas temu snuła się u mnie na spotify, ale cieszę się jak mysz do sera, że będę miał ją też w trochę bardziej ekskluzywnej wersji.

Multiinstrumentalista i songwriter, dzielący swoje artystyczne życie między Kijowem i Wrocławiem, nagrywa po angielsku, ukraińsku, ale na koncertach podobno świetnie posługuje się językiem polskim, nic więc dziwnego że od jakiegoś czasu trochę u nas o nim głośniej. 

Niedługo rusza kolejna trasa koncertowa, będzie więc można na żywo przekonać się o tym jaką atmosferę potrafi wytworzyć dzięki swojej muzyce. Artyści współpracujący z Borówka Music słyną z tego, że zarówno większe kluby jak i malutkie mieszkanka (bo grają też i tak), stają się cudowną okazją do spotkania nie tylko artystycznego, ale i towarzyskiego. Wrażliwość i sztuka z jednej strony, otwartość i entuzjazm z drugiej :) Przepis na koncert, który się pamięta.
Póki co spróbujcie jeszcze płyty!

czwartek, 21 grudnia 2023

[Things We Do for] LOVE, czyli czy się odważysz...

Przyznam się do czegoś. Nie lubię pokazów prasowych i nie przepadam za premierami. Na tych pierwszych czasem nawet nie ma okazji zobaczyć całości spektaklu, bo fotografowie i stacje telewizyjne zainteresowane są krótką migawką okraszoną krótką notką prasową. Na tych drugich rzeczywiście miło zasiąść na widowni wśród wielu znanych i lubianych osobistości, jest wspaniała atmosfera... Ale wiecie co? Przedstawienie i grający w nim aktorzy muszą się "dotrzeć" w zetknięciu z publicznością. 
Dopiero wtedy nabiera to tego ostatecznego, perfekcyjnego kształtu, przychodzi większa swoboda, czasem nawet trochę eksperymentowanie z większą lub mniejszą ekspresją, czuć chemię między postaciami.

Czemu o tym wszystkim piszę? Ano mam trochę kłopot, bo chciałbym napisać o sztuce, którą widziałem w Teatrze 6. Piętro w ramach pokazów przedpremierowych (z publicznością!). Jednak już wiem, że po tych kilku przedstawieniach, dokonano dość istotnych zmian, ingerując m.in. poprzez rezygnację lub modyfikację pewnych scen. Kształt ostateczny będzie więc inny i chyba by napisać o wrażeniach należałoby zobaczyć go raz jeszcze, sprawdzić co reżyser i grający aktorzy wyczuli w pracy z tym materiałem na żywo, w kontakcie z publiką. I czy zmiany były zbieżne z moimi odczuciami czy wrażeniami po obejrzeniu wersji pierwotnej. No przyznajcie, że sytuacja niełatwa. Pewnie lepiej byłoby odłożyć notkę na rok przyszły, z drugiej strony, uruchomiło się we mnie już sporo emocji, które warto by uchwycić, wszak są to sprawy bardzo ulotne. Łapcie więc notkę, jednocześnie obiecuję iż jeżeli uda się zobaczyć [Things We Do for] LOVE ponownie, to dopiszę jakieś swoje refleksje, powstanie więc dłuuuugi tekst.

środa, 20 grudnia 2023

Opowieść błękitnego jeziora - Dorota Gąsiorowska, czyli wykorzystaj swoją szansę

O ile istnieje już rzeczywiście całkiem spory katalog książek "około świątecznych" i większość z nich jest taka bardzo "kocykowa" to mam wrażenie, że to wcale nie jest tak iż za każdym razem uzyskuje się ten efekt wow. Żeby zrobiło się nam ciepło na sercu, żebyśmy się wzruszyli, musimy przecież jakoś przejąć się losem bohaterów. A jeżeli tego zabraknie, to trochę tak jakby czytało się bajkę, ale niespecjalnie angażując w nią emocje.

O ile przy Kordel o której książce pisałem niedawno, udało się wybornie, to przy lekturze Opowieści błękitnego jeziora Doroty Gąsiorowskiej zdecydowanie tego efektu zachwytu zabrakło. 

wtorek, 19 grudnia 2023

Miłość, seks i powroty, czyli czy można by inaczej

Robert: Kolejny wypad do Teatru XL na warszawską Pragę i spektakl, który może być bardzo ciekawym doświadczeniem zarówno dla tych, którzy lubią na deskach teatralnych trochę coś mniej klasycznego, jak i dla zainteresowanych psychologią. Miłość, seks i powroty zapowiadany jest jako spektakl interaktywny, ale tu nie chodzi jedynie o prosty wybór jednego z wariantów zakończenia czy wskazanie, kto jest sprawcą – tego typu rzeczy wszak nie są niczym nowym.
Bliżej temu spektaklowi do warsztatów, tyle że koncepcja teatru forum na pewno wymaga dobrego wprowadzenia publiczności. Mam wrażenie, że trochę tego zabrakło.

Stella: Potrzeba wrażliwości i dojrzałości, aby ten spektakl nie przerodził się w przestrzeń manipulacji i zabawy emocjami. Sporo tematów się tu otwiera, nie wszystkie domyka. Widz może opuścić to miejsce, zamknąć drzwi i nie wracać albo potraktować to spotkanie jako przedsionek do czegoś więcej, do zajrzenia głębiej… w siebie. Relacje zaprezentowane na scenie są różnorodne. To daje możliwość odnalezienia w nich siebie.

poniedziałek, 18 grudnia 2023

Georgia ma się dobrze, czyli może i zawiodę, ale chcę być blisko

Ten film jest opowieścią o potrzebie bliskości, o unikaniu odpowiedzialności, bezproblemowych kontaktach i zawodzeniu innych. To według mnie jest niewątpliwą wartością tego filmu. Ta opowieść o 12- letniej dziewczynce-chłopczycy, która po śmierci matki próbuje się utrzymać poza systemem opieki społecznej jest niewątpliwie połączona z brakiem odpowiedzialności dorosłych, którymi jest otoczona. Nikt z dorosłych nie sprawdza wymyślonego przez nią wujka, z którym rzekomo mieszka i który się nią rzekomo opiekuje, a w razie konieczności potwierdza, że „Georgia ma się dobrze”, że u niej wszystko „w porządku”. Młodemu sprzedawcy takie małe kłamstwo nie przeszkadza, a Georgia będzie dłużej miała święty spokój. Szkoła, opieka społeczna telefonem do wujka „umywają ręce”. Georgia od nikogo nic nie chce, usamodzielniła się z konieczności po śmierci matki i nie chcąc trafić do sierocińca nauczyła się poruszać w tej miejskiej dżungli. Bystra obserwatorka, sprawna kłamczucha. Jeśli dorośli i system działają podług zasady: „po co utrudniać sobie życie i szukać dziury w całym ?” to i ona z tego korzysta. Korzystają też ci, z którymi się kumpluje. Dla mnie to porażka, ale im dłużej żyję tym bardziej widoczny jest dla mnie „tumiwisizm” organizacji odpowiadających za dobro dziecka. Piękne szyldy, wzniosłe hasła i zasłanianie się byle czym, aby tylko dano im święty spokój.