Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2026

Żywego ducha - Jerzy Pilch, czyli jak bardzo może boleć samotność

Dawno już chyba nie miałem takiej zdegustowanej miny przy lekturze książki wybranej na DKK. Coś co stanowiło ciekawy pomysł, czyli zderzenie się jednego człowieka ze zniknięciem wszystkich pozostałych ludzi, jakby końcem świata, w którym ktoś o tobie zapomniał, z każdą stroną okazywało się coraz bardziej nużącym powtarzaniem tych samych przemyśleń i rozważań. Pilch zawsze lubił opowiadać historie, w których się pojawiał, potrafił to robić z ironią, z humorem. Tym razem jednak to skupienie na sobie - ja, ja, ja, doklejanie do tej historii na siłę cytatów z niby przypomnianych sobie książek, powtarzanie różnych refleksji po 10 razy na różny sposób, sprawiają że z lektury nie ma się prawie żadnej przyjemności. Początkowo tak, bo przecież Pan Jerzy potrafi pisać i nawet jak krąży jedynie wokół tego co ma głowie, wokół wspomnień, nudy nie będzie. "Żywego ducha" jednak wydaje się mocno wymęczone, na granicy grafomanii. To rozciągnięte na kilkaset stron kilka dobrych przemyśleń o tym co po nas zostaje. Przecież świat pozostał bez zmian, tylko ludzie zniknęli. Zostawili domy, zrobioną kawę, otwarte kawiarnie, sklepy, w hotelach rozgrzebane łóżka. Po prostu zniknęli. I w takiej rzeczywistości przechadza się bohater, facet już w starszym wieku, szukając odpowiedzi na pytanie "dlaczego?".

wtorek, 24 grudnia 2024

Życzenia i lektura świąteczna, czyli Reguły na czas chaosu

Co roku znikam na czas świąt Bożego Narodzenia, w tym roku też pewnie nie będzie notek, chyba że zdążę przygotować coś wcześniej, ale wraz z życzeniami zostawiam Was z lekturą ku refleksji. Tym razem coś mniej religijnego, a bardziej filozoficznego czy też psychologicznego, ale z pewną duchową perspektywą na horyzoncie :) Podtytuł książki "Krótki przewodnik dla tych, którzy czują lęk i niepewność" moim zdaniem jest fajnym wstępem do życzeń.

Czego więc Wam życzę



By w zabieganiu, smutku, zwątpieniu, tęsknocie, zranieniu, złości, depresji, nie tracić woli i sensu życia, by wciąć potrafić cieszyć się z rzeczy prostych i przyjemnych, zachwycać pięknem, doceniać chwile z bliskimi. Nadziei, która jest silniejsza niż lęk, niepewność i wszelkie kryzysy. Miłości, byście umieli kochać siebie i innych. Wiary w dobro, bo ono ma moc ulepszania świata i każdy drobny gest do tego się przyczynia. 

Niech każdy dzień będzie dla nas takim narodzeniem się na nowo. Z ciekawością, z otwartością, z nadzieją.

sobota, 13 kwietnia 2024

Mnich i Robot - Becky Chambers, czyli Psalm dla zbudowanych w dziczy oraz Modlitwa za nieśmiałe korony drzew

Sobota i czas na fantastykę, tym razem mocno nietypowo. Pozornie bowiem seria wygląda na coś mało poważnego i młodzieżowego. Oryginalne tytuły (prawda że piękne?), ciekawy pomysł, spora dawka pytań filozoficznych pojawiających się w trakcie lektury, humor, klimat tych opowieści - wszystko to zachwyciło mnie, urzekło i dostarczyło masę przyjemności. Piszę jedną notkę o obu tomach, bo raczej nie wyobrażam sobie czytania ich w oderwaniu od siebie.
A zdecydowanie gorąco polecam oba, bo to jedna z lektur która w tym roku zapadła mi głęboko do serducha. 

Są pewne rzeczy, które może i trochę uwierały, ale o nich za moment. Najpierw o zachwytach. A może jeszcze na początki dwa cytaty ze zdań otwierających oba tomy cyklu :) One trochę pokażą Wam dość specyficzną atmosferę tego co napisała Becky Chambers.

Problem z wypierdalaniem z lasu polega na tym, że jeśli nie jesteś bardzo szczególnym lub bardzo rzadkim typem człowieka, wkrótce zaczynasz rozumieć , dlaczego ludzie opuścili te tereny.

Czasem człowiek dochodzi do takiego punktu, kiedy po prostu trzeba spierdolić z miasta.

To bynajmniej nie jest tak, że to będzie stek bluzgów, rzecz prosta i głupawa. Te zdania raczej pokazują pewien kierunek - wyprowadzić trochę czytelnika ze strefy komfortu, wybić go z jego przyzwyczajeń. Z jednej strony pokazują tęsknotę jaka jest w jednym z dwóch głównych bohaterów - szuka swojego miejsca, odpowiedzi na swoje pytania, czasem idąc tam, gdzie nikt by nie poszedł. Z drugiej pokazują też, że nie ma on w sobie natury buntownika, raczej zwykle wybiera wygodne życie, bycie z ludźmi, ale jego wewnętrzna potrzeba szukania czegoś więcej, jest silniejsza niż wszystko inne. 

sobota, 23 grudnia 2023

Sprawdzian z miłości, czyli życzenia, a przy okazji lektura tekstów ks. Bonieckiego do polecenia

Jak co roku znikam na chwilę z przestrzeni wirtualnej, bo przecież nie powinna nam zajmować tyle
czasu, a święta mocno przypominają o tym co bardziej istotne. Nawet jeżeli w Sieci szukam głównie dobra, to i tak ważniejsze jest żeby nie przegapić kontaktu z drugim człowiekiem w cztery oczy. Bo potrafimy nawet bliskich mijać, goniąc nie wiadomo za czym...

Najpierw więc życzenia, a potem jeszcze krótko o polecanej lekturze. 

Dużo zdrowia i dobrego czasu spędzonego z bliskimi w pełnej ciepła i miłości atmosferze,
pokoju
i nadziei w Waszych domach i sercach.

W całym szaleństwie, kłótniach i gonitwie, które bywają wokół nas,
zachowajmy cierpliwość, pogodę ducha, życzliwość i uśmiech.

Niech ten czas świąteczny uświadomi nam raz jeszcze to, że najważniejsze jest to, by nie czuć się samotnym i niepotrzebnym, by czuć sens i radość życia. Żadne używki, największe pieniądze, kariera, nie wypełnią tej pustki tak jak miłość. Jak ją znaleźć? Ano nie szukać jej dla siebie, ale być uważnym na innych, którzy jej szukają. Nie przechodzić obojętnie wobec nikogo kto mówi: nikogo nie obchodzę, nie jestem ważny, nikt się mną nie interesuje, kto wymaga wsparcia. Obojętnie, czy to małe dziecko, dorosły, czy staruszek, rodak czy imigrant... Jeżeli będziemy mieli otwarte oczy i serca, jeżeli wyrwiemy się z naszego egoizmu, zmęczenia, frustracji, odnajdziemy i miłość. 
Czego i Wam i sobie życzę. 

poniedziałek, 16 października 2023

Zabójca szwoleżerów i inne opowiadania - Bogusław Chrabota, czyli humor, śmierć i metafizyka

Miłe zaskoczenie. Nie jest łatwo zaciekawić lub zauroczyć krótką formą, bo jeżeli pomysł jest dobry, zawsze chciałoby się więcej i pozostaje niedosyt. Tymczasem Bogusław Chrabota zaprasza nie tylko w podróż po świecie, ale i po epokach, bawi się formą i nie zawsze daje oczywiste wskazówki do odczytania zakończeń. Dzięki temu właśnie to chyba tak bardzo smakuje i zaskakuje. 

Trochę przekornie, z nutką humoru, nie zawsze podsuwając oczywiste odpowiedzi, raczej pozostawiając nas z pytaniami i w stanie lekkiego zdziwienia. Chrabota świetnie się czuje zarówno w rozważaniach na temat poszukiwań estetyczno-metafizycznych, kronikarskich relacjach na temat ludzkiej pychy i głupoty, jak i wydawałoby się prostych historiach, w których ważne jest doświadczenie jakiegoś przełomu, przemiany.

Jego bohaterowie kłócą się z Bogiem, oczekują że dostaną jakieś wskazówki od człowieka na łożu śmierci, walczą, umierają za sprawę lub też kompletnie bez sensu, uciekają z raju, płodzą dzieci na obczyźnie. Jedni są przekonani o swej wyjątkowości, inni wręcz przeciwnie, powątpiewają w jakikolwiek sens istnienia.

środa, 5 września 2018

Chodząca mądrość, czyli trzy pokolenia, dwa psy i poszukiwanie szczęśliwego życia

Deepak Chopra chyba nie jest u nas tak bardzo znany, jak choćby w Stanach. To lekarz, ale chyba bardziej jest znany jako nauczyciel duchowy, filozof, trener rozwoju osobistego i osobowość telewizyjna. Sięgając do religii wschodu, chrześcijaństwa, medytacji i ćwiczeń psychologicznych, prowadzi różne treningi, wykłady i szkolenia na temat harmonii w życiu, uzdrawiania z traum, stresów, czy uzależnień. Trudno jakoś porównać jego działalność i sławę do kogoś bardziej znanego od nas, bo też mało kto u nas chyba działa jednocześnie w kręgach biznesowych, pisze książki psychologiczne, w tak wyraźny sposób odwołując się do religii i filozofii. Nawet jeżeli to nazwisko nic Wam nie mówi, nie obawiajcie się, bo ta książka nie jest żadnym wykładem, poradnikiem, zestawem gotowych mądrości. Nic nie stoi na przeszkodzie, by poznać rodzinę Chopra. Sławnego ojca, wokół którego przez wiele lat wszystko się kręciło i syna, który nagle zaczął odkrywać swojego tatę jakby na nowo.

sobota, 18 sierpnia 2018

Elegancja jeża - Muriel Barbery, czyli paryska opowieść o jeżach i kameliach

„Elegancja jeża” Muriel Barbery jest książką nietypową i chyba nie dla wszystkich. Nie ze względu na treść, ale na sposób jej narracji. Zawsze powtarzam, że książki, które snują swoją opowieść są najbardziej wartościowe, a w tej książce dodatkowo ta opowieść jest podparta rozważaniami filozoficznymi, a te nie wszystkich pociągną za sobą, bo wymagają jednak skupienia się na nich, docenienia ich innego, pełniejszego, odwrotnego niekiedy spojrzenia na to co widzimy, słyszymy, odczuwamy. Początkowo jest to tak inne, że sprawia pewną trudność w odbiorze, ale to tylko w początkowej fazie. Im dalej – tym łatwiej nam się czyta, z cudownym zdumieniem docenia się zarówno treść jak i sposób pisania (bo język jest tu bardzo staranny) jak i formę przedstawienia historii.
Renee jest 54-letnią dozorczynią w bogatym apartamentowcu w Paryżu. Jest wdową z jedną przyjaciółką (portugalską sprzątaczką) i kotem Lwem (na cześć Lwa Tołstoja). Jest osobą niewidzialną dla bogatych właścicieli lokali i mało kto zdaje sobie sprawę, że ta cicha, nijaka dla nich kobieta, bez wyksztalcenia jest osobą, która zgłębia teorie Kanta, potrafi odróżnić malarstwo holenderskie od włoskiego, ceni sobie literaturę rosyjską i interesuje się japońską sztuką. Czyta, ogląda, analizuje, lubi sobie pofilozofować…

niedziela, 18 lutego 2018

Człowiek, który widział więcej - Eric-Emmanuel Schmitt, czyli kto tam siedzi ci na ramieniu

Zamach terrorystyczny w niewielkim belgijskim miasteczku, którego sprawcą jest muzułmański terrorysta, a ofiarami jest kilkanaście niewinnych ofiar uczestniczących w pogrzebie, w kościele przy rynku. Po takim początku można by się zastanawiać czy Eric-Emmanuel Schmitt postanowił napisać thriller sensacyjny lub też ważną polityczno-społeczną diagnozę problemów dzisiejszej Europy rozdartej między obawami i odruchami miłosierdzia. Nic jednak się nie zmieniło. Słynny dramatopisarz nadal bawi się głównie w filozoficzne i religijne dysputy, na różne sposoby analizuje wolną wolę człowieka, nie przejmując się specjalnie jego rasą, narodowością i wyznaniem. Żeby było zabawniej jako autorytet, który ma pomóc głównemu bohaterowi w znalezieniu odpowiedzi na różne pytania, umieszcza... sam siebie - słynnego pisarza. Ten trochę żartobliwy pomysł, jak się potem okazuje, rozbudowany jeszcze bardziej w finale powieści, może wydawać się ciut przesadzony, pozbawiony skromności, ale w ciekawy sposób zmienia nasz sposób patrzenia, interpretowania całej historii.

wtorek, 18 lipca 2017

Hannah Arendt, czyli o filozofii opowiadać niełatwo

Powoli dochodzę do siebie po trzech dniach na żaglach, odespałem, załatwiam jakieś sprawy zaległe i siadam do notek. Pojawią się dziś pewnie oprócz uzupełnień dwóch naszkicowanych jeszcze nowe - jedna zupełnie nagle pojawił się w głowie, więc będzie coś muzycznego. 
A na razie filmowo. Można to trochę potraktować jako uzupełnienie notki o Fritzu Bauerze, tyle, że tam jednak był potencjał na film z jakimś napięciem - wokół niego było dużo ludzi, którzy nie chcieli jego sukcesów, musiał podejmować działania niezgodne z prawem, bo jego obsesją było doprowadzenie przed sąd sprawców zbrodni hitlerowskich. On był prokuratorem, a tu mamy do czynienia z filozofką, która tych samych ludzi i ich czyny, którzy interesowali również jego, objąć intelektualną refleksją. Wszyscy pewnie znamy jej określenie o "banalności zła", być może ktoś ma za sobą lekturę jej tekstów, tylko jak pokazać w ciekawy sposób kogoś kto zajmuje się głównie pisaniem i myśleniem. I dodajmy paleniem papierosów? No naprawdę, ci intelektualiści są tacy mało ciekawi gdy obserwujemy ich niekończące się dyskusje i poza tym nic na ekranie się nie dzieje. 

sobota, 23 maja 2015

Kot rabina, czyli lepiej z nim nie zaczynajcie dysputy

Kurcze, zdecydowanie za rzadko sięgam po komiksy... A to taka frajda. Tylko skąd je brać, jeżeli nie wszystkie biblioteki je mają w ofercie, a w księgarniach ceny po prostu z kosmosu. Po lekturze Kota rabina naprawdę mam jednak ochotę wygospodarować trochę miejsca na swoich półkach na albumy komiksowe. Czemu u nas uważa się, że to dobre dla dzieci, młodzieży, ale na pewno nie dla dorosłych? Wszak animacje oglądamy i zachwycamy się nimi, tam nie ma już marudzenia, że to dziecinne, bo są produkcje, które są skierowane raczej właśnie dla widzów dorosłych. I zachwycają pomysłem, wykonaniem, humorem, przesłaniem. Z komiksami jest podobnie, tylko wciąż jest to rzecz raczej niszowa, nie widać ani tylu recenzji, omówień, nakłady są niskie, ceny wysokie, a i miejsc gdzie to można zdobyć niewiele.
Album autorstwa Joanna Sfara tylko na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z tym co powszechnie u nas rozumiane jest pod hasłem komiks, czyli prostymi obrazkowymi historiami. Ileż tu jednak inteligentnego humoru, przewrotnej ironii, rozważań filozoficznych i religijnych dysput na temat tego co powinno być ważniejsze - litera prawa czy jego duch. Bóg daje prawo mojżeszowe, ale daje też serce i rozum, by wtedy, gdy jest to konieczne, kierować się właśnie nimi, bo przecież wiara nie powinna być męką i więzieniem, ale właśnie dawać prawdziwą wolność i pokój serca.

piątek, 15 maja 2015

Źródło, czyli chciało by się żeby miłość trwała wiecznie


Darren Aronofsky to reżyser, który dość wysoko jest na mojej liście twórców, których chce obejrzeć wszystko co tylko stworzyli. Jak widać po tym tytule, nie zawsze jednak oryginalność i talent idą w parze z efektem końcowym, który dla widza jest strawny. Co z tego, że reżyser wie co chciał opowiedzieć, skoro oglądający nie specjalnie potrafi to wyłapać? Nagle okazuje się, że do czegoś mało skomplikowanego dorabia się wizję, która ma stworzyć wrażenie niesamowitej głębi.
Źródło mogę spokojnie postawić na półce z napisem "dziwne" i jakoś nie specjalnie mam ochotę do niego wracać. Pewne rozwiązania i obrazy są ciekawe, ale całość mnie po prostu nie przekonuje.

sobota, 25 kwietnia 2015

Tajemnica Pani Ming - Éric-Emmanuel Schmitt, czyli lekcja szczęścia z Konfucjusza


Wciąż odkładam pisanie o Krakowie, ale to dlatego, że nawet specjalnie nie ma kiedy zdjęć przejrzeć, bo wciąż się coś dzieje. Jak nie praca, to sprzątanie, jak nie obowiązki domowe to kupowanie roweru dla córki, jak nie zakupy to znowu kolejne Ciastko z bajką. O naszych lokalnych akcjach wymiany książek już chyba blogu pisałem (zainteresowanych zapraszam na 


FB - Półki do Spółki), a oprócz tego, że robimy takie nasiadówki w kawiarni w miłej atmosferze, to dołączyliśmy też ten projekt do spotkań dla dzieci, organizowanych cyklicznie przez lokalne stowarzyszenie. Odbywa się to w skrócie tak: jest jakaś znana osoba, która dostaje do przeczytania bajkę, wokół niej buduje się cały program spotkania - piosenki, zabawy, konkursy - prawie dwie godziny dla całych rodzin. W dodatku integracja, bo spotkania odbywają się różnych miejscach - przedszkolach, szkołach, knajpach itp., więc za każdym razem nowi ludzie włączają się do pomocy. Frajda mówię Wam! To takie okazje, że nie tylko nie musimy się wstydzić przed Warszawiakami, że oni mają tyle atrakcji, a u nas nic, ale tu odwrotnie - oni mogą nam zazdrościć. Jak kilka osób może zarazić innych pozytywnych wariactwem.

A dziś - jak widać na fotkach. Spotkanie w klimatach francuskich i kulinarnych (było smażenie naleśników na słono i na słodko). Pascal Brodnicki - merci beaucoup!
Ale żeby notka nie była bez jakiejś pozycji do polecenia, opisania, dziś jeszcze parę słów o książce. Eric-Emmanuel Schmitt ma już w Polsce pokaźne grono wielbicieli i raczy ich dość regularnie nowymi tekstami. I jest z nim trochę jak z Coelho, czy wcześniej z Whartonem - z góry wszyscy mniej więcej wiedzą czego mogą się po nim spodziewać. Będą uczucia, będzie odrobina filozofii i mądrości życiowych, a wszystko przybrane w formę powiastek o życiu - spotkanie, które otwiera oczy, mentor, jakieś wydarzenie odwracające wszystko do góry nogami. Opowieści o niewidzialnym...

niedziela, 22 marca 2015

Jacek Dukaj - Starość Aksolotla, czyli czy androidy mogą czuć nostalgię


Nie sądziłem, że będę miał z najnowszą książką Jacka Dukaja taki kłopot. I nie chodzi mi nawet o styl w jakim to jest napisane, bo przecież autor przyzwyczaił nas już do tego, że traktuje swojego czytelnika bardzo poważnie - stawia przed nim pytania, wyzwania intelektualne, filozoficzne, unikając jednocześnie łatwych odpowiedzi i prostych historii.
Tym razem zgrzytnęło mi jednak trochę przy promocji tej książki. Nie wiem na ile zamierzenia autora są zbieżne z efektem końcowym i czy wszystko dobrze przemyślał, ale zamiast zapowiadanej rewolucji, pierwszej nowoczesnej książki 2.0, otrzymujemy mini powieść z ciekawymi dodatkami. Może to rzeczywiście jakiś przełom, pierwszy krok, a następne będą odważniejsze, jednak wyszło średnio i to z kilku powodów. 

piątek, 19 grudnia 2014

Sunset Limited - Cormac McCarthy, czyli czy widzisz światełko w tunelu?

Nie uporam się z porządkami przed świętami..  Ani w domu, ani na blogu. Ale może lepiej sobie pewne rzeczy odpuścić, by nie zepsuć czegoś ważniejszego?  
Niedługo przyjdzie czas na jakieś subiektywne podsumowania, ale to już może w ostatnim tygodniu tego roku. Na dziś i jutro klasycy zza oceanu. 
McCarthy to dla wciąż wyzwanie i zagadka. Dwa tytuły, zresztą tak różne od siebie nie dają mi możliwości, by móc powiedzieć, że go już rozgryzłem. Wciąż mam wrażenie, że więcej w mojej głowie jest opinii na jego temat innych ludzi, przeczytanych recenzji, niż własnych odczuć. Kiedyś w jakimś komentarzu pod moją notką ktoś fajnie podsumował, że jego twórczość nie sprawia przyjemności, ale fascynuje. Jak mało kto potrafi pisać pięknym językiem o tak mało przyjemnych sprawach, że aż się człowiek zdumiewa tymi kontrastami. W przyszłym roku obowiązkowy powrót do tego autora! 

Sunset Limited trudno nazwać książką - to tekst dramatu, raptem niewiele ponad 100 stron dialogu rozpisanego na dwie role. Czy warto więc po nią sięgać? Może po prostu lepiej zobaczyć kiedyś to na deskach teatru lub sięgnąć po świetną ekranizację, o której już kiedyś pisałem?

czwartek, 26 kwietnia 2012

Śniadanie z Sokratesem, czyli rozważania o życiu codziennym

Kolejna rozdawajka - książka czyta się nieźle i jeżeli tylko lubicie takie rozważania i nie lektury z fabułą, zapraszam do rozdawajki. Poniżej zamieszczam krótką notkę swoją oraz tekst reklamowy  od wydawnictwa. Książkę wydaną przez Carta Blanca otrzymałem od firmy Alecs Red House.
By ją otrzymać wystarczy, że wyrazicie chęć zdobycia książki (anonimowych jak zwykle proszę o e-maile) pod tym postem. Czas do niedzieli.
Chociaż miałbym dla Was propozycję. Zabawmy się w sprawdzenie naszej wiedzy na temat filozofii i słynnych myślicieli :) Czy znamy ich tylu by wypełnić cały alfabet? Podrzucajcie swoje propozycje, a ja będę systematycznie uzupełniał listę - można po kilka propozycji do każdej literki. Ja zaczynam od A.

Filozofia kojarzy nam się głównie z mało strawnymi teoretykami, którzy dzielą włos na czworo, szukają kota w ciemnym pokoju, próbują znaleźć na wszystko definicję i wyjaśnienie. Może powodem jest niewielka ilość przystępnych publikacji, która pokazywała by sens stawiania pytań "dlaczego", pewnie jeszcze bardziej brak ludzi, którzy z pasją by o tym młodym ludziom opowiadali - nie tylko o historii filozofii, ale właśnie o próbie wyjaśniania świata w którym żyjemy obecnie. Gdybyśmy zarażali młodzież umiejętnością stawiania pytań, szukania odpowiedzi, kierowania się refleksją przy podejmowaniu różnych wyborów - pewnie tych sterotypów w ocenie filozofii byłoby mniej.
Raz na jakiś czas na naszym rynku wydawniczym pojawiają się pozycje lekkie i popularne, które mają przybliżyć i oswoić czytelnikom to zagadnienie. Umiłowanie mądrości mogliśmy już kiedyś rozważać przy odniesieniu do Kubusia Puchatka, życia górali, czy funkcjonowania zwierząt w stadzie... "Śniadanie z Sokratesem. Filozofia na talerzu" Roberta Rowlanda Smitha wpisuje się właśnie w ten nurt popularyzacji.
To co może zaskakiwać to pomysł by wpisać odniesienia do filozofii nie do jakiejś lektury, cytatów, ważnych wydarzeń, ale do rytmu zwyczajnego dnia przeciętnego człowieka. Pobudka, śniadanie, droga do pracy, kąpiel, urlop, oglądanie telewizji, lunch z rodzicami, kłótnie czy seks. Okazuje się, że wszystko może stać się inspiracją do rozważań nad sensem istnienia, świadomych wyborów i ukazania różnych wartości i zagadnień w zupelnie nowym świetle. Żadna nawet z prostych czynności nie jest przecież wolna od pewnych dylematów, dodatkowych znaczeń, nie do końca artykułowanych czy przemyślanych celów, wpływów, kosztów. Czyta się to naprawdę fajnie, choć od razu musze zaznaczyć, że nie wszystkie rozdziały udało się wypracować równie ciekawie (jednym z moich faworytów jest rozdział o czytaniu książek), w niektórych wyszło troche mętnie.   
Autorowi na pewni nie brak erudycji i poczucia humoru (ale w końcu jest nie tylko pisarzem, alerównież wykłada i prowadzi programy telewizyjne). Czuje się, że to gawędziarz, który spokojnie może łączyć klasyczną myśl filozoficzną z psychoanalizą, psychologią humanistyczną, elementami religii, bohaterami popkultury, tak abyśmy różne zagadnienia lepiej zrozumieli, bawi się cytowaniem różnych poglądów, definicji i zestawia je czasem w zaskakujący sposób. Kolejne rozdziały - felietony nie są długie, można więc porcjować sobie całość, a napisane to jest lekko i bez nadużywania trudnego do przyswojenia dla laika słownictwa.     
Czy mam jakieś, ale do tej pozycji? Jeżeli coś mnie denerwowało to może żarty i instrumentalne cytowanie w niektórych fragmentach refleksji autora nawiązaujących do religii. Kilka razy odniosłem wrażenie, że autor bawi się różnymi myślami kompletnie wyrwanymi z kontekstu i stawia je na równi z koncepcjami naukowymi tylko po to by je ośmieszać. Nawet jeżeli przekazywanie pewnej tradycji i wartości w religii moża potraktować jako element zmieniający społeczne myślenie, fukcjonowanie ludzi to trudno go przecież rozpatrywać w oderwaniu od tego co dla ludzi wierzących jest źródłem tych wartości (bo przecież nie tylko rozum jak w filozofii). Można znaleźć trochę takich sfomułowań, które mogą dziwić np. czemu droga krzyżowa kojarzy się autorowi jedynie z histerycznością. W niektórych fragmentach książki mam też wrażenie, że autor dobierał sobie różne teorie trochę na siłę, wyszlo nieszczególnie i tu nawet nie chodzi o zawiłość wywodów, ale o wybiórcze traktowanie różnych myślicieli i ich poglądów. Sprawia to wrażenie momentami wariacji na zadany temat, ale pisanych ad hoc i niedokończonych.
Całość jednak to ciekawa intelektualna zabawa - nie tylko dzięki przypominaniu sobie różnych postaci, teorii, ale bawiąc się sposobem w jaki autor wykorzystuje je zestawiając z naszą codzianną rutyną - od jazdy komunikacją miejską, planowaniem urlopu, prysznicem, czy wręczaniem rachunku przez kelnera.
Oczywiście to raczej nie tyle kompendium wiedzy, ale raczej przystawka, która ma zachęcić do dalszych poszukiwań i przede wszystkim pokazać, że filozofia nie musi być nudna i oderwana od życia. Więc nawet jeżeli podobnie jak mi po lekturze po kilku tygodniach niewiele Wam w glowie zostanie, warto zobie np. wyciągnąć bibliografię, którą dołączył autor na końcu.
Kogo zainteresuje książka może zainteresuje też ta inicjatywa
  
Robert Rowland Smith w „Śniadaniu z Sokratesem” zaprasza czytelnika na filozoficzną ucztę. Na czytelników czeka  nie tylko tytułowe śniadanie, ale spory posiłek złożony z wielu dań. Z pomocą kolejnych myślicieli i filozofów, Smith zastanawia się nad sensem kolejnych codziennych aktywności: wstawania, drogi do pracy, samej pracy, jedzenia, czytania, oglądania telewizji, zakupów, kąpieli, seksu, kłótni z partnerem, lunchu z rodzicami, snu itd. W ten sposób odkrywa, jak dużo wielkie umysły miały do powiedzenia na temat naszych powszednich dylematów. Czytelnik zaś ma szansę dostrzec, że filozoficzne idee nie są alchemiczną recepturą dla wtajemniczonych. Smith nie ma bowiem ambicji przedstawienia całych systemów filozoficznych, a jedynie przywołuje odpowiednie koncepcje - takie, które mogą posłużyć zrozumieniu analizowanej sytuacji. Dzięki temu możemy zobaczyć zaskakujący sens tego, co robimy, a znajdując odpowiedzi na niektóre dręczące nas pytania, możemy zdecydować, na co w życiu warto poświęcić energię, a co ominąć z pełnym satysfakcji uśmiechem.

a oto i nasz lista sprawdzająca ilu znamy sławnych myślicieli
A Awicenna, Arystoteles, św. Anzelm, św. Augustyn, Aureliusz Marek, Anaksagoras
B Bacon, Berkeley, Bauman Zygmunt, Budda,
C Cyceron, Camus
D Diogenes, Darwin, Demokryt, Derrida
E Epikur, Engels
F Fromm, Feuerbach, Fichte
G Galileusz, Gandhi
H Heraklit, Hobbes, Hume, Hegel
I
J Jones John Robert, Jung
K Kartezjusz, Kierkegaard, Kołakowski, Kant
L Leibnitz, Locke, Lao-Tse
M Marks
N Nietzsche, Newton 
O Ockham,
P Pascal, Plutarch, Platon, Pitagoras, Plotyn
R Rusell Bertrand, Rosseau
S Sokrates, Spinoza, Szyszkowska, Schopenhauer
T św. Tomasz, Tatarkiewicz, Tales z Miletu, Tishner
U
W Wittgenstein Ludwig,
Z Zenon z Kiton, Zenon z Elei