Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Hańba! Hioba Dylana w Hydrozagadce, czyli za kim idziesz ziom?

Drugie spotkanie na żywo z zespołem Hańba! tym razem jednak w zupełnie innym klimacie, bo współpraca z Hiobem Dylanem sprawiła, że ich wspólna trasa nie odbiera im energii, na pewno jednak trochę zmienia nastrój i muzykę. 

Zamiast jednego koncertu mamy więc aż 3 odsłony: najpierw Hiob Dylan ze swoim repertuarem, potem Hańba! z tym do czego nas już przyzwyczaiła, a na końcu grają razem numery ze wspólnej płyty. Folkowa melodia i punkowska energia w połączeniu z country i folkowymi, prostymi numerami opartymi na banjo? Okazuje się że to wcale nie tak niemożliwe jak by się mogło wydawać. Co prawda wspólny repertuar to głównie zasługa gościa, który jest znany z tego że występuje w głowie wilka, mam wrażenie że chłopaki jednak fajnie poczuli się w tej trochę innej odsłonie muzycznej i dołożyli do tego trochę swojej wściekłości. 

I wiecie co? Aż trudno mi powiedzieć która z tych 3 części koncertu była najlepsza. 

poniedziałek, 9 lutego 2026

HÉR - Monochrome, czyli surowość północy i jazzowe szaleństwo

W ubiegłym roku muzyki na Notatniku było niewiele, na pewno jednak dużym zaskoczeniem było dla mnie pojawienie się jazzu (m.in. Omasta) nie tylko w trakcie roku, ale i w podsumowaniach (Nene Heroine). A przecież dotąd tego nie słuchałem w większych dawkach, nie rozumiałem, drażniło mnie. Teraz odkrywam po raz kolejny jak różne oblicza może ta muzyka mieć. W wykonaniu gdańskiego zespołu HÉR przenosi ona nas w bardzo zaskakujące klimatu - surowej północy, nordyckiej mitologii, ale i jakiegoś world music przypominającego wciągające i transowe melodie tworzone przez ukochane przeze mnie od lat Dead Can Dance. 
 

Co kawałek, to zaskoczenie. No bo jest i gardłowy śpiew, są jazzowe wariacje na skrzypcach, ale jest i rytm, bardziej mroczny, rockowy, z wokalem opowiadającym jakąś historię. Ich odniesienie do Islandii, do dalekiej północy, czuje się w tej muzyce, czyni odsłuch podróżą w jakieś fantastyczne krainy. 

poniedziałek, 2 lutego 2026

Za kim idziesz - Hańba, Hiob Dylan, czyli orkiestra uliczna tym razem bardziej po amerykańsku

Najnowszy krążek Hańby to efekt współpracy z Hiobem Dylanem, songwriterem który od kilku lat zdobywa popularność na polskich scenach ze swoim banjo. Sporo tu jego numerów (jak choćby Polska B), ale w zupełnie innych aranżacjach, z szalonym rytmem, energią i naturalnością jaka z tego materiału bije. 

Chłopaki z Hańby, dotąd znani z radykalnych tekstów, punkowo-folkowej muzyki, tym razem trochę skręcają ku amerykańskim brzmieniom, to wciąż jest jednak muzyka ulicy. Rytm, melodia, instrumenty nie wymagające żadnego prądu, nagłośnienia, po prostu czysta zabawa. Tyle że więcej country i bluegrass z punkową energią. No może klarnet i akordeon sprawiają że to wciąż jest takie nasze, swojskie. 

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Vetrarsól - Árstíðir, czyli czasem wystarczy głos

Muzyczny poniedziałek i po raz kolejny coś zupełnie nowego. Czasem w skrzynce pocztowej można znaleźć zadziwiające rzeczy - tym razem inspiracją do poszukiwań muzycznych była informacja o trasie koncertowej islandzkiego zespołu Árstíðir. 
 

A że koncerty w Polsce są właśnie na dniach - dziś Wrocław (bilety https://bkb.pl/168572-429e3) jutro Kraków (bilety https://bkb.pl/168844-90c5b) a potem jeszcze Poznań, ale zdaje się wyprzedany, to nie mogę odkładać tej notki. 

I choć widzę że panowie zmieniają trochę swoją muzykę - bo część nagrań spokojnie można by potraktować jako indie, pop, z odrobiną folku, postanowiłem napisać o najnowszym krążku, który mnie mocno zaskoczył. Tu praktycznie nie ma instrumentów, choć zwykle chyba panowie na nich grają, a słyszymy tylko i wyłącznie głosy. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Wszechświat nas tańczy - Soboń, czyli cisza, deszcz, radość, wybuch, niebo

W poszukiwaniu czegoś w miarę świeżego na poniedziałkowy kącik muzyczny, wygrzebałem ubiegłoroczną premierę zespołu Soboń, czyli Jaro Sobonia i przyjaciół. Album interesujący, poetycki, trochę muzycznie odbiegający od tego co w ramach pop-rockowych rzeczy u nas się promuje. 
A może nie tyle muzycznie, co wokalnie? Soboń często bowiem buduje na linii melodycznej bliższej pieśniom religijnym czy ludowym, niż temu co współcześnie dominuje. W jego balladach czuje się jakąś nostalgię, ale i pewne napięcie w głosie. 

Chwilami to trochę jak pozytywka, gdzie wciąż wraca do nas pewien motyw, gdzie wznosimy się i opadamy, tyle że tu są jeszcze teksty, w które warto się wsłuchać. 

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Warszawskie Combo Taneczne - Pamiętam Twoje oczy, czyli o koncercie i płycie słów kilka

Tydzień temu o koncercie z Muzeum Powstania Warszawskiego, a dziś koncert z 1 sierpnia, ale mniej typowy. 

Warszawskie Combo Taneczne od początku istnienia gra w rocznicę powstania, tym razem jednak zaproponowało w trakcie koncertu w Łazienkach Królewskich trochę inny repertuar. 

Wciąż było sentymentalnie i nie brakowało wspomnień tych, którzy zginęli w Powstaniu albo w trakcie wojny, jednak piękne jest to, że pamięć o tym co tworzyli, czym żyli wciąż może trwać. 


I to jest pewnego rodzaju fenomen - odradzająca się moda na granie muzyki z międzywojnia, pięknych kompozycji, których wtedy słuchali nasi pradziadkowie, dziadkowie. Kapela założona m.in. przez Jana Emila Młynarskiego najpierw była nastawiona jedynie na granie koncertów, przypominanie tej muzyki, ale z czasem zachęcana przez ludzi zaczęła nagrywać płyty. I oto obok piosenek nawiązujących do Warszawy, do Powstania mieliśmy piękny secik z materiałem z nowego krążka. 

poniedziałek, 28 lipca 2025

Karolina Cicha&Patrycja Betley, czyli rzeka, źródła, pamięć

Zupełnie nieplanowany koncert w moim miasteczku - niby wiedzieliśmy że cykl letnie granie to fajna sprawa, ale różne obowiązki raczej skłaniały nas z rezygnacji z tego konkretnego wieczoru. No i szczerze: jakoś fragmenty jakie widzieliśmy w sieci, nie porywały.

Powiedziałem sobie: wpadnę rowerem, najwyżej jak potwierdzi się to, że będzie mało ciekawie, to szybko wrócę. 

I zostałem do końca... 

To była magia!

niedziela, 22 czerwca 2025

Kapela ze wsi Warszawa&Bassałyki - Sploty, czyli stare i nowe

Zamieniam kolejność i z poniedziałkowego wątku muzycznego notka już dziś a jutro może powieść. Albo i dwie jak starczy czasu i aktualizacja wszystkich spisów. 

Właśnie wróciłem z kolejnego koncertu Kultu, ale tym razem o innej muzie. Aż dziw że dopiero teraz na Notatniku Kapela ze wsi Warszawa. Przecież słucham ich od czasu do czasu, a folkowo robią kapitalne rzeczy od lat. 

O "Splotach" warto napisać bo właśnie ten krążek zdobył nagrodę najlepszej płyty folkowej ubiegłego roku. Dziesiąty album tego zespołu, ale dość nieoczywisty, bo sporo się tu dzieje na styku z bardziej nowoczesnymi brzmieniami - są dęciaki, jest reggae, jest elektronika... Skoro Trebunie mogli to czemu nie spróbować z muzyką tradycyjną nie tylko z gór? 

poniedziałek, 24 lutego 2025

Prorok Ilja - Patriarkh, czyli podróż do Wierszalina, ale w skórach i z agresją

Poniedziałek - czas na muzykę. Dziś ostrzegam że będzie bardzo ostro. Chyba nawet dla mnie chwilami to jest ponad moją normę natężenia do zaakceptowania, mimo że przecież lubię ostre dźwięki. Black metal to jednak nie moja bajka. 

Czemu więc piszę o tym krążku? Bo uwielbiam nawiązania do folku, łączenie zupełnie innych bajek muzycznych, a tu właśnie coś takiego otrzymujemy. Prawosławne śpiewy, dawne instrumenty, melodeklamacje Adama Struga no i napierdalanie na maksa, ten ryk za którym nie przepadam. Ależ mieszanka. Na pewno nie do zniesienia dla uszu, które wolą harmonię, bo po chwili zachwytu, będą zszokowani i będą chcieli natychmiast uciekać.  

Oczywiście nie jest tak ostro cały czas - to właśnie klimat jest mocną stroną tej płyty - chóry zarówno męskie jak i żeńskie, zwalnianie tempa, mistyczna atmosfera. Ale gdy już wchodzą gitary i zaraz po nich często ten charakterystyczny blackmetalowy wokal, z którego za cholerę nie zrozumiesz ani słowa, nagle ze świątyni jesteś zabierany wprost do piekła.

poniedziałek, 20 stycznia 2025

Droga Ciszy - Beata Bartelik, czyli smakować życie

Obiecywałem Wam coś muzycznego z zupełnie innej bajki niż tydzień temu, no to łapcie.
Beata Bartelik. Kto jeszcze pamięta rok 1987 Festiwal w Opolu, gdy wygrała swoją piosenką rywalizując z m.in. Felicjanem Andrzejczakiem, Andrzejem Zauchą, Grażyną Łobaszewską, Alicją Majewską, Zdzisławą Sośnicką, Haliną Frąckowiak. Ale nie chodzi o powracanie do dawnych kompozycji, nawet w nowych wersjach, a o nowy materiał. Pewnie niewielu zwróci na niego uwagę, przemknie gdzieś wśród tysięcy innych płyt, bo to takie mało współczesne, brakuje pazura, kontrowersji. 
A mi właśnie podoba się spokój jaki jest w tej muzyce, łagodność i zwiewność. To takie melodie które otulają delikatnie, bujają pod wieczór, gdy ma się ochotę na jazz, na coś wyciszającego.

No i jeszcze coś jest w tej płycie co nie mogło umknąć mojej uwadze.

wtorek, 3 września 2024

Hiraeth - James Harries, czyli a może tak kameralny koncert

Poniedziałek z dawką muzyki. Dziś spokojnie, trochę nostalgicznie, ale nie bez przyczyny. Artysta o którym dziś, wpada niedługo do Polski na trasę koncertową i może kogoś namówię żeby zajrzeć na jego występy? 

Za trasą Jamesa Harriesa stoi Borówka Music, więc na pewno nie będzie banalnie - to ci zakręceni ludzie, którzy potrafią zorganizować koncerty w prywatnych domach albo w jeden dzień zapewnić ci kilka występów :) Dla nich nie ma nic niemożliwego. Więcej detali - kliknij tu.


James Harries dobrze wpisuje się w to co zwykle dzieje się na ich trasach - wybierają artystów, którzy nie boją się stanąć przed publiką z gitarą i mikrofonem, bez tysięcy nowinek, ulepszaczy, zaplecza itp. To songwriterzy, którzy chcą dzielić się muzyką, swoją wrażliwością, niezależnie od barier językowych - bywa kameralnie, nostalgicznie, ale bywa też radośnie i na pełnej petardzie.

czwartek, 8 sierpnia 2024

Na Podlasie, czyli U Pana Boga przy stole i Przewodnik po krainie otwartych okiennic

Dziś wyruszyliśmy rodzinnie na krótki wypad na Podlasie, więc i na Notatniku niech pojawią się kolejne dwie książki od Wydawnictwa Paśny Buriat, które skupione jest właśnie na tym regionie kraju. Przypominam pierwszą notkę gdzie pojawiły się zarówno kulinaria jak i trochę informacji o regionie Suwalszczyzny (kliknij tu), a dziś raczej południe.

U Pana Boga przy stole to był pierwszy przewodnik po lokalnych przysmakach Podlasia, autorstwa Pawła Kotwicy i Michała Skoczka. Przemierzają o różnych porach roku cały ten region, podpytują lokalsów, szukają poleceń na forach dla smakoszy, a potem biesiadują, nie ograniczając się raczej do skubnięcia po kawałeczku.  
Warto więc ostrzec, że przy lekturze może Wam ślinka polecieć, bo wszystko co zamówią fotografują, a smaki i swoje wrażenia opisują tak barwnie, iż samemu ma się ochotę natychmiast na zjedzenie czegoś wyjątkowego. 


No właśnie - wyjątkowego, bo niezależnie czy to przydrożne bary, kuchnia regionalna czy pięciogwiazdkowe lokale, autorzy szukają dań lokalnych, specyficznych dla Podlasia i wschodniej Polski. Zapijają kwasem chlebowym, albo i mocniejszymi trunkami, a my się nie możemy nadziwić ich możliwościom, bo pewnie każdy z nas po babce, kartaczach, pierogach nie dałby rady już nic więcej przełknąć a dla nich to zwykle przekąska...

piątek, 23 lutego 2024

Live in Carthage - Myrath, czyli egzotycznie i jakże ciekawie

Nie jestem znawcą muzyki metalowej, najczęściej sięgam po łagodniejsze klimaty, ale jeden z postów w skrzynce pocztowej mnie zainteresował na tyle, że zacząłem sprawdzać i nie ukrywam, że wpadła mi ta muza w ucho. Tunezja, elementy folkowe ze świata arabskiego i ostre gitary? Przecież to brzmi zaskakująco, prawda?
W oczekiwaniu na ich najnowszą płytę, która zdaje się ma pojawić się 8 marca, sięgam po album poniekąd przekrojowy, oddający ich umiejętności i pomysły, czyli album koncertowy.

Rzymski amfiteatr, siedem tysięcy publiki, która zna zespół, bo przecież grają u siebie, więc atmosfera kapitalna. Możemy jedynie domyślać się, że metalowcom w Tunezji raczej łatwo nie jest, więc fajnie, że ktoś ich zauważył, dał szansę i w tej chwili mogą promować swoją muzykę na całym świecie. 

piątek, 22 grudnia 2023

Still Life - Postman, czyli kameralne krajobrazy i dźwięki

Święty Mikołaj przyniósł zupełnie niespodziewany prezent - czarny krążek z muzyką Postmana, czyli ukraińskiego muzyka Kostiantyna Pochtara. Płyta już jakiś czas temu snuła się u mnie na spotify, ale cieszę się jak mysz do sera, że będę miał ją też w trochę bardziej ekskluzywnej wersji.

Multiinstrumentalista i songwriter, dzielący swoje artystyczne życie między Kijowem i Wrocławiem, nagrywa po angielsku, ukraińsku, ale na koncertach podobno świetnie posługuje się językiem polskim, nic więc dziwnego że od jakiegoś czasu trochę u nas o nim głośniej. 

Niedługo rusza kolejna trasa koncertowa, będzie więc można na żywo przekonać się o tym jaką atmosferę potrafi wytworzyć dzięki swojej muzyce. Artyści współpracujący z Borówka Music słyną z tego, że zarówno większe kluby jak i malutkie mieszkanka (bo grają też i tak), stają się cudowną okazją do spotkania nie tylko artystycznego, ale i towarzyskiego. Wrażliwość i sztuka z jednej strony, otwartość i entuzjazm z drugiej :) Przepis na koncert, który się pamięta.
Póki co spróbujcie jeszcze płyty!

niedziela, 8 października 2023

rozkiedyś - Svahy, czyli oj dziewczyny

Niby staram się pisać o muzyce wtedy gdy mam materiał w formie longplaya, ale od czasu do czasu warto napisać i o EP-ce jeżeli na płytę dłuższą trzeba jeszcze poczekać. A tym razem moim zdaniem warto. Zawsze cieszę się jeżeli elementy polskiej muzyki ludowej uda się przemycić do świadomości powszechnej, a już jeżeli to jest folk w tak czystej postaci jak prezentuje to Svahy, to już w ogóle frajda. A można się cieszyć, że niedługo będzie tego jeszcze więcej, a to wszystko za sprawą filmów - Svahy współtworzyło soundtrack do Znachora, a już pokazują się też pierwsze nagrania z Chłopów, gdzie place maczał nie tylko LUC, ale i Laboratorium Pieśni, Dagadana czy Tęgie Chłopy. 

Svahy to trzy dziewczyny z miasta, które zapałały miłością do tradycyjnej, wiejskiej muzyki, szczególnie tej z Kujaw i okolic północnej Polski. To nie tyle tworzenie własnych kawałków inspirowanych folkiem, ale próba zebrania dawnych piosenek, pieśni śpiewanych choćby po weselach. 

wtorek, 12 września 2023

Music Inspirde by Slavs, czyli niby słowiańszczyzny jedynei szczypta, ale i tak ciekawie

Jakiś czas temu zachwycałem się płytą Mariusza Dudy pod szyldem Lunatic Soul i oto pojawia się projekt, w którym będziemy mogli znowu usłyszeń jego głos i trochę podobnych klimatów. Ale też trochę więcej. Tym razem bowiem ten multiinstrumentalista jest jedynie jednym z kilku gości, którzy się tu pojawiają - wśród innych są m.in. Inga Habiba (Lorien i One Million Bulgarians)czy Krzysztof Drabikowski (z Batushki). I choć być może to właśnie kawałek Swaróg z udziałem Dudy będzie przez wielu uważany za najbardziej reprezentacyjny, czy przebojowy, warto jednak wsłuchać się w całość.
Pierwsze skojarzenie - ale może to ze względu na to jak bardzo ich lubię - Dead Can Dance. Podobny mroczny klimat, inspiracja folkiem, jednocześnie jakiś mistycyzm, trochę transowy, powtarzalny rytm. 
A że lubię takie rzeczy, polecam Wam gorącą ten projekt. Jak spojrzycie na tytuły utworów, od razu rozpoznanie inspirację mitologią dawnych Słowian. W muzyce czasem też uda się to wychwycić, ale to nie jest płyta czysto folkowa.

wtorek, 30 maja 2023

Panny młode - Lor, czyli nie chcemy być Wami

Ostatnia notka majowa i postanowiłem mimo zaległości dać coś w miarę świeżego - płytę, którą odkryłem wczoraj. A reszta? No trudno. 27 tematów przechodzi na czerwiec, wychodzi więc na to, że nie tylko będę miał o czym pisać, ale spokojnie mógłbym zwolnić tempo. Ale zdecydowanie nie chcę. Książek tyle na stosach, tyle rzeczy kusi... Notatnik będzie więc funkcjonował dalej. Codziennie wpis o tym co tam wpadło w ucho, oko, do głowy i do serducha. Bywa słabiej? To traktujcie to jako ostrzeżenie. Nie mam zamiaru szukać na siłę zalet tam gdzie ich nie dostrzegam.
Dzisiejsza propozycja muzyczna to jednak polecenie od serca. I to mimo, że to nie do końca moja muzyczna bajka. Ten projekt jednak zaciekawia mnie zarówno spójnym pomysłem muzycznym, jak i tekstami. Młode dziewczyny, pełne różnych emocji, potrafią przekazać głos mojego pokolenia, które bywa zagubione, potrafi jednak też ze złością powiedzieć jak bardzo wkurza ją otaczająca rzeczywistość jaką zafundowały jej poprzednie pokolenia. Czy to takie dziwne, że tak wielu młodych wybiera ucieczkę, wyjazd, że się odcina od tradycji, od ram w jakie chętnie wcisnęliby ich rodzice i dziadkowie? Czy ktoś z nimi rozmawia o ich potrzebach i uczuciach, poza demagogicznymi zapewnieniami, że niby tańsze mieszkania, niższe podatki, rosnąca płaca minimalna, to rzeczy za które powinni być wdzięczni... Ale nie, to nie jest o polityce! To głos, w którym ważniejsze są oczekiwania, nadzieje i rozczarowania, to nieustanne ocenianie, pouczanie, ustawianie w jakichś definicyjnych ramkach. One głośno mówią o presji bycia idealnym, trudnościach w budowaniu relacji, o hipokryzji, pustych zapewnieniach z jakimi się spotykają ze strony starszych pokoleń.
Powtarzacie "bądźcie sobą", bo nie chcemy być Wami

niedziela, 2 kwietnia 2023

Hańba! czyli jacy Państwo do cholery

Takie koncerty długo się wspomina i to zarówno ze względu na muzykę, jak i atmosferę. Klub Gemba zdaje się planował wszystko w warunkach plenerowych, w podwórku kamienicy Domu Braci Jabłkowskich, gdzie zresztą sami działają, ale pogoda średnia i wszystko zostało przeniesione do środka. I oto kapela, która od początku stylizuje się na buntowników, ma w sobie ducha zarówno punkowskiej rebelii, jak i przaśnej kapeli podwórkowej, prostych chłopaków z przekazem w obronie zwyczajnego człowieka, staje na schodach domu handlowego, przed pięknymi witrażami niczym największe gwiazdy :) Speszeni chyba nie byli bo przez 10 lat grania pewnie bywali już w różnych salach, ale chyba to miejsce początkowo wpływało na atmosferę. I publiczność mało się ruszała (do czasu!) i oni nagle ni z tego, ni owego zaczęli mówić do nas per "drodzy państwo". Było więc trochę śmiechu, okrzyków "jakie Państwo?", a z każdym utworem już robiło się coraz swobodniej i zabawa była przednia. Może to zaskakujące, że do tekstów Tuwima, Brzechwy, Broniewskiego i autorskich, ale mocno osadzonych w historii przedwojennej, tekstów atakujących bogaczy, hipokryzję, władzę, można tańczyć i skakać, ale to właśnie specyfika tej kapeli. Hańba bowiem łączy w sobie ciekawy, pełen buntu i krytycyzmu przekaz, z muzyką w której jest taka dawka energii, że nie da się ustać w miejscu. 

środa, 11 stycznia 2023

Alpenglow - Trampled by Turtles, czyli pozytywnie wejść w nowy rok

Jutro pewnie coś poważniejszego z lektur, ale rzeczywiście nazbierało mi się takich lżejszych rzeczy sporo (jeszcze dwa filmy wkrótce) w pierwszych dniach stycznia. Ale żeby trochę urozmaicać notki na blogu, to dziś coś muzycznego. Jak to często u mnie bywa - przypadkowego, czyli przeszukiwanie nowości na deezer i oto jest! Znacie państwo Trampled by Turtles? Grają od lat, mają na swoim koncie już 10 albumów, ale jakoś u nas chyba nie są tak bardzo znani. Dlaczego? Ano może ze względu na to, że amerykański folk, country, bluegrass popularny jest za oceanem, ale wcale nie jest łatwo przebić się z taką muzą szerzej. Bardzo przyjemne granie, łagodne i piękne ballady, skoczne kawałki do tańca oczywiście wpadają w ucho, chyba jednak za duża konkurencja, by każdy zespół robił karierę światową. Co innego tam - przecież są stacje radiowe, które nic innego nie grają.

środa, 26 października 2022

Rumble of Thunder - The Hu, czyli metal z domieszką egzotyki

Jako wstęp do tej notki powinienem napisać chyba o ostatnich poszukiwaniach muzycznych mojej starszej córki - po serialach o wikingach, różnych fascynacjach, zaczęła poszukiwania muzy, która by pasowała do filmów, gier, sprawdzać różnych wykonawców. I tak trochę zaczęliśmy wzajemnie podrzucać sobie różnych wykonawców: a sprawdź to. Męskie głosy i klimat, to jej punkt wyjścia, a mnie zaprowadziło to nie tylko do Skandynawii, ale też skojarzyło się z jednym z najbardziej niesamowitych sposobów śpiewania, czyli mongolskim śpiewem gardłowym. I tak właśnie przypomniałem sobie The Hu, które kiedyś mi się spodobało, a które jak się okazuje właśnie wydało kolejny krążek. Ich oryginalność to właśnie między innymi wokal, ale i elementy folku, egzotyki, które potrafią wpleść w to co grają w ciekawy sposób.