Stosy nie maleją i choć staram się dzielić czytane książki na rzeczy nowe, do recenzji, ale też i starsze tytuły, które sam wyszukuję, jakieś zaległości, to lista tego co bym chciał przeczytać też się nie skraca. Te blisko 200 tytułów to wciąż kropla w morzu, zwłaszcza że nie potrafię ograniczyć się jedynie do tego co "naprawdę warto" zdaniem niektórych i czasem potrzebuję po prostu czegoś bardziej rozrywkowego.
Stąd też wśród polecajek znajdziecie bardzo różnorodne pozycje, nawet takie wydawałoby się mało ambitne. Nie da się ich postawić obok siebie (dlatego najczęściej te lżejsze oddaję na organizowane przez siebie wymianki), porównywać, ale może komuś się przyda jakiś wybór tego co mi się spodobało w danym roku.
By przyspieszać lektury lekkie, coraz częściej korzystam z audio i błogosławię kody biblioteczne do Legimi czy Empiku. Mimo rosnących cen i tego co otrzymuję od wydawców, wciąż też sporo kupuję, choć mam wrażenie że większość głównie po to by po zdobyciu autografu albo nawet czasem tylko po przeczytaniu puścić na aukcje charytatywne. Na półkach coraz bardziej ciasno, ale niewiele trafiam tytułów takich, które myślę sobie że warto zostawić, by kiedyś do nich wrócić. To też jakiś znak starzenia się, że czujesz większą wartość i przywiązanie do tytułów starszych, jak w muzyce?
O odkryciach i polecajkach poniżej, na końcu notki jeszcze cała lista przeczytanych, ale chciałbym jeszcze wspomnieć o dwóch rzeczach. Pierwsza to rozczarowanie związane z DKK bo coraz trudniej z Instytutu Książki załapać się na jakieś sensowne tytuły, a jeżeli ludzie nie są zbytnio otwarci na własne poszukiwania, czytanie ebooków, kończy się to wyborem lektur dość marnych i ma się poczucie straty czasu, czego wcześniej nie miałem. Druga to społeczność internetowa - gdy masz już kilka źródeł z których warto korzystać, podcastów, profili, stron, grup, to potem już brakuje ci jedynie notesu by sobie wszystko notować i miejsca by potem o tym dyskutować. Coraz mniej sensownych blogów - chyba stajemy się dinozaurami, ale część ludzi pojawia się w formach publicystycznych już w bardziej profesjonalnych miejscach. Do tego co tak rozpączkowało, czyli Instagramów, tik toków itp. gdzie dominują młodzi i chwalenie każdej pozycji jaką się przeczytało, aż szkoda mi zaglądać i tracić czas.
No i targi książki. Warszawa w tym roku to porażka. Chyba trzeba zacząć jeździć gdzie indziej.
A teraz o konkretnych tytułach.
































