czwartek, 18 grudnia 2025

Usypianka - Karolina Głogowska, czyli a czy pamiętasz kto tu wcześniej mieszkał?

Jedna z ostatnich nowości od Wydawnictwa Mięta niby nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem, sprawiła mi jednak sporą frajdę. Cieszy fakt, iż coraz więcej pojawia się u nas książek, które w nieoczywisty sposób wykorzystują element grozy, tajemnicy, horroru. King od lat udowadnia, że to niewyczerpalne źródło fantastycznych pomysłów, a u nas jeszcze kilka lat temu była raczej posucha. Darda, może jeszcze pojedynczy autorzy i posucha. 

Muszę jeszcze upolować pierwszą powieść Karoliny Głogowskiej, gdzie poznajemy jak rozumiem bohaterki po raz pierwszy, na szczęście te historie nie są jakoś wyraźnie ze sobą powiązane. 

Szesnastoletnia Hela i jej mama Matylda wracają na Kociewie, w rodzinne strony. Okazuje się, że odziedziczyły stary, spory dom, po niedawno zmarłej ciotce. Dla Hani to jakieś wakacyjne urozmaicenie, ale jej mama dość ambitnie podeszła do tej sytuacji i chce zrealizować swoje dawne marzenie o agroturystyce. 
Tyle że jak się domyślacie, dom nie jest zwyczajnym domem. 


 

Niby w każdym są ukryte w ścianach jakieś historie, tych którzy tam żyli, którzy umierali, niektóre domostwa jednak widziały więcej niż inne. I prawie każdy kto tam trafia zaczyna zachowywać się dość dziwnie. 
Nie mam zamiaru Wam zdradzać wszystkich detali tej historii, bo straciła by ona trochę na swoim klimacie. Cały urok tkwi nie tylko jak to jest opowiedziane, ale i w jakiejś tajemnicy, historii do odkrycia. Dziwna śmierć ciotki, niechęć sąsiadów, którzy jednak niewiele chcą mówić, jakieś pamiątki wywołujące niepokój - to wszystko tworzy fajną całość. Głogowska pokazuje różne punkty widzenia, każde z pokoleń kobiet - córka, matka i babka widzą różne rzeczy ciut inaczej, nakładają się one na siebie i dopiero wtedy można zobaczyć coś w pełni. 

Można znaleźć w tym trochę humoru, młodzieżowej perspektywy i ciekawości, więc to nie jest jakiś ciężki, ponury klimat, pewne wątki jednak mogą trochę wywołać ciarki. Usypianka nie jest więc horrorem, thrillerem czystej krwi, raczej mieszanką gatunków, dzięki czemu czyta się może tak lekko i nie odrzuca nawet tych co nie przepadają za elementami grozy, duchami i całą sferą metafizyczną.  

Zgrabnie udało się wpleść wątki historyczne, a za Kociewie też duży plus - w końcu ten region też zasługuje na uwagę czytelników :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz