Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Szósta godzina - Grzegorz Turnau, czyli liryka, tkliwa dynamika, angelologia i dal

Zamiast kolęd, coś nastrojowego, zimowego i poetyckiego. Teksty Zagajewskiego, Czechowicza, Moczulskiego, Maja, Frosta, czy samego Turnaua, który stoi też za muzyką, wprowadzą Was trochę w sentymentalne, refleksyjne klimaty. I może właśnie w te dni czegoś takiego warto poszukać?

Nie wiem czy znajdą się tu takie hity jakie kiedyś Panu Grzegorzowi się przytrafiały, ale to pewnie tylko kwestia częstego grania - większość z nich bowiem to naprawdę ładne melodie, wpadające w ucho i takie, które można pokochać. 

A gdy pojawi się dodatkowo głos żeński Doroty Miśkiewicz to już robi się bajkowo. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Wszechświat nas tańczy - Soboń, czyli cisza, deszcz, radość, wybuch, niebo

W poszukiwaniu czegoś w miarę świeżego na poniedziałkowy kącik muzyczny, wygrzebałem ubiegłoroczną premierę zespołu Soboń, czyli Jaro Sobonia i przyjaciół. Album interesujący, poetycki, trochę muzycznie odbiegający od tego co w ramach pop-rockowych rzeczy u nas się promuje. 
A może nie tyle muzycznie, co wokalnie? Soboń często bowiem buduje na linii melodycznej bliższej pieśniom religijnym czy ludowym, niż temu co współcześnie dominuje. W jego balladach czuje się jakąś nostalgię, ale i pewne napięcie w głosie. 

Chwilami to trochę jak pozytywka, gdzie wciąż wraca do nas pewien motyw, gdzie wznosimy się i opadamy, tyle że tu są jeszcze teksty, w które warto się wsłuchać. 

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Warszawskie Combo Taneczne - Pamiętam Twoje oczy, czyli o koncercie i płycie słów kilka

Tydzień temu o koncercie z Muzeum Powstania Warszawskiego, a dziś koncert z 1 sierpnia, ale mniej typowy. 

Warszawskie Combo Taneczne od początku istnienia gra w rocznicę powstania, tym razem jednak zaproponowało w trakcie koncertu w Łazienkach Królewskich trochę inny repertuar. 

Wciąż było sentymentalnie i nie brakowało wspomnień tych, którzy zginęli w Powstaniu albo w trakcie wojny, jednak piękne jest to, że pamięć o tym co tworzyli, czym żyli wciąż może trwać. 


I to jest pewnego rodzaju fenomen - odradzająca się moda na granie muzyki z międzywojnia, pięknych kompozycji, których wtedy słuchali nasi pradziadkowie, dziadkowie. Kapela założona m.in. przez Jana Emila Młynarskiego najpierw była nastawiona jedynie na granie koncertów, przypominanie tej muzyki, ale z czasem zachęcana przez ludzi zaczęła nagrywać płyty. I oto obok piosenek nawiązujących do Warszawy, do Powstania mieliśmy piękny secik z materiałem z nowego krążka. 

poniedziałek, 10 marca 2025

Para nasycona, czyli nie będziemy wiecznie młodzi

Marian Opania mimo wieku nie traci energii i do repertuaru Teatru Ateneum, to kilku monodramów, w tym również śpiewanych, do kilku wybornych swoich rol (Cesarz!) dokłada kolejną rzecz, w której macza palce. Można by rzec, że to taki jego wieczór autorski, tyle że zaprosił do udziału w projekcie również gości. Pomiędzy piosenki wplata jakieś krótkie wprowadzenie, jakąś anegdotę, każdy spektakl może więc być trochę inny.

Znajdzie się tu miejsce i na uśmiech i na refleksję. Na bardzo ciekawym plakacie (obraz p. Grażyny Lubaszki) mamy człowieka ciągnącego na wózku anioła i diabła - oto ciekawy obraz ludzkiego żywota, w którym pokusy i chwile słabości przeplatają się z tym co wzniosłe i wspaniałe. I tak też miłości i ludzkim wyborom przyglądamy się poprzez teksty utworów dobranych na ten wieczór. Wszystkie piosenki są autorstwa Jana Wołka, a za kompozycje większości odpowiada Jerzy Satanowski (ale są również autorstwa np. Zbigniewa Wodeckiego). Co ciekawe, choć Pan Jan miał na koncie sporo znanych tekstów, Marian Opania zdecydował się na wybór mniej oczywisty. Chyba tylko "Szparka sekretarka" to jeden z tych utworów tego wieczoru, które znają wszyscy. Reszta, może być miłą niespodzianką. A jest tego materiału sporo, bo to łącznie aż 22 utwory (choć jeden deklamowany, a nie śpiewany)!

poniedziałek, 17 lutego 2025

O miłości w czasach Powstania - Michał Kowalonek, czyli pewien koncert, pewna opowieść, pewna płyta

Walentynkowo w tym roku było podwójnie, bo z żoną dzień przed tym świętem mieliśmy jeszcze okazję zaliczyć specjalny koncert walentynkowy Michała Kowalonka. Dziś więc trochę o koncercie, ale i płycie jaką potem przesłuchałem sobie w całości i zdobyłem z autografem na przyszłoroczny WOŚP.

Nie jest łatwo w środku tygodnia zapełnić sporą salę, gdy mimo lat grania nie przebiło się do świadomości masowego odbiorcy ze swoim nazwiskiem. W końcu Michał Kowalonek mimo tego że obecnie więcej robi solowo, we współpracy z innymi artystami, to mocno kojarzony jest raczej z zespołami w jakich występował, czyli Myslovitz i Snowman. Szczególnie ten pierwszy, miał masę przebojów, zawsze więc będzie ten ciężar skojarzeń i oczekiwań.
Tymczasem tu - w wersji solowej, jedynie z gitarą klasyczną, może to bardziej propozycja na niewielkie sale, kluby, na bardziej kameralną atmosferę? Niech jednak żałują ci co nie przyszli, bo zapełniliśmy może jedynie 1/4 sali. A było bardzo sympatycznie.

poniedziałek, 3 lutego 2025

To nie najlepszy czas dla wrażliwych ludzi - Patrick The Pan, czyli all you need is...

Robię niewielką przerwę w pisaniu o teatrze, wracam w czwartek, bo w zanadrzu jeszcze kilka rzeczy, a potem już chyba co tydzień do połowy marca coś w kalendarzu. Warto jednak urozmaicać, a więc dziś muzyka, wtorek to filmy dla wytrawnych kinomaniaków, a środa czas na kryminał.

Ach jak bardzo ta płyta mi ostatnio we mnie gra. Od tytułu, przez poszczególne kawałki, teksty, aż po jakąś dziwną melancholię w jaką mnie wprowadza. Niby melodyjnie, ale raczej do zasłuchania się, a nie do zabawy. Niby lekko, a jednocześnie jest w tym dużo fajnego przekazu, spojrzenia na rzeczywistość z uważnością, ale i wrażliwością. Krążek wydany własnym sumptem, poza dużymi wytwórniami, tym bardziej doceniam więc odwagę i biję brawa.

wtorek, 12 listopada 2024

Zdecydowana mniejszość - BAiKA, czyli to (nie) tylko zabawa

BAiKA okazała się nie do końca moją bajką muzyczną, ale skoro tak dawno nie było na Notatniku muzyki, pora napisać o tym czego próbuję. Tym razem okazją jest koncert, który w ramach Sąsiedzkiego grania odbędzie się za parę dni. Postanowiłem spróbować tej BAiKi.
Nie przeczę, że jest ciekawie. Wokalnie Kafi Ficaj momentami zbliża się do Kasi Nosowskiej z jej projektów solowych, może do Renaty Przemyk (ale to gdy się rozpędzi) - słychać że się tym bawi, chwilami śpiewa jakby od niechcenia. Cały projekt brzmi momentami jakby to było chałupnicze granie trochę dla zabawy. Gdy jednak stoi za tym Piotr Banach (Hey, Indios Bravos), nawet takie domowe wydawałoby się granie, to całkiem profesjonalna robota.

wtorek, 3 września 2024

Hiraeth - James Harries, czyli a może tak kameralny koncert

Poniedziałek z dawką muzyki. Dziś spokojnie, trochę nostalgicznie, ale nie bez przyczyny. Artysta o którym dziś, wpada niedługo do Polski na trasę koncertową i może kogoś namówię żeby zajrzeć na jego występy? 

Za trasą Jamesa Harriesa stoi Borówka Music, więc na pewno nie będzie banalnie - to ci zakręceni ludzie, którzy potrafią zorganizować koncerty w prywatnych domach albo w jeden dzień zapewnić ci kilka występów :) Dla nich nie ma nic niemożliwego. Więcej detali - kliknij tu.


James Harries dobrze wpisuje się w to co zwykle dzieje się na ich trasach - wybierają artystów, którzy nie boją się stanąć przed publiką z gitarą i mikrofonem, bez tysięcy nowinek, ulepszaczy, zaplecza itp. To songwriterzy, którzy chcą dzielić się muzyką, swoją wrażliwością, niezależnie od barier językowych - bywa kameralnie, nostalgicznie, ale bywa też radośnie i na pełnej petardzie.

poniedziałek, 20 maja 2024

Wodecki/Pater, czyli lubię wracać tam gdzie byłem

Zdaje się, że w ten weekend, będziecie mogli na własne oczy poczuć jak ta muzyka brzmi na żywo, bo projekt wybrzmi na festiwalu Polsatu w Sopocie. A ja na razie słucham krążka z tym, jak to brzmiało na festiwalu Męskie Granie. I choć pamiętam kultowe nagrania Mitch&Mitch z Wodeckim, zastanawiam się czy to nie kwestia atmosfery, która na Męskim Graniu od kilku lat jest, ale jakoś drażni mnie w detalach ta płyta. Mam wrażenie jakby się trochę twórczość Wodeckiego trywalizowało, przerabiało na umpa umpa, byle skoczniej, byle zafundować publice coś znanego i bujającego, bo to właśnie młodzi kochają... Przywracanie popularności dawnym artystom, przypominanie świetnych starych numerów - doceniam, ale granie wszystkiego na jedno kopyto, byle tłum poskakał, jakoś mnie zaczyna uwierać.

czwartek, 16 maja 2024

w.a.s.o.w.s.k.i. FOTOPLASTYKON, czyli koncert na sześć głosów, ciał i dusz

Maga: Zaskakujący spektakl. Niby muzyczny a początkowo, przez całkiem długą chwilę trwa w zupełnej ciszy. Widzowie czekają na pierwszy akord, dźwięk, głos… a cisza trwa dalej. Napięcie rośnie, a żaden głos, dźwięk się nie pojawia. Jest tylko ruch wykonawców na scenie.


Robert: Kto oglądał przedstawienia reżyserowane przez Anne Srokę-Hryń ze studentami, pewnie nie będzie zaskoczony, bo tam było podobnie, ale tu jeszcze więcej jest elementów choreografii, pokazania umiejętności grania ciałem, no i brak muzyki na żywo, co trochę zmienia klimat. Chociaż nie, muzyka jest ale robiona a capella, czasem w bardzo zaskakujący sposób (ach te buty).


MaGa: A potem było coraz lepiej. Każda piosenka to nowa aranżacja, taki mini-teatrzyk, stop-klatka, teatralny fotoplastykon. Nie tworzyły jednej historii, były odrębnymi bytami, każda była opowieścią o czymś innym, a każda miała coś do powiedzenia.

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Heartcore - Spięty, czyli nie ma know-how jak zmusić świat by na rączki brał

Poniedziałkowa porcja muzyki. Dziś Spięty. Gość którego szanuję od lat, który wciąż eksperymentuje, zmienia nastroje, nie odcina kuponów od sukcesów, a teksty pisze takie, że szkoda gadać.

Nie zawsze mi było muzycznie idealnie po drodze, niektóre rzeczy które robił z Lao Che, czy solo mi pasowały bardzo, inne mniej, ale przyznaję, że one zawsze miały w sobie to coś. Były o czymś, wpadały w ucho, drażniły, zmuszały do pokombinowania, bo te zabawy słowem nie zawsze były oczywiste. Humor, ironia, ostre spojrzenia, ale nie ocierające się nawet odrobinę o jakąś społeczną i polityczną jednoznaczność. To uderza do głowy niczym alkohol i potem zostaje tam już na długo jako skojarzenia i spojrzenie na różne sprawy tak trafne, że uznajemy je za własne.

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Ptakova - Wesoła dziewczyna z sercem często smutnym, czyli i takie odkrycia uwielbiam

Poniedziałki niech będą na Notatniku muzyczne :) I choć planowałem pisać o zupełnie innej płycie artysty, którego znam i cenię, zmieniam plany. Dziś o dość przypadkowym odkryciu i lokalnym projekcie. Grupa pasjonatów z okolicy dość regularnie urządza tzw. sąsiedzkie granie, czyli zaprasza do jakiegoś domu artystę i można wbić się na koncert, kupić płytę, pogadać, a to wszystko niesamowicie domowej, intymnej atmosferze. To już nawet nie klub, nie kawiarnia ze sceną, ale niewielki kącik, a słuchacze siedzą na czym się da, przynoszą jedzonko, kaska dla artystów jest do kapelusza i wcale nikomu się nigdzie nie spieszy... 

Gospodarze mają pewnie trochę sprzątania, ale za to wspomnienia nie do przecenienia. I tak przejdźmy do artystki o której dziś. Wydarzenia w Michałowicach i okolicy obserwuję od dawna, a w ostatni weekend zobaczyłem zaproszenie a potem filmiki z dziewczyną, której kompletnie nie znałem. Z ciekawości odpaliłem Spotify i przyznam, że urzekła mnie ta płyta. Niby na co dzień nie słucham dużo popu i elektroniki, ale tu jest jakaś czułość w tym wszystkim, wrażliwość, coś oryginalnego. 

środa, 14 lutego 2024

Apetyt na czereśnie, czyli kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach

R: Wciąż w klimatach Walentynkowych. Co prawda M twierdzi, że zabrakło ducha Agnieszki Osieckiej, mimo że to jej teksty, ale może komuś podpasuje taki pomysł na wieczór we dwoje... Chyba raczej starsi, którzy pamiętają urok i nostalgię tej poetki, bo mam wrażenie że młodzi już żyją dziś trochę inną estetyką, nie zawsze doceniając dowcip, ironię i piękno słowa.
Jak Tobie się podobało?

MaGa: Trudno uznać ten spektakl za dobry. A szkoda. Nie zawsze dobry tekst sam się obroni. Szczególnie kiedy jest śpiewany. Potrzeba do tego kilku elementów dodatkowych, żeby wybrzmiał w całej swojej urodzie. Tu mi tego zabrakło. Mikroporty zabiły emocje a głośny fortepian przyćmił głosy wykonawców.

Robert: Jesteś surowa, ale mi też czegoś zabrakło w tej adaptacji. Może problem polega na tym, że postawiono tym razem na dwójkę ludzi, którzy są dość młodzi, a jednak teksty Osieckiej mają w sobie zwykle już jakąś historię, trudne doświadczenia, jakiś bagaż życiowy. Niklińska wystylizowana na młodziutką dziewczynę raczej nie wygląda na swoje lata i chwilami mogło to zgrzytać. Podobnie i z Rafałem Olbrychskim, który już przekroczył 50, ale na scenie wyglądał dużo młodziej.
Bardziej czuło się lekkość i humor, niż nostalgię i refleksję, choć przecież teksty niosą ze sobą i to i to.
Paradoksalnie to jednak wcale nie doświadczenie muzyczne tym razem wygrywało wokalnie.

niedziela, 13 sierpnia 2023

Spokojnie do przodu - Aldaron, czyli w Bieszczadach tego słucha się inaczej

Drugi wpis dziś trochę wyjątkowy, bo przecież artysta dotąd był mi nieznany, ale od czego przypadek. W Kremenarosie (schronisko w Ustrzykach Górnych) plakaty z koncertem Aldarona wisiały z zapowiedzią na 15 sierpnia, może więc ktoś jeszcze się wybierze? A ja z ciekawości włączyłem sobie jego najnowszą płytę i wsiąkłem. Może dlatego, że te Bieszczady wciąż mam w głowie i sercu, wróciłem niecałe kilkanaście godzin temu. I tak sobie myślę - tam słuchało by się tego jeszcze inaczej. Niezależnie czy na malutkiej scenie schroniska, czy przy ognisku, to jest po prostu magia. Znikają wtedy wszystkie niedoskonałości głosowe, jakieś przeciągnięcia nuty, skromne aranżacje, a zostaje zaduma, coś co nas wszystkich łączy... Wrażliwość, jakaś tęsknota, zjednoczenia wokół wspólnych doświadczeń, zachwytów, trosk... 
Aldarona można by nazwać bardem, poetą śpiewającym, czy jak to się teraz modnie mówi song writerem. I wszystko byłoby prawdą i jednocześnie pewnie nie do końca pasuje w te ramki. Znajdziemy tu bowiem rzeczy bliskie temu co kojarzymy z piosenkami turystycznymi, jak i rap, zabawy elektroniką, teksty nie tylko na naturze, wędrowaniu, ale i o otaczającej nas rzeczywistości (covid, lockdown, wojna, relacje międzyludzkie)...

poniedziałek, 3 lipca 2023

Tuwim dla dorosłych, czyli z dystansem, bo inaczej się nie da

MaGa: Zawsze lubiłam Tuwima. Moje pokolenie chowało się na jego wierszach dla dzieci: „Pan Hilary” czy „Słoń Trąbalski”, nie mówiąc już o słynnej „Lokomotywie”. Później jego wiersze stawały się tekstami wielu piosenek śpiewanych przez wybitnych wykonawców (choćby Ewę Demarczyk, Czesława Niemena, Stana Borysa czy Grzegorza Turnaua) i stawały się przebojami ponadpokoleniowymi, jak chociażby „Grande valse brillante”, „Wspomnienie” czy „Miłość ci wszystko wybaczy”. Dobrze więc, że ten spektakl upamiętnia dorobek poety i przybliża jego twórczość, a ta była bardzo bogata.

Robert: Któż nie zna jego twórczości, kto się z nią nie zetknął. Rzeczywiście była dość bogata i różnorodna, co też dało się uchwycić w tym spektaklu. Od próbek młodzieńczych zabaw prasowych, ogłoszeń, żartów, felietoników, przez piosenki, wiersze dla dzieci, aż po teksty, które były odbierane jako narzędzie walki politycznej.

MaGa: Na potrzeby spektaklu z dorobku Tuwima wybrano poza ogólnie znanymi, szereg mniejszych i mniej znanych utworów z całej jego twórczości. Uwzględniono za to cały niemal wachlarz jego umiejętności i możliwości twórczych. Bowiem Julian Tuwim był twórcą niespotykanym, błyskotliwym, z ogromną giętkością języka, umiejętnie stosowaną grą słów. Umiał słowami opisywać cechy rzeczywistości – choćby „Ptasie radio” - tu w mistrzowskim wykonaniu Anny Sroki-Hryń, które charakteryzowało ptasi jazgot.

wtorek, 27 czerwca 2023

A planety szaleją..., czyli młodzi w hołdzie Korze

Sezon w większości teatrów powoli się kończy i przerwa wakacyjna sprawi, że nie będzie tak wielu tematów teatralnych, kilka jednak mam jeszcze w zanadrzu i nie zawaham się ich użyć :)
A na pierwszy plan Anna Sroka-Hryń i młodzi ludzie, którzy pod jej okiem pracowali nad spektaklem, który zdaje się miał być dla nich kolejną pracą w ramach studiów na Akademii Teatralnej. Potem jednak przyszły nagrody, dobre recenzje i na szczęście nadal możemy go oglądać, a nie zgasł jak meteor jak większość rzeczy wystawianych na tamtejszej scenie. Gościny udzielił Teatr Współczesny, a więc po raz drugi mogłem na małej scenie, czyli w tzw. Baraku oglądać jak młodzi ludzie mierzą się z klasycznymi wersjami piosenek, na których wychowało się przynajmniej jedno pokolenie. Po raz drugi, bo nie tylko reżyserka, ale i cześć aktorów powtarza się ze spektaklu z piosenkami Ewy Demarczyk (pisałem o nim nie tak dawno - możecie je znaleźć w spisie recenzji w zakładce na górze na pasku). A tym razem Kora i Maaanam, bo wybrano praktycznie numery z okresu jej pracy z zespołem. Legendarny głos, charyzma, energia... jak to przerobić na pracę zespołową, jak zmierzyć się z tym wokalnie, jak znaleźć pomysł...

wtorek, 30 maja 2023

Panny młode - Lor, czyli nie chcemy być Wami

Ostatnia notka majowa i postanowiłem mimo zaległości dać coś w miarę świeżego - płytę, którą odkryłem wczoraj. A reszta? No trudno. 27 tematów przechodzi na czerwiec, wychodzi więc na to, że nie tylko będę miał o czym pisać, ale spokojnie mógłbym zwolnić tempo. Ale zdecydowanie nie chcę. Książek tyle na stosach, tyle rzeczy kusi... Notatnik będzie więc funkcjonował dalej. Codziennie wpis o tym co tam wpadło w ucho, oko, do głowy i do serducha. Bywa słabiej? To traktujcie to jako ostrzeżenie. Nie mam zamiaru szukać na siłę zalet tam gdzie ich nie dostrzegam.
Dzisiejsza propozycja muzyczna to jednak polecenie od serca. I to mimo, że to nie do końca moja muzyczna bajka. Ten projekt jednak zaciekawia mnie zarówno spójnym pomysłem muzycznym, jak i tekstami. Młode dziewczyny, pełne różnych emocji, potrafią przekazać głos mojego pokolenia, które bywa zagubione, potrafi jednak też ze złością powiedzieć jak bardzo wkurza ją otaczająca rzeczywistość jaką zafundowały jej poprzednie pokolenia. Czy to takie dziwne, że tak wielu młodych wybiera ucieczkę, wyjazd, że się odcina od tradycji, od ram w jakie chętnie wcisnęliby ich rodzice i dziadkowie? Czy ktoś z nimi rozmawia o ich potrzebach i uczuciach, poza demagogicznymi zapewnieniami, że niby tańsze mieszkania, niższe podatki, rosnąca płaca minimalna, to rzeczy za które powinni być wdzięczni... Ale nie, to nie jest o polityce! To głos, w którym ważniejsze są oczekiwania, nadzieje i rozczarowania, to nieustanne ocenianie, pouczanie, ustawianie w jakichś definicyjnych ramkach. One głośno mówią o presji bycia idealnym, trudnościach w budowaniu relacji, o hipokryzji, pustych zapewnieniach z jakimi się spotykają ze strony starszych pokoleń.
Powtarzacie "bądźcie sobą", bo nie chcemy być Wami

piątek, 14 kwietnia 2023

Z ręką na gardle, czyli wieczór z czarnymi aniołami

MaGa: Bałam się, że z tego spektaklu wyjdę niezadowolona. Wychowałam się na piosenkach Ewy Demarczyk, dla mnie to diament nie do podrobienia. Jej głos (porównywany do Juliette Greco czy Edith Piaf), jej wizerunek (zawsze na czarno – Czarny Anioł) i interpretacje utworów, które wykonywała - to wszystko składało się na osobowość sceniczną tak inną, tak niepowtarzalną. A tu ludzie młodzi, aktorzy…

Robert: Na szczęście nie chodzi tu o próbę zmierzenia się solowo z jej niepowtarzalnymi interpretacjami. To raczej opowieść osnuta na podstawie jej twórczości, pewnej wrażliwości (bo jednak dokonywała świadomego wyboru tekstów) i co ważne, zbudowana na pracy zespołu, zarówno na głosach, jak i przemyślanej choreografii. I tu duże ukłony należą się dla reżyserki i autorki scenariusza - Anna Sroka-Hryń zrobiła fenomenalną pracę. Jest w tym pomysł, jest serce, są emocje.

sobota, 24 września 2022

Too Late for Edelweiss - The Tallest Man on Earth, czyli najlepsze piosenki to te, które już znamy

Smutna informacja o śmierci Franciszka Pieczki, człowiek nie ma więc za bardzo ochoty na śmieszkowanie, robi się jakoś nostalgicznie. I na chybił trafił szukam czegoś jak zwykle w sieci muzycznego, żeby pomogło w kolejnych godzinach przed komputerem. I oto świeżynka. Premiera dziś. A wykonawca? Cóż. Nie wiem czy kojarzycie pana o pseudonimie The Tallest Man on Earth. Ukrywa się za nim szwedzki song writer Kristian Matsson, który na swoim koncie ma już kilka płyt i sporo koncertuje. Taki to już chyba los człowieka z gitarą :) Wciąż w trasie. I jak się okazuje, pomiędzy pisaniem piosenek własnych, facet bawi się dla relaksu również nagrywaniem coverów. Taki właśnie bowiem materiał znalazł się na tym krążku. Od Lucindy Williams, Yo La Tengo, the National, Hanka Williamsa po The Beatles. 

sobota, 23 lipca 2022

Wolne serca - Kwiat Jabłoni i Goście, czyli w górze błękit nieba

Wczoraj premiera płyty i jednocześnie również koncert z tym materiałem, którym jak co roku Muzeum Powstania rozpoczyna obchody rocznicowe. Co roku inni artyści zostają zaproszeni do przygotowania materiału, a Kwiat Jabłoni podszedł do tego tak, że wybrał piosenki dotyczące wolności lub Warszawy i nagrał ich covery. Czy to wystarcza by jakoś nazwać ten krążek nawiązującym do Powstania Warszawskiego? Sami oceńcie. Fakt faktem, że poprzez muzykę, Muzeum rzeczywiście dociera z pamięcią o tych wydarzeniach do pokolenia, które już trochę inaczej patrzy na martyrologię. 
Kasia i Jacek Sienkiewiczowie na potrzeby projektu zebrali nowy zespół (są dęciaki!), ale zaprosili też ciekawe grono wokalistów, żeby wspólnie z nimi zaśpiewali te nowe wersje.