Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
poniedziałek, 19 października 2026
Eksperyment - Miłosz Skierski, czyli emocjonalność i ciekawy głos
Niby artystów grających pop, łączących trochę elektroniki, indie rockowe ballady i próbujących przekonać do siebie słuchaczy jest wielu. I choć to nie jest moja muzyczna bajka, najczęściej to rzeczy dość szybko wypadające drugim uchem, to w przypadku Miłosza jednak zwraca moją uwagę jego głos i wrażliwość, odwaga by trochę eksperymentować, by odejść od przeciętności papki muzycznej.
Wierzę że to projekt autorski, że sporo w tym właśnie jego - w tekstach, w emocjach które próbuje przekazać. To się po prostu czuje.
poniedziałek, 11 maja 2026
Momoko Gill w podwójnej dawce, czyli Clay i Momoko
Miało być muzycznie coś ostrzejszego, ale jak to zwykle u mnie bywa, czasem zmieniam coś nawet na ostatnią chwilę. Nie mam nastroju na ostre granie, więc napiszę parę słów o odkryciu sprzed tygodnia, o głosie Momoko Gill. Chyba najpierw trafiłem na jej album solowy zatytułowany po prostu Momoko, fajną mieszankę jazzu, odrobiny jakby etnicznych elementów, soulu. I zachwycił mnie ten głos, jakiś spokój jaki w nim wyczuwam, lekkość z jaką buduje swoje melodie, tak wpadające w ucho, a zarazem w warstwie muzycznej pełne improwizacji, czasem nawet dysharmonii. Jest bardzo ciekawie! I potem dopiero zacząłem grzebać na Spotify że żadna z niej debiutantka, że nagrywała już w wielu składach, choć to rzeczywiście pierwszy jej w pełni solowy projekt. No i postanowiłem wspomnieć też o poprzednim krążku, tak innym a zarazem pokazującym jak wokalistka otwarta jest na różne eksperymenty.
poniedziałek, 4 maja 2026
White room - Bokka, czyli energia i wrażliwość
Niby elektronika, mam jednak wrażenie że więcej tu tajemnicy niż chamskiego tanecznego i powtarzalnego rytmu. Buja za to cudownie. Energia, ale i wrażliwość, ten wokal i syntezatory tworzą jakąś przestrzeń którą określiłbym jako zmysłową ale i ulotną. Nawet więc jeżeli fragmenty (np. chórki) będą Wam coś przypominać, być ukłonem w stronę muzyki sprzed lat, to przecież jest to jednocześnie coś świeżego, fajnie łączącego różne estetyki. Powiedziałbym bowiem że więcej tu odwołań i tajemniczości rodem ze stajni 4AD niż klubowego grania do tańca.
poniedziałek, 2 marca 2026
Full HD - Spięty, czyli jest gdzieś wyjście gdzie można wyjść na ludzi
Śledziłem z uwagą to co nagrywało Lao Che, doceniając różnorodność muzyczną, zaskakiwanie i choć nie mogę odżałować iż to koniec formacji, to Spięty na szczęście pokazuje że solowo może zaproponować rzeczy równie ciekawie. Zawsze ważne były jego teksty, przewrotne, kapitalne zabawy słowne, a na to na szczęście wciąż możemy liczyć!
Po krążku który pokochałem, czyli trochę nostalgicznym "Heatrcore", nowy materiał znowu jest powrotem do melodii i dźwięków bardziej tanecznych, skocznych, ale nie tak agresywnych jak np. na "Black Mental". I po raz kolejny mam tak, że tego materiału można słuchać raz za razem, bo tu każda linijka, jakiś fragment, który wcześniej może umknął, odkrywa się dopiero przy kolejnym przesłuchaniu. I to jest fajne.
poniedziałek, 8 grudnia 2025
Vetrarsól - Árstíðir, czyli czasem wystarczy głos
Muzyczny poniedziałek i po raz kolejny coś zupełnie nowego. Czasem w skrzynce pocztowej można znaleźć zadziwiające rzeczy - tym razem inspiracją do poszukiwań muzycznych była informacja o trasie koncertowej islandzkiego zespołu Árstíðir.
A że koncerty w Polsce są właśnie na dniach - dziś Wrocław (bilety https://bkb.pl/168572-429e3) jutro Kraków (bilety https://bkb.pl/168844-90c5b) a potem jeszcze Poznań, ale zdaje się wyprzedany, to nie mogę odkładać tej notki.
I choć widzę że panowie zmieniają trochę swoją muzykę - bo część nagrań spokojnie można by potraktować jako indie, pop, z odrobiną folku, postanowiłem napisać o najnowszym krążku, który mnie mocno zaskoczył. Tu praktycznie nie ma instrumentów, choć zwykle chyba panowie na nich grają, a słyszymy tylko i wyłącznie głosy.
poniedziałek, 10 listopada 2025
The World Under Unsun - Lunatic Soul, czyli w pętli życia i śmierci
Kolejna płyta w ramach projektu Lunatic Soul to esencja jego różnych pomysłów muzycznych - nastrój, transowość, trochę elektroniki, długie suity, opowieści nadające się świetnie do jakiejś ścieżki filmowej albo do naszych fantastycznych snów.
Nie tylko o przyszłości, bo to często bardziej refleksja nad tym co dziś, a nie tylko marzenia futurystyczne.
poniedziałek, 11 sierpnia 2025
Lust for life - Lana Del Rey, czyli wyśpiewać niepokój i smutek
W poniedziałkowej porcji muzyki coś sprzed ładnych paru lat. Ktoś przyniósł do pracy na założoną półkę bookcrosingową parę płyt, a wśród nich głos, który pamiętam zrobił na mnie kiedyś duże wrażenie.
Lana Del Rey tym razem w trochę innym niż kojarzony przeze mnie depresyjno triphopowym klimatem. Jest bardziej popowo, mogą zaskakiwać duety, wciąż jednak jest w tym coś co jest zdecydowanie oryginalne.
Niby od niechcenia zaśpiewane, a jednak w jakiś sposób sprawia, że czuje się magię. Jest w tym jakaś nutka rozmarzenia, nostalgii.
poniedziałek, 9 grudnia 2024
Chodźmy na ławeczkę - Zabłocki & Mozil, czyli z przyjacielem jest łatwiej
Przedziwny krążek. To trochę tak jakby poezję śpiewaną, próbować ożenić z muzyką biesiadną i zagrać bez większych przygotowań na bardzo prostych instrumentach. Czesława Mozila znamy od strony muzycznej już dość dobrze, razem z jego mocnymi i słabszymi stronami. Michał Zabłocki znany jest raczej jako tekściarz i poeta (m.in. pisał dla Turnaua), a tu proszę - obaj panowie zapraszają na ławeczkę, by posłuchać tego co mają do powiedzenia. Refleksje krążą wokół relacji, przyjaźni, tego jak wiele się zmienia gdy ma się kogoś z kim można pogadać. I to jest bardzo w punkt.
poniedziałek, 23 września 2024
Nowsza Aleksandria - Drivealone, czyli tak dużo tak, tak mocno, czyli próba spojrzenia na nowo
Muzycznie ostatnio jestem wciąż w jakichś łagodniejszych klimatach, ale trochę przekornie szukałem na dziś czegoś ostrzejszego. I oto parę zdań o krążku, który ma już trochę latek, a ostatnio gdzieś rzucił mi się w oczy. Chodzi o projekt, który powstał w 30 rocznicę wydania płyty Nowa Aleksandria Siekiery. Kultowe wydawnictwo przez lata jedynie zyskuje na popularności, wtedy nowofalowe brzmienie i teksty mocno zaskakiwały. Muszę chyba kiedyś ściągnąć z półki i napisać również o tamtej płycie (a przecież pisałem o innym projekcie Adamskiego i o płytach Armii, która była jedną z odnóg ich współpracy), ale dziś o tym co zrobili trochę młodsi ludzie po 30 latach.
Najpierw wypadałoby ich przedstawić - za projektem Drivealone kryją się m.in. poznański multiinstrumentalista Piotr Maciejewski (m.in. Muchy) i ludzie których zaprosił do współpracy - Stefan Czerwiński, Daniel Karpiński, Michał Wiraszko, Natalia Fiedorczuk-Cieślak oraz Kuba Wandachowicz. Płyta to zapis koncertu z Jarocina, gdzie wystąpili z tym specjalnym materiałem. A jak wyszło?
poniedziałek, 5 sierpnia 2024
Monument - Molchat Doma, czyli co surowe, proste, ale wpada w ucho
Automat perkusyjny, proste melodie grane na starych syntezatorach, mocno przypominają klimat wczesnych lat 90, gdy takich kawałków było sporo. Fascynacji taką muzyką nie ukrywają, ale jest też w tym coś dość oryginalnego - mimo tanecznych rytmów, jest tu coś mrocznego, co się wyczuwa, co sprawia że to nie jest muzyka do dyskoteki, tylko raczej to klubu dla miłośników gotyku. Charakterystyczny wokal i teksty - poważne, głębokie, nie omijające tematów egzystencjalnych, cierpienia, czy frustracji, nadają tej muzyce jakiegoś ciekawego cienia.
wtorek, 23 lipca 2024
Radiosoul - Alfie Templeman, czyli tanecznie, ale i od serca
Dziś tanecznie i młodzieńczo. Alfie Templeman to dla mnie artysta nieznany, ale do wcale nie jest jego debiut. I buja fantastycznie! Jest jakiś letni klimat w tych nagraniach i choć może nie są super odkrywcze, ale to samo można by powiedzieć o 80% sieczki z radia. Fajny rytm, niby elektronika na pierwszym planie, ale pobrzmiewa fajnie i gitara i jakieś dęciaki, acid pop nie musi być nudny. No i ten wokal - słychać w nim fajną energię, młodzieńczość. Ale wiecie co jest jeszcze ciekawego?
poniedziałek, 3 czerwca 2024
Lucky Star - Faerybabyy, czyli niby świeże a brzmi jak to czego słuchałem ponad 30 lat temu
Wczoraj miała wpaść jeszcze książka, ale przekładam to na kilka dni, jutro kącik wytrawnego filmomaniaka, potem kryminalna środa, a potem się zobaczy, bo intensywny tydzień się zapowiada.
Poniedziałki jednak miały być muzyczne, więc proszę bardzo. Dziś zupełnie przypadkowe odkrycie. Ktoś wspomniał o tej płycie, a ja zacząłem szukać więcej informacji i odsłuchu. I postanowiłem napisać choć parę zdań. Czy wpadło w ucho? Troszkę, choć chyba w liceum słuchałem więcej takiej muzy, dziś wydaje mi się ciut zbyt monotonna. Tu jak rozumiem jeszcze dochodzi tekst, trochę sarkazmu, chwilami ostrego spojrzenia na doświadczenie młodych ludzi.
A muzycznie? Podałbym dwie nazwy z mojej młodości: The Cure i The Smiths i wszystko powinno być jasne.
poniedziałek, 22 kwietnia 2024
Heartcore - Spięty, czyli nie ma know-how jak zmusić świat by na rączki brał
Nie zawsze mi było muzycznie idealnie po drodze, niektóre rzeczy które robił z Lao Che, czy solo mi pasowały bardzo, inne mniej, ale przyznaję, że one zawsze miały w sobie to coś. Były o czymś, wpadały w ucho, drażniły, zmuszały do pokombinowania, bo te zabawy słowem nie zawsze były oczywiste. Humor, ironia, ostre spojrzenia, ale nie ocierające się nawet odrobinę o jakąś społeczną i polityczną jednoznaczność. To uderza do głowy niczym alkohol i potem zostaje tam już na długo jako skojarzenia i spojrzenie na różne sprawy tak trafne, że uznajemy je za własne.
poniedziałek, 8 kwietnia 2024
Ptakova - Wesoła dziewczyna z sercem często smutnym, czyli i takie odkrycia uwielbiam
Gospodarze mają pewnie trochę sprzątania, ale za to wspomnienia nie do przecenienia. I tak przejdźmy do artystki o której dziś. Wydarzenia w Michałowicach i okolicy obserwuję od dawna, a w ostatni weekend zobaczyłem zaproszenie a potem filmiki z dziewczyną, której kompletnie nie znałem. Z ciekawości odpaliłem Spotify i przyznam, że urzekła mnie ta płyta. Niby na co dzień nie słucham dużo popu i elektroniki, ale tu jest jakaś czułość w tym wszystkim, wrażliwość, coś oryginalnego.
sobota, 16 marca 2024
Dwa - Mùlk, czyli zwalnia i przyspiesza, drażni i zaciekawia
Tu panowie ewidentnie się bawią, poszukują, eksperymentują, nie przejmując się oczywistymi oczekiwaniami. I niby czuje się pewne inspiracje, ale po chwili pewnie skojarzenia już będą pędzić w inną stronę, więc trudno mówić o kopiowaniu kogokolwiek.
Sama nazwa Mùlk pochodzi z języka kaszubskiego (zdaje się oznacza to ukochaną osobę), a ten krążek jak sam tytuł wskazuje, jest już ich drugą płytą.
niedziela, 5 listopada 2023
Atum. A rock opera in three acts - Smushing Pumpkins, czyli epicko, kosmicznie i... nijako
O ile niektóre zespoły wpadając na pomysł nagrania czegoś epickiego, zwykle zapraszają do współpracy orkiestrę kameralną, panowie ze Smashing Pumpkins postanowili przestrzeń zbudować po swojemu, mamy więc i kawałki bardzo klimatyczne, pełne rozmachu, jak z pozoru błahe melodyjki, które mają ich zdaniem łączyć się w pewną opowieść. Z jednej strony mającą swoją bohaterkę, kosmiczną scenografię, ale i pełne są odniesień autobiograficznych Corgana, bo to on stoi za warstwą tekstową.
czwartek, 5 października 2023
Depesze, czyli jakby tak trochę koncertowo
Gdy idziemy na spektakl muzyczny, zwykle spodziewamy się czegoś w stylu musicalu, czyli historii, w którą wpleciona jest muzyka. Skoro można "na rockowo", to czemu nie z muzyką elektroniczną? Teatr Rampa mnie jednak zaskoczył, bo w Depeszach historii nie ma. Ani dialogów. Ani wyraźnych ról. Za to jest muzyka grana na żywo i to jej podporządkowane jest wszystko co to dzieje się na scenie. I tak zamiast klasycznego przedstawienia mamy raczej zlot fanów, koncert, pokaz, wspólną zabawę. I choć widać było, że nie dla wszystkich ta konwencja była równie atrakcyjna, ci którzy znali te kawałki, wychowali się na nich, a teksty mogą śpiewać prawie na zawołanie, mogą wykorzystać ten czas naprawdę fajnie. I pewnie wyjdą bardzo zadowoleni.
Pewnie to tylko kwestia nastawienia.
A w moim przypadku? Choć pierwsza część spektaklu raczej mnie przekonała średnio, to za to druga...
wtorek, 19 września 2023
On Pain - Llloyd Cole, czyli a może coś z innej szufladki?
Snuje mi się ta muza od rana i nie mogę się od niej uwolnić. Jak dawni punkowcy potrafią zaskakiwać? Kiedyś u nas Adamski z Siekiery pokazał że nie ma co szufladkować muzyków, a i tu może okazać się to niezłą niespodzianką.
Lloyd Cole poszukuje sposobu wyrażania siebie i swojej wrażliwości, a w tej chwili najbliżej u chyba do elektroniki. I to o tyle ciekawe, że bardzo spokojnej, pełnej spokoju, melancholii i zadumy. Mocniej jest może ciut w tekstach, ale muzycznie stwierdzam, że to album idealny na jesień zaczynającą się za oknem.
wtorek, 12 września 2023
Music Inspirde by Slavs, czyli niby słowiańszczyzny jedynei szczypta, ale i tak ciekawie
Jakiś czas temu zachwycałem się płytą Mariusza Dudy pod szyldem Lunatic Soul i oto pojawia się projekt, w którym będziemy mogli znowu usłyszeń jego głos i trochę podobnych klimatów. Ale też trochę więcej. Tym razem bowiem ten multiinstrumentalista jest jedynie jednym z kilku gości, którzy się tu pojawiają - wśród innych są m.in. Inga Habiba (Lorien i One Million Bulgarians)czy Krzysztof Drabikowski (z Batushki). I choć być może to właśnie kawałek Swaróg z udziałem Dudy będzie przez wielu uważany za najbardziej reprezentacyjny, czy przebojowy, warto jednak wsłuchać się w całość.
Pierwsze skojarzenie - ale może to ze względu na to jak bardzo ich lubię - Dead Can Dance. Podobny mroczny klimat, inspiracja folkiem, jednocześnie jakiś mistycyzm, trochę transowy, powtarzalny rytm.
A że lubię takie rzeczy, polecam Wam gorącą ten projekt. Jak spojrzycie na tytuły utworów, od razu rozpoznanie inspirację mitologią dawnych Słowian. W muzyce czasem też uda się to wychwycić, ale to nie jest płyta czysto folkowa.
wtorek, 25 lipca 2023
Moje serce w Warszawie - Sorry Boys, czyli nie tylko karabiny i kule
Co roku z żoną staraliśmy się być na koncercie rocznicowym w Muzeum Powstania Warszawskiego, niezależnie od tego kto przygotowywał materiał i czy to nasza muzyczna bajka. Bo tam liczy się nie tylko sama muzyka, te koncerty są wyjątkowe. W tym roku oglądam jedynie online, ale postanowiłem za to napisać choć parę zdań o płycie, która powstała przy tej okazji.
Trochę tak już się zadziało, że coraz częściej poszukiwania inspiracji daje nie ten wymiar powstania, który nam się kojarzy na pierwszą myśl, czyli strzały, strach i odwaga, zryw, rany, poświęcenie, klęska. Młodzi twórcy chcą opowiadać o mieście, które stanęło do walki, ale i o młodych (najczęściej) ludziach, o ich uczuciach. O miłości, o nadziei, przyjaźni, o pięknie które było w nich, nawet jeżeli wokół był chaos, krew i bród.
Jest więc trochę nostalgicznie, czasem wybrzmiewają nawet chwile radosne, przyjemne... Nie dlatego, że nikt nie chce myśleć o ofiarach, ale po prostu chcemy ich pamiętać trochę inaczej, właśnie takich - żywych, pełnych energii, przekonanych o sensie walki. W centrum jest więc nie tyle żołnierz, oficer, ale przede wszystkim człowiek, który mimo munduru, stał się tym żołnierzem jedynie na chwilę, nie wiedząc nawet dokąd go to zaprowadzi.


















