Urokliwe, dające ukojenie, niosące ciepło i nadzieję. Wzruszające. I w sumie tymi określeniami mógłbym zamknąć całą notkę o Sekretach pralni w Yeonnam-dong. Nurt powieści z Azji, które można by wpisać roboczo jako gatunek healing novel w Polsce stał się na tyle modny, że każdy próbuje wydać coś w tym stylu, robi się jednak coraz mniej miejsca na oryginalność. Zwykle jednak jest jakiś motyw paranormalny, czy magiczny, który pozwala zobaczyć swoje życie w nowym świetle - pomaga miejsce, jego opiekun, może jakiś rytuał.
W książce Kim Jiyun podobało mi się chyba najbardziej właśnie to, że udowadnia ona iż takie sztuczki nie są niezbędne!
Miewamy trudność w wyrażaniu naszych emocji, czujemy się czasem niezrozumiani, samotni, nieszczęśliwi. Co może sprawić, że poczujemy się lepiej?
Może wystarczy wyrzucić z siebie emocje, zrzucić ten ciężar... A jeszcze gdy ktoś na to zareaguje, udowadniając nam że słucha, że stara się zrozumieć, że mu zależy, to nawet nie musi oferować nam żadnych genialnych rozwiązań, sposobów naprawy. To samo się powoli dokona, bo zobaczymy sytuację już w trochę innym świetle.
Co to może być? Ano bardzo prozaiczne sytuacje. Jakaś kłótnia, brak komunikacji, poczucie porażki, jakiś błąd, wątpliwości z jakimi się zmagamy... Dużo nie trzeba. Ale jeżeli przeżywa się to w samotności, bywa bardzo trudno. Jeżeli ktoś wyciągnie do nas pomocną dłoń, okaże życzliwość, zmienia się bardzo wiele.
I takie zwyczajne cuda, jakie mogą się wydarzyć w trakcie spotkania z drugim człowiekiem, to siła tej książki. W zabieganiu, skupieniu się na karierze, zapominamy o tym jakie znaczenie ma bliskość, odpoczynek, możliwość zatrzymania się i oddechu. Takie historie jak z "Sekretów pralni..." przypominają nam o tym, niosą ukojenie, ciepło i nadzieję.
Czy nie nazbyt wyidealizowane? Moim zdaniem nie, ale to już musicie ocenić sami. A po lekturze nie zapominać o znaczeniu tego byście byli "dla kogoś" i mieli kogoś "przy was". Doceniajmy tą obecność. Nie życie obok, ale autentyczną obecność, z zainteresowaniem, życzliwością, empatią.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz