Park Chan-Wook zaskoczył nas kiedyś "Parasite" i choć przecież ma na swoim koncie fabuły w zupełnie innym stylu chyba właśnie z tamtym połączeniem czarnego humoru, zbrodni i pewnych obserwacji społeczno-psychologicznych jest kojarzony. I w sumie "Bez wyjścia" trochę w ten schemat się wpisuje, choć tu akurat problem jest trochę inny: chodzi o zmianę statusu i sytuacji materialnej po utracie pracy. Co zrobisz by to przywrócić, by te chwile upokorzenia jak najszybciej zapomnieć? Ano zrobisz prawie wszystko. A może nawet wszystko.
A przecież w dobie komputeryzacji, AI, nacisku na oszczędności, na nowe technologie, nawet ludzie z doświadczeniem już nie są tak cenieni jak dawniej. Ten tradycyjny model, do którego byliśmy przyzwyczajeni, gdy młodsi uczyli się od starszych, od mistrzów, odchodzi do lamusa, a oczekuje się, że to ci bardziej doświadczeni, po kilku dekadach mają zasiadać w ławkach i przed ekranami by uczyć się przystosowania do "nowej rzeczywistości".
Gdy rynek pracy staje się tak bezlitosny dla ciebie, czasem mogą przyjść do głowy różne pomysły, choćby taki by zwiększyć swoje szanse poprzez usunięcie konkurentów. Przecież nie jest to takie trudne, by sprawdzić kto ma podobne kwalifikacje, niedawno również został zwolniony. Potem to już kwestia jedynie rozpoznania jego słabych punktów. No i determinacji. Bo przecież zamordowanie człowieka wcale nie jest tak proste jak by się mogło wydawać.
Oj, będzie się działo! O tym mogę Was zapewnić. I choć chwilami robi się już trochę groteskowo, historia wydaje się ciut za bardzo rozciągnięta, to przecież nie chodzi jedynie o śmieszność jaką może wywołać obserwowanie planowania kolejnych posunięć i ich realizacja. Równie ciekawie jest w warstwie psychologicznej, bo przecież nie tylko w Korei, utrata pracy, poczucia sprawczości, natychmiast wpływa na to jak postrzegamy siebie, a to tylko krok od popadania w coraz większy dołek, jednocześnie przed światem udając że nic się nie dzieje. Żona, dzieci, sąsiedzi - oni cały czas muszą wierzyć w to, że nic się wielkiego nie dzieje, to jakieś chwilowe trudności, które raz, dwa rozwiążemy.
Ta mieszanka goryczy, depresji i jednocześnie lęku przed utratą nie tylko dóbr materialnych ale całego dotychczasowego życia, może prowadzić naprawdę do niebezpiecznych pomysłów. W końcu widzisz że inni jakoś wciąż sobie radzą, ba, może nawet lepiej od ciebie... W czym jesteś gorszy? A może gdyby tak zniknęli udałoby się zająć ich miejsce? Przecież to tylko pajace, a ty to wszystko potrafisz lepiej...
Gdy przychodzi moment konfrontacji nagle widzisz w nich jednak tą samą desperację jaką nosisz w sobie. Ale choćbyś nawet ich żałował, czujesz że nie masz innego wyjścia. Choćbyś został jedynym na powierzchni, chcesz jeszcze przez jakiś czas cieszyć się z możliwości życia na poziomie do jakiego się przyzwyczaiłeś.
Czarna komedia, zaskakujący thriller? Ano jedno i drugie. Chwilami mocno przerysowane, ale mimo wszystko bardzo ciekawe. I mimo że to film mocno osadzony w innej kulturze, w problemach rynku pracy w Korei, to niestety jego przesłanie jest równie mocne i dla nas. Nawet jeżeli będziecie się śmiać, po seansie raczej zostaje się nie z bananem na twarzy, a z dość gorzkimi refleksjami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz