
Moje spotkanie z Guciem i jego opiekunem (a teraz już chyba opiekunami) numer osiem. Cykl się rozwija, autorka wciąż zabiera nas w nowe miejsca, ale wiele elementów się nie zmienia. Za każdym razem jest trup, więc mamy do czynienia naprawdę z kryminałem oraz bohaterowie dostarczają nam spore porcji zabawy, czyli nie bez przyczyny nazywa się tą serię komediową. I muszę przyznać, iż mimo tego, że robi się dość przewidywalnie, że zagadki nie zaskakują, to na tyle polubiłem te postacie, że zamierzam dalej im towarzyszyć. Nie tylko Guciowi, ale i Solańskim... Tak, nie przejęzyczyłem się - Róża wreszcie zrealizowała swoje marzenie, czyli ślub się odbył! Jej Szymon jest już jej. A ona jego. Co prawda finał znowu miesza nam w głowach, ale tego dowiemy się już w kolejnej części. Ślubu chyba jednak nikt nie wymaże. To wszystko co się zdarzyło w trakcie przygotowań do niego, to niezły armagedon.











