niedziela, 12 lipca 2026

Nie mówi się takich rzeczy - Hanna Krall, czyli a na pewno wielu nie chce ich usłyszeć

Ciężko pisze się o takich tytułach, bo to pozycja na pograniczu poetyki, jednocześnie mająca w sobie zalążek siły rażenia reportażu. W dodatku miniaturowa forma kolejnych rozdziałów może sprawiać wrażenie jakichś migawek, niedopowiedzeń, więc może drażnić. Ilu będzie czytelników, pewnie tyle opinii. Podobnie jak dla autorki niektóre fragmenty mogły być bardzo osobiste, tak może być podobnie i dla czytelnika. To już nie tyle opisywanie sytuacji, ale jej własny komentarz. 

Jakaś wizja. Zdanie. Słowo. Skojarzenie. I musi wystarczyć. 

A prace Zbigniewa Libery, chwilami przypominające zdjęcia, czasem prace malarskie jeszcze to wrażenie czegoś bardzo nieuchwytnego, osobistego, umacniają. 

Co tu widzisz? 

Zatrzymaj się na moment.

 

Historie powierzone autorce przez innych ludzi, jakieś migawki wspomnień, przeszłości... Ale tym razem bez wchodzenia w szczegóły, bez oskarżeń, analiz. Zostajesz z tym czytelniku sam. Próbujesz zmierzyć się z tymi emocjami. Ze stratą. Zranieniem. Pamięcią, która wciąż nie daje zapomnieć. 

Hanna Krall już niejednokrotnie poruszała nas swoimi słowami, pokazując jak czasem na tym dziwnym świecie przeplata się i dobro i zło. Czasem nawet w jednym człowieku. Bohaterstwo i zbrodnia. A granica jest cienka. 

I myślę sobie że w dniu gdy pojawił się w mediach filmik jak jakiś "odważny" patriota wyzywa nastolatki z Ukrainy w autobusie, to lektura nie tylko ciekawa, ale ważna i potrzebna. By uwrażliwiać. 

Cienkie, praktycznie każdy z tych 24 tekstów to raptem kilka stron, czasem jedna lub dwie. Minimalistyczne. Trudne w odbiorze. Docenią ci, którzy nie boją się trudnych pytań. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz