piątek, 3 lipca 2026

Czarnonóżka - Marcin Szczygielski, ja chcę ciąg dalszy!!!

To już piąty tom cyklu Dom Rodomiłów Marcina Szczygielskiego, a ja po raz kolejny mam ogromny problem. Chciałbym po prostu znać już całość historii, a nie czekać kolejny rok na jej kontynuację, nie wiedząc nawet ile jeszcze będzie części. Polubiłem tą szaloną rodzinę, czarnowidzów, potomków wielkiego Roda, która za swój cel przyjęła walkę z różnego rodzaju potworami, demonami i całym tym tałatajstwem, które nawet w nowoczesnym świecie, jak najbardziej się pleni. A może nawet przez to że ludzie w nie wątpią, nic nie wiedzą, są przez to jeszcze groźniejsze? Rodomiłowie walczą z tym od lat, korzystając z księgozbioru swoich przodków i wskazówek przez nich przygotowanych. Każdy kolejny potomek powoli jest przygotowywany do realizacji misji, ale oczywiście najpierw edukacja, a potem dopiero dopuszczenie do działania...

Tyle że jak już wiemy z poprzednich tomów, różne złe moce za nic mają zasady i żeby uderzyć w rodzinę która im zagraża, właśnie przez najmłodszych próbują zaatakować. Najpierw to brat Hani był więziony i mamiony przez sobowtóra matki, a teraz to dziewczynka wraz z mamą przeszły jakby do innego wymiaru, wchodząc na ich miejsce. Borborak tym samym stał się jeszcze większym zagrożeniem, ale jego przywdziana maska Mamy nie jest wcale tak doskonała, nie wszystko pójdzie mu więc tak gładko. Ten konflikt będzie jeszcze pewnie miał ciąg dalszy, a póki co autor bawi się podrzucając nam kolejne ciekawostki i potworach i różne dziwne pomysły rodzinki. 

 

Do tego po prostu trzeba się przyzwyczaić i polubić, że nie chodzi jedynie o jednowątkową akcję walki ze złem, ale tu wciąż i wciąż pojawiają się nowe wątki, dziwne zlecenia, działania podejmowane przez członków rodziny, które powodują komplikacje i chaos. Oni chyba się w tym odnajdują więc i Ty czytelniku po prostu baw się tym co się dzieje. Każdy w tej rodzinie ma jakieś swoje dziwactwa, a Szczygielski wciąż nam dorzuca nowe zabawne pomysły np. stryjka, który przedostał się z "Domu gdzie indziej" i ze swoimi doświadczeniami z początku XX wieku, musi odnaleźć się we współczesności. 
 

Humor, odrobina szaleństwa, ale i elementów grozy i fantastyki, słowotwórstwo które szczególnie widać w kreowaniu kolejnych stworów i ich charakterystykach - serię o Rodomiłach naprawdę mogą pokochać i starsi i młodsi. A ilustracje Marty Krzywickiej pasują tu jak ulał :)   

No i tylko to czekanie na kolejny tom...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz