Gdy siedzi się non stop w kryminałach (jeden kończę i od razu zaczynam kolejny), powieści Mendozy mogą być fajnym odświeżeniem głowy. Są tak zaskakujące, że trudno mówić o jakichś schematach, o tym że już gdzie dany motyw czytałeś. Ten autor jest po prostu niepowtarzalny. I choć już parę razy marudziłem, że nie zawsze ten zwariowany sposób prowadzenia postaci, wyłączenie logiki, pasuje mi do kryminalnej zagadki, przyznaję że to coś zupełnie innego, a przy Trzech zagadkach dla Organizacji bawiłem się naprawdę dobrze.
Sam punkt wyjścia już może zaciekawić - cóż to za przedziwna struktura, która funkcjonuje zupełnie poza służbami, nie ma żadnych uprawnień, nikt jej nie płaci, nikt nie zleca spraw, ale znajdują je sami i uważają iż potrafią być sprawniejsi niż policja i prokuratura. Chlubią się tym, że nie są związani formalnościami, nikt nie może narzucić im kierunku śledztwa, nie są przekupni, a w dodatku są wolni od różnych ideologicznych czy politycznych przekonań. Co prawda korzenie Organizacji mogą wydawać się podejrzane, bo założył ją oficer służący w hiszpańskiej armii gdy Franco jeszcze po cichu wspierał państwa Osi, ale poza jakimiś źródłami finansowymi, z których wciąż ona korzysta, już nikt nie pamięta o tym kto był w założeniach wskazywany jako potencjalne zagrożenie dla Państwa. Współcześnie pamięta się jedynie o tym, że wszystko ma być tajne i że ich zadaniem jest rozwiązywanie zagadek kryminalnych. A że czasem działają intuicyjnie i łączą sprawy, które nikomu by nie przyszły do głowy jako powiązane, to możecie sobie wyobrazić ile w tym może być amatorszczyzny i zwariowanych pomysłów.
Gdy dołożysz do tego zatrudnianie ludzi, którzy raczej nie mają wielkiego doświadczenia w prowadzeniu dochodzenia, szefa który na prowadzenie działań w terenie skąpi środków jak tylko się da, zasady jakich muszą przestrzegać wszyscy pracownicy Organizacji (np. zakaz używania telefonów), możesz sobie wyobrazić co cię czytelniku czeka. Powiązanie trupa znalezionego w hotelu, zaginięcie miliardera i spadek przychodów firmy produkującej konserwy, bo szef upiera się że te sprawy są na pewno połączone, zapewnić może naprawdę sporo zabawy.
Bohaterowie co i rusz wpadają w kłopoty, działają kompletnie nieprzewidywalnie, a mimo to zbierane informacje powoli układają się w jakąś większą całość. Czy to rozwiązanie zagadki będzie nas tak bardzo trzymać w napięciu, by nie odkładać książki w trakcie lektury? Ano chyba nie. U Mendozy cały urok w tym jak się do niego dochodzi - w trochę absurdalnych działaniach, dziwacznych postaciach, które mimo różnych słabości są po prostu bardzo ludzkie i sympatyczne.
Jeżeli więc lubisz komedie kryminalne, których humor tkwi raczej konstrukcji fabuły i postaci, a nie jedynie w dialogach, szukasz jakiejś odmiany pomiędzy kolejnymi thrillerami czy kryminałami, myślę że będziesz bawił się doskonale.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz